Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
Majlo

Zaczynam naprawdę żyć

Recommended Posts

Witam ;) zainspirowany historią innego brata obiecałem sobie dzisiaj podzielić się moją historią życia.

W tym roku 22 wiosny na liczniku i kawał historii za plecami. Zacznę w sumie od rodziny, wychowałem się w duchu konserwatyzmu i kościoła. Od dziecka miałem problem z zaakceptowaniem tych poglądów, ale przyszło mi to jakoś w tym roku. Nauczyłem się miłości pomimo różnicy pewnych poglądów, teraz widzę że mam za co być im wdzięczny i że są bardzo OK jako ludzie. Kwestia mamy jest trochę sporna, bo widzę jej mechanizmy wobec taty, jednak całościowo jako matka jest w porządku.

I tak w kolejności może, podstawówkę jakoś przeleciałem z dziewczynami, Po prostu je rozumiałem xD Międy 1, a 2 gimnazjum miałem zajawkę na psychologię i rozwój osobisty. Internet zaprowadził mnie do PUA i to była też ciekawa zakładka w mojej książce. Chłonąłem wiedzę jak papier, jakie to było zajebiste. Brakowało fundamentów tego wszystkiego, ale uczyłem się już jak into bajera plus jakiś własny charakter i coś tam wychodziło. Gimnazjum miałem dosyć burzliwe, pod koniec jak wleciałem w wir imprez to skończyło się dopiero koło 19. Wtedy dominował alkohol i ćpanie, a moje problemy były najważniejsze. Obwiniałem świat o to, jak wygląda moje życie i zadawałem sobie pytania dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy. Jednocześnie wskoczył mi social i przez tamtejszą pozycję społeczną mogłem sobie trochę poruchać po imprezach. W wieku 18 lat miałem układ z milfem podchodzącym pod 30stkę przez jakiś rok, czysty seks bez niczego.

Skończyłem szkołę średnią i poszedłem na gównokierunek studiów. Tam wyrwałem sobie największą sucz z roku. Była na prawdę sukowata i to mnie wtedy pociągało. Dziewczyna wychowała się bez ojca, jedynie z mamą i babcią. Mieszałem się wtedy mocno pomiędzy tym, że ona to powoduje, a swoimi paranojami. No i skończyło się grubą akcją na wyjeździe, kiedy to trochę odjebałem manian, częściowo poniosły mnie emocje, a częściowo drugi gość mi pomógł, żeby to wyglądało jak wyglądało. No i było średnio. Zjebało się z tamtą dupą i uniosłem się ostro honorem i powiedziałem jej "Powodzenia." na odchodne.

Po tym motywie z ziomkami (w tamtym czasie) pojechaliśmy do Holandii. Tam zaczęły się grube imprezy. Równocześnie nasilały mi się objawy nerwicy, nabytej gdzieś w gimnazjum i dalej przelatałem czas do września. Zacząłem drugie studia, dotrwałem do sesji i znowu falling down w oskarowej fabule. Czepiałem się jakichś prac to tu, to tam, ale żadna nie była dla mnie odpowiednia. 

 

I poznałem swoją byłą dzięki ówczesnej dziewczynie. Oj było grubo. Normalnie love jak z obrazka. Oj byłem zakochany i szczęśliwy. "Bratnia dusza" jak myślałem. Seks kiedy o nim pomyślałem, pstryk i działamy. Nawet mądry ja dochodziłem kiedy nie do końca wiedziałem czy na pewno to niepłodne, bo rozjeżdżały się terminy. Wrzuciła mnie w ramę jak tylko chciała, bez oporu z mojej strony. Bujałem się po jakichś robotach, przez 2 miesiące kryzysowe pomogła mi trochę, jednak jak mogłem to starałem się jej jakoś odwdzięczyć. Materialnie myślę, że nie straciła.

Zostawiłem swoje koleżanki, szybkie numerki i znajomych. Skończyło się gdzieś po pół roku, opadły mi motylki i nie chciało mi się wstawać rano czegoś robić u niej w domu (nic konkretnego, jakieś śniadanie czy wyjście z psem), bo byłem zmęczony po jakiejś fizolce poprzedniego dnia i nie rozumiała jak mogę się tak zachowywać. Wstałem. Wkurwiony jak bąk, że mnie nie rozumie i nie zrozumiała. Nastąpił efekt kuli śnieżnej. Denerwowała mnie swoim podejściem, brakiem empatii i zacząłem widzieć pewne rzeczy. Związek cały czas był, z czym, że jak zacząłem zauważać pewne rzeczy i zacząłem bronić siebie to tak samo było źle między nami. 

W rozmowach dogadywaliśmy się, że oboje pójdziemy do pracy i będziemy się klepać na pół ze wszystkim, więc pod wpływem jakiegoś wkurwu w domu szukałem jakiejś pracy, która umożliwiłaby utrzymanie się i wyprowadzkę z domu. Tak się złożyło, że ktoś znajomy pracował kiedyś w tej firmie i powiedziała żeby sprawdzić stronę. Akurat było ogłoszenie, nie była to praca z jakimiś kwalifikacjami, zwykła fizolka, więc złożyłem dokumenty i zacząłem tam pracę. Oczywiście zawsze była śpiewka, że wiem dzięki komu tam pracuję. Mniejsza z tym, jedziemy dalej. 

Przeprowadziłem się już do tego miasta, super, ona będzie urządzać, to, tamto, sramto. Minęły może 2 tygodnie i znowu schody. Spała sobie u mnie kiedy chciała, nie wymagałem jakichś ultra zadań, bo nie było czego. Nie była nawet w stanie ogarnąć swojej półki na ciuchy i wieczny rozpierdol, nie mówiąc o chacie, zmyciu paru talerzy czy zrobienia czegoś do jedzenia kiedy wracałem z pracy. To tam jedno, a drugie ciągle jakieś problemy z dupy. Jak popatrzyłem z perspektywy czasu na ten związek to w kit mało było czasu, kiedy się nie kłóciliśmy. Miała psiapsiółkę, dla której byłem miły, bo to była jej koleżanka, ale średnio się czułem jak była u mnie 2x w tygodniu, a osobiście nie mieliśmy o czym rozmawiać. 

 

Teraz ogólnie o niej, bo sporo myśli mi przyjdzie do głowy jak będę to pisał i na koniec będzie nawiązanie do podsumowanie do finału. Wizualnie ładna kwoka, rówieśniczka, wzięła mnie na kobiecą nieporadność i BANG, jesteśmy w związku. To kolejna laska, której starzy się rozeszli i myślę czy to przypadek czy coś w tym jest. Jej zachowania były tak nieprzewidywalne, że z czasem nie wiedziałem kim jestem i do tego wszystkiego wmówiła mi poczucie winy i że ja jestem ten zły. Teraz mam opinię, że popełniliśmy błędy razem, ale no sorry, Dolores, mi tak nie siadało na głowie i nie wymagałem nie wiem czego, tylko normalnych zachowań. Ona robiła ze mnie idotę, bo ona mnie zostawiała, bo dawała mi ostatnią szansę (najebanie się raz na 1,5 miesiąca czy jakieś błachostki) i . Szarpaliśmy się bardzo, aż ona do mnie że może powinienem pójść do psychoterapeutki. Ja na to, że możemy wspólnie, albo nawet oddzielnie. Tak umiała sobie wszystko wytłumaczyć, że jej jest niepotrzebny, a problem mają wszyscy dookoła. Ona matki nienawidzi, a była na każde skinienie. Po średniej nie była nigdzie w pracy, ciągle jakieś wymówki, wiecznie nie miała czasu, a zajmowała się jakimiś pierdołami.

 

Fino finito znalazłem się w gabinecie i z perspektywy nawet całego życia jestem z tego bardzo zadowolony. Związek skończył się w międzyczasie przeskoczeniem małpy na inną gałąź z lepszym portfelem, a sam jestem teraz w toku prostowania swoich torów umysłowych i nie czułem się lepiej od nigdy. Odstawiłem alko i resztę, zostały tylko fajki (też do przerobienia). Nie że nie mam czasami ochoty, bo kusi ostro zazwyczaj w towarzystwie, ale nie zawalam już życia. Doszedłem do fajnych wniosków odnośnie swoich zachowań i tak jak dzisiejsze kolory zachodu słońca, w takim właśnie klimacie piszę tego posta :) plus ogarnięcie tego forum ponownie i przyznanie jednak tej racji, której kiedyś zaprzeczałem. 

 

Stay cool Bro's ;) 

 

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Majlo napisał:

Witam ;) zainspirowany historią innego brata obiecałem sobie dzisiaj podzielić się moją historią życia.

W tym roku 22 wiosny na liczniku i kawał historii za plecami. Zacznę w sumie od rodziny, wychowałem się w duchu konserwatyzmu i kościoła. Od dziecka miałem problem z zaakceptowaniem tych poglądów, ale przyszło mi to jakoś w tym roku. Nauczyłem się miłości pomimo różnicy pewnych poglądów, teraz widzę że mam za co być im wdzięczny i że są bardzo OK jako ludzie. Kwestia mamy jest trochę sporna, bo widzę jej mechanizmy wobec taty, jednak całościowo jako matka jest w porządku.

I tak w kolejności może, podstawówkę jakoś przeleciałem z dziewczynami, Po prostu je rozumiałem xD Międy 1, a 2 gimnazjum miałem zajawkę na psychologię i rozwój osobisty. Internet zaprowadził mnie do PUA i to była też ciekawa zakładka w mojej książce. Chłonąłem wiedzę jak papier, jakie to było zajebiste. Brakowało fundamentów tego wszystkiego, ale uczyłem się już jak into bajera plus jakiś własny charakter i coś tam wychodziło. Gimnazjum miałem dosyć burzliwe, pod koniec jak wleciałem w wir imprez to skończyło się dopiero koło 19. Wtedy dominował alkohol i ćpanie, a moje problemy były najważniejsze. Obwiniałem świat o to, jak wygląda moje życie i zadawałem sobie pytania dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy. Jednocześnie wskoczył mi social i przez tamtejszą pozycję społeczną mogłem sobie trochę poruchać po imprezach. W wieku 18 lat miałem układ z milfem podchodzącym pod 30stkę przez jakiś rok, czysty seks bez niczego.

Skończyłem szkołę średnią i poszedłem na gównokierunek studiów. Tam wyrwałem sobie największą sucz z roku. Była na prawdę sukowata i to mnie wtedy pociągało. Dziewczyna wychowała się bez ojca, jedynie z mamą i babcią. Mieszałem się wtedy mocno pomiędzy tym, że ona to powoduje, a swoimi paranojami. No i skończyło się grubą akcją na wyjeździe, kiedy to trochę odjebałem manian, częściowo poniosły mnie emocje, a częściowo drugi gość mi pomógł, żeby to wyglądało jak wyglądało. No i było średnio. Zjebało się z tamtą dupą i uniosłem się ostro honorem i powiedziałem jej "Powodzenia." na odchodne.

Po tym motywie z ziomkami (w tamtym czasie) pojechaliśmy do Holandii. Tam zaczęły się grube imprezy. Równocześnie nasilały mi się objawy nerwicy, nabytej gdzieś w gimnazjum i dalej przelatałem czas do września. Zacząłem drugie studia, dotrwałem do sesji i znowu falling down w oskarowej fabule. Czepiałem się jakichś prac to tu, to tam, ale żadna nie była dla mnie odpowiednia. 

 

I poznałem swoją byłą dzięki ówczesnej dziewczynie. Oj było grubo. Normalnie love jak z obrazka. Oj byłem zakochany i szczęśliwy. "Bratnia dusza" jak myślałem. Seks kiedy o nim pomyślałem, pstryk i działamy. Nawet mądry ja dochodziłem kiedy nie do końca wiedziałem czy na pewno to niepłodne, bo rozjeżdżały się terminy. Wrzuciła mnie w ramę jak tylko chciała, bez oporu z mojej strony. Bujałem się po jakichś robotach, przez 2 miesiące kryzysowe pomogła mi trochę, jednak jak mogłem to starałem się jej jakoś odwdzięczyć. Materialnie myślę, że nie straciła.

Zostawiłem swoje koleżanki, szybkie numerki i znajomych. Skończyło się gdzieś po pół roku, opadły mi motylki i nie chciało mi się wstawać rano czegoś robić u niej w domu (nic konkretnego, jakieś śniadanie czy wyjście z psem), bo byłem zmęczony po jakiejś fizolce poprzedniego dnia i nie rozumiała jak mogę się tak zachowywać. Wstałem. Wkurwiony jak bąk, że mnie nie rozumie i nie zrozumiała. Nastąpił efekt kuli śnieżnej. Denerwowała mnie swoim podejściem, brakiem empatii i zacząłem widzieć pewne rzeczy. Związek cały czas był, z czym, że jak zacząłem zauważać pewne rzeczy i zacząłem bronić siebie to tak samo było źle między nami. 

W rozmowach dogadywaliśmy się, że oboje pójdziemy do pracy i będziemy się klepać na pół ze wszystkim, więc pod wpływem jakiegoś wkurwu w domu szukałem jakiejś pracy, która umożliwiłaby utrzymanie się i wyprowadzkę z domu. Tak się złożyło, że ktoś znajomy pracował kiedyś w tej firmie i powiedziała żeby sprawdzić stronę. Akurat było ogłoszenie, nie była to praca z jakimiś kwalifikacjami, zwykła fizolka, więc złożyłem dokumenty i zacząłem tam pracę. Oczywiście zawsze była śpiewka, że wiem dzięki komu tam pracuję. Mniejsza z tym, jedziemy dalej. 

Przeprowadziłem się już do tego miasta, super, ona będzie urządzać, to, tamto, sramto. Minęły może 2 tygodnie i znowu schody. Spała sobie u mnie kiedy chciała, nie wymagałem jakichś ultra zadań, bo nie było czego. Nie była nawet w stanie ogarnąć swojej półki na ciuchy i wieczny rozpierdol, nie mówiąc o chacie, zmyciu paru talerzy czy zrobienia czegoś do jedzenia kiedy wracałem z pracy. To tam jedno, a drugie ciągle jakieś problemy z dupy. Jak popatrzyłem z perspektywy czasu na ten związek to w kit mało było czasu, kiedy się nie kłóciliśmy. Miała psiapsiółkę, dla której byłem miły, bo to była jej koleżanka, ale średnio się czułem jak była u mnie 2x w tygodniu, a osobiście nie mieliśmy o czym rozmawiać. 

 

Teraz ogólnie o niej, bo sporo myśli mi przyjdzie do głowy jak będę to pisał i na koniec będzie nawiązanie do podsumowanie do finału. Wizualnie ładna kwoka, rówieśniczka, wzięła mnie na kobiecą nieporadność i BANG, jesteśmy w związku. To kolejna laska, której starzy się rozeszli i myślę czy to przypadek czy coś w tym jest. Jej zachowania były tak nieprzewidywalne, że z czasem nie wiedziałem kim jestem i do tego wszystkiego wmówiła mi poczucie winy i że ja jestem ten zły. Teraz mam opinię, że popełniliśmy błędy razem, ale no sorry, Dolores, mi tak nie siadało na głowie i nie wymagałem nie wiem czego, tylko normalnych zachowań. Ona robiła ze mnie idotę, bo ona mnie zostawiała, bo dawała mi ostatnią szansę (najebanie się raz na 1,5 miesiąca czy jakieś błachostki) i . Szarpaliśmy się bardzo, aż ona do mnie że może powinienem pójść do psychoterapeutki. Ja na to, że możemy wspólnie, albo nawet oddzielnie. Tak umiała sobie wszystko wytłumaczyć, że jej jest niepotrzebny, a problem mają wszyscy dookoła. Ona matki nienawidzi, a była na każde skinienie. Po średniej nie była nigdzie w pracy, ciągle jakieś wymówki, wiecznie nie miała czasu, a zajmowała się jakimiś pierdołami.

 

Fino finito znalazłem się w gabinecie i z perspektywy nawet całego życia jestem z tego bardzo zadowolony. Związek skończył się w międzyczasie przeskoczeniem małpy na inną gałąź z lepszym portfelem, a sam jestem teraz w toku prostowania swoich torów umysłowych i nie czułem się lepiej od nigdy. Odstawiłem alko i resztę, zostały tylko fajki (też do przerobienia). Nie że nie mam czasami ochoty, bo kusi ostro zazwyczaj w towarzystwie, ale nie zawalam już życia. Doszedłem do fajnych wniosków odnośnie swoich zachowań i tak jak dzisiejsze kolory zachodu słońca, w takim właśnie klimacie piszę tego posta :) plus ogarnięcie tego forum ponownie i przyznanie jednak tej racji, której kiedyś zaprzeczałem. 

 

Stay cool Bro's ;)

 

 

 

No to teraz jak odłożyłes trochę kasy proponuje iść na studia najlepiej takie uczelnie Gdzie mają połączenia z pracodawcami np taki utp w Bydgoszczy. Całe życie nie będziesz zapieprzal fizycznie bo się wykończy sz. Facet jest jak wino im starszy tym lepszy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś jest z tymi laskami których rodzice rozwiedli się w dzieciństwie... ddrr czy jakoś tak, myślałem, że to fanaberie, ale one faktycznie mają swoje jazdy 😆

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, heavy27 said:

Coś jest z tymi laskami których rodzice rozwiedli się w dzieciństwie... ddrr czy jakoś tak, myślałem, że to fanaberie, ale one faktycznie mają swoje jazdy 😆

DDRR to bardzo konkretny syndrom dający określone odchyły i dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Sam jestem DDRR i moja exgf rownież, więc znam temat od zewnątrz i od wewnątrz - i jeżeli facet/babka nie ma tego solidnie przepracowanego to związek z nim/nią to katorga z góry skazana na porażkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 7/19/2020 at 10:33 AM, Feniks77 said:

przepracowanego to związek z nim/nią to katorga z góry skazana na porażkę. 

Czyli non stop przeklinanie ojca, że jej zjebał psychikę, jakieś jazdy, że ona jest przez niego zyebana, niedoszłe próby samobójcze, wszystko to raczej oznacza, że ma to nie przepracowane? 😁

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@heavy27 Bardzo możliwe. Przepracowanie tak w skrócie oznacza akceptację faktu, że żaden partner nie jest zastąpi jej ojca, ktorego nie miała albo miala i straciła (fizycznie bo odszedl albo psychicznie bo np. pił). Taka zdrada ojca, wzoru mężczyzny, rodzi ranę porzucenia, to często druzgocze samoocenę dziewczyny, przyspiesza życie seksualne (wczesna inicjacja = szukanie opiekuna i potwierdzenia zdruzgotanej samooceny) i nadaje mu większe tempo, bo poszukiwanej bezwarunkowej akceptacji nie da zaden partner, kazdy rozczarowuje prędzej czy później. Przykład - moja exgf poznałem jak miała ledwo skończone 16 lat i byłem jej trzecim partnerem seksualnym. Częste jest też u dziewczyny, zwł. młodej, wybieranie partnerów znacznie starszych od siebie (substytut ojca of course).

 

Oczywiście to co piszesz to moim zdaniem związana z tym odejsciem niechęć/pogarda dla siebie, odebrana od ojca w jakiejś formie (jego odejściem, krytyką, nalogiem) i uwewnętrzniona jako samoocena. Tak ma np. 17-letnia corka mojej exgf. I też dziewczyna żyje w pogardzie dla ojca, podsycanej z satysfakcją przez matkę. 

 

W jakim kierunku powinna iść jej terapia - nie wiem, nie jestem specem, może w kier. terapii ustawień, wyrzucenia gniewu, akceptacji faktów z przeszłości (w sensie pogodzenia się z nimi i zamknięcia niezagojonych ran), uniezależnienia samooceny od ojca i budowa poczucia wlasnej wartości od nowa (o wybaczeniu nie wspominam, bo mam wrażenie, że współczesna psychologia od tego odchodzi). Ale to tylko moje dywagacje.

 

Na marginesie i bez związku z tym przypadkiem - zaburzenie borderline to częsta przypadłość kobiet, których ojcowie odeszli bądź poważnie zawiedli (np. przez alko, nie wspominając o molestowaniu).

Edited by Feniks77

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem kiedyś dziewczyne 17 letnią. Ojciec spierdolił jak sie wykluła, matka też olała, siedziała za granicą pare lat i wysyłała sianko. Jedynie to rodzeństwo w PL, ale i tak laska mieszkała na stancji. I powiem, że coś w tym jest. A seks był taki jaki chciałem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jak się to dalej potoczyło?

Mnie samemu marzy się taka sytuacja, może się czegoś nauczę?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dużo się zgadza, 8 lat młodsza ode mnie. Samoocena bardzo niska, seks też jak z pornosa, swoją drogą od razu próbowała się nadziewać bez gumy. Ale właśnie coś gadaliśmy o poprzednich partnerach niby miała dwóch a między czasie wyszło, że było dwóch eksów i "raz" spotkała się na walenie przez neta ”z ciekawości jak to jest". Tu już miałem system alarmowy, jeszcze doszły inne krzywe akcje typu dziwne niezapisane telefony o porach 24.00, że to niby jej eks ją napastuje i olałem temat. Całość trwała jakoś ponad tydzień.

 

@JoeBlue nie polecam, co się możesz nauczyć? Ucz się po czyichś postach, żeby szybko takie coś rozpoznać i się ewakuować. Gdyby nie to forum to mógł bym się ładnie wpieprzyć :) bo znając mnie kiedyś, zaczął bym się bawić w jej misia-psychologa a ona by odbierała te telefonu po 24.00 😂

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.07.2020 o 19:00, Majlo napisał:

Minęły może 2 tygodnie i znowu schody. Spała sobie u mnie kiedy chciała, nie wymagałem jakichś ultra zadań, bo nie było czego. Nie była nawet w stanie ogarnąć swojej półki na ciuchy i wieczny rozpierdol, nie mówiąc o chacie, zmyciu paru talerzy czy zrobienia czegoś do jedzenia kiedy wracałem z pracy. To tam jedno, a drugie ciągle jakieś problemy z dupy. Jak popatrzyłem z perspektywy czasu na ten związek to w kit mało było czasu, kiedy się nie kłóciliśmy. Miała psiapsiółkę, dla której byłem miły, bo to była jej koleżanka, ale średnio się czułem jak była u mnie 2x w tygodniu, a osobiście nie mieliśmy o czym rozmawiać. 

Podstawa to ustalenie granic. Masz prawo oczekiwać porządku. Niestety większość kobiet dziś to straszne bałaganiary. Stawiasz granice ma być czysto i bez dyskusji. 

 

W dniu 14.07.2020 o 19:00, Majlo napisał:

Po średniej nie była nigdzie w pracy, ciągle jakieś wymówki, wiecznie nie miała czasu, a zajmowała się jakimiś pierdołami.

Trafił Ci się typowy leń. Do pracy nie pójdzie, się pół dnia przewijać tablice FB można 😁. Gdybyś w tym tkwił skończył byś jako beciak bankomat. Kobieta musi pracować koniec kropka. 

 

W sumie dobrze, że to się tak skończyło. Dziewczyna nie rokowała na przyszłość. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.