Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Arthur Morgan

Rozstanie po 2 latach związku. Niby lepiej a jednak wciąż o niej myślę .

Recommended Posts

Witam wszystkich braci. Chciałem z wami podzielić się moją historią. Ja mam 26lat (w maju 27) Ona 25.

Z moją dziewczyną poznaliśmy się ponad dwa lata temu przez aplikację tinder. Napisała pierwsza, wyraźnie zainteresowana moją osobą. Pisaliśmy przez tydzień, bardzo fajnie się rozmawiało i w końcu umówiliśmy się po tygodniu. Randka przebiegła dobrze a nawet bardzo bo skończyła się seksem w jej samochodzie. Byłem tym troche zaskoczony że po pierwszym spotkaniu doszło do takiego zbliżenia ale zapewniała że skoro się sobie podobamy to nie ma problemu. No i zostaliśmy parą. Nasz związek był świetny. Spędziliśmy dużo pięknych chwil , troszczyliśmy się o siebie i zakochaliśmy się w sobie. Po pół roku pojechaliśmy do zakopanego z jej rodziną i tam wyznalismy sobie że się kochamy. Było cudownie. Owszem zdarzały się kłótnie ale szybko się godziliśmy. Nie umieliśmy długo gniewać się na siebie. Potem wakacje w Bułgarii. Mnóstwo zdjęć, pięknych chwil, wróciliśmy jeszcze bardziej zakochani.

Wszystko zaczęło się sypać gdy po 1.5 roku zamieszkaliśmy razem w jej mieszkaniu. Jej Mama sprzedała dużo ziemi i za to kupiła po mieszkaniu jej i jej siostrze oraz sobie kawalerkę. Wtedy zaczęło nam się nie układać. Częste kłótnie, niedomówienia. Ja tutaj niestety nie będę się wybielał i powiem że dużo w tym mojej winy. Osiadłem na laurach.. wiecie klasyka.. zdobyłem to nie muszę się starać. Nie widziałem tego że się oddaliśmy od siebie. Siedziałem na konsoli albo Netflixie a ona to samo.. swoje filmy i seriale.

Któregoś dnia przyszła do domu i powiedziała nagle że nie chcę ze mną być. Ja wtedy byłem w szoku. Zacząłem płakać , błagać o przebaczenie, strasznie się poniżałem. Ona stała wyprana z jakichkolwiek emocji i tylko mówiła że jej przykro i tyle. Nawet żeby przyspieszyć proces przeprowadzki pomagała mi się pakować. Wróciłem do domu załamany. Mama z siostrą załamane i zapłakane bo lubiły bardzo moją dziewczynę i bardzo kibicowały nam. Przez dwa dni myślałem nad swoim zachowaniem oraz postępowaniem i poukładałem w głowie to wszystko. Stwierdziłem ze kocham ją bardzo nawet miałem w planie się jej oświadczyć i że będę chciał to naprawić.

Dwa dni później pojechałem z bukietem kwiatów do niej po resztę rzeczy. Pogadaliśmy na spokojnie. Powiedziałem jej że bardzo ją kocham, popełniłem błędy ale możemy to jesscze naprawić. Przeżyliśmy razem wiele dobrego, poznaliśmy nasze rodziny które się polubiły i w końcu zamieszkaliśmy razem co stanowiło że związek coraz bardziej poważny. Ona miała mętlik w głowie. Powiedziała że nie wie i nic nie obiecuję i żebym poszedł do mamy do kawalerki bo chce ze mną pogadać. Jej mama popłakała się. Przytuliła mnie, powiedziała że dobry facet ze mnie i po prostu się pogubiłem ale widzi we mnie skruchę i chęć przemiany oraz wielkie uczucie do niej. Wróciłem do mojej spowrotem. Pogadaliśmy a w międzyczasie weszła jej mama z siostrą. Stały smutne i eweidentnie patrzyły na moją żeby się ogarnęła. A ona się wku#iła i powiedziała ze to teraz pewnie jej wina. Ja ją przytuliłem i powiedziałem że nie. To moja wina ale nie zamykaj mi drzwi do twojego serca i że można to uratować. Pożegnałem się ze wszystkimi. Oczywiście wszyscy łzy w oczach i odszedłem. Jak wróciłem napisała mi że przemyśli i żebym dał jej czas i że żałuję że to wszystko tak się stało.

Po tygodniu napisałem do niej czy miałaby ochotę się spotkać. Tak zwyczajnie porozmawiać beż żadnego wymuszania jakichkolwiek deklaracji. Napisała mi że niechce ze mną się kolegować i ma nadzieję że "jakoś tam się trzymam" . Byłem zalamany. Oczywiście odpaliły się u mnie emocję wraz z desperacją i próbowałem ją przekonać i odwieźć od tego pomysłu. Nie mieliśmy nigdy żadnych kryzysów a to był nasz pierwszy. Ona oczywiście że nie, że ja sie nie zmienie. Zapytałem czy wśród wszystkich powodów jest też to że przestałem ją pociągać fizycznie. Ona się wkurzyła i powiedziała że nie i że teraz to napewno nie wróci do mnie. Powiedziała że mnie nie kocha i to jej ostatnia decyzja. Cały mój świat legł w gruzach. Załamałem się. Parę dni później pojechałem do jej rodziców i oddałem klucze do mieszkania. Ona też była ale żeby uniknąć konfrontacji poleciała do ciotki do innego domu. Pogadałem z jej rodzicami , pocieszali mnie widzieli jaki załamany jestem. Jej tata powiedział że jest w szoku jej zachowania , że jutro jadą do rodziny do babci i że ona jej przemówi do rozsądku. I żebym się nie martwił bo pewnie się zejdziemy. Niestety nie. Rodzina nic nie pomogla. Usunęła nasze wszystkie wspólne zdjecia.

Jakieś dwa tygodnie od rozstania ona miała urodziny. Stwierdziłem że spróbuję jeszcze. Ja wiem że pomyslicie że przesadzałem , że powinienem odpuścic. Może i tak ale ciężko kiedy kogoś mocno kochasz i wiesz że to wyjątkowa osoba w twoim życiu. Przez pocztę kwiatową kupiłem jej misia z róż wraz z życzeniami "jeśli twe serce będzie w przyszłości komuś oddane, pamiętaj że przezemnie było najbardziej oddane ". Dostała prezent a ja nie usłyszałem zwykłego dziękuję albo spierdal#j . Zadzwoniłem do jej mamy. Pochwaliła mnie i moj prezent ale nie miała dobrych wieści. Okazało się ze moja dziewczyna była juz dwa razy na randce. Poznała jakiegoś Marcina przez tindera i że fajnie się jej rozmawiało ale że jest niższy od niej (dziewczyna ma 185cm wzrostu). Oczywiście ja w szoku że tak szybko. Wiadomo ja wtedy płacz, bezradność, poczucie przegranej. Ona po dwóch dniach napisała że dziękuję za prezent i że niepotrzebnie się wykosztowalem i że poznała kogoś i narazie to kolega i zobaczy co dalej. Aaa no i dodała że jeszcze bedziemy kiedyś szczęśliwi. Ja wyznałem co czuje , że uważam że źle postępuje , że można to wszystko naprawić i chciałem się oświadczyć itd. Ona nic nie napisała tylko polajkowala moją wiadomość (reakcja na messengerze).

Od tego momentu moje załamanie się pogłębiało. Nie jadłem, schudłem , miałem czarne myśli. Leżałem w czterech ścianach i płakałem cały dzień. I miałem coraz większą ochotę się zabić. Byłem wściekły na swoją głupotę miałem ogromne poczucie winy oraz to że byłem ślepy i w porę się nie ogarnąłem. Nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć. Mama z siostrą namówiły mnie na psychologa w obawie o moj stan zdrowia i życie. Byłem na 3 wizytach, wyrzuciłem to z siebie no i coś tam lepiej się zrobiło. Życie toczyło się dalej. Dodam jesscze że jak kiedyś rozmawialiśmy ona stwierdziła że Marcin jest wyjątkowy. Wspierał ją kiedy nie musiał i słuchał i sprawił że na jej twarzy znów zagościł uśmiech. I że mogłem przyjechać bo znałem adres. No tak ale kiedy chciałem się spotkać to ona że nie i nie chciałem się narzucać także sama nie wiedziała co chcę...

Rozstaliśmy się w styczniu , mamy kwiecień. Że mną zdecydowanie lepiej niż na poczatku ale codziennie gdzieś tam myślę o niej. Tym razem oprócz smutku odczuwam złość też. Miałem dużo czasu na przeanalizowanie. Rozmawiałem z wieloma kobietami i koleżankami. Każda stwierdziła jedno : Ona znała go już wcześniej przed rozstaniem. Prawdopodobnie wcześniej siedziała na portalu randkowym i gadała z nim.. może nawet się spotykali. Ja pracuję na dwie zmiany więc problemu wielkiego by nie miała. Co więcej w sylwestra mieliśmy iść do moich znajomych. Ona nagle 2h przed imprezą stwierdziła że źle się czuje i żebym sam poszedł. Nie chciałem ale ona wręcz wyganiała mnie siła i strasznie chciała żebym poszedł. Ona jak mówiła , źle sie czuje i prawdopodobnie pójdzie spać. Chyba jednak nie bo albo pisała sobie z nim albo on ją odwiedził ...

Ja tak jak jej mówiłem że się zmienię tak też zrobiłem. Stałem się innym czlowiekiem. Można powiedzieć dojrzałem. Staram się rozwijać. Chcę iść na siłownię , na basen ale teraz pandemia i muszę poczekać. Jeżdżę na rowerze, pomagam ludziom w potrzebie. Staram się być dobrym czlowiekiem. Nie ukrywam ze na początku rozstania byłem w kościele pomodlić się do Boga aby sprawił cud i żebyśmy wrocili. Może to niektórych z was bawić no ale cóż.. szukałem pomocy wszędzie. Cud jak widać się nie stał.

Jeśli to prawda i faktycznie przyprawiła mi rogi to mam nadzieję że los ją pokara za to i że poczuję kiedyś to co ja i będzie żałować tego jak postąpiła. Nie byłem idealny.. nikt nie jest ale nigdy nie zdradziłem , nie biłem ani nie wszczynałem awantury po pijaku. Mojej błędy dało się naprawić tylko wystarczyła jej chęć. No ale może lepiej dla niej było zmienić mnie na inny być może lepszy model.

Dziękuję wszystkim którzy mieli cierpliwość i przeczytali moje wypociny. Wiem że może na mnie spaść fala krytyki za moje postępowanie ale zapewniam was że zrobiłem rachunek sumienia i jestem świadom swoich poczynań. Życzę wam wszystkim wszystkiego dobrego w tym trudnym czasie a przedewszystkim zdrowia. Łącze się w bólu z tymi którzy przeżyli podobne rozterki sercowe co ja i mam nadzieję że los do nas się uśmiechnie i dobro wróci.

Pozdrawiam. Damian

  • Like 7
  • Thanks 2
  • Sad 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwróć uwagę na to jak twoja była luba zawiera szybko znajomości - seks na pierwszej randce z jej inicjatywy to czerwone światło.

 

Masz się za wyjątkowego, specjalnego, pokaranego przez złą kobiete samca, tymczasem jesteś randomowym "nice gajem" co nie zna kobiecej natury.

 

Wgrałeś sobie że to twoja idealna połówka i będziecie razem aż do śmierci. Wyidealizowałeś ją sobie w głowie do tego stopnia że obarczyłeś się winą za to że miała chętke na nowego kutanga.

 

1 godzinę temu, Arthur Morgan napisał:

Stałem się innym czlowiekiem.

Sensownie było raczej napisać że dopiero stajesz się innym człowiekiem to jest długi proces.

 

Dlaczego to pisze bo sam byłem kiedyś w tym miejscu i popełniłem podobne błędy przy rozstaniu z tym że w mniejszej skali bycia nice.

 

Zapoznaj się z książkami Marka jeśli jeszcze nie czytałeś - sporo ci wyjaśnią.

1 godzinę temu, Arthur Morgan napisał:

Cud jak widać się nie stał.

Stał się - obudziłeś się z matrixa i trafiłeś na to forum.

 

 

  • Like 9
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Dzięki za wiadomość. Możesz powiedzieć co to za książki autora Marka ?

 

 

Edited by Arthur Morgan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż powiedzieć. Klasyka gatunku. Nie chcę Cię bardziej dołować, bo prawdę znasz. Natomiast jeśli chodzi o to że skamlales jak piesek gdy dała Ci kosza to troche tego nie jestem w stanie zrozumieć. 

 

Ja też miałem podobny związek jak Ty i też bylem ponuszy zakochany i ani razu do niej się nie odezwałem po rozstaniu chociaż miałem nie raz ochotę, ale nie zrobiłem tego. Już nie mówiąc o nachodzeniu itp. 

 

Nie wiem może to dlatego że ja się spodziewałem od dłuższego czasu jaki będzie finał, a Ty zostałeś postawiony przed faktem dokonanym. Ale to też troche dziwne bo takie rzeczy się czuje w kościach.

 

Nie byliście sobie pisani, także nie ma co dramatyzować. A myśleć o niej i tak będziesz, później te wspominki nie będą już miały wpływu na twoje samopoczucie. Ja jestem już 1.5 roku po i też mi się zdarza coś sobie przypomnieć, ale na szczęście coraz mniej i mniej, także wiedz że i na Ciebie przyjedzie pora.

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Arthur Morgan napisał:

 

Dzięki za wiadomość. Możesz powiedzieć co to za książki autora Marka ?

 

Mowa o Marku Kotońskim. Założyciel tego forum.

"Kobietopedia" to jego sztandarowe dzieło.

Trzymaj się Damian!

Skup się na sobie, życie leci dalej.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Generalnie ze mną jest lepiej. Czas jakby nie patrzeć robi swoje i jest duża różnica w porównaniu z tym co było na początku a co jest teraz. Najgorzej jest jak wracają wspomnienia i praktycznie codziennie pojawia się w moich myślach . Teraz nie chciałbym do niej wrócić. Bardziej miałbym satysfakcję jakby po czasie zaczęła żałować , nie wyszło by jej z nowym i mógłbym jej wygarnąć i osobiście kopnąć w dupę :)

Edited by Arthur Morgan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślisz o niej i będziesz o niej myślał, nic tutaj nie ugrasz. Teraz pewnie ssie Big Bena Marcina i musisz się z tym pogodzić 😅  Jest to smutne ale taka jest rzeczywistość. Możliwe, że dawno małpka chciała dchwycić się drugiej gałęzi, tylko dopóki nie miała pewności to trzymała Ciebie jako taki plan awaryjny do czasu wiadomo 😆  Jedyne co robisz to łechtasz jej ego i pokazujesz jakim jesteś sheit, a ona jest awesome. 
Moja rada jest taka byś usuną ją z kontaktów, wykasował wszystkie zdjęcia i wiadomości, urwał kontakt oraz kompletnie wymazał z swojego życia. Możliwe, że przez jeszcze długi czas będziesz o niej myślał, ale jeżeli nie odetniesz się od niej to będziesz cierpiał.  

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arthur Morgan Kowboju, nikt Cię tu nie będzie krytykował. Nie po to tu jesteśmy. Równie dobrze mógłbym skopiować Twój wpis, pozmieniać imiona i uznać za swój wpis. Jedyne co mnie różni od Ciebie to, że ja już mam to za sobą, bo u Ciebie minęły 3 miesiące, a u mnie prawie 3 lata. Niczym się nie martw. Pozwól sobie na żałobę, a słońce znowu zaświeci w Twoim życiu. Wiem co mówię. Zaufaj mi. Czas uleczy tę ranę. 

1 godzinę temu, smerf napisał:
3 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Cud jak widać się nie stał.

Stał się - obudziłeś się z matrixa i trafiłeś na to forum.

Złoty medal dla brata smerf. Niezależnie od tego co sobie myślisz, to właśnie kluczowy moment w Twoim naszpikiwanym kłamstwami odnośnie relacji z kobietami życiu. Teraz zaczynasz nowe LEPSZE życie.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witamy w rzeczywistości Bracie... przeczytałem ... smutna historia, czas napisać własną.... jedziemy.
 

3 hours ago, Arthur Morgan said:

Randka przebiegła dobrze a nawet bardzo bo skończyła się seksem w jej samochodzie

Zostałeś złowiony, panna ma już świadomość że latka lecą, czas zaostrzyć politykę.
Każdy z nas to przechodził, nie jeden jeszcze przejdzie.
 

3 hours ago, Arthur Morgan said:

Wszystko zaczęło się sypać gdy po 1.5 roku zamieszkaliśmy razem w jej mieszkaniu

 

3 hours ago, Arthur Morgan said:

Wtedy zaczęło nam się nie układać. Częste kłótnie, niedomówienia. Ja tutaj niestety nie będę się wybielał i powiem że dużo w tym mojej winy. Osiadłem na laurach.. wiecie klasyka.. zdobyłem to nie muszę się starać. Nie widziałem tego że się oddaliśmy od siebie. Siedziałem na konsoli albo Netflixie a ona to samo.. swoje filmy i seriale

Haj hormonalny się skończył i przyszła rutyna. 
Nie ma nic złego w tym że masz swoje pasje i przyjemności, masz do tego prawo.
Staliście się współlokatorami mieszkającymi ze sobą, nie połączyło was nic poza seksem.

Za twoimi plecami znalazła sobie ekscytującą odskocznię w postaci Marcina, twoje koleżanki mają racje bo pewnie też tak robiły.
Tak postępują kobiety kiedy kończy się ten cudowny płyn i stan euforii, szukają gdzie indziej, naszym kosztem, odebrałeś bolesną lekcję.

Nie obwiniaj się za brak wiedzy, wpompowane miałeś miłosne pierdy z mediów, modnych psycholożek, dlatego nie wiedziałeś że można inaczej, teraz wiesz.
Twoja intencja jak najbardziej była szczera i prawdziwa, niestety poczucie własnej wartości spadło, dlatego tak bardzo za nią się uganiałeś, czyli utwierdziłeś ją w przekonaniu że dobrze zrobiła co oczywiście prawdą nie jest tylko według damskiego myślenia jest normalne - dla nas nie.

Z tego co piszesz wynika że z jej rodziną żyłeś bardzo dobrze, niestety nie oczekuj że wezmą twoją stronę, ponieważ to ich dziecko/siostra, powiedzieli Ci tak żeby nie sprawiać Ci przykrości, miło z ich strony ale Ty idziesz dalej i zostawiasz to za sobą, na mieście kulturalne "dzień dobry" i już nie rozmawiasz z nimi na jej temat, a najlepiej będzie jak się odetniesz.

 

3 hours ago, Arthur Morgan said:

gdzieś tam myślę o niej. Tym razem oprócz smutku odczuwam złość też

Takie stany to normalne po rozstaniu, dobrze że poszedłeś do psychologa, starasz się ogarniać tylko rób to dla siebie a nie żeby się pokazać i liczyć gdzieś po cichu że ona wróci, ale o tym później.
Potrzebujesz czasu i przede wszystkim pracy nad sobą, dla samego siebie, bo to od Ciebie zależy jak będzie wszystko wyglądać i jak będziesz się czuł.
Pisałem w innym temacie o tym, ale napisze też tutaj:
Twoje stare ja, które pamięta te wszystkie chwile i ten obraz wykreowany na potrzeby związku z Tobą kłóci się z obecnym Tobą, musisz sobie wybaczyć, pozwolić ujść negatywnym emocjom, przytulić sam siebie wewnętrznie i pokochać się na nowo, jest to ciężka praca, ale od CIEBIE zależy co osiągniesz, byłeś dla niej dobry, miałeś szczere intencje, ale czas iść dalej, zaakceptować siebie nowego.

Wspieraj się książkami Marka, znajdziesz je w sklepie, jak nie wśród jego audycji na YT znajdziesz też tą wiedzę.
Proponuję kolejność:
1.Kobietopedia
2.Stosunkowo dobry
3.Brudna Gra - tutaj uwaga, książka jest ciężka ale zabezpieczy Cię na przyszłość przed takimi "szybkimi myszkami"

Kanał Marka na YT:
https://www.youtube.com/channel/UCXFMNLPNV84usXgF2LYBi_w

Weź też pod uwagę że ona się odezwie kiedyś jeżeli "Majcin" okaże się dla niej niewystarczający, jak przepracujesz ze sobą i zbudujesz na nowo swoje poczucie wartości stanie Ci się ona obojętna, pomyśl też że skoro zrobiła tak z Tobą to zrobi tak z każdym, nie daj się wtedy naciągnąć na litość, łzy, bo Ty już to przepracowałeś i jesteś innym człowiekiem.

Nikt tutaj dla Ciebie nie chce źle, pisz śmiało, trafiłeś w dobre miejsce.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

zamieszkaliśmy razem w jej mieszkaniu

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Osiadłem na laurach.. wiecie klasyka.. zdobyłem to nie muszę się starać.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Któregoś dnia przyszła do domu i powiedziała nagle że nie chcę ze mną być. Ja wtedy byłem w szoku. Zacząłem płakać , błagać o przebaczenie, strasznie się poniżałem. Ona stała wyprana z jakichkolwiek emocji i tylko mówiła że jej przykro i tyle.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Stwierdziłem ze kocham ją bardzo nawet miałem w planie się jej oświadczyć i że będę chciał to naprawić.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Dwa dni później pojechałem z bukietem kwiatów do niej po resztę rzeczy.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Powiedziałem jej że bardzo ją kocham, popełniłem błędy ale możemy to jesscze naprawić.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Ona miała mętlik w głowie.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Przytuliła mnie, powiedziała że dobry facet ze mnie i po prostu się pogubiłem

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Stwierdziłem że spróbuję jeszcze. Ja wiem że pomyslicie że przesadzałem , że powinienem odpuścic. Może i tak ale ciężko kiedy kogoś mocno kochasz i wiesz że to wyjątkowa osoba w twoim życiu. Przez pocztę kwiatową kupiłem jej misia z róż wraz z życzeniami "jeśli twe serce będzie w przyszłości komuś oddane, pamiętaj że przezemnie było najbardziej oddane ".

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Cały mój świat legł w gruzach. Załamałem się.

 

4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

Okazało się ze moja dziewczyna była juz dwa razy na randce. Poznała jakiegoś Marcina przez tindera i że fajnie się jej rozmawiało ale że jest niższy od niej (dziewczyna ma 185cm wzrostu). Oczywiście ja w szoku że tak szybko. Wiadomo ja wtedy płacz, bezradność, poczucie przegranej. Ona po dwóch dniach napisała że dziękuję za prezent i że niepotrzebnie się wykosztowalem i że poznała kogoś i narazie to kolega i zobaczy co dalej. Aaa no i dodała że jeszcze bedziemy kiedyś szczęśliwi.

Dokładnie te zdania ukazują  twój największy problem czyli niezrozumienie kobiet- przy jakim mężczyźnie się podniecają, przy jakim obrzydzają.

 

Obrzydzałeś ją swoim zachowaniem; nigdy nie mów kobiecie że ją lubisz czy nie daj boże kochasz, nigdy nie przepraszaj za wyimaginowane błędy, nigdy nie kupuj kwiatów, misiów i innych bzdetów bo jest to dziecinne.

 

Nic nie zrobiłeś źle.

 

Zachowałeś się jak każdy poczatkujący facet.

 

Największym problemem jest fakt że miałeś z powodu niej myśli samobójcze, zjebany nastrój.

 

Rozstawałem się w wieloma kobietami w swoim krótkim życiu i z wieloma się rozstanę, mam  jednak pasję, nawyk szczęśliwości, zadowolenia z rzeczy które są darmowe, proste, które sprawiają  że nawet jak kobieta nasra mi na głowę, pociągnie druta innemu, ja powiem "trudno" i z uśmiechem ruszę w świat.

 

Zdobądź to a już nic nigdy Cię głęboko  nie zrani.

 

Przeczytaj kobietopedię, zaakceptuj naturę kobiet, naucz się jej, zrozum ją, olej na jakiś czas kobiety i zajmij się rozwijaniem nawyku szczęścia i znalezieniem pasji.

 

Żadna kobieta nigdy nie będzie twoja pamiętaj o tym, nikt do nikogo nie należy, każdy ma prawo odejść w każdej chwili.

 

Jesteśmy wolnymi ludźmi.

 

 

PS : Miała mętlik w głowie bo już ciągnęła innemu :) 

 

Edited by RENGERS
  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas, czas i jeszcze raz czas. Wiadomo, że upadek z takiej wysokości boli i pewnie będzie bolał jeszcze przez jakiś czas. Do tego obecna sytuacja i kwarantanna nie pomagają, im człowiek ma więcej wolnego czasu tym więcej niepotrzebnych myśli się przewija w głowie. Musisz być silny i przetrwać ten trudny czas.

 

Bardzo dobrze, że starasz się rozwijać mimo tego. Samorozwój jest kluczem do szczęścia, a nie kobieta, jaka by nie była. Tego nikt Ci nie zabierze. 

 

Oczywiście ważnym jest byś wyciągnął również wnioski z całej tej sytuacji. W sumie nie muszę dodawać tu nic więcej, bo kolega @VIREK wystarczająco wyczerpał temat. 

 

Powodzenia i trzymam kciuki! :) 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem to samo nie aż  tak że  psycholog ale byłem  bardzo smutny, nie spałem całą noc na początku . Dziś  gdy sobie to wspominam to mam uśmiech na ustach. Bardzo dobrze się  stało  że  się  rozstaliście. Przebudziles się,  im wcześniej  tym lepiej.

 

Wykasuj numer, fotki, nie odpisuj. Gdy spotkasz na mieście przypadkowo to " cześć,  wszystko u mnie dobrze,  ale wiesz śpieszę  się na spotkanie. Właściwie już  jestem spóźniony. Coś  masz oczy strasznie zmęczone. Mam nadzieję że  jakoś  się  trzymasz. Dobra lecę na razie " .

Myślę  że  to dobra metoda. Pokażesz że  u Ciebie wszystko dobrze i wbijesz minimalną szpileczkę, ona będzie myśleć o tym i analizować  o co chodziło przez następne 178 dni. 

 

Niedługo poznasz lepszą  dziewczynę , niższą i taką  którą  nie idzie na 1 spotkaniu  na tylne siedzenie. Niby to fajne dla nas ale o nich coś  świadczy.  

Gdy poznasz tą nową  nie kupuj kwiatów  i czekoladek. Raz w roku  na urodziny ok ale nie co 3 tygodnie. Będzie  dobrze, ćwicz sobie fizycznie i głowa do góry.  Powodzenia !

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Arthur Morgan napisał:

 .......się w bólu z tymi którzy przeżyli podobne rozterki sercowe co ja i mam nadzieję że los do nas się uśmiechnie i dobro wróci.

Pozdrawiam. Damian

To dobro musisz sam sobie wypracować i co gorsze o nie dbać na bieżąco. Jak będziesz się skupiał tylko na "farcie " to będziesz raz na wozie raz pod. Nie traktuj kobiet tak jak mężczyzn one są inne mentalnie . Teraz to już twoja brocha aby się o tym dowiedzieć dlaczego tak się dzieje i jak ugryźć ten owoc by oszczędzić sobie dalszych rozczarowań. No ... a teraz do nauki marsz 😂

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Wybacz, nie doczytałem do kóńca. Wystarczyło kilka akapitów i pierwsze odpowiedzi.

 

Czas, czas, czas i budowanie siebie bez niej, bo już i tak się za bardzo posrało 😃. Jestem pół roku po rozstaniu i dopiero od jakiegoś czasu mogę powiedzieć, że nie męczą mnie myśli o ex. Skup się na TU I TERAZ, a była to historia. 

 

Edit. Mi pomogło poblokowanie na portalach społecznościowych, żeby nie widzieć co u niej, ani żeby ona nie widziała co u mnie. Jakoś mnie to drażniło no i po tym zabiegu przestało więc jak mawia klasyk "jak coś jest głupie, ale działa to wcale nie jest głupie".

Edited by Leebido

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Do pewnego momentu miałem wrażenie jakbym czytał o samym sobie i jaki byłem 3 lata temu. 

Niestety takie osoby jak ty czy ja miały wpojony źle rozumiany pogląd na miłość(cokolwiek to znaczy).

Programowanie umysłu przez otoczenie który rozwala ci głowę po takich akcjach.Sam płakałem z tydzień do poduszki dzień w dzień.

Byłem jak chodzący zoombie. Przez 2 miesiące zjechałem 15kg z wagi i też nie umiałem się pogodzić z faktem, że mój cały światopogląd jaki wtłoczono do głowy runął.

Zacząłem przemianę. Poszła siłowania w hardkorowym stylu 2 treningi dziennie żeby zagłuszyć uporczywe myśli, powolne odbudowywanie poczucia własnej wartości. 

Katowałem własne ciało na treningach w tak ostry sposób, że nigdy później nie byłem już w stanie wejść na taki poziom ... pomogło doraźnie.

Później zacząłem się zagłębiać w psychologię czytałem forum, filmiki na YT o różnych zależnościach co czemu i dlaczego tak odczuwam. Zacząłem analizować siebie od środka i podważać swoje przekonania. Polecam ci książkę No more mr. nice guy oraz kanał DeMasta który prowadzi twój imiennik jego filmiki bardzo mocno naprostują cie, ja do teraz( po 3 latach) jak trafi mi się gorszy dzień odpalę i słucham. Podsumowując czytaj, próbuj zrozumieć siebie i trenuj/ucz się ciężko a gadanie, że pandemia to wymówka bo albo coś robisz albo tego k... nie robisz.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej to możesz spokojnie do mojej historii zajrzeć, gdzie ponad 2-3 lata temu dodałem opis.

 

ps. skasuj wszystko co się da kontakty/portale/numer telefonu - dopiero jak się odciąłem definitywnie zaznałem większy spokój

Edited by hatejoo
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arthur Morgan to, co opisałeś, jest niewłaściwe na tak wielu poziomach, że doprawdy, nie wiem, od czego zacząć. Na początek: idź ćwiczyć (tak tak, wszyscy wiemy, koronawirus, excuses excuses), a nie mydl nam tu oczu, że "jesteś teraz innym człowiekiem". Za chęci do zmian nikt nie daje medali. Zrób coś dla siebie, przestań rozpamiętywać pannę, która Cię w jeden wieczór pstryknięciem palców wycięła z życia - bo niestety, ale takie jej prawo. Przestań ją nękać, bo w końcu Cię poda na psy za stalkowanie. Zacznij ogarniać swoje życie, a nie myśleć, w jaki tu magiczny sposób sprawić, by ta jedyna do Ciebie wróciła.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawa jest dość prosta. Nie przejmuj się kolego, kobiety to dodatek do życia i generalnie traktuj je bardziej na luzie, z dystansem. 

Seks na pierwsze randce, jak pisał @smerf, wcale nie musi być żadną lampką ostrzegawczą. Są dwa wyjścia: albo panna jest szybka w te klocki i w takiej sytuacji śmiem twierdzić, że już wcześniej zostałeś zdradzony, albo po prostu bardzo jej się spodobałeś. Drugi wariant nie oznacza, że każdemu tak się oddaje. To też częsty motyw, że ja mogę dostać np. na 1 randce a 95% innych kolesi nigdy. Więc czy to 1 czy 4 randka nie ma wielkiego znaczenia. 

 

Niestety, z tego co piszesz widzę u Ciebie inny problem. Masz zajebiście wysoki poziom "szacunku do kobiet", nierealne oczekiwania, nie znasz prawdziwego życia i prawdziwego oblicza kobiet. Uważasz je za księżniczki i płaszczysz się. Siłownia nic wielkiego Ci nie da poza tym, że trochę zajmiesz umysł i będziesz lepiej wyglądał. Ty powinieneś popracować nad swoją psychiką, bo tu widzę źródło Twoich problemów. 

 

Chodzisz, prosisz, angażujesz połowę rodziny w jakieś głupie zerwanie pierwszej lepszej laski (sorry, wiem, że to dla Ciebie to ktoś wyjątkowy, ale niebawem sam sobaczysz, że Ci to minie i zaczniesz normalnie spoglądać na nią i na rzeczywistość). Masz na dzisiaj słabą psychikę jeśli chodzi o kobiety. Pracuj nad tym, bo inaczej za chwilę kolejny raz się przejedziesz. Kobiety doskonale czują jaki jesteś, ona wiedziała, że jesteś miękki, oddany i posłuszny. Sorry, ale masz trochę nasrane w głowie, idź kilka razy z kumplami na imprezę, zobaczysz nachlane laski, normalne, żadne blachary, które robią komuś loda w kiblu i to Ci może trochę pomoże przestać spoglądać na nie jak na boginie. Zacznij spoglądać na rzeczywistość zamiast żyć w iluzji. 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Arthur Morgan Nie podawaj żadnych imion jak piszesz o czymś. 

/

Czas leczy rany. Musisz przeboleć bo 3/4 facetów na świecie zostało kiedyś rzuconych.

/

W drugą stronę prawie każdy komuś odbił dziewczynę. Rady braci i nic już nie trzeba dodawać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kuwa bez kitu WTF z tym angażowaniem rodziny i to w dodatku jej. Jeszcze pół biedy jak się wyplakujesz przy swojej, ale przy jej rodzince takie akcje to gruba przeginka stary. 

 

Chociaż znam lepszego agenta który po tym jak panna dała mu kosza dalej utrzymywał kontakt z jej rodziną. Pewnego dnia przyjechał odwiedzić teściów mając przy tym co najmniej dwa promile. Jako że teściowie też go lubili i nie pognali go z chaty to jegomość postanowil przespać się najebany w łóżku swojej ex. 

Oczywiście dziewczyna wkoncu go zbudziła jak wróciła z pracy i żałuję że mnie wtedy tam nie było 😂

 

Jako ciekawostkę do tej historii dodam fakt że para wkoncu wróciła do siebie i ten związek przetrwał o zgrozo jeszcze z 3 lata, miał się nawet skończyć ślubem, wszystko było zaplanowane ale laska znowu go kopnęła w dupę i z tego co słyszałem już nie odpierdala takich krzywych akcji 😂

  • Haha 5
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeden z podstawowych błędów jaki popełniłeś, to próbowałeś przekonać kobietę do siebie na logikę. Niestety już teraz musisz sobie uświadomić, że tego NIE DA SIĘ ZROBIĆ. NIGDY.

A samym błaganiem jej o powrót, pokazałeś jej, jak słaby jesteś....

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poznałeś ją na Tinderze i na pierwszej randce miałeś jej coś do powiedzenia w Ritmo na tylnych siedzeniach. No ale czego oczekiwałeś po takim początku? Naprawdę nie wiem jaką Ty chciałeś tworzyć przyszłość z taką dziewczyną.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Eustachy Motyka napisał:

Poznałeś ją na Tinderze i na pierwszej randce miałeś jej coś do powiedzenia w Ritmo na tylnych siedzeniach. No ale czego oczekiwałeś po takim początku? Naprawdę nie wiem jaką Ty chciałeś tworzyć przyszłość z taką dziewczyną.

Sprawa dyskusyjna bym powiedział. Zawsze istnieje jakiś cień szansy że tak bardzo się sobie spodobali i taka dobra była pierwsza randka że to się stało. Ale dziwie się że takie rzeczy działy się bez pomocy alkoholu, skoro była samochodem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nic co się stało to się stało. Dzięki wielkie panowie za opinie. Bez jakiegoś słodzenia itp itd pokazaliście jak wygląda ta sytuacja. Jedyny plus jaki widzę to to że gdyby nie rozstanie dalej pewnie byłbym tym kim byłem wczesniej , tkwił bym w tym tzw "matrixie" i tyle. Nie pozostaję nic innego jak ogarnąć się jak najszybciej wziąść się za siebie i tyle 😁

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Bardzo mi przykro to co Cię spotkało pewnie boli jak cholera. Niestety to forum głównie prowadzone przez facetów także będę szczery z Tobą a nie mam dobrych wiadomości. 

 

Moim zdaniem ona tego Marcina poznała wcześniej fajnie im się pisało klasyka. Powiem Ci coś kobieta jak kocha tydzień, dwa po rozstaniu nie idzie na randkę z innym. Ok nigdzie nie ma monopolu jaki czas musi upłynąć od rozstania, ale sorry 2 tygodnie ? Wiesz jak to widzę ? 

 

Była z Tobą zaczęła się nudzić poznała tego gościa fajnie im się pisało. I Twoi znajomi mają rację to musiało zacząć się dużo wcześniej. 

 

7 godzin temu, Arthur Morgan napisał:

Randka przebiegła dobrze a nawet bardzo bo skończyła się seksem w jej samochodzie

Pierwsza czerwona lampka, bo z tego co piszesz sex wyszedł z jej inicjatywy. Z mojego doświadczenia Ci powiem że jak laska daje dupy na pierwszym spotkaniu to nie jest grzeczna i robiła to wcześniej. 

 

Trzymaj się jak możesz trochę sportu zajmij się czymś. Póki co nie bawiłbym się w randki, bo mentalnie nie jesteś na to gotowy. Daj sobie czas, postaraj zapomnieć a wszystko się ułoży. Nie macie dzieci, kredytów, domu do podziału także głowa do góry.

Edited by Kimas87
Błąd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By borsuk96
      Witam, chciałbym podzielić się z Braćmi moimi doświadczeniami miesiąc po rozstaniu z "wyjątkową i najcudowniejszą myszką". Mam wrażenie, że kompleksowo przepracowałem to co się wydarzyło i dobrze wykorzystałem ten miesiąc, postaram się już nigdy z żadną inną kobietą nie popełnić tych błędów. Pozwolę sobie wypisać moje wady, jej wady i wnioski które wyciągnąłem. Może komuś pomogę, może ktoś doda coś od siebie.   Link do wpisu w świeżakowni:   Moje wady: - Zaniżona samoocena przez mój kryzys ekonomiczno-wizerunkowy, stałem się za słaby, przestałem trzymać ramę. - Zbyt duża szczerość i otwartość z mojej strony, przez co ona stała się powiernikiem moich słabości i sekretów. - Zapuściłem się pod względem fizycznym - Zbytnie zaangażowanie z mojej strony - Za dobry kontakt z jej rodziną, przez co poznali mnie i moje słabości (mam wrażenie że oni teraz urabiają ją by do mnie wróciła - dobra ze mnie partia, szansa dla całej rodziny na awans społeczny, za pierwszym razem też ją przekonywali do powrotu) - Ogólne zagubienie u mnie sensu życia. - Czasami rozładowywałem na niej mój stres, ale nie robiłem nic strasznego, raczej byłem chłodny i opryskliwy.  - Marzenia i plany bez pokrycia w rzeczywistości - Mówienie, że się z nią ożenię. 🤭   Jej wady: - Pedantyzm do wszystkiego, narzucenie tego mnie. - Brak komunikacji, na nic się nie skarżyła, a przy rozstaniu wylała wiadro pomyj które zbierały się przez lata - Wręcz za bliskie relacje z jej rodziną, mówiła im wszystko i o wszystkim (o naszym seksie też sic!) - Zjebana miłość do jej psa (mam teorie, że przelała na tego kundla swój instynkt macierzyński, przez co względem mnie zachowywała się jak żona po urodzeniu dziecka - spadłem na dalszy plan) - Wryty w głowę konsumpcjonizm, dobra materialne najwyższą wartością - Uzależnienie od Instagrama, blogerek i rozczarowanie życiem, które nie jest takie kolorowe jak to promowane w internecie. - Nasze problemy rozpaliły się gdy poszła do pracy, zmieniła towarzystwo z dość miłych i ambitnych lasek z dobrych domów (czuję, że będę miewał kontakt z jej byłymi koleżankami, to spoko babki, a z ex już się nie lubią) zmieniła towarzystwo na osoby z jej pracy: bez ambicji, perspektyw, liczy się tylko tu i teraz, najebać się w weekend, koszulka Emporio Armani, iphone na raty.  - Gigantyczne kompleksy odnośnie wyglądu, mimo, że super z niej laska - Podatność na sugestie otoczenia, brak własnych poglądów.   - Stosowanie "wyparcia" gdy coś się nie układało. - Brak planów na przyszłość, tylko tu i teraz (zamiast uczyć się do egzaminu na studia to wolała iść na nadgodziny do swojej gównopracy by kupić sobie coś drogiego)  - Obwinianie mnie o jej własne spierdolenie  - Zaczęła traktować swoją dupę jak walutę, tfu    Kroki które poczyniłem: - Pani usunięta wszędzie gdzie się da - Poprawa mojej formy, dieta, siłownia 4 razy w tygodniu. Widać pierwsze efekty - Za tydzień zaczynam nową pracę (tę, którą straciłem przez wirusa, ona dobrze wie, że ta praca to był mój priorytet, spełnienie marzeń (na pewno się dowie i mam nadzieję, że zapiecze ją ta blond dupa)  - Przeczytałem chyba cały dział Forum o relacjach damsko męskich. - Książki: "Sztuka Wojny", Machiavelli "Książę", jeszcze wleci "Kobietopedia" w najbliższym czasie - Poznałem dwie nowe kobiety, które są wręcz oczarowane moją osobą i angażują się, ale średnio mi się chce związku z kimkolwiek.  - Poprawiłem relacje z przyjaciółmi, lecę z kumplami na kilkudniowy urlop w samczym gronie - Poprawiłem relacje z rodziną, dostałem od nich dużo wsparcia - Zaktualizowałem moją szafę o fajne, modne ciuchy, pomogło.     Rzeczy do zrobienia: - Przez ten cały stres, wypadło mi dużo włosów i mam spore zakola w wieku 23 lat, może jeszcze w tym roku wycieczka do Turcji na przeszczep - zobaczymy jak będzie z hajsem  - Przestać się garbić - Barber, by wykorzystać w pełni potencjał mojej pięknej, gęstej, czarnej brody - Zapomineć o pani, ew. wywołać taki szok moją przemianą że wróci na kolanach szlochając (muszę się pozbyć tej nadziei na jej powrót - to cel na lipiec) - nofap, póki co tydzień     Wnioski: - Ból przemija, potrzeba czasu - Samorozwój daje dużo więcej szczęścia niż związek z kobietą - Doskwiera mi brak seksu i to główny powód dla którego tęsknię.  - Jak mówił Brat @absolutarianin kto traci godność dla kobiety, ten traci i godność i kobietę - Jeszcze ją bardzo kocham i mi jej brakuje, ale duszę to w sobie choć nadal chciałbym do niej wrócić, ale nie wymięknę.  - p. Marka oglądam sporadycznie od 5 lat, ale gdybym czytał to forum rok temu, tej katastrofy możnaby uniknąć.    Co jeszcze dodać? Pozdrawiam Braci Samców i dziękuję za pomoc, wsparcie i wiedzę. 
    • By borsuk96
      Witam Braci, chciałbym się przywitać i  na wstępie chciałbym poinformować, że mam 23 lata, a forum i działalność pana Marka śledzę od kiedy zacząłem spotykać się z kobietami czyli od dobrych 5 lat. Nigdy nie chciałem zakładać tutaj konta – nie miałem doświadczenia by pomagać innym, a sam pomocy nie potrzebowałem. To co wydarzyło się ostatnio w moim życiu wręcz zmusiło mnie bym anonimowo się komuś wygadał.
       
      Zawsze miałem atencję kobiet, jestem dość przystojny, wygadany, mam hobby i ciekawy zawód, zasłużyłem na opinię takiego „wilka stepowego”. Miałem kilka partnerek – na rok, na miesiąc, na 10 godzin... Będąc chłopakiem 21 letnim chłopakiem  byłem szczęśliwy, miałem kumpli, myślałem, że znam się na kobietach. Potem poznałem ją.
       
      Panna sama się do mnie odezwała jakoś 3 lata temu, kojarzyłem ją z liceum (jesteśmy z jednego powiatu), chodziła wtedy z jakimś lamusem, ale wyróżniała się – bardzo urodziwa, o figurze modelki. Napisała do mnie na Instagramie, zaczęło się niewinnie, byłem wtedy wolny i była sesja więc miałem dużo czasu na zapoznanie się z nią. Przyjechała potem kilka razy do miasta gdzie studiowałem, było super (do wyra dała się zaprosić dopiero na 3 randce więc zdołałem się nieźle nakręcić), potem gdy bywałem w rodzinnych stronach to odwiedzałem ją i wspólnie eksploatowaliśmy zawieszenie w moim wysłużonym passacie  
      Nadawaliśmy na tych samych falach, po 3 miesiącach powiedziała że mnie kocha. Były wspólne podróże, zabrałem ją na wakacje za granice do pracy gdzie sporo zarobiła, poznałem teściów, wszystko się układało idealnie. Porównując ją do moich poprzednich kobiet czułem różnicę, ona była inna. Pracowita, wesoła, inteligentna, oddana mi, dobra w łóżku – nic więcej od kobiety nie oczekiwałem. Miesiące mijały,  ja się coraz bardziej wkręciłem, pojawiły się plany wspólnie zamieszkać na studiach (ona dopiero zaczynała). Imponowało jej, że jestem „taki dojrzały, mam pomysł na przyszłość i ambicje”.
       
      W październiku 2019 roku zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu które wynajmowałem, poszła na zaoczne, znaleźliśmy jej pracę fizyczną i nieźle zarabiała jak na laskę 20 lat. Z początku było fajnie, potem ja straciłem pracę, miałem mało kasy i rodzice mi pomagali (jej rodzice nic nie dawali, bo w domu się nie przelewało). Gdy ona dostała pierwszą wypłatę to od razu iPhone za 4000zł na raty na jej mamę... Trochę mi to się nie spodobało, jako jedyny krytykowałem takie zarządzanie pieniędzmi, potem zaczeliśmy się od siebie trochę oddalać, kłócić – myślałem że to normalne, że musimy się „dotrzeć”. Potem w łóżku z tygrysicy stała się kłodą, ja trochę zachorowałem i przez to i z brak ruchu przytyłem, moja pewność siebie spadła. We wigilię gdy byłem u jej rodziców powiedziała że to koniec, że ją źle traktuję, krytykuję i chyba nie pasujemy do siebie... Załamałem się, zacząłem panikować , ale w sylwestra się pogodziliśmy, mówiła, że wierzy że się zmienię i mnie kocha i wróciła do mieszkania ze mną. Było znowu idealnie, w lutym się obroniłem z dobrym wynikiem i zacząłem szukać pracy – byłem inżynierem. Dostałem kilka ofert pracy ale rozważałem tylko dwie: pierwsza w małej firemce w mieście gdzie mieszkaliśmy za takie sobie pieniądze, druga w rodzinnej okolicy, we firmie gdzie byłem kiedyś na stażu, duża kasa, mieszkanie u rodziców w rok odłożyłbym około 50tyś.
      Dogadałem się z moją, biorę pracę numer 2, wracamy do domów rodzinnych i za rok idziemy na swoje. Już się wyniosłem z miasta, miałem zacząć prace za 2 tygodnie. Nagle przyszedł wirus, firmę zamknęli, miałem czekać miesiąc, potem kolejny... Ona cały czas zarabiała nieźle, ja siedziałem u mamy na wsi bez pracy – chciałem przeczekać. Planowała kupić dość drogi samochód, na który pieniądze chciała pożyczyć – nie spodobało mi się to, nie lubię mieć długów, a my niby oszczędzaliśmy na mieszkanie. Nie pasowało jej to, nie mieszkaliśmy już razem, znowu się oddalaliśmy od siebie, zrobiłem się zazdrosny. W końcu się zdenerwowałem, powiedziałem, że jak chce odejść znowu to niech da mi spokój, mi szkoda życia by ciągle się stresować i przejmować jej fochami. Na drugi dzień o 7 rano gdy wstałem czekała na mnie litania napisana na facebooku: Ona mnie kocha ponad wszystko, że za mnie by oddała życie, że ona ma teraz trudny okres, że ona by chciała ze mną podróżować jak kiedyś, bo brakuje jej tego (fakt, że była kwarantanna, a ja nie mam kasy pominęła). Ucieszyłem się, że jednak mnie kocha, pocieszyłem, ale w jej zachowaniu nic się nie zmieniło. Po kilku dniach powtórka rozmowy „O co ci, babo chodzi?” Ona mówi, że chyba jednak chyba mnie nie kocha, sama nie wie. Rozłączyłem się i zerwałem z nią wszelki kontakt. Bolec na boku? NIE WIEM
      Po kilku dniach zauważyłem że usunęła nasze wspólne fotki z portali społecznościowych i napisałem tylko, że jest mi głupio że z kimś takim spędziłem prawie 3 lata życia, że to można było uratować i że zachowuje się jak nienormalna. Minął drugi tydzień, zero kontaktu.
       
      Teraz co u mnie? Mam inną robotę, zacząłem się odchudzać i pracować nad sobą. Tamta firma odezwała się, że niedługo ruszają z rekrutacją i czy się nie stęskniłem za nimi Mimo wszystko czuję ogromną stratę i tęsknię za nią, mam poczucie winy, że zbyt ją osaczałem. Wiem, że się nie wyłamię i się nie odezwę. Wiem, że powrócę do formy fizycznej i psychicznej maksymalnie do końca roku. Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.
       
      Bracia, jak żyć? Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?
    • By VIREK
      Zainspirowany tematem jednego z braci, a także sporym wysypem kontaktów z "eks" na forum, postanowiłem też podzielić się z wami tym co się u mnie działo w związku z moją byłą partnerką, czyli darmowy UPDATE do mojego wątku "Uciekłem nie wytrzymałem" ... to DLC jest w pełni darmowe, aczkolwiek na pewno nie przebije tematu od @rarek2 ... 
      Woda, kawka, herbatka jest ? No to jedziemy ...

      Przeszło ponad miesiąc temu, przed weekendem majowym dzwoni do mnie braciszek, nie odbieram, ale po godzinie coś mnie tknęło i pomyślałem że oddzwonię, zapytam o dzieci (Jego żona je zabrała do gacha) zapytam, może coś się stało.
      Mój braciszek oznajmia mi że moja "eks" kontaktowała się z nim, wypytując o to jak odzyskać konto na "fejsbuniu" bo ktoś jej się włamał i wypisuje ludziom durnoty.
      Oczywiście ona mając do dyspozycji od groma orbiterów zajmujących się "komputerowymi sprawami" akurat wybrała jego, człowieka który do dziś niema pojęcia jak dobrze z komputera korzystać, więc oznajmiłem mu że jest to jawnie podejrzane ponieważ wiem że ma resetowanie hasła zrobione na telefon, a że się z nim nie rozstaje, nawet z nim śpi, no to sprawa śmierdzi na kilometr.

      Po chwilowej konsternacji braciszek sprzedaje mi info że podpytywała czy kogoś mam, a ja na to że jej "fejsbuczek" jej problem, i nie interesuje mnie ona.
      Nie minęło kilkanaście godzin o telefonu brata, powiadomienie z Badoo
      "Ma****a odzwiedziła twój profil"
      "Ktoś Cię polubił"

      ... ok ... 

      Lecimy dalej, ja sobie odnawiam mebelki, i z racji tego że byłem zadowolony ze swojej pracy wrzucam na insta foto odnowionej komody i foteli, i się zaczęło ... 5 minut i prywatna wiadomość "pokaż"
      Napisała do mnie jedna z głów owego komitetu z zapytaniem dlaczego wstawiam nie swoje fotele na instagrama, oraz jeden z pachołków mojej "eks" że jutro przychodzi po te fotele, Ja nie wdając się w żadną dyskusję sięgnąłem po swoje dowody i tak:
      Wysłałem printscreena sms'a od byłej z listopada że nie chce tych foteli, następnie zdjęcie mojego przelewu na jej konto, z kwotą i tytułem przelewu za co on jest.

      Miałem spokój dwa dni, trzeciego dnia kontaktuje się ze mną były kumpel który z nią był, bo już nie jest... "Czy może zadzwonić?"
      Odebrałem, wyznaczyłem termin i godzinę, powiedziałem mu że ma 30 minut, pewnie się zastanawiacie dlaczego?
      Ten gość najwięcej do mnie skakał, najwięcej na mój temat miał do powiedzenia.

      Uzbrojony w gaz, podpięty telefon z mikrofonem, wybrałem się w miejsce najbardziej mi sprzyjające czyli rynek na który patrzą kamery, i jest tłoczno za dnia.
      Gość się wysypał ze wszystkiego, przepraszał, totalnie załamany i zniszczony psychicznie przez nią, chciała go szybko udupić na dzieciaka ze względu na to że z ojcem mają firmę reklamową.
       
      Przedstawiłem mu fakty, że to wy daliście się zmanipulować, graliście w jej grę, wybraliście kogoś kogo widzieliście kilka razy zamiast człowieka którego znaliście lata.
      Zapytałem tylko czy dalej chce mi przemeblować facjatę? ... "Nie"
      Oznajmiłem mu że wybaczam mu jego głupotę, ale kumplami już nie będziemy.

      Takich sytuacji miałem już kilka jak tylko prawda wyszła na jaw, dlatego teraz przejdziemy do sedna czyli do mojej "eks"
      Jak już komitet się wyłożył a zostały jej trzy osoby (Żona od byłego kumpla który oddał władzę jak podpisał umowę prawną zwaną ślubem, a ona przesiadywała u nich, gdzie odbywały się walne zgromadzenia komitetu, oraz jedna ukrainka której na dniach dziwnym trafem rozsypał się związek, wszystkie trzy lubią robić z siebie ofiarę)

      Pewnego dnia przed pójściem na pracy na drugą zmianę spotkałem przed sklepem sąsiadkę która wynajmuje w bloku w którym mieszkam, na tym samym piętrze mieszkanie z koleżanką, wiek ok 25 lat, młoda mała blondynka, jest na czym posiedzieć i do czego się przytulić, rękaw z tatuaży, rozmawiamy sobie z racji tego że wprowadziły się nie dawno, jak się to mieszka na tym osiedlu i takie tam, patrzę kątem oka przez okulary z przyciemniającą nakładką idzie moja "eks" odwraca głowę w naszą stronę, stoi i patrzy dobre 5 minut, a ja dalej swoje z sąsiadeczką, poszła.

      Na następny dzień wracam wieczorem do domu, koperta w drzwiach, myślę sobie "Administracja zawsze wrzuca coś do skrzynki" ... dobra biorę, otwieram drzwi, zdejmuję kurtkę, a z racji tego że byłem po kebabie siadam na tron i otwieram ową zawartość, w środku kartka A4, drobnym pismem, chyba się rączka trzęsła.

      "Co myśmy sobie zrobili ... bla bla bla, boli mnie twoja obojętność, musimy wziąć w końcu odpowiedzialność za to co się stało, nie wyobrażasz sobie przez co przechodziłam... bla, bla, bla ... zmieniłeś się nie do poznania, świetnie wyglądasz... dlaczego nie mogę o Tobie zapomnieć... w dalszym ciągu Cię kocham, .... jakbyś tylko chciał ... jestem w stanie zrobić dla Ciebie wszystko ... bla bla bla ... z nikim nie uprawiałam seksu tak jak z Tobą ... zadowolę się nawet tylko tym"

      ... celowo nie przepisywałem całości ... w akompaniamencie radosnych pierdów, stwierdziłem jednak że nie będę robił dodatkowej roboty panom od kanalizacji, dlatego niszczarka sobie pojadła.

      Następny dzień, zastaję ponownie kopertę w drzwiach, i tutaj mnie zaskoczyła były w niej dwa zdjęcia z naszych wspólnych wakacji, podpisane, na jednym "Wciąż Cię kocham" a na drugim "Chcę żeby było tak jak dawniej"
      No japier**** ... podarłem.

      W końcu trochę spokoju, ale tylko pozornego, w mojej głowie zaczęły pojawiać się niebezpieczne myśli, a z racji tego że jestem na nofapie przybierały one na sile, zacząłem ćwiczyć, jakoś się uspokoiłem. Chyba wybiorę się do Divy jak tak dalej będzie, ratowałem się też rozmową z przyjacielem, który jasno dał mi do zrozumienia że nie po to odzyskałem swoje dobre samopoczucie i siłę żeby babrać się znów w gównie.
      Trochę mi ulżyło.

      Mamy zeszły tydzień, wybrałem się na zakupy w godzinach przedpołudniowych na zakupy do Biedronki, i jak ta Janusza przystało wziąłem większą torbę żeby uzupełnić zapasy, wychodzę a tu nagle ona wysiada z samochodu.
      "Virek poczekaj! Virek!"
      Idę dalej przed siebie, zachodzi mi drogę.
      "Proszę! 15 minut"
      Wyminąłem, lekko trącając z barku, burknąłem "daj sobie spokój"
      "Nie wierzę że już o mnie zapomniałeś, że już mnie nie kochasz"

      Odszedłem bez słowa.

      Za dwa dni poszedłem na spacer po południu i posiedzieć na swoją ławeczkę przy rynku, ciesząc się słoneczkiem, muzyczką przysnęło mi się chwilę, nagle ktoś wyjmuje mi jedną słuchawkę, otwieram oczy patrzę ona...
      Ona: Virek ... dlaczego nie chcesz ze mną porozmawiać? Błagam Cię 10 minut ... 
      Ona: Virek ... nadal Cię kocham .. pisałam Ci... 
      Ona: Virek ... zgodzę się na wszystko żeby z Tobą być, wiesz o co mi chodzi ...
      Ja: Nie mamy o czym rozmawiać.
      Ona: Virek ... dlaczego? tak bardzo mnie nienawidzisz? Potraktowałeś mnie jak śmiecia (Oczy jej się zaszkliły oczywiście na zawołanie)
      Ja: Na twoje własne życzenie
      Ona: Wszyscy mnie zostawili
      Ja: Kłamstwo ma krótkie nogi
      Ona: Co miałam zrobić!? zraniłeś mnie!
      Ja: Ty mnie raniłaś cały czas...
      Ona: Czym? Tym że Cię kochałam?! Tym że chciałam mieć z Tobą dzieci?!
      Ja: Ty je chciałaś mieć, wiedziałaś na czym stoisz...
      Ona: Ale ja chciałam żebyśmy mieli je wspólnie
      Ja: Wspólnie mieliśmy tylko problemy, twoje problemy.
      Ona: Virek ... inni nie dali mi tego co Ty, dlatego nadal Cię kocham...
      Ja: Inni nie byli takimi frajerami?
      Ona: Nie mów tak!
      Ona: Kochasz mnie jeszcze? ...
      Ja: Nie ... 10 minut minęło, nic się nie nauczyłaś, powodzenia w życiu.

      Wstałem i odszedłem, nie ukrywam było ciężko, jeszcze coś tam mówiła że będzie o nas walczyć jak szedłem przed siebie, przyszedłem do domu, walnąłem się do wyra, zasnąłem.
      Jak wstałem czułem się o niebo lepiej, zająłem się swoimi sprawami, uważam że dobrze postąpiłem, za dużo by mnie to kosztowało tym razem jakbym wpuścił ją do swojego życia.
      Chyba sobie pójdę na te divy żeby sobie ulżyć.

      Temat nie bez powodu nazwałem festiwalem żywych trupów, ponieważ oprócz eks, spływają do mnie wiadomości z przeprosinami od ludzi których zaznałem tyle krzywdy, ale oni już miejsca w moim życiu nie mają, z góry też przepraszam za offtop, ale chciałem nadać dobry kontekst tej krótkiej historii jakiej jest wiele, i będzie wiele.

      Nie wracajcie do byłych bracia.
      Znajdźcie w sobie siłę żeby się temu przeciwstawić i definitywnie zakończyć takie relacje, ja zamknąłem ten rozdział życia w taki sposób.
      Pozdrawiam!
    • By Florence
      Jego była dziewczyna, zarzuca mu zaczepki i manipulowanie "fanami", aby zrobić z siebie ofiarę.
      Narzeka na hejt w wiadomościach, komentarzach, które kasuje, ponieważ jego obserwatorzy jak pisze obwiniają ją o jego zły stan, depresje.
       

       
       

       
       
       

       

       
       
      Źródło: https://www.instagram.com/sohayo_official/?hl=pl   (instastory).
      Z czymś mi się to kojarzy (może błędnie)... 
      53 min. 22s.
       
      Nie przepadam ani za Panem Awięc, ani za Sohayo (uściślając - za ich działalnością w internecie), jej filmiki (w sumie jego też) to przeintelektualizowany bełkot i odrzuca mnie jej dziwaczne zachowanie.
      Sorry, za trochę plotkarski temat,  ale, może kogoś zainteresuje w związku z zarzutami Awięca  wobec Marka i forum.
       
    • By Leebido
      Czołem bracia samcy,
       
      przed Wami krótkie podsumowanie mojego frajerstwa kiedy to wierzyłem, że TO TA JEDYNA i nie było nawet opcji, żebym myślał inaczej. Mimo drążenia informacji jak działać po rozstaniu i wewnętrznym głosie samca robiłem totalne gówno. Przepraszanie, proszenie o szansę - przecież o to jej chodzi, nie? żebym się postarał? Aha - zapomniałem dodać - po rozstaniu, kiedy wyprowadziła się do rodziców dzieliło nas 150km.
      Byliśmy ze sobą ok. 4 lat i mieszkaliśmy razem 3.
       
      No więc nie wdając się w poboczne wątki podsumowanie czego NIE ROBIĆ po rozstaniu. KU PRZESTRODZE!
       
       
      Jeśli zerwałeś z laską, bo od dłuższego czasu Cię denerwowała i przebywanie z nią nie sprawiało Ci przyjemności (czepianie się o wszystko, subtelne (i nie) próby skłócenia z rodziną, wiecznie za mało, wiecznie źle) to dobrze zrobiłeś bez względu na to, że cierpisz podczas rozstania. Po rozstaniu jeśli mimo wszystko chciałbyś, żeby do Ciebie wróciła musisz od razu wdrożyć plan naprawczy, który tak naprawdę polega na olewce + niededykowane pod ex odnowienie atrakcyjności.. (poradniki wszędzie) ale szkoda czasu na byłe, bo ta Twoja do niedawna "miłość życia" gdy tylko okażesz słabość wyżuje Cię i wypluje z trudną do wywabienia plamą na Twoim honorze. To ten moment gdzie zaczynasz otwierać oczy, bo Twoje wszelkie wyobrażenia nt. Waszej wspólnej przyszłości boleśnie kawałek po kawałku legną w gruzach hehe Tutaj też fajnie dodać, że obecne zachowanie ex jest lata świetlne od zachowania Twojej myszki Nie możesz o niej zapomnieć? Zablokuj ją wszędzie, pousuwaj/dobrze zarchiwizuj rozmowy, zdjęcia itp tak, żebyś na co dzień jej nie widział - to też ułatwi nie wchodzenie na jej profile. Jak się odzywa do Ciebie, żebyś wysłał jej resztę swoich rzeczy tj. telefon w stylu "hej, sorry, że przeszkadzam, ale chyba zostawiłam jeszcze u Ciebie moje ulubione dziurawe skarpetki/ładowarkę" czy też "pomożesz mi z komputerem, bo Ty umiesz, a ja to taka biedna i nie umiem" raz na dwa miesiące to tylko jej shit testy i próby zdobycia atencji, żeby czuć się nadal atrakcyjną (ktoś o nią zabiega mimo tego, że jest zimną suką) Chyba zauważyłem taki mechanizm: u niej coś źle, lub myśli o Tobie, więc napisze do Ciebie, żebyś myślał o niej (może ona chce wrócić, na pewno chce wrócić i daje mi sygnały). Gówno nie sygnały - gdyby chciała to by wróciła, albo sprowokowałaby Ciebie, żebyś Ty wyszedł z taką inicjatywą niemniej wiedziałbyś o tym na 100% i nie musiał się domyślać. Nie odpisuj! Nie odbieraj! Ból mija. Pozwól sobie go przerobić, przepłakać (byle nie ex do słuchawki!). Czytaj forum, czytaj książki, rób swoje tak, żebyś był ALFĄ, bo to nasza natura, a nie BETA-ORBITEREM - czyli ulegającym kobietom leszczem, bo tak mówią starodawne prawdy. Jej koleżanki, rodzina i orbitery zrobią z Ciebie takie gówno w jej oczach, że jeśli tylko będziesz się o to prosił to ona Cię tym gównem chętnie obleje Czego byś nie wymyślił nie szukaj kontaktu. Chcesz płakać i mówić jej jak tęsknisz? Nie rób tego, bo ona to wykorzysta i będziesz czuł się sto razy gorzej. Ona nie jest inna niż wszystkie. Jeśli jest zimną suką to nie może nią być w uroczy sposób. Przecież zasłużyłeś - ma prawo być zła (hahahahaha). Przepraszanie, skamlanie nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością i pomimo, że każdy to wie.. to można mieć tak przesłonięte cipą oczy (widzę po sobie), że wmówisz sobie, że to jedyny sposób na jej odzyskanie - ubłaganie żeby dała Ci ostatnią szansę (żal.pl), a to zostaje w człowieku hehe.  Nie bierz całej winy za rozstanie na siebie marząc o tym, że skoro ex zobaczy jak cierpiętniczo przeżywasz swoje błędy i chłostasz się błagając i zabiegając podczas gdy ona co chwilę depcze Twoją godność NAGLE TO DOCENI I WRÓCI. Haha.  Po rozstaniu ona z defaultu nie chce wrócić, chyba, że otaczasz się wieloma laskami, albo masz nagły zastrzyk hajsu (awans, zmiana pracy).  Skoro nie chce do Ciebie wrócić, ale macie jakiś gówno-kontakt ze sobą to najczęściej jesteś po prostu jej poligonem doświadczalnym! Nie patrz na to co kobieta mówi tylko co robi (one myślą o facetach tak samo, używaj tej wiedzy rozsądnie  )  
      No nic, ja ze swoją plamą będę musiał żyć, ale co się nauczyłem na tym rozstaniu to moje. Widzę, że obecnie jest już git i zaczynam patrzeć na życie przez różowe okulary mimo tego, że jestem singlem.
       
      Jak mi się coś przypomni to dorzucę, lub jak pojawią się nowe wątki z tym rozstaniem choć nie przewiduję  
      To w sumie mój pierwszy wątek, więc jeśli popełniłem jakieś fopa to pardon
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.