Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Poproszę Braci o radę, bo sam już nie wiem co o tym sądzić. 

 

Jestem w moim pierwszym związku LTR wcześniej żadnych przygód nie miałem. Związek zacząłem jakoś w wieku 22lat i mija już ze 2 lata jak to się ciągnie. Moja luba jest rok młodsza, miała przedtem dwa związki z czego jeden zaczęła w wieku ~16lat (była z nim 4 lata), potem miała chwile przerwy i zaczęła nowy (w którym była parę msc z przerwa). Sama mówiła, że związki kończyła sama, bo jej coś nie odpowiadało. Za pierwszym razem było słabo z seksem po prostu jej nie zadowalał, i miała dużo ograniczeń. W drugim podobno nie pasował jej charakter, miała pare msc przerwy zaczęła się spotykać z innym (bez większych zbliżeń) potem znowu wróciła, ale nadal jej nie odpowiadało. Wydaje mi się, że baba nie potrafi być sama zaraz zaczynała jakieś inne spotkania (może wynika to że wcześnie zaczęła, może brak ojca🤷‍♀️). Zaraz jak rzuciła drugi związek zaczynała się spotykać z nowym - tylko, że ją olał, jeszcze nawet jak ja do niej podbijałem mówiła, że jest już ktoś tylko wyjechał. Ale koniec końców udało mi się dopiąć swego (przez co chyba potem żałowałem, że to zaczynałem).

 

Przez moje ciągłe dopytywania, wszystko mi opowiedziała, może niepotrzebnie pytałem, bo potem rozwinęła się u mnie zazdrość wsteczna. Mam wrażenie, że chciałbym ją całą kontrolować, to co było i co jest. Możliwe, że byłoby inaczej jakbym miał jakieś doświadczenia wcześniej. Mówiłem, że mnie to wkurwia, sam zacząłem obsesyjnie przeglądać stare wpisy zdjęcia w chmurach, przeglądałem Insta/Snapa. Załączyło mi się coś pojebanego w głowie, powiedziałem, że ma wszystko z wcześniejszych relacji zginąć (zdjęcia komentarze znajomi)- tak żebym nic nie mógł znaleźć. Z tych wszystkich opowieści w sumie jej raczej wierze, że mocniejsze zbliżenia miała tylko z dwoma z którymi była w związku dłuższym (raczej bym się tego dowiedział) chociaż w sumie sam nie wiem, mam pojebane w głowie ale nie będę ganiał za ziomkami po mieście . Sama mówi, że to było co innego to nie ma znaczenia (typowe pierdolenie), że ja jestem tym, w którym się zadurzyła. Sam w związku nie narzekałem, seksy były często i mi to odpowiadało, robiliśmy wszystkie nasze fantazje na co przyszło ochota. Mam do niej zaufanie i ją szanuje.

 

Lecz drugi problem jaki się zrodził to, że baba nie potrafi zająć się sobą. Jest takim wrzodem na dupie, żyje moim życiem. Ciągłe pisanie jak nie jesteśmy obok, do godziny 11 rano już jest jakaś wiadomość w stylu "jak się spało". Nie powiem może to i było fajne jak były te pierwsze miesiące człowiek patrzy jak przez mgłę. Teraz zaczęło to wkurwiać, jeszcze akcja się nasiliła przez tego wirusa. Mieszkamy obok siebie, mamy w sumie wspólną pasje jaka jest siłownia - zaczęły się wspólne ćwiczenia (bo siłka zamknięta) i się dużo widzieliśmy. Seksy codziennie po 2-3 razy, wszystko fajnie mi odpowiada, ale życie nie opiera sie tylko na dymaniu. Sam mam wrażenie, że nie miałem oddechu lubię być sam - czytać/rozmyślać, dokształcać się. Można powiedzieć że głownie tak moje życie wyglądało, jak gdzieś wychodziłem "na impreze" to było to sporadycznie, może raz na tydzień. Mam wrażenie, że zrobi wszystko żebym tylko jej nie zostawił zero w niej takiej "suki"- co wiadomo czasami jest atrakcyjne.  Zawsze jak dochodziło do większej kłótni, (większość wynikała z mojej zazdrości wstecznej) brała mnie na litość (mam za dobre serce czasami). Koniec końców doszło do tego, że jej to wszystko wygarnąłem, żeby się ogarnęła. Że nie ma jednej jedynej miłości i ludzie to są odrębne jednostki. Że nie widzę z nią przyszłości na ten moment. Nie mam zamiaru być jej jakimś terapeutą. Aktualnie stan rzeczy ma się tak - powiedziała że "damy sobie czas się poprawi i będzie nad tym pracować" - oczywiście powiedziałem jej, że nie wierze w to, bo to nie jest jakiś przełącznik - pyk i działa. "Nie musimy myśleć o przyszłości, możemy się skupić na tym co jest teraz" - tylko ja nie chce sobie pierdolić życia i jej, bo nagle się obudzimy za 3 lata i może być to samo, a czas leci w jedną stronę. Nie wiem czy poradzę sobie z moimi obsesyjnymi myślami. Nie spotykamy się, a kontakt jest ograniczony do minimum (wymienione dwa trzy zdania na dzień).

 

Mam mętlik w głowie i sam nie wiem czy to kończyć, wiem jak będę się czuł po zakończeniu - trzeba będzie swoje przeboleć, bo mimo wszystko się to dobije na emocjach. Z drugiej strony aż tak mi z nią źle nie jest - w sumie taka dobra kobieta, tylko trochę upierdliwa.

Chcę poznać wasze zdanie na ten temat, mieć jakiś punkt odniesienia, forum już trochę czytałem i widziałem mniej więcej podobne sytuacje do mojej. 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, ZakutyLEB napisał:

Mam wrażenie, że chciałbym ją całą kontrolować, to co było i co jest. 

Stary, takie życie. Jeśli nie trafisz dziewicy (co łatwe nie jest i nie jest warte zachodu), to ktoś już Twoją pannę ruchał. Musisz to po prostu zaakceptować, bo inaczej siądzie Ci to na psychice. Pamiętaj - ona nie jest "Twoja", tylko to jest Twoja kolej.

 

Pretensje o to są nie na miejscu.Nawet, jeśli Cię to boli - to co Twoja kobieta ma na to poradzić teraz? Nie miała szklanej kuli. Nie wiedziała,że kiedyś pozna Ciebie. Przeszłości nie zmieni. Daj jej spokój z tym, po prostu staraj się o tym nie myśleć, nie drąż tematu, nie szukaj jakichś wpisów z przeszłości.

 

W sumie właśnie dlatego warto wchodzić w relacje seksualne jak najwcześniej- bo związki "mieszane doświadczeniem" potrafią zryć banię. Ale skoro już wyszło jak wyszło, to ogarnij się.

 

28 minut temu, ZakutyLEB napisał:

Lecz drugi problem jaki się zrodził to, że baba nie potrafi zająć się sobą. Jest takim wrzodem na dupie, żyje moim życiem. Ciągłe pisanie jak nie jesteśmy obok

To brzmi raczej jak zaangażowanie. Macie wspólną pasję - super. Może zaproponuj jakieś wspólne aktywności, żebyście nie zaczęli gotować się we własnym sosie codzienności.

Sam fakt, że Panna znosi Twoje "zarzuty do przeszłości" i jeszcze obiecuje poprawę świadczy o tym, że się stara i jej zależy.

 

Według mnie trochę motasz, w końcu dziewczyna się zniechęci i ucieknie, a Ty będziesz na 99% wtedy tęsknił i pisał, że miałeś idealny związek i rozjebałeś go przez bzdury.

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ech te nicki nowych użytkowników 😂😂😂

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minutes ago, Januszek852 said:

Daj jej spokój z tym, po prostu staraj się o tym nie myśleć, nie drąż tematu, nie szukaj jakichś wpisów z przeszłości.

Cały czas staram się to robić, z różnym skutkiem.

 

28 minutes ago, Januszek852 said:

W sumie właśnie dlatego warto wchodzić w relacje seksualne jak najwcześniej- bo związki "mieszane doświadczeniem" potrafią zryć banię

Tylko, że nikt nie ma licznika nad głową 

29 minutes ago, Januszek852 said:

To brzmi raczej jak zaangażowanie. Macie wspólną pasję - super. Może zaproponuj jakieś wspólne aktywności

Właśnie moim zdaniem mamy tych wspólnych aktywności za dużo, nie mam miejsca dla samego siebie. Wszędzie się czuje jak w dwupaku. Będąc z nią poświęcam mniej uwagi na siebie, chociażby na swoje obowiązki czy rozwój.

 

30 minutes ago, Januszek852 said:

w końcu dziewczyna się zniechęci i ucieknie, a Ty będziesz na 99% wtedy tęsknił i pisał, że miałeś idealny związek i rozjebałeś go przez bzdury.

Może faktycznie masz rację, ale zazwyczaj było tak - gdy sie pokłóciliśmy, ona zaczynała szlochać, że nie widzi sensu życia beze mnie, że sobie nie poradzi - ja miękłem i zaraz na następny dzień się odzywałem czy możemy porozmawiać. Chwila spokoju i potem znowu nachodziły dziwne myśli, nie wiem może serio mam zaniżona wartość, chociaż w innych sferach tego nie zauważam.

 

27 minutes ago, Brat Jan said:

@ZakutyLEB  Brak przywitania?

Ogarnij sprawy regulaminowe.

Już to nadrabiam 

 

24 minutes ago, trop said:

Ech te nicki nowych użytkowników 😂😂😂

Pierwsze co mi wpadło do głowy 🤣

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bracie nie mam dla ciebie dobrych wiadomości, ale widzę że momentami wypisz wymaluj moja EX . 

 

Łap poniżej mój wątek, wyciągniesz wiele z tego dla siebie.

Twoja kobieta jest jedną z tych, która oplata pnączami po kolei każda z części twojego ciała. Jeszcze trochę i dojdzie do twoich korzeni, osłabiając cię w sposób znaczny. A wtedy to ona weźmie lejce, a Ty nie będziesz wiedział co się w tym momencie dzieje.

 

Znajdzie gówno powody, dla których cię rzuci. To powinno dać ci do myślenia, że szczyci się tym, że rzucała innych. Równie dobrze może to być maskowane poczucie niskiej wartości. Miej się na baczności, ja bym spieprzył w podskokach, nie znajdziesz z nią wspólnej płaszczyzny. Seks to tylko jeden z drobnych elementów całości. Im szybciej tym lepiej. Moc jest w twoich rękach.

Pozdro !

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minutes ago, gnukij1 said:

Łap poniżej mój wątek, wyciągniesz wiele z tego dla siebie.

Dzięki wielkie, za podrzucenie zawsze coś wyciągnę dla siebie.

18 minutes ago, gnukij1 said:

Znajdzie gówno powody, dla których cię rzuci.

To chyba w tej sytuacji byłoby dla mnie lepsze, chciaż nie wiem jak mocniej bym odczuł to emocjonalnie - gdy to ja bym był stroną rzuconą. Bardziej zależałoby mi na tym żeby to była wspólna decyzja i każda osoba poszła w swoją stronę.

19 minutes ago, gnukij1 said:

Równie dobrze może to być maskowane poczucie niskiej wartości.

Możesz mieć racje, sama sie do tego przyznaje, że u niej z tym słabo - tłumaczy się kwestia domową i wychowaniem. Tego juz nie będe rozpatrywał kto kogo rzucał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zazdrość wsteczna u faceta wynika z niewielkiej liczby partnerek seksualnych. Jakbyś miał 15 cipek na liczniku to miał byś w dupie tych jej dwóch. 

 

Dlatego faceta musi ruchać za młodu aby później nie robił takich krzywych akcji. 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ZakutyLEB a ja bym zapytał wiesz? Wiesz ile kłamstw wyszło przy okazji?

 

Wyszłoby prawdopodobnie że myszką taką święta nie jest. Mi sprzedała bajkę o tym, jak to rzuciła poprzedniego chłopaka i miała poczucie winy z tego tytułu. A gdy spytałem jego okazało się, że jej rodzice mieli problem z tym, że pochodzi on że wsi, czego efektem było to że się to rozmyło.

 

Oczywiście twoja sprawa

 

Nie nie byłoby lepsze. Potem byś sobie dopierdalał mocno z tego tytułu, samoocena drastycznie w dół. Jesteś kopaczem swojego losu.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kwestii zazdrosci, cierpisz ze wzgledu na maly przebieg i jak to sie mowi "uposledzenie" seksualne - nie miales wczesniej partnerek, zerowe zycie seksualne, moze nie jest to naturalne ale od niczego nie odstajesz.

 

@gnukij1

Troche brzmisz jak panienka. To, ze Ciebie cos spotkalo nie znaczy, ze teraz wszystkie kobiety to ku*** poza naszymi matkami, babciami i ciotkami.

 

W grzebanie w przeszlosci bym sie nie bawil. To co bylo to bylo, kwestia jak Ciebie traktuje i jaki ma stosunek. Serio, gdybys wygrzebal z przeszlosci, ze nie wiem, ktos ja rzucil a ona Tobie powiedziala, ze to byla ona i jeszcze zrobilbys o to awanture. Powiedziec, ze wyszedlbys na glaba to jakby nie powiedziec nic 😬

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteście bardzo młodzi i niedoświadczeni. Nie umiecie się komunikować. Dziewczyna kocha miłością wyidealizowaną. Poprzednicy i ty dajecie jej bezcenne doświadczenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@@Zgredek ten typ kobiety to nie jest to, czego autor wątka oczekuje. Lepiej dmuchać na zimne, no chyba że ktoś lubi być masochistą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, gnukij1 napisał:

@@Zgredek ten typ kobiety to nie jest to, czego autor wątka oczekuje. Lepiej dmuchać na zimne, no chyba że ktoś lubi być masochistą.

Tak jak powiedział @balin dużo rzeczy wynika z młodości i niedoswiadczenia. Budzisz w autorze poczucie, że mimo wielu wątpliwości lepiej porzucić bo może być źle. Czyli w skrócie, za każdym razem ma rezygnować, iść na loterie i intuicję.

 

Nie, całkowicie tego nie popieram. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minutes ago, Zgredek said:

W grzebanie w przeszlosci bym sie nie bawil. To co bylo to bylo, kwestia jak Ciebie traktuje i jaki ma stosunek. Serio, gdybys wygrzebal z przeszlosci, ze nie wiem, ktos ja rzucil a ona Tobie powiedziala, ze to byla ona i jeszcze zrobilbys o to awanture. Powiedziec, ze wyszedlbys na glaba to jakby nie powiedziec nic 😬

Już się w to bawiłem (grzebanie przeszłości), potem żałowałem bo i mi to na dobre nie wyszło - pogłębiło problem. Chciałbym sie od tego odciąć, ale mimo wszystko przeszłość kształtuje człowieka jakim jest teraz. Ma to jakieś znaczenie

 

14 minutes ago, balin said:

Nie umiecie się komunikować. Dziewczyna kocha miłością wyidealizowaną. Poprzednicy i ty dajecie jej bezcenne doświadczenia. 

Staram się rozmawiac o wszystkim, nie ma takiego tematu którego bym z nią nie ruszył

 

4 minutes ago, Zgredek said:

Budzisz w autorze poczucie, że mimo wielu wątpliwości lepiej porzucić bo może być źle. Czyli w skrócie, za każdym razem ma rezygnować, iść na loterie i intuicję.

Takie mam wątpliwości właśnie, "co bym nie robił to i tak nie naprawię". Ona natomiast ma chyba podejście co by sie nie stało da się naprawić, nawet jakbym poszedł na bok - to też dałoby sie załatać (takie mam wrażenie) Oczywiście nie mam takich myśli/skłonności bo mam swój jakiś system wartości

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, ZakutyLEB napisał:

Staram się rozmawiac o wszystkim, nie ma takiego tematu którego bym z nią nie ruszył

Nie o to mi chodziło. Chodzi o jasne przekazywanie komunikatów i stawianie granic. Przecież Twój czas nie jest gumy. 

Do tego jak można rozmawiać z własną kobietą o wszystkim? A od czego ma koleżanki? :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, ZakutyLEB napisał:

Już się w to bawiłem (grzebanie przeszłości), potem żałowałem bo i mi to na dobre nie wyszło - pogłębiło problem. Chciałbym sie od tego odciąć, ale mimo wszystko przeszłość kształtuje człowieka jakim jest teraz. Ma to jakieś znaczenie

 

Staram się rozmawiac o wszystkim, nie ma takiego tematu którego bym z nią nie ruszył

 

Takie mam wątpliwości właśnie, "co bym nie robił to i tak nie naprawię". Ona natomiast ma chyba podejście co by sie nie stało da się naprawić, nawet jakbym poszedł na bok - to też dałoby sie załatać (takie mam wrażenie) Oczywiście nie mam takich myśli/skłonności bo mam swój jakiś system wartości

No bo widzisz - grzebanie w przeszłości nic Ci nie da, wymierny efekt. Nigdy nie dowiesz się, wszystkiego, nie dowiesz się pełnej prawdy - a od swojej partnerki na pewno (z autopsji sam popełniłem błąd, nawet z twardymi dowodami zaprzeczała wszystkiemu ale tkwiła w haju, więc szantażem, że odchodzę powiedziała mi praktycznie wszystko). Z perspektywy czasu nigdy więcej nie popełniłem tego błędu. Przeszłość jest przeszłością i tam jej miejsce, dopóki nie ingeruje ona w teraźniejszość jest nieruszalna. Sam nie chciałbym opowiadać swojej przyszłej o swoich byłych i tak samo mnie to już nie ciekawi. Tutaj trafnie Ci podpowiedziano, że tym więcej machasz falusem i masz za sobą związków, te rzeczy schodzą na drugi plan. 

 

Nie twierdzę, że źle o wszystkim rozmawiac - nie mniej jednak jak wyżej powiedziano. Nie musisz udawać entuzjastycznego słuchacza nt. wszystkiego co Ci będzie opowiadać. Tak jak Ty masz tematy do pogadania z kumplami, tak ona ma swój świat. Nie wkraczaj w niego, wypracuj harmonie pomiędzy dwoma światami.

 

Twoj system wartości jeszcze wiele przeżyje - uwierz. Pewne cechy nabyw się z czasem, pewne przestają istnieć. Grunt to żebyś przede wszystkim złapał się za swoje cojones. 

 

Żyj w związku ale nie nastawiaj się, że to ta do końca życia. Powiedz o tym co Ci się nie podoba ale nie przepraszaj również za to, za co absolutnie nie czujesz się winny. Nie zmieniaj się dla niej, bądź swoją naturalna wersją. Jeśli z Tobą ma zerwać to to zrobi, nie rozumiem faktu roztrząsania, że ktoś Cię rzucił. Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, odchodzisz z godnością. Jeśli są konkretne powody, pracujesz nad sobą w imię przyszłej relacji. I tak żyj, bez idei "rzuć ją zanim ona Ciebie rzuci". To nie jest brak godności - brakiem godności jest wracać z podkulonym ogonem i prosić o wybaczenie (tu też pokuszę się o autopsję). To chyba tyle, trzymaj ramy to się nie... 😎

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, ZakutyLEB napisał:

Przez moje ciągłe dopytywania, wszystko mi opowiedziała, może niepotrzebnie pytałem

Dotąd doczytałem i zaprzestanę. Najgorsze co można zrobić. To grzebać się w gównie przeszłości. Po co Ci to. Aktualnie kręcę z jedną kobietą i sobie wyjaśniliśmy podstawowe kwestie. Wolni, przeszłość pozamykana załatwiona prawnie i emocjonalnie. Ogarnięci życiowo, niezależni itp. Nie patrzymy w tył tylko żyjemy tym co jest tutaj, a przyszłość zależy od nas. Asertywność i ograniczone zaufanie także ma miejsce w związku/partnerstwie i to sobie wyjaśniliśmy również. Odpierdalasz jakieś jazdy, shit testy, robisz bokami - do widzenia bez cienia żalu.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Zgredek said:

Żyj w związku ale nie nastawiaj się, że to ta do końca życia. Powiedz o tym co Ci się nie podoba ale nie przepraszaj również za to, za co absolutnie nie czujesz się winny. Nie zmieniaj się dla niej, bądź swoją naturalna wersją. Jeśli z Tobą ma zerwać to to zrobi, nie rozumiem faktu roztrząsania, że ktoś Cię rzucił. Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, odchodzisz z godnością. Jeśli są konkretne powody, pracujesz nad sobą w imię przyszłej relacji. I tak żyj, bez idei "rzuć ją zanim ona Ciebie rzuci". To nie jest brak godności - brakiem godności jest wracać z podkulonym ogonem i prosić o wybaczenie (tu też pokuszę się o autopsję). To chyba tyle, trzymaj ramy to się nie... 😎

Dzięki wielkie, dało mi to troche do myślenia. Postawię swoje granice, i postaram się nie myśleć wstecz (chociaż z tym jest cięzko). 

Zobaczę co z tego wyniknie, nie będę szedł na kompromisy 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, ZakutyLEB said:

Przez moje ciągłe dopytywania, wszystko mi opowiedziała, może niepotrzebnie pytałem, bo potem rozwinęła się u mnie zazdrość wsteczna. Mam wrażenie, że chciałbym ją całą kontrolować, to co było i co jest. 

 

8 hours ago, ZakutyLEB said:

Lecz drugi problem jaki się zrodził to, że baba nie potrafi zająć się sobą. Jest takim wrzodem na dupie, żyje moim życiem. Ciągłe pisanie jak nie jesteśmy obok, do godziny 11 rano już jest jakaś wiadomość w stylu "jak się spało"

ROTFL, trafiła kosa na kamień.

Jesteście dla siebie stworzeni, bracie.

Obsesyjny kontroler z obsesyjnym bluszczykiem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat napisanie do kogoś rano to raczej ciężko nazwać bluszczowaniem.

 

Ja z każdą dziewczyną rano wymieniałem jakąś wiadomość i dziwne byłoby raczej dla mnie milczenie.

 

Ludzie z jakiegoś powodu się witają każdego dnia, etc. Jak nie mieszkają razem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Januszek852 said:

Ja z każdą dziewczyną rano wymieniałem jakąś wiadomość i dziwne byłoby raczej dla mnie milczenie.

Ja z laskami, które mają potrzebę zawracania mi dupy w ten sposób, stosuję zasadę jednego ostrzeżenia - niunia, piszesz jak masz coś sensownego do napisania, całuski i buziaczki na dzień dobry to nie jest "coś sensownego do napisania". Jak nie dociera, to z automatu kończę znajomość.

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja dla odmiany bym zakończył znajomość z osobą, która nie potrafiłaby się po ludzku odezwać każdego dnia.

 

Widać mamy kompletnie na odwrót.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minutes ago, Januszek852 said:

Akurat napisanie do kogoś rano to raczej ciężko nazwać bluszczowaniem.

To nie tylko o to chodzi, nie odpiszesz przez 2h też jest przypał. Wychodzisz ze znajomymi - pyta się kto jest. Ma więcej czasu nie wie co ze sobą zrobić - przyjeżdża do ciebie. Nigdy sama nie zakończy rozmowy, tylko zawsze przeciąga, czy to telefon czy też pisanie po nocy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

9 minut temu, ZakutyLEB napisał:

Ma więcej czasu nie wie co ze sobą zrobić - przyjeżdża do ciebie.

No akurat to brzmi słabo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wyjaśniłeś jej, że chciałbyś pobyć czasami sam? Jedno wiem na pewno z doświadczenia - to, że niejasności rodzą się z braku komunikacji. Ona uważa, że nic się nie dzieje, Ty nie mówisz o swoich prawdziwych pragnieniach. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Chadeusz
      Od jakiegoś czasu zauważyłem, że mniej więcej 90% powitań z nowo poznawanymi kobietami kończy się dygnięciem z ich strony.
       
      Polega to na tym, że kiedy podaję dłoń na powitanie kobiecie, której nie znam, ona jednocześnie ugina swoje kolanko. Ostatnio miałem nawet taką sytuację na ślubie kumpla z którym się dawno nie widziałem i nie miałem okazji poznać jego kobiety. Pierwsze przywitanie było dopiero przy składaniu życzeń pod kościołem i ona również po podaniu dłoni dygnęła.
       
      Szukałem w internecie co ten gest może oznaczać i według Wikipedia: Dygnięcie (dyg) - ukłon dziewczęcy i kobiecy, polegający na jednoczesnym ugięciu kolana oraz lekkim skłonie głowy, wraz z rozsunięciem rękami fałdów sukienki na boki. Współcześnie rzadko stosowany. Wymóg jego wykonywania związany jest z etykietą i protokołem dyplomatycznym, obowiązuje podczas ceremonii przywitania z głowami koronowanymi. Link.
       
      Próbuję zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Może macie jakieś pomysły. Temat zakładam w rezerwacie bo zależy mi głównie na wypowiedziach Pań.
    • By SzatanKrieger
      Co o tym sądzicie bracia i siostry?
       
      ZA SILNA KOBIETA - przyczyny i skutki —————————— PRZYCZYNY 1. Brak ojca. Wychowanie dzieci na głowie mamy. Dziewczynka dostaje skrypt: Będę sobie sama radziła w życiu. Ojciec fizycznie nieobecny - umarł, wyjeżdżał, odszedł, lub emocjonalnie nieobecny - straumatyzowany, słaby, w ruchu do śmierci etc. 2. Matka zazdrosna o córkę. Kiedy w związku rodziców są trudności, córka może wchodzić w rolę partnerki ojca. Nie chodzi tu o partnerstwo w sferze seksu( choć często zdążą się, że ojciec nieświadomie uwodzi córkę ). Chodzi o to, że ojciec poświęca córce zbyt dużo czasu lub zbyt dużo uwagi córce - zdaniem mamy oczywiście. Matka pomimo iż córkę kocha, może być o nią zazdrosna i się na niej nieświadomie odgrywać. Córka dostaje skrypt: Muszę być silna i walczyć o miłość. Najbliższa osoba( mama, a później partner ) jest wroga. 3. Nieobecna matka. Kiedy mama jest straumatyzowana, poranioną przez życie, nieobecna - córka wcześnie dostaje skrypt: „Muszę walczyć o miłość, muszę na nią zasługiwać. Jeśli wystarczająco mocno zasłużę - może wreszcie mama mnie pokocha”. 4. Parentyfikacja. Kiedy mama nie miała mamy lub musiała być „mamą dla swojej mamy” - może chcieć od swojej córki to czego nie dostała od swojej mamy. Wtedy córka dostaje skrypt: „muszę być mamą dla swojej mamy. Muszę być silna, opiekuńcza, dająca, wspierająca”. 5. Tatusiu dla ciebie wszystko. To skrypty „córeczki tatusia”. Kiedy serce dziewczynki było bliżej taty niż mamy( np dlatego, że widziała brak miłości od mamy do taty i chciała to ojcu zrekompensować ). To skrypt córek robiących kariery dla ojców, mających bycia pięknymi i zadbanymi „dla ojców”, będących silnymi dla ojców, będących „chłopczycami” dla ojców. 6. Tatusiu pokochaj mnie wreszcie. To skrypt kobiet które nie było widziane przez tatę, a bardzo potrzebowały jego miłość. Przenoszą to później na partnera - zasługują, walczą, krzyczą, dopominają się o miłość. 7. Mamo, ciociu, babciu, ja taka jak ty. Czasami bycie „za silną” wynika z uwikłania systemowego, z identyfikacji z losem jakiejś( czasem nieznanej ) kobiety. Pomimo tego, że między rodzicami była miłość i balans, córka może nieść na sobie los jakiejś, samotnej, doświadczonej przez życie kobiety. SKUTKI BYCIA „ZA SILNĄ” - Nieumiejętność brania wsparcia od innych( partnera, przyjaciół, bliskich ) - Bycie dawcą - Samotność - Wypalanie się - Przeciążanie organizmu - Głęboka tęsknota za miłością i wsparciem - Wybieranie nieobecnych i niewspierających partnerów   Źródło:  Ustawienia Systemowe Wojciech Jarczewski
    • By Pancernik
      Pan Grzegorz Kordek, twierdzi, że odpowiedź jest banalna. Celem życia mężczyzny jest to, aby kobieta była szczęśliwa. Zapytacie, co jest w takim razie celem życia kobiety, ano to, aby była ona szczęśliwa
       
      Polecam materiał poniżej.
       
      https://kobieta.onet.pl/co-jest-celem-zycia-mezczyzny-odpowiedz-jest-banalnie-prosta/x3x7nk6
       
      Co drogie panie sądzicie, pan Grzegorz ma rację?
      A co z kolei myślą panowie? Być może w końcu, poznaliście odpowiedz na odwieczne pytanie i wasze życie, od teraz i z tą wiedzą, stanie się banalnie proste
       
       
    • By Filipx
      Cześć samcy! Już przez pewien czas spotykam się z fajną, wysportowaną dziewczyną. Jest studentką, lubi fitness, ale nie jest chuda i ma wspaniałe pośladki 😌. Ostatnio dowiedziałem się że jest dziewicą i  nie chce uprawiać seksu do ślubu. Czy to jest z mojego powodu? (jestem w miarę atrakcyjny i we dwoje chodzimy na siłownię) Czy warto wytrwać z taką kobietą? Póki co dobrze nam się układa i nie chciałbym psuć tej relacji. 
    • By maggienovak
      Ograniczam aktywność na forum w postaci zmniejszenia ilości postów, komentarzy.
      Oczywiście z chęcią będę czytać wpisy, które będą warte (subiektywnie rzecz ujmując) uwagi i "przycupnięcia" na moment.
      Mam sentyment do tego forum, choć moje poglądy nie są całkowicie spójne z filozofią popularyzowaną w tej przestrzeni.
      Podzielę się się z Wami jakie małe zmiany u mnie nastąpiły.

      1. Wracam do roli gospodyni.
      Pisałam o tym, że wśród znajomych byłam znana jako "u Gosi się dobrze zje i napije". Bardzo obraziłam się na ten wizerunek. Dosłownie obraziłam.
      Od dwóch lat moje spotkania ze znajomymi sprowadziły się do ilości 0. Wkurzało mnie to, że męskie grono znajomych widziało we mnie wyłącznie taką śmiszną znajomą ze wsi, która jest chodzącą orkiestrą. Od dwóch miesięcy praktycznie mężowi nie gotowałam, bo również w domu strzeliłam focha na tę rolę (również to zachowanie było dyktowane chęcią wskrzeszenia w mężu jakiegokolwiek innego zainteresowania mną, niż żona, kucharka).
      Przez koronaświrusa prawie dwa miesiące spędziłam na wsi, codziennie gotowałam, wróciłam do zajęć w ogrodzie. Z powrotem to polubiłam. Chyba po prostu to "moje".
      Takie mam po predyspozycje, idzie mi gotowanie, kwiotki mi rosną i tyle.
      Planuję wrócić do domowych biesiad, których to będę organizatorem.

      2. Ja jako kobieta.
      Tu jeszcze w ciul roboty. Taki plus, że psycholog uzmysłowiła mi oczywiste rzeczy :
      Po prostu muszę wybrać : albo całą uwagę, kasę, wręcz większość czasu poświęcam na wyrobienie wyglądu z obecnego kanonu piękna albo poświęcam kasę, uwagę, czas na moje cele (w tym przypadku można jedynie prowadzić skromne codzienne dbanie o siebie, a odpierdalanie się na bóstwo trzeba zostawić na kilka razy w roku). Tym bardziej mam takie usposobienie, które no cóż, nie wzbudza tsunami pożądania u mężczyzn.
      Raczej nie będę na co dzień zrobioną Kardashianką, która ogarnia pracę na wsi, dom, pracę na etat, robienie studiów, a w przyszłości dzieciaki.
      Wiem, że w moim przypadku wszystko się rozbija o poczucie własnej wartości.

      3. Seks.
      Jest przynajmniej 2 razy w miesiącu. Dzięki Bogu libido mi spadło, to się tak nie męczę przy takiej częstotliwości. Godzę się z faktem, że mąż chyba tak po prostu ma. No cóż, nie chce tak "czerpać ze źródełka" to trudno. Jego problem. Być może kiedyś będę miała fajny seks, a może nawet somewhere else.

      4. Forum a życie/rzeczywistość.
      Kilka wpisów kiedyś mnie naprawdę dotknęło. Wyrobiłam sobie złotą zasady interpretacji tego, co tutaj przeczytam :
      1) jestem dorosła, więc dlaczego czyiś komentarz ma wpływać na moje samopoczucie?!
      2) są tutaj różni ludzie, którzy przeszli różne rzeczy, mają prawo na subiektywizm
      3) to forum jest z założenia dla facetów, więc mogą oni tutaj wypisywać co chcą (oczywiście w ramach regulaminu)
      4) skoro jestem wierna mężowi, ma seksik, obiad, mój śmiech, to co mnie tutaj powinno zaboleć?
      5) to tylko przestrzeń internetowa, która nijak powinna wpływać na moje życie. Nie czerpię zysków, nie buduję wizerunku/marki w necie, więc jak to może wpływać na moje życie?

      Dzięki tej stronie poznałam fajnych ludzi, którzy pomogli ogarnąć swój łeb, była bezinteresowna pomoc w postaci rozmów.
      Mi pozostaje robić swoje.

      Pozdrawiam
      Gosia
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.