Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Jako że zdarza mi się wyjść w teren na x godzin w celu naładowania baterii, i że czasem trzeba też coś zjeść i wypić, to z racji dostępności paliwa, postanowiłem kupić kuchenkę na alkohol (drewno odpada). Także czy uważacie że ta kuchenka będzie dobrym wyborem?

 

https://www.militaria.pl/esbit/kuchenka_turystyczna_esbit_cookset_non_stick_cs985ns_p113070.xml

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

O kurła panie masz gest, a nie lepsza by była na kartusz gazowy ? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
16 minut temu, MaxMen napisał:

O kurła panie masz gest

Pomimo tego że lubię improwizować, to chcę  mieć coś porządnego. Bo kuchenka

z puszki na drewno mnie już irytuje.

 

16 minut temu, MaxMen napisał:

a nie lepsza by była na kartusz gazowy ? 

Chodzi o to, żeby paliwo było łatwo dostępne. A alkohol jest przecież każdym sklepie 😁, a kartuszami jest gorzej, (w mojej miejscowości ich nie ma).

Edited by Patton

Share this post


Link to post
Share on other sites

Możesz zamówić przez internet, ja się nawet nie interesowałem czy u mnie są kartusze bo z miejsca zamawiam je w sieci jak i masę innych rzeczy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Również zakupiłem kuchenkę na kartusze gazowe i zapasowe butle. Różne rozmiary pozwalają dostosować ciężar wyposażenia do długości wycieczki. A cenowo znacznie atrakcyjniej wychodzi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, MaxMen napisał:

Możesz zamówić przez internet

Wiem, i nawet o tym myślałem, ale jednak jakiś alkohol mogę mieć w ciągu kilku minut.

 

2 minuty temu, JAL napisał:

Różne rozmiary pozwalają dostosować ciężar wyposażenia do długości wycieczki.

Zwykle zabieram niezbędne minimum.

 

3 minuty temu, JAL napisał:

 cenowo znacznie atrakcyjniej wychodzi. 

Jeśli wychodzę, to wtedy kiedy mam czas. Także alkohol również mi się opłaci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie to też kwesta wygody i użyteczności, te na gaz wydają mi się lepszym rozwiązaniem ogólnie. 

I jaki problem kupić wcześniej kilka kartuszy aby spokojnie na sezon starczyło ? To się nie zepsuje. 

Jak rozumiem chodzisz na piesze wycieczki ? 

Więc takich małych kucheneczek jest sporo modeli, ja mam taką ciut większą ale wożę ja w aucie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, MaxMen napisał:

I jaki problem kupić wcześniej kilka kartuszy aby spokojnie na sezon starczyło ?

Niby żaden, no i jestem pewny taka na alkohol w moim przypadku będzie odpowiednia. Ponieważ nie zależy mi jakoś specjalnie na szybkości gotowania.

 

9 minut temu, MaxMen napisał:

Jak rozumiem chodzisz na piesze wycieczki ? 

Tak, ponieważ mieszkam w odpowiedniej do tego okolicy.

 

10 minut temu, MaxMen napisał:

Więc takich małych kucheneczek jest sporo modeli, ja mam taką ciut większą 

Czy mógłbyś pokazać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też się przymierzam do zakupu kuchenki turystycznej, ale raczej wybiorę coś na kartusze gazowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Patton napisał:

kuchenkę na alkohol

Kurła, Ty w ogóle Polak jesteś? 😆

Nosacz-sundajski-1-670x385.jpg

  • Haha 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, Patton napisał:

Jako że zdarza mi się wyjść w teren na x godzin w celu naładowania baterii, i że czasem trzeba też coś zjeść i wypić, to z racji dostępności paliwa, postanowiłem kupić kuchenkę na alkohol (drewno odpada). Także czy uważacie że ta kuchenka będzie dobrym wyborem?

Mi się też zdarza wyjść w teren. Jestem zdania, że jednak kuchenki na gaz z kartuszy, to w tej chwili najlepsza opcja (cena, wygoda użycia, małe rozmiary i mała waga). Osobiście polecałbym coś w tym stylu, tj. palnik gazowy z wężykiem, który można postawić bezpośrednio na glebie.

https://allegro.pl/oferta/mini-kuchenka-turystyczna-gazowa-palnik-waz-9511838414

 

Ostatni raz widziałem w użyciu kuchenki na spirytus w kostkach gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych. Chociaż, jeśli chodzi o dostępność paliwa, to nic nie przebije tego systemu:https://allegro.pl/oferta/kuchenka-skladana-na-drewno-survival-kettle-etui-9285653886

 

@MaxMen Jeśli nosisz mandżur na grzbiecie, to jednak nic nie przebije tego, co wrzuciłem (moim zdaniem).

Edited by Stefan Batory
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 minuty temu, Stefan Batory napisał:

Chociaż, jeśli chodzi o dostępność paliwa, to nic nie przebije tego

Może i tak ale wydajność energetyczna czy jak to zwał nijak ma się do gazu 😊

 

Przy pieszych wycieczkach mniejsze się lepiej sprawdzą, ale obstaje jednak przy gazie. 

Edited by MaxMen
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, MaxMen napisał:

Może i tak ale wydajność energetyczna czy jak to zwał nijak ma się do gazu

Ja używałem chyba wszystko. Moja ulubiona opcja, to taki system (palnik z wężykiem).

https://allegro.pl/oferta/mini-kuchenka-turystyczna-gazowa-palnik-waz-9511838414

 

Lekkie i mało miejsca zajmuje i ta wygoda użycia. Ważne jest też, że palnik wejdzie do menażki i rzeczy sobie nie ubrudzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Stefan Batory Czyli jednak mała na gaz. 

A czy ona stoi na szerokim kartuszu czy na glebie to już chyba bez większej różnicy, choć może jednak jest stabilniejsza. Z tym że te prostsze to się kupi kilka modeli do 50 zł. 

 

A tak poza tym to Patton na długie te wycieczki wychodzisz, że kanapkii i termos Ci nie wystarczą? 

Jak jadę na ryby od świtu do zmierzchu, na dobę czy dłużej to poprostu muszę się napić gorącej herbaty. Mogę jeść kanapki ;) Albo kiełbę z ogniska 😁

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, MaxMen napisał:

an Batory Czyli jednak mała na gaz. 

A czy ona stoi na szerokim kartuszu czy na glebie to już chyba bez większej różnicy, choć może jednak jest stabilniejsza. Z tym że te prostsze to się kupi kilka modeli do 50 zł. 

 

A tak poza tym to Patton na długie te wycieczki wychodzisz, że kanapkii i termos Ci nie wystarczą? 

Jak jadę na ryby od świtu do zmierzchu, na dobę czy dłużej to poprostu muszę się napić gorącej herbaty. Mogę jeść kanapki ;) Albo kiełbę z ognisk

Oczywiście, że na gaz. Jak kiedyś spadł mi garnek z wrzątkiem z palnika zamontowanego na butli prosto na nogi kolegi, to używam tylko i wyłącznie palników, które można postawić bezpośrednio na glebie. Jak to mówią po staropolsku: Safety First.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też używam kuchenki na kartusze, ale taka na alkohol to nie jest glupi pomysł.  Przede wszystkim atutem, jest łatwość pozyskania paliwa, które na upartego mozesz sobie sam zrobić (kartusza już nie). 

 

Swego czasu dużo o takich kuchenkach pisał Krzysiek Lis na kanale domowy surviwal. Może tam będą  jakies cenne informacje dla Ciebie @Patton Zawsze warto zrobić wywiad, zanim się wybuli te 2,5 stówy na gadżet.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak Boga kocham! Przeczytałem "Kochanka turystyczna" i się napaliłem że to fajny temat. A tu takie rozczarowanie... 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Tyson napisał:

Zawsze warto zrobić wywiad, zanim się wybuli te 2,5 stówy na gadżet.   

No właśnie 2,5 stówy ale poco tyle wywalać ? Skoro kuchenki można kupić za 50 zł 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Quo Vadis? napisał:

kuchenkę na alkohol

2 godziny temu, Quo Vadis? napisał:

Kurła, Ty w ogóle Polak jesteś? 😆

Nosacz-sundajski-1-670x385.jpg

 

Moja reakcja, gdy przeczytałem o tym pomyśle. 😊

 

ja-pie-mam-zawal_2018-01-24_22-26-59.jpg

 

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam na gaz z July bardzo jestem zadowolony. Jedyny minus to, że nie można używać we wnętrzach, więc warto to sprawdzić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 minut temu, Piter_1982 napisał:

 Jedyny minus to, że nie można używać we wnętrzach, więc warto to sprawdzić

Serio 🤣

Edited by MaxMen

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie tak. Nie pomyślałem o tym, i byłem zaskoczony, a plan był taki, że w razie problemów będzie awaryjnym miejscem przygotowywania posiłków. Każdy ma pewnie inne priorytety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By UncleSam
      Witajcie.
      Ostatnie 3 miesiące były u mnie przełomowe.
      Przestałem pić alkohol na rzecz keto, byłem kompletnie trzeźwy przez ponad 100 dni.
      W tym czasie poszło 10kg tłuszczu, poziom oszczędności znacznie się podniósł, a ja zdałem sobie sprawę z naprawdę wielu istotnych rzeczy.
      Wczoraj jako, że poziom wkurwienia osiągnął u mnie apogeum, sprezentowałem managerowi wypowiedzenie i tym o to sposobem, w tym niezbyt doskonałym czasie za niecałe 30 dni w końcu zostawię za sobą firmę, która oprócz w miarę dobrych pieniędzy, dostarczała także sporo frustracji, a przede wszystkim poczucia bycia niewolnikiem.

      To właśnie zrezygnowanie z alkoholu pozwoliło mi dojść do trzeźwych i rozsądnych wniosków.
      Czy rezygnacja z alkoholu była ciężka? Nie.
      Zdałem sobie sprawę, że alkohol tak naprawdę był tylko czaso-zapełniaczem. Przez alkohol nie robiłem nic produktywnego i tylko trwoniłem swój czas.
      Nigdzie nie chodziłem, nie robiłem ciekawych rzeczy. Moje weekendy spędzałem przed komputerem oglądając youtube i pijąc piwo lub whisky z colą.
      Zastanawiam się jak ja dałem rady pracować tyle godzin (mój standardowy tydzień pracy to 50 godzin minimum, a może być aż 60), i jeszcze przy tym wszystkim chlać.
      Zamiast spędzać weekend na regeneracji, dopierdalałem swojemu organizmowi jeszcze bardziej. Po 3 miesiącach bycia trzeźwym, różnica jest zasadnicza, ale nie tak czarno-biała jakby każdy o tym myślał.
      Powróciły zainteresowania, zacząłem ponownie czytać ciekawe książki, zgłębiać ciekawe tematy. Ale najważniejszym wynikiem mojej abstynencji jest fakt, że w końcu zacząłem coś robić i podejmować decyzję, zamiast tkwić w jakże wygodnym letargu. Zauważam zdecydowana poprawę w jakości i szybkości myślenia. Chociaż nie jestem geniuszem, to zdecydowanie łatwiej jest mi przemyśleć pewne tematy i wyciągnąć wnioski.
      Alkohol nie tylko uzależnia fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Dlatego warto zrezygnować z niego na rzecz czegoś. 
      U mnie była to dieta ketogeniczna. Zrobiłem się wiecznie głodnym tłuściochem. Ubrania zrobiły się naprawdę ciasne, a ja sam przestałem być zadowolony z mojej sylwetki.
      Poza tym lektura r/ketogains i kilku książek na temat keto, bardzo otworzyła mi oczy. Zrezygnowałem więc z konsumpcji alkoholu, aby móc zaadaptować się do ketozy.
      Zmiany były tak szybkie, że nie chciałem ich spowalniać więc naturalnym było odpuszczenie alkoholu i pustych kalorii które za sobą niesie.
      Schudłem 10kg bez ćwiczeń. Czasem pomachałem sztangą na bicka i zrobiłem parę przysiadów, ale to tylko z faktu że mam siedzącą pracę i chciałem się rozruszać. Czasem mam na myśli 1-2 razy w tygodniu.
      Więc ćwiczenia nie miały absolutnie żadnego wpływu na uzyskany rezultat.

      No dobrze, odchodząc od detali i całych innych istotnych zmian które niesie za sobą życie w trzeźwości...

      Postanowiłem się napić.
      Dlaczego?
      Można to sobie usprawiedliwiać na wiele sposobów. Efekt racjonalizacji jak najbardziej działa.
      Długi weekend, ponad 100 dni bez alko, wypowiedzenie w pracy a więc czas świętowania.
      No dobrze, ale stało się coś czego ja, określający siebie jako jeszcze nie alkoholika, ale zdecydowanie lubiącego alkohol zbyt bardzo, nigdy bym się nie spodziewał.

      No dobra.
      Będąc z ketozie, tolerancja na alkohol drastycznie spada. Piłem czyste whisky i po pierwszym drinku miałem szczerze dosyć i nie miałem nawet ochoty na kolejnego.
      Ale stare przyzwyczajenia dają o sobie znać i głos w mojej głowie mówił - ale jak to? Ty? Jednego drinka? No chyba Cię pojebało Sam.
      Tak wiec sięgnąłem po drugiego drinka. Piłem go baaaardzo długo. Sięgnąłem także po trzeciego. Na każdą szklaneczkę przypadała ponad godzina czasu.
      U mnie się tak nie zdarzało, bo to ja zawsze byłem tym który poganiał innych i opróżniał szklanki bądź kufle w ekspresowym tempie.
      Po trzecim drinku miałem absolutnie dosyć. Mimo. że nie wypiłem dużo, to wiedziałem, że jakakolwiek dodatkowa dawka alkoholu spowoduje reakcję w postaci przytulania kibla i pozbycia się trującej substancji z mojego żołądka.
      Wypiłem około 200ml 40% alkoholu. Poszedłem spać o 22, co jest dla mnie porą raczej późną(zaczynam dzień bardzo wcześnie i również wcześnie kończę).
      Po takiej dawce powinienem być trzeźwy zanim wstałem, a pospałem sobie aż do 7 co zdarza się u mnie rzadko.
      W istocie byłem trzeźwy, ale kac nadal ze mną był(o jakie ździwienie). Głowa napierdalała mnie 10x bardziej niż podczas kaców sprzed okresu keto.
      Ogólnie czułem się nie najlepiej. Udało mi się sytuację względnie opanować, suplementując się sporą dawką elektrolitów. Mimo wszystko nadal czuć że organizm nie do końca poradził sobie z metabolitami powstałymi przy/po rozkładzie alkoholu.

      No więc.
      Tak jak parę piw stało schowane w szafce przez 3 miesiące, tak teraz ta pozostałość whisky w butelce będzie stać tam bardzo długo. Do czasu, aż ktoś jej nie wypije.
      Ja osobiście nie mam zamiaru już dotykać alkoholu. 
      Widzę jak bardzo ograniczał mój potencjał, wszelkie decyzje i działania, które powinny zostać podjęte już jakiś czas temu.
      No i samopoczucie. Zmiana jest subtelna, aczkolwiek istotnie spora. Nie chodzę zmęczony i nie wyspany i mam "czystą" głowę.
      Brain fog zniknął. 
      Uważam też, że ten mityczny stan posiadania "czystej" głowy na ketozie, jest raczej efektem zaprzestania konsumpcji alkoholu aniżeli, mózgu korzystającego z ketonów.

      To jest moje 5 gorszy które chciałem dorzucić do tematu alkoholu i małe źródło informacji dla wszystkich braci którzy chcieliby swój romans z tą kurwą(alkoholem) zakończyć.
      1) Rozstań się z alkoholem na rzecz czegoś na czym zależy Ci bardziej niż na piciu.
      2) Zdaj sobie sprawę co alkohol robi z tobą, twoim czasem i twoimi decyzjami.
      3) Zauważ pozytywną zmianę w twoim samopoczuciu.
      4) Zdecyduj, że to będzie stan permanentny. 

      Jedyne czego się obawiam to niezręcznych sytuacji towarzyskich. W każdym razie ja już pić nie zamierzam. Nawet jeden drink maluje mi się jako bezsensowne spożywanie trucizny, którą alkohol w istocie jest.
      Ale cóż. Ludzie będą musieli się przyzwyczaić, że ze mną flaszki już nie wypiją  

      Pozdrawiam
    • By Młody_Pelikan
      Polecam także inne filmy z kanału tego pana, na mnie działają relaksująco .
    • By Ksanti
      Rafatus wyznaje, że kończy z patostreamami i alkoholem!!! Pod wpływem patologicznej relacji z Agnes przewartościował swoje życie i postanawia się zmienić.
    • By deleteduser28
      http://twojkurierolsztynski.pl/26440,2019,02,06,kierowca-zamknal-pasazerow-w-autobusie-a-sam-wyskoczyl-po-flaszke-do-zabki
       
      Zatrważające do czego prowadzi nocna prohibicja, a mógł normalnie po robocie kupić, gdyby nie te chore ograniczenia.
      Jeżeli przyjechał chwilę wcześniej niż to wynikało z rozkładu i faktycznie wrócił po 3 minutach, nie bulwersowałbym się jako pasażer.
      W życiu są rzeczy mało ważne, ważne i najważniejsze, gdy w grę wchodzi półlitry, to nie chodzi o to pierwsze. 😮 
      Ważne, że nie jechał po spożyciu.
       
       
    • By gryczany
      Czołem Bracia!

      Mimo młodego wieku, potrafiłem przeginać z alkoholem i codziennie pić kilka piw. 

      Od 2.01.2019 roku podjąłem miesiąc bez alkoholu, który zakończył się wczoraj. 
      Jestem z siebie ogromnie dumny, że mimo chwili słabości i pokus potrafiłem odmówić sobie nalania do szklanki.
      Z początku sam nie wierzyłem, że wytrzymam 30 dni bez wypicia alkoholu. 

      Dlatego chciałbym przed wami w dniu dzisiejszym przysięgnąć, że moje spożywanie alkoholu ograniczę do minimum w celach degustacyjnych i utrzymam stan który aktualnie pielęgnuje od miesiąca jak najdłużej.

      I zwracam się na koniec do was z pytaniem. 
      Co mogę uczynić, aby nie mieć wyrzutów sumienia, że pozwoliłem sobie wypić odrobinę alkoholu? 
      Zawsze miałem poczucie winy, że upadłem i wypiłem, a mogłem powiedzieć nie. 
       



       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.