Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
borsuk96

Kryzys męskości, koronawirus i rozstanie - moja historia

Recommended Posts

Witam Braci, chciałbym się przywitać i  na wstępie chciałbym poinformować, że mam 23 lata, a forum i działalność pana Marka śledzę od kiedy zacząłem spotykać się z kobietami czyli od dobrych 5 lat. Nigdy nie chciałem zakładać tutaj konta – nie miałem doświadczenia by pomagać innym, a sam pomocy nie potrzebowałem. To co wydarzyło się ostatnio w moim życiu wręcz zmusiło mnie bym anonimowo się komuś wygadał.

 

Zawsze miałem atencję kobiet, jestem dość przystojny, wygadany, mam hobby i ciekawy zawód, zasłużyłem na opinię takiego „wilka stepowego”. Miałem kilka partnerek – na rok, na miesiąc, na 10 godzin... Będąc chłopakiem 21 letnim chłopakiem  byłem szczęśliwy, miałem kumpli, myślałem, że znam się na kobietach. Potem poznałem ją.

 

Panna sama się do mnie odezwała jakoś 3 lata temu, kojarzyłem ją z liceum (jesteśmy z jednego powiatu), chodziła wtedy z jakimś lamusem, ale wyróżniała się – bardzo urodziwa, o figurze modelki. Napisała do mnie na Instagramie, zaczęło się niewinnie, byłem wtedy wolny i była sesja więc miałem dużo czasu na zapoznanie się z nią. Przyjechała potem kilka razy do miasta gdzie studiowałem, było super (do wyra dała się zaprosić dopiero na 3 randce więc zdołałem się nieźle nakręcić), potem gdy bywałem w rodzinnych stronach to odwiedzałem ją i wspólnie eksploatowaliśmy zawieszenie w moim wysłużonym passacie :) 

Nadawaliśmy na tych samych falach, po 3 miesiącach powiedziała że mnie kocha. Były wspólne podróże, zabrałem ją na wakacje za granice do pracy gdzie sporo zarobiła, poznałem teściów, wszystko się układało idealnie. Porównując ją do moich poprzednich kobiet czułem różnicę, ona była inna. Pracowita, wesoła, inteligentna, oddana mi, dobra w łóżku – nic więcej od kobiety nie oczekiwałem. Miesiące mijały,  ja się coraz bardziej wkręciłem, pojawiły się plany wspólnie zamieszkać na studiach (ona dopiero zaczynała). Imponowało jej, że jestem „taki dojrzały, mam pomysł na przyszłość i ambicje”.

 

W październiku 2019 roku zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu które wynajmowałem, poszła na zaoczne, znaleźliśmy jej pracę fizyczną i nieźle zarabiała jak na laskę 20 lat. Z początku było fajnie, potem ja straciłem pracę, miałem mało kasy i rodzice mi pomagali (jej rodzice nic nie dawali, bo w domu się nie przelewało). Gdy ona dostała pierwszą wypłatę to od razu iPhone za 4000zł na raty na jej mamę... Trochę mi to się nie spodobało, jako jedyny krytykowałem takie zarządzanie pieniędzmi, potem zaczeliśmy się od siebie trochę oddalać, kłócić – myślałem że to normalne, że musimy się „dotrzeć”. Potem w łóżku z tygrysicy stała się kłodą, ja trochę zachorowałem i przez to i z brak ruchu przytyłem, moja pewność siebie spadła. We wigilię gdy byłem u jej rodziców powiedziała że to koniec, że ją źle traktuję, krytykuję i chyba nie pasujemy do siebie... Załamałem się, zacząłem panikować , ale w sylwestra się pogodziliśmy, mówiła, że wierzy że się zmienię i mnie kocha i wróciła do mieszkania ze mną. Było znowu idealnie, w lutym się obroniłem z dobrym wynikiem i zacząłem szukać pracy – byłem inżynierem. Dostałem kilka ofert pracy ale rozważałem tylko dwie: pierwsza w małej firemce w mieście gdzie mieszkaliśmy za takie sobie pieniądze, druga w rodzinnej okolicy, we firmie gdzie byłem kiedyś na stażu, duża kasa, mieszkanie u rodziców w rok odłożyłbym około 50tyś.

Dogadałem się z moją, biorę pracę numer 2, wracamy do domów rodzinnych i za rok idziemy na swoje. Już się wyniosłem z miasta, miałem zacząć prace za 2 tygodnie. Nagle przyszedł wirus, firmę zamknęli, miałem czekać miesiąc, potem kolejny... Ona cały czas zarabiała nieźle, ja siedziałem u mamy na wsi bez pracy – chciałem przeczekać. Planowała kupić dość drogi samochód, na który pieniądze chciała pożyczyć – nie spodobało mi się to, nie lubię mieć długów, a my niby oszczędzaliśmy na mieszkanie. Nie pasowało jej to, nie mieszkaliśmy już razem, znowu się oddalaliśmy od siebie, zrobiłem się zazdrosny. W końcu się zdenerwowałem, powiedziałem, że jak chce odejść znowu to niech da mi spokój, mi szkoda życia by ciągle się stresować i przejmować jej fochami. Na drugi dzień o 7 rano gdy wstałem czekała na mnie litania napisana na facebooku: Ona mnie kocha ponad wszystko, że za mnie by oddała życie, że ona ma teraz trudny okres, że ona by chciała ze mną podróżować jak kiedyś, bo brakuje jej tego (fakt, że była kwarantanna, a ja nie mam kasy pominęła). Ucieszyłem się, że jednak mnie kocha, pocieszyłem, ale w jej zachowaniu nic się nie zmieniło. Po kilku dniach powtórka rozmowy „O co ci, babo chodzi?” Ona mówi, że chyba jednak chyba mnie nie kocha, sama nie wie. Rozłączyłem się i zerwałem z nią wszelki kontakt. Bolec na boku? NIE WIEM

Po kilku dniach zauważyłem że usunęła nasze wspólne fotki z portali społecznościowych i napisałem tylko, że jest mi głupio że z kimś takim spędziłem prawie 3 lata życia, że to można było uratować i że zachowuje się jak nienormalna. Minął drugi tydzień, zero kontaktu.

 

Teraz co u mnie? Mam inną robotę, zacząłem się odchudzać i pracować nad sobą. Tamta firma odezwała się, że niedługo ruszają z rekrutacją i czy się nie stęskniłem za nimi ;) Mimo wszystko czuję ogromną stratę i tęsknię za nią, mam poczucie winy, że zbyt ją osaczałem. Wiem, że się nie wyłamię i się nie odezwę. Wiem, że powrócę do formy fizycznej i psychicznej maksymalnie do końca roku. Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.

 

Bracia, jak żyć? Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
24 minuty temu, borsuk96 napisał:

Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?

I co, znowu dasz się traktować jak szmaciana lalka, którą się rzuca w kąt, a potem znowu nią bawi, gdy najdzie ochota?

 

Do ilu razy sztuka? Do trzech? Do pięciu? W nieskończoność?

 

Gówno prawda - do jednego.

 

Wyobrażasz sobie, że zakładasz firmę z jakimś wspólasem, a on co miesiąc odchodzi i wraca, odchodzi i wraca? Kupuje sobie jakieś gówna na kredyt, kiedy macie inwestować w rozwój firmy? No raczej nie.

 

Poruchałeś, poruchałeś, poblokuj, poblokuj, wracaj do formy, rób hajs, ruchaj, co się nawinie, i nie przywiązuj się, a typiarę zostaw samą sobie, bo i tak nic dobrego Cię przy niej by nie czekało, a tylko ciągnęłaby Cię w dół; typowy twór XXI w. - gówna na kredyt, życie na kredyt, zero pomyślunku. 

 

W bibliotece poszukaj!

 

Zresztą brat @Pozytron rozłoży Ci temat lepiej, on to się zna na babach.

 

Z wyrazami szacunku,

A$AP Ważniak

Edited by Ważniak
  • Like 9
  • Haha 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Ważniak napisał:

Zresztą, brat @Pozytron rozłoży Ci temat lepiej, on to się zna na babach.

Polecam, na babach zjadł zęby. 

 

Jesteś niby przystojny i niby masz powodzenie a płaczesz jak jakiś beciak. 

 

Weź się w garść. 

26 minut temu, borsuk96 napisał:

Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.

Co kurwa? To jesteś przystojny czy nie?

Masz ziomus 23 latka dopiero... 

Ja pierdole. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ważniak wcale nie mam zamiaru brać jej z powrotem, szkoda mi nerwów i życia. 

 

@SSydney tak jak napisałem, zapuściłem się, byłem przybity przez brak pracy i pieniędzy. Aktualnie mam 115kg przy 193 wzrostu, mam doświadczenie na siłowni dlatego wiem, że potrzebuję pół roku by wrócić do formy i pewności siebie - 95kg, wyglądałem wspaniale 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Następny kiepski Troll, mam taki apel - jak już trollujecie to więcej keatywnosci poproszę bo jak czytam teksty typu - jeZdem przystojny, kobiety mnie lubią, a za chwilę - co ja zrobię, nikogo nie znajdę itd to mi się rzygać chce, ale najlepszy tekst jest na początku - mam 23 lata a twórczością Marka interesuje się od 5 lat, szkoda, że nie od 50 byłoby to bardziej wiarygodne

  • Like 2
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ziomek ogarnij się, a pannę wypierdol jak zgniłego kartofla ze swojego umysłu i życia. O czym tu dalej deliberować?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ace of Spades no widzisz, życie pisze różne scenariusze i jeżeli ten akurat nie wpasowuje się w Twoje to nie jest moja wina. A ja mam zamiar zostać na tym forum i być dość aktywnym użytkownikiem 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym wieku to się skacze po dupach jak mucha po psich kupach w parku, a nie układa życie z jakimś dzieciakiem.No ale taki wiek, że trzeba się samemu sparzyć, żeby do łaba dotarło.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jebak Leśny właśnie dociera. Wydaje mi się, że mogę być taki, bo zawsze byłem "młody", najmłodszy wśród braci, najmłodszy we firmie, kumpluję się z osobami ode mnie starszymi przez co staram się im dorównać? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Jebak Leśny w samo sedno. 

 

@borsuk96 nie Ty pierwszy, nie ostatni, przejdzie Ci. Ciesz się że z tego ślubu, bombelków ani wspólnego kredytu na mieszkanie nie było, bo dopiero byś miał przejebane. No ale "pocieszę" Cię, byłe panny zawsze wracają, nawet jeśli na pozór są szczęśliwymi mężatkami i matkami. Niejako przygotuj się więc nawet na to, że po kilku latach dostaniesz od niej nieoczekiwanego smsa z dupy pt. "Cześć, co u Ciebie słychać :)"? lub zupełnie "przypadkiem" zaczepi Cię na ulicy, gdy będziesz się śpieszył do pracy lub na imprezę z kolegami.

Edited by Maniek92
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest typowy scenariusz związku w młodym wieku. Ona jest jeszcze za młoda. Chcę mieć innych facetów. Mieć jakieś porównanie. Albo teraz to zrobi albo 3 lata po ślubie. Nie planuj życia z tak młodymi dziewczynami. 

 

I zabieraj się za dietę i ćwiczenia. Od razu ci się nastrój poprawie. 

 

Co do zaliczania lasek to się nie martw. 23 lat? 

Ja mam ponad 40 i zaliczam 20stki. Nie ma z tym problemów. Same się proszą. No ale nie mam brzucha 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Maniek92 słyszałem, że tak jest. Muszę teraz wrócić do siebie, będę miał dużo czasu, rozwinę się, dokształcę, zarobię. Kasa którą zacząłem odkładać na wkład pójdzie na co innego. Mam w planach jakieś paliwożerne i nierozsądne V8 w coupe 

 

@Dellinger nigdy z nikim tak długo nie byłem, miałem wcześniej luźne podejście do kobiet, kiedyś stukałem babkę 11 lat starszą bo akurat w klubie miały wieczór panieński. nie wiem czy bym tak potrafił żyć cały czas, wszystko jest możliwe. dzięki za motywację 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@borsuk96 moim zdaniem i z mojego doświadczenia zawsze tak jest. Potrafi się to zdarzyć i po kilku latach, praktycznie każda kobieta, z którą byłem kiedykolwiek w jakiejś relacji (frajerski friendzone, flirt, ons, związek), prędzej czy później się do mnie odzywa, a przecież ani bogaczem, ani Casanovą z wyglądu nie jestem. Podam Tobie przykład z własnej autopsji:

 

Kiedyś, za młodziaka (17-18 lat) kręciłem jakiś czas z kobietą, którą później olałem, bo ewidentnie nie była i nie jest w moim typie. Ot, taka zwykła gówniażerska miłostka, typowa dla czasów licealnych. Minęły lata, ona jest od ponad roku oficjalnie "szczęśliwą mężatką", ma dobre wykształcenie i pracę, remontują teraz wspólnie kupione mieszkanie. I tak odzywa się do mnie regularnie ze swojej własnej, niewymuszonej inicjatywy, "bombardując" mnie pytaniami o moje życie, w tym osobiste, mimo że zawsze ją zlewam, a jedyne co bym z nią zrobił, to ewentualnie jakbym chciał, to pościskał w ons-ie (na co zresztą wiem że ona po cichu na to liczy, jeśli trafi się dobra okazja, żeby po cichu się ze mną "zetknąć") jej zderzaki, bo są tak zajebiście jędrne i duże, że nie potrzeba do tego poduszki powietrznej w samochodzie.

Edited by Maniek92
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

ODPOWIEDŹ JEST PROSTA I ZAWSZE TAKA SAMA.  Byłeś konkretnym samcem z pracą i wyglądem, straciłeś pracę i wygląd, a więc i pozycję społeczną, to cię zostawiła KLASYKA. Potem zaczęła się ruchać z innym, ale by zakryć wyrzuty sumienia i oczywistą prawdę racjonalizuje to sobie, że potrzebuje czasu, że nie wie co czuje, a potem, że jednak kocha, ale mimo tego jakoś nie chce wrócić.  Jak już się wyszaleje z bolcem alfy, albo co gorzej zajdzie z nim w ciąże, to nagle chce wrócić. Naprawdę nie ma tu nic niezwykłego.

 

Alfa szmaci Beta płaci. Ale ty masz siebie szanować! Jak zajdzie z innym w ciąże kopnij ją w dupe i każ spadać. Jak w czasie gdy ty potrzebowałeś wsparcia, a ona skakała na czyimś bolcu, też zapomnij o niej.

Edited by DuchAnalityk
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@DuchAnalityk możliwe że tak było - czy ruchała się z innym nie wiem, raczej bym wyczuł. Praca jest już teraz, mam 4k przy pracy od 7:00 do 15:00, ale dużo wydaję na paliwo. Myślę że 2 miesiące i będzie około 5k we firmie zamkniętej przez wirusa przy czym oni płacą za paliwo. Wygląd odbudowuję, każdy mi mówi że już schudłem, jestem zdeterminowany i zły. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Ważniak napisał:

Zresztą brat @Pozytron rozłoży Ci temat lepiej, on to się zna na babach.

Bo chłopak nie wyczuje ironii i posłucha bzdur @Pozytron

@borsuk96

Słuchaj wszystkich tylko nie wyżej wymienionego. To taki forumowy biały rycerz.

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, borsuk96 napisał:

Panna sama się do mnie odezwała (...), chodziła wtedy z jakimś lamusem

 

Jak widzisz, tendencje do skakania na boki ma od zawsze. Dziś to Ty jesteś "lamusem", a jakiś inny koleś uważa się za zdobywcę :D 

  • Like 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z powyższej historii wynika jasno. Wasze problemy zaczęły się w momencie jak kasy brakło a Ty przestałeś pracować. Moim zdaniem wasze priorytety się nie zbiegły. Ty myślałeś poważnie o przyszłości, chciałeś odłożyć na wspólne lokum a ona w głowie smartfony za 3-4 tyś. Niestety tak to bywa. Wszystko spoczywa na mężczyźnie to on na przysłowiowo wybudować dom i posadzić drzewo a laska? Ni chuja niech się bawi a potem przyjdzie na gotowca jeszcze Ci zarzuci, że kolor w pokoju ścian jej się nie podoba 😂

 

Wróć do formy fizycznej, bo w zdrowym ciele zdrowy duch. Pani podziękuj, wyciągnij wnioski i nie zamykaj się na kobiety tego tyle do okoła. Na wszelkie próby kontaktu nie reagował bym. Schudnij i zrób sobie jakieś fajne foto po czasie na FB niech ją poskręca trochę. 

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Kimas87 napisał:

Schudnij i zrób sobie jakieś fajne foto po czasie na FB niech ją poskręca trochę

Ta najlepiej w tym planowanym coupeV8... zapewne by ubodło, tym bardziej że z opisu panna lubi kupować rzeczy na które ją nie stać i błyskać wciskanymi przez konsumpcjonizm pierdami.

Tylko po co się zniżać do takiego poziomu? Wystarczy standardowa totalna olewka przy próbie kontaktu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Panna sama się do mnie odezwała jakoś 3 lata temu, kojarzyłem ją z liceum (jesteśmy z jednego powiatu), chodziła wtedy z jakimś lamusem, ale wyróżniała się – bardzo urodziwa, o figurze modelki. Napisała do mnie na Instagramie, zaczęło się niewinnie, byłem wtedy wolny i była sesja więc miałem dużo czasu na zapoznanie się z nią. Przyjechała potem kilka razy do miasta gdzie studiowałem, było super (do wyra dała się zaprosić dopiero na 3 randce więc zdołałem się nieźle nakręcić), potem gdy bywałem w rodzinnych stronach to odwiedzałem ją i wspólnie eksploatowaliśmy zawieszenie w moim wysłużonym passacie :) 

Nadawaliśmy na tych samych falach, po 3 miesiącach powiedziała że mnie kocha. Były wspólne podróże, zabrałem ją na wakacje za granice do pracy gdzie sporo zarobiła, poznałem teściów, wszystko się układało idealnie. Porównując ją do moich poprzednich kobiet czułem różnicę, ona była inna. Pracowita, wesoła, inteligentna, oddana mi, dobra w łóżku – nic więcej od kobiety nie oczekiwałem. Miesiące mijały,  ja się coraz bardziej wkręciłem, pojawiły się plany wspólnie zamieszkać na studiach (ona dopiero zaczynała). Imponowało jej, że jestem „taki dojrzały, mam pomysł na przyszłość i ambicje”.

Etap inwestycji ze strony pani.

"Moja myszka jest INNA NIŻ WSZYSTKIE!!!"

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Gdy ona dostała pierwszą wypłatę to od razu iPhone za 4000zł na raty na jej mamę...

...któren to ajfon jej się po prostu NALEŻAŁ, podobnie jak...

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Planowała kupić dość drogi samochód, na który pieniądze chciała pożyczyć

to.

Osiągnęła SUKCES i musi go zamanifestować w stadzie.

Co tu dziwnego?

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Potem w łóżku z tygrysicy stała się kłodą,

Koniec inwestycji. Mówimy sprawdzam.

Pani uruchomiła walutę p.t. "dupa".

Skutecznie, bo:

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

potem zaczeliśmy się od siebie trochę oddalać, kłócić – myślałem że to normalne, że musimy się „dotrzeć”.x

Obwinianie siebie

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

z tygrysicy stała się kłodą, ja trochę zachorowałem i przez to i z brak ruchu przytyłem, moja pewność siebie spadła.

dalej obwinianie siebie (powiedziałbym, że pani przerzucała umiejętnie na Ciebie odpowiedzialność za swoje spierdolenie)

 

Cytat

We wigilię gdy byłem u jej rodziców powiedziała że to koniec, że ją źle traktuję, krytykuję i chyba nie pasujemy do siebie... Załamałem się, zacząłem panikować , ale w sylwestra się pogodziliśmy, mówiła, że wierzy że się zmienię i mnie kocha i wróciła do mieszkania ze mną.

Dalej - ona odpierdala, ale to TWOJA WINA, miś!

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.

Nooo...

Bo ona była jak ten garniec złota, co to go wygrzebał na swym polu intelektualnie parchaty wieśniak (czyli Ty).

Albo jak perła, którą okrutny los rzucił przed ryj wieprza...

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Bracia, jak żyć?

No ja to bym brał wiecheć, wbił się w garnitur i popędził ukorzyć się przed Milejdi. Naprawdę.

ONA JEST INNA NIŻ WSZYSTKIE!

Mówię Ci. Bukiet, siodłaj konia, zbroja na błysk i wio.

 

3 godziny temu, borsuk96 napisał:

Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?

W tym cała nadzieja.

Myślę, że jednakże w przemyśleniu sprawy ZDECYDOWANIE pomoże Jej wiadomość, że już wreszcie sensownie zarabiasz.

Wyślij jej screena z potwierdzeniem wpływu wypłaty albo cuś.

No i ten samochodzik dla Myszki to ja bym sam kupił.

Warta jest.

 

Mówię Ci, gdybym tak właśnie traktował kobiety, stawiał je na piedestale (nie tylko po to, żeby zajrzeć im pod sukienkę, jak robię to teraz), to nie byłbym żałosnym przegrywem z włosami między palcami...


Echhh...

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, borsuk96 napisał:

@DuchAnalityk możliwe że tak było - czy ruchała się z innym nie wiem, raczej bym wyczuł. Praca jest już teraz, mam 4k przy pracy od 7:00 do 15:00, ale dużo wydaję na paliwo. Myślę że 2 miesiące i będzie około 5k we firmie zamkniętej przez wirusa przy czym oni płacą za paliwo. Wygląd odbudowuję, każdy mi mówi że już schudłem, jestem zdeterminowany i zły. 

Sorry za offtop, ale czytajac różne fora wszyscy po studiach zarabiaja 5 tysięcy 4 tysięcy na wykopie 15k. Mnie to bardzo zastanawia bo u mnie w rodzienie po studiach np. prawo geodezja ekonomia nikt nie zarabia powyżej 3 tys. Może mi ktoś to wytłumaczyć?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@amber99 ja nie jestem po prostu "po studiach". Całe studia pracowałem mniej więcej w zawodzie, do tego jestem powiedzmy pasjonatem tematu. Takie rzeczy wychodzą na rozmowach kwalifikacyjnych i mogą być polem do negocjacji wynagrodzenia. Szef kiedyś mi powiedział że za godzinę mojej pracy firma ma około 100 euro, wiadomo to jest kwota brutto, do tego dochodzą wszelkie koszty, licencje na programy itp. Moja branża to inżynieria mechaniczna jakbyś pytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, amber99 napisał:

Sorry za offtop, ale czytajac różne fora wszyscy po studiach zarabiaja 5 tysięcy 4 tysięcy na wykopie 15k.

Zależy po jakich studiach i ile czasu po nich. Bezpośrednio po studiach zarabia 5k? Możliwe, na przykład w trakcie studiów zdobywał już doświadczenie zawodowe, pracował jak mój braciak na pół etatu i studiował dziennie na polibudzie, elektrotechnika.

11 godzin temu, amber99 napisał:

Mnie to bardzo zastanawia bo u mnie w rodzienie po studiach np. prawo geodezja ekonomia nikt nie zarabia powyżej 3 tys. Może mi ktoś to wytłumaczyć?

Mogę, sam na stażu zarabiałem 2k z haczykiem. Jednak w chwili obecnej zarabiam średnio około 7k na łapkę. :) Pracuję coś ponad 4 lata.

To forum miało spory wpływ na wzrost moich zarobków, dzięki temu zacząłem walczyć "o swoje", zamiast cicho siedzieć i czekać aż ktoś mnie zauważy, byłem ostatnio nawet znowu na rozmowie u kierownika w sprawie podwyżki, obiecał złożyć wniosek ale nie wiadomo czy przez "pandemie" nie przyblokują wzrostu płac.

Często niskie zarobki są wynikiem polskiej mentalności ale to już się zmienia. :)

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
12 godzin temu, amber99 napisał:

Sorry za offtop, ale czytajac różne fora wszyscy po studiach zarabiaja 5 tysięcy 4 tysięcy na wykopie 15k. Mnie to bardzo zastanawia bo u mnie w rodzienie po studiach np. prawo geodezja ekonomia nikt nie zarabia powyżej 3 tys. Może mi ktoś to wytłumaczyć?

Nikomu do kieszeni nie zaglądam, ale w Polsce jest mentalność pokazywania się tym kim się nie jest a po paru piwkach prawda wychodzi na jaw. To samo tyczy się zarobków. Każdy dobrze zarabia i tak samo każdy jest ujebany jakimś kredytem dziwne co ? 

Edited by Kimas87
Błąd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By borsuk96
      Witam, chciałbym podzielić się z Braćmi moimi doświadczeniami miesiąc po rozstaniu z "wyjątkową i najcudowniejszą myszką". Mam wrażenie, że kompleksowo przepracowałem to co się wydarzyło i dobrze wykorzystałem ten miesiąc, postaram się już nigdy z żadną inną kobietą nie popełnić tych błędów. Pozwolę sobie wypisać moje wady, jej wady i wnioski które wyciągnąłem. Może komuś pomogę, może ktoś doda coś od siebie.   Link do wpisu w świeżakowni:   Moje wady: - Zaniżona samoocena przez mój kryzys ekonomiczno-wizerunkowy, stałem się za słaby, przestałem trzymać ramę. - Zbyt duża szczerość i otwartość z mojej strony, przez co ona stała się powiernikiem moich słabości i sekretów. - Zapuściłem się pod względem fizycznym - Zbytnie zaangażowanie z mojej strony - Za dobry kontakt z jej rodziną, przez co poznali mnie i moje słabości (mam wrażenie że oni teraz urabiają ją by do mnie wróciła - dobra ze mnie partia, szansa dla całej rodziny na awans społeczny, za pierwszym razem też ją przekonywali do powrotu) - Ogólne zagubienie u mnie sensu życia. - Czasami rozładowywałem na niej mój stres, ale nie robiłem nic strasznego, raczej byłem chłodny i opryskliwy.  - Marzenia i plany bez pokrycia w rzeczywistości - Mówienie, że się z nią ożenię. 🤭   Jej wady: - Pedantyzm do wszystkiego, narzucenie tego mnie. - Brak komunikacji, na nic się nie skarżyła, a przy rozstaniu wylała wiadro pomyj które zbierały się przez lata - Wręcz za bliskie relacje z jej rodziną, mówiła im wszystko i o wszystkim (o naszym seksie też sic!) - Zjebana miłość do jej psa (mam teorie, że przelała na tego kundla swój instynkt macierzyński, przez co względem mnie zachowywała się jak żona po urodzeniu dziecka - spadłem na dalszy plan) - Wryty w głowę konsumpcjonizm, dobra materialne najwyższą wartością - Uzależnienie od Instagrama, blogerek i rozczarowanie życiem, które nie jest takie kolorowe jak to promowane w internecie. - Nasze problemy rozpaliły się gdy poszła do pracy, zmieniła towarzystwo z dość miłych i ambitnych lasek z dobrych domów (czuję, że będę miewał kontakt z jej byłymi koleżankami, to spoko babki, a z ex już się nie lubią) zmieniła towarzystwo na osoby z jej pracy: bez ambicji, perspektyw, liczy się tylko tu i teraz, najebać się w weekend, koszulka Emporio Armani, iphone na raty.  - Gigantyczne kompleksy odnośnie wyglądu, mimo, że super z niej laska - Podatność na sugestie otoczenia, brak własnych poglądów.   - Stosowanie "wyparcia" gdy coś się nie układało. - Brak planów na przyszłość, tylko tu i teraz (zamiast uczyć się do egzaminu na studia to wolała iść na nadgodziny do swojej gównopracy by kupić sobie coś drogiego)  - Obwinianie mnie o jej własne spierdolenie  - Zaczęła traktować swoją dupę jak walutę, tfu    Kroki które poczyniłem: - Pani usunięta wszędzie gdzie się da - Poprawa mojej formy, dieta, siłownia 4 razy w tygodniu. Widać pierwsze efekty - Za tydzień zaczynam nową pracę (tę, którą straciłem przez wirusa, ona dobrze wie, że ta praca to był mój priorytet, spełnienie marzeń (na pewno się dowie i mam nadzieję, że zapiecze ją ta blond dupa)  - Przeczytałem chyba cały dział Forum o relacjach damsko męskich. - Książki: "Sztuka Wojny", Machiavelli "Książę", jeszcze wleci "Kobietopedia" w najbliższym czasie - Poznałem dwie nowe kobiety, które są wręcz oczarowane moją osobą i angażują się, ale średnio mi się chce związku z kimkolwiek.  - Poprawiłem relacje z przyjaciółmi, lecę z kumplami na kilkudniowy urlop w samczym gronie - Poprawiłem relacje z rodziną, dostałem od nich dużo wsparcia - Zaktualizowałem moją szafę o fajne, modne ciuchy, pomogło.     Rzeczy do zrobienia: - Przez ten cały stres, wypadło mi dużo włosów i mam spore zakola w wieku 23 lat, może jeszcze w tym roku wycieczka do Turcji na przeszczep - zobaczymy jak będzie z hajsem  - Przestać się garbić - Barber, by wykorzystać w pełni potencjał mojej pięknej, gęstej, czarnej brody - Zapomineć o pani, ew. wywołać taki szok moją przemianą że wróci na kolanach szlochając (muszę się pozbyć tej nadziei na jej powrót - to cel na lipiec) - nofap, póki co tydzień     Wnioski: - Ból przemija, potrzeba czasu - Samorozwój daje dużo więcej szczęścia niż związek z kobietą - Doskwiera mi brak seksu i to główny powód dla którego tęsknię.  - Jak mówił Brat @absolutarianin kto traci godność dla kobiety, ten traci i godność i kobietę - Jeszcze ją bardzo kocham i mi jej brakuje, ale duszę to w sobie choć nadal chciałbym do niej wrócić, ale nie wymięknę.  - p. Marka oglądam sporadycznie od 5 lat, ale gdybym czytał to forum rok temu, tej katastrofy możnaby uniknąć.    Co jeszcze dodać? Pozdrawiam Braci Samców i dziękuję za pomoc, wsparcie i wiedzę. 
    • By Florence
      Jego była dziewczyna, zarzuca mu zaczepki i manipulowanie "fanami", aby zrobić z siebie ofiarę.
      Narzeka na hejt w wiadomościach, komentarzach, które kasuje, ponieważ jego obserwatorzy jak pisze obwiniają ją o jego zły stan, depresje.
       

       
       

       
       
       

       

       
       
      Źródło: https://www.instagram.com/sohayo_official/?hl=pl   (instastory).
      Z czymś mi się to kojarzy (może błędnie)... 
      53 min. 22s.
       
      Nie przepadam ani za Panem Awięc, ani za Sohayo (uściślając - za ich działalnością w internecie), jej filmiki (w sumie jego też) to przeintelektualizowany bełkot i odrzuca mnie jej dziwaczne zachowanie.
      Sorry, za trochę plotkarski temat,  ale, może kogoś zainteresuje w związku z zarzutami Awięca  wobec Marka i forum.
       
    • By Leebido
      Czołem bracia samcy,
       
      przed Wami krótkie podsumowanie mojego frajerstwa kiedy to wierzyłem, że TO TA JEDYNA i nie było nawet opcji, żebym myślał inaczej. Mimo drążenia informacji jak działać po rozstaniu i wewnętrznym głosie samca robiłem totalne gówno. Przepraszanie, proszenie o szansę - przecież o to jej chodzi, nie? żebym się postarał? Aha - zapomniałem dodać - po rozstaniu, kiedy wyprowadziła się do rodziców dzieliło nas 150km.
      Byliśmy ze sobą ok. 4 lat i mieszkaliśmy razem 3.
       
      No więc nie wdając się w poboczne wątki podsumowanie czego NIE ROBIĆ po rozstaniu. KU PRZESTRODZE!
       
       
      Jeśli zerwałeś z laską, bo od dłuższego czasu Cię denerwowała i przebywanie z nią nie sprawiało Ci przyjemności (czepianie się o wszystko, subtelne (i nie) próby skłócenia z rodziną, wiecznie za mało, wiecznie źle) to dobrze zrobiłeś bez względu na to, że cierpisz podczas rozstania. Po rozstaniu jeśli mimo wszystko chciałbyś, żeby do Ciebie wróciła musisz od razu wdrożyć plan naprawczy, który tak naprawdę polega na olewce + niededykowane pod ex odnowienie atrakcyjności.. (poradniki wszędzie) ale szkoda czasu na byłe, bo ta Twoja do niedawna "miłość życia" gdy tylko okażesz słabość wyżuje Cię i wypluje z trudną do wywabienia plamą na Twoim honorze. To ten moment gdzie zaczynasz otwierać oczy, bo Twoje wszelkie wyobrażenia nt. Waszej wspólnej przyszłości boleśnie kawałek po kawałku legną w gruzach hehe Tutaj też fajnie dodać, że obecne zachowanie ex jest lata świetlne od zachowania Twojej myszki Nie możesz o niej zapomnieć? Zablokuj ją wszędzie, pousuwaj/dobrze zarchiwizuj rozmowy, zdjęcia itp tak, żebyś na co dzień jej nie widział - to też ułatwi nie wchodzenie na jej profile. Jak się odzywa do Ciebie, żebyś wysłał jej resztę swoich rzeczy tj. telefon w stylu "hej, sorry, że przeszkadzam, ale chyba zostawiłam jeszcze u Ciebie moje ulubione dziurawe skarpetki/ładowarkę" czy też "pomożesz mi z komputerem, bo Ty umiesz, a ja to taka biedna i nie umiem" raz na dwa miesiące to tylko jej shit testy i próby zdobycia atencji, żeby czuć się nadal atrakcyjną (ktoś o nią zabiega mimo tego, że jest zimną suką) Chyba zauważyłem taki mechanizm: u niej coś źle, lub myśli o Tobie, więc napisze do Ciebie, żebyś myślał o niej (może ona chce wrócić, na pewno chce wrócić i daje mi sygnały). Gówno nie sygnały - gdyby chciała to by wróciła, albo sprowokowałaby Ciebie, żebyś Ty wyszedł z taką inicjatywą niemniej wiedziałbyś o tym na 100% i nie musiał się domyślać. Nie odpisuj! Nie odbieraj! Ból mija. Pozwól sobie go przerobić, przepłakać (byle nie ex do słuchawki!). Czytaj forum, czytaj książki, rób swoje tak, żebyś był ALFĄ, bo to nasza natura, a nie BETA-ORBITEREM - czyli ulegającym kobietom leszczem, bo tak mówią starodawne prawdy. Jej koleżanki, rodzina i orbitery zrobią z Ciebie takie gówno w jej oczach, że jeśli tylko będziesz się o to prosił to ona Cię tym gównem chętnie obleje Czego byś nie wymyślił nie szukaj kontaktu. Chcesz płakać i mówić jej jak tęsknisz? Nie rób tego, bo ona to wykorzysta i będziesz czuł się sto razy gorzej. Ona nie jest inna niż wszystkie. Jeśli jest zimną suką to nie może nią być w uroczy sposób. Przecież zasłużyłeś - ma prawo być zła (hahahahaha). Przepraszanie, skamlanie nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością i pomimo, że każdy to wie.. to można mieć tak przesłonięte cipą oczy (widzę po sobie), że wmówisz sobie, że to jedyny sposób na jej odzyskanie - ubłaganie żeby dała Ci ostatnią szansę (żal.pl), a to zostaje w człowieku hehe.  Nie bierz całej winy za rozstanie na siebie marząc o tym, że skoro ex zobaczy jak cierpiętniczo przeżywasz swoje błędy i chłostasz się błagając i zabiegając podczas gdy ona co chwilę depcze Twoją godność NAGLE TO DOCENI I WRÓCI. Haha.  Po rozstaniu ona z defaultu nie chce wrócić, chyba, że otaczasz się wieloma laskami, albo masz nagły zastrzyk hajsu (awans, zmiana pracy).  Skoro nie chce do Ciebie wrócić, ale macie jakiś gówno-kontakt ze sobą to najczęściej jesteś po prostu jej poligonem doświadczalnym! Nie patrz na to co kobieta mówi tylko co robi (one myślą o facetach tak samo, używaj tej wiedzy rozsądnie  )  
      No nic, ja ze swoją plamą będę musiał żyć, ale co się nauczyłem na tym rozstaniu to moje. Widzę, że obecnie jest już git i zaczynam patrzeć na życie przez różowe okulary mimo tego, że jestem singlem.
       
      Jak mi się coś przypomni to dorzucę, lub jak pojawią się nowe wątki z tym rozstaniem choć nie przewiduję  
      To w sumie mój pierwszy wątek, więc jeśli popełniłem jakieś fopa to pardon
       
       
       
    • By Arthur Morgan
      Witam wszystkich braci. Chciałem z wami podzielić się moją historią. Ja mam 26lat (w maju 27) Ona 25.
      Z moją dziewczyną poznaliśmy się ponad dwa lata temu przez aplikację tinder. Napisała pierwsza, wyraźnie zainteresowana moją osobą. Pisaliśmy przez tydzień, bardzo fajnie się rozmawiało i w końcu umówiliśmy się po tygodniu. Randka przebiegła dobrze a nawet bardzo bo skończyła się seksem w jej samochodzie. Byłem tym troche zaskoczony że po pierwszym spotkaniu doszło do takiego zbliżenia ale zapewniała że skoro się sobie podobamy to nie ma problemu. No i zostaliśmy parą. Nasz związek był świetny. Spędziliśmy dużo pięknych chwil , troszczyliśmy się o siebie i zakochaliśmy się w sobie. Po pół roku pojechaliśmy do zakopanego z jej rodziną i tam wyznalismy sobie że się kochamy. Było cudownie. Owszem zdarzały się kłótnie ale szybko się godziliśmy. Nie umieliśmy długo gniewać się na siebie. Potem wakacje w Bułgarii. Mnóstwo zdjęć, pięknych chwil, wróciliśmy jeszcze bardziej zakochani.
      Wszystko zaczęło się sypać gdy po 1.5 roku zamieszkaliśmy razem w jej mieszkaniu. Jej Mama sprzedała dużo ziemi i za to kupiła po mieszkaniu jej i jej siostrze oraz sobie kawalerkę. Wtedy zaczęło nam się nie układać. Częste kłótnie, niedomówienia. Ja tutaj niestety nie będę się wybielał i powiem że dużo w tym mojej winy. Osiadłem na laurach.. wiecie klasyka.. zdobyłem to nie muszę się starać. Nie widziałem tego że się oddaliśmy od siebie. Siedziałem na konsoli albo Netflixie a ona to samo.. swoje filmy i seriale.
      Któregoś dnia przyszła do domu i powiedziała nagle że nie chcę ze mną być. Ja wtedy byłem w szoku. Zacząłem płakać , błagać o przebaczenie, strasznie się poniżałem. Ona stała wyprana z jakichkolwiek emocji i tylko mówiła że jej przykro i tyle. Nawet żeby przyspieszyć proces przeprowadzki pomagała mi się pakować. Wróciłem do domu załamany. Mama z siostrą załamane i zapłakane bo lubiły bardzo moją dziewczynę i bardzo kibicowały nam. Przez dwa dni myślałem nad swoim zachowaniem oraz postępowaniem i poukładałem w głowie to wszystko. Stwierdziłem ze kocham ją bardzo nawet miałem w planie się jej oświadczyć i że będę chciał to naprawić.
      Dwa dni później pojechałem z bukietem kwiatów do niej po resztę rzeczy. Pogadaliśmy na spokojnie. Powiedziałem jej że bardzo ją kocham, popełniłem błędy ale możemy to jesscze naprawić. Przeżyliśmy razem wiele dobrego, poznaliśmy nasze rodziny które się polubiły i w końcu zamieszkaliśmy razem co stanowiło że związek coraz bardziej poważny. Ona miała mętlik w głowie. Powiedziała że nie wie i nic nie obiecuję i żebym poszedł do mamy do kawalerki bo chce ze mną pogadać. Jej mama popłakała się. Przytuliła mnie, powiedziała że dobry facet ze mnie i po prostu się pogubiłem ale widzi we mnie skruchę i chęć przemiany oraz wielkie uczucie do niej. Wróciłem do mojej spowrotem. Pogadaliśmy a w międzyczasie weszła jej mama z siostrą. Stały smutne i eweidentnie patrzyły na moją żeby się ogarnęła. A ona się wku#iła i powiedziała ze to teraz pewnie jej wina. Ja ją przytuliłem i powiedziałem że nie. To moja wina ale nie zamykaj mi drzwi do twojego serca i że można to uratować. Pożegnałem się ze wszystkimi. Oczywiście wszyscy łzy w oczach i odszedłem. Jak wróciłem napisała mi że przemyśli i żebym dał jej czas i że żałuję że to wszystko tak się stało.
      Po tygodniu napisałem do niej czy miałaby ochotę się spotkać. Tak zwyczajnie porozmawiać beż żadnego wymuszania jakichkolwiek deklaracji. Napisała mi że niechce ze mną się kolegować i ma nadzieję że "jakoś tam się trzymam" . Byłem zalamany. Oczywiście odpaliły się u mnie emocję wraz z desperacją i próbowałem ją przekonać i odwieźć od tego pomysłu. Nie mieliśmy nigdy żadnych kryzysów a to był nasz pierwszy. Ona oczywiście że nie, że ja sie nie zmienie. Zapytałem czy wśród wszystkich powodów jest też to że przestałem ją pociągać fizycznie. Ona się wkurzyła i powiedziała że nie i że teraz to napewno nie wróci do mnie. Powiedziała że mnie nie kocha i to jej ostatnia decyzja. Cały mój świat legł w gruzach. Załamałem się. Parę dni później pojechałem do jej rodziców i oddałem klucze do mieszkania. Ona też była ale żeby uniknąć konfrontacji poleciała do ciotki do innego domu. Pogadałem z jej rodzicami , pocieszali mnie widzieli jaki załamany jestem. Jej tata powiedział że jest w szoku jej zachowania , że jutro jadą do rodziny do babci i że ona jej przemówi do rozsądku. I żebym się nie martwił bo pewnie się zejdziemy. Niestety nie. Rodzina nic nie pomogla. Usunęła nasze wszystkie wspólne zdjecia.
      Jakieś dwa tygodnie od rozstania ona miała urodziny. Stwierdziłem że spróbuję jeszcze. Ja wiem że pomyslicie że przesadzałem , że powinienem odpuścic. Może i tak ale ciężko kiedy kogoś mocno kochasz i wiesz że to wyjątkowa osoba w twoim życiu. Przez pocztę kwiatową kupiłem jej misia z róż wraz z życzeniami "jeśli twe serce będzie w przyszłości komuś oddane, pamiętaj że przezemnie było najbardziej oddane ". Dostała prezent a ja nie usłyszałem zwykłego dziękuję albo spierdal#j . Zadzwoniłem do jej mamy. Pochwaliła mnie i moj prezent ale nie miała dobrych wieści. Okazało się ze moja dziewczyna była juz dwa razy na randce. Poznała jakiegoś Marcina przez tindera i że fajnie się jej rozmawiało ale że jest niższy od niej (dziewczyna ma 185cm wzrostu). Oczywiście ja w szoku że tak szybko. Wiadomo ja wtedy płacz, bezradność, poczucie przegranej. Ona po dwóch dniach napisała że dziękuję za prezent i że niepotrzebnie się wykosztowalem i że poznała kogoś i narazie to kolega i zobaczy co dalej. Aaa no i dodała że jeszcze bedziemy kiedyś szczęśliwi. Ja wyznałem co czuje , że uważam że źle postępuje , że można to wszystko naprawić i chciałem się oświadczyć itd. Ona nic nie napisała tylko polajkowala moją wiadomość (reakcja na messengerze).
      Od tego momentu moje załamanie się pogłębiało. Nie jadłem, schudłem , miałem czarne myśli. Leżałem w czterech ścianach i płakałem cały dzień. I miałem coraz większą ochotę się zabić. Byłem wściekły na swoją głupotę miałem ogromne poczucie winy oraz to że byłem ślepy i w porę się nie ogarnąłem. Nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć. Mama z siostrą namówiły mnie na psychologa w obawie o moj stan zdrowia i życie. Byłem na 3 wizytach, wyrzuciłem to z siebie no i coś tam lepiej się zrobiło. Życie toczyło się dalej. Dodam jesscze że jak kiedyś rozmawialiśmy ona stwierdziła że Marcin jest wyjątkowy. Wspierał ją kiedy nie musiał i słuchał i sprawił że na jej twarzy znów zagościł uśmiech. I że mogłem przyjechać bo znałem adres. No tak ale kiedy chciałem się spotkać to ona że nie i nie chciałem się narzucać także sama nie wiedziała co chcę...
      Rozstaliśmy się w styczniu , mamy kwiecień. Że mną zdecydowanie lepiej niż na poczatku ale codziennie gdzieś tam myślę o niej. Tym razem oprócz smutku odczuwam złość też. Miałem dużo czasu na przeanalizowanie. Rozmawiałem z wieloma kobietami i koleżankami. Każda stwierdziła jedno : Ona znała go już wcześniej przed rozstaniem. Prawdopodobnie wcześniej siedziała na portalu randkowym i gadała z nim.. może nawet się spotykali. Ja pracuję na dwie zmiany więc problemu wielkiego by nie miała. Co więcej w sylwestra mieliśmy iść do moich znajomych. Ona nagle 2h przed imprezą stwierdziła że źle się czuje i żebym sam poszedł. Nie chciałem ale ona wręcz wyganiała mnie siła i strasznie chciała żebym poszedł. Ona jak mówiła , źle sie czuje i prawdopodobnie pójdzie spać. Chyba jednak nie bo albo pisała sobie z nim albo on ją odwiedził ...
      Ja tak jak jej mówiłem że się zmienię tak też zrobiłem. Stałem się innym czlowiekiem. Można powiedzieć dojrzałem. Staram się rozwijać. Chcę iść na siłownię , na basen ale teraz pandemia i muszę poczekać. Jeżdżę na rowerze, pomagam ludziom w potrzebie. Staram się być dobrym czlowiekiem. Nie ukrywam ze na początku rozstania byłem w kościele pomodlić się do Boga aby sprawił cud i żebyśmy wrocili. Może to niektórych z was bawić no ale cóż.. szukałem pomocy wszędzie. Cud jak widać się nie stał.
      Jeśli to prawda i faktycznie przyprawiła mi rogi to mam nadzieję że los ją pokara za to i że poczuję kiedyś to co ja i będzie żałować tego jak postąpiła. Nie byłem idealny.. nikt nie jest ale nigdy nie zdradziłem , nie biłem ani nie wszczynałem awantury po pijaku. Mojej błędy dało się naprawić tylko wystarczyła jej chęć. No ale może lepiej dla niej było zmienić mnie na inny być może lepszy model.
      Dziękuję wszystkim którzy mieli cierpliwość i przeczytali moje wypociny. Wiem że może na mnie spaść fala krytyki za moje postępowanie ale zapewniam was że zrobiłem rachunek sumienia i jestem świadom swoich poczynań. Życzę wam wszystkim wszystkiego dobrego w tym trudnym czasie a przedewszystkim zdrowia. Łącze się w bólu z tymi którzy przeżyli podobne rozterki sercowe co ja i mam nadzieję że los do nas się uśmiechnie i dobro wróci.
      Pozdrawiam. Damian
    • By Silny88
      Witam serdecznie po krótce opisze szanownym Braciom co mi leży na serduchu.
          Otóż byłem w dość krótkim (bo dwu miesięcznym) związku, z dziewczyną młodszą od siebie o cztery lata.
      Na początku relacji kompletnie ją zlewałem, traktowałem jak powietrze.
      Byłem w trudnym okresie bez pracy, studiowałem tylko zaocznie. Gdy pierwszy raz spotkaliśmy się widać było jej zainteresowanie moją osobą, szybko stała się natarczywym obiektem w mojej głowie choć wiedziałem że prawdopodobnie nic z tego niewyjdzie (nie angażowałem się zbytnio) ponieważ nie miała wcześniej żadnego chłopaka i obawiałem się tego że szybko się zaangażuje, a ona się znudzi i przeskoczy na inną gałąź przez co traktowałem ją jak powietrze. 
            Nagle zaczęła działać złota zasada „miej wyjebane a będzie ci dane”
      zakochała się, wystarczył tylko dłuższy pocałunek, a ja także odleciałem ze względów oczywistych, brak jakichkolwiek relacji z kobietami od dłuższego czasu a nawet z ludźmi.
      Dodam że mam charakter mocno depresyjno-impulsywny (taka sinusoida raz happy, raz sad, zauważyłem że przy niej te cechy mi się nasilały) często także miewam napięcie spowodowane prozaicznymi sytuacjami w życiu, chyba lekka fobia społeczna. Wracając do tematu, spotkania dosyć namiętne z mojej strony, teraz myślę że mogłem wyjść w jej oczach na desperata często inicjując erotyczne sytuacje.
      Mimo wszystko postawiła mnie na nogi 
      znalazłem prace i zacząłem normalnie funkcjonować będąc cały czas w skowronkach. Jakoś po tygodniu od zaczęcia pracy dowiedziałem się od niej że jestem „głupi”, „marudzę” do tego leniwy a dla niej bardzo liczy się charakter, taki paradoks po ogarnięciu swojego życia. (Tak jakby niewiedziała jaki wpływ na mnie ma i że przecież mnie wyprostowała). 
      Co prawda miała racje potrzebowałem „terapeuty” kogoś z kim moge poprostu porozmawiać wyżalić, a głupi chyba rzeczywiście bo uwierzyłem że ona chce tego słuchać i jej zależy.
      Wydaje mi się że mało się starałem, mieliśmy tylko dwa fajne wyjazdy, tak to standard film w domu i coś do przekąszenia.
      Zerwaliśmy przez telefon, ona chciała się spotkać ja nie (tego żałuje, mogliśmy to omówić i być dalej razem?). Najśmieszniejsze jest to że myślałem że jestem silniejszy i jakoś to przejdzie natomiast pojawił się lęk że nikogo takiego nie znajdę ponieważ mieszkam w małej mieścinie (jej słowa od dwóch tygodni okupują mi głowę), a teraz zjeżdżam na fali rozpaczy topiąc się w lekkim bezsensie. Dziewczyna mimo wszystko bardzo inteligentna i ogarnięta życiowo pomimo wieku lubiąca proste prace, zaradna, krótko trzymana przez rodziców którzy także są bardzo ułożonymi ludźmi. Trochę takie przeciwieństwo, ja bardziej hipis z lekko dysfunkcyjnej rodziny.
      Po przeczytaniu i przemyśleniu sobie sytuacji zdałem sobie sprawę jakim byłem ch*jem + zbytnio wyluzowanym marudą. A może przesadzam?
       
      Ps: Tak, żaluś musiał się pożalić.
       
      Jakieś rady co łaska, może jak ją odzyskać, czy raczej młoda i potrzebuje wrażeń z „nowymi” i lepiej odpuścić?(Sama mi powiedziała że potrzebuje emocji), wku***ająca ta tęsknota..
       
      Dzięki z góry!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.