Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Posted (edited)

No właśnie, tak jak w temacie... Im więcej osób ostatnio poznaje, to odnoszę coraz większe wrażenie, że własnie tak to wygląda. Coraz więcej obrażalskich osób, przekonanych, że moja racja jest najmojsza, nadwrażliwych, wyzywających na prawo i lewo od manipulantów i socjopatów, jeśli tylko ktoś śmie skrytykować, lub podważyć czyiś światopogląd/opinie/zdanie. Czy na forum też nie zapanował ostatnimi czasy ten wirus? Ostatnio praktyczniejsze połowa tematów przeradza się w jakaś gówno-burzę, w której każdy zaciekle broni swojego zdania, oczywiście totalnie olewając perspektywę drugiej osoby.

 

Edited by prod1gybmx
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

2:10 jak bym przechodził obok i bym to zobaczył to tego śmiecia zeskrobywali by z chodnika. Generalnie się zastanawiam skąd biorą się takie pokemony aka spierdolenie mózgowe? 

Edited by bassfreak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram kolesia z biblioteki. Robią bydło, to wypierdalać i chooj z ich uczuciami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minutes ago, bassfreak said:

2:10 jak bym przechodził obok i bym to zobaczył to tego śmiecia zeskrobywali by z chodnika. Generalnie się zastanawiam skąd biorą się takie pokemony aka spierdolenie mózgowe? 

Social. Tweet, snapchat, tiktok, yt i cała masa innego syfu, w którym słaba psychika tonie jak gówno w szambie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 minutę temu, maroon napisał:

Social. Tweet, snapchat, tiktok, yt i cała masa innego syfu, w którym słaba psychika tonie jak gówno w szambie. 

Patrząc na to spierdolenie to ja jestem mentalnym tytanem w porównaniu do nich gdzie uważam że mam słabszą psyche. 

Edited by bassfreak

Share this post


Link to post
Share on other sites

To  pokolenie jest efektem spierdolenia poprzedniego. 

Spierdolenia tatusiów i mamuś skaczących dookoła dzieciaka i przekupujących go prezentami bo po pracy lepiej obejrzeć mecz, serial niż siedzieć nad matematyką i tłumaczyć. 

Dzieciak dostaje przekaz że wszystko można kupić i nic nie trzeba robić. 

 

Myślę że typowy rodzic snowflake'a dawał mu tablet lub laptop zamiast czasu. A w latach wcześniejszych wywalał na dwór zamiast dawać wzór

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Libertyn Za czasów mojej młodości, jak i pewnie Twojej(To nie było aż wcale tak dawno temu :P) nie było tabletów, smartfonów i innego szajsu, a mimo wszystko, nasi rówiesnicy jak i osoby nieco starsze, również zachowują się w ten sposób...

Jak tylko słyszę ten argument, że typ jest po studiach i on wie, a ja nie byłem i nie mam prawa się odzywać, to krew się we mnie gotuje.

To o czym mówisz, dopiero przyjdzie.

Raczej to pokolenie, czy tam znaczna grupa ludzi, jest wynikiem braku dyskomfortu w życiu, liberalizacji i pobłażaniu wszystkiemu. Nie wiem czy to ma związek z tym, że rodzice nie zajmują się dzieciakiem i w ramach rekompensaty wciskają mu smartfona do ręki, raczej nie... 

Edited by prod1gybmx

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, prod1gybmx napisał:

@Libertyn Za czasów mojej młodości, jak i pewnie Twojej(To nie było aż wcale tak dawno temu :P) nie było tabletów, smartfonów i innego szajsu, a mimo wszystko, nasi rówiesnicy jak i osoby nieco starsze, również zachowują się w ten sposób...

Bo pewnie tak były wychowane. 

10 minut temu, prod1gybmx napisał:

Jak tylko słyszę ten argument, że typ jest po studiach i on wie, a ja nie byłem i nie mam prawa się odzywać, to krew się we mnie gotuje.

Działa to też odwrotnie

10 minut temu, prod1gybmx napisał:

To o czym mówisz, dopiero przyjdzie.

Raczej to pokolenie, czy tam znaczna grupa ludzi, jest wynikiem braku dyskomfortu w życiu, liberalizacji i pobłażaniu wszystkiemu.

W ich dzieciństwie. Teraz jest olbrzymi dyskomfort. Budowano w nich latami ambicje i wmawiano że nauka to klucz do sukcesu i by się uczyli by nie skończyć jako fizol. Teraz jest konsternacja bo ta cała nauka jest nieraz guano warta i mimo niej kończy się jako fizol. 

10 minut temu, prod1gybmx napisał:

Nie wiem czy to ma związek z tym, że rodzice nie zajmują się dzieciakiem i w ramach rekompensaty wciskają mu smartfona do ręki, raczej nie... 

W pewien sposób ma. Bo dzieciak żyje w bańce. Pieniądze po prostu zawsze są.  W latach 60 i wcześniej dzieci często same miały okazje pracować. Choćby pomagając na polu w ramach wycieczek szkolnych. Albo brane przez rodziców

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Libertyn napisał:

Teraz jest konsternacja bo ta cała nauka jest nieraz guano warta i mimo niej kończy się jako fizol. 

To brzmi, jakby praca fizyczna byłą jakąś zsyłka na sybir. 🤣 Zdecydowanie bardziej szanuje prace i umiejętności jakiegoś spawacza/ślusarza/budowlańca/stolarza, niż jakieś biurwy ,albo albo innego korpo-szczura bezmyślnie kopiującego tabelki w exelu i nic nie wnoszącego do społeczeństwa/nie produkującego. Już dawno przestałem wierzyć, że goście siedzący przy biurkach to jakiś autorytet, albo ktoś komu należy ustąpić... Najczęściej są to ludzie, którym ktoś wcisnął kit, że każdy może wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajny materiał - niestety zgodny z rzeczywistością.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, prod1gybmx napisał:

To brzmi, jakby praca fizyczna byłą jakąś zsyłka na sybir. 🤣 

Praca fizyczna według niektórych jest porażką. 

Cytat

Zdecydowanie bardziej szanuje prace i umiejętności jakiegoś spawacza/ślusarza/budowlańca/stolarza, niż jakieś biurwy ,albo albo innego korpo-szczura bezmyślnie kopiującego tabelki w exelu i nic nie wnoszącego do społeczeństwa/nie produkującego.

Praca fizyczna to też kasjer, magazynier, pracownik produkcji, sprzątaczka, sortowacz odpadów, grabaż. 

Cytat

Już dawno przestałem wierzyć, że goście siedzący przy biurkach to jakiś autorytet, albo ktoś komu należy ustąpić... Najczęściej są to ludzie, którym ktoś wcisnął kit, że każdy może wszystko.

Powiedz to ludziom z IT. Oni mają się nieraz za elite społeczeństwa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Libertyn napisał:

elite społeczeństwa

a ja gupi myślałem, że tyko lekarze i prawnicy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, prod1gybmx napisał:

Czy na forum też nie zapanował ostatnimi czasy ten wirus?

Tak, zauważyłem że niektóre młodziki (20-24) tak mają, ale może się opamiętają jak więcej poczytają zamiast pisać.

 

51 minut temu, prod1gybmx napisał:

To brzmi, jakby praca fizyczna byłą jakąś zsyłka na sybir. 🤣 Zdecydowanie bardziej szanuje prace i umiejętności jakiegoś spawacza/ślusarza/budowlańca/stolarza, niż jakieś biurwy ,albo albo innego korpo-szczura bezmyślnie kopiującego tabelki w exelu i nic nie wnoszącego do społeczeństwa/nie produkującego.

Słuchajcie Panowie, większość prac jest potrzebna, jeżeli jest wykonywana w prywatnych firmach, które mają przynieść zysk. Czyli ktoś kto sprzedaje swój czas za pieniądze robi coś użytecznego dla danego biznesu - operator maszyny, operator excela, zamiatacz i kierownik zmiany, inżynier, kontroler, pakowacz, spawacz. Nie ma co wartościować - to guwno praca, a to szacunek. Każdy próbuje dawać coś z siebie i brać za ten czas kasę. 

 

To czy wykonuje swe obowiązki sumiennie czy na odpierdol - to jest inna bajka i to tutaj rozpoczyna się rozmowa o szacunku - do pracy, do pracodawcy, do siebie samego, do własnego lenistwa i ambicji.

Godzinę temu, Libertyn napisał:

cała nauka jest nieraz guano warta i mimo niej kończy się jako fizol. 

Bo trzeba wiedzieć czego się uczyć i co jest potrzebne na wolnym rynku pracy.

I znowu - fizol czy umysłol - nie ma znaczenia - bo fizol operator kopary albo kierowca TIRa cysterny, albo zajebisty kafelkarz - zarabia chyba nieźle, często więcej niż konstruktor tych kopar czy cystern. Pytanie która praca jest na dłuższą metę wyniszczająca.

I czy bycie 45 lat kierowcą TIRa to odpowiednia strategia na życie?

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Libertyn napisał:

Powiedz to ludziom z IT. Oni mają się nieraz za elite społeczeństwa. 

Spokojnie, to minie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, GriTo napisał:

a ja gupi myślałem, że tyko lekarze i prawnicy...

Elitą w moim uznaniu są ludzie tworzący kulture. Kompozytorzy, muzycy, malarze. Naukowcy. 

 

Elitą był Kossak czy Chopin. Ale czy był nią jeden z wielu bezimiennych prawników?  Wątpię. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Similar Content

    • By Tomko
      Siemanko. 

      Sytuacja z wczoraj. Dzwoni do mnie agent i oferuje mi pracę. Oprócz niej mam równolegle kilka innych. Gość przedstawia swoją ofertę, która dla mnie jest najgorsza z tych, które dostałem do tej porty. Tamte nie wiadomo czy wypalą, ale już wiem, że od typka nie chcę roboty. Wkurwiła mnie jego nachalność i próba targowania się ze mną. Nie cierpię się targować. Zamiast mu powiedzieć, że nie jestem zainteresowany powiedziałem, że mam jakąś rozmowę w piątek (ściema) dla tej i dla tej firmy załatwioną przez znajomego. I gość zaczął drążyć, odwodzić mnie od tej rozmowy i podburzać przeciwko firmie, którą mu rzuciłem żeby się odjebał. Pytania - a jaki znajomy, a jaka firma, a gdzie (adres) itp. Zapętliłem się, ale ściemę łyknął. Powiedziałem, że mu dam znać dziś. 
      Dzisiaj miałem dwa nowe telefony w sprawie pracy i zajebistą ofertę, którą cisnę i chcę wziąć. Wiadomo - nic na 100% pewnego, ale agencja, która dzwoniła mnie zna i rzadko mają robotę, ale jak mają to zawsze siada i ją dostaję więc czekam na tel. Międzyczasie dzwoni tamten typek niedawno i pyta jak rozmowa jutro. Zapowietrzyłem się i mówię, że o 13. 
      - A gdzie mniej więcej? Dali ci adres?
      - Eeee nie dali, mają jutro rano podesłać. 
      - Nie uważasz, że to nie fair? Bla bla bla
      - Gościu - mówię ci to co mam. 
      - Ok, daj znać jutro. 
      No i jestem na siebie wkurwiony bo w moim własnym kłamstwie się zapętlam. Będzie dzwonił jutro i nawet jak mu powiem, że dostałem tę robotę to spyta gdzie i u kogo byłem na rozmowie. Tego mi się nawet ściemniać już nie chce - tak samo jak szukać budowy jakiejś i wymyślać imiona z dupy. I tak wiem, że wyczuł, że go w chuja robię. No ale - taki rynek - jego ofertę trzymam jako ostateczne koło ratunkowe. Mam zamiar wysłać mu po prostu sms, że dostałem tę robotę i jak coś się zmieni to odezwę się. Nie odbierać i nie wdawać się w dyskusje. 

      Ale to bardziej złożony problem. Mam zajebiste trudności powiedzieć NIE na poziomie podświadomym. Lata bycia "people pleaser" odcisnęły dużo gorsze piętno na mózgu niż myślałem. Łatwo mnie podejść żebym przystał na coś. Wdaję się w jakieś kretyńskie dyskusje zamiast ucinać od razu. Z żulami nie mam tego problemu i reaguję wręcz agresją, ale jak chcę to zrobić na poziomie, to zawsze pojawiają się spore trudności. 

      Panowie - oprócz No More Mr Nice Guy są jakieś metody, żeby powoli nad tym pracować? Pozbywać się tego powoli?
    • By Quo Vadis?
      Okej, więc może tak: swego czasu miałem dziwną słabość do wpadania w dziwne stany, polegające między innymi na smuceniu się, słuchaniu różnych dziwnie smutnych piosenek, czytaniu takich samych treści, etc. Ogółem mówiąc, mój filtr był ustawiony właśnie na to, by takie wrażenia, zjawiska, itp do siebie przyciagać. Próbowałem sobie wmawiać, że to nie tak, że słuchanie takiej muzyki daje mi siłę i motywuje.
      Gówno prawda. Nie słuchajcie smutnych kawałków, nie oglądajcie ckliwych filmów, nie karmcie swojego umysłu takimi emocjami.
      Mówię to ku przestrodze, bo są osoby, np: introwertyczne, które mają skłonności do robienia takich rzeczy.
      Jasne, że od czasu do czasu można to zrobić, nie twierdzę, że każdy zawsze ma być uśmiechnięty od ucha do ucha.
       
      Tak naprawdę, dopiero po dłuższym czasie, kiedy to odstawiłem, po takim swoistym detoksie, po przestawieniu się na rzeczy wesołe, etc. odczuwam dużą poprawę w stosunku do poprzedniego stanu, w którym trwałem dosyć długo i z którego jest ciężko się wyrwać.
      Nie każdy zrozumie to co piszę i nie wiem jak dokładnie sklasyfikować owy stan, może też z różnych powodów nie chcę sie na ten temat rozpisywać i snuć swoich przypuszczeń. Potraktujcie to (osoby, które wiedzą o co mi chodzi) jako przestrogę, aby nie wpaść w to.
       
      @Gravedigger Masz odpowiedź, dlaczego skojarzyło Ci się to słowo. Kolory też zgadłeś ale one dotyczą czegoś innego.
    • By Adolf
      Wklejam dobrą muzę. Tekst mówi o asertywności i umiejętności upominania się o swoje, bez poczucia wstydu.
      Co niestety ma większość z nas w sobie, bo tak nam wpojono. Bądź uprzejmy, grzeczny, na pewno szef Cię doceni.
      A cha, czyli daj się ruchać i nie upominaj się o swoje.  
       
      A gówno:
       
       
    • By Enemy
      Dzisiaj będzie krótko, prosto i na temat. Na wstępie zaznaczę tylko że metoda obrony, o której piszę działa jedynie w manipulacji w bezpośrednim kontakcie z manipulatorem. Nie przyda się np. do obrony przed wpływem reklamy czy spotu wyborczego. Jednak ma i swoje zalety, największą z nich jest to, że nie wymaga ona znajomości technik manipulacji (które mimo wszystko polecam poznać, tak czy inaczej), jest bardzo uniwersalna.
      Żeby wszyscy dobrze zrozumieli na czym ma polegać ta metoda proponuję przemyślenie następującej sytuacji:
      Mamy sobie „bandziora” który postanowił dokonać napadu ciemną nocą w celach „zarobkowych”. I teraz mamy dwie sytuacje:
      dróżką przechadza się grupa napakowanych dresiarzy z zakazanymi mordami dróżką idzie sobie jeden chudy koleś  
      W której sytuacji istnieje większa szansa że napastnik przystąpi do akcji? Odpowiedź jest na tyle oczywista, że nasuwa się sama. Drapieżnik mając wybór, zawsze wybiera słabszą ofiarę.
      Tak samo jest z manipulacją psychiczną, najłatwiej manipulować człowiekiem:
      z niskim poczuciem własnej wartości – łatwy cel do wyrobienia w nim uczucia zazdrości oraz wyrobienia poczucia że nie może walczyć o swoje, zwyczajnie nie da rady, jest za słaby; jest też dobrym kandydatem na bycie ofiarą fałszywej miłości czy przyjaźni zbyt dobrotliwym, nie potrafiącym odmawiać – łatwo się go wykorzystuje przejmującym się opinią innych – idealny cel do wyrabiania poczucia winy i zaniżania samooceny naiwnym – łatwo go okłamać czy nakłonić do robienia różnych rzeczy, wmawiając mu że to dla niego dobre strachliwym – nietrudno go zastraszyć  
      Uniwersalną metodą obrony przed manipulacją jest zatem nic innego jak przyjęcie postawy asertywnej. Wówczas osiąga się taki efekt, że osoby wyjątkowo toksyczne i wredne, po wyczuciu, że nie mają do czynienia z łatwą ofiarą, trzymają się na dystans, a osoby bardziej „normalne” zaczynają Cię szanować. Ma to przełożenie na wiele dziedzin życia:
      relacje damsko-męskie – modliszki trzymają się z dala (szukają frajerów gdzie indziej), a bardziej „zwyczajne” kobiety trochę się hamują z gierkami, wiedząc że nie przynoszą one zbyt dużych efektów, a mogę tylko wiele zepsuć w relacji relacje z innymi ludźmi ogólnie – znajomi bardziej Cię szanują, nie jesteś chłopcem na posyłki, obiektem drwin itp. różnego rodzaju oszuści i cwaniacy orientują się że tylko tracą swój czas i zostawiają Cię w spokoju, szukają okazji w innych ludziach sytuacje podbramkowe – jest większa szansa że unikniesz złego losu, jeśli sprawiasz wrażenie osoby z którą „nie ma tak łatwo”.  
      Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić
       
      Ok, wszystko jest zrozumiałe, ale jak wprowadzić to w życie? Możesz mi wierzyć, że sam nie jestem w pełni zadowolony z własnej asertywności ale też wiem, że praca nad tą cechą charakteru jest możliwa i z biegiem czasu widać coraz lepsze efekty. Właściwie to nawet dobrze, że prawie nie da się osiągnąć pełni sukcesu, dzięki temu wciąż ma się motywację do dalszego rozwoju.
      Droga do asertywności wiedzie przez poszczególne etapy:
      Musisz dobrze zrozumieć czym w ogóle jest asertywność, a jest czymś pomiędzy uległością i agresją. Obie postawy są równie złe. Uległość stawia Cię w roli popychadła. Natomiast przez agresję zniechęcasz do siebie ludzi i paradoksalnie łatwiej można Tobą manipulować, ponieważ kierujesz się emocjami. Asertywność natomiast oznacza, że szanujesz zarówno siebie, jak i innych ludzi. Zdajesz sobie sprawę, że masz prawo „walczyć o swoje”, starasz się jednak nie ranić innych ludzi, który również przecież powinni mieć takie samo prawo do szczęścia jak ty. Wbrew pozorom przydatna jest empatia. Nie można jej mylić z ciągłym obwinianiem siebie, albo postawą uległą, która karze Ci wierzyć, że twój interes jest mniej ważny od interesów innych ludzi. Zdrowa empatia to po prostu umiejętność zrozumienia drugiego człowieka, przyjęcie jego perspektywy. To z jednej strony usprawnia komunikację interpersonalną, a z drugiej pomaga w kontroli emocji. Wyobraź sobie, że idąc drogą, ktoś wyjątkowo chamsko Cię potracił, zapełnienie jakby Cię nie widział, a cały chodnik był tylko jego. Takie coś powoduje nagły przypływ gniewu. Ale po chwili orientujesz się, że osoba, która właśnie Cię „stuknęła” jest niewidoma. Ta nowa informacja niemal natychmiast powoduje, że złość przechodzi, pojawia się uzasadnienie, teraz wszystko nagle zaczyna mieć sens. Możesz łatwo wykorzystywać ten mechanizm w wielu sytuacjach. Ktoś jest dla Ciebie bardzo niemiły, zaczynasz myśleć że pewnie jest jakaś tego przyczyna, np. spóźnił się do pracy, ma problemy w domu, przyczyn może być wiele, w ten sposób trzymasz nerwy na wodzy. Pozostaje jednak pytanie, co robić z ludźmi, którzy nieustannie są strasznie złośliwi i chamscy bez powodu? Przede wszystkim musisz zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak brak powodu. Wszystko ma swój powód. Jakie są przyczyny charakteru danego człowieka to już pytanie dla psychologów, ty nie musisz się tym głowić, wiedz tylko że powód istnieje zawsze, a taka osoba nie należy do szczęśliwych ludzi. W końcu nikt normalny nie wkurza się na każdego, kto spojrzy na niego krzywym wzrokiem. Zostaje jeszcze kwestia, jak z jednej strony opanować emocje, a z drugiej nie wyjść na frajera, któremu można wszystko powiedzieć i wszystko z nim zrobić? Po prostu, ucinasz temat na spokojnie, np. zdaniem „nie no, jak masz zamiar mnie obrażać to nie będę z tobą rozmawiać, nara…”. I tyle, unikasz niepotrzebnej kłótni i idziesz w swoją stronę. Ważne jest ustalenie swoich zasad – czyli opracowanie swojego systemu wartości i hierarchii potrzeb, jeśli wiesz czego chcesz, masz punkt odniesienia, nie dasz się „skołować”. Jeśli ktoś próbuje wyrabiać w Tobie poczucie winy, weryfikujesz to ze swoim poglądem na sprawę i już wiesz że ta druga osoba zwyczajnie bredzi albo próbuje na Ciebie wpłynąć. Tylko oczywiście, twój system moralny musi mieć jakiś etyczny sens, pozbawiony relatywizmu i racjonalizacji na każdym kroku. Z kolei jeśli dobrze znasz swoje uczucia i potrzeby, nie dasz się wkręcisz w spełnianie nie swoich celów oraz nikt Ci nie wmówi że robisz coś złego, tylko dlatego że jesteś normalnym, zdrowym człowiekiem. Samoocena – coś nad czym trzeba pracować cały czas, pomagają afirmacje, jak również wyznaczanie sobie różnych celów i osiąganie „małych zwycięstw” Nie tłumacz się – jednym z największych błędów który często sam popełniałem, to niepotrzebne odpowiadania na sądy wartościujące innych ludzi, czasem zupełnie absurdalne. Takie coś wprowadza w stan złości i frustracji i właściwie do niczego nie prowadzi, druga osoba wie swoje i już, to ty jesteś „egoistą”, „idiotą”, „chujem”, „fanatykiem”, „nawiedzionym”, „pojebem”, „niedojrzałym emocjonalnie”, „dziwakiem”, „zboczeńcem”, „lewakiem”, „prawakiem”, „faszystą”, „płytkim”, „dupkiem”, „frustratem”, „draniem” itd. Praktycznie nie ma innych przyczyn takiej sytuacji jak próba wywołania poczucia winy, projekcja lub też skrajny egocentryzm. Z tym nie ma dyskusji, po prostu olewać i odmawiać dyskusji gdzie padają ataki personalne. Albo ktoś rozmawia normalnie albo niech leczy swoje kompleksy gdzieś indziej. Uwaga na testy innych ludzi – jak powszechnie wiadomo kobiety często stosują tzw. shit testy, każda książka o uwodzeniu o tym pisze, jednak nie tylko kobiety mają swoje testy. Wszyscy ludzie generalnie testują się nawzajem, sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić w relacjach międzyludzkich. Tak robią nawet dzieci w podstawówce. Przypomnij sobie szkolne lata, jak działał taki szkolny łobuz? Stopniowo, najpierw drobne złośliwości i sprawdzanie jak zareaguje ofiara i przechodzenie przez kolejne etapy gnębienia. Nawet „dobrzy” ludzie sprawdzają ile można zdziałać dla siebie. Pożyczył 500 zł? A może pożyczy i 800? A skoro 800 dało radę, to czemu nie 1000? Istotne jest wyznaczanie swoich granic, od samego początku, im wcześniej tym lepiej.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.