Jump to content

Recommended Posts

Witam. Chciałem podzielić się swoją historią. Nie będzie raczej długa. Proszę szczerze powiedzieć co o tym myślicie.

Jestem przed 40ką, moja samica 10 lat młodsza. Ja po rozwodzie i bez dzieci z tego małżeństwa. Jestem z nią od 7 lat. Mamy dziecko 5 letnie. 

Od początku było "grubo". Oboje jesteśmy dość wybuchowi. W 2019 zaczęło się ostro psuć. A, że znałem jej pin do telefonu wiedziałem, że mnie obsmarowywuje z siostrami (jest najmłodsza z 5 sióstr). Wiem, że nie powinienem czytać, ale stało się. Za często tego nie robiłem. Coraz częściej szła spać osobno. Jak mały w nocy do nas przychodził to ta od razu spadała do niego spać. Aż któregoś ranka zobaczyłem smski z panem M. Pan M jest w naszej pracy (a pracujemy w jednej fabryce) technicznym. Smsy były typu: "Myślę o tobie, jak coś to zapraszam na spalanie kalorii pouprawiamy jakiś sport."  Dodam, że ona go nie spławiła. Nie było dosłownie chodź się xxx. Ale napisała coś w stylu. No chyba o tym samym sporcie myślimy. Itp. 

Ja zagotowany z samego rana do niego podszedłem i zrobiłem ostrą awanturę. Gość jest nakoksowany, dobrze zarabia. Podwoził ją też do pracy rano na 6, jak się okazało. Po tym wszystkim ofc jej też w domu wygarnąłem. Był dym. 

Powiedziała oczywiście, że to tylko smsy itp. Miała zakaz kontaktu z nim. Minął miesiąc. Pamiętam, że powiedziałem, że mam przeczucie, że cały czas mnie w chu...a robi i nie zerwała z nim kontaktu. Ona, że mam paranoję. Mijają 2 dni i kolega (z jej zmiany, bo ja jestem na innej, po niej) do mnie mówi: Twoją często widzę jak na rogu gada z M. Napisz mi to w sms. Napisał. Wracam do domu. Ona co ty taki nabuzowany.

Ja i co, zerwany kontakt z M masz?

- tak. Kto Ci głupot nagadał. Pokazuję jej smsa ale nie widzi od kogo. Przyznaje się. Że z nim rozmawia, ale oczywiście nic innego. 

To, że kazałem wyp...ć itp. to chyba nie muszę mówić. Przepraszała ze 100 razy. Przysięgała na wszystko, że żadnego podtekstu seksualnego nie było. Teraz napiszę co jest za i przeciw.

Czyli, nie ufam tej ku..e, ale może bez kitu jeszcze się nie puściła.

Za: Powiedziała, że gdyby miała się z nim ruch..ć, to by się spotkała w miejscu gdzie nikt by jej nie widział, a rozmawiała na szczycie fabryki gdzie każdy kto szedł do pracy ją widział.

Często wychodzi do sklepu typu drogeria. Mamy do niego około 15 minut piechotą. Około 1 - 1,5h jej nie ma. Myślałem, że właśnie wtedy coś majstruje, 3 razy wyśledziłem i 3 razy naprawdę tam poszła i wróciła. Raz kolega ją tam widział jak tam akurat szła, czyli 4 razy.

Chciała zmienić dział, bo tenna którym była jej nie odpowiadał, a pan M jest dobrym kolegą kierownika, który rządzi na wymarzonym dziale. Że niby przez niego do tego kierownika chciała trafić.

To prawda, że tak sobie załatwiła. Bo ów kierownik ją ściągnął do siebie.

Wymieniamy się dzieckiem. Nie mamy innej opieki. Jeżeli by się jeb..ła to przy dzieciaku (ale to akurat żadna filozofia)

Raz skończyłem pracę o 2:00 zamiast o 6:00 i spała sama) 

Ruch..m ją codziennie i widzę, że ma dużą przyjemność z sexu ze mną. Orgazmy itp.

Przeciw: Koleś jej imponuje

Dużo zarabia, a wygląda jak nasterydowany MMA gość

Jest duży, silny i jeździ dobrym nowym wozem

Nie jest zwykłym robolem jak ja

Mówi o nim w stylu: Spokojnie to za wysokie progi dla mnie. Tak jakby miała respekt - kompleks. Albo wyluzuj, on ma żonę, którą kocha. 

Ok. Kur...a sam nie wiem z jednej strony nie ufam tej piź...e za nic w świecie, z drugiej nie przyłapałem na dym...niu to mam rozterkę. Przepraszam za bluzgi, nie jestem patolem, ale jak tylko o niej pomyślę jestem zagotowany.

Co sądzicie, jestem jeleniem i debilem? 

 

Edited by Holy_Diver_1982
Link to post
Share on other sites
  • Replies 62
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

@Holy_Diver_1982 Przeczytałem.   Wnioski: a/ jesteś zazdrosny tj. czujesz się słaby choć pewnie głośno mówisz - nawet najmniej ogarnięta kobieta wyczuwa to na kilometr, b/ ona

Kolega z pracy to zawsze ciężka sprawa. Moja poszła z takim gościem rozwalając wszystko co budowaliśmy przez 7 lat. Widziałem o nim wcześniej, pisanie na tel, praca, nie wiele sobie z tego robiłe

Sorki nie doczytałem ale nadrobiłem.  Laska jest poj***ana. Tak właśnie kończą giwazdy, które mają rodzinę. A zachciewa się romansu czy innego typu sprośnych wiadomości. Wiesz. Sam Chris Hemswort

Wybuchowy tekst. Jeśli ona jest choć w połowie tak wybuchowa to musicie mieć tam u siebie bombową atmosferę. Na moje oko to niepotrzebnie ujawniałeś się, że cokolwiek podejrzewasz, mógłbyś zdobyć więcej informacji, jakieś dowody. Ale skoro już po ptokach to musimy pracować z tym co mamy. 

 

Trafne 'za' i 'przeciw'. Racjonalna ocena sytuacji to podstawa. Jest takie powiedzenie - nie ma dymu bez ognia, więc coś musi być na rzeczy. 

 

23 minuty temu, Holy_Diver_1982 napisał:

Czyli, nie ufam tej ku..e, ale może bez kitu jeszcze się nie puściła

Nie wiesz czy się puściła czy nie, ale tyle czerwonych lampek jest, że ciężko nie podejrzewać. Być może jest to zauroczenie i biologia przejmuje nad nią kontrolę, ale jeszcze do niczego nie doszło. Być może doszłoby do czegoś, gdybyś nie nakrył ich tak wcześnie. Być może już jesteś jeleniem, nie wiemy. 

 

To, że panienka za plecami Cię obsmarowuje, kłamie i flirtuje z innym facetem jest już samo w sobie dla mnie niedopuszczalne i skreśla ją na amen, jednak w grę wchodzi dzieciak. Ja nie mam doświadczenia z takimi sytuacjami więc na tym kończę swoją odpowiedź. Pamiętaj, żeby zachować spokój i nie podejmować pochopnych decyzji. 

 

To jest małżeństwo czy nieoficjalny związek? 

Edited by salt0
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

A czego ty chcesz od życia? To był twój wybór, a teraz ponosisz konsekwencje. Nie chcesz tak żyć to oceń możliwości i działaj. Natury kobiet nie zmienisz. Hipergamia to jest fakt, to się dzieje na naszych oczach, nie tylko na twoich człowieku. Hipergamia, zakoduj sobie w głowie. Zawsze, a to zawsze jej biologia pożąda najlepszego możliwego samca w otoczeniu. Ciągle testuje możliwości przeskoku na lepszą, coraz lepszą gałąź. Kobietom nigdy nie dogodzisz. Ma chłopa, ma dziecko, ma robotę, ale chce więcej, lepiej, nieustannie. Jak to dostanie to znowu zapragnie czegoś więcej i tak w kółko, aż do śmierci, bez zrozumienia siebie. 

 

A ty masz szansę chociaż uzyskać spokój ducha pod warunkiem, że zrozumiesz, co się dzieje wokół ciebie i że twoja naiwna kontrola chuja da ostatecznie. Wątpliwości to życiowy rozpierdol na wszystkich poziomach. A jak nie ufasz matce swojego dziecka to prosta droga do patologii, przeniesienia złych wzorców na niewinnego dzieciura. Pytanie, czy jesteś mądrym człowiekiem, który ogarnie wszystkie za i przeciw. I czy masz wolę zmiany przede wszystkim swojego życia, a w kolejności życia własnego dziecka na lepsze. 

 

Ja ci nie pomogę, bo sam siedzę właśnie na takie okazje. Mój priorytet w życiu to spokój, a jak idziesz po kobietę to spokoju nie zaznasz. 

 

Ogólnie to trzymam kciuki, na pewno zalecam mniej emocji, babę traktuj z przymrużeniem oka. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Ona Cie już zdradziła jak nie fizycznie to psychicznie i emocjonalnie.

Godzinę temu, Holy_Diver_1982 napisał:

Pan M

Ty pisałeś @mac a może @prod1gybmx o "Panu X", że to brzmi jak nazwa pornola a może ktoś inny? Jakie to było zajebiste, do dzisiaj mnie to śmieszy i rozwala na maksa a może @Orybazy a właśnie wstawka "pan m" mi o tym przypomniała. Tylko nie pamiętam, kto to tak skomentował, dałbym mu gwiazdkę z nieba, bo się popłakałem ze śmiechu wtedy.

 

Edited by SzatanKrieger
Link to post
Share on other sites

Kolego a tak z czystym sumieniem sam przed sobą... Czy dbasz o tą swoją kobitę? Jesteś generalnie ok z obowiązkami domowymi itd... Bo widzisz bracia tu nieraz wspominali, że jak laska mało się stara to warto sobie sprawić jakąś "orbiterkę"... Sytuacja może działać w dwie strony. Być może ta Twoja robi Ci dokładnie taki sam numer tj. pokazuje Ci, że jak się nie ogarniesz to ma zainteresowanie innych...

 

Musisz sam sobie przemyśleć jak to tam u was dokładnie wyglądało na co dzień, że stwierdziła że poszuka kolegi na boku.

 

Trzymam kciuki! Pozdro :)

Edited by Pablo85
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Kolega z pracy to zawsze ciężka sprawa. Moja poszła z takim gościem rozwalając wszystko co budowaliśmy przez 7 lat.

Widziałem o nim wcześniej, pisanie na tel, praca, nie wiele sobie z tego robiłem bo od razu robiła dym o moje paranoje.

W tej chwili wiem, że dostała by kopa w dupę jak tylko bym się dowiedział o tym koledze.

 

Godzinę temu, Pablo85 napisał:

Być może ta Twoja robi Ci dokładnie taki sam numer tj. pokazuje Ci, że jak się nie ogarniesz to ma zainteresowanie innych...

 

Musisz sam sobie przemyśleć jak to tam u was dokładnie wyglądało na co dzień, że stwierdziła że poszuka kolegi na boku.

Wychodzę z założenia, że jak ktoś mi grozi chodzeniem na boki to opuszczam relację. Nawet jakbym nie wiem jak zaniedbywał kobietę.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
12 hours ago, Holy_Diver_1982 said:

Co sądzicie, jestem jeleniem i debilem?

Chyba sam sobie odpowiedziałeś tylko trudno ci w to uwierzyć.

Gdzie w tym wszystkim jest TWOJE życie?

Zamiłowania, zajęcia które lubisz, odpoczynek?

Bo ja tu widzę sprężynę napiętą do ostateczności.

Takie coś musi trzasnąć i przypadkowo może kogoś nieźle walnąć a oboje jesteście blisko tej tykającej bomby zegarowej.

 

Link to post
Share on other sites

Jesteś w jej ramie, a może już nawet w "ich". Pokazałeś swoją desperację, a to już równia pochyła. Dodatkowe minusy: dziecko macie odchowane - łatwiej o rozstanie plus różnica wieku - kobieta może chcieć i może wciąż mieć kolejnego bąbelka - tym razem z mocniejszym zawodnikiem. 

Recepta: pracuj nad swoim smv, stwórz zagrożenie. Pokazuj (nie wprost - bo to oznaka słabości) konsekwencje jej ewentualnych durnych działań. Przeprocesuj na wszelkie strony różne scenariusze rozstania i życia bez niej - im szybciej się na to mentalnie przygotujesz, tym paradoksalnie łatwiej będzie utrzymać tez związek. 

Edited by Komti
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Pablo85 napisał:

Kolego a tak z czystym sumieniem sam przed sobą... Czy dbasz o tą swoją kobitę? Jesteś generalnie ok z obowiązkami domowymi itd... Bo widzisz bracia tu nieraz wspominali, że jak laska mało się stara to warto sobie sprawić jakąś "orbiterkę"... Sytuacja może działać w dwie strony. Być może ta Twoja robi Ci dokładnie taki sam numer tj. pokazuje Ci, że jak się nie ogarniesz to ma zainteresowanie innych...

 

Musisz sam sobie przemyśleć jak to tam u was dokładnie wyglądało na co dzień, że stwierdziła że poszuka kolegi na boku.

 

Trzymam kciuki! Pozdro :)

Z czystym sumieniem. 

Tak. Śpię po 4-5h. Kupuję wszystko co chce. Dodatkową kasę dorabiam. 

Chodzę ma siłownię i wyglądam dobrze, 185cm i brak jakiejkolwiek nadwagi. (Niestety łysy, to mnie boli). Koleżankom z pracy podobam się. Nigdy nie miałem problemu z poderwaniem ładnych kobiet. Zabieram ją ma wspólne wyjścia, jak tylko załatwimy opiekę (moja lub jej matka, albo siostra).

Ogarniać chatę pomagam. W kuchni to ja więcej robię niż ona. 

Ona z kolei codziennie minimum 1 piwko (w weekendy 3 - 4) ZAWSZE. Non stop w telefonie i z efajką. Wiecznie ją głowa boli. Jak ma coś zrobić dostaje napadu agresji nieadekwatnej do problemu.

Godzinę temu, Komti napisał:

Jesteś w jej ramie, a może już nawet w "ich". Pokazałeś swoją desperację, a to już równia pochyła. Dodatkowe minusy: dziecko macie odchowane - łatwiej o rozstanie plus różnica wieku - kobieta może chcieć i może wciąż mieć kolejnego bąbelka - tym razem z mocniejszym zawodnikiem. 

Recepta: pracuj nad swoim smv, stwórz zagrożenie. Pokazuj (nie wprost - bo to oznaka słabości) konsekwencje jej ewentualnych durnych działań. Przeprocesuj na wszelkie strony różne scenariusze rozstania i życia bez niej - im szybciej się na to mentalnie przygotujesz, tym paradoksalnie łatwiej będzie utrzymać tez związek. 

On ma żonę. Zajebistą laskę. Nawet jak por...a/ł moją to nigdy jej nie zostawi. Oprócz tego z tą żoną jest 10+ lat i dzieciaka nie mają. Także wysokie prawdopodobieństwo, że wali ślepakami. W każdym razie, z pewnością nie jest dobrym kandydatem na rozpłodowca, z którym kobieta powinna planować swoje życie i drugie dziecko.

Link to post
Share on other sites
12 minutes ago, Holy_Diver_1982 said:

Ona z kolei codziennie minimum 1 piwko (w weekendy 3 - 4) ZAWSZE. Non stop w telefonie i z efajką. Wiecznie ją głowa boli. Jak ma coś zrobić dostaje napadu agresji nieadekwatnej do problemu.

 

Na moje oko, to sobie wybrałeś panią, która nie potrafi sobie sama czasu wypełnić czymś sensownym, a więc poszukuje wypełniaczy na zewnątrz. Ten typ tak już ma i raczej tu nic nie wymyślisz. 

Link to post
Share on other sites

Sorki nie doczytałem ale nadrobiłem. 

Laska jest poj***ana. Tak właśnie kończą giwazdy, które mają rodzinę. A zachciewa się romansu czy innego typu sprośnych wiadomości. Wiesz. Sam Chris Hemswort mógłbym do niej napisać. A ona mogłaby tylko wyświetlić wiadomość i odłożyć telefon na bok i zapomnieć o tej wiadomości. Wszystko zależy od nich, czy pociągną za spust. Baba jak chce to chłopa spuści w kiblu. Ale miała w tym interes. Zmiana działu. Współczuję 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
36 minutes ago, Holy_Diver_1982 said:

Z czystym sumieniem. 

Tak. Śpię po 4-5h. Kupuję wszystko co chce. Dodatkową kasę dorabiam. 

Chodzę ma siłownię i wyglądam dobrze, 185cm i brak jakiejkolwiek nadwagi. (Niestety łysy, to mnie boli). Koleżankom z pracy podobam się. Nigdy nie miałem problemu z poderwaniem ładnych kobiet. Zabieram ją ma wspólne wyjścia, jak tylko załatwimy opiekę (moja lub jej matka, albo siostra).

Ogarniać chatę pomagam. W kuchni to ja więcej robię niż ona. 

Ona z kolei codziennie minimum 1 piwko (w weekendy 3 - 4) ZAWSZE. Non stop w telefonie i z efajką. Wiecznie ją głowa boli. Jak ma coś zrobić dostaje napadu agresji nieadekwatnej do problemu.

Ok rozumiem... oczywiście bez urazy. U mnie było podobnie, też ogarniałem wszystko na tip-top a i tak nieszczęśliwa była. Ajjj wydaje mi się, że to taki typ co w życiu w dupę nie dostał i świruje... Zacznie doceniać i się ogarniać jak rynek ją przewałkuje. Wtedy dojdzie do wniosku, że miała dobrze i zjebała. Nic z tym nie zrobisz bracie.

 

 

Odnośnie piwka, efajki i telefonu.... ehhh z tego pieca to marny chleb będzie. Decyzja nie prosta bo macie dziecko ale z drugiej strony chłopie... są ogarnięte dziewczyny, które chciałyby takiego gościa jak Ty bo życie je doświadczyło alco-zjebami itp.

 

Ale mam takiego kumpla, który ożenił się z podobnym typem dziewczyny. Facet ogarnięty na maxa. Zapierdala tak, że sam siebie by zajebał. Panna księżniczka facebooka, w domu brudas, na dziecko ma wyjebane... Chłop dwa lata stawiał ją do pionu i jakoś podobno względnie mu to wyszło ale pytanie na jak długo. W sumie historia bardzo podobna do Twojej bo laska też jakiegoś kolegę z pracy miała na boku, też niby kolega.

Edited by Pablo85
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Holy_Diver_1982 napisał:

Kupuję wszystko co chce

i nie widzisz w tym swojego błędu? zastanów się kim dla niej jesteś

 

43 minuty temu, Holy_Diver_1982 napisał:

Ona z kolei codziennie minimum 1 piwko (w weekendy 3 - 4) ZAWSZE. Non stop w telefonie i z efajką. Wiecznie ją głowa boli. Jak ma coś zrobić dostaje napadu agresji nieadekwatnej do problemu.

To już alkoholizm...

Problemy ze zdrowiem już są, a będą jeszcze większe.

 

Gdybyś mnie zapytał co bym zrobił na Twoim miejscu, to zadbałbym przede wszystkim o swoje szczęście i spokój emocjonalny oraz dziecka.

 

Panne trzeba naprostować, albo się ogarnia albo się żegnacie.

Musisz jej uświadomić, że głównie dla dziecka jej zachowanie, zwłaszcza to picie jest złe.

 

Gdybyście nie mieli dziecka, ewakuacja w trybie natychmiastowym.

W Twoim przypadku, może jeszcze ze względu na dziecko da się coś ugrać.

 

Pamiętaj jednak, że bycie szczęśliwym samemu to też jest opcja.

Ojcem zawsze możesz być dla dziecka, nawet jeśli to ona otrzyma opiekę.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@Holy_Diver_1982

Przeczytałem.

 

Wnioski:

a/ jesteś zazdrosny tj. czujesz się słaby choć pewnie głośno mówisz - nawet najmniej ogarnięta kobieta wyczuwa to na kilometr,

b/ ona jest uzależniona od alkoholu, tak tak jedno piwo dziennie - musi,

c/ nie jesteście w związku, tylko ze sobą mieszkacie - bzykanie to nie związek,

d/ na moje oko już dawno Cię zdradziła. Pamiętaj, że dla kobiet zdrada fizyczna to nic wielkiego - inaczej niż dla nas,

e/ koleś o wyglądzie MMA to już jej powiernik, to jemu się zwierza, jest z nim emocjonalnie związana.

 

Nie odbieraj mnie wrogo, ale to co teraz robisz to umieranie za życia. Żyjesz jak przeciętny Janusz w Polsce, który jedzie w czasie wolnego do OBI po farbę żeby remontować mieszkanie, potem napierdala się z kobietą, która chleje w weekend i tak wychowują dziecko, które wyrośnie na kolejnego przestraszonego Janusza.

 

Naprawdę chcesz nadal tak żyć ?

 

Każdy z nas jest inny. Jak miałem 30 lat to w dużej mierze też tak odczuwałem, że ktoś mi ją odbiera, moją kobietę.

Przestrzegam Cię bracie nie idź tą drogą.

Okazałeś potworną słabość kobiecie: awanturami, scenami zazdrości, szpiegostwem, opierdalania gościa który w 99% spał z nią.

Dałeś kobiecie maksimum podbudowania, jaka w jej mniemaniu jest wyjątkowa tj. „Zobaczcie wszyscy jaki mój Zbyszek jest o mnie zazdrosny (jakby jeszcze dał innemu w mordę byłoby cudownie), a wy dziewczyny? O was tak się nie zabijają”.

 

Chłopcy działają w wielkim hałasie.

Mężczyźni załatwiają sprawy w ciszy.

 

Spróbuj na 10 minut odrzucić emocje spowodowane wielką zazdrością i postaw sobie pytanie: czy chcę tworzyć związek z alkoholiczką, która mnie zdradza?

 

Nie chcę, ale dziecko - muszę być odpowiedzialny.

 

Odpowiedzialność to odejście od człowieka, któremu nie ufasz, który odziera Cię z godności.

 

Moja rada: porozmawiaj z dzieckiem, choć będzie dramatycznie i odejdź od tej kobiety. Naucz się na swoim błędzie i buduj związek z inną kobietą.

Nie masz gwarancji, że kolejna będzie lepsza, ale podejmiesz wyzwanie. To jest męskość: odkrywanie, zdobywanie, widzenie dalej niż horyzont.

 

Wystarczy już byle jakiego życia.

 

Możesz też pozostać w tym „związku” i nadal przegrywać życie, budując pozorację na zewnątrz przy znajomych, ciotkach i innych ludziach, którzy mają Cię głęboko w dupie. Liczy się wszak obrazek, taki sam jak ich czyli pozoracyjny.

 

Powodzenia.

 

  • Like 9
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Powiem szczerze, że mam jej dosyć, czy to poszła na bok, czy nie. Nawet już byliśmy rozmówieni. Mamy kredyt na mieszkanie. 2500zł rata, jeszcze 9 lat. Wszystko było postanowione. Powiedziałem, że jedno się wyprowadza, drugie mieszka i spłaca kredyt, ale mieszkanie na mnoe tylko przepisujemy. Powiedziała ok. Po 2 dniach zaczyna do mnie rozmawiać w miarę normalnie. Ja twardo zlewam. Następnego dnia zaciąga mnie do łóżka i daje się #&=%ć na wszystkie sposoby. Ok. Zatem jak mam ją wyj..ć z tej chaty?

P.S. Do nikogo na tym forum nie mam żadnej urazy. Dzięki wielkie za odpowiedzi. Bardzo mi to pomaga bo jestem strzępkiem nerwów.

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Holy_Diver_1982 napisał:

Następnego dnia zaciąga mnie do łóżka i daje się #&=%ć na wszystkie sposoby. Ok. Zatem jak mam ją wyj..ć z tej chaty?

Zawiąż fiuta na supeł, to pierwsze co musisz zrobić. Jak masz z nią dobry seks, a wnioskuję, że masz to będzie Cię urabiać tyłkiem w nieskończoność...

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Generalnie jest tak, że kobiety nie upilnujesz, nie ma szans, jak będzie chciała to zawsze znajdzie okazję i bolca, nie ma na to rady.

Bardzo dobrze napisał @Pozytywniak nie uratujesz już tego związku, nie uratujesz świata ale możesz uratować siebie, uciekaj od niej ile masz sił w nogach, ratuj swoje życie.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Ace of Spades napisał:

uciekaj od niej ile masz sił w nogach, ratuj swoje życie.

Tu w grę wchodzi jeszcze dzieciak, kobietę można łatwo kopnąć w tyłek w każdej chwili ale co zrobić aby nie stracić dziecka? Sytuacja mocno się gmatwa...

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Tacritan napisał:

Tu w grę wchodzi jeszcze dzieciak, kobietę można łatwo kopnąć w tyłek w każdej chwili ale co zrobić aby nie stracić dziecka? Sytuacja mocno się gmatwa...

Na każdej wojnie zawsze są jakieś straty w ludziach i sprzęcie, nie da się przejść przez życie bez żadnych strat, koleś musi sam podjąć decyzję o tym co dla niego jest ważniejsze, jego życie, szczęście dziecka czy szczęście tej kobiety.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Ace of Spades napisał:

Na każdej wojnie zawsze są jakieś straty w ludziach i sprzęcie, nie da się przejść przez życie bez żadnych strat, koleś musi sam podjąć decyzję o tym co dla niego jest ważniejsze, jego życie, szczęście dziecka czy szczęście tej kobiety.

Jasne, że tak... Ale zawinięcie się na pięcie ze związku nie da facetowi szczęścia, bo straci dzieciaka. Wielu moich kumpli jest po rozwodach, wszyscy z nich cierpią bo zostali odcięci od dzieci choć niektórzy mają z nimi cykliczny kontakt.

Bycie weekendowym tatą (o ile w ogóle to będzie możliwe) to też emocjonalny kibel.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now
  • Similar Content

    • By jacekkostrzynski
      Witam,
       
      Opisywałem swoją historię już w innym temacie, jednak zbanowano mnie bodajże za nieprzeczytanie regulaminu, itd. - napisałem ją niedokładnie, chciałbym teraz dokładnie przybliżyć swoją historię.
       
      Poznałem się z nią w 2013 roku, pod koniec, miała wtedy 18 lat, ja 23. Ja miałem wtedy szalenie wysokie wymagania, sparzyłem się już wcześniej na kobietach, ale nie zostałem w jakiś sposób zrobiony na szaro, mimo, że miałem do czynienia z całkiem niezłymi agentkami. Nie miałem dużych problemów nigdy z odczytaniem natury kobiety, aż do TEJ kobiety, o czym dalej się dowiecie.  Dziewczyna ze śląska, trochę patologia- matka wszystko trzymała w ryzach, ojciec chlał, spodnie nosiła matka choć ojciec nie był pantoflem, bardziej się żarli, ale ojciec wychodził kiedy chciał i pił kiedy chciał. Po prostu się żarli, facet na pewno nie trzymał wszystkiego typowo krótko, ale pantoflem też nie był skoro wychodził i pił kiedy chciał.
      Co do dziewczyny... może właśnie dlatego tak ciężko było mi się z nią teraz rozstać, bo to nie była zwykła 'myszka'.
       
      Ja wiem jak to standardowo brzmi, bo trochę już to forum czytam i standardowy zwrot 'moja myszka taka nie jest' znam. Wiem też jednak, że ktoś tu kiedyś pisał, że dużo by dał za dziewczynę która lubi jakiś tam utwór/muzykę (nie pamiętam jakie). No więc właśnie ta 'myszka' taka była. The Doors, Velvet Underground (z Nico), Edgar Allan Poe, Pink Floyd, lubienie klimatów fińskich lodowców, zimy, itd. To może być dziwne ale wtedy miałem tak wysokie wymagania, że oprócz wyglądu, itd. laska MUSIAŁA znać te klimaty. Wychodziłem z założenia, że tylko poprzez umysł, intelekt odnajdę 'swoją' drugą połówkę. I wiecie co, coś w tym jest, niełatwo taką znaleźć, ale jak już to się stało... HAJ HORMONALNY NIE Z TEJ ZIEMI. Generalnie była to introwertyczka.
      Ale nie tylko haj hormonalny. Piękne wspomnienia, ale dziewczyna też była naprawdę pomocna. Jeździła do mnie prawie co tydzień na weekendy z biednego śląska do WARSZAWY - kupa kilometrów. To chyba dużo mówi, naprawdę dużo z siebie dała.
      Potrafiła któregoś razu w lecie płakać w pociągu, że 'nie jest już jak dawniej' gdy nie widzieliśmy się trochę dłużej niż dwa tygodnie.
      Owszem, ogólnie więcej ja zapłaciłem za te bilety (choć dokładała się ile miała) ale trudno oczekiwać, żeby laska miała kasę, nie pracowała jeszcze. Ponadto pracowała jako sprzątaczka przez chwilę... po prostu dziewczyna jak z marzeń. Skromna, dobra, znająca wartość pracy. Czułem, że Pana Boga za nogi złapałem. Przede wszystkim to poświęcenie. Raz wzięła nawet pożyczkę żeby mieć za co do mnie przyjechać. I to kto, ona, 20-21-letnie wtedy już dziewczę, studiujące, z biednego domu, bez kasy. Naprawdę bardzo to ceniłem. 
       
      Potem oczywiście zaczęło się trochę psuć. Mniej więcej po dwóch latach związku wysłała mi SMS, że nie będziemy już razem.
      Wiem jak to wygląda, typowe; 'nie wiem co czuję', jednak faktem jest, że ten miś dobry nie był. Dziewczyna dużo się poświęcała, a ja w sumie odganiałem ją gdy chciała mnie głaskać, krytykowałem, potrafiłem zjebać za złą minę; choć faktem jest, że widziałem u niej sukowatą minę a znam się na ludziach i wraz z dalszym upływającym czasem okazało się, że miałem rację. Wtedy jednak oczywiście jedyne co zrobiła to tylko ta mina, więc ciężko uzasadnić moją zjebę, potem okazało się, że zadłużyła się na ten przyjazd i podobno dlatego była taka niewesoła.
      Bardzo przeżyłem rozstanie, myślałem nawet o samobójstwie, nagle Pani już nie była taka miła... potrafiła mi napisać 'ale nagle jesteś świętojebliwy' gdy trochę na siłę udawałem miłego w SMS-ie, żeby ją z powrotem do siebie przekonać. To, co mnie bardzo zabolało to tekst, że poznała kogoś i jest dla niej interesujący. Potem okazało się, że całą historię (podobno) zmyśliła. Chciała żebym się o nią starał. No i starałem się, choć krytykowałem w SMS-ach jej wygląd, jej skórę - widać było, że ją to ruszało, a ja robiłem tak w złości z powodu tego, że tak mnie wystawiła. Pisałem tak, żeby jej pokazać 'co naprawdę myślałem' o jej wyglądzie. Choć dziewczyna była ładna, mleczna cera, blondynka.
       
      Przybrałem taktykę, żeby być dla niej miły ale nie nagabywać za często, po prostu powolne podchody. I udało się, wróciła do mnie. Potem było dalej miło, potem przyjechała na moją obronę magisterki, była ze mną w tym dniu. 
      Następnie jednak, a był to już ok. grudzień 2016 zaczęły się kolejne kłótnie. Niedługo wcześniej, w wakacje tego roku zaczęliśmy w końcu uprawiać seks. Dość późno, może dlatego, że nie było to dla mnie najważniejsze w naszej relacji, naprawdę patrzyłem oczyma miłości do niej jako do CZŁOWIEKA, DUSZY, mojego dopełnienia, a nie obiekt seksualny. Może tym jest właśnie prawdziwa miłość, kiedy ta druga osoba wcale tak bardzo Cię nie pociąga seksualnie, bo jest tak 'bliska', prawie jak siostra, choć jednak partnerka?
      Seks generalnie był piękny, byłem jej pierwszym, straciła ze mną dziewictwo.
      Na obronę mojej inżynierki (inżynierkę zacząłem dziennie równolegle z zaoczną magisterką którą skończyłem wcześniej) nie przyjechała, byliśmy w kłótni, dość powiedzieć, że moja matka pytała ją czy przyjedzie na uczczenie tej inżynierki i ociągała się, w końcu nie przyjechała.
       
      Potem pojawiły się ostre kłótnie, nie chciała się do mnie przeprowadzić od razu, tylko po licencjacie, za rok, nie chciałem tyle czekać. Podświadomie chyba czułem, że coś jest nie tak, zacząłem szukać innej- udało się. Specjalnie cyknąłem sobie z nią fotkę. Tuż przed spotkaniami z nią, moja dziewczyna pisała mi na fejsie jakieś płaczące buźki, itd. pisałem jej, że między nami koniec. Milczałem około miesiąc, ona odezwała się ona, kazałem jej spierdalać. Potem jednak ta 'nowa' laska mnie rzuciła, napisałem więc do mojej dziewczyny, a ona już nie była taka miła. Pytałem czy mnie kocha, a ona 'nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, rozstaliśmy się'. Była wręcz chamska, milczała 2 dni, potem wysłała jakiś głupi filmik, ja go skrytykowałem na co ona nazwała mnie 'polaczkiem' z którym nikt nie będzie. Wkurwiłem się i wysłałem jej specjalnie fotkę z tamtą nową a potem życzyłem 'wszystkiego najlepszego' z satysfakcją. Laskę bardzo to rozsierdziło, pisała mi o karmie która nie dosięgnie, potem, że też nie próżnowała, ma wspaniałego przyjaciela, itd. Wyśmiałem ją i pożegnałem.
       
      Po dwóch miesiącach milczenia odezwała się - jako, że byłem wciąż sam i wciąż trochę tęskniłem pozwoliłem jej wrócić. Okazało się, że faktycznie był jakiś 'kolega' ze studiów który proponował jej podwózkę, na co ona zbyła go TYLKO TYM, że kończy trochę wcześniej zajęcia, a NIE TYM, ŻE MA NP CHŁOPAKA (maksymalny fail). Pokazała mi w pełni swojego fejsa, dała hasła i czytałem wszystkie jej rozmowy z chłopaczkiem. W sumie takie pierdu pierdu o niczym, nie widziałem tam umawiania na spotkania z wyjątkiem umówienia na danie kserówkę z notatkami na uczelni, jednak rozmawiali sobie, 'żartowali' w najlepsze, co ciekawe także wtedy kiedy ja się z nią równolegle kłóciłem. Pamiętam, że właśnie wtedy pisała mi, że potrzebuje czasu i na razie zaprzestańmy spotkań. Teraz już wiem dlaczego... Mimo wszystko bezpośredniego dowodu na zdradę nie widziałem, nie było nic o umawianiu się na spotkania, te rozmowy to były takie 'heheszki' o niczym, jednak dość częste. Znalazłem moment, gdy narzekała do niego, że moja matka (a nazwała ją: MATKA MOJEGO BYŁEGO, mimo, że nie rozstaliśmy się wcale jeszcze wtedy, po prostu były kłótnie i dni milczenia) ją dręczy o jakiś przyjazd... Tak, chodziło właśnie o ten przyjazd na uczczenie mojej inżynierki. 
       
      No nic, pozwoliłem lasce wrócić, jednak nie ufałem jej i nie mogłem ścierpieć tego, że z nim pisała. Ona też jakby zaczęła mi specjalnie zabierać pilot, itp. jak mówiła, żeby 'sprawdzić czy ją pobije, bo czuje, że tak'. Zacząłem jej jakoś lekko wykręcać ręce, odpychać. Powoli zaczynało to już wyglądać źle, raz dziewczyna doskoczyła do mnie gdy po kłótni postanowiłem przejść do innego pokoju - odepchnąłem ją na co dostałem z liścia -szok, natychmiast odpowiedziałem, potem jeszcze dostała kilka razy po gębie, żeby nauczyć ją porządku. Potem na kilku jeszcze spotkaniach powtórzyły się momenty, kiedy na jej odpysknięcie uderzyłem ją z liścia. 
       
      Bardzo tego żałowałem, a gdy ona pakowała się, wybiegałem nawet za nią prosząc, żeby wróciła do mieszkania. Cóż, nie czułem się jak pizda, bo faktycznie miałem bardzo dużo za uszami, inna dziewczyna po czymś takim, zresztą słusznie, odeszłaby na zawsze. Nie chciałem jej stracić, wciąż wierzyłem, że wszystko naprawimy.
       
      Znów zaczęła być niemiła i wręcz jakby sama proponowała rozstanie po tym wszystkim co się zdarzyło. Potem przyjechała do mnie w lutym tego roku. Na dwa dni przed przyjazdem napisałem jej, że nie ufam jej w ogóle po tamtej historii z tym kolegą, na co ona napisała: 'To spadaj'. Wkurzyłem się na maksa, natychmiast odwołałem bilet, nagle zaczęła przepraszać i dzwonić. Czułem, że chce przyjechać głównie dlatego, że obiecała swojej 11-letniej kuzynce, że pokaże jej Warszawę, a że ona jak typowa kobieta chciała zawsze dobrze wypadać przed rodziną, ludźmi, ciotką (matką tej dziewczynki) to pewnie na tym jej tak zależało. Seks na spotkaniu był... cóż, mówiła, że na razie nie chce, czuje, że nie jest dobrze, czuje, że jestem dalej agresywny i choć trochę taki byłem, to daleko było mi już od tamtej agresji. Chciałem naprawdę dobrze. Na drugi dzień jednak doszło do seksu, seks był ok. Po spotkaniu powiedziała mi, że powinniśmy sobie mówić o wszystkim a ona czuła się źle przy mnie, nie czuła się swobodnie, czuła, że nadal mam w sobie agresję. Pokłóciliśmy się, na drugi dzień napisała co słychać ja ją trochę zwyzywałem, napisałem, że za to, że próbowała wczoraj wjeżdżać mi na wyrzuty sumienia, nie spotkamy się w ten weekend. I nie spotkaliśmy się, milczeliśmy prawie miesiąc (sic!), parę dni temu Pani widząc, że chyba się nie ugnę i nie odezwę wywaliła mnie ze znajomych. Bardzo mnie to wkurzyło, ale miałem przygotowany plan rozstania - napisałem do jej mamy (celowo nie do niej, żeby pokazać, że ode mnie już ani słowa w swoim życiu nie otrzyma) żeby pogoniłą ją z odesłaniem mi pierścionka zaręczynowego. Panna napisała tylko w sms-ie, że myślała, że umiem rozstać się z klasą i że niczego mi nie utrudnia ani nie trzyma na siłę.
      Od tego czasu milczenie.
       
      I tak się zastanawiam, co robić? Bierze mnie ciągle chęć, żeby jednak do niej napisać, dać sobie jeszcze jedną szansę, choć boję się, że będzie nagle opryskliwa, kto wie, może od jakiegoś czasu z kimś 'pisze', może nawet to stary orbiter?
      Był też krótki epizod w którym Panna po którymś spotkaniu na którym dostała z liścia, a po którym pokłóciliśmy się i milczałem, Panna zadzwoniła trochę z płaczem, że tęskni, ale też, że dwa dni temu założyła profil na sympatii bo chciała się 'podleczyć'. Kazałem jej go wykasować, zrobiła to. Faktem jest, że było to rzeczywiście dwa dni wcześniej, bo podała mi maila z listem aktywacyjnym. Wydaję mi się, choć naprawdę nie jestem pewien czy dobrze myślę, że od tamtego momentu jednak jest bardziej opryskliwa- może to jednak ukryta atencjuszka która nagle zobaczyła ile to może mieć fagasów?
       
      I teraz zastanawiam się co robić. Z jednej strony wątek z tamtym orbiterem... niby do niczego nie doszło, jednak za moimi plecami z nim rozmawiała. Faktem jednak jest, że te buźki płaczące, że się rozstajemy wysyłała mi będąc wciąż w toku rozmów z nim, a te rozmowy wyglądały jak 'heheszki' więc może faktycznie miłość, przywiązanie do mnie jest tutaj realne? Ale niepokojące jest, że była w stanie napisać do niego 'matka mojego byłego'. Zastanawiam się co robić, wiem, że wielu pewnie napiszę, odpuść sobie ją, ale zauważcie, że piszecie to w 99% tematów tu, a może faktycznie ona nie jest warta, żeby ją sobie odpuścić?
       
      Faktem jest, że nie wszystkie kobiety to koszmarne manipulantki, znam niejedną parę która jest ze sobą całe życie - rodzice kumpla np, itd - nie są to przecież jakieś archaiczne roczniki, a więc jak widać - da się? da się. Może jednak iść za teorią o naprawianiu a nie wyrzucaniu i zmianie na nowe, co jest usilnie promowane w dzisiejszych głupich czasach.
       
      Poradźcie co robić, nie jestem pewien, coś mi mówi, że ona mogła naprawdę mnie kochać i zasługiwać, żebym się jeszcze raz postarał, wręcz wystawił na łatwe wyśmianie i wyjebanie.
      Szkoda mi, bo naprawdę czułem, że do siebie pasujemy a przez całkiem długi czas to była piękna relacja, bez żadnych shit testów, laska poświęcała się, potrafiła nawet raz pojechać do Łodzi złożyć jakiś papierek w moim imieniu gdy ja byłem na wakacjach w Anglii w pracy.
      Poradźcie co robić, prosiłbym jednak o wczucie się w sytuację, a nie z góry - pożegnaj Panią.
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.