Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
XYZ

Z pluszowego penisa w przewodnika stada

Recommended Posts

4 minuty temu, Mnemonic napisał:

Żeby nie przerodziło się w rozpoznanie ogniem ;)

Trzymaj emocje na wodzy i powodzenia.

Myślałem zeby zaprosić do siebie i zostawić na widoku majtki koleżanki... ale to zły pomysł. Lepsze będzie spotkanie publiczne i oczko do kelnerki albo do innej dziuni. Od pewnego czasu emocje wyzwalam a swoich nie pokazuję... chyba juz wrażenia na mnie nic nie robi po prostu. "Jesteś potworem" powiedziała by kobieta zdejmując jednocześnie majtki...

 

5 minut temu, piratos napisał:

Ciekawy jestem, w jaki sposób chcesz uzyskać rozwód bez alimentów. Nie bardzo wierzę w takie rozstrzygnięcie, aczkolwiek życzę Ci tego. 

Gdyby celem samym w sobie były alimenty to juz dawno założyła by sprawę w sądzie. Czas drogi bracie to nasz przyjaciel i wróg samic. Czas to zasób nieodnawialny i ten kogo stać na jego stratę, ten kto jest cierpliwy, ten zyskuje, wygrywa. W czas tez mozna inwestować. Pamiętaj - negocjacje zawsze wygra ten komu mniej zależy i ma więcej... czasu.

 

Zastanów sie chwilę.

Kto i w jaki sposób dal mi 'w prezencie' czas?

Komu zabrano podarowany dla mnie czas?

Kto i w jakim celu chciałby powrotu samicy?

Co samica straciła?

Co może zyskać?

Jak wykorzystałem lub jak zmarnowalem podarowany czas?

 

Czas to dobro, którym handlujemy dzień w dzień nie nazywając tego wprost.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że wiem jakie istoty kryją się w odpowiedzi na Twoje pytania. 

Odnoszę wrażenie, że liczysz na zdrowy rozsądek u swojej jeszcze-nie-byłej. Nie chcę przesądzać, czy ją coś takiego dopadnie. Szczerze, to uważam, że babski "honor" i nieomylność są silniejsze od tego. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Telefonu jeszcze nie uraczyłem... za to nastąpiła komunikacja w stronę teściów samicy, czyli moich rodziców, że jest plan podjęcia rozmowy. Proste - teściowa szuka popleczników, wzmocnienia sygnału, sojuszników. Programuje otoczenie. ?

 

Intencje już są rozpoznane - odsprzedać córkę mężowi. Powody? Już ma jej dość... ?

 

Bracia, proszę o szczegółową i profesjonalną wycenę w pln realizacji scenariusza teściowej.?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 23.01.2017 o 23:05, XYZ napisał:

Bracia, cel jest jeden - rozwód możliwie szybki, bezkonfliktowy, tani i bez zasadzonej alimentacji.

 

Teściowa chce wypchać córę do Ciebie, a Twoją ceną ma być rozwód bez alimentów i wspólne życie ale "bez papiera"?

 

Bo inaczej nie potrafię sobie tego zinterpretować, chyba że macie jakieś sprawy między sobą których  nie przedstawiłeś na forum.

Edited by Brat Jan
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Brat Jan

Rozwód to mój cel i korzyść, ktora otrzymam od młodej samicy. To premia za cierpliwość i postawę męską.

 

Pytanie jaka korzyść mogę uzyskać od starej samicy w zamian za zdjęcie ciężaru z jej barków? W pln, bo w naturze nie chcę... ?

 

Ps. Sie interesowny zrobiłem... no ale wspolne życie to biznes a jej naturalne zasoby sie kończą...

Edited by XYZ
Ps
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam, że zamiast alimentów częściowo pokryje to wsparcie z "matrixa" :) czyli od państwa, bo samica "samotnie wychowująca"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, XYZ napisał:

Pytanie jaka korzyść mogę uzyskać od starej samicy w zamian za zdjęcie ciężaru z jej barków? W pln, bo w naturze nie chcę...

 

Ja pierd*******ę :lol:, Rumcajs nieźle cię powyginało, a taki poWyUłakŁODywaNY:blink: byłeś. :)

 

Motor już masz, to może niech przywali ci w prezencie jaką fajną bryczkę średniej klasy, abyś się nie musiał wstydzić w warszafce:D.

No i zwrot za straty moralne:P, to już musisz sam z nią uzgodnić.

I niech nie pitoli że jej nie stać, na ratki niech kupi;)

AHA

I niech qrwa mać te ozdoby choinkowe odda:D.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Brat Jan

Chodzi o scenariusz, w którym mamy rozwód, ja dalej płacę tak jak teraz ale bez formalnego nakazu. Dodatkowo jest to krok, po którym otrzyma szanse powrotu. Bez rozwodu nie ma co szukać u mnie.

 

To, ze dostanie od państwa cos extra to dodatkowy argument dla niej i jej korzyść i niech ma.

 

Zastanawiam sie ile teściowa moze poświęcić, jaka cenę zapłacić... Teraz wiem jedno - z każdym dniem coraz wyższą. Zobaczymy...

 

@SledgeHammer

Dobrze, ze o bombkach przypomniales ;)

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, XYZ napisał:

 

Chodzi o scenariusz, w którym mamy rozwód, ja dalej płacę tak jak teraz ale bez formalnego nakazu.

 

Chodzi o płacenie po rozwodzie na żonę czy dzieci? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@XYZ

 

Będzie to waluta niewymierna, ale bezcenna- szanownej mamusi swojej przyszłejbyłej zakomunikuj, że jej postawa zostaje jako kochana babcia dla swoich wnucząt i jeżeli będzie w Twoje pożycie ingerować, to córeczka wróci do niej szybciej niż teraz powróci.

 

I jeszcze jedno- po rozwodzie jeszcze raz bym to powtórzył z zaznaczeniem, że teraz już nic nie łączy z eksżoną :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Normalny napisał:

 

Chodzi o płacenie po rozwodzie na żonę czy dzieci? 

Po prostu przelewam kase na wspolne konto. Wydaje na co chce - podgląd mam, bo wspólne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki masz obowiązek wg prawa cywilnego. Łożyć na rodzinę. 

 

Zalecam odpowiednio tytułować przelew.

Edited by Normalny
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje doświadczenia skłoniły mnie do rozważań nad czasem. Popełniłem nawet wątek, który się do tego odnosi, który opisuje moją wizję tego ulotnego bytu.

 

Minęło ponad 40 dni i nic - telefonu brak... choć działy się inne dziwne rzeczy... :ph34r:

Już kiedyś wspominałem o tym, a teraz stwierdzam jako "fakt autentyczny": postrzeganie czasu przez samice jest zgoła odmienne niż przez mężczyzn.

Panie żyją pełnią życia tylko kilka dni w miesiącu w przeciwieństwie do nas, którzy w warunkach naturalnych jesteśmy powtarzalni każdego dnia.

 

Na przykładzie własnym: twierdzę, że teściowa nie zadzwoniła, gdyż w jej percepcji minęło raptem kilka dni. Takie podejście samic jest sumą:

- braku zdolności do podejmowania decyzji

- braku nawyków do inicjowania

- wszelkich emocjonalnych leków 

- obaw o przyszłość / strach przed konfrontacją

- naturalnych zdolności do manipulowania

 

Negocjatorzy stosują czas jako zmienna negocjacyjną: @Grzenio to odpowiedź na Twoje wątpliwości ;)

1. Impas, zwlekamy:

- chęć zyskania na czasie

- zbadanie obszaru możliwych ustępstw drugiej strony

- liczenie na odkrycie się przeciwnika

- postawa typu "mi nie zależy" - Ty się staraj bardziej

2. Presja czasu:

- chęć wyciszenia świadomości przeciwnika i pobudzenia jego emocjonalnego ja (podświadomość)

- natychmiastowe ujawnienie obszaru ustępstw drugiej strony

- wzbudzanie strachu, lęku przed porażką, ograniczona dostępność: tu i teraz!

3. Milczenie - taktyka skorelowana z czasem:

- chęć ukazania siebie jako nie posiadającego odpowiedniej wiedzy

- chęć wzbudzenia w przeciwniku potrzeby ukazania siebie jako profesjonalisty w danym zagadnieniu

- celem jest ocena wiarygodności przeciwnika i ostateczne jego "upodelenie", gdy wyjawia się posiadaną wiedzę

 

Powyższe właśnie jest stosowane na mnie: Zwleka i Milczy, abym to ja się starał i gdy się upodlę upominając się o spotkanie zostanę zmiażdżony Presją Czasu... oczywiście, podczas spotkania zastosowane zostanie dużo innych taktyk, ale już nie mających związku z czasem.

 

Do czego zmierzam? Ano do tego, że drogie Panie robią to wszystko podświadomie - specjalistki od manipulacji nie muszą się tego uczyć jak my, one to mają we krwi... Ja się nie obrażam - ja korzystam z ich naturalnych zdolności i chłonę jak gąbka. Całe zawodowe życie negocjuję z sukcesami, ale dopiero teraz robię to naprawdę skutecznie i bez napinki!

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za dlugi ten wątek na czytanie ale jesli jakis facet mysli ze baba bedzie mu placic i za to wezmie go do siebie to mu sie przegrzal procesor od myslenia.

 

Dobrym pomyslem jest ten z kelnerką ale ja bym to inaczej rozegral.

Obiecalbym jej napiwek jesli zacznie ci sie delikatnie narzucac przy stoliku.

Tak zeby wkurwic twoja partnerke.

Baby rozgrywaja takie sytuacje lepiej niz 007.

Maja to w genach a jesli moga dopiec drugiej samicy maja mokro w majtkach z tej frajdy.

 

Malo tego. Za te frajde kelnerka moze zechciec ci sie odwdzieczyc, pod warunkiem ze to ona to zainicjuje.

Ty nie zaczynaj bo te opcje spierdolisz, wlasnie dlatego ze ona jest kelnerka. One nie ida na pic. Za duzo widzialy.

 

Edited by JoeBlue

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 9.03.2017 o 11:22, XYZ napisał:

Do czego zmierzam? Ano do tego, że drogie Panie robią to wszystko podświadomie - specjalistki od manipulacji nie muszą się tego uczyć jak my, one to mają we krwi... Ja się nie obrażam - ja korzystam z ich naturalnych zdolności i chłonę jak gąbka. Całe zawodowe życie negocjuję z sukcesami, ale dopiero teraz robię to naprawdę skutecznie i bez napinki!

 

W pełni się zgadzam i podpisuję obydwoma dłońmi.

Cała olbrzymia i egzotyczna dla mnie wiedza, którą przyswoiłem w ciągu ostatnich dwóch lat w dziedzinie interpersonalnych rozgrywek, negocjacji, manipulacji, wzbudzania pożądanych reakcji u drugiej strony, łapania miękkich piłek itd - to zaledwie poziom 'DEFAULT BASIC' u zwykłej, statystycznej Katarzynki czy Małgorzatki.

One tą aplikację mają wgraną od Matki Natury w systemie fabrycznie. I co chwila dostają aktualizacje ...

My, poza nielicznymi przypadkami emocjonalnych psycholi i tzw. naturszczyków, musimy ją sobie wgrać i nauczyć jej poprawnej obsługi.

 

S.

Edited by Subiektywny
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z nienawiścią sobie poradziłem - wybaczenie jest już pełne. Zgoda z rzeczywistością przypieczętowana. Brak zemsty = wolność. Pojawia się jednak inne wyzwania: pogarda.

 

Korzystając z dobrodziejstw mojej sytuacji z pełnią świadomej wiedzy o naturze człowieka zaobserwowałem w swojej postawie ostatnimi czasy ciągoty do niewymówionej pogardy wobec innych, i kobiet i mężczyzn. Ludzie przestają być wyzwaniem, czy to w pracy czy też w sprawach osobistych. Mam wrażenie jakby otoczenie było oczywiste. Nie jest to dekadentyzm czy inna depresja - wręcz przeciwnie, płuca pełne tlenu i prę do przodu z szyderczym uśmiechem na ustach, jednak ducha w tym nie ma, tylko racjonalizm, który moja siostra głośno nazwała - manipulacja, a ja zripostowałem: efektywne zarządzanie ludźmi. Abyśmy się rozumieli - nie wywyższam się i nie odkrywam swych myśli innym, ale wykorzystuję swą wiedzę dla swych korzyści z premedytacją. I właśnie łatwość z jaką mi to przychodzi budzi we mnie niewypowiedzianą pogardę do innych...

 

Jak to w zdrowym życiu - porażka wzmacnia a zwycięstwo buduje. W człowieku rośnie pewność siebie i pogląd o nieomylności własnej, skąd już blisko do... pychy, która kroczy przed upadkiem. Obaw nie mam, to raczej świadoma próba przewidzenia przyszłych zdarzeń, bo prędzej czy później trafię na zawodnika, który posiadł tą samą, darmową i łatwo dostępną wiedzę i wzgardzony będę ja tym razem... cóż zrobić... ;)

 

Wracając do sytuacji małżeńsko / rodzinnej: była-przyszła zniknęła z pola widzenia i jakoś nie tęsknię. Powody? - żyję pełnią życia i dobrze wiecie o czym mową. A że ludzie lubią pogadać... niech gadają nieświadomi, że o to właśnie chodziło :). Przesunąłem świadomie kolejną granicę i konsekwencji brak - one mogą wystąpić w przyszłości, ale jestem gotowy na każdy scenariusz. Z dzieciakami? - jak na sytuację, w której się znalazły jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Najważniejsze jest to, że chcą być z ojcem i wcale nie tęsknią za samicami, wręcz nie chcą opuszczać domu. Radzimy na tym polu elegancko - jestem o nie spokojny.

 

Zauważyłem też, że choróbska wszelkie sezonowe przestały się do mnie przyklejać, co wcześniej było pewnym standardem. Myślę, że spokój psychiczny oraz wypracowana siła wewnętrzna uzdrawiają człowieka również fizycznie. "W zdrowym ciele zdrowy duch" i na odwrót!

 

  • Like 10

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, XYZ napisał:

Wybacz że robię to u Ciebie w wątku, ale pozwolę popuścić wodze fantazji, nawiązując przy okazji do Twojej wypowiedzi. Może coś wyłowisz z tego bełkotu.

Z nienawiścią sobie poradziłem - wybaczenie jest już pełne. Zgoda z rzeczywistością przypieczętowana. Brak zemsty = wolność. Pojawia się jednak inne wyzwania: pogarda.

 

Korzystając z dobrodziejstw mojej sytuacji z pełnią świadomej wiedzy o naturze człowieka zaobserwowałem w swojej postawie ostatnimi czasy ciągoty do niewymówionej pogardy wobec innych, i kobiet i mężczyzn. Ludzie przestają być wyzwaniem, czy to w pracy czy też w sprawach osobistych. Mam wrażenie jakby otoczenie było oczywiste.
Mimo że dzieli nas pokolenie, doskonale Cię rozumiem. Tak naprawdę wciąż jesteśmy prymitywni, co nie zmienia faktu że i tak kilka poziomów wyżej od otoczenia, które chce tylko się napić, nażreć, przespać, kopulować, rozmnożyć, pobawić i mieć dach nad głową. Czym to się różni od zwierząt wokół? - a no niczym. Być może w rzeczywistości też jesteśmy dużo obrzydliwsi; a nasza percepcja płata nam figla.
Przyglądanie się i analiza otaczającego świata, jego procesów, zachowań ludzkich, napawa mnie spokojem i dużą pewnością siebie. Stałem się spójny i bezpośredni w kontaktach międzyludzkich. Otoczenie jest zaskoczone moją bezpośredniością, co ciekawe pozytywnie. 
Kiedyś bałem się bycia odludkiem. Teraz jednak jest zupełnie. Mam ogromne poczucie przemijającego czasu, otoczenie które się na mnie otwiera jest dla mnie znajome, nic nadludzkiego sobą nie niesie. Sam zmierzam w stronę ostracyzmu, poświęcając sobie jak najwięcej czasu, rozwijając siebie i swą osobowość.     

Nie jest to dekadentyzm czy inna depresja - wręcz przeciwnie, płuca pełne tlenu i prę do przodu z szyderczym uśmiechem na ustach, jednak ducha w tym nie ma, tylko racjonalizm, (może to właśnie efekt osiąganej świadomości - poczucie że nie ma tu na ziemskim padole nic ciekawego, nic niespodziewanego). A skoro nie ma ducha, to może czas się przebranżowić? a skoro to nie praca, to polecam wymyśleć dla siebie rygorystyczny system nagród i kar - nagrody muszą być przebogate(choć i tak będą przyziemne B)) - nie masz zwyczajnie braku motywacji?  który moja siostra głośno nazwała - manipulacja, a ja zripostowałem: efektywne zarządzanie ludźmi.  Abyśmy się rozumieli - nie wywyższam się i nie odkrywam swych myśli innym, ale wykorzystuję swą wiedzę dla swych korzyści z premedytacją. I właśnie łatwość z jaką mi to przychodzi budzi we mnie niewypowiedzianą pogardę do innych...
Z pogardą do innych walczyłem jeszcze niedawno. Pomogło uświadomienie, że jestem kupą flaków jak każdy inny; choć cholernie przystojną to jednak wciąż kupą. ;) Uświadomienie sobie skąd ta pogarda się bierze, dlaczego zabiera mą uwagę, wysysa energię i czas - to pomogło niwelować te odczucia. 
Pojawiło się zimno, obojętność na innych, choć wyglądam na przyjaznego przez uśmiech - sam ze sobą, w swoim ciele czuje się doskonale. I stąd nieustanny pogodny wyraz twarzy.  to rzeczywiście przyciąga otoczenie i sukcesy jak zostało wspomniane w temacie Subiektywnego

Jak to w zdrowym życiu - porażka wzmacnia a zwycięstwo buduje. W człowieku rośnie pewność siebie i pogląd o nieomylności własnej, skąd już blisko do... pychy, która kroczy przed upadkiem. Obaw nie mam, to raczej świadoma próba przewidzenia przyszłych zdarzeń, bo prędzej czy później trafię na zawodnika, który posiadł tą samą, darmową i łatwo dostępną wiedzę i wzgardzony będę ja tym razem... cóż zrobić... ;)

Ładnie dziś Modern Talking gra u sąsiada, choć to nie moje czasy.

Zauważyłem też, że choróbska wszelkie sezonowe przestały się do mnie przyklejać, co wcześniej było pewnym standardem. Myślę, że spokój psychiczny oraz wypracowana siła wewnętrzna uzdrawiają człowieka również fizycznie. "W zdrowym ciele zdrowy duch" i na odwrót!

Strzelam że to efekt osiąganej harmonii i... samodzielnego zdrowego odżywiania. 
Nie oceniam Twojej byłej, ale z tego co obserwuję polskie kobiety mają okropne maniery co do gotowania wyniesione z babki prababki. Gdzie się nie pojawiałem w gościach tam jedzenie przygotowywane przez panie było co najmniej złe. Niezdrowo przyrządzane, byle szybciej. Używane oleje, tłuszcze, ciężkostrawne potrawy, do popicia gazowane soki itd w ten temat. 
Pamiętam jeszcze gdy byłem z moją byłą: nie mogłem jeść porannego ulubionego czosnku, papryka też przeszkadzała bo chrupało, porcje sałat chlapały na boki a oliwki miały nieprzyjemny zapach.
Pogoniłem ją, a teraz ... no nie będę się chwalił kiedy ostatni raz byłem przeziębiony
;) 
 

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

@The Saint

czuj się swobodnie. 100% zgody z tym co piszesz.

 

Od maja się nie udzielałem, a działo się sporo. Nie miałem potrzeby dzielić się "emocjami", bo już ich nie ma. Jednak winny jestem Wam wpisy odnośnie tej historii, choćby dla nowych oświeconych - zechcą to skorzystają.

 

Od maja:

1. szlaban na dzieci -> szlaban na kasę. O ile dzieci już widuję to kasy KONSEKWENTNIE nie daję.

2. Jasno komunikuję - chcesz $ to proponuj rozwiązanie całości zagadnienia -> dążę do rozwodu na pierwszej rozprawie.

 

Oczywiście z mojej strony zero emocjonalnych reakcji. Gdy wpadam po dzieci to uśmiech szyderczy i pytania o zdrowie do teściowej i takie tam ple ple ple.

 

Oceniam bitwę jako wygraną. Po czym? Pół roku się była-przyszła nie pokazywała w drzwiach. Tylko teściowa mi dzieci wydawał. Pojawiła się w końcu, gdy ostatnim razem dzieci odwoziłem... spuszczony wzrok, drżące ręce... i dzieci, które nie do końca chciały tam wracać. Z mojej strony stoicki spokój i bieżąca chłodna ocena sytuacji - zero kurwa wahania!

  • Like 11

Share this post


Link to post
Share on other sites

Post post pod postem, rzeba scalić.

W dniu 17.07.2017 o 13:47, XYZ napisał:

Od maja:

1. szlaban na dzieci -> szlaban na kasę. O ile dzieci już widuję to kasy KONSEKWENTNIE nie daję.

2. Jasno komunikuję - chcesz $ to proponuj rozwiązanie całości zagadnienia -> dążę do rozwodu na pierwszej rozprawie

 

 

Długo czekać nie musiałem :)

Po 3 miesiącach upomniała się o kasę, a po kolejnych 3 dostałem pozew.

 

Bez winy, bez napierdalanki, szybko i sprawnie, walka tylko o kasę.

 

Byłem przygotowany. Na sali ja i mój prawnik kontra... 7 kobiet. Sędzina jednak wiedziała co znaczy brutto a co netto 😂. W zasadzie nie musieliśmy wiele robić, wystarczyło mówić prawdę, pokazać dokumenty, oczekiwać jak najczęstszych kontaktów z dziećmi i zachowac spokój.

 

Samicy prawniczka ośmieszyła sie sama zadając mi niezrozumiałe pytania, samica sie skompromitowała mówiąc czemu chce rozwodu, a jej świadkowa... gdy zeznawała mój prawnik szepnął do mnie: "nie będziemy zadawać jej pytań, bo to byłaby dla niej nobilitacja".

 

Po ogłoszeniu wyroku trochę sie unioslem, ale teraz na chłodno oceniam pozytywnie: dzieci mam dość często + kilka tygodni wakacji w jednym ciągu oraz alimenty stanowiące 21% moich zarobków z zapisem, ze wyczerpują one dodatkowe roszczenia. Kwota ta jest 30% mniejsza, niż dawałem żonie, gdy mieszkaliśmy razem. 

 

Jestem zadowolony i formalnie wolny.

  • Like 20
  • Thanks 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj Rumcajsie :)

Przeczytałem Twoją historię i jestem pełen podziwu dla Ciebie .Jesteś super facet.

Jak Ci się teraz układa?

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj @trop

liczę, że historia ta da choć trochę wiedzy innym i pozwoli im uniknąć złego doświadczania podobnych scen.

 

Jak się żyje? Intensywnie, aktywnie i konstruktywnie :)

Mam kilka spostrzeżeń samego siebie:

1. Relacje z kobietami: @Jan III Wspaniały opisał to całkiem świeżo w swoim wątku w świeżakowni - podpisuję się.

Oczywiście zdarzają się ciekawe kobiety, które coś tam potrafią lepiej niż ja i nie przeszkadza mi się od nich uczyć tych zdolności. Jednak mimo wszystko natura bierze górę i nawet nad tymi przebłyskami zajebistości dominuje ich gadzie myślenie... Cóż z tego, że seks na I randce, że cycki fajne, że coś tam śroś tam... nie uświadczyłem jeszcze ani razu posiłku przygotowanego przez niewiastę, a przecież mądre babcię mówią, że do serca przez żołądek... to nie pretensja, to refleksja i potwierdzenie, że 'zachód' mamy już tu na wschodzie. Panie chcą bolca i chwilę po wracają do swojej niezależnej codzienności. Z drugiej strony wiedzą doskonale, że są jedną z wielu gdyż mówię im o tym głośno i wyraźnie, więc nie podejmują ambitnego wyzwania...

 

2. Praca, życie materialne - prę jak przecinak... może się uda niebawem miesięcznie zarabiać na roczne alimenty ;) Oceniam, że po rozwodzie wzrosła mi (wróciła do normy) skłonność do ryzyka. O ile wcześniej pojęcie oszczędności funkcjonowało dość sprawnie o tyle teraz zostało zastąpione pojęciem inwestycje. Zbytki są zbytkami - żyje wygodnie w swojej samotni na odludziu i jakoś nie potrzebuję blichtru i świateł miasta. I potwierdzam to co wielokrotnie tu pisaliśmy - nie szata zdobi człowieka, a samicom mój ulubiony dres wcale nie przeszkadza :O

 

3. Mindset / Attitude

- uważam, że wyrok z alimentami zdjął podświadomie ze mnie materialną odpowiedzialność za stado. Uznałem wewnętrznie, że alimenty są dość wysokie i wystarczy, że zapewnię ich comiesięczny spływ na konto byłej i tyle. Najzwyczajniej w świecie nie muszę trzymać żadnej rezerwy na czyjeś "zachcianki". Zauważyłem, że takie podejście daje spory komfort psychiczny w kontekście podejmowania inwestycji wyżej wspomnianych - koreluje to ze skłonnością do ryzyka.

- duży spokój czuję, wzrósł mocno po sprawie i prawomocnym wyroku. Mam czasem wrażenie, że "nic mnie nie rusza" - katastrofy w robocie, wichry na dworze, śmierć w telewizji... a ja na chłodno i bez emocji robię swoje. 

- pojawiam się z kobietami na imprezach rodzinnych: dużo śmiechu to generuje, gdy ciotki traktują to staromodnie myśląc, że przy następnej okazji znów spotkają tą niewiastę. Wujki logicznie pytają czy to na poważnie - ich uśmiech, gdy słyszą 'żeby się nie przywiązywali' jest bezcenny. Uważam, że jest to kolejna dość ważna bariera białorycerstwa, którą przełamałem.

- nikotyna nadal krąży w mojej krwi,

 

4. Dzieci - najważniejsze na końcu. Tu również przyjąłem postawę dość komfortową ale i zdrową dla mojej psychiki - gdy są ze mną to są ze mną i nic innego się nie liczy; gdy ich nie ma to ich nie ma i nie mam na to wpływu.

 

Siostra mówi do młodszego brata: "dziewczynki pierwsze".

Brat nie reaguje i ustępuje...

wkraczam ja: "STOP. czemu dziewczynki pierwsze?"

córka: "bo mama / babcia / przedszkolanka... tak mówiła"

ja: "nic z tych rzeczy. w życiu nie ma nic za darmo. zasłużyłaś na takie wygody? byłaś miła dla brata? pomagałaś mu zawiązać sznurówki etc.?"

córka: "ee... eee... no nie byłam miła"

ja: "a Ty co tak dajesz się sponiewierać? Ty jesteś mężczyzną, wyznaczaj granice. Doceniaj tylko te kobiety, które na to zasłużyły."

 

Oczy błyszczały dla obydwojga :)

  • Like 19
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@XYZ Wychowuj syna na samca, dawaj mu przykład jak byc mężczyzną aby oszczedzić lub ograniczyć mu problemow w przyszłości. Z tego co piszesz jest indoktrynowany przez matke i babcie to oznacza trudniejszy start w życie. Widze, że to robisz ale to jest mega waśne.

 

Pozytywny post.

 

25 minutes ago, XYZ said:

Cóż z tego, że seks na I randce, że cycki fajne, że coś tam śroś tam... nie uświadczyłem jeszcze ani razu posiłku przygotowanego przez niewiastę

Wow coś w tym jest - ja także nie zaznałem jeszcze posiłku - ups przepraszam kilka razy dostałem muesli i owoce z rana po całej nocy.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, XYZ napisał:

ja: "nic z tych rzeczy. w życiu nie ma nic za darmo. zasłużyłaś na takie wygody? byłaś miła dla brata? pomagałaś mu zawiązać sznurówki etc.?"

córka: "ee... eee... no nie byłam miła"

ja: "a Ty co tak dajesz się sponiewierać? Ty jesteś mężczyzną, wyznaczaj granice. Doceniaj tylko te kobiety, które na to zasłużyły."

Super ociec @XYZ !

 

Tym sposobem wychowujesz psychicznie zdrowe, stabilne i silne dzieci. 

 

Dzięki za podzielenie się, życzę dalej powodzenia! 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielkie dzięki @XYZ, twoja historia dała mi do myślenia. A także kilka argumentów do ręki. Szczególnie znaczenie czasu dla Pani jest obiecujące, i możliwości jakie to niesie.

Bo czas jest po naszej stronie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@XYZ Fajny wpis w wątku @aceiro. Pytanie moje - jak układa ci się z dziećmi, jak ex się zachowuje? Utrudnia? Pytam bo moja zaczęła utrudniać.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.