Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Czester

Z nieba wprost na twardą ziemię

Recommended Posts

Witajcie,

 

Próbuję znaleźć wątki, gdzie coś podobnego było poruszane. Bo z całą pewnością było. Ale nie znajduję, więc zapytam.

Kilka miesięcy związku - bajka. Wszystko wyglądało tak, jakby bliźniacze dusze się spotkały. Każdy mniejszy i większy szczegół dopasowany idealnie, klimat między nami boski, sex najlepszy ever, żadnych kłótni, nieporozumień, wspólne plany. Oboje mieliśmy poczucie, że po latach koszmarów (nie tylko związkowych), wreszcie osiągamy spokój i wspólnie dajemy sobie to, czego nam w życiu tak brakowało. Związek oparty o zdrowe zasady, odpowiedzialne i mądre podejście do wszystkich aspektów, żadnego szczenięcego fiu-bździu. Ciągle nam było siebie mało, każdy wspólny weekend (bo tak to zazwyczaj wyglądało) jeszcze bardziej nas do siebie zbliżał, umacniał.

Aż tu nagle... 

Dosłownie w ciągu kilku dni - ucieczka. Inaczej tego nazwać się nie da. Od nas, od tego zajebistego intymnego klimatu, od radości, wszystkiego. Zaczęło się od zmęczenia, fizycznego i psychicznego. Obiektywnie - miała kobieta trochę trudnych tematów na głowie, w tym powrót do pracy po ponad 3 miesiącach i grube tematy w niej. Trochę innych wymagających zajęć, niedospania itp. Faktycznie w głosie coraz słabiej, przez 2-3 dni ja bardzo zatroskany, ona opierała się o mnie na ile się dało. Obiektywnie miała cięższy czas, jednak nie czułem ani przez moment, że ma to jakiś związek ze mną, z nami. Mijały kolejne dni, rozmowy już nie te, whatsup coraz bardziej milczy, czuję, że kontakt robi się coraz bardziej wymuszony. Pytam więc - chcesz mi coś powiedzieć ? Ona na to - muszę kilka rzeczy przemyśleć, potrzebuję kilka dni. 

No to ok. Skamleć nie zamierzam, bolesne to dla mnie było, ale dałem jej kilka dni. 4 dokładnie. W których nie było nic. Żadnego kontaktu, zero. Zaniepokojony pytam się wreszcie - będziemy jeszcze rozmawiali, czy nie. No i wyszło, że (jeszcze) mnie nie rzuciła, że "coś poszło nie tak, nawet nie wiem kiedy" (że whaaat ?!?!), że musimy porozmawiać, że nie wiadomo co z naszą przyszłością, ale ona nie chce mnie sobie odpuścić, chce znaleźć rozwiązanie, takie tam. Ale nadal dystans, brak kontaktu z własnej inicjatywy (mojej właściwie też). Mówi tylko, że zmęczona jest nadal, jak stanie na nogi, porozmawiamy. No ok, czekam cierpliwie. 

Ale tak się zastanawiam... o co tu chodzi ?? Naprawdę było pięknie, obu nam było cudownie. I nagle jebs. Bo ? Jaki popierdolony mechanizm w tej kobiecej głowie zadziałał, który nagle każe to wszystko pogrzebać ? Tak mi to wygląda przynajmniej. Czytałem coś takiego ostatnio (wyrwane z jakiejś książki):

" Znajdujemy to, o czym marzyłyśmy, na co czekałyśmy i co wydawało się rozwiązaniem naszych problemów, czyli mężczyznę otwartego, kochającego i okazującego miłość i wtedy pojawia się w nas panika. A my nie wiemy, skąd ta panika. Wiele kobiet wtedy ucieka, chowa się, wielu mężczyzn nie wie co się dzieje, w rezultacie tracimy tych najlepszych (...) Jest tym przejęty i nadal bardzo otwarty, ale my nie umiemy tego wytłumaczyć nawet sobie".

Jeśli to jest tego typu akcja, a wiele na to wskazuje, co z tym właściwie zrobić, co o tym myśleć ? Jak nawet teraz mnie nie rzuci, zrobi to w jakiejś przyszłości wg mnie. A ja pierdolę taki układ. Angażujesz się, jesteś absolutnie pewny tego co się dzieje, co czujesz, a nagle okazuje się, że przez jakiś bullshit nic to warte jest. Ja tak nie mogę już, chcę - o tym też ze sobą rozmawialiśmy, zapewnialiśmy - stabilnego związku, obu nam było to potrzebne. Wychodzi, że mi bardziej. 

Nie wiem co robić, co myśleć, chętnie przeczytam Wasze uwagi.

 

Bongo Bracia

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Czester napisał:

Ona na to - muszę kilka rzeczy przemyśleć, potrzebuję kilka dni.

Zawsze mogła powiedzieć "Pogubiłam się".  :D

 

Według mnie wygląda to na klasyczne przeskoczenie na nową gałąź, ale jeszcze się nie złapała więc Cię trzyma na smyczy.

 

19 minut temu, Czester napisał:

" Znajdujemy to, o czym marzyłyśmy, na co czekałyśmy i co wydawało się rozwiązaniem naszych problemów, czyli mężczyznę otwartego, kochającego i okazującego miłość i wtedy pojawia się w nas panika. A my nie wiemy, skąd ta panika. Wiele kobiet wtedy ucieka, chowa się, wielu mężczyzn nie wie co się dzieje, w rezultacie tracimy tych najlepszych (...) Jest tym przejęty i nadal bardzo otwarty, ale my nie umiemy tego wytłumaczyć nawet sobie".

Piękne, w sam raz dla fanek oczami mężczyzny czy czegoś takiego :D

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inny bolec wbił do tunelu a twój wagonik został odczepiony. 😁

  • Like 6
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za dużo romantyzmu i naiwności w tobie młody padawanie.

Poznawać relacje związkowe musisz od tej ciemnej mocy strony.

Niech moc będzie z Tobą 🤖

  • Like 6
  • Thanks 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgodność objawów z przeminięciem etapu zakochania lub zdrady. Obstawiam opcję drugą. Tak czy inaczej, takie zagrywki to najczęściej koniec relacji. Trzymam kciuki za twoje zdrowie. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Quo Vadis? napisał:

Za dużo romantyzmu i naiwności w tobie młody padawanie.

Już nie taki młody ;) 

Ale co do reszty, to bym się zgodził. 

2 minuty temu, Quo Vadis? napisał:

Poznawać relacje związkowe musisz od tej ciemnej mocy strony

No to poznaję... qrwa 😕

 

6 minut temu, SSydney napisał:

Inny bolec wbił do tunelu a twój wagonik został odczepiony

Trochę tak to wygląda, chyba trzeba zacząć w to wierzyć..

2 minuty temu, JAL napisał:

Tak czy inaczej, takie zagrywki to najczęściej koniec relacji. Trzymam kciuki za twoje zdrowie. 

Też tak to widzę. I jestem w szoku póki co. Żadnych symptomów awarii. A nagle wagonik przestaje jechać.. Nie ja jeden to przerabiałem zapewne.

I dziękuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 minuty temu, Czester napisał:

Trochę tak to wygląda, chyba trzeba zacząć w to wierzyć

W przypadki nie wierzę.

Skoro jednego dnia jest cudownie a drugiego "nie wiem co czuje".

To chyba dość częsty schemat na tym forum. :)

 

No chyba, że pani ma bordera  albo coś innego...tooo...radze SPIERDALAĆ. 

 

Edited by SSydney
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Czester napisał:

Też tak to widzę. I jestem w szoku póki co. Żadnych symptomów awarii. A nagle wagonik przestaje jechać.. Nie ja jeden to przerabiałem zapewne.

Takie historie różnią się zazwyczaj tylko szczegółami. Wielu ludzi tkwi w relacjach dla wygody, ukrywając prawdziwe "ja". Zawsze mamy nadzieję, że to nie taki przypadek, ale lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Jeśli jesteś w stanie przyjąć w głowie najgorszy scenariusz, to nic cię nie zniszczy na stałe.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Czester napisał:

No to ok. Skamleć nie zamierzam, bolesne to dla mnie było, ale dałem jej kilka dni. 4 dokładnie. W których nie było nic. Żadnego kontaktu, zero. Zaniepokojony pytam się wreszcie - będziemy jeszcze rozmawiali, czy nie.

Popełniasz jeden z podstawowych błędów, o których można pisać do znudzenia.

 

Stosujesz "męski" schemat komunikacyjny w stosunku do kobiet. To tak nie działa. Jak ona pisze, że "potrzebuje kilku dni" to nie znaczy, że za 4 dni ona rozkminiała, a potem wiesz, podjęła jakąś decyzję. Tak się nie możesz komunikować z kobietami, bo przysporzy Ci to samych nieporozumień, frustracji i kłopotów w życiu uczuciowym.

 

Tak samo jak kobieta Ci pisze że "pogubiła się", to nie znaczy, że się kurwa pogubiła i jak z nią przegadasz problem, wytłumaczysz i wskażesz drogę to będzie ok :D 

 

39 minut temu, Czester napisał:

Naprawdę było pięknie, obu nam było cudownie. I nagle jebs. Bo ?

Znowu - rozpatrujesz rzecz "po męsku" w kategorii racjonalnych zachowań, tabelki z plusami i minusami, gdzie Twoim zdaniem dalej obiektywnie było więcej plusów niż minusów więc nieracjonalną decyzją było rezygnowanie z czegoś takiego i nagła zmiana. To tak nie działa. 

  • Like 6
  • Thanks 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
46 minut temu, Czester napisał:

A my nie wiemy, skąd ta panika.

 

46 minut temu, Czester napisał:

miała kobieta trochę trudnych tematów na głowie, w tym powrót do pracy po ponad 3 miesiącach

Być może pani nienawidzi swojej pracy i wszystko się odbiło na Tobie.

Edited by choo-choo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z drugiej strony na taką zmianę nastroju można spojrzeć w ten sposób, że laska Cię po prostu testuje i chciała sprawdzić reakcję. A Ty zacząłeś dopytywać, martwić się i efekt jak widać. Ale to Ty jesteś w środku tej sytuacji i może to wygląda rzeczywiście nieciekawie. 

 

Z niektórymi ex i nawet z obecną panną przejścia w stylu "a trochę go oleje i udam niezdecydowaną". Każdą taką zagrywkę kwitowałem totalną zlewką i zdawkowym kontaktem bez żadnego obrażania się tylko trzymanie pozytywnego mindsetu. Max tydzień i każda wracała jak burmerang, a teścik się już nie powtarzał. Plus pretensje w moim kierunku, że "tobie to chyba nie zależy..." na co odpowiadałem z uśmieszkiem "nie no, zależy zależy..." :D

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, SSydney napisał:

No chyba, że pani ma bordera  albo coś innego...tooo...radze SPIERDALAĆ

Aż tak to chyba nie, ale jestem czujny. Co nie znaczy, że wszystko widzę.. Byłem jednak w toksycznym związku z narcyzką jak się okazało, więc jednak na pewne czerwone flagi jestem wyczulony.

 @tytuschrypus trafiasz w sedno. I zawsze się na tym łapię. Ale inaczej nie umiem, zawsze ogarnę za późno, albo wcale nie ogarnę. 

Tak jak teraz - co będzie zobaczymy, jak mnie rzuci, trudno, nie potnę się, jednak nieco pancerza i zdrowego rozsądku już nabrałem do nowych związków. Chociaż oczywiście nie chcę rozstania, mi wszystko pasuje. 

Mi chodziło właśnie o wytłumaczenie jej zachowania zakładając, że zacznie mi coś tam nawijać, że to jednak nie tak, nie to, nie tamto, a nie będzie w tym drugiego dna w postaci zdrady, a właśnie jakiegoś całkowicie niezrozumiałego mechanizmu w stylu - jednego dnia jest cudownie, nie udaję, następnego już nie wiem, czy chcę się jeszcze z tobą spotkać. Było by mi łatwiej rozumiejąc to, ale też miałbym siłę i chęci to ratować, zabiegać o nią. To jest mój największy problem na ten moment - jeśli to nie zdrada (a wyjdzie to), tylko coś się zwarło w głowie, robimy 10 kroków w tył - walczyć, ratować ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Czester

 

Bardzo ładnie Wasze początki opisałeś, ale wydaje mi się (a raczej wiem) że pominąłeś w chuj czerwonych lampek po drodze, będąc omamiony grotą rozkoszy i pseudo złączeniem dusz. Widocznie ona chciała byś tak myślał i jest dobra w te klocki, w manipulowaniu. Dałeś się porobić a teraz masz znak zapytania na nad głową.

 

To jest ten moment gdzie musisz się otrząsnąć i zdjąć różowe okulary. Za takie coś ja bym Pani podziękował.

 

Inna sprawa że pewnie sam zachowywałeś się jakbyś złapał boga za nogi i zapewne Twoje zachowanie względem tej dziewczyny mogło zostawić wiele do życzenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Czester tak czy siak będąc z babą  w relacji trzeba być zawsze gotowym na ewakuację. Bynajmniej nie chodzi mi o zbrojenie się. 

Raczej o to, żeby była tylko miłym dodatkiem do życia. 

 

No ale to banał wielokrotnie wałkowany na forum. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dostałeś tzw. okres promocyjny, nie pykło i po ptakach. Wydaje ci się, że spotyka cię coś wyjątkowego, ale to jest taki schemat, że zaczyna po pewnym czasie bawić. Ostudź emocje i naciśnij klawisz next.

 

I nie trać czasu na rozkładanie tego. Po prostu napisz, dzięki za wspólny czas, robię teraz fajny projekt, więc w sumie też nie mam czasu. Pozdrawiam i tyle. Nie palisz mostów, ale też się nie odzywasz. Jeszcze zakisisz w międzyczasie, spokojnie. Więcej dystansu.

 

 

 

 

Edited by mac
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Czester napisał:

Było by mi łatwiej rozumiejąc to, ale też miałbym siłę i chęci to ratować, zabiegać o nią. To jest mój największy problem na ten moment - jeśli to nie zdrada (a wyjdzie to), tylko coś się zwarło w głowie, robimy 10 kroków w tył - walczyć, ratować ?

To jest ten sam błąd, tylko w innym miejscu. Nie ma czegoś takiego jak "ratowanie związku" w takim kontekście. Ty nie jesteś alkoholikiem, który zrobił chujowe rzeczy po pijaku i teraz musi się jakoś poprawić. 

 

Rozpatrujesz rzeczy po męsku. Zdecydowanie rekomenduję Ci poczytać o kobiecej komunikacji, na forum jest trochę cennych wpisów i materiałów na ten temat. 

 

8 minut temu, Czester napisał:

Mi chodziło właśnie o wytłumaczenie jej zachowania zakładając, że zacznie mi coś tam nawijać

Widzisz? Znów to samo. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, SSydney napisał:

Raczej o to, żeby była tylko miłym dodatkiem do życia

A ja to sobie właśnie po ostatnich akcjach (i oczywiście dzięki Wam) bardzo wbiłem to do głowy. I teraz nie jestem na skraju załamania, tylko jest mi po ludzku smutno i przykro. Ale wiem co w życiu oprócz niej mam i daje mi to pewnie jeszcze więcej radości. Była bardzo ważnym dodatkiem do mojego życia, zaangażowałem się bardzo, ale na szczęście jakiś hamulec bezpieczeństwa działał.

 

@Taboo Dużo w tym prawdy. A mój post trochę wynika własnie z tego, że mam chwile, że zamierzam jej pierwszy podziękować. A nie wiem, czy mnie emocje nie ponoszą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jak dla mnie ta kobieta oceniła, że jesteś needy.

Też mi się wydaje, że to ostateczny shit test na potwierdzenie tego co powyżej. 

W jakim jesteście wieku?

Edited by Komti

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, tytuschrypus napisał:

Rozpatrujesz rzeczy po męsku. Zdecydowanie rekomenduję Ci poczytać o kobiecej komunikacji, na forum jest trochę cennych wpisów i materiałów na ten temat. 

Wybaczcie za wtrącenie, ale sam chętnie bym się doedukował. Polecasz coś konkretnego? Nie tylko z forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 hour ago, Czester said:

Obiektywnie miała cięższy czas, jednak nie czułem ani przez moment, że ma to jakiś związek ze mną, z nami. Mijały kolejne dni, rozmowy już nie te, whatsup coraz bardziej milczy, czuję, że kontakt robi się coraz bardziej wymuszony. Pytam więc - chcesz mi coś powiedzieć ? Ona na to - muszę kilka rzeczy przemyśleć, potrzebuję kilka dni. 

No to ok. Skamleć nie zamierzam, bolesne to dla mnie było, ale dałem jej kilka dni. 4 dokładnie. W których nie było nic. Żadnego kontaktu, zero. Zaniepokojony pytam się wreszcie - będziemy jeszcze rozmawiali, czy nie. No i wyszło, że (jeszcze) mnie nie rzuciła, że "coś poszło nie tak, nawet nie wiem kiedy" (że whaaat ?!?!), że musimy porozmawiać, że nie wiadomo co z naszą przyszłością, ale ona nie chce mnie sobie odpuścić, chce znaleźć rozwiązanie, takie tam. Ale nadal dystans, brak kontaktu z własnej inicjatywy (mojej właściwie też). Mówi tylko, że zmęczona jest nadal, jak stanie na nogi, porozmawiamy. No ok, czekam cierpliwie. 

Ale tak się zastanawiam... o co tu chodzi ??

To jest standardzik. Pani, z mózgiem wypranym feministyczną papką, że 'musi mieć pracę, karierę, sukces' postawiła w centrum swojego życia - swój cel zawodowy, ty zaś - byłeś tylko dodatkiem, jak samochód, bransoletka, lub mebel w mieszkaniu. Kiedy priorytet zaczął szwankować zostałeś wystawiony za drzwi, tak jak sprzedaje się samochód, gdy trzeba przetrwać, lub mebel, gdy cię wkurza. Rozwiązanie jest na to takie jak zawsze, jak w wątku kol. borsuka już kilka dni temu kompleksowo punkt po punkcie napisałem.

 

Głowa do góry, jak poszła, znaczy że niewiele dla niej znaczyłeś, a to oznacza, że pozbyłeś się tylko balastu, liability, a nie assetu, za którym można by łzę uronić.

 

Przykro mi Panowie i przykro mi Panie, ale wszystkie udane małżeństwa, które znam, które mają moc, a nie tylko starcza im do pierwszego, albo mijają się w windzie wymieniając praktycznie komunikaty to takie, gdzie pani siedzi w domu, lub pomaga w biznesie męża. Cała reszta to słabizna, więc wiedz, że kiedy pani idzie się spełniać na miasto właśnie straciłeś zasilanie żeńskie i jebiesz teraz za dwoje. Erozja więzi między wami jest tylko kwestią czasu. Dokładnie jak wyjaśniał to W.I. Czułkin na swoim filmie.

Edited by absolutarianin
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Czester napisał:

w tym powrót do pracy

No i tu mógł się pojawić nowy bolec, dziwny zbieg okoliczności ? Innego wytłumaczenia nie ma.

Oprócz tego byłeś zbyt dostępny, na każde zawołanie, a kobiety zakochują się w facecie lekko niedostępnym. Haj minął i przy okazji znalazł się nowy dostarczyciel hormonu szczęścia.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, absolutarianin napisał:

Głowa do góry

Trzymam ją wysoko, ale 

3 minuty temu, absolutarianin napisał:

znaczy że niewiele dla niej znaczyłeś

tego jakoś nie umiem pojąć, moja pieprzona naiwność dokucza mi całe życie.

5 minut temu, absolutarianin napisał:

pozbyłeś się tylko balastu

Jeśli okaże się, że jest jak piszesz, dokładnie tak to sobie wytłumaczę. Dziękuję za mądre słowa.

 

Na tą chwilę są więc 3 możliwości - zdrada, shit test, przedmiotowe potraktowanie. Ja tu nie widzę możliwości dalszego związku.

Biorę na przeczekanie, bez żadnej inicjatywy z mojej strony. Może sprawdzi się to w przypadku o jakim pisał @mercantor, w każdym innym większej inicjatywy z jej strony pewnie już się nie powinienem spodziewać. Zobaczymy, ale niestety utwierdzam się o zakończeniu tej historii. Brutalnym, dla mnie niezrozumiałym, ale zawsze kolejna lekcja za mną. 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Przyczyn może być wiele - może ona jest tzw. wdową po alfie, a Ty za "dobry" chłopak jesteś i ona już tego "nie czuje" (w sensie dajesz jej huśtawki emocjonalnej, nie ciśniesz po sinusoidzie). 

Mogła także zauważyć, że bardzo się zaangażowałeś (za dużo, za szybko, zbyt poważne plany itd.), a ona robiła dobrą minę do złej gry, a po czasie nastąpiła kulminacja. Próbowała się dostosowywać do tego "układu" lecz doszła do wniosku, że jej to nie pasuje i potrzebuje kogoś innego.

W najgorszym wypadku jest to shit-test osoby o zaburzeniach borderline i początek właściwej zabawy w emocjonalną karuzelę, serię powrotów i rozstań, przeplatanych "magicznym seksem" ;)  

Mam wrażenie, że nie poznałeś dobrze tej kobiety (jaka jest na co dzień, a nie w weekendy), a zadurzyłeś się w zbudowanym przez siebie wyobrażeniu - stąd ten wzniosły opis "związku" na początku.

 

Ja bym urwał kontakt i zajął się swoimi sprawami. Zapytaj się siebie czy masz jakiekolwiek swoje sprawy i czy czasem ta kobieta nie była na Twoim pierwszym miejscu przez te ostatnie kilka miesięcy. Odpowiedź może wiele wyjaśnić. 

Edited by Komti
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Czester said:

każdy wspólny weekend (bo tak to zazwyczaj wyglądało)

Zacytuję mojego wujka - "jak kobieta ma ochotę, tylko w święta lub sobotę, trzeba sprawdzić kto jej krocze obsługuje w dni robocze".

Brutalne, ale prawdziwe.

 

1 hour ago, Czester said:

wyszło, że (jeszcze) mnie nie rzuciła, że "coś poszło nie tak, nawet nie wiem kiedy" (że whaaat ?!?!), że musimy porozmawiać, że nie wiadomo co z naszą przyszłością, ale ona nie chce mnie sobie odpuścić, chce znaleźć rozwiązanie

Dlaczego od razu zdrada... może po prostu jej mąż wrócił z zagranicy. Ale nie chce sobie Ciebie odpuścić, mąż wyjedzie, to wrócisz "do łask".

 

37 minutes ago, Czester said:

ona 37

Oj.

Naprawdę.

To jest ten wiek, że "ostatnia szansa" by zostać matką. Uważaj na siebie, jeśli się z nią jeszcze spotkasz.

 

 

  • Haha 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.