Jump to content

Jak wyjść z siebie?


Recommended Posts

Witajcie,

 

Często słyszę, że ludzie podczas modlitwy, afirmacji, medytacji potrafią "wyjść z siebie" Jak do tego dojść ? Jeśli chodzi np. o medytację ? Jak to zrobić ?  I często jak ''wyjdą'' a następnie ''wracają'' nagle zaczynają inaczej myśleć, lepiej ? Dostają szerszy obraz na rzeczywistość ? Ktoś przeżył taki stan medytacji ? Mógłby się podzielić ?

Nie będę kręcił się jak Darwisze :)  Czytałem, że podczas takiego kręcenia mózg może wpaść w niezły trans.

 

 

 

Pozdrawiam :)

Link to post
Share on other sites

Ostatnio podczas sesji pranajamy zacząłem jakby się oddalać od ciała, cofać do wewnątrz, ale to tylko kwestia percepcji, bo jak wypije się kilka kieliszków za dużo to wydaje się, że podłoga faluje, a tak na prawdę to faluje nasz umysł. W moim przypadku myślę, że było podobnie.

 

To o czym piszesz to wyjście poza jednostkowy umysł, temat poruszany od wieków w filozofii i mistycyzmie. Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło, ale rozmawiam często z ludźmi, którzy mieli takie doświadczenia. Ich poglądy i relacje są zazwyczaj podobne i pomimo różnych wyznań na tym gruncie znajdują wspólny język, mówiąc, że coś takiego istnieje. Ale najzabawniejsze jest to, że o tym podobno ciężko jest mówić, jedyna opcja to doświadczenie. Czasami ludzie doświadczają tego nic nie robiąc, im bardziej się starają tym zazwyczaj gorzej wychodzi. 

 

Dlatego mówi się, że prawdziwa medytacja nie ma celu, zero starań, pragnień i oczekiwań, czyste przyzwolenie i obecność itd. wtedy jest szansa na to o czym piszesz. Piszę to tylko z pozycji teoretyka, czytałem o tym dużo, mam książki na półce, ale nigdy nie doświadczyłem.

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Takie kręcenie się jak Derwisze nie jest zalecane w jodze tak naprawdę, bo powoduje "wypalanie" centrów energetycznych. To ćwiczenie kręcenia się jest tzw. pierwszym ćwiczeniem tybetańskim i wykonuje się takich powtórzeń maksymalnie 21, żeby nie uszkodzić ciała. Czytałem o tym książkę i autor ostrzegał jakie skutki uboczne mają właśnie ci ludzie, którzy pobudzają centra energetyczne w ciele człowieka za bardzo, ale ich zupełnie nie pamiętam. ? W każdym bądź razie - nie polecam kręcić się dużej ilości razy, bo to jest niesamowicie silne ćwiczenie energetyczne, ale też groźne. Gdy staniesz w miejscu i zaczniesz się kręcić (21 razy) to możesz poczuć, że czujesz się znacząco lepiej energetycznie niż przed kręceniem, tak bardzo doładowanym.

 

Być może przydać Ci się ten materiał. Samemu w wychodzenie z ciała (OOBE) nigdy się nie bawiłem, to nic nie polecę, jednak jak chcesz znaleźć na ten temat książki, to zapewne znajdziesz ich sporo.
 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Boromir napisał:

Często słyszę, że ludzie podczas modlitwy, afirmacji, medytacji potrafią "wyjść z siebie"

Mózg nauczony by utrzymać się między zaśnięciem i przytomnością.
 

Godzinę temu, Boromir napisał:

często jak ''wyjdą'' a następnie ''wracają'' nagle zaczynają inaczej myśleć, lepiej ?

Możesz ten efekt uzyskać jeśli bardzo zmęczony usiądziesz w niewygodniej pozycji. Najlepiej siedząc pochylonym ale patrz się wyżej - mocniej wejdzie XD.

 

Jak będziesz zbyt zmęczony to pojawią się halucynacje.

Powinny być jakieś głosy byś nie zasnął. Ale przy zbyt głośnych będziesz odczuwał fizyczny ból w całym ciele. 
 

 Jak dobrze trafisz to będzie super stan ale czas przyspiesza mocno więc się śpiesz.

 

Chyba o to chodziło...

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Analconda napisał:

Chyba o to chodziło...

Raczej nie, podczas medytacji ludzie właśnie wchodzą w takie stany, zamykają oczy, medytują, a dalej , niech powiedzą ci, którzy tego doświadczyli, słyszałem, że jest to możliwe, ze można wejść na inny poziom świadomości.

12 godzin temu, Messer napisał:

 

Dzięki, z ciekawości przesłucham, poleciłbyś jakąś książkę ?

12 godzin temu, Lucjusz napisał:

mam książki na półce, ale nigdy nie doświadczyłem.

Proszę podaj , jakie masz tytuły ?

12 godzin temu, Lucjusz napisał:

Ostatnio podczas sesji pranajamy zacząłem jakby się oddalać od ciała,

Czyli joge polecasz :) Ciekawe. Uprawiasz jogę ?

 

http://www.joga-joga.pl/pl115/teksty2368/rodzaje_pranajamy

Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Boromir napisał:

Dzięki, z ciekawości przesłucham, poleciłbyś jakąś książkę ?

Nie interesowałem nigdy się wychodzeniem z ciała, obejrzałem tylko ten filmik u góry co wstawiłem od Archonta, nic więcej. ? Ewentualnie napisz do niego, on jakoś podał do siebie mail kontaktowy, a wiedzę ma chłop ogromną.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Messer napisał:

Nie interesowałem nigdy się wychodzeniem z ciała, obejrzałem tylko ten filmik u góry co wstawiłem od Archonta, nic więcej. ?

Ja myślałem o forum, który to Archont, a to jest youtuber :)  Może skorzystam :)

Link to post
Share on other sites

@Boromir Warte przeczytania według mnie to:

-droga wyzwolenia; Adyashanti

-wprowadzenie do filozoficznej mistyki; Karl Albert

-z każdym oddechem; Thanissaro Bhikku

-podstawowa metoda medytacji; Ajahn Brahm

 

Polecam pranajame, ale jak wszystko z głową. Źle wykonywana może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Nadi Shodana jest fajną techniką na początek, szybko relaksuje ciało i jest łatwa do wykonania. Świadomy oddech i jego kontrola to coś niesamowitego, daje ogromną wolność działania. Dodatkowo rada ode mnie, jeżeli chcesz się w to zagłębiać to bądź ostrożny i badaj swoje myśli oraz weryfikuj informacje, bo jak stracisz racjonalny ogląd rzeczywistości to zaprowadzi Ciebie to w nieciekawe miejsca.

 

Osobiście jestem wrogiem wszelkiej nieuzasadnionej metafizyki, ezoteryki, filozofii itd. to tak odnośnie weryfikacji informacji.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Medytacja ma wiele znaczeń i warto uściślić co kto przez nią rozumie.

Ogólnie i pobieżnie chodzi o wgląd w rzeczywistość jaka jest poza dualnością  czyli w skrócie poza myśleniem, które tworzy podmiot (ja) i przedmiot.

 

Osobiście uważam, że takie próby i w ogóle potrzeby są tym co oddala człowieka od poznania własnej natury, która jest tak zwykła i nudna jak oddech.

Edited by icman
Link to post
Share on other sites

W medytacji nigdy mi nie chodziło, żeby wyjść z siebie, ale wejść głęboko we wnętrze, przywołać podświadomość do rozmowy, dyskusji obrazami, wizjami, odczuciami. A zatem wręcz przeciwnie do wskazanego. Wyjście z, jako słowa w czystym rozumieniu to ucieczka. Bardzo zły sygnał moim zdaniem. Nie bez powodu najpopularniejsze powiedzonko filozofii to poznaj siebie, a nie wyjdź z siebie. Praktyka medytacyjna prowadzi do poznania nienazwanych emocji, do których nowoczesne społeczeństwo się nie odnosi i nawet nie liznęło, nie zaznało zupełnie.

 

Nie wychodź, tylko wchodź w siebie. Można się rozdzielić przy oddechu, czyli ja obserwuje mnie. Definicja jaźni. Obserwator. Koncentracja to jedyny wymóg, ale opanowana na poziomie przynajmniej średnio-zaawansowanym, do tego trening ciała, bo w długiem medytacji stan organizmu liczy się może i najbardziej. 2 godziny, 3 godziny w bezruchu to ogromne wyzwanie.

 

Największego szczęścia danego człowiekowi zaznałem podczas regularnej medytacji. Żadne pieniądze, żadne wycieczki, przeżycia seksualne, absolutnie nic nie zbliżyło się do tej jakości życia. Raz miałem stan euforii, ale to mało powiedziane. 20-30 minut śmiechu, non stop. Tak mi było dobrze. Zalewała mnie falami pozytywna energia. Z serca i z brzucha na całe ciało, przechodziły mnie ciarki przyjemności. Dosłownie pół godziny kompletnego niezrozumienia, co się ze mną dzieje. I nie miałem wtedy nawet szczególnego celu medytacyjnego, po prostu usiadłem i delikatnie się obserwowałem. Tylko praktykowałem od mniej więcej 6 miesięcy, może dłużej, codziennie.

 

W medytacji dopiero żyjesz, ale to się rozumie w praktyce. I wiele osób nawet wie, że medytacja jest, pomaga, ale się nie podejmuje wyzwania, bo wytrzymać ze sobą sam na sam, wytrzymać w bezruchu, w oddechu i koncentracji powiedzmy 2 godziny to gorzej niż sprawić sobie ból fizyczny. Nie każdy jest gotowy na to, co nadejdzie. Też bardzo długo odwlekałem. Pewnie jest mechanizm przygotowania psychicznego. Medytacja to narzędzie dla dobra, ale i zła, jak się nie rozumie praktyki. Można dostać bardzo złą wizję i koszmary tygodniami, jeżeli nie miesiącami, coraz gorsze, powtarzające się. I wtedy człowiek zaczyna panikować, przerywa, ale to nic nie daje, bo trzeba dalej iść w siebie. Rozlewają się traumy, rzeczy ukryte, przychodzi cień, wspomnienia codziennych sytuacji z drugim tłem, intuicyjne wizje przyszłości i wiele innych dziwacznych rzeczy. Ale w końcu syf znika i zostaje pustka, w której jest wszystko, ciepło, zrozumienie, nieskończona przyjemność. Mówię tylko, co uważam i jak tego doświadczyłem, doświadczam.

 

Nic mi tak nie podnosi kreatywności, koncentracji na co dzień, jak medytacja właśnie. Po sesji jestem w stanie flow automatycznie. Mogę siedzieć i siedzieć i siedzieć nad wszystkim z nutką pozytywnych wibracji. Jeżeli jest uniwersalny lek na cierpienie tego świata to właśnie to.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, mac napisał:

W medytacji nigdy mi nie chodziło, żeby wyjść z siebie, ale wejść głęboko we wnętrze, przywołać podświadomość do rozmowy, dyskusji obrazami, wizjami, odczuciami.

Bardzo dobre spostrzeżenie.  wiesz, jak wejść do siebie, znasz jakaś medytację ? Albo pokazać filmik na YouTube, jak to się orbi w praktyce ? Żeby można było powtórzyć.

Link to post
Share on other sites
W dniu 25.09.2020 o 00:01, Boromir napisał:

Często słyszę, że ludzie podczas modlitwy, afirmacji, medytacji potrafią "wyjść z siebie" Jak do tego dojść ? Jeśli chodzi np. o medytację ? Jak to zrobić ?  I często jak ''wyjdą'' a następnie ''wracają'' nagle zaczynają inaczej myśleć, lepiej ? Dostają szerszy obraz na rzeczywistość ? Ktoś przeżył taki stan medytacji ? Mógłby się podzielić ?

Nie będę kręcił się jak Darwisze :)  Czytałem, że podczas takiego kręcenia mózg może wpaść w niezły trans

Jak to przeczytałem to przypomniał mi się wywiad z Jarosławem Bzomą (Topografem) - gdzie opowiadał o przypadkach, gdzie spontanicznie w markecie wychodził z ciała pchając wózek zakupowy.

 

 

Seria długa, ale interesująca.

 

Mnie się to nie zdarzyło jeszcze, wystarczył mi sen, w którym jadąc samochodem wylazłem z siebie a potem próbowałem z daleka tym wozem sterować - mając świadomość, że widzę wóz z trzeciej perspektywy, a mam świadomość, że sam w nim siedzę (nie, już dawno nie gram, więc nie miałem bodźców w tym kierunku). Ciężka sprawa (w sensie - stresująca).

Link to post
Share on other sites
  • Mosze Red changed the title to Jak wyjść z siebie?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.