Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Posted (edited)

Witam wszystkich Braci!

 

Jestem w trzeciej dekadzie życia i przyjaźnię się (albo przyjaźniłem się, zobaczymy jak się to potoczy) z gościem, który jest dla mnie najlepszym przyjacielem (ja dla niego też). Znamy się od czasów szkoły podstawowej i praktycznie od tego czasu pozostajemy najlepszymi przyjaciółmi, nawet pomimo tego, że kiedy nastał czas decyzji dotyczącej wyboru szkoły średniej, poszliśmy innymi ścieżkami, ale za to niespodziewanie złożyło się tak, że na studiach byliśmy już razem. Nasza przyjaźń trwa więc kilkanaście lat, mamy bardzo zbliżone poglądy, humor itd. i tak się to kulało spokojnie bez większych zgrzytów aż do niedawna.

 

Od zeszłego roku (listopada) staram się o pracę w jednej z najlepszych firm, o ile nie najlepszej z mojej branży w moim mieście. Firma ta nie prowadzi rekrutacji w takim znaczeniu, że zamieszcza ogłoszenia o pracę i zaprasza kandydatów, a następnie któregoś z nich zatrudnia. Ja złożyłem CV tak po prostu z myślą, że może się odezwą. Tak się złożyło, że zadzwonili do mnie i zaprosili na rozmowę, na którą trzeba było być bardzo dobrze przygotowanym (jedna z najlepszych firm w moim mieście, więc oczywiste było, że będą sprawdzać co wiem i jak to potrafię wykorzystać), ale nie było wiadomo z czego będą padać pytania, ponieważ materia jest na tyle obszerna, że czas, który dzielił mnie od telefonu z zaproszeniem, do dnia spotkania, nie pozwalał na proporcjonalne przygotowanie. Spotkanie przebiegło chyba na tyle pomyślnie, że zadano mi pewne rzeczy do zrobienia w domu w celu dalszej weryfikacji mojej osoby, które miałem odesłać mailem. Po pewnym czasie zadzwonili do mnie, że pracy mi nie zaoferują na ten moment, ale zaoferują mi płatne praktyki (co jest rzadkością w mojej branży, dla osób z moim doświadczeniem), na których jeżeli się sprawdzę to dostanę umowę o pracę, mankament był taki, że dopiero od marca następnego roku. Uznałem, że czas ten poświęcę na napisanie pracy magisterskiej i naukę do sesji (wtedy byłem na ostatnim roku studiów). W marcu następnego roku rozpocząłem płatne praktyki, które niestety zostały przerwane w połowie marca przez COVID-19, ponieważ firma ta zamknęła się i jej pracownicy pracowali zdalnie z domu, czego ja niestety nie mogłem robić, ponieważ jako praktykant nie miałem dostępu do wewnętrznych centralnych baz danych (dostęp do nich mają tylko pracownicy). Osoby decyzyjne stwierdziły, że z opinii osób z którymi współpracowałem, wykazuję potencjał i  zapewniły mnie, że powrocie do normalności i otworzeniu firmy będą o mnie pamiętać i tak też się stało, zadzwonili w czerwcu i zaprosili mnie na płatne praktyki po obronie pracy magisterskiej.

 

Po tym jak przeszedłem „proces rekrutacyjny” w listopadzie zeszłego roku, wszystko opowiedziałem mojemu przyjacielowi ze szczegółami, przez co wiedział, o co pytają, z czego pytają, po prostu wszystkie istotne szczegóły, które mogą być na wagę złota dla osoby, która starałaby się o pracę w tej firmie. Natomiast mi nikt niczego nie powiedział (nie mam takich znajomości) i sam musiałem przez to przejść, a z racji bycia studentem wtedy moje doświadczenie w takich rozmowach w tej konkretnej branży było zerowe. Logiczne jest to, że przyjaciel podzielił się tymi informacjami ze swoją partnerką.

 

W czym tkwi problem? Otóż, kilka dni przed rozpoczęciem „kontynuacji praktyk” zadzwoniła do mnie partnerka mojego przyjaciela z informacją, że zastanawiała się, czy złożyć do tej firmy CV, ponieważ też szuka pracy i powiedziała, że jej partner, a mój najlepszy przyjaciel powiedział jej, żeby składała CV do tej firmy. Chwaliła się, że zaprosili ją i pytała się mnie z czego się przygotować oraz prosiła o wskazówki i o wszelkie przydatne informacje. Poczułem wtedy „ukłucie w sercu”, że mój najlepszy przyjaciel jej tak doradził, mimo, że wiedział, że staram się tam o pracę od dłuższego czasu, bardzo mi zależy na tej pracy,  jest tam ciężko się utrzymać, a co dopiero dostać pracę, i to czy mi zaproponują pracę stoi pod dużym znakiem zapytania, a nie oszukujmy się, stara się ona o pracę na tym samym stanowisku, co stwarza konkurencję dla mnie.

 

W tej historii ważne jest to, że w czasie studiów byłem z moim przyjacielem na płatnym z urzędu pracy stażu w innej firmie na okres 6 miesięcy. To ja znalazłem informację, że możemy pójść na płatny staż przy zerowym doświadczeniu i to ja znalazłem tę firmę. Umówiliśmy się, że jeżeli będzie taka sytuacja, ta firma zaproponuje pracę tylko jednemu z nas, to żaden z nas nie przyjmie takiej propozycji i pójdziemy szukać pracy już samodzielnie. Po upływie stażu, firma ta zaproponowała mojemu przyjacielowi pracę i stwierdziłem, że anuluję tę „umowę lojalnościową” i niech mój przyjaciel przyjmie tę ofertę i niech mu się wiedzie. Dla niego był to strzał w dziesiątkę, ponieważ ma się tam bardzo dobrze i ja się z tego bardzo cieszę. Ja natomiast bez żadnych sukcesów przez długi czas szukałem pracy w tej branży, co z moim niewielkim doświadczeniem jest trudne, ale na szczęście pojawiło się światełko w tunelu w postaci firmy w której obecnie wykonuję praktykę starając się o pracę. Ponadto na pewien czas przed stażem, byliśmy oboje bezrobotni i szukając pracy zawsze myślałem też o nim, w takim znaczeniu, że pytałem o robotę dla dwóch osób (praca dorywcza i wakacyjna) i w końcu udało mi się załatwić nam obu pracę. Mówię o tym, nie dlatego, żeby się pochwalić ile on to mi zawdzięcza, tylko dlatego żebyście zrozumieli moją motywację, czemu wydaje mi się, że jego zachowanie tym bardziej jest nieuczciwe.

 

Zabolała mnie ta sytuacja, wydaje mi się, że mój przyjaciel rzucił mi kłodę pod nogi namawiając swoją partnerkę do złożenia CV tam gdzie ja staram się od dłuższego czasu o pracę, wykorzystując moje doświadczenie i informację o tym, jak przejść etapy rekrutacji, przez co znacznie lepiej może wypaść i wie czego się spodziewać. Mój przyjaciel znajduje się w komfortowej sytuacji, ponieważ ma świetną pracę, a ja przez długi czas pozostawałem z niczym pomimo mocnych starań, a jak już pojawiło się światełko w tunelu i wydawało mi się, ze idzie to w dobrą stronę, to niestety pojawiła się taka przeciwność losu. Nie miałbym w ogóle żadnego problemu, jeżeli startowałbym z partnerką przyjaciela w tym samym czasie o to samo stanowisko, ale ja staram się tam od dłuższego czasu o pracę, a ona i mój przyjaciel dobrze o tym wiedzieli i wykorzystali moje doświadczenie na tym polu. Jeśli chodzi o jego partnerkę, to w zasadzie nie łączą nas żadne więzy lojalności wynikające z jakieś przyjaźni, jednak wydaje mi się, że wiedząc, że staram się o pracę od dłuższego czasu w tej firmie, to jako partnerka mojego przyjaciela chyba powinna sobie zdawać sprawę, że może być jakiś kwas. Jest to kontrowersyjna sytuacja i zawsze przecież mój przyjaciel mógł się mnie zapytać co o tym myślę, czy miałbym coś przeciwko, ale niczego takiego nie zrobił. Od tego czasu nie mamy kontaktu. Muszę się z nim rozmówić na żywo, dlatego potrzebuję waszej opinii w tej sprawie.

 

Proszę o wasz punkt widzenia w tej sprawie.

Edited by poszukiwacz_prawdy
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

W pierwszej kolejności myśli się o własnej dupie i własnym "ognisku domowym", jeśli Twój przyjaciel na poważnie myśli o tej Pani, to dla niego bezpośrednim benefitem będzie więcej kasy dla mniej. W końcu młodzi jesteście, na dorobku, pewnie będziecie robić typowe błędy w postaci ślubu bez intercyzy i wspólnego kredytu ;))

 

Być może również nie zastanawial się nad tym głębiej, znał pytania to podpowiedział dziewczynie gdzie się załapać, gdy szukała pracy, nie myśląc o tym, by Tobie w ten sposób zaszkodzić.

 

Szanuj tę relację, bo po osiągnięciu pełnoletniości zwykle człowiek już nie zawiera przyjaźni. Ja miałem takiego przyjaciela "z dzieciństwa" aż do trzydziestki, po jego śmierci widzę, że nie ma szans na taką relację w tym wieku.

 

Edited by Januszek852
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć.

 

Krótko i na temat-pogadaj ze swoim przyjacielem. Może po prostu zrobił to nieumyślnie. A jeżeli nie, to przedstaw mu swoje argumenty. 

 

 

@Januszek852 masz wiele racji w tym, że trudno o przyjaźń, która rodzi się powyżej 30 roku życia.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie wiem, ale mi się wydaje po przeczytaniu tego tematu że świnia jest z tego kolegi.

Dobrze wiedział że szukasz roboty bo mu o tym mówiłeś, a on tą wiedze wykorzystał przeciwko tobie wygadując swojej pańci i w sumie to jej jeszcze pomagając.

Ja bym już temu koledze nic nie mówił na temat tych starzy co je jeszcze masz.

To prawda że z wiekiem ciężko jest znaleźć sobie takich prawdziwych przyjaciół.

Może i dobrym pomysłem byłoby pogadać z tym kolegą jak tutaj inni pisali, ale następnym razem bym raczej nie chwalił się obecnym stażem i ew. pracą jeśli udałoby ci się dostać.

Edited by pillsxp
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na przyszłość nie rozmawiaj z nim o pracy i innych kwestiach mając na uwadze jego osobowość. Mam przyjaciół z którymi nie rozmawiam w różnych kombinacjach o :

-kobietach, relacjach

-pieniądzach, karierze

-itp

 

Nie wystawiam przyjaciół na pokusy,których nie przejdą. Mimo to z częścią z nich straciłem kontakt. Zadbaj o swoje umiejętności wtedy przyjaźń będzie trwalsza. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że całość tekstu który tutaj przelałeś powinieneś przedstawić swojemu przyjacielowi. Jeśli faktycznie nim jest, to powinien zrozumieć Twoje nastawienie. Powiedz mu od A do Z co o tym myślisz o Twoich obawach, nie ukrywaj niczego.

Ja bym tak zrobił dlatego tak samo doradzam Tobie.

Lajk na dobry początek z forum 👍🙂.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No zdecydowanie musisz z nim pogadać. To raczej będzie test Waszej przyjaźni czy jest na takim samym poziomie. W sumie w pisałeś tylko sytuacjach z jakie były z Twojej strony to czas teraz na niego. No ale wiadomo musi On to wiedzieć, że Ci nie pasuje i jest to dla ciebie szkodliwe.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Mimo, że jestem młody, to zdaję sobie sprawę, że życie jest ciężkie i wydaje się, że rzeczywiście w pierwszej kolejności powinno się dbać o własny interes. Natomiast mam swoje zasady, których staram się trzymać, szczególnie odnosi się to do relacji z ludźmi z którymi coś mnie łączy i tego samego oczekuję od tych ludzi, przez to nieprzypadkowo mam tylko jednego przyjaciela (kiedyś było nas łącznie trzech). Staram się traktować ludzi, tak jakbym chciał być przez nich traktowany. 

 

Również brałem taką możliwość pod uwagę, że mógł to zrobić nieświadomie po przez nieprzemyślane zachowanie, z tym, że nawet jeśli tak było, to mleko się rozlało, uraz pozostanie. Gorzej jeżeli się okaże, że ja nie dostanę tej pracy, a partnerka przyjaciela dostanie prace, wyobraźcie sobie co mógłbym poczuć w takiej sytuacji.

 

Bardzo cenna uwaga z zawieraniem przyjaźni po osiągnięciu pewnego wieku, na pewno ją zapamiętam. Jednak wydaje mi się, że chyba lepiej nie mieć przyjaciela, który okazał się nielojalny, niż przyjaźnić się z braku laku, to taka bylejakość, oczywiście mówię to ze swojej perspektywy.

 

Jeżeli będziemy się dalej przyjaźnić, to z pewnością nie będę mu mówił już "wszystkiego". Na pewno muszę z nim porozmawiać, tyle że chciałem zasięgnąć opinii innych ludzi, bo może jestem przewrażliwiony i widzę wyimaginowany problem.

Edited by poszukiwacz_prawdy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj Bracie. Rozumiem Twoją złość, to bardzo ludzkie uczucie, gdy ktoś nas tak wystawi. Słuchaj rad powyżej, jesteśmy egoistami do szpiku kości, jak pisał de Mello dopóki nie zaakceptujesz  i nie zrozumiesz, że każdy dba tylko o swój interes, nie będziesz do końca szczęśliwy i spełniony. Świat , my jesteśmy jacy jesteśmy, dbamy o swój interes, nawet jak robimy coś dla kogoś, czy jak napisałeś poniżej.

21 minut temu, poszukiwacz_prawdy napisał:

Natomiast mam swoje zasady, których staram się trzymać,

Robisz to dla siebie, by czuć się lepiej, że jesteś człowiekiem z zasadami. Twój przyjaciel zareagował podświadomie, w jego interesie było zrobić co dla dziewczyny, by otrzymać od niej coś w zamian, pewnie nie pomyślał o Twoich uczuciach. Wydaje mi się, że powinieneś utrzymywać z nim dalej bliską relację. Z prostego powodu, tak działa świat i tego nie zmienisz. Uświadom mu, że to co zrobił było złe, może to do niego dotrze. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Fury King napisał:

Witaj Bracie. Rozumiem Twoją złość, to bardzo ludzkie uczucie, gdy ktoś nas tak wystawi. Słuchaj rad powyżej, jesteśmy egoistami do szpiku kości, jak pisał de Mello dopóki nie zaakceptujesz  i nie zrozumiesz, że każdy dba tylko o swój interes, nie będziesz do końca szczęśliwy i spełniony. Świat , my jesteśmy jacy jesteśmy, dbamy o swój interes, nawet jak robimy coś dla kogoś, czy jak napisałeś poniżej.

Robisz to dla siebie, by czuć się lepiej, że jesteś człowiekiem z zasadami. Twój przyjaciel zareagował podświadomie, w jego interesie było zrobić co dla dziewczyny, by otrzymać od niej coś w zamian, pewnie nie pomyślał o Twoich uczuciach. Wydaje mi się, że powinieneś utrzymywać z nim dalej bliską relację. Z prostego powodu, tak działa świat i tego nie zmienisz. Uświadom mu, że to co zrobił było złe, może to do niego dotrze. 

A co w przypadku, jeżeli będę się starał go uświadomić, że zrobił źle, do niego to nie dotrze i nie będzie widział w tym niczego złego, ponieważ jest to prawdopodobne znając jego osobę? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

My mężczyźni kochamy się w mitach o braterskiej przyjaźni do końca naszych dni i romantycznej miłości z kobietą z którą się zestarzejemy.

 

To ułuda, nic więcej.

 

Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń, ostatni raz  z terminu  "przyjaciel" korzystałem jako 15 latek, kiedy zostałem przez tą osobę ostro " wyruchany " nie dosłownie na całe szczęście.

 

 

Edited by RENGERS
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@poszukiwacz_prawdy

 

"Nieuczciwe zachowanie najlepszego przyjaciela?"

 

Byłego najlepszego przyjaciela, mój przyjaciel też wybierał nieustannie nowo poznane kobiety nad przyjaźń ze mną, na ten moment w sumie 20 letnią gdyby trwała w najlepsze, bardzo oziębiłem kontakt a szkoda bo kobiety przychodzą i odchodzą szczególnie w jego wypadku, gdzie wszędzie, każda chce go wyruchać na wszystkie znane ludziom sposoby. Smutne to jest ale przyjaciele poświęcają przyjaźnie nad kobiety - straszne te zaślepienie genitaliami generalnie. Przyjaźń jest warta więcej nad kobiety, które często o nas zapominają po 2 tygodniach, każdy doceni przyjaciela, dopiero wtedy gdy nie ma z kim pogadać, z kim się podzielić swoimi historiami z życia czy gdy potrzeba pomocy, mieć kogoś do kogo możesz zadzowić o 3.00 nad ranem to wielka łaska, szkoda że braterstwo jest zapominane w nowej erze ludzkiej.

 

Szczególnie, że przykładowo w przyjaźni to naprawdę ostatnimi gaciami bym się podzielił ale cóż, zresztą muszę pozbyć się reszty ludzi, którzy tylko biorą a nic nie dają od siebie choć prosiłem o coś kilka razy ;) 

 

Trzymaj się tam i podziękuj za przyjaźn byłemu przyjacielowi @poszukiwacz_prawdy

Edited by SzatanKrieger
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie skoro tak postąpił to trzyma Cie trochę na dystans. Przemyśl wasza relacje czy inwestujecie podobne emocje i czas w przyjaźń. To tez kwestia alternatywy- skoro ma kobietę to może generalnie bez większych strat odbić od Ciebie. Miałem kiedyś dobrego kolegę- tak mi się wydawało przynajmniej. Po tym jak poznał na siłowni inne towarzystwo a potem dziewczynę w pracy kazał mi spierdalać. Po latach myśle, że relacje między ludźmi są wynikiem m.in alternatywy. Narkomani zadają się z narkomanami- lekarze z lekarzami. Każdy się pozycjonuje 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 hours ago, poszukiwacz_prawdy said:

Zabolała mnie ta sytuacja, wydaje mi się, że mój przyjaciel rzucił mi kłodę pod nogi namawiając swoją partnerkę do złożenia CV tam gdzie ja staram się od dłuższego czasu o pracę, wykorzystując moje doświadczenie i informację o tym, jak przejść etapy rekrutacji, przez co znacznie lepiej może wypaść i wie czego się spodziewać.

Ważne jak Ty to wewnętrznie odbierasz, a ten opis powyżej nie pozostawia złudzeń dla mnie.

3 hours ago, poszukiwacz_prawdy said:

Proszę o wasz punkt widzenia w tej sprawie.

Jak dla mnie to zostałeś wyruchany. Coś mnie więcej podobnego spotkało mnie, może nie była to przyjaźń od dziecka, ale jednak zażyła znajomość od lat i zdecydowałem się urwać kontakt całkowicie.

Edited by ATMan
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe jak natarczywie będzie próbował od ciebie wyciągnąć informacje odnośnie tej rekrutacji jak baba mu przykręci dostęp do cipki😀

  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem co to za branża, ale zadania domowe aby gratis odesłać mail’em albo praktyki zamiast umowy to śmierdzi typowym korporacyjnym sknerstwem, będziemy pamiętali, nie zapomnimy = bullshit korporacyjny i radzę szukać innej firmy.  

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@poszukiwacz_prawdy Może Cię rozczaruję, ale niestety bezwarunkowej przyjaźni i miłości nie ma. Jest tylko egoizm. Pamiętam jak w czasach licealnych miałem "najlepszego kolegę - przyjaciela" z którym się znałem od 5 roku życia. Zacząłem jeździć na deskorolce, jemu też się spodobało po jakimś czasie i chciał spróbować, ale nie miał sprzętu. Zaproponowałem mu, że złoże mu deskę ze swoich używanych i nowych części i pożyczę mu, żeby miał na czym trenować. Rezultat - już następnego dnia dowiedziałem, że sprzedał ją za 30 PLN sąsiadowi. Z perspektywy lat teraz to tylko drobna kwota i błaha sprawa. Jednak oddaje w sposób symboliczny jak wyglądają przyjaźnie i koleżeństwo, kiedy tylko w grę wchodzą pieniądze i kobiety. I co z tego, że jesteś lojalny i uczciwy, nie plotkujesz... Od tamtej pory stałem się egoistą i NIE ŻAŁUJĘ.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjaźń, to jak uczciwa dziewczyna. Raz na sto tysięcy się zdarzy. 

 

Większość "przyjaźni", to po prostu kompani od kieliszka, kiełby z grilla i piwka raz na kwartał. 

 

Jak pojawia się dupa lub pieniądze, to przyjaźnie znikają szybciej niż bańki mydlane. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwracam uwagę na jeden aspekt. Być może nie pomyślałeś, a być może nie potrafiłeś jasno zakomunikować ze nie powiesz szczegółów bo zależy ci na pracy. Miałeś strefę komfortu psychicznego (przyjaźń) i zapomniałeś o czujności. Plus wyczułem ze odmowa opowiadania o procesie rekrutacji była by dla ciebie trudna psychicznie. Być może jest to obszar do zastanowienia się czy da się coś tu poprawić.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 27.07.2020 o 15:53, RENGERS napisał:

My mężczyźni kochamy się w mitach o braterskiej przyjaźni do końca naszych dni i romantycznej miłości z kobietą z którą się zestarzejemy.

 

To ułuda, nic więcej.

 

Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń, ostatni raz  z terminu  "przyjaciel" korzystałem jako 15 latek, kiedy zostałem przez tą osobę ostro " wyruchany " nie dosłownie na całe szczęście.

 

 

Ech RENGERS jak Ty to dobrze ująłeś, kochamy się w mitach o braterskiej przyjaźni do końca życia, jak to pasuje do moich doświadczeń i do kolejnej sytuacji, w której ostatnio przyjaciel odmówił mi pomocy w trudnej sytuacji.

 

Chyba czas najwyższy się obudzić, przestać się oszukiwać i przejrzeć na oczy.

 

Pozdro RENGERS 🙂

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam Twojego przyjaciela, ale to może być typ człowieka - labradora, który dużo gada i nie myśli o konsekwencjach. Powiedz mu, że to trochę nie halo, że napuszcza własną Panią, by robiła Ci konkurencje.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 27.07.2020 o 13:30, poszukiwacz_prawdy napisał:

Witam wszystkich Braci!

 

Jestem w trzeciej dekadzie życia i przyjaźnię się (albo przyjaźniłem się, zobaczymy jak się to potoczy) z gościem, który jest dla mnie najlepszym przyjacielem (ja dla niego też). Znamy się od czasów szkoły podstawowej i praktycznie od tego czasu pozostajemy najlepszymi przyjaciółmi, nawet pomimo tego, że kiedy nastał czas decyzji dotyczącej wyboru szkoły średniej, poszliśmy innymi ścieżkami, ale za to niespodziewanie złożyło się tak, że na studiach byliśmy już razem. Nasza przyjaźń trwa więc kilkanaście lat, mamy bardzo zbliżone poglądy, humor itd. i tak się to kulało spokojnie bez większych zgrzytów aż do niedawna.

 

Od zeszłego roku (listopada) staram się o pracę w jednej z najlepszych firm, o ile nie najlepszej z mojej branży w moim mieście. Firma ta nie prowadzi rekrutacji w takim znaczeniu, że zamieszcza ogłoszenia o pracę i zaprasza kandydatów, a następnie któregoś z nich zatrudnia. Ja złożyłem CV tak po prostu z myślą, że może się odezwą. Tak się złożyło, że zadzwonili do mnie i zaprosili na rozmowę, na którą trzeba było być bardzo dobrze przygotowanym (jedna z najlepszych firm w moim mieście, więc oczywiste było, że będą sprawdzać co wiem i jak to potrafię wykorzystać), ale nie było wiadomo z czego będą padać pytania, ponieważ materia jest na tyle obszerna, że czas, który dzielił mnie od telefonu z zaproszeniem, do dnia spotkania, nie pozwalał na proporcjonalne przygotowanie. Spotkanie przebiegło chyba na tyle pomyślnie, że zadano mi pewne rzeczy do zrobienia w domu w celu dalszej weryfikacji mojej osoby, które miałem odesłać mailem. Po pewnym czasie zadzwonili do mnie, że pracy mi nie zaoferują na ten moment, ale zaoferują mi płatne praktyki (co jest rzadkością w mojej branży, dla osób z moim doświadczeniem), na których jeżeli się sprawdzę to dostanę umowę o pracę, mankament był taki, że dopiero od marca następnego roku. Uznałem, że czas ten poświęcę na napisanie pracy magisterskiej i naukę do sesji (wtedy byłem na ostatnim roku studiów). W marcu następnego roku rozpocząłem płatne praktyki, które niestety zostały przerwane w połowie marca przez COVID-19, ponieważ firma ta zamknęła się i jej pracownicy pracowali zdalnie z domu, czego ja niestety nie mogłem robić, ponieważ jako praktykant nie miałem dostępu do wewnętrznych centralnych baz danych (dostęp do nich mają tylko pracownicy). Osoby decyzyjne stwierdziły, że z opinii osób z którymi współpracowałem, wykazuję potencjał i  zapewniły mnie, że powrocie do normalności i otworzeniu firmy będą o mnie pamiętać i tak też się stało, zadzwonili w czerwcu i zaprosili mnie na płatne praktyki po obronie pracy magisterskiej.

 

Po tym jak przeszedłem „proces rekrutacyjny” w listopadzie zeszłego roku, wszystko opowiedziałem mojemu przyjacielowi ze szczegółami, przez co wiedział, o co pytają, z czego pytają, po prostu wszystkie istotne szczegóły, które mogą być na wagę złota dla osoby, która starałaby się o pracę w tej firmie. Natomiast mi nikt niczego nie powiedział (nie mam takich znajomości) i sam musiałem przez to przejść, a z racji bycia studentem wtedy moje doświadczenie w takich rozmowach w tej konkretnej branży było zerowe. Logiczne jest to, że przyjaciel podzielił się tymi informacjami ze swoją partnerką.

 

W czym tkwi problem? Otóż, kilka dni przed rozpoczęciem „kontynuacji praktyk” zadzwoniła do mnie partnerka mojego przyjaciela z informacją, że zastanawiała się, czy złożyć do tej firmy CV, ponieważ też szuka pracy i powiedziała, że jej partner, a mój najlepszy przyjaciel powiedział jej, żeby składała CV do tej firmy. Chwaliła się, że zaprosili ją i pytała się mnie z czego się przygotować oraz prosiła o wskazówki i o wszelkie przydatne informacje. Poczułem wtedy „ukłucie w sercu”, że mój najlepszy przyjaciel jej tak doradził, mimo, że wiedział, że staram się tam o pracę od dłuższego czasu, bardzo mi zależy na tej pracy,  jest tam ciężko się utrzymać, a co dopiero dostać pracę, i to czy mi zaproponują pracę stoi pod dużym znakiem zapytania, a nie oszukujmy się, stara się ona o pracę na tym samym stanowisku, co stwarza konkurencję dla mnie.

 

W tej historii ważne jest to, że w czasie studiów byłem z moim przyjacielem na płatnym z urzędu pracy stażu w innej firmie na okres 6 miesięcy. To ja znalazłem informację, że możemy pójść na płatny staż przy zerowym doświadczeniu i to ja znalazłem tę firmę. Umówiliśmy się, że jeżeli będzie taka sytuacja, ta firma zaproponuje pracę tylko jednemu z nas, to żaden z nas nie przyjmie takiej propozycji i pójdziemy szukać pracy już samodzielnie. Po upływie stażu, firma ta zaproponowała mojemu przyjacielowi pracę i stwierdziłem, że anuluję tę „umowę lojalnościową” i niech mój przyjaciel przyjmie tę ofertę i niech mu się wiedzie. Dla niego był to strzał w dziesiątkę, ponieważ ma się tam bardzo dobrze i ja się z tego bardzo cieszę. Ja natomiast bez żadnych sukcesów przez długi czas szukałem pracy w tej branży, co z moim niewielkim doświadczeniem jest trudne, ale na szczęście pojawiło się światełko w tunelu w postaci firmy w której obecnie wykonuję praktykę starając się o pracę. Ponadto na pewien czas przed stażem, byliśmy oboje bezrobotni i szukając pracy zawsze myślałem też o nim, w takim znaczeniu, że pytałem o robotę dla dwóch osób (praca dorywcza i wakacyjna) i w końcu udało mi się załatwić nam obu pracę. Mówię o tym, nie dlatego, żeby się pochwalić ile on to mi zawdzięcza, tylko dlatego żebyście zrozumieli moją motywację, czemu wydaje mi się, że jego zachowanie tym bardziej jest nieuczciwe.

 

Zabolała mnie ta sytuacja, wydaje mi się, że mój przyjaciel rzucił mi kłodę pod nogi namawiając swoją partnerkę do złożenia CV tam gdzie ja staram się od dłuższego czasu o pracę, wykorzystując moje doświadczenie i informację o tym, jak przejść etapy rekrutacji, przez co znacznie lepiej może wypaść i wie czego się spodziewać. Mój przyjaciel znajduje się w komfortowej sytuacji, ponieważ ma świetną pracę, a ja przez długi czas pozostawałem z niczym pomimo mocnych starań, a jak już pojawiło się światełko w tunelu i wydawało mi się, ze idzie to w dobrą stronę, to niestety pojawiła się taka przeciwność losu. Nie miałbym w ogóle żadnego problemu, jeżeli startowałbym z partnerką przyjaciela w tym samym czasie o to samo stanowisko, ale ja staram się tam od dłuższego czasu o pracę, a ona i mój przyjaciel dobrze o tym wiedzieli i wykorzystali moje doświadczenie na tym polu. Jeśli chodzi o jego partnerkę, to w zasadzie nie łączą nas żadne więzy lojalności wynikające z jakieś przyjaźni, jednak wydaje mi się, że wiedząc, że staram się o pracę od dłuższego czasu w tej firmie, to jako partnerka mojego przyjaciela chyba powinna sobie zdawać sprawę, że może być jakiś kwas. Jest to kontrowersyjna sytuacja i zawsze przecież mój przyjaciel mógł się mnie zapytać co o tym myślę, czy miałbym coś przeciwko, ale niczego takiego nie zrobił. Od tego czasu nie mamy kontaktu. Muszę się z nim rozmówić na żywo, dlatego potrzebuję waszej opinii w tej sprawie.

 

Proszę o wasz punkt widzenia w tej sprawie.

Będę Bracie brutalnie szczery:

1. Jesteś zbyt honorowy (ja Cię za to szanuję, ale ludzie i świat Cię za to zjedzą i wyplują).

2. Dałeś się wydymać podwójnie, co jest konsekwencją ww. punktu - on ma robotę, ona kręci tam temat, a Ty nie masz, a siedzisz z bolączką na forum.

3. Bądź w zyciu egoistą. Myśl o swoim interesie. Przyjaźn (jakkolwiek rozdmuchana jak wiele rzeczy w życiu) swoją drogą. Kilkadziesiąt lat życia, które dali Ci rodzice są po to, abyś spędził najwygodniej dla siebie.

 

Przełknij to i będzie jak będzie. Bądź mądrzejszy.

W dniu 30.07.2020 o 09:57, maroon napisał:

Przyjaźń, to jak uczciwa dziewczyna. Raz na sto tysięcy się zdarzy. 

 

Większość "przyjaźni", to po prostu kompani od kieliszka, kiełby z grilla i piwka raz na kwartał. 

 

Jak pojawia się dupa lub pieniądze, to przyjaźnie znikają szybciej niż bańki mydlane. 

Dokładnie. Autorze, zapamiętaj to.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście mam mieszane uczucia, za dużo niewidomych. Może powiedział i tym myszce i ona się napaliła? 

Ja bym postawił sprawę jasno, rozmowa w 4 oczy i wiesz na czym stoisz.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsza i najistotniejsza rzecz, musisz myśleć o sobie i swojej dupie. To, że jesteście przyjaciółmi nie oznacza, że możesz wszystko tolerować. Na Twoim miejscu pogadł bym z nim konkretnie i wszystko się wyjaśni. Nie na co po tylu latach spisywać tej relacji na straty rozmowa powinna pomóc. Musisz też brać pod uwagę, że mimo waszego stażu czasem relacje się kończą, bo pojawia się kobieta, zmieniają priorytety. 

 

Lata wstecz miałem bardzo dobrego kumpla. Odkąd pojawiła się kobieta wyniósł się do niej kilkaset km odemnie i kontaktu obecnie nie ma. Musisz mieć na uwadze to, że każda relacja może się kiedyś skończyć a nie podpierać się stażem waszej przyjaźni. Powodzenia 😉

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Marlenka
      Jestem w relacji z mężczyzną ponad 5 lat. On w trakcie rozwodu,ja po rozwodzie. On po przejściach ja również. On ma zobowiązania co do dzieci,ja ich już nie mam, są samodzielne. Nie ma między Nami, żadnych sprzeczek. Nie chce Jego kasy,ślubu,chce tylko Jego osoby, niesamowitego seksu,wspólnego wsparcia,zrozumienia,spędzania czasu z Nim i Jego malutką córką...czy to aż tak dużo...za dużo? Kochamy się,ale kontakt i spotkania są znikome od pół roku, ponieważ on pracuje bardzo dużo i odkłada kasę na mieszkanie.
      Gdzie popełniłam błąd? Mężczyźni.. Jak to jest z Wami ? Wymagać od Was źle...nie wymagać też źle;( Czy kobieta niezależna to ta gorsza? Czy Wy potrzebujecie kobiety,która zrobi Wam sceny o pierdoły,bo inaczej nuda? 
      Życie zaczyna się po 40-stce ale raczej z torem przeszkód;( 
       
       
    • By TheFlorator
      Witajcie.
       
      Siedze wlasnie w pubie hotelowym I "pracuje".
       
      Przyszly 2 kobiety prowadzac na wozku chlopaka/faceta. Wozek jak widac specjalistyczny.
      Chlopak widac wychudzony ledwo sie rusza, trzeba mu wycierac buzie etc.
      Co chwile tylko cos "buczy"/"kaszle" itp tak jakby byl w strasznym bolu. Oczywiscie nie mowi.
      Wydaje mi sie, ze dystrofia miesniowa bo ledwo sie rusza. Nie mam pojecia, poniewaz sie nie znam.
       
      Kurwa, siedze naprzeciwko I nie moge na to patrzec jakos beznamietnie udajac, ze mi to lata kolo nosa.
      Z 1 strony w takich momentach czlowiek nabywa perspektywy do swoich problemów.
       
      Z 2 strony, ponownie zastanawiam sie na temat sensu/moralnosci eutanazji I czy w ogole mozna w jakis "humanitarny" sposob bawic sie w "Boga".  ?
       
       
    • By devil
      Ostatnio naszły mnie przemyślenia, czy jest sens przyjaźnić się z byłą?
       
      Miłość, miłością, ale przyjaźń to jednak co innego. Z autopsji wiem (jak pewnie większość z Was), że łatwo wygadać się na każdy temat przyjacielowi/przyjaciółce niżeli rodzinie czy kolegom. 
      Panuje przekonanie, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, bo zawsze doprowadza to do uczucia z którejś ze stron i cała ta relacja przyjaźni przestaje istnieć.
       
      Jednak miłość zawsze może ulecieć, ale jednak przyjaźń może zostać. Czasem tracimy uczucie do danej osoby, ale niekoniecznie tracimy nią zainteresowanie.
      Jeżeli człowiek ma co zaoferować w relacjach międzyludzkich to chcemy mieć taką osobę przy sobie. Czujemy wtedy, że możemy się tej danej osobie wygadać i jest miejsce dla niej w naszym życiu.
      Przyjaźń jest ważna, bo wiemy, że mimo wszystko nie odczujemy uczucia samotności, mamy do kogo się zwrócić, o coś zapytać, uzyskać radę etc.
       
      Z doświadczenia wiem, że różnie bywa w tej kwestii. Zapewnienia, że będziemy się przyjaźnić skończył się unikaniem wzroku na ulicy. 
      Teraz jestem w podobnej sytuacji, jednak kontakt częściowy pozostał. Pozostało zainteresowanie osobą i uczucie, że zawsze można było na każdy temat porozmawiać i się zwierzyć. 
      Jest jednak obawa czy jest to dobre rozwiązanie czy jednak niepotrzebne zagłębianie się w ten kontakt, który może się przerodzić w coś innego. 
      Dodam, że jest to świeża sprawa (nieco ponad miesiąc od rozstania), a uczucie miłości które istniało zastygło, a więc nie ma szans by coś na nowo się narodziło. 
       
      Dlatego też powstało to pytanie, czy jest sens? Czy jednak próba przyjaźni z byłą/byłym jest czymś najgorszym, bo tylko otworzy stare rany? 
      Miał ktoś podobnie i jest chętny podzielić się swoją wiedzą na ten temat? Jak to się dla niego skończyło lub czy nadal to trwa? 
       
      Pozdrawiam 
    • By Bruxa
      Temat do analizy (żarcik uprzedzający).
       
      Co powoduje u Was największą niemoc, frustrację w życiu, z czym nie możecie sobie poradzić / nie możecie tego przeskoczyć? Obojętne czy chodzi o siebie i swoje sprawy, konkretnych ludzi czy życie samo w sobie.
    • By maggienovak
      Nie mam przyjaciółek. Parę miechy temu było mi z tym ok, wręcz zakończenie kontaktu z nimi było konieczne. 
      Teraz wiem, że potrzebuję dobrego i wzmacniającego kumpelstwa z kumatą babą. 😂
       
      Z dwiema przyjaciółkami zakończyłam definitywnie znajomość po tym, gdy:
      1) pierwsza po pijaku wyrzuciła mi, że jej nic nie pomagam (dziewczyna na rencie, szukałam dla niej kliniki i fundacji, która podejmie się jej leczenia, przyjaciółka miała po prostu zebrać swoją całą dokumentację medyczną, do dzisiaj tego nie zrobiła; jeździłam z nią wszędzie), gdy wytrzezwiala nie miała mnie zamiaru przeprosić, bo to po pijaku było... Więc był koniec znajomości.
      2) druga jest o 16 lat ode mnie starsza, równa i zaradna babka. Gdy od roku była posucha z Moim, to ona mi jasno doradzila "idź se gdzieś na ruchanie, normalna sprawa, ja mojego przez 10 lat zdradzalam. Natury nie oszukasz. Miałam takie prawo, Ty też masz."
      Szok! Przecież ile razy przy wódce jechała po laskach, co zdradzają, się qrwią! Głosiła moralizatorskie treści w towarzystwie niczym kaznodzieja. Po tej sytuacji nie mogłam znieść jej mądrowania się w towarzystwie odnośnie związków, moralności. Również zakończyła się znajomość.
       
      W poprzednim związku owe przyjaciółki były na nie bieżąco ze wszystkim, co się działo w owym związku. Niepotrzebnie w wielu sytuacjach się ich słuchałam, ale w jednym miały rację "weź już od niego odejdź". Zrobiłam dopiero to trzy lata później. Wiecie z wczesniejszych postów, dlaczego nie powinnam być w tamtym związku.
       
      Jestem na etapie wyrabiania swojej kobiecości? 
      Gdyby nie forum, to nie wiedziałabym od czego zacząć. 
      Mam tu wsparcie od dwóch samców. Mega dzięki.
      Jednak wiem, że potrzebuję dobrej relacji z mądrą kobietą. 
      Przychodzi życie, fajnie jest z kimś się widywac, z kimś inspirujacym, niemarudzacym, aktywnym. Bo ileż można wysrywac się na forum. 😂😂
       
      Jak Wy, Panowie i Panie podchodzicie do przyjaciółek i przyjaciół swoich partnerów?
       
      Mój nie lubił tych dwóch przyjaciółek, ale był kulturalny wobec nich. Ma rację, że powinnam spędzać czas z babskim towarzystwie. Mój mawia "że facet babie i baba facetowi nie doradzą tak, jak baba babie i facet facetowi". 
       
      Mój ma kumpele w Warszawie. Dziewczyna lubiąca wojskowe klimaty, ma faceta wojskowego, jest atrakcyjna takie 8,5/10. Mówi w iluś językach, czego się nie dotknie to jest zayebista.
      Poznałam dziewczynę, naprawdę robi wrażenie i nie dziwię się, że ma w uj adoratorow.
      Wiem, że Mój też do niej podświadomie wzdycha, ale jakoś mnie to nie denerwuje, bo gdybym była facetem, też zwracabym na nią uwagę.😂😂
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.