Jump to content

Recommended Posts

Zapewne wszyscy z nas kojarzą film Aliens. Jest tam taka scena która w genialny sposób pokazuje dlaczego Ripley jako kobieca postać jest szanowana zarówno przez widzów w/w filmu jak, i przez filmowych bohaterów. Poniższa scena świetnie to pokazuje:

 

 

Ripley podchodzi do Hicks'a i Apone'a i wykazując inicjatywę i charakter pyta czy może w czymś pomóc bo źle jej z tym że czuje się jak piąte koło u wozu.

 

Apone odpowiada "Nie wiem a jest coś w czym mogłabyś pomóc?" Co lekko ironicznie ma ją zbyć. Podejście na zasadzie "no zaskocz mnie panienko".

 

Mina Ripley świetnie to pokazuje tuż przed tym jak mówi że może obsługiwać tą ładowarkę. Spójrzmy na 2 podejścia jakie prezentuje Hicks, i Apone gdy Ripley zabiera się za obsługę ładowarki. Hicks jako kapral (bez odpowiedzialności) ma radochę obserwując jak działa dziewczyna (choć z początku powątpiewa) natomiast Apone bystrze obserwuje co robi Ripley (czy czegoś nie spieprzy). Dopiero na koniec gdy Hicks parska śmiechem udziela się to też sierżantowi Apone bo obydwaj są szczerze zaskoczeni, i to ich własnie śmieszy. To jest ten moment kiedy obydwaj wiedzą że mają do czynienia z kompetentną dziewczyną która potrafi o siebie zadbać. 

 

Ta scena jest świetna. Generalnie wszyscy powinni dążyć do takiej kompetencji jaką wykazała się Ripley w jak największej liczbie życiowych sytuacji żeby naprawdę być użytecznym. Wtedy zyskuje się szacunek (ale też przy zdecydowanej postawie). To właśnie te cechy w oczach widzów i bohaterów filmu sprawiły że i jedni i drudzy postrzegali Ripley jako kompetentną i zaradną dziewczynę która dała się lubić. 

 

Gdzie są dzisiaj takie filmy ja się pytam? Złota era zachodniej cywilizacji chyba właśnie dobiega końca, a z nią ta forma sztuki jaką było kino. Szkoda. Może jeszcze przyjdzie nam oglądać tak świetne filmy choć szczerze wątpię patrząc na to co wychodzi obecnie. Zanika umiejętność filmowców do zrobienia filmu z takim dystansem z taką przenikliwością, grą aktorską, historią, czy wielowymiarowymi postaciami które potrafiły nakreślić właśnie takie sceny jak ta. 

  • Like 12
  • Thanks 3
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Trevor napisał:

Apone odpowiada "Nie wiem a jest coś w czym mogłabyś pomóc?" Co lekko ironicznie ma ją zbyć. Podejście na zasadzie "no zaskocz mnie panienko"

czyli shittest :P który koncertowo przeszła.

4 godziny temu, Trevor napisał:

Ta scena jest świetna. Generalnie wszyscy powinni dążyć do takiej kompetencji jaką wykazała się Ripley w jak największej liczbie życiowych sytuacji żeby naprawdę być użytecznym. Wtedy zyskuje się szacunek (ale też przy zdecydowanej postawie). To właśnie te cechy w oczach widzów i bohaterów filmu sprawiły że i jedni i drudzy postrzegali Ripley jako kompetentną i zaradną dziewczynę która dała się lubić. 

I popatrz - film koncentruje się na bohaterce, ciężko sobie wyobrazić męską wersję bohatera w tym filmie. W czasach, gdzie nie było serwowanych na siłę parytetów zrobiono film, który nie dzielił widowni jak teraz (chociażby popatrzeć na komentarze odnośnie kobiecej wersji Pogromców Duchów).

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...
  • 8 months later...
  • 4 months later...

Z filmów, które najbardziej lubię
Leon Zawodowiec

Ojciec Chrzestny

Czas Apokalipsy

W sumie każdy z nich obejrzałem wiele razy ale mi się nie znudziły.

Swoja drogą zamawiał ktoś gdzieś plakaty filmowe? 

Link to post
Share on other sites
W dniu 22.07.2020 o 21:23, Trevor napisał:

Gdzie są dzisiaj takie filmy ja się pytam?

Tak samo można powiedzieć o Polskich:

 

 

Albo to, genialne:

 

 

5 godzin temu, Calhun napisał:

ale mi się nie znudziły.

Gdzie Pulp fiction ?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 22.07.2020 o 21:23, Trevor napisał:

Zapewne wszyscy z nas kojarzą film Aliens.

 

Jeden z moich ulubionych filmów.

Najlepsza dla mnie część druga i te niezapomniane bekowe sceny z Hudsonem😆

 

 

W dniu 22.07.2020 o 21:23, Trevor napisał:

Jest tam taka scena która w genialny sposób pokazuje dlaczego Ripley jako kobieca postać jest szanowana zarówno przez widzów w/w filmu jak, i przez filmowych bohaterów.

 

A pamiętasz tą scenę z czwartej części gdzie Ripley gra jeden na jeden w kosza z Johnerem.

Ripley pokazała cwaniaczkowi kto jest liderem w grupie, która po tym nabrała do niej szacunku i respektu.

 

 

W dniu 22.07.2020 o 21:23, Trevor napisał:

Gdzie są dzisiaj takie filmy ja się pytam? Złota era zachodniej cywilizacji chyba właśnie dobiega końca, a z nią ta forma sztuki jaką było kino.

 

Praktycznie kino lat 80 i 90 poprzedniego wieku to klasyka.

Pamiętam jak jeszcze się chodziło do wypożyczalni kaset video, to były czasy🙂

A teraz to co 100 film jest dobry a cała reszta to postępowy chłam z poprawnością polityczną.

 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Chodzi Ci o takie plakaty do powieszenia na ścianie? Jeśli tak to polecam galerię plakatu.  Zamawialem tam ostatnio plakaty do powieszenia na sciane w biurze, początkowo chciałem kupić w ikei ale w ostatnim czasie znacznie ograniczyli wybór plakatów i nie widziałem zadnych sensownych. Jeśli lubisz takie kino gangsterskie, polecam jeszcze scarface:

https://www.galeriaplakatu.com/scarface-czlowiek-z-blizna

Jeśli chodzi o filmy, które sam darzę większym sentymentem to będą to:

7. Wspaniałych /1960 rok/ i Rio Bravo
Poza tymi to wszechstronnie :
Głębia
Kontakt
Obcy 1 i 2
Predator 1 i 2
6. zmysł
Kod Merkury
Gladiator
Królestwo
Królestwo Niebieskie
Trylogia Bourne'a
Ja Klaudiusz - serial
Kariera N. Dyzmy - serial
Zaklęte Rewiry

Link to post
Share on other sites
W dniu 23.09.2021 o 14:44, Calhun napisał:

Swoja drogą zamawiał ktoś gdzieś plakaty filmowe? 

 

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze pracowałem w kinie (popularna sieciówka) to gdy ktoś podszedł do obsługi i zapytał o plakaty aktualnie wyświetlanych filmów to przeważnie nie było problemu żeby dostać. Najczęściej dostawaliśmy tych plakatów o wiele za dużo w stosunku do tego co mogliśmy rozwiesić, więc nadmiar się rozdawało. Myślę, że dalej można próbować w kinie.

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By wolnystrzelec
      Szanowni Panowie,
      zakładam temat ku przestrodze. Niech pomaga szczególnie młodym, żądnym cielesnych uniesień z gatunku tych nietypowych.

      Obserwuję w mediach społecznościowych różne osoby - od polityków przez działaczy społecznych, dziennikarzy, feministki, pisarzy, aż po osoby szukające "atencji" (cudzysłów, gdyż słowo to nie jest tu użyte we właściwym, lecz w popularnym ostatnio znaczeniu). Nie jest pewnie dla Was nowością, że istnieją na Instagramie konta młodych kobiet, które otrzymują masę pozytywnego feedbacku tylko dlatego, że są... młodymi kobietami. Nie mam na myśli tylko tych ponadprzeciętnie atrakcyjnych - chodzi o kobiety w ogóle. "Panie instagramowe" zapewne mogłyby wstawić zdjęcie z codziennej czynności w toalecie, a i tak zyskałyby aprobatę.
       
      Wiele takich osób podbija sobie "atencję" przez zadawanie pytań w tzw. instastory. Dla niewtajemniczonych: to obrazek lub film, który mogą zobaczyć obserwujący daną osobę przez dobę od dodania. Jeśli padnie pytanie, a osoba je zadająca udzieli odpowiedzi, odpowiedź ta pojawi się wraz z nowo dodanym zdjęciem w kolejnym instastory. Czyli na kolejnym obrazku. Będzie tam też treść zadanego pytania. Na nowym obrazku może być np. wyraz twarzy osoby odpowiadającej jako reakcja na zadane pytanie. Często "instagramowa pani" inicjuje zadawanie pytań tekstem w stylu "ale mi się nudzi, pytajcie".
       
      Jedna z obserwowanych przeze mnie "atencjuszek" dostaje co chwilę pytania z gatunku erotycznych. To dziewczyna o urodzie 6/10. Widzę masę próśb o sprzedaż bielizny, skarpet, propozycje płatnych spotkań itp. Sam również miałem kiedyś fake konta pań na podobnych portalach, w tym randkowych. Oczywiście było to samo. Skala męskiego upodlenia jest co najmniej alarmująca. Panowie pisali m.in. z prośbą o poniżanie ich i od razu oferowali za to zapłatę. Sami z siebie, nieproszeni, wysyłali zdjęcia swojego ciała przebranego w damskie ubrania w klimatach japońskiej mangi erotycznej. Byli gotowi zwracać się do wyimaginowanej kobiety per pani, a sami określali siebie mianem psów. Długo można wyliczać. Nie mam już tych kont, bo naprawdę przykro się na to patrzy. Dodam, iż nie inicjowałem rozmów i nie starałem się ich podtrzymywać. Mężczyźni poniżali się na absolutnie własne życzenie.
       
      Ciekawi mnie, jakie przykłady dobrowolnego upokorzenia się mężczyzny przed kobietą Wy mieliście okazję zobaczyć. O ile był ciąg dalszy, też warto go opisać, bo może (w co śmiem wątpić) zdarzyło się, iż relacja takiego mężczyzny z kobietą poszła w dobrym kierunku - nie wiem, dobrali się pod względem upodobań czy coś.
       
      Jedyna pointa, jaka mi się nasuwa po tych obserwacjach, brzmi: szanuj się, mężczyzno - kobieta nie zrobi tego za Ciebie.
    • By Jerzy
      Czołem bracia! Kolejny raz zainspirowała mnie do działania siostra @Androgeniczna, która twierdzi, że:
      Cytat pochodzi z tego wątku:
      Otóż nasza droga siostra nie tylko tak Twierdzi, ale jeszcze mówi, że tako rzecze statystyka. Co prawda żadnej statystyki nie potrafi podać, ale mniejsza o takie duperele. Aby poznać Wasze zdanie na ten temat uprzejmie proszę o wypełnienie ankiety. Zdaję sobie sprawę, że określenie 'szybko' jest płynne, dlatego niech każdy przyjmie taki okres znajomości, po którym seks uznałby, że był szybko. W cytowanym wątku jest to 1 miesiąc (czyli dla jednych szybko, dla innych nie), ale nie trzymajmy się tego. Jak dla kogoś szybko jest po tygodniu, niech odpowie tak, jakby chodziło o tydzień.
       
    • By honey_badger
      Witam,
        W moim pierwszym wpisie chciałbym pokrótce omówić moją sytuacje.
      Nie skupiam się w nim na relacjach z płcią przeciwną, lecz ogólnie z ludźmi, bo mam z tym problemy (Z kobietami jeszcze większe, ale to inna historia)
      Moje problemy zaczęły się, gdy poszedłem do gimnazjum, byłem tam gnojony i szykanowany, nie miałem spokoju, wszystkich i wszystkiego się bałem.
      Nie miałem kolegów którzy mogli by mi pomóc, a sam jakoś nie dawałem sobie rady. W domu udawałem że wszystko jest ok.
      W domu brakowało pieniędzy. Był czas, że rodzice wg nie mieli dochodów. Mój ojciec przez długi czas był pijakiem, jak byłem mały to pamiętam że bił matkę i łaził ojszczany.
      Moja matka za to bardzo kochająca o wszystko się bała, potrafiła zrobić super danie z byle czego więc nigdy nie chodziłem głodny, lecz na moje nieszczęście była nadopiekuńcza. 
      Eksmisja w 3 klasie,  trzeba było iść do nowej szkoły.
      Po tym epizodzie z ucznia ze średnią 6 i propozycją przejścia o rok wyżej (taki wybitny byłem, niestety nadopiekuńcza matka nie pozwoliła mimo że zdałem testy)
      Mieszkanie w ruderze (Nawet kanalizacji nie było), gdzie nawet nie śmiałbym nikogo zaprosić.
      Zawsze byłem we wszystkim ostatni, kojarzycie na pewno takie momenty, gdy:
      dostaje się pierwszy rower, komputer, rodzice dają na prawko, pożyczają Ci samochód lub nawet go dostajesz. wycieczki ja nigdy nic nie dostałem na wszystko musiałem później zarobić i kupić sobie sam.
      W szkole średniej już było lepiej, ale dalej byłem cipką.
      Co jest jeszcze chyba kluczowe to to, że nigdy nie byłem w jakiejś grupie rówieśników, zawsze byłem spoza grupy mimo, że obracałem się w różnych (No może jedynie na studiach).
      Jakoś w ciągu tych 31 lat udało mi się odbić od dna i żyć na średnim poziomie (Tylko, że ja generalnie musiałem się wybić, jakby to powiedzieć kilka klas wyżej).
      Myślałem, że jak w miarę powiększania mojego statusu majątkowego (nie jest duży, ale z tego co widzę to mi zawsze będzie mało) to pewność siebie podskoczy mi na maksa.
      Pretekstów do tego, że czułem się, jak gówno (zawsze gorszy) było mnóstwo, nie licząc tego co wypunktowałem również brak samodzielności, mieszkanie z rodzicami - to też zmieniłem.
      Jestem teraz jurnym byczkiem od 2 lat wynajmuje sobie mieszkanie i nawet nigdy na nim nie zaruchałem ?
        Moim pierwszym problemem, z którym chce się uporać jest brak szacunku wobec mojej osoby chyba przez wszystkich.
      (Przepraszam, że przytoczę sytuacje pewnie bez ładu i składu ale cholernie ciężko opisać je szczegółowo)
      Jak wynajmuje np hydraulika albo coś załatwiam, to zawsze mnie ludzie w dupie mają i próbują wydymać na kasę. W pracy, zwykle robię to o co mnie ktoś poprosi ale z kolei jak ja o coś proszę to się muszę natłumaczyć, nagadać i tak niewiele to daje. Nawet ludzie na niższych stanowiskach, gdy im powiem, żeby zrobili coś co należy do ich obowiązków to też mają w dupie. Znajomi gdy rozmawiamy i żartujemy, gdy ja coś powiem to niekiedy, ktoś potrafi mi się wtrącić i powiedzieć "skończ pierdolić". Nikt się nigdy nie liczy z moim zdaniem w rozmowie, akurat pech taki, że prawie zawsze mam odmienne zdanie i zawsze to jestem ja kontra kilka osób.Ja niestety wtedy wymiękam. A co mnie najbardziej wkurwia to często jak gadam z jakąś grupą ludzi (tak też się dzieje, gdy rozmawiam z rodziną), to ktoś mi potrafi się wtrącić w zdanie albo wg nikt mnie nie słucha i ma wyjebane. A najgorsze jak z kimś rozmawiam podejdzie ktokolwiek i osoba, z którą rozmawiam już ma mnie w dupie i olewa a ja se mogę kurde gadać.   Przez te wszystkie lata nauczyłem sobie radzić sam i najprościej było by olać takie osoby.
      Najpewniej bym tak zrobił, ale kurwa zaczyna brakować tych osób . Ja nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak.
      Dla mnie to jest ewidentny brak szacunku, nie mogę sobie na to pozwolić. Tylko jak radzić sobie w takich sytuacjach.
      Gdy ktoś na przykład zbije z tropu jakimś tekstem, albo się jest osaczonym przez kilka osób.
      Ja nie jestem dobrym mówcą, nie umiem za bardzo się kłócić (dlatego że zawsze się bałem postawić i chciałem się podporządkować).
      Co mam zrobić, żeby ludzie mnie szanowali i się ze mną liczyli ? 
       
    • By piratos
      Ostatnio niektóre moje myśli wędrują w kierunku szacunku wobec samego siebie i innych. Jednym z fundamentalnych składników takowych według mnie jest wdzięczność. Napiszę ze swojej perspektywy, bo trochę się w tym zaczynam gubić, a lubię być ze sobą wewnętrznie spójny. 
       
      Uważam, że jednym z fundamentów szacunku wobec kogoś jest wdzięczność za cokolwiek użytecznego/dobrego dostaje się od tej osoby. Można to okazywać w wieloraki sposób. Wyrażając wdzięczność najłatwiej wypowiedzieć prozaiczne słowo "dziękuję". Dalej można zaproponować rewanż za usługę/rzecz, albo zapłatę. 
       
      Z natury jestem człowiekiem który chętnie pomaga, ale.... I tu jest właśnie problem. Nie otrzymując oczekiwanej wdzięczności przestaję szanować osobę która otrzymała ode mnie jakąś przysługę, czuję się jak frajer☹️ Przestaję wtedy oferować jakiekolwielwiek usługi, albo pomoc, gdzie wiem że nie ma stosownej gratyfikacji. Dla mnie niewdzięczne osoby są dyskwalifikowane w dalszej relacji.
      Sam mogę tylko powiedzieć, że mi by było cholernie głupio, jeśli ktokolwiek czyniący dla mnie jakąś przysługę byłby nieusatysfakcjonowany przeze mnie.
       
      Przykład z dzisiaj(w sumie wczoraj:)): nie mogłem sobie poradzić z wymianą żarówki w reflektorze auta, więc podjechałem do warsztatu i poprosiłem pracownika o pomoc. Wymiana żarówki nie trwała nawet 5 minut. Zapytałem ile należy się za usługę. Odpowiedź: nie ma sprawy, to drobnostka. Moja odpowiedź: nie mogę cię tak zostawić i wcisnąłem facetowi 5 euro. 
       
      Co o tym myślicie?
    • By deleteduser110
      Papa Smerf zawsze powtarza, że mamy wolność słowa, lecz należy uważać na swą mowę.
       
      Na pewno wiele razy, oglądając filmy, w których łapano złoczyńców, słyszeliście znaną regułkę z tytułu.
       
      W Internecie zawrzało, gdy niejaki Lil Xan also known as Diego zapytany w jednym z wywiadów o to, czy podoba mu się muzyka Tupaca Amaru Shakura (znanego również jako 2Pac i Makaveli) i na ile w skali od jeden do dziesięciu ją ocenia, odpowiedział, że muzyka Tupaca jest nudna i wystawił jego muzyce niechlubną notę dwóch oczek.
       
      Nie trzeba było długo czekać na - wg mnie bardzo ostrą i nieadekwatną do przewinienia - odpowiedź środowiska:
       
      Osobiście nie interesują mnie ci wytatuowani po czubek nosa, sepleniący, młodzi raperzy z frendzlami na głowie, ale uważam, że nie powinno się nikomu narzucać gustu. Nie obraził Tupaca, tylko powiedział, że jego muzyka jest nudna i mu się nie podoba. Z tego tytułu został gdzieś-tam w realu zaatakowany przez oburzonych wyznawców Tupaca (a może po prostu napalili się na zlinczowanie Lil Xana, bo akurat jest na niego nagonka - zadziałała psychologia tłumu), którego słucham od wielu lat po dziś dzień.
       
      Środowisko artystyczne również powinno przemilczeć sprawę lub w dydaktyczny sposób wyjaśnić mu poprzez DM, że powinien zachować takie opinie dla siebie, ponieważ Tupac jest ikoną rapu, i z szacunku do jego działalności muzycznej i pozamuzycznej powinien trzymać dziób na kłódkę.
       
      Inna moja teoria mówi, że mają ból dupy, bo oni wszyscy odeszli do cienia, a teraz prym wiodą takie szczurki i to one koszą największy hajs, więc gdy nadarzyła się okazja, żeby jednego z nich dojechać, to z niej skorzystali, a postać Tupaca jest tu jedynie wymówką.
       
      Gdyby to były lata 90., to nikt by się z nim nie pierdolił i chłopak za te słowa zostałby prawdopodobnie odjebany jakiegoś letniego, kalifornijskiego wieczoru.
       
      Co wy o tym sądzicie? Po której stronie barykady byście się widzieli? A może macie na to wyjebane?
       
      Komciujcie!
       
      Z wyrazami szacunku,
      Ważniak
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.