Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
rasputnik

Toksyczne małżeństwo

Recommended Posts

Witajcie

jestem nowy na forum. Przychodzę z podkulonym ogonem, bo mi wstyd, ale potrzebuję wsparcia.

Sytuacja: 19 lat małżeństwa, są dzieci i to w młodym wieku. Problemy w małżeństwie. Od urodzenia naszego ostatniego dziecka (3 lata temu) żona po prostu poszła na wojnę ze mną, choć wcześniej też zdarzały się trudne okresy.

A co się dzieje? Ano konflikty w stopniu dotąd niespotykanym

- oskarżenia i krytyka, obwinianie o rozmaite rzeczy z przeszłości, nagle sobie przypomniała jak strasznie ją traktowałem przez lata małżeństwa, że ją wykorzystywałem i poniżałem, że nic nigdy nie robiłem, że nie dbam o dzieci i rodzinę, że jestem przeciwko niej, że nie wspierałem i nie pomagałem, że tylko ona sama wszystko robi i robiła. Oczywiście wszsytko co robiłem przestało istnieć, jej wersja taka że ona i tylko ona zajmuje sie wszystkim  

- jeśli coś robię to jest źle wg niej. Jeśli tego nie robię to też jest źle. Np - jeśli np zostaję w domu opiekując się dziećmi a ona wraca z pracy to zaczyna się szukanie problemów - co z tego że dom ogarnięty, dzieci nakarmione, obowiązki odrobione - ona i tak stwierdzi że najwyraźniej dziećmi w ogóle się nie zajmuję i chodzą samopas, w lodówce bałagan a pranie źle zrobione. 

- pogardliwe uwagi i napastliwe wywody 

- ataki na moją rodzinę. Oskarżenia że jestem z rodziną w zmowie, zakaz kontaktów. Utrudnianie kontaktów dzieci z moją rodziną oraz w ogóle jakichkolwiek kontaktów. Wywoływanie konfliktów, prowadziła rozmaite intrygi obrabiając tyłki osobom z mojej rodziny i próbując napuszczać mnie na rodzinę

- pogardliwe wypowiedzi nt mojej matki czy innych członków rodziny, także przy dzieciach. Oskarżanie mojej rodziny że są złymi ludźmi, że spiskują przeciw mojej żonie i jej zazdroszczą, ogólnie przedstawianie każdego w złym świetle.

- sceny, cyrk, szantaże, kłótnie przy byle okazji, jeśli tylko moje kochanie chce postawić na swoim. 

- manipulacje, przekręcanie historii, budowa własnej wersji wydarzeń, przypisywanie złych intencji osobom z mojej rodziny i oskarżanie ich o działanie przeciw mojej żonie. Budowa wizerunku ofiary, ciągle pokrzywdzonej, prześladowanej i ogolnie źle traktowanej przez moją rodzinę. Żeby udowodnić swoje tezy posunęła się do kłamstw które niestety wyszły na jaw.

- nie przyjmuje jakichkolwiek uwag na temat swojego zachowania. Zawsze pokrzywdzona, zawsze niewinna, to ja jestem winny niezależnie od faktów. Nie ponosi odpowiedzialności za nic bo przecież wszyscy inni są winni ale nie ona.

- żadnych argumentów też nie przyjmuje, będzie się wykłócać do upadłego wciskając swoją wersję 

- ciche dni, brak jakichkolwiek kontaktów intymnych. Nieustająca kara dla mnie bo zły człowiek jestem

 

Na początku próbowałem zrozumieć o co jej chodzi, przyglądałem się jej krzywdom i próbowałem wyjaściać co takiego zrobiłem, i kiedy mogła się poczuć przeze mnie poniżona czy wykorzystana. Ale tu trudno ustalić fakty, ciągle inne oskarżenia i ciągle inne krzywdy, przeszłość pływa i zmienia się na zawołanie. Próbowałem wyjaśniać te oskarżenia wobec mojej rodziny ale moje kochanie zupełnie tu nie współpracowało - widać było że nie zależy jej na wyjaśnieniu czegokolwiek a tylko daje okazję do pogłębiania konfliktów.

W końcu zaczeło mi świtać że to wszystko pic na wodę, całe jej krzywdy i nieszczęście to tylko narzędzie żeby we mnie nap**dalać. Odpowiada jej to że jestem ciągle czemuś winny i ciągle o coś oskarżany, odpowiada jej to że może się awanturować i traktować mnie jak gówno ale jest usprawiedliwiona bo przecież ona to tylko biedna pokrzywdzona ofiara. Doszło do mnie jak kontrolującą osobą jest, jak ciągle sprawdza z kim rozmawiam i o czym, jak boi się żeby jej działania nie wychodziły na jaw. Niektóre z jej działań były na tyle perfidne i okrutne że nie zostawiają wątpliwości - to nie pomyłka, moje kochanie po prostu gra w swoje gierki w sposób wyrachowany i zaplanowany, realizuje jakiś scenariusz i nie przejmuje się takimi rzeczami jak uczciwość czy prawda. Obawiam się że zacznie mnie obsmarowywać wśród znajomych i swojej rodziny, pierwsze sygnały się już pojawiły, obawiam się że będzie starała się szkodzić mi jeszcze bardziej w przyszłości.

 

Muszę to jakoś przerwać, mam dość, nie chcę żeby dzieci przyzwyczajały się do tego i budowały sobie obraz ojca który ciągle jest o coś oskarżony, winny i dopuścił się nie wiadomo czego, nie chcę też tkwić w małżeństwie z osobą co do której intencji nie mam już złudzeń. To jest domowy terror który odbija się na nas wszystkich i rujnuje mi życie. 

Ale jak przygotować się do ewakuacji? Nawet ciężko udowodnić skalę i charakter tych zachowań, boję się że w sądzie wyszedł bym na idiotę a jeszcze kochanie obsmarowało by mnie i miała by okazję do powtarzania swoich oskarżeń i wywodów. Ona bardzo uważa żeby nie dać dowodów, nie używa wulgarnych wyzwisk ani nie posuwa się tak daleko żeby nie było wątpliwości, ona sączy swój jad po cichu, działa za plecami, ale wykorzystuje każdą okazję żeby do czegoś się doczepić i zaatakować albo chociaż okazać pogardę. Bardzo chętnie poszedł bym na rozwód ale wiem że ona nie będzie współpracować - to taki przypadek że "będę traktować cię jak gówno, ale mnie się wszystko należy i nie pozwolę Ci się zmyć bo przecież rodzina potrzebuje ojca" itp. Jak się przygotować do rozwodu w takiej sytuacji, jakie argumenty, jak zadbać o to żeby nie zostać pozbawionym kontaktu z dziećmi i zamienionym w bankomat?

 

Druga sprawa to muszę też zabrać się za siebie, za bardzo mnie to przygniotło, zmieniam się w jakąś wydmuszkę człowieka który sam nie wie po co żyje. No, braci samcza, wydusiłem to z siebie, wstyd mi że pozwoliłem jej wleźć sobie do łba i w nim tyle lat mieszać. Ale nie chcę się już pławić w tym wstydzie, pora się jakoś wygrzebać. Niestety nie mam na tyle dobrych kumpli żeby temat z nimi poruszać, wspólnych znajomych i rodziny też nie chce w to mieszać, nie chcę politykować i obrabiać jej dupy po cichu, liczę więc trochę na to forum i jakieś dobre praktyki do wcielenia w życie tu i teraz. Dzięki!

 

 

 

 

 

 

  • Sad 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Avatar załóż + przywitaj się w odpowiednim dziale.

Jak to zrobisz, daj lajka pod tym postem, to Ci otworzę wątek z powrotem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, rasputnik napisał:

- oskarżenia i krytyka, obwinianie o rozmaite rzeczy z przeszłości, nagle sobie przypomniała jak strasznie ją traktowałem przez lata małżeństwa, że ją wykorzystywałem i poniżałem, że nic nigdy nie robiłem, że nie dbam o dzieci i rodzinę, że jestem przeciwko niej, że nie wspierałem i nie pomagałem, że tylko ona sama wszystko robi i robiła. Oczywiście wszsytko co robiłem przestało istnieć, jej wersja taka że ona i tylko ona zajmuje sie wszystkim  

- jeśli coś robię to jest źle wg niej. Jeśli tego nie robię to też jest źle. Np - jeśli np zostaję w domu opiekując się dziećmi a ona wraca z pracy to zaczyna się szukanie problemów - co z tego że dom ogarnięty, dzieci nakarmione, obowiązki odrobione - ona i tak stwierdzi że najwyraźniej dziećmi w ogóle się nie zajmuję i chodzą samopas, w lodówce bałagan a pranie źle zrobione. 

- pogardliwe uwagi i napastliwe wywody 

- ataki na moją rodzinę. Oskarżenia że jestem z rodziną w zmowie, zakaz kontaktów. Utrudnianie kontaktów dzieci z moją rodziną oraz w ogóle jakichkolwiek kontaktów. Wywoływanie konfliktów, prowadziła rozmaite intrygi obrabiając tyłki osobom z mojej rodziny i próbując napuszczać mnie na rodzinę

- pogardliwe wypowiedzi nt mojej matki czy innych członków rodziny, także przy dzieciach. Oskarżanie mojej rodziny że są złymi ludźmi, że spiskują przeciw mojej żonie i jej zazdroszczą, ogólnie przedstawianie każdego w złym świetle.

- sceny, cyrk, szantaże, kłótnie przy byle okazji, jeśli tylko moje kochanie chce postawić na swoim. 

- manipulacje, przekręcanie historii, budowa własnej wersji wydarzeń, przypisywanie złych intencji osobom z mojej rodziny i oskarżanie ich o działanie przeciw mojej żonie. Budowa wizerunku ofiary, ciągle pokrzywdzonej, prześladowanej i ogolnie źle traktowanej przez moją rodzinę. Żeby udowodnić swoje tezy posunęła się do kłamstw które niestety wyszły na jaw.

- nie przyjmuje jakichkolwiek uwag na temat swojego zachowania. Zawsze pokrzywdzona, zawsze niewinna, to ja jestem winny niezależnie od faktów. Nie ponosi odpowiedzialności za nic bo przecież wszyscy inni są winni ale nie ona.

- żadnych argumentów też nie przyjmuje, będzie się wykłócać do upadłego wciskając swoją wersję 

- ciche dni, brak jakichkolwiek kontaktów intymnych. Nieustająca kara dla mnie bo zły człowiek jestem

 

Na początku próbowałem zrozumieć o co jej chodzi, przyglądałem się jej krzywdom i próbowałem wyjaściać co takiego zrobiłem, i kiedy mogła się poczuć przeze mnie poniżona czy wykorzystana. Ale tu trudno ustalić fakty, ciągle inne oskarżenia i ciągle inne krzywdy, przeszłość pływa i zmienia się na zawołanie. Próbowałem wyjaśniać te oskarżenia wobec mojej rodziny ale moje kochanie zupełnie tu nie współpracowało - widać było że nie zależy jej na wyjaśnieniu czegokolwiek a tylko daje okazję do pogłębiania konfliktów.

W końcu zaczeło mi świtać że to wszystko pic na wodę, całe jej krzywdy i nieszczęście to tylko narzędzie żeby we mnie nap**dalać. Odpowiada jej to że jestem ciągle czemuś winny i ciągle o coś oskarżany, odpowiada jej to że może się awanturować i traktować mnie jak gówno ale jest usprawiedliwiona bo przecież ona to tylko biedna pokrzywdzona ofiara. Doszło do mnie jak kontrolującą osobą jest, jak ciągle sprawdza z kim rozmawiam i o czym, jak boi się żeby jej działania nie wychodziły na jaw. Niektóre z jej działań były na tyle perfidne i okrutne że nie zostawiają wątpliwości - to nie pomyłka, moje kochanie po prostu gra w swoje gierki w sposób wyrachowany i zaplanowany, realizuje jakiś scenariusz i nie przejmuje się takimi rzeczami jak uczciwość czy prawda. Obawiam się że zacznie mnie obsmarowywać wśród znajomych i swojej rodziny, pierwsze sygnały się już pojawiły, obawiam się że będzie starała się szkodzić mi jeszcze bardziej w przyszłości.

To pozwól że napisze jako pierwszy jako ktoś kto przeszedł przez to samo, w małżeństwie o mniejszym stażu bo tylko 5 związek + 7 małżeństwo.

Teraz z perspektywy czasu mogę spokojnie napisać że to wszystko co powyżej to kalka w kalkę po prostu schemat. Co zapewne zostanie potwierdzone przez innych Braci i ich doświadczenie.

Będąc w środku tego i nie mając wiedzy - ani tym bardziej wsparcia kolegów / przyjaciół / rodziny (a wszystko co powyżej prowadzi do alienacji) - zostajesz samemu w tym mętliku.

Dobrze że tak jak piszesz zaczynasz mieć przebłyski i świadomość tego że pańcia robi z siebie ofiarę - a z Ciebie ofiarę losu.

 

To wszystko co powyżej, ten schemat, ma cel i nie jest wcale chaotyczny pomimo tego że nie ma (pozornie) widocznego ciągu - pańcia chce żebyś był zakręcony, nie nadążał za nią, za jej emocjami. 

Chce żebyś był zagubiony - bo wtedy popełniasz błędy i tracisz inicjatywę a ona się bawi.

9 godzin temu, rasputnik napisał:

Obawiam się że zacznie mnie obsmarowywać wśród znajomych i swojej rodziny, pierwsze sygnały się już pojawiły, obawiam się że będzie starała się szkodzić mi jeszcze bardziej w przyszłości.

Muszę to jakoś przerwać, mam dość, nie chcę żeby dzieci przyzwyczajały się do tego i budowały sobie obraz ojca który ciągle jest o coś oskarżony, winny i dopuścił się nie wiadomo czego, nie chcę też tkwić w małżeństwie z osobą co do której intencji nie mam już złudzeń. To jest domowy terror który odbija się na nas wszystkich i rujnuje mi życie. 

Ale jak przygotować się do ewakuacji? Nawet ciężko udowodnić skalę i charakter tych zachowań, boję się że w sądzie wyszedł bym na idiotę a jeszcze kochanie obsmarowało by mnie i miała by okazję do powtarzania swoich oskarżeń i wywodów. Ona bardzo uważa żeby nie dać dowodów, nie używa wulgarnych wyzwisk ani nie posuwa się tak daleko żeby nie było wątpliwości, ona sączy swój jad po cichu, działa za plecami, ale wykorzystuje każdą okazję żeby do czegoś się doczepić i zaatakować albo chociaż okazać pogardę. Bardzo chętnie poszedł bym na rozwód ale wiem że ona nie będzie współpracować - to taki przypadek że "będę traktować cię jak gówno, ale mnie się wszystko należy i nie pozwolę Ci się zmyć bo przecież rodzina potrzebuje ojca" itp. Jak się przygotować do rozwodu w takiej sytuacji, jakie argumenty, jak zadbać o to żeby nie zostać pozbawionym kontaktu z dziećmi i zamienionym w bankomat?

Druga sprawa to muszę też zabrać się za siebie, za bardzo mnie to przygniotło, zmieniam się w jakąś wydmuszkę człowieka który sam nie wie po co żyje. No, braci samcza, wydusiłem to z siebie, wstyd mi że pozwoliłem jej wleźć sobie do łba i w nim tyle lat mieszać. Ale nie chcę się już pławić w tym wstydzie, pora się jakoś wygrzebać. Niestety nie mam na tyle dobrych kumpli żeby temat z nimi poruszać, wspólnych znajomych i rodziny też nie chce w to mieszać, nie chcę politykować i obrabiać jej dupy po cichu, liczę więc trochę na to forum i jakieś dobre praktyki do wcielenia w życie tu i teraz. Dzięki!

 

Może tak: 

Pańcia już przygotowuje sobie grunt pod swoją ewakuację albo pod to aby znaleźć sobie coś na boku / kolejną gałąź.

Tak jak piszesz powyżej - czujesz się jak wydmuszka, tracisz energię.

Niedługo Pani będzie miała argumentację: 

- Zostawiłam go bo był pierdołą, o ja biedna

albo

- Zdradzałam go bo był pierdołą, o ja biedna

 

I w jednym i drugim przypadku pańcia Cię alienuje - od przyjaciół, od rodziny. Akurat z tym walcz. Pierwszy krok już zrobiłeś znajdując to forum: masz komu opisać przez co przechodzisz, znajdziesz tutaj doświadczenie i zrozumienie. Ale nie zaniedbaj tego też w realnym życiu - odnów, choćby trochę na siłę i nawet niezręcznie, wszelkie utracone kontakty z przyjaciółmi i przede wszystkim z rodziną; z czasem zdasz sobie sprawę jakie to ważne (no chyba że to jeszcze bardziej toksyczne środowisko, różnie bywa).

Nie musisz ich mieszać ale trzymaj kontakt. Niech znają Twoją prawdę bo pańcia na 100% robi Ci już od dawna historię za plecami. Ty się nie zniżysz - ona tak.

 

Rozwód to duży temat. Przygotuj się. Psychicznie, fizycznie, finansowo.

 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem...

Twoja pożal się Boże żona przejawia w 100% Narcystyczne Zaburzenie Osobowości. Poczytaj @rasputnik dogłębniej i napisz swoje obserwacje.

 

I jeszcze jedno...

Spierdalaj gdzie pieprz rośnie. Życie z kimś takim to samobójstwo. Dosłownie i w przenośni.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężka sprawa ale nie jesteś pierwszym.

Przestudiuj dokładnie dział ,,świeżakownia”, tam wielu było w podobnej sytuacji- otrzymywali kupę dobrych rad, większość wygrzebała się w całości z tego.

 

Ja osobiście zastosowałbym taktykę ,,jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Pstryczeki w Twoją strone? Zrób to samo. Wyśmiej ją za jakieś działanie, skrytykuj. Tylko z sensem (na pewno Twoja żona nie jest ideałem).

Coś na temat wychowania dziecka? Zrób to samo. Użyj słów typu ,,Ty masz jakieś pojęcia na temat wychowania dzieci? I tutaj spokojnie jedziesz po niej patrząc się głęboko w oczy”. Wyjeb się na jej gadki, jak zacznie gadać to powiedz jej, żeby poszła sobie do okna i tam swoje złote myśli sprzedała, może ktoś ją wysłucha.

Nie masz nic do stracenia, Twoje starania, wyjaśnienia nic nie dadzą. Jeśli podjęła sobie w głowie decyzje to nie masz na to żadnego wpływu. Nie nastawiaj drugiego policzka, tylko oddaj i nie daj się. Rób jak Ona- najlepsza taktyka.

Edited by Jan III Wspaniały
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, rasputnik napisał:

Muszę to jakoś przerwać, mam dość, nie chcę żeby dzieci przyzwyczajały się do tego i budowały sobie obraz ojca który ciągle jest o coś oskarżony, winny i dopuścił się nie wiadomo czego, nie chcę też tkwić w małżeństwie z osobą co do której intencji nie mam już złudzeń. To jest domowy terror który odbija się na nas wszystkich i rujnuje mi życie. 

Ale jak przygotować się do ewakuacji? Nawet ciężko udowodnić skalę i charakter tych zachowań, boję się że w sądzie wyszedł bym na idiotę a jeszcze kochanie obsmarowało by mnie i miała by okazję do powtarzania swoich oskarżeń i wywodów

O ile dobrze rozumiem, to sam już podjąłeś decyzję żeby się rozwieść - z uwagi na opisaną patologię. 

Rozwód będzie orzeczony przy ustaniu więzi małżeńskich. Nie musisz "udowadniać skali i chartakteru zachowań" takl długo, jak nie ma żądania orzeczenia winy. Dopiero, jesli Twoja żona nie zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie - będziesz się martwił jak i co udowodnić.

Bez kwestii winy wystarczy formuła: nie kocham i nie sypiam z nią od ... . Więź ekonomiczna nie ma tak decydującego znaczenia - wiadomo, że nawet w rozpadzie małżonkowie wspólnie zamieszkujacy muszą wkładac coś do wspólnej lodówki wspólnych dzieci i się zrzucać na rachunki.

9 godzin temu, rasputnik napisał:

Bardzo chętnie poszedł bym na rozwód ale wiem że ona nie będzie współpracować

Kolego, właśnie po to są sądy, żeby jak ludzie mają odmienne zdanie i nie chcą współpracować, to się sądzą. Może z rozwodem jest ciut inaczej, bo nawet najbardzije zgodni rozwodnicy musza iść do sądu  - ale Ty się żoną nie przejmuj. Chcesz się rozwieść - Twój proces i Ty w nim masz ugrać jak najlepiej,  czy żona chce czy nie chce współpracować. 

 

9 godzin temu, rasputnik napisał:

Druga sprawa to muszę też zabrać się za siebie, za bardzo mnie to przygniotło, zmieniam się w jakąś wydmuszkę człowieka który sam nie wie po co żyje.

Tutaj standardowo polecam dziki zapierdol z ciężarami i kalistenikę. Żyjesz po to. To ma być Twój priorytet. Budzisz się myślisz: dziś będę ćwiczył ..... . Trzymasz dietę. Po kilku miesiącach łapiesz poczucie dumy z samego siebie, wyjebisty feedback pań i wszystko nabiera innych barw. A po kilku latach jest jeszcze lepiej :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Jan III Wspaniały napisał:

Nie nastawiaj drugiego policzka, tylko oddaj i nie daj się. Rób jak Ona- najlepsza taktyka.

Nie da rady Jan. 

Z opisu wynika że ta osoba jest konkretnie zaburzona. 

Z normalną kobietą by to zadziałało ale nie z kimś takim. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdopodobne moim zdaniem:

 

- przygotowania pod rozwód z twojej wyłącznej winy, nakręcanie całego otoczenia, potencjalnych świadków przeciwko tobie,

- coś robi za twoimi plecami i to od dawna, zdradza, drenaż majątku, robi krzywe interesy, zaciąga pożyczki, cokolwiek, do sprawdzenia,

- zdrada bardzo prawdopodobna, a szał wynika ze zbytniego uzależnienia ekonomicznego, życiowego od ciebie, szuka sposobu na to, żebyś sam się wyniósł,

- uważaj, bo może cię nagrywać.

 

Co robić?

 

- nagrywaj wszystko, co się dzieje z żonką, chroń sprzęty elektroniczne, komórka, laptop, bierz do klopa, jak trzeba,

- skonsultuj się z bardzo dobrym prawnikiem, zabezpiecz oszczędności na czarną godzinę,

- zastanów się, co żonka robi w wolnym czasie, przyda się realna ocena, czy ma kogoś, dowody mile widziane, informację zachowaj dla siebie,

- wpędzanie w poczucie winy to główna strategia manipulacyjna kobiety mająca na celu obniżenie poczucia twojej wartości. Skuteczna ochrona to technika lustra, odpowiadanie tego samego, trzeba się nauczyć,

- musisz znaleźć grupę wsparcia, jak tu na forum, w rzeczywistości, siłownia, hobby, cokolwiek,

- nie wyprowadzaj się z domu, tam gdzie masz centrum życia dzieci, bo żonka to wykorzysta podczas rozwodu na twoją niekorzyść, że opuściłeś rodzinę.

 

Prawnik, najlepszy dyktafon, praca nad pewnością siebie, zmiana środowiska to absolutne podstawy na ten moment. Żona cię nie kocha, tylko nienawidzi z dużym prawdopodobieństwem, może ma kochanka, więc postaw krzyżyk w kwestiach emocjonalnych.

  • Like 5
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, trop napisał:

 

I jeszcze jedno...

Spierdalaj gdzie pieprz rośnie. Życie z kimś takim to samobójstwo. Dosłownie i w przenośni

Nie piję do ciebie @trop

 

Dużo czytam... 

Forum

Często przewija się interpretacja że jak masz żonę "sukę" to - SPIERDALAJ. 

A mi się wydaje że właśnie trzeba dać inną radę. 

Nigdzie nie spierdalaj. Weź głęboki oddech, zastanów się nad sobą. Stań-ale nie dla kogoś, tylko dla siebie - w prawdzie. Jebnij ręką... w co chcesz i zawróć swój tok myślenia. 

Stań się "CHŁOPEM" we własnej jaskini. 

Nie będzie to łatwe ale się da. 

Nie w tydzień, czy miesiąc. Ale już w rok lub 2, bez problemu. 

Trzeba być konsekwentny. 

 

AD. komentari...

Nie można spierdalać przed kobietą. 

Ją trzeba USTAWIĆ!!! 

 

  • Like 1
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki, domyślam się że nie jest to normalne zachowanie, ale czy zaburzenie osobowości  to nie wiem - ona potrafi to kontrolować, potrafiła się maskować latami, ma okresy kiedy wszystko wydaje się ok, ale z pewnoscią ma narcystyczne skłonności które pogłębiły się z biegiem czasu. Szambo wybiło w okolicach urodzenia się najmłodszej córki, wydaje mi się że nabrała wtedy przekonania że ma mnie w garści i nie musi się hamować, ale może przyczyna była inna, może jakiś kryzys związany z urodzeniem dziecka. Nieważne w sumie, przy braku woli zauważenia problemu z jej strony nie ma sensu gdybanie i analizowanie. Po prostu postanowiła mnie w pewnym momencie zgnoić i zabrała się za to z werwą.

Nie sądzę żeby kogoś miała, według mnie to w ogóle nie o to chodzi. Bardziej o to że ona odczuwa autentyczną nienawiść do mnie i wszystkiego co się ze mną wiąże, sama wierzy w swoje historie i swoje krzywdy, na dodatek te krzywdy rosną z biegiem czasu. Nie da się jej nijak pokazać że żyje w swojej własnej rzeczywistości i choćby nie wiem jak się starała zachowywać normalnie i stwarzać pozory to cały czas wychodzi ta pogarda i niechęć którą gdzieś tam głęboko czuje. Ale z drugiej strony nie dopuszcza myśli że mógłbym ją zostawić, nie wolno (sama też nie wie dlaczego się ze mną nie rozwiodła skoro takich krzywd rzekomo doznała z mojej strony).

Do rozwodu chcę się przygotować bo wiem że nie będzie łatwo, słowo przeciw słowu, oczywiście na każde oskarżenie znajdzie jakieś 'dowody', w końcu ani ja ani moja rodzina ideałami nie jesteśmy i zdarzały mi się wszelkie grzechy zaniedbania, odwlekania spraw czy niezbyt entuzjastycznego uczestniczenia w życiu domowym, ale żeby od razu z tego zrobić poniżanie, prześladowanie, znęcanie się i zostawienie na pastwę losu to nie potrafię pojąć - aż taki lewy nie jestem. Prawnika nie znalazłem jeszcze, przeprowadziłem parę rozmów ale miałem wrażenie że nie trafiłem na właściwe osoby.


W ostatnich dniach trochę przybastowała z oskarżeniami i atakami, zostały ciche dni i okazjonalne czepianie się czegoś. Przyjąłem strategię żeby nie puszczać płazem jej uwag i nawet jeśli z góry wiem że wszystkiego się wyprze i będzie sie awanturować zamiast wziąć odpowiedzialnosć za swoje zachowanie to jednak wypunktować co mi się nie podoba i powiedzieć swoje zdanie. Nie jest to przyjemne dla mnie, widzę jakie efekty dała tresura - jak mam się z nią handryczyć o głupstwa to wolę już odpuścić, na samą myśl o dyskutowaniu z nią czuję stres i niepokój bo wiem że sensownie nie będzie. No ale może na tresurę powinienem też odpowiadać tresurą, bo na argumenty dyskutować się nie da póki co.

 

Edited by rasputnik
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, samiecżeta napisał:

Nigdzie nie spierdalaj. Weź głęboki oddech, zastanów się nad sobą. Stań-ale nie dla kogoś, tylko dla siebie - w prawdzie. Jebnij ręką... w co chcesz i zawróć swój tok myślenia. 

Stań się "CHŁOPEM" we własnej jaskini. 

Nie będzie to łatwe ale się da. 

Nie w tydzień, czy miesiąc. Ale już w rok lub 2, bez problemu. 

Trzeba być konsekwentny. 

W sumie to masz dużo racji w tym Bracie, ale są dwie odmiany "sukowatości":

 - reformowalna

 - niereformowalna

Cześć może zależeć od zachować faceta, a część ze słabo postawionych granic (np. słabe egzekwowanie zasad).

Jeśli babka jest reformowalna, a Ty wiesz, że nie naruszasz jakiś zasad współżycia, to może właśnie chodzić o te granice. I konsekwencja jak najbardziej.

 

Jeśli babka jest jednak niereformowalna, to lepszym pomysłem wydaje się opuszczenie toksycznej relacji, której nie da się naprawić. Tutaj Bracia mają rację - aby dbać o innych, trzeba umieć zadbać najpierw o siebie.

21 minut temu, samiecżeta napisał:

Ją trzeba USTAWIĆ!!! 

Polemizowałbym. A nawet w sumie był przeciwko.

 

Wydaje się, że lepiej jest ustawiać i pilnować własnych granic. Ustawianie osoby spowoduje tylko większe tarcia teraz lub w przyszłości.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, rasputnik napisał:

ona potrafi to kontrolować, potrafiła się maskować latami, ma okresy kiedy wszystko wydaje się ok,

KOBIETY... 😁

Spokojnie @rasputnik. 

2,3 tygodnie introspekcji... 

ONA ma "kontrolować"."maskować"...? 

To TY masz to robić. Ty masz być kontrolerem! Masz być "królewiczem we własnym KRÓLESTWIE😊

5 minut temu, lync napisał:

Polemizowałbym. A nawet w sumie był przeciwko.

 

Wydaje się, że lepiej jest ustawiać i pilnować własnych granic. Ustawianie osoby spowoduje tylko większe tarcia teraz lub w przyszłości.

Bracie! 

Z tymi tarciami oczywiście prawda. 

Ale. Ale... 

Jak już babę (wspaniałą "Kaśkę, Julkę, Emilkę" ) ustawisz jesteś "KRUL" 

 

A jeszcze lepiej jak ustawisz swój mindset na " jestem niepowtarzalny"! 

 

WYGRYWASZ!!! 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, mac napisał:

- nagrywaj wszystko, co się dzieje z żonką, chroń sprzęty elektroniczne, komórka, laptop, bierz do klopa, jak trzeba,

Ale "co się dzieje z żonką" rozumiesz jako nagrywanie swojej własnej interakcji z nią, czy też nagrywanie w pomieszczeniach, w których ona żyje i może "działać"?

Bo pierwsze to może i jest legalne, drugie na pewno nie. Warto byłoby, aby ta różnica była widoczna.

 

Poza tym - co jeśli żona odkryje, że nagrywa ją bez jej zgody/wiedzy? I zażąda np. dostępu do tych materiałów lub ich skasowania? Jak zacznie robić mu dramy z tego powodu? 

1 godzinę temu, mac napisał:

- wpędzanie w poczucie winy to główna strategia manipulacyjna kobiety mająca na celu obniżenie poczucia twojej wartości. Skuteczna ochrona to technika lustra, odpowiadanie tego samego, trzeba się nauczyć,

Tak jak wspomniałeś, ona może nagrywać, więc może prowokować i zaczynać nagrywać, jak już kłótnia się rozkręci. Jeśli ma stosować technikę lustra, to co w przypadku gdy ona się odnosi pogardliwie, on zrobi to samo - a ona mając to nagranie - cyk, dowodzik, że odnosi się do niej w negatywny sposób.

 

1 godzinę temu, mac napisał:

- przygotowania pod rozwód z twojej wyłącznej winy, nakręcanie całego otoczenia, potencjalnych świadków przeciwko tobie,

- coś robi za twoimi plecami i to od dawna, zdradza, drenaż majątku, robi krzywe interesy, zaciąga pożyczki, cokolwiek, do sprawdzenia,

Tym bardziej musi uważać, aby się dodatkowo nie wkopać.

 

Może warto uwzględnić sposoby radzenia sobie z toksykami - tj. ukazywanie, które z jej zachowań są toksyczne i złe. Tak jak wspomniałeś - skoro ona może nagrywać, to niech @rasputnik zachowuje się tak, jakby ona cały czas nagrywała. Zachowanie spokoju, panowanie nad sobą, na pewno nie reagowanie agresją na agresję - tylko wytykanie, co uważa się, za agresję.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minutes ago, samiecżeta said:

Ją trzeba USTAWIĆ!!! 

 

To jest tak samo szkodliwa rada jak "SPIERDALAJ". @lyncjuż napisał, a ja dodam, że na takim etapie i takich zachowaniach to raczej zdecydowanie za późno na ustawianie.

 

Poza tym, czy ktoś toksyczną partnerkę kiedykolwiek "ustawił"? Ustawiać, to można próbować, ale tam gdzie nie ma dojeżdżania po całości. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, rasputnik napisał:

Bardziej o to że ona odczuwa autentyczną nienawiść do mnie i wszystkiego co się ze mną wiąże, sama wierzy w swoje historie i swoje krzywdy, na dodatek te krzywdy rosną z biegiem czasu. Nie da się jej nijak pokazać że żyje w swojej własnej rzeczywistości i choćby nie wiem jak się starała zachowywać normalnie i stwarzać pozory to cały czas wychodzi ta pogarda i niechęć którą gdzieś tam głęboko czuje

Czy nienawiść okazuje Ci również wtedy, gdy prosi Cię o coś, a Ty robisz to bez problemu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lync prawda, co piszesz, wszystko robić z głową oczywiście, żeby się nie wyjebać na sprawach podstawowych. Dzięki za dopisanie tych kwestii.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minutes ago, rasputnik said:

ale może przyczyna była inna, może jakiś kryzys

Przy 19 latach małżeństwa, Pani akurat dobija do mitycznej "ściany". Piękna już była, młoda już była, dzieci już rodziła - i koniec, więcej już tego nie będzie.

14 minutes ago, rasputnik said:

ona odczuwa autentyczną nienawiść do mnie i wszystkiego co się ze mną wiąże

Czyli mityczne "gdybym 20 lat temu znalazła bogatego szejka Ahmeda" - ale nie znalazła, pojawiłeś się Ty. I jakoś tak chomiczek w jej głowie zakręcił, że to teraz Ty jesteś winny, że nie znalazła szejka.

Więc Ona uważa się w swej nienawiści za "usprawiedliwioną"...

16 minutes ago, rasputnik said:

nie dopuszcza myśli że mógłbym ją zostawić, nie wolno

Masz w jej oczach tak mało szacunku, że to praktycznie już teren zalewowy. Nie widzi Ciebie jako osoby zdolnej do podejmowania własnych decyzji.

To także szansa - możesz przeprowadzić swe plany w sposób gwarantujący zaskoczenie jej wnioskiem rozwodowym.

18 minutes ago, rasputnik said:

Prawnika nie znalazłem jeszcze, przeprowadziłem parę rozmów ale miałem wrażenie że nie trafiłem na właściwe osoby.

Jak sam widzisz, że potrzebujesz prawnika - najlepiej mężczyzny - i to "twardego sku***syna", który nie będzie się litował nad "biedną pokrzywdzoną przez los" - to masz sporo już w głowie przepracowane, i duży etap drogi za Tobą. Są ludzie, którzy myślą że wkrótce-eks-żona będzie postępować sprawiedliwie i uczciwie... ech.

21 minutes ago, rasputnik said:

Nie jest to przyjemne dla mnie, widzę jakie efekty dała tresura

Ale już to widzisz. To naprawdę dużo.

11 hours ago, rasputnik said:

pogardliwe wypowiedzi nt mojej matki czy innych członków rodziny, także przy dzieciach

To mnie zazwyczaj rusza. Wasze sprawy to wasze sprawy - wciąganie i "nastawianie" dzieci to przeginka. Minus dla niej, i mała litera.

11 hours ago, rasputnik said:

Na początku próbowałem zrozumieć o co jej chodzi, przyglądałem się jej krzywdom i próbowałem wyjaściać co takiego zrobiłem

Logiką zrozumieć emocje kobiety - to naprawdę trzeba jakiegoś geniusza, albo chorego psychicznie. Sporo historii na Forum pokazuje, jak to się kończy - czytaj Świeżakownię i przypięte wątki, wnet zobaczysz podobieństwa.

11 hours ago, rasputnik said:

Ale jak przygotować się do ewakuacji?

Sklepik -> Poradnik Rozwodnika. A najlepiej - prawnik.

 

@rasputnik nie z takich opałów ludzie wychodzili w całości. Już mac Ci dobre rady dał, ja dodam:

- od 30 listopada wchodzi ustawa antyprzemocowa - Policja będzie mogła Cię wyprowadzić z domu, jak Pani urządzi odpowiednio przekonujące przedstawienie

- wszelkie rady typu "słuchaj uważnie co ona chce ci powiedzieć", czy "spróbuj robić tak by była szczęśliwa" schowaj głęboko - na takie rady natura dała Ci specjalne miejsce poniżej Twych pleców.

- jesli chcesz odejść, to najpierw TY SAM musisz być pewny, że tego chcesz. Że jak raz zorganizujesz wszystko, to nie dasz się "rozmyślić" - niezależnie co pani powie lub zrobi.

- jesli pani robi alienację - to załóż, że Ty powinienneś robić dokładnie odwrotnie, i z tymi osobami/rodziną odnawiać kontakty, choćby pobieżnie

- nie dawaj pretekstu - jak na ulicy podejdzie do Ciebie 20-letnia blondynka, rozbierze się i powie "bierz mnie teraz" - odwracasz się i idziesz w przeciwną stronę. Masz być poza wszelkim podejrzeniem.

- jeśi pani Cię prowokuje, załóż że jesteś nagrywany. Nic nie tracisz pokazując kulturę, możesz tylko zyskać.

- zastanów się jak chcesz rozwiązać opiekę nad dziećmi (naprzemienna?). Także z punktu - co Twoim zdaniem, dla NICH będzie najlepsze.

- odnośnie porad typu "ustaw" - załóż, że może 1 na 10 się to udaje... na jakiś czas. "Ona nie jest Twoja, to tylko Twoja kolej".

- jeśli ona chce wciągać wasze dzieci w wasze awantury - zwracaj jej na to uwagę. "Dla dobra dzieci, może omówimy to później?" "Nie wiem kochanie, czy chcesz by dzieci widziały cię tak wzburzoną".

- to, czy ona znalazła kochanka czy nie - nieważne na razie. Paradoks, trochę nie po myśli Forum. Ja uważam że to TY musisz podjąć decyzję, TY musisz wiedzieć czego chcesz. Jak będziesz pewny SWOJEJ decyzji, to nic nie zdoła Cię zatrzymać!

 

Trzymaj się!

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, lync napisał:

Czy nienawiść okazuje Ci również wtedy, gdy prosi Cię o coś, a Ty robisz to bez problemu?

Nie, właśnie to jest takie dziwne i nieracjonalne dla mnie. Czasami to jakby za wszelką cenę chciała mi dokopać, z małej dyskusji potrafi przejść do jakichś uwag personalnych, wtrętów o mojej rodzinie, jak widzi że nie ma efektu to wrzuca parę komentarzy o mojej matce albo ojcu albo jakieś losowo wybrane oskarżenie o coś tam z przeszłosci. Ale mija jakiś czas i ona wydaje się nie pamiętac że w ogóle coś takiego miało miejsce, albo że to w ogóle jakiś mógł być problem dla mnie. Potrafi jakby nigdy nic za chwilę rozmawiać o zwykłych domowych sprawach, organizować zajęcia, prosic mnie o zrobienie czegoś itp. Myślę że to objaw jej podwójnej strategii - udaje że wszystko jest normalnie (zwłaszcza w obecności osób z zewnątrz) ale byle co wystarczy żeby wyszła z niej ta chęć dowalenia, upokorzenia, poniżenia - i dlatego też uważam że pod spodem kryje się jakaś nienawiść do mnie. Nie ma też możliwości mówienia o tych jej zachowaniach bo od razu następuje kolejny konflikt.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podtrzymuje słowo by spierda...

Tak się kończy toksyczne związki. Tylko tutaj jest dziecko co utrudnia sprawę. 

Jeśli ktoś był w toksycznym związku wie że to najskuteczniejsza metoda oprócz zasady zera kontaktu. 

 

A ustawiać i trzymać ramę można z kobietą normalną a nie narcystyczną. A pani ta przejawia wszelakie cechy pasujące do tego zaburzenia. 

 

Choć wydaje mi się że tutaj przed tym "spierdalaniem" autor wątku powinien mieć dowody, np. nagrane zachowania pani bo przyda się to później w sprawie w sądzie i ewentualnych kontaktów z dzieckiem. Bo o to musi zadbać. 

 

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minutes ago, samiecżeta said:

@maroon ściemniasz!

Na każdym etapie można interweniować. 

 

Najważniejsze jest myślenie! 

Byłeś kiedyś w związku z toksyczną laską? Opowiedz jak ją "ustawiłeś" i jak żyjecie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, rasputnik napisał:

rodziny też nie chce w to mieszać, nie chcę politykować i obrabiać jej dupy po cichu, liczę więc trochę na to forum i jakieś dobre praktyki do wcielenia w życie tu i teraz

Propozycja taktyki:

1. Szykuj się psychicznie do rozwodu. ciężkiej długiej walki o wlasną wolność i przyszłość dzieci.

2. Szykuj się finansowo donrozwodu (kitraj kasę na prawnika)

3. Zachowuj się jakby nic się nie dzialo, w tle szykuj strategię wyjścia

4. Możesz próbować ostro się stawiać. ale jesteś w domu popychadlem, więc troszku późno na kozaczenie

5. Twoja rodzina to Twój klan, wsparcie, plecy. Trzymaj z nimi sztamę abyś mógł na nich liczyć, jak np. brat będzie miał Cię przez miesiąc przenocować bo podpadniesz pod niebieską kartę z natychmiastową eksmosją i zakazem zbliżania do dzieci i zony.

 

Przeszukaj forum po haśle "rozwód" i "divorce".

 

Wyszukaj i Prześledź stare wątki doświadczonych Braci, minimum: @XYZ @rarek2 @Still @azagoth @Gradhach @Normalny @mirek_handlarz_ludzmi 

 

jesteś jednym z armii setek tysięcy, więc rozwiązania są dostępne, doświadczenia też. Czytaj, informuj się, bądź silny psychiczie i dbaj o zdrowie własne. 

 

@rasputnik 90% czego opisujesz wygląda mi na klasyczną żonę dążącą do rozwalenia rodziny. Setki tysięcy takich jest, powtarzam.

 

Te jej zachowania są klasyczne. Nic nowego. Jal już ci minie zdumienie i zrozumiesz, że "tu nie ma co walczyć tu trzeba spierdalać" to działaj po cichu z prawnikiem.

 

Dyktafon, wzorowa opieka nad dziećmi i wiedza o nich.

12 godzin temu, rasputnik napisał:

jestem nowy na forum. Przychodzę z podkulonym ogonem, bo mi wstyd, ale potrzebuję wsparcia

Nie wstydź się, każdy coś miał. Walcz wytrwale o swoją wolność i życie.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, rasputnik napisał:

Witajcie

jestem nowy na forum. Przychodzę z podkulonym ogonem, bo mi wstyd, ale potrzebuję wsparcia.

Sytuacja: 19 lat małżeństwa, są dzieci i to w młodym wieku. Problemy w małżeństwie. Od urodzenia naszego ostatniego dziecka (3 lata temu) żona po prostu poszła na wojnę ze mną, choć wcześniej też zdarzały się trudne okresy.

A co się dzieje? Ano konflikty w stopniu dotąd niespotykanym

- oskarżenia i krytyka, obwinianie o rozmaite rzeczy z przeszłości, nagle sobie przypomniała jak strasznie ją traktowałem przez lata małżeństwa, że ją wykorzystywałem i poniżałem, że nic nigdy nie robiłem, że nie dbam o dzieci i rodzinę, że jestem przeciwko niej, że nie wspierałem i nie pomagałem, że tylko ona sama wszystko robi i robiła. Oczywiście wszsytko co robiłem przestało istnieć, jej wersja taka że ona i tylko ona zajmuje sie wszystkim  

- jeśli coś robię to jest źle wg niej. Jeśli tego nie robię to też jest źle. Np - jeśli np zostaję w domu opiekując się dziećmi a ona wraca z pracy to zaczyna się szukanie problemów - co z tego że dom ogarnięty, dzieci nakarmione, obowiązki odrobione - ona i tak stwierdzi że najwyraźniej dziećmi w ogóle się nie zajmuję i chodzą samopas, w lodówce bałagan a pranie źle zrobione. 

- pogardliwe uwagi i napastliwe wywody 

- ataki na moją rodzinę. Oskarżenia że jestem z rodziną w zmowie, zakaz kontaktów. Utrudnianie kontaktów dzieci z moją rodziną oraz w ogóle jakichkolwiek kontaktów. Wywoływanie konfliktów, prowadziła rozmaite intrygi obrabiając tyłki osobom z mojej rodziny i próbując napuszczać mnie na rodzinę

- pogardliwe wypowiedzi nt mojej matki czy innych członków rodziny, także przy dzieciach. Oskarżanie mojej rodziny że są złymi ludźmi, że spiskują przeciw mojej żonie i jej zazdroszczą, ogólnie przedstawianie każdego w złym świetle.

- sceny, cyrk, szantaże, kłótnie przy byle okazji, jeśli tylko moje kochanie chce postawić na swoim. 

- manipulacje, przekręcanie historii, budowa własnej wersji wydarzeń, przypisywanie złych intencji osobom z mojej rodziny i oskarżanie ich o działanie przeciw mojej żonie. Budowa wizerunku ofiary, ciągle pokrzywdzonej, prześladowanej i ogolnie źle traktowanej przez moją rodzinę. Żeby udowodnić swoje tezy posunęła się do kłamstw które niestety wyszły na jaw.

- nie przyjmuje jakichkolwiek uwag na temat swojego zachowania. Zawsze pokrzywdzona, zawsze niewinna, to ja jestem winny niezależnie od faktów. Nie ponosi odpowiedzialności za nic bo przecież wszyscy inni są winni ale nie ona.

- żadnych argumentów też nie przyjmuje, będzie się wykłócać do upadłego wciskając swoją wersję 

- ciche dni, brak jakichkolwiek kontaktów intymnych. Nieustająca kara dla mnie bo zły człowiek jestem

 

Na początku próbowałem zrozumieć o co jej chodzi, przyglądałem się jej krzywdom i próbowałem wyjaściać co takiego zrobiłem, i kiedy mogła się poczuć przeze mnie poniżona czy wykorzystana. Ale tu trudno ustalić fakty, ciągle inne oskarżenia i ciągle inne krzywdy, przeszłość pływa i zmienia się na zawołanie. Próbowałem wyjaśniać te oskarżenia wobec mojej rodziny ale moje kochanie zupełnie tu nie współpracowało - widać było że nie zależy jej na wyjaśnieniu czegokolwiek a tylko daje okazję do pogłębiania konfliktów.

W końcu zaczeło mi świtać że to wszystko pic na wodę, całe jej krzywdy i nieszczęście to tylko narzędzie żeby we mnie nap**dalać. Odpowiada jej to że jestem ciągle czemuś winny i ciągle o coś oskarżany, odpowiada jej to że może się awanturować i traktować mnie jak gówno ale jest usprawiedliwiona bo przecież ona to tylko biedna pokrzywdzona ofiara. Doszło do mnie jak kontrolującą osobą jest, jak ciągle sprawdza z kim rozmawiam i o czym, jak boi się żeby jej działania nie wychodziły na jaw. Niektóre z jej działań były na tyle perfidne i okrutne że nie zostawiają wątpliwości - to nie pomyłka, moje kochanie po prostu gra w swoje gierki w sposób wyrachowany i zaplanowany, realizuje jakiś scenariusz i nie przejmuje się takimi rzeczami jak uczciwość czy prawda. Obawiam się że zacznie mnie obsmarowywać wśród znajomych i swojej rodziny, pierwsze sygnały się już pojawiły, obawiam się że będzie starała się szkodzić mi jeszcze bardziej w przyszłości.

 

Muszę to jakoś przerwać, mam dość, nie chcę żeby dzieci przyzwyczajały się do tego i budowały sobie obraz ojca który ciągle jest o coś oskarżony, winny i dopuścił się nie wiadomo czego, nie chcę też tkwić w małżeństwie z osobą co do której intencji nie mam już złudzeń. To jest domowy terror który odbija się na nas wszystkich i rujnuje mi życie. 

Ale jak przygotować się do ewakuacji? Nawet ciężko udowodnić skalę i charakter tych zachowań, boję się że w sądzie wyszedł bym na idiotę a jeszcze kochanie obsmarowało by mnie i miała by okazję do powtarzania swoich oskarżeń i wywodów. Ona bardzo uważa żeby nie dać dowodów, nie używa wulgarnych wyzwisk ani nie posuwa się tak daleko żeby nie było wątpliwości, ona sączy swój jad po cichu, działa za plecami, ale wykorzystuje każdą okazję żeby do czegoś się doczepić i zaatakować albo chociaż okazać pogardę. Bardzo chętnie poszedł bym na rozwód ale wiem że ona nie będzie współpracować - to taki przypadek że "będę traktować cię jak gówno, ale mnie się wszystko należy i nie pozwolę Ci się zmyć bo przecież rodzina potrzebuje ojca" itp. Jak się przygotować do rozwodu w takiej sytuacji, jakie argumenty, jak zadbać o to żeby nie zostać pozbawionym kontaktu z dziećmi i zamienionym w bankomat?

 

Druga sprawa to muszę też zabrać się za siebie, za bardzo mnie to przygniotło, zmieniam się w jakąś wydmuszkę człowieka który sam nie wie po co żyje. No, braci samcza, wydusiłem to z siebie, wstyd mi że pozwoliłem jej wleźć sobie do łba i w nim tyle lat mieszać. Ale nie chcę się już pławić w tym wstydzie, pora się jakoś wygrzebać. Niestety nie mam na tyle dobrych kumpli żeby temat z nimi poruszać, wspólnych znajomych i rodziny też nie chce w to mieszać, nie chcę politykować i obrabiać jej dupy po cichu, liczę więc trochę na to forum i jakieś dobre praktyki do wcielenia w życie tu i teraz. Dzięki!

 

 

 

 

 

 

@Imbryk

Ty to uważasz za klasyczne zachowanie żony? Aż mi szczena opadła... Chyba pierwszy raz się z Tobą kompletnie nie zgadzam. 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, trop napisał:

klasyczne zachowanie żony

@trop napisałem:

26 minut temu, Imbryk napisał:

wygląda mi na klasyczną żonę dążącą do rozwalenia rodziny

Nie "Klasyczną żonę kropka."

Wg mnie nie jest to jakaś żadna toksyczna baba. Tylko zwyczajna, cwana, ma klasyczne zachowania celowe.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.