Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Posted (edited)

Witajcie Bracia,

 

niedawno się zarejestrowałem, odczekałem troszeczkę z pisaniem o sobie, aż zawartość forum mi się ułoży i trochę "ubije", ale muszę powiedzieć że cieszę się że tutaj trafiłem zanim... no właśnie, zanim... :)

 

Jestem singlem, czwarta dekada, ale już bliżej 40. niż dalej. Introwertyk, 5 w enneagramie, INTJ w Myers-Briggs. Outsider i aspołeczniak. Logiczny i chłodny emocjonalnie. 178/72, z wygladu jestem zadowolony, raczej powyzej niz ponizej przecietnej, chociaz troche lysieje :P, od 2 lat uprawiam regularnie biegi (maratończyk) i kalistenikę, 5 treningów w tygodniu. Po długiej i ciężkiej pracy wyszedłem z krzyżowego uzależnienia od narko, alko i hazardu, przez które zmarnowałem kilkanaście lat swojego życia, w których mógłbym się bawić i nabywać społeczne skille, zamiast tego siedząc w domu przed ekranem kompa, pijąc, ćpając i przewalajac hajsy na hazardzie.

 

Przez to kompletny brak miękkich umiejetnosci spolecznych. Do tego pochodzę z alkoholowego domu, na 100% jestem DDA. Z kobietami doświadczenia nikłe - "szczeniacka miłość" w szkole średniej, jedyny dłuższy związek 4 miesiące na studiach, gdzie kompletnie odjechałem tonąc w zakochaniu i dostałem blachę kiedy luba wyjechała za granicę, a ja żyłem nadzieją że może jednak coś. Seksu w moim życiu niezmiernie mało, późny start, bo dopiero z moją pierwszą + divy kilka razy, obecnie 8 lat bez żadnego ciupciania. Nie umiem / nie lubię flirtować, small-talk mnie dobija, spotkania towarzyskie są nudne, wolę poczytać coś mądrego/obejrzec film/pocwiczyc/pograc w cos. Nie fapuję za często, nie jestem uzależniony od porno (wiedza z terapii uzależnień bezcenna w tym względzie :P ).

 

Pracuję na styku prawa i biznesu i co ciekawe mimo introwersji zupełnie nie mam problemu w nawiązywaniu relacji z klientami (obu płci), jestem wówczas wyluzowany, przekonywujący, pewny. Nie wqrwia mnie to co robię i przynosi to stopniowo coraz większy profit. Tak długo jak relacja jest formalna/biznesowa to pływam jak ryba, więc nie można powiedzieć że mam fobię społeczną. Niestety przez hazard zaczynam od zera jeśli chodzi o majątek i zasoby, jestem na etapie odrabiania długów, korzystam z pomocy starych (mieszkanie bez czynszu najmu / tylko opłaty, żadnych transferów $ od nich a długi spłacam sam, bez ich pomocy).

 

I piszę to wszystko nie dlatego że jestem w czarnej dupie, tylko czuję jakbym zaczynał życie od nowa. Z jednej strony dobija świadomość, że przekichałem sobie kilkanaście lat życia i wskakiwanie na jego normalne tory już nie ma sensu, bo nie dogonię, nie dorównam reszcie, a presja czasu może mnie wpędzić w *ujowe wybory, z drugiej strony, najlepsze lata przede mną, bez zobowiązań, alimentów i bombelków, mogę robić co chcę i jak chcę nie oglądając się na nikogo. Szukam jakiegoś punktu zaczepienia, sporo dylematów przede mną - czy olać społeczny matrix i wieść radosne kawalerskie życie, czy zawalczyć, podoświadczać, bo jednak kobiet w moim życiu było mało. Odpycha mnie od tego sporo negatywnych wzorców relacji naokoło mnie, generalnie w mojej rodzinie pełno beta-providerów i pantoflarzy. Niby chciałbym jakiejś relacji i bliskości, ale z drugiej strony mam ogromną potrzebę samotności i wiem, jakie koszty się wiążą z relacjami. No i przez dłuższy okres samotności i abstynencje od seksu troche mi sie wkrecil lek przed kobietami. Czy z introwertyka można się stać królem życia, czy też robienie czegoś wbrew sobie jest niszczeniem siebie i lepiej odpuścić. Dodatkowo mierzi mnie społeczna niekiedy głupota i kult stadności, kręci mnie iść pod prąd i własną ścieżką, co jest trudniejsze, ale ciekawsze, niż płynąć z prądem i jechać wg oklepanego schematu wykształcenie - kariera / korpo - kredyt hipoteczny - mieszkanie - myszka - bombelki - bombelki bombelków - emerytura - piach. Nie waham się walić pod prąd i głośno wyrażać swoje zdanie jeśli tylko jest to zgodne z moimi emocjami/potrzebami i nie powoduje krzywdy drugiego człowieka, co często spotyka się z ostracyzmem albo zepchnięciem do szufladki dziwak / debil (wliczone w koszta).

 

Ostatnie 2 lata mojego życia poza wychodzeniem z uzależnienia to taki rozbudowany tryb mnicha, mieszkam sobie sam, wszystko ogarniam wokół siebie, potrafię 2-3 dni z rzędu nie odezwać się do nikogo, sporo medytuję, kontempluję. W tym czasie co oczywiste nie pojawili się w moim otoczeniu żadni ludzie z którymi nawiązałbym długotrwałą znajomość, nie jara mnie jakoś poznawanie nowych ludzi ot tak, w celach towarzyskich, chociaż sporo ich się przewija w moim życiu zawodowym. Jednak z drugiej strony takie życie do końca wydaje mi się zbyt nudne i uporządkowane, choć jest przewidywalne i bezpieczne. Po lekturze forum a propos kobiet jestem gdzieś na granicy albo mieć kompletnie wywalone z poczuciem, że coś w życiu mnie omija, i zostawić status quo, albo próbować się zmieniać, bawić, podrywać, ale to już wali trochę robieniem czegoś pod kobiety, a nie pod siebie...

 

Nie oczekuję od Was jakichś złotych rad typu co mam robić etc., ale miło będzie jak napiszecie jak Wam się to czyta, może ktoś miał podobne doświadczenia i jest w życiu gdzieś dalej niż ja, może stał kiedyś przed podobnym dylematem i jakoś to rozwiązał, a może po prostu p****olę kocopoły i powinienem się ogarnąć. Anything would be helpful :)

 

Przy okazji muszę powiedzieć że bardzo dobrze że trafiłem na to forum, bo co prawda pracowałem niegdyś trochę przy rozwodach, jednak kilka razy japę rozdziawiłem jak poczytałem co niektóre historie braci.

 

Pozdrawiam i liczę na feedback! :)

Edited by ninja09
  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyta się świetnie. Mądry chłop. 

 

Pociągu do kobiet nie unikniesz. Możesz świadomie je kontrolować przynajmniej w części. Nie wierzę, że mógłbyś mieć kompletnie wywalone przez dłuższy czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ninja09 moim zdaniem powinieneś spróbować, dać szansę tylko że nie z pozycji "nie chce/sie uda to się uda/a niech mi tam, sprobuje ale nie bede się angażował" - bo to na pewno będzie złe doświadczenie. Jesteś ogarnięty także myślę że rozumiesz to, że żeby pewne rzeczy doświadczyć to... trzeba je doświadczyć. W tym przypadku to jest tak jakbyś chciał biec maraton ... ale jadąc rowerze, z boku, niby ta sama trasa, ale to nie to samo. Na spokojnie się rozejrzyj, wbij w portal randkowy, bez stresu popisz sobie z kobietami, nawet nie po to, zeby się umówić (w sumie jakby cos... to czemu nie) ale po to, żeby pogadać, poznać tą grę. Jeżeli chodzi o seks ... czasami można płatny spróbować. Wiesz jak działaja nałogi także się nie uzależnisz ani nie dasz się oskubać.

To tak moim zdaniem. Powodzenia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@bargian wg mnie seks jest zawsze płatny, w jakiejkolwiek postaci, zmienia się tylko waluta, u divy są to peeleny, w związku czas, fochy i emocjonalne dramy panci i ich znoszenie, które drenuje z Ciebie energię (lub też wariant tak jak u divy ale zamiast pieniędzy ruchomości i inne dobra); próbować próbowałem, ja lubię inteligentną rozmowę na jakieś poważniejsze tematy, niestety pisanie i podrywanie w większosci opiera się na small-talku, prostych skojarzeniach i duperelach, a tego nie lubię, tu wszystko się rozbija o to że nie mam motywacji pozytywnej do poznawania, bo nie chcę, nie jest to dla mnie coś pociągającego, za to są same motywacje negatywne (bo większość tak robi, bo presja społeczna, bo popkultura, bo jak ktoś sam w tym wieku to pewnie coś ma z głową etc.)

 

@donatello kompletnie wywalone to nie mam, lubię się na ulicy obejrzeć za tym i owym, albo jak widzę przed sobą co zgrabniejszą biegaczkę to trochę zwolnić tempo ;) to jednak wszystko, nie chce mi się podbijać, gadać o duperelach, bawić się w triki z PUA, nie jest to dla mnie atrakcyjne, wręcz jest to sztuczne i żałosne

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znam "ból" autora przy czym "cierpiałem" tak jakieś 15 lat temu. Introwertyk z charakteru, przymusu. wyboru, aspołeczniak itd. I te dylematy czy w wieku np. 25 lat nie wypadałoby mieć X i Y. Po kilku latach pracy z ludźmi "wyleczyłem" się z tego i uznałem, że ze mną jest wszystko w porządku, a wokół mnie sporo ludzi ma podobne podejście. Tak jak wspominał kolega powyżej radzę popisać z dziewczynami na wszelkiej maści portalach i czatach. Dla mnie osobiście była to szkoła budowania zdrowego dialogu z płcią przeciwną. Przemielenie kilkudziesięciu dziewczyn pozwoliło poznać mechanizmy myślenia, a może raczej schematy. Człowiek się wyluzował, bardziej uwierzył w siebie i bez specjalnych oczekiwań zacząłem się spotykać z owymi chatterkami. Poznałem zasadę selekcji, pułap oczekiwań i sam siebie mogłem gdzieś uplasować w rankingu, nazwijmy to, atrakcyjności.  W tzw. międzyczasie starałem się poprawić coś w sobie, a przede wszystkim dbać o portfel, oszczędności. dobyłem jakąś pozycję wyjściową w potencjalnej relacji z kobietką i też łatwiej było mi od tego czasu oczekiwać więcej od drugiej strony.

To wszystko nie oznacza, że przestałem być introwertykiem. Skądże. Po prostu związałem się z...introwertyczką :) Jazd emocjonalnych praktycznie nie stwierdziłem (no dobra, PMS, ale akceptowalne), a w łóżku lepiej niż dobrze.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, ninja09 napisał:

@bargian wg mnie seks jest zawsze płatny, w jakiejkolwiek postaci, zmienia się tylko waluta, u divy są to peeleny, w związku czas, fochy i emocjonalne dramy panci i ich znoszenie, które drenuje z Ciebie energię (lub też wariant tak jak u divy ale zamiast pieniędzy ruchomości i inne dobra)

Oczywiście, że zawsze się płaci. Nawet za zwykłe spotkanie się ZAWSZE płaci, chociażby czasem i uczuciami...

Share this post


Link to post
Share on other sites

  

7 godzin temu, ninja09 napisał:

nie mam motywacji pozytywnej do poznawania, bo nie chcę, nie jest to dla mnie coś pociągającego, za to są same motywacje negatywne (bo większość tak robi, bo presja społeczna, bo popkultura, bo jak ktoś sam w tym wieku to pewnie coś ma z głową etc.)

Być może masz jakieś blokady w tym względzie związane z przeszłością, jakieś negatywne doświadczenia. DDA i DDD mogą wynosić tego typu schematy z domu. Pewne reakcje włączają się chroniąc Cię przed szkodami emocjonalnymi, działają jako mechanizm ochronny przed potencjalną krzywdą. Warto się temu przyjrzeć, bo często jest to nieaktualne w dorosłym życiu oprogramowanie wgrane nieświadomie podczas dzieciństwa.

 

22 godziny temu, ninja09 napisał:

Po lekturze forum a propos kobiet jestem gdzieś na granicy albo mieć kompletnie wywalone z poczuciem, że coś w życiu mnie omija, i zostawić status quo, albo próbować się zmieniać, bawić, podrywać, ale to już wali trochę robieniem czegoś pod kobiety, a nie pod siebie...

   Na forum trafiają różni faceci, różne mają historie, różne opinie, różne doświadczenia i wnioski. Jak chcesz podrywać, zmieniać coś, bawić się - rób to. Czy ja pomyślę o tym, że to wali robieniem czegoś pod kobiety? Może tak, może nie, ale w każdym z wypadków nie ma to wpływu na Twoje życie. Popęd seksualny jest jedną z największych sił napędowych rozwoju mężczyzn na przestrzeni dziejów, moim zdaniem nie powinno to być powodem do wstydu. 

 

   Jordan Peterson w swoich wykładach i książce opisuje balans pomiędzy chaosem i porządkiem. Porządek to wszystko co znane, bezpieczne i ustrukturyzowane, chaos to niebezpieczne, nieznane, ryzykowne, nowe. W naszym życiu dobrze jest znaleźć balans pomiędzy porządkiem i chaosem. Jeśli jest za dużo tego pierwszego - nie rozwijamy się, jest nudno, stajemy się słabi, czasami despotyczni i totalitarni. Jeśli natomiast za dużo drugiego - boimy się, rośnie nasz niepokój, organizm jest wiecznie przygotowany do obrony (zużywając zasoby fizyczne i emocjonalne) bo przecież w ekstremalnych wypadkach grozi nam śmierć. Strategia życiowa, jaką proponuje Peterson to zbudowanie zarówno w swojej głowie jak i w swoim otoczeniu (zaczynając od własnego domu) bezpiecznej, uporządkowanej przystani i delikatne, acz systematyczne poszerzanie jej. Przez jej poszerzanie rozumiemy wchodzenie w otaczający ją chaos, lecz w sposób stopniowy, zaplanowany. Poszerzając swoje granice uczymy się, rośniemy, doświadczamy życia. Jeśli ustawimy wszystkie parametry tak, aby mieć jak największe szanse na zwycięstwo jednocześnie ryzykując jak najmniej, wtedy w konsekwencji prowadzimy bezpieczne, acz ciekawe i ekscytujące życie.

 

   Mam wrażenie, że wyszedłeś z chaosu i zbudowałeś wokół siebie bezpieczny porządek, w którym zaczyna być trochę ciasno. Zdrowe miejsce na jakieś nowe hobby. 

23 godziny temu, ninja09 napisał:

No i przez dłuższy okres samotności i abstynencje od seksu troche mi sie wkrecil lek przed kobietami.

Lęk przed kobietami to lęk przed matką naturą, która na Ciebie patrzy i ocenia.   

 

 

 Być może pierd*lę kocopoły, psychologiem nie jestem :) Pozdrawiam. 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.08.2020 o 17:57, ninja09 napisał:

Po lekturze forum a propos kobiet jestem gdzieś na granicy albo mieć kompletnie wywalone z poczuciem, że coś w życiu mnie omija, i zostawić status quo, albo próbować się zmieniać, bawić, podrywać, ale to już wali trochę robieniem czegoś pod kobiety, a nie pod siebie...

Pójście w stronę drugiej skrajności, czyli totalnego odcięcia się i izolacji od kobiet też nie jest moim zdaniem dobrym rozwiązaniem. To, że np. spróbujesz swoich sił na portalach randkowych nie będzie oznaczało, że robisz to pod kobiety, a dla siebie by przełamać się i trochę się oswoić z tym mitycznym small talkiem i gadaniem o pierdołach. Z większością kobiet niestety nie porozmawiasz na jakieś górnolotne tematy, od tego są kumple, chociaż z tym też bywa różnie. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 hours ago, salt0 said:

Mam wrażenie, że wyszedłeś z chaosu i zbudowałeś wokół siebie bezpieczny porządek, w którym zaczyna być trochę ciasno. Zdrowe miejsce na jakieś nowe hobby. 

Bingo. To jest dokładnie to co odczuwam i co powoli się wkrada. Monotonia. Kawałek z Petersona o optymalnej strategii balansu między chaosem a porządkiem brzmi zachęcająco. Dzięki ziomek! Zresztą, myślę że wizyta tutaj na forum i ten mój post to już krok w jakimś kierunku.

 

1 hour ago, Mattheo said:

Pójście w stronę drugiej skrajności, czyli totalnego odcięcia się i izolacji od kobiet też nie jest moim zdaniem dobrym rozwiązaniem. To, że np. spróbujesz swoich sił na portalach randkowych nie będzie oznaczało, że robisz to pod kobiety, a dla siebie by przełamać się i trochę się oswoić z tym mitycznym small talkiem i gadaniem o pierdołach. Z większością kobiet niestety nie porozmawiasz na jakieś górnolotne tematy, od tego są kumple, chociaż z tym też bywa różnie. 

Innymi słowy sprowadza się do tego, że albo albo cierpliwie ustawiam bierki na szachownicy i uczę się grać w tą grę zgodnie z zasadami (które mi się nie podobają, ale których nie zmienię), albo strzelam focha, wywalam bierki i odchodzę od szachownicy. Wybór jest więc oczywisty, a jako dobrą analogię mogę sobie zarzucić własną drogę od sportowego zera do przebiegnięcia maratonu :)

Edited by ninja09

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 hours ago, Moriente said:

@ninja09 jaki masz stosunek do pornografii i samo gwałtu? 

Jestem nieaktywny na 'rynku' wiec fapuję z 4-5 razy w miesiącu (ostatnio np. tydzień temu w poniedziałek). Traktuję to jako realizację potrzeby, a nie rozładowanie napięcia (bo np. jestem wk**wiony), najczęściej wykorzystuję poranne drewno po pobudce po prostu i tyle.

 

Pornhubik rzadziej, ale zdarza się, dla urozmaicenia. Nic zbereźnego, klasyka, ale też nie jest to niezbędne do tego żeby fapnąć, mam bujną wyobraźnię ;) 

 

Czytałem o NOFAP i w sumie nie miałbym żadnego problemu żeby zupełnie odstawić, tylko że to chyba dla uzależnionych co walą po 4-5 razy dziennie i przez to kompletnie tłumią popęd, a u mnie jest i umiar, i odstęp.

Edited by ninja09

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@ninja09 zastanów się nad jakimś sportem technicznym semi-grupowym typu: wspinaczka, nurkowanie, żeglarstwo, windsurfing, jazda konna, motocykle adventure, trekking górski - tam gdzie mógłbyś poznać ludzi tym zajaranych, a przy okazji kobiety, ktore się tym jarają. Może udział w jakimś klubie, co jakiś czas wspólne wypady, moze jakieś obozy - to powinno ci zapewnić rozrywkę i zaspokoić potrzeby socjalizacji w 100%. Przy czym jest to dużo ciekawszy sposób na spędzanie czasu niż wódeczka na grillu ze znajomymi co tydzień. 

 

Ps. Tylko to wszystko kosztuje, czasem sporo, więc jak dajmy na to zbierasz na kawalerkę pod wynajem, to musisz ocenić czy ci się kalkuluje. 

Edited by maroon
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@maroon na razie finanse w zbyt kiepskim stanie na takie aktywności, ale generalnie czaję koncepcję

 

Tak zbierając to do kupy po tygodniu, to widzę to tak:

- finanse i majątek na razie leżą, ale mam dobry zawód+wykształcenie i fajne zarobki, więc odskoczę no-time

- wygląd akceptowalny, nie ma tragedii, rzeźba zrobiona, wysportowany

- social skille słabiutkie do podciągnięcia na cito (koniecznie jakieś męskie grono znajomych + poznawanie, oswajanie się z kobietami).

 

Skorzystałem z rad i ogarnąłem już portal randkowy, na razie chatuję, poznaję, ale miałem już i rozmowę telefoniczną bo panna chciała pogadać :D wypadło całkiem si. Jak zjadę do miasta to przyjdzie czas na działania w terenie, bo na razie z racji miejsca zamieszkania odpadają spotkania. Przyda się nowe hobby i odkopanie kontaktów z kumplami, jakieś męskie aktywności.

 

To co mi się podoba to to, że mimo lęku działam, że mnie nie paraliżuje i że gotów jestem na nowe zamiast okopać się w bezpiecznym azylu.

 

Dobija mnie strasznie że zmarnowałem lata 20.-30. przez uzależnienia, bo teraz jestem mega w tyle. Ale wygrywa nastawienie na to co mogę jeszcze zrobić, a mogę mega dużo. Idea przewodnia to inwestować w siebie dla siebie i rozwijać się stopniowo, a kobiety gdzieś tam przy okazji.

 

Także podejmuję walkę, z tyłu głowy mając oczywiście content z forum. Może będę pisał od czasu do czasu jak idzie.

 

Dzięki serdeczne za wszystkie odpowiedzi, dobrze że tu trafiłem :)

Edited by ninja09
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
10 godzin temu, ninja09 napisał:

Dobija mnie strasznie że zmarnowałem lata 20.-30. przez uzależnienia, bo teraz jestem mega w tyle. Idea przewodnia to inwestować w siebie dla siebie i rozwijać się stopniowo, a kobiety gdzieś tam przy okazji.

Porównywanie siebie do kogokolwiek innego niż do siebie z przeszłości mija się z celem. Życie pisze różne scenariusze, każdy startuje z innej pozycji, w innym otoczeniu, w innej rodzinie itp. Masz świetne nastawienie, a bagaż doświadczeń z przeszłości możesz wykorzystać jako silny bodziec motywacyjny. Nie chcesz przecież czuć się tak jak wtedy i zrobisz wszystko, żeby tego uniknąć w przyszłości, nieprawdaż? 

 

10 godzin temu, ninja09 napisał:

Skorzystałem z rad i ogarnąłem już portal randkowy

Uważaj tylko na samotne matki z dziećmi :D

10 godzin temu, ninja09 napisał:

Także podejmuję walkę, z tyłu głowy mając oczywiście content z forum. Może będę pisał od czasu do czasu jak idzie.

Wrzucaj update'y, taki kontent jest potrzebny na tym forum. 

 

 

Co do taniego, grupowego hobby to polecam zajęcia jogi :D Pełno dziewczyn i samo zdrowie. 

Edited by salt0
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po dwóch miesiącach od wrzucenia tutaj pierwszego postu małe podsumowanie co przez ten czas zrobiłem.

 

1. PORTAL RANDKOWY
- kilkadziesiąt matchy, 30-40 dłuższych gadek z kobietami
- zorientowanie się ocb w rynku matrymonialnym, realna ocena własnych możliwości (nie jest źle, ale i nie jest cudownie)
- poznanie własnych oczekiwań wobiec kobiet - jaki typ mi by odpowiadał, z kim mi po drodze, z kim mi nie po drodze, generalnie ciche i spokojne nerdówy to mój wstępny target
- porozmawianie z taką liczbą kobiet spowodowało, że zeszlo mi ciśnienie i presja "żeby mieć, żeby poznawać, żeby być z kimś za wszelką cenę", przekonałem się, że oczekiwania generują rozczarowania, a zwycięża podejście na wyjebaniu, uczę się cierpliwości i niezbędnego dystansu, paradoks "tej jedynej" jest złudny, bo jak poznasz kolejne dziesięć, to zmienisz zdanie ;]
- drobny advantage w postaci przełamania lęku przed oceną i wystawieniu się na tą ocenę
- zobaczyłem jakie moje cechy (również fizyczne) i zainteresowania dobrze klikają u lasek, a które niekoniecznie, co warto eksponować, a co warto schować
- wbrew pozorom, da się (choć jest to trudne) znaleźć dziewczyny z którymi można porozmawiać na głębsze tematy i co najlepsze, nie odstraszają wyglądem :]
- troszkę mi usechł palec od przewijania samotnych matek, unikam też dziewczyn które w opisie mają listę wymagań, z jednej strony za roszczeniowość, z drugiej strony za głupotę, bo ujawniają w ten sposób na tacy swoje życiowe traumy i przejścia ;)
- zauważalna trudność, która będzie lekką przeszkodą dla mnie jako osoby uzależnionej od alko -> mało abstynentek
- tu mnie bracia być może zjebią, ale brak efektu w postaci randki 1on1, to nie było celem, celem był research, rozmowa, oswajanie się
- na razie usunąłem konto, niedługo zmieniam miejscówkę, więc do tematu wrócę niebawem, jak się ostatecznie przeprowadzę

 

2. PRZYGODA

- jedna z poznanych na portalu dziewczyn wkręciła mnie na trening na którym poznałem człowieka organizującego wyprawę-przygodę sportową w nieznane, obejmującą ciężki, wręcz ekstremalny wysiłek fizyczny
- postanowiłem spontanicznie, bez kalkulacji w to wejść z dnia na dzień, wyruszyliśmy w Polskę i przez kilka dni w kilka osób, w wojskowych warunkach realizowaliśmy pewien sportowy challenge, który zakończył się sukcesem, z ludźmi których nigdy wcześniej nie widziałem na oczy, nie znałem, nie ogarniałem, nie wiedziałem czego się spodziewać, po drodze pełno zwrotów akcji, niespodziewanych sytuacji, kryzysów, trudności
- efekty: przełamany lęk przed nieznanym, puszczone tendencje do nadkontroli, wyjście ze swojej strefy komfortu, mega podbicie samooceny sportowej, wiara we własne możliwości, świadomość mojego potencjału (fizycznego i psychicznego) trochę fejmu też spłynęło, choć nie jestem przyzwyczajony do tego
- przygoda ta otworzyła w mojej głowie sporo pozamykanych drzwi i mam wrażenie będzie przełomem dla dalszych działań
- wpisuje się to w ten balans porządek-chaos, o którym mówił kolega @salt0 (mega dzięki!) - zaryzykowałem wypłynięcie na wody chaosu i bardzo się opłaciło

 

3. SAMOROZWÓJ - WIEDZA

- redukcja marnowanego jak do tej pory czasu i przekierowanie go w części na zdobywanie wiedzy
- najciekawsza z książek jaką przeczytałem - No More Mr. Nice Guy, bardzo otworzyła mi oczy
- regularna lektura forum, Waszych historii, czerpanie z Waszego doświadczenia
- trooszkę tematu PuA też liznąłem bo będzie to niezbędne w przyszłości
- redpillowe materiały z YT
- złote myśli spisuję sobie w osobnym arkuszu, co by nie uciekły
- podoba mi się we mnie to, że tą wiedzę sobie dozuję, nie przesiąkam nią, przechodzi przez mój krytyczny filtr, przez co nie reprezentuję podejścia "eureka, mam receptę na wszystko", tylko bardziej "miej to na uwadze, to może się przydać w przyszłości"
- nie zamierzam korzystać z żadnych szkoleń, ani żadnego coachingu, uważam że byłaby to kasa wyrzucona w błoto

 

4. O SAMOTNOŚCI

Ciekawa myśl dla introwertyka, który ma raczej wąski social circle i jest przyzwyczajony do bycia samemu ze sobą. Otóż mocna strona takiego stylu życia polega na tym, że nigdy lęk przed samotnością nie będzie mnie pchał w relacje dla samych relacji. Mam ogromne szanse na to, żeby unikać toksycznych związków, a przynajmniej szybko to wykrywać i uciekać z takich relacji, bo wiem, że samotność też jest zajebista. Jest to dobra pozycja wyjściowa do wchodzenia w relacje i jednocześnie coś, co wywala z tyłu głowy parcie na relację i stanie się łatwym obiektem szantażu. Jak z kimś będę, będzie fajnie, jak nie - też będzie fajnie. Mam wrażenie że sporo ludzi ma kogoś lub uczepia się kogoś, bo zwyczajnie panicznie boi się samotności / nie potrafi być sama ze sobą.

 

5. WNIOSKI / MINDSET NA DZIŚ

- z dziewczynami powolutku, nic na siłę, małymi krokami, dać sobie czas
- złota myśl z forum: kobiety nie są sensem życia
- z tym sensem życia wgl jest tak, jak z racją - każdy ma własną ;) więc sens życia definiuję sobie sam, płynnie, jedyne dwa ograniczenia to nie krzywdzić siebie ani drugiego człowieka
- główny nacisk na rozwój osobisty, doskonalenie się, nowe relacje, nowe wrażenia i doświadczenia, większa ekspozycja na sytuacje społeczne
- stopniowo rozszerzać sobie krąg społeczny, zadbać szczególnie i w pierwszej kolejności o relacje z facetami, o męskie zajawki i wspólne hobby, które uwolni jeszcze bardziej moją męską energię
- odejście od porównywania się do innych - najlepszą miarą jest porównywanie siebie do siebie na osi czasu i swoich postępów
- w kontekście nie-porównywania się do innych: jebać społeczny matrix, iść swoją ścieżką - ten kto idzie za tłumem, nie zajdzie dalej niż tłum, można sobie coś tam z tłumu zaczerpnąć, ale płynięcie z prądem, mimo że bezpieczniejsze, zabija kreatywność i zmniejsza szanse na doświadczenie w życiu czegoś wyjątkowego, nieznanego
- z konkretów a propos planów na najbliższą przyszłość: przeprowadzka; nowa sportowa zajawka - myślę o sztukach walki, co mi załatwi od razu kop do pewności siebie + męskie towarzystwo + rywalizację; "druga noga" czyli alternatywna droga zawodowa - myślałem o branży IT: programowanie / grafika / strony WWW (coś w kierunku szukania połączenia pasja+pieniądze, bo niestety moja praca mimo że w miarę dochodowa, nie sprawia mi satysfakcji)

 

To tyle w sumie, jak ktoś przebrnął do końca to dzięki serdeczne. Komentarze mile widziane ;)

Pozdrawiam!

  • Like 2
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ninja09

Jeden wielki zajebisty szacun. Tak trzymaj! Takich użytkowników jak Ty na forum trzeba by pokazać młodym o co biega w tym życiu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, ninja09 said:

trooszkę tematu PuA też liznąłem bo będzie to niezbędne w przyszłości

 

Jest taka książka o mocno marketingowym tytule - "Tajemnice największych uwodzicieli", autorzy -Kołodziej i Głuś.

 

Bardzo mi pomogła w rozwinięciu śmiałości do kobiet. Myślę, że jeśli już znasz trochę PUA i poznałeś ileś tam kobiet na necie, to książka ta będzie dobrym wyborem aby rozwijać umiejętności komunikacji z kobietami. 

 

Edited by RealLife
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.