Jump to content

Recommended Posts

14 godzin temu, CrazyWitch napisał:

@Nefertiti właśnie też mam takie wrażenie, że "kulturowo" się przyjęło, że to panowie piszą listy. 

Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, żebym napisała list.

Jak i dla mnie, a co więcej, uważam to, za coś normalnego i magicznego :rolleyes:.

 

@CrazyWitch, a to z Ciebie lisiczka - chytrze podeszłaś, taki temat zakładając. Wiem, że nasza wola czy się obnażyć -  napisać swoje wyznania, małe sekreciki czy też nie, ale... :D.

 

----------------------------------

10 godzin temu, lync napisał:
14 godzin temu, Nefertiti napisał:

Zwróciłam na to uwagę, jak mi kilkakrotnie powiedziano, że głupia jestem, że się staram i takie tam.

Zazwyczaj mówią tak osoby, które nie mają odwagi same napisać lub zazdroszczą, bo im ciężko coś napisać lub chciałyby coś takiego dostać, ale druga strona im tego nie daje.

Zgadza się, ale dodam jeszcze, że takie osoby "zawistne" mogą zniszczyć rodzącą się miłość i która w czasie by się rozwijała i rosła w potęgę. Mało jest przypadków. gdzie dwie osoby są tak silne, że nie ulegają tymże insynuacjom. Zaś w większości jedna ze stron jest słabsza i tym sposobem - wprowadzają zwątpienie, a to już równia pochyła.

 

10 godzin temu, lync napisał:
14 godzin temu, Nefertiti napisał:

pisałam jako dziewczyna do chłopaka, bo w dużej większości, chłopaki to robią, a dziewczyny otrzymują (z takiego wychodzą założenia) i z obserwacji widać.

Pisze ta osoba, której bardziej zależy

 

Z tą formą i rozszyfrowaniem tego co to znaczy, spotkałam się tu na forum. 

I jak zacznie się analizować, to niby racja, ale nie do końca się z tym zgadam. Myślę, że to wytłumaczenie tak zwanej porażki, że nie wyszło, uśmierzyć ból - wytłumaczyć sobie by było lżej ponieść, ale to też ma krótkie nogi w dalszym funkcjonowaniu. 

 

Bardziej zależy - to przegrywasz.  - Nie kupuję tego.

 

Będąc z mężem, wcześniej chłopakiem, pisząc listy, nie uważałam, że ja daję więcej. To, że on pisał mało, nie oznacza, że mu nie zależało.

Dlaczego?

Bo okazywał, to inaczej.

Mianowicie, każdą przepustkę, którą miał, pędził do mnie w mundurze galowym - kurczę - miękłam :rolleyes:, (w ogóle chłopaki w mundurach tych galowych, to byli mężczyźni, to było na co popatrzeć - ach..., (a nie jak dziś, na jakieś striptiz i ten cały lans)), a nawet zdarzało mu się uciekać - samowolka :D, chłopaki z kompanii go kryli, ale czasami się nie udało i miał karę i właśnie wtedy pisał do mnie.  

 

Tak więc, jak by to analizować, to raczej bym rzekła, on więcej dawał.

I dlatego z tym dawaniem - bardziej zależy, to nie takie jednoznaczne, kto więcej, to dla mnie błędne koło.

Jeśli dwie osoby się pragną, to nie da się tego przeliczyć, bynajmniej w moim mniemaniu. I jak zacząć się licytować - rachować, to już nie jest to czyste uczucie. Raczej bym powiedziała, że patrzeć końca szybciej.

Fakt, że może nie wyjść, ale ta magia zostaje (mówię tu o sobie w okresie jak byłam dziewicą, a on prawiczkiem). 

 

A po wyjściu z wojska przyjeżdżał do mnie motorem. Pierwszy, to WSK, a potem miał Jawe 250 czy 350 nie pamiętam, w każdym razie potężna maszyna, wyjeździłam się - ach... :rolleyes:.

Nawet było tak, że jadąc do pracy, przyjeżdżał po mnie i odwoził - przywoził mnie do szkoły i z. Choć mówiłam, że po co, mam autobus i o 8:00 zaczynam lekcje, a on na 6:00 do pracy, ale chciał, więc w zamian robiłam mu kanapki, a nawet kilka razy zdarzyło mi się gotować: zupki, jakiś gulasz itd. - wstawałam wtedy o 3:00 by się wyrobić, bo po cichu musiałam - ojce w domu. Pamiętam jak jednego razu matka wstała i do mnie: - ty głupolu i popukała się w głowę, a ja na to, że chcę i tak to zrobię i będę robić. A to, że godzinę czekałam przed szkołą, a potem drugą w szkole, nie miało znaczenia - to magia. Po szkole, on za mną czekał. :rolleyes:

I takich drobnych codziennych rzeczy było wiele, co właśnie one, najbardziej cieszą i czuje się wtedy szczęśliwymi, ale to musi być obopólnie i bez manipulacji. 

 

 

 

 

10 godzin temu, lync napisał:

Chłopakom zależy na zainicjowaniu kontaktu (głównie) pewnie w wiadomym celu :)

A to racja, nie byliby chłopakami, gdyby nie próbowali - uważam to za normalne i zdrowe :).

Ale jak to się zakończy, to już inna bajka :D.

U mnie odpadali jak tylko zaczynali gadkę: jakaś ty piękna, jakie czarujące oczy, a jaki uśmiech :D. Z automatu mówiłam, że nie ze mną te numery i szkoda ich czasu :D.

A właśnie, mąż mnie tym nie bajerował i chyba tym mnie urzekł - między innym. Bardzo był cierpliwy, bo po rozmowie, dopiero po roku czasu był pierwszy pocałunek i potem tylko i wyłącznie całowanie, ale jakie - ach... :rolleyes: (nic więcej) - nie robił nic na siłę, do niczego nie zmuszał - czułam się bezpiecznie przy nim. :rolleyes:

 

-----------------------------

 

13 godzin temu, goryl napisał:

Dla mnie to tylko romantyczny nonsens, głupie gierki umysłu, które są pożywką dla ego. Kiedy dziewczyna ma romantycznego chłopaka, który pisze wiersze i przynosi kwiaty, to marzy o brutalnym bad boy'u, a kiedy ma tego drugiego, to narzeka na brak spokoju i chciałaby wieść spokojne życie u boku romantycznego poety. Ja już od dawna nie daję się nabierać na te dystraktory od rzeczywistości, bo jak się w nie człowiek wciągnie to życie przecieka przez palce oburącz.

 

Zamiast tego polecam dbać o czystość percepcji i kroczyć na samym środku ostrza klingi teraźniejszości. Bez myśli, bez marzeń, bez strachu, tylko tu i teraz. Na takiej ścieżce można spotkać Boga, który wyszedł przespacerować się po ogrodzie, a gwarantuję, że to spotkanie przyćmi każdą ekscytację sztucznie wytworzoną przez umysł.

Właśnie: zastanawiam mnie to cały czas z skąd te nazewnictwa " alfa, bad boy itd.", przecież każdy mężczyzna ma to w sobie, jednego może więcej od drugiego (wszystko zależy z kim jest w relacji i jakie otoczenie i czy podchodzimy z czystym, szczerym sercem - tak mi się wydaje), a poza tym czy to nie aby wytłumaczenie - słabości i braku wiary w siebie? No, ale mogę się mylić i zapewne się mylę, ale nie trafiają do mnie te nazewnictwa.

 

 

Posłużę się cytatami nieznanych mi osób i aforyzmem, bo to do mnie przemawia. 

 

Umierasz, jeżeli umierają twoi bogowie. Bo żyjesz dzięki nim. A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć.

Antoine Marie Roger de Saint-Exupéry

 

 

 

 

 "Idealista, to osoba naiwna wierząca, że wszyscy są dobrzy i dotrzymują deklarowanych norm.

Najwłaściwiej rzecz ujmując, idealista, to człowiek, który swoje życie podporządkował konkretnej idei (np. idei nauki, wolności, pracy itd.)"

 

"Czy człowiek, który nie jest idealistą, jest w pewien sposób upośledzony na duszy?

 Malkontentyzm, makiawelizm i materializm są określeniami o znaczeniu pejoratywnym i(podkreślam według mnie) są one antonimami idealizmu. Człowiek nie będący idealistą nie żyje, lecz wegetuje, przez jego zblazowanie nie odczuwa radość ze szczęścia."

 

"Idealiści maja trudniej w życiu, ale z własnego wyboru - to ludzie lubiący wyznania, bo ich życie kierowane jest poprzez ciągły nakład pracy w osiągnięcie najbardziej zbliżonego do założonej formy, rezultatu... idealiści ciągle dążą... a inni żyją chwilą."

 

"Idealiści mają trudniej. Co nie znaczy, że gorzej. Dla nie idealistów wydaje się, że gorzej.

Idealista to także człowiek z zasadami i wracając do powyższego cytatu, to jest w tym sens, bo dla idealistów życie jako tylko bycie, to nie życie."

 

 

 

 

 

Myślę, że bliżej mi do idealistki. 

Ale czy to faktycznie prawda?

Niekoniecznie trzeba być naiwnym?

Wystarczy mieć swoje cele i je realizować, zasady i się ich trzymać - starać się, choć nie łatwo.

Faktem jest, że nie wszyscy są dobrzy i pałają miłością.

Ale czy to koliduje, być idealistą i jednocześnie cieszyć się każdą chwilą?

Mi się wydaje za wykonalne. Pewnie, że stają przed nami różne wyzwania i wiadomo, że jest chwila smutku, zastanawiania się i obrania swej drogi, ale w tym piękno życia i bycia sobą.

 

Człowiek doskonały w swej niedoskonałości.

 

I tak na zakończenie, dziś na YT otrzymałam w powiadomieniach filmik, bardzo interesujący i zapodaję, bo tak czuję i chcę się podzielić. Niby zbieg okoliczności, ale jak nie wierzę w zbiegi. Bo bardzo mi pasuje na zakończenie postu. 

 

 

 

 

Uff, ale mi się zebrało :rolleyes:

 

Miłego weekendu Wszystkim ☘️.

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Uwielbiam dostawać odręczne listy tudzież wiersze, jak i również bardzo lubię je innym wręczać. Nie jest to jednak w moim życiu "codzienność", dlatego ma to coś w sobie magicznego. Według mnie, wsród starszych pokoleń było to częściej i gęściej praktykowane, teraz to zjawisko powoli zanika, a szkoda. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 26.06.2020 o 23:37, goryl napisał:

Kiedy dziewczyna ma romantycznego chłopaka, który pisze wiersze i przynosi kwiaty, to marzy o brutalnym bad boy'u, a kiedy ma tego drugiego, to narzeka na brak spokoju i chciałaby wieść spokojne życie u boku romantycznego poety.

Niech zgadnę, wiesz to, bo jesteś mentalnie kobietą? Rozważałeś korekcję płci?

Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, leto napisał:

Niech zgadnę, wiesz to, bo jesteś mentalnie kobietą? Rozważałeś korekcję płci?

Nie trzeba być Kubusiem Puchatkiem, żeby wiedzieć, że lubi on miód.

 

ps. Myślałem, że wyciągnąłeś wnioski i potrafisz rozmawiać bez głupich docinek. Jest jednak inaczej, więc informuję Cię, że to jest nasza ostatnia wymiana zdań.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 26.06.2020 o 13:51, JudgeMe napisał:

Moja mama miała wielu adoratorów, kiedyś natrafiłam na listy od nich. Kiedy mój ojciec się o tym dowiedział, to wszystkie z zazdrości spalił. 

Sam ani jednego listu do niej nie napisał. 

;DDDDDDDD Jaki morał z tej opowiastki - a no taki, że nie warto się wysilać, pisać tych listów, koleś nie pisał a za niego wyszła.

A może się mylę, historia alternatywna jest taka, że jest tylko Beciakiem a ci co pisali to sobie poruchali.

Z resztą chÓj wie, na dwoje babka wróżyła.

W dniu 27.06.2020 o 13:13, Nefertiti napisał:

chłopaki z kompanii go kryli

;DDDDDDDDD Oj to pewnie dupa cały czas go bolała.

Link to comment
Share on other sites

@SzatanKrieger w byciu tu i teraz, oraz paleniu tego całego barachła, zastosowałem skrót myślowy, którego być może nie odczytałeś.

Miałem na myśli kolekcjonowanie miłosnej korespondencji oraz wracanie do czytania tejże, wraz z upływem czasu.

Nie moja bajka, nie moje zasady. 

Edited by piratos
Przecinki
Link to comment
Share on other sites

Była dziewczyna rysowała komiksy, w których przedstawiała mnie w zabawnych sytuacjach. Spotkania z duchami, kosmitami, wilkołakiem i różne takie. I zawsze wychodziłem w tych komiksach obronną ręką, dzięki zajebistym tekstom. Niezłe miałem gnicie.

 

Odbijałem jej opowiadaniami o tym, jak się we mnie zakochała. Wszystko w totalnie bekowy sposób.

 

Dużo maili wymieniałem z kobietami. Praktycznie każda to doceniała. Zawsze wciągałem do bardzo głębokiej dyskusji i zadawałem mnóstwo nietypowych pytań.

 

A i tak wszystko chuj strzelił ?

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, Reflux napisał:

Ja tam listów nie piszę, ale mogę coś zagrać. Skończy się to tak:
 

 

Ale hej będzie romantycznie ?

I +50 do atrakcyjności za odwagę ;)

Tylko ja inną piosenkę poproszę, bo tę umiem zagrać i serce mi krwawi, gdy tego słucham w tak.... niepowtarzalnym wykonaniu ;)

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.