Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
raven

Rozstanie - wyzwania podświadomości i pragmatyczność kobiety postawionej przed faktem dokonanym

Recommended Posts

1 minutę temu, raven napisał:

Wg Ciebie lepiej odwołać, jak sama się odezwie? O ile w ogóle to zrobi oczywiście.

Masz sprawiać pozory, że Ci nie zależy. Celowo piszę pozory, bo gdyby Ci nie zależało, to byś nie zakładał takiego tematu i nie oczekiwał, że Ci chłopaki rozrysują "how to" ją odzyskać i żeby teraz się jednak z nią udało.

Wygrałeś tym, że Ty ją pożegnałeś, a nie ona Ciebie. Jesteś w pozycji, w której Ty powinieneś decydować co dalej... Nie odpisuje? Opcje są dwie, albo jej nie zależy, albo uniosła się honorem.

Jak chcesz ja jeszcze bzyknąć, to masz być zagadką, zostawić jej miejsce na domysły. W tym wypadku, minimalne zaangazowanie, daje maksimum efektów. 

To co masz zrobić, to nic nie robić. (Nie czytałem całego tematu, ale jak jej obiecałeś spotkanie i ustaliliście miejsce i godzinę, to idź to odbębnić... Jeśli nie, to nie rób absolutnie nic, nie pisz i nie dzwoń, ćwicz charakter i silną wolę ;) ).

 

Jak ja kopnąłem ex w dupe, to też mnie jakoś w środku gniotło to, czemu się już buja z kimś nowym i nie wyciąga wniosków... Wydawało mi się, że pewnie jej na mnie nie zależało... Dopiero z czasem zrozumiałem, że moje w, są durne i niezdrowe, wydawało mi się, że w tej sytuacji jedyną opcją, będzie "walka" o mnie. Mogłoby się tak stać gdyby nie miała ławki rezerwowych, ale w tej sytuacji zamiast ruszyć tym co ma miedzy uszami, postanowiła skorzystać z "plastra na ranę". Szybko, intensywnie, na łeb na szyję, byle zapomnieć. ;) 

 

Tak na prawdę jaki by to przyniosło efekt gdyby jednak zaczęła się starać? Pewnie absolutnie bez jakiejkolwiek wiedzy, zaplecza, pokory i logicznych wniosków zaczęłaby bazować na swoich silnych emocjach i odstawiać maniane, co sprawiłoby, że jeszcze mniej by mi zależało na tym, żeby ratować relacje.

 

Polecam zapoznać się z terminem "równowaga uczuć". 

 

Gdyby nie to, że wyczaiłeś ja na jakimś portalu, że szuka innego, to miałbyś ja gdzieś i tego tematu by tutaj nie było.

 

Generalnie oksytocyna robi Ci burel w głowie, brakuje Ci narkotyku... Z czasem znowu się przekonasz, że to była iluzja i będziesz dziękował losowi, że znowu się w to nie wciągnąłeś.

Czasem z pustego, to i Salomon nie naleje i radzę się z tym pogodzić.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, prod1gybmx napisał:

Nie czytałem całego tematu, ale jak jej obiecałeś spotkanie i ustaliliście miejsce i godzinę, to idź to odbębnić... Jeśli nie, to nie rób absolutnie nic, nie pisz i nie dzwoń, ćwicz charakter i silną wolę ;) 

@prod1gybmx Ustaliłem tylko, że spotkamy się czwartek w porach wieczornych, a miejsce tego spotkania i dokładną godzinę dogramy sobie jeszcze przed spotkaniem. Czyli albo ona się odezwie z pytaniem o szczegóły, albo liczy, że ja to zrobię jutro.

Rozumiem, że proponujesz, aby w tej sytuacji się nie odzywać? Jeśli sama zapyta, to olać zupełnie i nie odpowiadać/nie odbierać telefonu?

22 minuty temu, prod1gybmx napisał:

Generalnie oksytocyna robi Ci burel w głowie, brakuje Ci narkotyku... Z czasem znowu się przekonasz, że to była iluzja i będziesz dziękował losowi, że znowu się w to nie wciągnąłeś.

Tak, trzeba się odciąć, dlatego wiem, że na tym spotkaniu popłynąłbym.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, raven napisał:

Rozumiem, że proponujesz, aby w tej sytuacji się nie odzywać? Jeśli sama zapyta, to olać zupełnie i nie odpowiadać/nie odbierać telefonu?

Jak sama się skontaktuje to idź. Staraj się negatywnie nastawiać, żeby znowu jej cipka nie przysłoniła Ci rzeczywistości. Jak będziesz gadał, to nie rozpruj się z tym, że widziałeś ją gdzieś tam na portalu, że szuka gałęzi, że Ci smutno z tego powodu. Rób przesłuchanie, co od tamtego czasu zrozumiała, nie pytaj wprost, musisz na około, bo zwęszy chęć powrotu. Przy tym raczej luz, śmiech i dystans, wyjebane jaja. 

Powrót to proces, a nie wydarzenie. I to nie ty się masz starać, Ty się możesz ewentualnie zgodzić, jeśli warunki Ci odpowiadają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.07.2020 o 10:43, raven napisał:

@17nataku

 

Jasne, jest zrozumiałe, że ona jako samotna matka będzie chciała znaleźć partnera, tylko na ten moment mam jakiś problem z poczuciem, że rozpoczyna ten proces tak łatwo i niemalże od razu, gdy zamknęły się za mną drzwi, nawet nie próbując się ze mną kontaktować. To prowadzi mnie z kolei do wniosku, że z jej strony nie było to szczere uczucie, ale bycie ze mną oparte na kalkulacji. @trop

Równie dobrze można powiedzieć, że nie było z Twojej strony szczerego uczucia jedynie chłodna kalkulacja, skoro zerwaniem przekreśliłeś związek z tą kobietą. A z Twojej strony była próba walki albo rozmowy ? Myślałeś, że utrzesz jej nosa wyprowadzką, a tu zonk. 

Rozstanie to rozstanie, ta kobieta jako singielka ma prawo randkować i umawiać się z kim chce i nic Ci do tego. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@raven znam to z autopsji. Idziesz na rozmowę nastawiony na dyskusje, argumenty, wytłumaczenie, konsensus a otrzymujesz tylko jej roszczeniową postawę ,,to jak wracamy czy nie, skoro zatęskniłeś to znaczy, że nie możesz beze mnie żyć” i zero jej odpowiedzi na Twoje pytania. To jest jawne jej lekceważenie, One doskonale zdają sobie sprawę, że niektóre sytuacje trzeba wyjaśnić. Ale milczą. Bo widzą, że przybiegł z jęzorem- więc tłumaczyć nie trzeba. 1:0 dla niej.
One nie analizują tego w sposób jaki my to robimy. U nich dominuje powierzchowność, to co się dzieje teraz, to co możesz dać w przyszłości. Bardzo przyziemne sprawy.

 

Chciała mieć dziecko, dom, męża- stabilizację i spokój. Spoko, ja to rozumiem i Ty też powinieneś.

Teraz spójrz na siebie. Nie chcesz kolejnego dziecka, mieszkać w jej domu (skoro na poważnie tematu nie ruszyła to raczej się z tym palić nie będzie- po co, Ona przecież ma chatę), ślubu również.

Jeśli wrócicie do siebie, opadną motylki i ten zajebisty eks-seks już nie będzie taki pociągający, wrócą stare problemy ze zdwojoną siłą.

I teraz zadaj sobie pytanie. Chcesz tego czego Ona od Ciebie oczekuje i czy się na to zgadzasz w imię kompromisu?

Czy Ona jest w stanie spełnić Twoje wymagania? Musi się to zazębiać, inaczej oboje będziecie żyć w nerwach i nic dobrego z tego nie wyniknie.


Jeśli chodzi o konto na portalu randkowym, to być może celowo na nim siedzi, pisze niewiążące wiadomości, bo wie, że ją obserwujesz. I zadanie wykonała- chooj Cię strzela, mózg paruje.

 

Dla mnie najlepsza opcja, którą zreszta zrobiłem po rozstaniu to umawianie się na potężną ilość randek. Zajmuje głowę, masz punkt odniesienia i co jest według mnie bardzo istotne- seks bez zaangażowania uczuciowego zabija myśli o eks i pożądaniu w kierunku do niej. Sprawdza się.

Edited by Jan III Wspaniały
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, prod1gybmx napisał:

Jak sama się skontaktuje to idź. Staraj się negatywnie nastawiać, żeby znowu jej cipka nie przysłoniła Ci rzeczywistości. Jak będziesz gadał, to nie rozpruj się z tym, że widziałeś ją gdzieś tam na portalu, że szuka gałęzi, że Ci smutno z tego powodu. Rób przesłuchanie, co od tamtego czasu zrozumiała, nie pytaj wprost, musisz na około, bo zwęszy chęć powrotu. Przy tym raczej luz, śmiech i dystans, wyjebane jaja. 

@prod1gybmx Zadzwoniła wczoraj, ale nie mogłem odebrać. Oddzwoniłem po godzinie, spytała czy aktualne - wyznaczyłem miejsce i czas spotkania. Pójdę tam dziś w konwencji, jaką proponujesz, mam nadzieję, że wystarczy mi siły🙂

 

14 godzin temu, Jan III Wspaniały napisał:

Dla mnie najlepsza opcja, którą zreszta zrobiłem po rozstaniu to umawianie się na potężną ilość randek. Zajmuje głowę, masz punkt odniesienia i co jest według mnie bardzo istotne- seks bez zaangażowania uczuciowego zabija myśli o eks i pożądaniu w kierunku do niej. Sprawdza się.

@Jan III Wspaniały Zacząłem już pisać z dziewczynami, z jedną nawet jestem umówiony w przyszłym tygodniu. Ale nie chcę na ten moment wchodzić w żadne poważne relacje, stałe związki, na razie tylko luźne znajomości.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
55 minut temu, raven napisał:

Zadzwoniła wczoraj, ale nie mogłem odebrać. Oddzwoniłem po godzinie, spytała czy aktualne - wyznaczyłem miejsce i czas spotkania. Pójdę tam dziś w konwencji, jaką proponujesz, mam nadzieję, że wystarczy mi siły🙂

 

To nie jest 12 rund ze 100kg murzynem. Bądź egzaminatorem i ocen czy czegoś się w tym czasie nauczyła. Z doświadczenia wiem, ze bedzie Ci mówiła to, co chcesz usłyszeć, a później będzie dokładnie to samo. Także myślę, ze to uja warte. 

Edited by prod1gybmx
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Urobi Cię cipą i pozamiatane. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, trop napisał:

Urobi Cię cipą i pozamiatane. 

@trop Uważasz, że nie powinienem tam iść i wykręcić się ze spotkania?

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, raven napisał:

Uważasz, że nie powinienem tam iść i wykręcić się ze spotkania?

@raven myślę, że czekasz aż ktoś Ci powie co masz zrobić.

Mimo, że wiele osób pisało, że masz się wymigać to gdy oddzwoniłeś jednak wybrałeś spotkanie.

To już o czymś świadczy, myślę że dla samego siebie chcesz tam iść żeby coś sobie udowodnić, może rozwiać wątpliwości, może jeszcze masz nadzieję, że coś się zmieni.

 

Czujesz, że chcesz iść na spotkanie? To idź.

Tylko nie daj się urobić, tak jak brat piszę:

2 godziny temu, prod1gybmx napisał:

Bądź egzaminatorem i ocen czy czegoś się w tym czasie nauczyła. Z doświadczenia wiem, ze bedzie Ci mówiła to, co chcesz usłyszeć, a później będzie dokładnie to samo

 

Na moje potrzebujesz ostatniego aktu tej relacji żeby móc ruszyć dalej. 

 

Przeczytaj sobie przed spotkaniem cały swój wątek, wypisz najważniejsze aspekty i idz na spotkanie z odpowiednim mindsetem.

Gdy ona zacznie swoją gre będziesz się smiał w duchu z tego co ona mówi.

Z uśmiechem na ustach pożegnasz się i ruszysz ze swoim życiem do przodu.

 

Wierze, że dasz radę :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie tak uważam. Ale zrobisz co innego a za parę miesięcy tu wrócisz. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twój zasadniczy błąd polega na tym że ona była jedyna laska którą śmigałeś. Jakbyś miał dwie albo więcej to jej cipa nie przysłoniłaby ci jasnego myślenia. Posiadanie kochanek jest gwarancją udaego związku. Wiem. Absurdalne ale prawdziwe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.07.2020 o 17:53, Jan III Wspaniały napisał:

@raven znam to z autopsji. Idziesz na rozmowę nastawiony na dyskusje, argumenty, wytłumaczenie, konsensus a otrzymujesz tylko jej roszczeniową postawę ,,to jak wracamy czy nie, skoro zatęskniłeś to znaczy, że nie możesz beze mnie żyć” i zero jej odpowiedzi na Twoje pytania. To jest jawne jej lekceważenie, One doskonale zdają sobie sprawę, że niektóre sytuacje trzeba wyjaśnić. Ale milczą. Bo widzą, że przybiegł z jęzorem- więc tłumaczyć nie trzeba. 1:0 dla niej.
One nie analizują tego w sposób jaki my to robimy. U nich dominuje powierzchowność, to co się dzieje teraz, to co możesz dać w przyszłości. Bardzo przyziemne sprawy.

Tutaj racja.


Kiedyś zastosowałem taką taktykę po zaproszeniu mojej byłej - taktyka ta była powtarzana i cytowana przez wielu braci

Koszula, buty wypastowane, mój normalny ubiór do pracy


Ona po przeciwnej stronie stołu w modnej knajpce.
Pytania: Co u Ciebie ?  a co u mnie?
U mnie wszystko gra ale wciąż trzymana na dystans, dobre 2h rozmowy o pierdołach (nie o powrotach, ale o innych tematach)

Mówię czas na mnie i odprowadzam ją do auta.


Kiedy ją odprowadziłem zbliżyłem się bliżej i mówię cześć
Stało się to że rzuciła się na mnie i zaczęła całować, przepraszać za wszystko itp itd   że przemyślała, tęskniła

 

Morał jest taki że trzymałem ramę i spotykaliśmy się dalej na moich zasadach.


Ponieważ je złamała po czasie nastąpił koniec,  ale bez strat z mojej strony. Znała reguły gry.

 

Dziś wiem że zakłada 4 raz konto na portalu w poszukiwaniach ... i śmieszy mnie ta "karuzela" szczęścia samotnej matki która ma zasady ??

 

Myślę że jeśli znasz kogoś dość długo i rozpocząłeś rachunek zysk i strat to jednak warto wejść do nowej rzeki

 

Nowa rzeka sprawdzi

1. czy umiesz pływać ?

2 czy nabrałeś doświadczenia ?

3 czy nie rozbijesz się o skały tak jak poprzednio ?

 

W dniu 17.10.2020 o 16:04, trop napisał:

I jak @raven sytuacja? Bo jakoś dziwnie zamilkłeś. Rozumiem że "urobiony"? 😁

@raven Sam ciekaw jestem gdzie teraz jesteś ??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Monk
      Witajcie w ten mroźny poranek (u mnie -1 st).

       
      Chciałbym podzielić się z Wami pewną myślą, a i też przez przeczytanie potencjalnych komentarzy, które być może się pojawią, zweryfikować jej słuszność/niesłuszność. I być może ktoś zobaczy w tym pewien psychologiczny mechanizm, który stoi za zachowaniem niektórych ludzi i mi go wytłumaczy.
      Przyczynkiem do napisania tego była moja odpowiedź dla Użytkownika @ds1 jak i moje własne doświadczenia w tej kwestii, stąd umieszczam post w tym dziale.
       
      Kilka faktów jako baza do rozważań:
       
      1. Moja siostra jest po rozwodzie. Gdy się rozwodziła, ja byłem na studiach, ona już zaczynała swoją karierę. "Long story short": cała moja rodzina znienawidziła gościa, który odszedł od mojej siostry. Nie dziwiłem im się wtedy, nie dziwię im się teraz, bo facet był bucem i to dosłownie (wiele "gałęzi", imprezowy typ, zdrady itd.). Dlaczego siostra go wybrała jako życiowego partnera? Nie wiem, ale przypuszczam, że zegarek zaczął jej za głośno tykać (plus niskie poczucie własnej wartości. Rodzinne). Dzieci z tego związku nie było. Do sedna: jak jeden mąż każdy w jej otoczeniu zaczął dosłownie robić z faceta demona, nawet wyolbrzymiając pewne fakty.
       
      2. Gdy eks mnie zostawiała, obrobiła mnie przed znajomymi tak, że łapałem się za głowę, jak tak można. Okazuje się, że można. Gdy drążyłem temat eks nie potrafiła mi podać powodu dla którego 10-letni związek z dwójką małych dzieci jej nie odpowiada. Nie jestem typem imprezowicza, dbam o dzeci bardziej niż o siebie samego (dla mnie naturalne), starałem się być troskliwy i opiekuńczy (typowy miś). Nie dałem jej nigdy powodu dla którego mogłaby mnie zostawić. Kłótnie były, ale nie z rodzaju tych «patologicznych»: bardziej dyskusje niż rzucanie talerzami.
      Mimo braku poważnego powodu (teraz już wiem, że hipergamia zakiełkowała w jej głowie) takiego jak bicie, picie, zdrady i kłamstwa, obsmarowała mnie przed znajomymi tak, że naprawdę nie wiedziałem, dlaczego ktoś miałby coś takiego robić. Bolało mnie to bardzo (moje ego dostało lewy sierpowy i K.O.) i cierpiałem niemiłosiernie.
       
      3. W końcu moja sytuacja. Gdyby eks powiedziała jasno i bez ogródek: «Słuchaj, przepraszam Cię, ale ten związek mi nie odpowiada. Jesteś ok facetem, dbasz o rodzinę, ale ja nie czuję się z Tobą dobrze. Chcę odejść», to uwierzcie mi: za takie postawienie sprawy, szczere i uczciwe, naprawdę byłbym jej wdzięczny i oszczędzona by mi była masa nerwów i niepotrzebnych myśli. Ale tak się nie stało. Nie dostałem jasnego powodu co zrobiłem źle, a moja opinia wśród wspólnych znajomych została zdeptana tak, że w końcu sam zacząłem się zastanawiać czy leży w tym choćby ziarnko prawdy. Nie leży. Mimo to wszyscy jak jeden mąż przestali z dnia na dzień utrzymywać ze mną jakiekolwiek stosunki i to nawet ludzie, których miałem za przyjaciół. I za to ją (wówczas) znienawidziłem.

      Moja opinia o niej, dlatego że postąpiła nieuczciwie i krzywdząco wobec mnie, zaczęła być z mojej strony dosłownie BOMBARDOWANA negatywnymi myślami o niej, myślami, które uznawałem za fakty. Nie było dnia żebym nie przeklinał jej w głowie życząc wszystkiego najgorszego. Powoli budowałem w swojej głowie obraz eks jako osoby chorej, złej, kłamliwej i co tam jeszcze chcecie. Broniłem swojego ego. Po okresie żałoby po związku zapaliła mi się lampka.

      Konkluzja.Mechanizm obronny.

      Zastanawia mnie czy deprecjonowanie wizerunku, wyolbrzmianie negatywnych myśli o jakiejś osobie i w końcu «wrzucenie jej do jednego worka» wraz z innymi ludźmi tej samej płci, ludźmi o określonych poglądach, ludzi, którzy nam zaleźli za skórę (niepotrzebne skreślić) jest mechanizmem obronnym i sposobem na radzenie sobie z odejściem/rozpadem związku. Ilu z nas tak ma, że bronimy naszego wyobrażenia o sobie samym, które właśnie zostało zaatakowane tak przykrą sytuacją, przez «oddanie negatywności» ze zdwojoną siłą?
       
      Dziś patrzę na eks jak na osobę zagubioną, z problemami. Trochę jej nawet współczuję. Dalej mam do niej żal o to, że nasze dzieci wychowują się w dwóch domach a starsza córka pyta czy jeszcze kiedyś zamieszkamy razem. Nie mam natomiast żalu o (jak to ładnie zostało ujęte w nazwie jednego działu tu na forum) «dupoobrabianie». Wydaje mi się, że był to czysty mechanizm obronny na poradzenie sobie z odejściem. Mimo, że nie miała poważnego powodu by odejść, musiała (?) zniszczyć mój obraz w swojej głowie i w to uwierzyć. Żeby psychicznie przetrwać. Moralny aspekt takiego zachowania pominę, bo nie chcę się bawić w sędziego. Zresztą ja zrobiłem dokładnie to samo.

      Wydaje mi się również, że cały ten mechanizm jest nieco powiązany z myśleniem stereotypowym. Jeśli doznaliśmy krzywdy od jakiejś starszej pani w autobusie, która zwyzywała nas od nie-wychowanych-chamów (bo coś jej się uroiło w głowie), to tworzymy w głowie stereotyp: «Stare baby w autobusach są nienormalne», lub dalej «Wszystkim starym babom brakuje piątej klepki». Tak jest prościej, czyż nie? W naszym umyśle w którym katalogujemy rzeczywistość mamy wiele przegródek i wiele szuflad. Tu leżą «dobre doznania», tu wsadziłem «ludzi o takich-i-takich-poglądach» a w tamtym dziale mamy «stare baby w autobusach». Wszystko opatrzone odpowiednimi etykietkami. Dzieci z ADHD? Leniwe. Sąsiad z passatem? Jeden z wielu «Januszów». Pizza z ananasem? Dział: «Niecierpię». Itd, itp.

      Nie twierdzę, że robią tak wszyscy. Chodzi mi tylko o zapytanie samego siebie gdzie kończy się rzeczywistość a zaczynają wkraczać mechanizmy obronne?

      Ktoś odnajduje siebie w tym co napisałem? Chętnie poznam Wasze opinie.

       
      Miłego czwartku!
       
    • By borsuk96
      Witam, chciałbym podzielić się z Braćmi moimi doświadczeniami miesiąc po rozstaniu z "wyjątkową i najcudowniejszą myszką". Mam wrażenie, że kompleksowo przepracowałem to co się wydarzyło i dobrze wykorzystałem ten miesiąc, postaram się już nigdy z żadną inną kobietą nie popełnić tych błędów. Pozwolę sobie wypisać moje wady, jej wady i wnioski które wyciągnąłem. Może komuś pomogę, może ktoś doda coś od siebie.   Link do wpisu w świeżakowni:   Moje wady: - Zaniżona samoocena przez mój kryzys ekonomiczno-wizerunkowy, stałem się za słaby, przestałem trzymać ramę. - Zbyt duża szczerość i otwartość z mojej strony, przez co ona stała się powiernikiem moich słabości i sekretów. - Zapuściłem się pod względem fizycznym - Zbytnie zaangażowanie z mojej strony - Za dobry kontakt z jej rodziną, przez co poznali mnie i moje słabości (mam wrażenie że oni teraz urabiają ją by do mnie wróciła - dobra ze mnie partia, szansa dla całej rodziny na awans społeczny, za pierwszym razem też ją przekonywali do powrotu) - Ogólne zagubienie u mnie sensu życia. - Czasami rozładowywałem na niej mój stres, ale nie robiłem nic strasznego, raczej byłem chłodny i opryskliwy.  - Marzenia i plany bez pokrycia w rzeczywistości - Mówienie, że się z nią ożenię. 🤭   Jej wady: - Pedantyzm do wszystkiego, narzucenie tego mnie. - Brak komunikacji, na nic się nie skarżyła, a przy rozstaniu wylała wiadro pomyj które zbierały się przez lata - Wręcz za bliskie relacje z jej rodziną, mówiła im wszystko i o wszystkim (o naszym seksie też sic!) - Zjebana miłość do jej psa (mam teorie, że przelała na tego kundla swój instynkt macierzyński, przez co względem mnie zachowywała się jak żona po urodzeniu dziecka - spadłem na dalszy plan) - Wryty w głowę konsumpcjonizm, dobra materialne najwyższą wartością - Uzależnienie od Instagrama, blogerek i rozczarowanie życiem, które nie jest takie kolorowe jak to promowane w internecie. - Nasze problemy rozpaliły się gdy poszła do pracy, zmieniła towarzystwo z dość miłych i ambitnych lasek z dobrych domów (czuję, że będę miewał kontakt z jej byłymi koleżankami, to spoko babki, a z ex już się nie lubią) zmieniła towarzystwo na osoby z jej pracy: bez ambicji, perspektyw, liczy się tylko tu i teraz, najebać się w weekend, koszulka Emporio Armani, iphone na raty.  - Gigantyczne kompleksy odnośnie wyglądu, mimo, że super z niej laska - Podatność na sugestie otoczenia, brak własnych poglądów.   - Stosowanie "wyparcia" gdy coś się nie układało. - Brak planów na przyszłość, tylko tu i teraz (zamiast uczyć się do egzaminu na studia to wolała iść na nadgodziny do swojej gównopracy by kupić sobie coś drogiego)  - Obwinianie mnie o jej własne spierdolenie  - Zaczęła traktować swoją dupę jak walutę, tfu    Kroki które poczyniłem: - Pani usunięta wszędzie gdzie się da - Poprawa mojej formy, dieta, siłownia 4 razy w tygodniu. Widać pierwsze efekty - Za tydzień zaczynam nową pracę (tę, którą straciłem przez wirusa, ona dobrze wie, że ta praca to był mój priorytet, spełnienie marzeń (na pewno się dowie i mam nadzieję, że zapiecze ją ta blond dupa)  - Przeczytałem chyba cały dział Forum o relacjach damsko męskich. - Książki: "Sztuka Wojny", Machiavelli "Książę", jeszcze wleci "Kobietopedia" w najbliższym czasie - Poznałem dwie nowe kobiety, które są wręcz oczarowane moją osobą i angażują się, ale średnio mi się chce związku z kimkolwiek.  - Poprawiłem relacje z przyjaciółmi, lecę z kumplami na kilkudniowy urlop w samczym gronie - Poprawiłem relacje z rodziną, dostałem od nich dużo wsparcia - Zaktualizowałem moją szafę o fajne, modne ciuchy, pomogło.     Rzeczy do zrobienia: - Przez ten cały stres, wypadło mi dużo włosów i mam spore zakola w wieku 23 lat, może jeszcze w tym roku wycieczka do Turcji na przeszczep - zobaczymy jak będzie z hajsem  - Przestać się garbić - Barber, by wykorzystać w pełni potencjał mojej pięknej, gęstej, czarnej brody - Zapomineć o pani, ew. wywołać taki szok moją przemianą że wróci na kolanach szlochając (muszę się pozbyć tej nadziei na jej powrót - to cel na lipiec) - nofap, póki co tydzień     Wnioski: - Ból przemija, potrzeba czasu - Samorozwój daje dużo więcej szczęścia niż związek z kobietą - Doskwiera mi brak seksu i to główny powód dla którego tęsknię.  - Jak mówił Brat @absolutarianin kto traci godność dla kobiety, ten traci i godność i kobietę - Jeszcze ją bardzo kocham i mi jej brakuje, ale duszę to w sobie choć nadal chciałbym do niej wrócić, ale nie wymięknę.  - p. Marka oglądam sporadycznie od 5 lat, ale gdybym czytał to forum rok temu, tej katastrofy możnaby uniknąć.    Co jeszcze dodać? Pozdrawiam Braci Samców i dziękuję za pomoc, wsparcie i wiedzę. 
    • By borsuk96
      Witam Braci, chciałbym się przywitać i  na wstępie chciałbym poinformować, że mam 23 lata, a forum i działalność pana Marka śledzę od kiedy zacząłem spotykać się z kobietami czyli od dobrych 5 lat. Nigdy nie chciałem zakładać tutaj konta – nie miałem doświadczenia by pomagać innym, a sam pomocy nie potrzebowałem. To co wydarzyło się ostatnio w moim życiu wręcz zmusiło mnie bym anonimowo się komuś wygadał.
       
      Zawsze miałem atencję kobiet, jestem dość przystojny, wygadany, mam hobby i ciekawy zawód, zasłużyłem na opinię takiego „wilka stepowego”. Miałem kilka partnerek – na rok, na miesiąc, na 10 godzin... Będąc chłopakiem 21 letnim chłopakiem  byłem szczęśliwy, miałem kumpli, myślałem, że znam się na kobietach. Potem poznałem ją.
       
      Panna sama się do mnie odezwała jakoś 3 lata temu, kojarzyłem ją z liceum (jesteśmy z jednego powiatu), chodziła wtedy z jakimś lamusem, ale wyróżniała się – bardzo urodziwa, o figurze modelki. Napisała do mnie na Instagramie, zaczęło się niewinnie, byłem wtedy wolny i była sesja więc miałem dużo czasu na zapoznanie się z nią. Przyjechała potem kilka razy do miasta gdzie studiowałem, było super (do wyra dała się zaprosić dopiero na 3 randce więc zdołałem się nieźle nakręcić), potem gdy bywałem w rodzinnych stronach to odwiedzałem ją i wspólnie eksploatowaliśmy zawieszenie w moim wysłużonym passacie  
      Nadawaliśmy na tych samych falach, po 3 miesiącach powiedziała że mnie kocha. Były wspólne podróże, zabrałem ją na wakacje za granice do pracy gdzie sporo zarobiła, poznałem teściów, wszystko się układało idealnie. Porównując ją do moich poprzednich kobiet czułem różnicę, ona była inna. Pracowita, wesoła, inteligentna, oddana mi, dobra w łóżku – nic więcej od kobiety nie oczekiwałem. Miesiące mijały,  ja się coraz bardziej wkręciłem, pojawiły się plany wspólnie zamieszkać na studiach (ona dopiero zaczynała). Imponowało jej, że jestem „taki dojrzały, mam pomysł na przyszłość i ambicje”.
       
      W październiku 2019 roku zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu które wynajmowałem, poszła na zaoczne, znaleźliśmy jej pracę fizyczną i nieźle zarabiała jak na laskę 20 lat. Z początku było fajnie, potem ja straciłem pracę, miałem mało kasy i rodzice mi pomagali (jej rodzice nic nie dawali, bo w domu się nie przelewało). Gdy ona dostała pierwszą wypłatę to od razu iPhone za 4000zł na raty na jej mamę... Trochę mi to się nie spodobało, jako jedyny krytykowałem takie zarządzanie pieniędzmi, potem zaczeliśmy się od siebie trochę oddalać, kłócić – myślałem że to normalne, że musimy się „dotrzeć”. Potem w łóżku z tygrysicy stała się kłodą, ja trochę zachorowałem i przez to i z brak ruchu przytyłem, moja pewność siebie spadła. We wigilię gdy byłem u jej rodziców powiedziała że to koniec, że ją źle traktuję, krytykuję i chyba nie pasujemy do siebie... Załamałem się, zacząłem panikować , ale w sylwestra się pogodziliśmy, mówiła, że wierzy że się zmienię i mnie kocha i wróciła do mieszkania ze mną. Było znowu idealnie, w lutym się obroniłem z dobrym wynikiem i zacząłem szukać pracy – byłem inżynierem. Dostałem kilka ofert pracy ale rozważałem tylko dwie: pierwsza w małej firemce w mieście gdzie mieszkaliśmy za takie sobie pieniądze, druga w rodzinnej okolicy, we firmie gdzie byłem kiedyś na stażu, duża kasa, mieszkanie u rodziców w rok odłożyłbym około 50tyś.
      Dogadałem się z moją, biorę pracę numer 2, wracamy do domów rodzinnych i za rok idziemy na swoje. Już się wyniosłem z miasta, miałem zacząć prace za 2 tygodnie. Nagle przyszedł wirus, firmę zamknęli, miałem czekać miesiąc, potem kolejny... Ona cały czas zarabiała nieźle, ja siedziałem u mamy na wsi bez pracy – chciałem przeczekać. Planowała kupić dość drogi samochód, na który pieniądze chciała pożyczyć – nie spodobało mi się to, nie lubię mieć długów, a my niby oszczędzaliśmy na mieszkanie. Nie pasowało jej to, nie mieszkaliśmy już razem, znowu się oddalaliśmy od siebie, zrobiłem się zazdrosny. W końcu się zdenerwowałem, powiedziałem, że jak chce odejść znowu to niech da mi spokój, mi szkoda życia by ciągle się stresować i przejmować jej fochami. Na drugi dzień o 7 rano gdy wstałem czekała na mnie litania napisana na facebooku: Ona mnie kocha ponad wszystko, że za mnie by oddała życie, że ona ma teraz trudny okres, że ona by chciała ze mną podróżować jak kiedyś, bo brakuje jej tego (fakt, że była kwarantanna, a ja nie mam kasy pominęła). Ucieszyłem się, że jednak mnie kocha, pocieszyłem, ale w jej zachowaniu nic się nie zmieniło. Po kilku dniach powtórka rozmowy „O co ci, babo chodzi?” Ona mówi, że chyba jednak chyba mnie nie kocha, sama nie wie. Rozłączyłem się i zerwałem z nią wszelki kontakt. Bolec na boku? NIE WIEM
      Po kilku dniach zauważyłem że usunęła nasze wspólne fotki z portali społecznościowych i napisałem tylko, że jest mi głupio że z kimś takim spędziłem prawie 3 lata życia, że to można było uratować i że zachowuje się jak nienormalna. Minął drugi tydzień, zero kontaktu.
       
      Teraz co u mnie? Mam inną robotę, zacząłem się odchudzać i pracować nad sobą. Tamta firma odezwała się, że niedługo ruszają z rekrutacją i czy się nie stęskniłem za nimi Mimo wszystko czuję ogromną stratę i tęsknię za nią, mam poczucie winy, że zbyt ją osaczałem. Wiem, że się nie wyłamię i się nie odezwę. Wiem, że powrócę do formy fizycznej i psychicznej maksymalnie do końca roku. Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.
       
      Bracia, jak żyć? Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?
    • By Florence
      Jego była dziewczyna, zarzuca mu zaczepki i manipulowanie "fanami", aby zrobić z siebie ofiarę.
      Narzeka na hejt w wiadomościach, komentarzach, które kasuje, ponieważ jego obserwatorzy jak pisze obwiniają ją o jego zły stan, depresje.
       

       
       

       
       
       

       

       
       
      Źródło: https://www.instagram.com/sohayo_official/?hl=pl   (instastory).
      Z czymś mi się to kojarzy (może błędnie)... 
      53 min. 22s.
       
      Nie przepadam ani za Panem Awięc, ani za Sohayo (uściślając - za ich działalnością w internecie), jej filmiki (w sumie jego też) to przeintelektualizowany bełkot i odrzuca mnie jej dziwaczne zachowanie.
      Sorry, za trochę plotkarski temat,  ale, może kogoś zainteresuje w związku z zarzutami Awięca  wobec Marka i forum.
       
    • By Leebido
      Czołem bracia samcy,
       
      przed Wami krótkie podsumowanie mojego frajerstwa kiedy to wierzyłem, że TO TA JEDYNA i nie było nawet opcji, żebym myślał inaczej. Mimo drążenia informacji jak działać po rozstaniu i wewnętrznym głosie samca robiłem totalne gówno. Przepraszanie, proszenie o szansę - przecież o to jej chodzi, nie? żebym się postarał? Aha - zapomniałem dodać - po rozstaniu, kiedy wyprowadziła się do rodziców dzieliło nas 150km.
      Byliśmy ze sobą ok. 4 lat i mieszkaliśmy razem 3.
       
      No więc nie wdając się w poboczne wątki podsumowanie czego NIE ROBIĆ po rozstaniu. KU PRZESTRODZE!
       
       
      Jeśli zerwałeś z laską, bo od dłuższego czasu Cię denerwowała i przebywanie z nią nie sprawiało Ci przyjemności (czepianie się o wszystko, subtelne (i nie) próby skłócenia z rodziną, wiecznie za mało, wiecznie źle) to dobrze zrobiłeś bez względu na to, że cierpisz podczas rozstania. Po rozstaniu jeśli mimo wszystko chciałbyś, żeby do Ciebie wróciła musisz od razu wdrożyć plan naprawczy, który tak naprawdę polega na olewce + niededykowane pod ex odnowienie atrakcyjności.. (poradniki wszędzie) ale szkoda czasu na byłe, bo ta Twoja do niedawna "miłość życia" gdy tylko okażesz słabość wyżuje Cię i wypluje z trudną do wywabienia plamą na Twoim honorze. To ten moment gdzie zaczynasz otwierać oczy, bo Twoje wszelkie wyobrażenia nt. Waszej wspólnej przyszłości boleśnie kawałek po kawałku legną w gruzach hehe Tutaj też fajnie dodać, że obecne zachowanie ex jest lata świetlne od zachowania Twojej myszki Nie możesz o niej zapomnieć? Zablokuj ją wszędzie, pousuwaj/dobrze zarchiwizuj rozmowy, zdjęcia itp tak, żebyś na co dzień jej nie widział - to też ułatwi nie wchodzenie na jej profile. Jak się odzywa do Ciebie, żebyś wysłał jej resztę swoich rzeczy tj. telefon w stylu "hej, sorry, że przeszkadzam, ale chyba zostawiłam jeszcze u Ciebie moje ulubione dziurawe skarpetki/ładowarkę" czy też "pomożesz mi z komputerem, bo Ty umiesz, a ja to taka biedna i nie umiem" raz na dwa miesiące to tylko jej shit testy i próby zdobycia atencji, żeby czuć się nadal atrakcyjną (ktoś o nią zabiega mimo tego, że jest zimną suką) Chyba zauważyłem taki mechanizm: u niej coś źle, lub myśli o Tobie, więc napisze do Ciebie, żebyś myślał o niej (może ona chce wrócić, na pewno chce wrócić i daje mi sygnały). Gówno nie sygnały - gdyby chciała to by wróciła, albo sprowokowałaby Ciebie, żebyś Ty wyszedł z taką inicjatywą niemniej wiedziałbyś o tym na 100% i nie musiał się domyślać. Nie odpisuj! Nie odbieraj! Ból mija. Pozwól sobie go przerobić, przepłakać (byle nie ex do słuchawki!). Czytaj forum, czytaj książki, rób swoje tak, żebyś był ALFĄ, bo to nasza natura, a nie BETA-ORBITEREM - czyli ulegającym kobietom leszczem, bo tak mówią starodawne prawdy. Jej koleżanki, rodzina i orbitery zrobią z Ciebie takie gówno w jej oczach, że jeśli tylko będziesz się o to prosił to ona Cię tym gównem chętnie obleje Czego byś nie wymyślił nie szukaj kontaktu. Chcesz płakać i mówić jej jak tęsknisz? Nie rób tego, bo ona to wykorzysta i będziesz czuł się sto razy gorzej. Ona nie jest inna niż wszystkie. Jeśli jest zimną suką to nie może nią być w uroczy sposób. Przecież zasłużyłeś - ma prawo być zła (hahahahaha). Przepraszanie, skamlanie nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością i pomimo, że każdy to wie.. to można mieć tak przesłonięte cipą oczy (widzę po sobie), że wmówisz sobie, że to jedyny sposób na jej odzyskanie - ubłaganie żeby dała Ci ostatnią szansę (żal.pl), a to zostaje w człowieku hehe.  Nie bierz całej winy za rozstanie na siebie marząc o tym, że skoro ex zobaczy jak cierpiętniczo przeżywasz swoje błędy i chłostasz się błagając i zabiegając podczas gdy ona co chwilę depcze Twoją godność NAGLE TO DOCENI I WRÓCI. Haha.  Po rozstaniu ona z defaultu nie chce wrócić, chyba, że otaczasz się wieloma laskami, albo masz nagły zastrzyk hajsu (awans, zmiana pracy).  Skoro nie chce do Ciebie wrócić, ale macie jakiś gówno-kontakt ze sobą to najczęściej jesteś po prostu jej poligonem doświadczalnym! Nie patrz na to co kobieta mówi tylko co robi (one myślą o facetach tak samo, używaj tej wiedzy rozsądnie  )  
      No nic, ja ze swoją plamą będę musiał żyć, ale co się nauczyłem na tym rozstaniu to moje. Widzę, że obecnie jest już git i zaczynam patrzeć na życie przez różowe okulary mimo tego, że jestem singlem.
       
      Jak mi się coś przypomni to dorzucę, lub jak pojawią się nowe wątki z tym rozstaniem choć nie przewiduję  
      To w sumie mój pierwszy wątek, więc jeśli popełniłem jakieś fopa to pardon
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.