Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Czołem Bracia.
Jestem tu nowy, a historię mam długą i dramatyczną.
Proszę o poważne odpowiedzi.

w skrócieZwiązek 15lat, dziecko 7lat. Ja 42lata, ona 37. 
Wyprowadzam się w odpowiedzi na jej usilne od kilu lat powtarzalne agresywne żądania. 
Żadnych akcji z mojej strony, za które mógł bym słusznie wylecieć. 
Po prostu ona już chce być sama z dzieckiem, no i mamusię sobie zaprosi do pomocy.
Mieszkanie we wspólnym kredycie, finanse osobne, ślubu brak.
Dla mnie to już koniec związku, nie gdybajmy o jego dalszym losie, ew. o współpracy przy opiece nad dzieckiem.
 

całość:
Pomijam całą naszą historię, bo za długo by było. 
Powiem tylko że po latach poniewierania powiedziałem sobie dość. A syn jak na to patrzy to ojcu wstyd.
Ani się z nią kłócić ani przypierdolić.
Wymyśliłem więc, że będę mieszkał blisko żeby dziecku choć trochę oszczędzić traumy. Wyprowadzam się, do mieszkania 200m obok. To samo osiedle, więc dzieciak może sam przyjść i wrócić nawet w nocy.
Teraz to może być plus ze względu na dziecko, ale i minus gdybym chciał budować coś nowego.
Robię to dla dziecka, które kocham i nie wyobrażam sobie zostawienia go. Nawet nie zrobił bym mu tego, żeby został z nią sam.
Mam spore poczucie krzywdy, ale nie mogę się mścić bo krzywdził bym też dziecko.

Niestety syn (7l) na to patrzy i się nas pyta czy już się pogodziliśmy, ale głupia pinda nie wie co robi chłopcu. Nie wie, że jego świat to mama i tata.
 


KASA. To jest dla mnie szok. Wszelkie klapki mi opadły. Otóż oferta dla mnie jest taka (radziła się prawnika):
- ja mam się wynieść (bo ona tak chce, ja nigdy nie miałem takich pomysłów, chciałem się dogadywać) 
wynajem chaty w pobliżu to 2000 minimum
- mam jej zostawić mieszkanie tak jak jest, bez żadnych rekompensat dla mnie (wspólna własność). Mieszkanie jest wypas. Wynajem mógłby być za 4000zł
- mam się odwalić i dawać jej na dziecko 2000zł
Dla mnie to jest jakieś 5000zł w plecy. I powiedzcie mi, za co? Bo się panna rozmyśliła i tak ma być? I w dodatku zostanę rozdzielony z dzieckiem ? No kurwa wierzyć mi się nie chce.
Dodam, że nie odjebałem żadnej akcji, za które można by mnie wyjebać z domu. Ostatnia wyjebka była po tym jak powiedziałem: „nie podoba mi się podział obowiązków w domu”.
odp: „No to wynoś cię stąąąąąąd!!!!!!”. I to przy dziecku, które uciekło ze strachu do pokoiku.


CHATA. Chcę żeby syn mieszkał tu gdzie teraz. Tu się wychowuje , tu ma kumpli, to jego świat. Dlatego nie zgodziłem się na wykup jej części mieszkania, bo by wyjebała gdzieś z dzieckiem wpizdu.
A bez mojej zgody ona tego nie sprzeda ani nie wynajmie. Na nic swojego jej nie stać, nawet na wynajem trzeba by mieć etat.
Trochę liczę na to że nasze stosunki się unormują i będziemy żyć niedaleko siebie i dziecko wychowywać, a to wymaga porozumienia. 



Parę dni temu odkryłem to forum, widzę dużo szczerości i doświadczenia, może mi ktoś coś podpowie.
Żeby uszczuplić trochę komentarze, moje pytania do doświadczonych Braci najlepiej ojców po przejściach.

Pytania:
1)    Najważniejsze: Jak przeprowadzić to z dzieckiem.  Co mu powiedzieć ?
Ja, na teraz mam taki pomysł, że moja nowa chata będzie na początku do pracy. Biurko, komp, czajnik. Z czasem bym tam dokładał materac, ciuchy. I tak powoli bez szoku mógłbym go przyzwyczajać, że jestem dla niego, ale 200m obok. Nawet zabroniłem jej mówić inaczej niż - GABINET. Żeby nie sprzedać komunikatu, że tata mieszka u siebie a my tu.
Jak przebrnąć przez święta, urodziny dziecka, wakacje i oszczędzić dziecku cierpień ? 

 

2)    Co ze mną dalej ?
Na teraz nie wyobrażam sobie związku z żadną kobietą. Z drugiej mańki jestem już samotny, nie mam wielkiego grona znajomych, a tych co mam to w większości tatusiowie i kontakty ze mną są widziane jako zagrożenie dla rodziny (tak se myślę). Ludzi z pracy nie widuję, bo covid.
Najbardziej chciałbym być w gronie przyjaciół i dobrze się z nimi czuć. Niestety czasy LO dawno minęły.

 

3)    Jeśli jednak nowy związek, to mam 42l. Przez 15lat miałem o 5 lat młodszą i kobiety w moim wieku są dla mnie bardzo stare. Nie sądzę, żebym zdobył kobietę bez dziecka, a z dzieckiem to zupełnie inny temat, chyba niebezpieczny. Może jedynie na przyjaźń i okazyjne bzykanko. Sam mam przecież dziecko i nie będę full dostępny dla nikogo nowego.

 

4)    Spodziewam po niej jeszcze gorszych akcji jak odebranie opieki nad dzieckiem, alimenty, jakieś oskarżenia z dupy. Przymierzam się do nagrywania jej mądrości, zbieram moje wydatki na dziecko i codziennie odbieram go ze szkoły. Wydatki na dziecko utrzymujemy po połowie. Wszystko zmyślą o spotkaniu w sądzie. Z jej strony nie będzie skrupułów, to już wiem. Już mi raz z nerwach powiedziała, że mam dziecko na 2dni w tyg. Sama jest po leczeniu depresji i zwolnieniu pół roku od psychiatry. Ogólnie ma problemy ze sobą i mógłbym kiedyś to wykorzystać. Ja jej zabierać dziecka nie chcę, ale i odsunąć się nie dam. Finansowo ja stoję lepiej, mam etat i dobre zarobki, ona dorabia na kontraktach i za godziny więc tu mam przewagę.

 

5)    Czy warto rozmawiać z jej rodziną/znajomymi, opowiedzieć, że wyjebano mnie za nic ?
Zastanawiałem się nad tym, ale nie mam ochoty. Z drugiej strony, kto nic nie powie ten ma to co inni się domyślą (standardowo: chuj coś odjebał to ma, za darmo nie wyleciał, facet to świnia) . 

Swoim znajomym opowiadam, ale większość znajomych jest jej lub wspólnych.

6) Finanse. Ile i za co płacić ? Jestem gotów nawet płacić 100% za dziecko, ale nie chcę dawać jej kasy do ręki. Chcę decydować ile i na co idzie.
Może się ogarnie i sama będzie płacić za wspólne mieszkanie (skoro mnie wywaliła), jak nie to trudno, będzie tak jak teraz czyli po połowie.


--
Historia jakich wiele, prawda? chyba nikt nie myśli, że i jemu się trafi.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem od Ciebie 10 lat młodszy i nie mam dzieci, więc nie będę się w tych sprawach wypowiadał, natomiast...

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

2)    Co ze mną dalej ?
Na teraz nie wyobrażam sobie związku z żadną kobietą. Z drugiej mańki jestem już samotny, nie mam wielkiego grona znajomych, a tych co mam to w większości tatusiowie i kontakty ze mną są widziane jako zagrożenie dla rodziny (tak se myślę). Ludzi z pracy nie widuję, bo covid.
Najbardziej chciałbym być w gronie przyjaciół i dobrze się z nimi czuć. Niestety czasy LO dawno minęły.

No niestety, taki wiek, że "paczki" dawno przestały istnieć, ale może się okazać, że nie jesteś jedynym, którego ślubna okazała się życiową pomyłką. Sprawdź, czy nie ma wśród dawnych kolegów rozwodników. Ci zajęci prozą życia (pod butem hetery, znaczy się żony) są w zasadzie straceni jako kumple. Ja jestem na etapie, gdzie znajomi są dopiero świeżo po ślubie i wiadomo - szał, koledzy nie istnieją, płodzone są dzieci. U Ciebie już jest trochę lepiej, bo pewnie są już tacy, którzy zostali z tego cyrku wyrzuceni siłą, przez żony właśnie.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

3)    Jeśli jednak nowy związek, to mam 42l. Przez 15lat miałem o 5 lat młodszą i kobiety w moim wieku są dla mnie bardzo stare. Nie sądzę, żebym zdobył kobietę bez dziecka, a z dzieckiem to zupełnie inny temat, chyba niebezpieczny. Może jedynie na przyjaźń i okazyjne bzykanko. Sam mam przecież dziecko i nie będę full dostępny dla nikogo nowego.

Równolatek bym nie tykał. Jak z Twoją atrakcyjnością? jesteś zadbany, czy nosisz "ciążowy brzuszek" ? Gęste włosy, czy łysiejesz? jeśli jesteś wysportowany i zadbany, to nie powinno być problemu z przygodnym seksem.  Ale jak jesteś grubszym panem z "januszym wieńcem" zamiast włosów, to raczej będzie ciężko. A nawet bardzo. No i niestety, te z przedziału wiekowego, z którym nie powinieneś mieć problemów są dzieciate, albo ciśnie je na dziecko (bo już ten wiek), co może być trochę niezręczne. Do kobiet 20-30 jest mega duża konkurencja, bo walą tam wszystkie grupy wiekowe. Byłoby najlepiej, ale i najtrudniej. Ja mam 33 i często natykam się (w internecie, ale jest to jakiś wyznacznik) z wymaganiami "rówieśnicy, ew. max 5 lat różnicy". Niestety, takie czasy. Kobiety raczej szukają równolatków.

 

 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozwolisz Kolego że skomentuję.

 

1. Nie masz jeszcze tak źle jak inni mieli. Mam na myśli policję, problemy... Poważne problemy

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

ja mam się wynieść (bo ona tak chce, ja nigdy nie miałem takich pomysłów, chciałem się dogadywać) 

2. Nie, nie musisz się wynosić. Pańcia nie ma mocy / władzy takowej aby Ci mówić co masz robić.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Wyprowadzam się w odpowiedzi na jej usilne od kilu lat powtarzalne agresywne żądania.

3. Zaraz. Jej żądania a ty jak ta lala spierd*l*sz z mieszkania? Bo co?

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Mieszkanie we wspólnym kredycie

4. Czyli mieszkasz wspólnie.  Nie masz jeszcze niebieskiej karty, nie masz problemów.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Powiem tylko że po latach poniewierania powiedziałem sobie dość.

5. 

a) poniewiera Tobą bo sobie na to pozwalasz.

b) masz emocjone i mówisz sobie dość. Nie jeden mieszka pod mostem bo go emocje poniosły. 

Znam dobrze kolesia, który aby tylko skończyć temat rozwodu zgodził się na alimenty 2000, które nie płaci od lat w całości, bo roboty zabrakło nagle. 

A był arcymistrzem marketingu, tłumaczeń, kopyrajtingu, srajtingu, och i ach...

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

i minus gdybym chciał budować coś nowego.

6. A po co... kolejna/następna będzie miała smaczniejszą nektarynkę..?

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

dawać jej na dziecko 2000zł

7. Czyli potrzeba dziecka 7 letniego to 4000 na miesiąc.

 Skryrr ty to jakiś Celebryta jesteś Panie...

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

(radziła się prawnika):

8. A ty się już poradziłeś? Pamiętaj, Pani mecenas ma -  to być sukowata wredna baba. To jest komplement :) 

A podręcznik Pana Marka już kupiłeś?

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

I powiedzcie mi, za co?

9. Bo jesteś pizda i dałeś sobie wejść na głowę.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Dodam, że nie odjebałem żadnej akcji, za które można by mnie wyjebać z domu.

10. Nie tłumacz się po raz kolejny.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

A bez mojej zgody ona tego nie sprzeda ani nie wynajmie. Na nic swojego jej nie stać, nawet na wynajem trzeba by mieć etat.

11. Czyli robisz swój pokój i wsadzasz zamki. Jeśli w mieszkaniu jest jeden pokój to zawieszasz firankę i masz swój intymny kącik.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Trochę liczę na to że

12. Czy ty czytasz to co piszesz? Ile to jest "trochę"?

Odpowiedź - nie, nie unormują się. 

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

to wymaga porozumienia. 

13. Idź się pomodlić. Może tego potrzeba.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Nawet zabroniłem jej mówić inaczej niż - GABINET.

14. Zabraniać to sobie możesz chomikowi albo psu.

Jutro powie, że przyprowadzasz panie, które ściągają spodnie.

W co ty wierzysz?

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

oszczędzić dziecku cierpień ? 

15. NIE. Nie uda Ci się oszczędzić. Po prostu nie.

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

dobrze się z nimi czuć.

16. Nikogo nie obchodzi co czujesz. Masz myśleć a nie czuć!

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Spodziewam po niej jeszcze gorszych akcji jak odebranie opieki nad dzieckiem, alimenty, jakieś oskarżenia z dupy.

17. No.. zaczynasz myśleć. Owszem, same pizdowate masz argumenty. Ona już na pewno ma coś na Ciebie ale sama nie wie jeszcze co...

 

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

mógłbym kiedyś to wykorzystać.

18. Znowu zero konkretów. "kiedyś"... ta...

 

2 godziny temu, Skyrr napisał:

Może się ogarnie

19. Nie, nie ogarnie się. Zawsze się znajdzie jakiś Janosik. W co ty wierzysz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@GriTo, ostro mnie potraktowałeś a rad wielu nie widzę.
Masz jakies doswiadczenie w temacie zwłaszcza dzieci/rozwodów, czy tak se chciałeś ulżyć ?

 

Co by dalej nie było to zawsze będziemy rodzicami wspólnego dziecka i trzeba będzie się porozumieć.
Tak, dałem sobie wejść na głowę, dla spokoju, młodszej dupci, nie bycia samemu, posiadania rodziny.
Dzięki temu mam wspaniałego syna, a Ty masz ?
Walczyłem i może coś zmieniałem, ale już się to skończyło i nie ma.
Często tu widzę na forum taki kierunek: babę won z domu, zamknij się w pokoju, nofap, książki, pompeczki i samodoskonalenie.
Chyba można tworzyć udany związek i rodzinę ? Czy etam nie warto próbować bo divy tańsze ?


Jak pisalem, nie robię nagłego wyjebania, będę miał swoje miejsce gdzie zawsze mogę sobie wyjść. Myslę, że będę stopniowo tam zamieszkiwał.
a robię to bo:
-nie chcę tkwić we wrogiej atmosferze, szkoda mi życia i nerwów

-wolę żeby dziecko było ze mną rzadziej ale bez wojny domowej

-mogę
-najbardziej wkurwiająca jest ta atmosfera zagrożenia. Nawet jak było spoko, to nigdy nie wiadomo kiedy bomba wybuchnie. Jak spanie na minie.

-może gdyby nie covidowe siedzenie w domu od lutego, to by było inaczej, a może tylko później.

 

Zresztą nie wiem jak się to skończy. Może tak się da żyć, dalej od siebie i bez wrogości.
Myslę, że wielu chłopów wyjebuje jeździć TIRem w takiej sytuacji ;)

 

 

Gdyby ktoś miał doświadczenie w temacie rozpadu rodziny to chętnie zaczerpnę.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Skyrr napisał:

ostro mnie potraktowałeś

Zero-jedynkowo, bez emocji.

 

27 minut temu, Skyrr napisał:

Masz jakies doswiadczenie

Owszem, mam.

 

27 minut temu, Skyrr napisał:

czy tak se chciałeś ulżyć

Tak se.. co to "se"? Portugalski/hiszpański?

 

 

28 minut temu, Skyrr napisał:

a Ty masz ?

Co Cię obchodzi stan posiadania / utrzymywania moich dzieci? Mam, owszem.

 

 

ps. poświęciłem Ci trochę czasu. Wypada czasem powiedzieć "dziękuję" ale pewnie przez emocje Ci uciekło.

Nie będę wchodzić w polemikę.

 

Życzę Ci powodzenia i rozwiązania problemów. 

Najlepszego :) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Skyrr

Ja: 

- lat 47,

- dwa rozwody,

- dwójka dzieci,

- obecnie partnerka: lat 30.

- mieszkam 30/70: Polska/USA.

 

Po przeczytaniu Twojego tekstu wiem, że jesteś pod wpływem dużych emocji.

Nie, nie da się tego załatwić tak aby nikt nie cierpiał.

Pierwsza uwaga: nadal robisz wszystko pod swoją ex.

 

Dlaczego? 

Bo:

1. Chcesz mieszkać blisko.

2. Nie zamierzasz sprzedać wspólnego mieszkania.

3. Chcesz wyjaśniać rodzinie.

 

Spoko.

Też to przechodziłem, z tą różnicą że sam jestem prawnikiem w rodzaju mściwego skurwysyna, dlatego mimowolnie dość znacznie mi to pomogło. Jednym słowem przejechałem po paniach walcem.

 

Ale do rzeczy, jakie są moje rady: 

 

A. Wyprowadź się na drugi koniec miasta. Jak najdalej od ex i dziecka. Będzie Ci łatwiej rozpocząć nowe życie. Tkwienie 200 m od byłej rodziny to taka kotwica. Ja na początku wyprowadziłem się 600 km od ex, potem na inny kontynent świata.

 

B. Pamiętaj, że ex ma w dupie dziecko. Nie wprost, dziecko jest jej potrzebne do spełniania własnego życia, a to że dziecko będzie płakało, obniży się chęć do życia, w przyszłości będzie miało problemy - co to ją obchodzi, liczy się tu i teraz. Pamiętaj, kobiety są mało uczuciowe i dość płytkie. Płacz i delikatna skóra to nie jest wrażliwość.

 

C. W pierwszej kolejności myśl o sobie, a nie o dziecku, o ex to już w ogóle nie myśl. Tak, nie myśl o dziecku, wiem kontrowersyjne. Tak wiem, jestem chujem. Dziecko poradzi sobie bez Ciebie tzn.będzie musiało. W życiu dziecka materialnie (miejscowo) niewiele się zmienia.

Co powiedzieć dziecku? To co czujesz i jeśli powiesz, że będziesz w każdą środę o 15.00 to musisz być tam co do sekundy, bo dziecko będzie odliczało te sekundy.

 

D. Jak już otrzepiesz z siebie stary brud, celuj w panie z zakresu 28-30 lat. Jest tam jeszcze sporo takich, które nie chcą mieć dzieci, a ciało jeszcze podnieca.

 

E. Jeśli musisz płakać, to płacz w samotności, nawet jeśli dziecko będzie zasłaniać całym sobą drzwi wyjściowe, kiedy będziesz wynosił ostatnią walizkę, a dziecko będzie wyło "tatusiu". Przeszedłem to. Pamiętaj, że to nie ty zniszczyłeś dziecku życie tylko pinda ex. Pamiętaj, żeby nie ratować świata.

 

F. Sprzedaj mieszkanie pod groźbą niepłacenia kredytu. Komornik? Jest przynajmniej 100 sposobów jak komfortowo żyć z zajęciami komorniczymi. Niestety, życie się chwilowo zesrało więc trochę tego zostanie z Tobą, ale trzeba na nowo nauczyć się z tym żyć.

 

G. Standardowo, nie zamykaj się sam w domu. Jeśli nie chcesz gadać z ludźmi, a oczy są czerwone od płaczu to twórz iluzje wspólnoty ze społeczeństwem: siłownia, basen, galeria handlowa.

Jeśli jednak jesteś typem samotnika, wynajmij pokój i wyjedź w Bieszczady na miesiąc.

Nie polecam kobiet jako antidotum. To już lepiej się wyspać porządnie.

 

H. Jeśli masz duże wahania nastroju, od płaczu do ulgi i poczucia wolności - idź do psychiatry po leki stabilizujące. Pomogą przetrwać pierwsze najgorsze miesiące.

 

Najgorsze są emocje i urojenia we własnej głowie. Jeśli zdasz sobie sprawę, że faktycznie są to urojenia, będzie lepiej. Czyli: biedne dziecko, ex ma innego, oszukali mnie, źle o mnie myślą, ja im muszę wyjaśnić, ja się tak poświęcam a oni mnie karcą itd.

 

Zwykle po 2-4 latach problem rozstaniowy znika w 95% (w przypadku zaawansowanej rodziny jaką tworzyłeś).

 

Powodzenia

 

Edited by Pozytywniak
  • Like 12
  • Thanks 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie masz ślubu, mieszkanie i dzieciak wspólny. I Ty się chcesz wyprowadzać bo laska walnęła focha i szczerzy agresywnie zęby?  Powiedz jej, żeby sama spadała a dziecko ma zostawić. Wszystkiej jej przejawy agresji nagrywaj, następnie policja i sprawa w sądzie o ograniczenie praw rodzicielskich. Te pieniądze, które chcesz przeznaczyć na wynajęcie mieszkania przeznacz na prawnika. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pozytywniak dziękuję za wpis, bardzo rzeczowy i daje do myślenia. Kosmos doświadczenia. Szacunek. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 @Pozytywniak,
Stary, aż mi się ręce trzęsą po Twoim poście, czytam go w kółko i jeszcze minie zanim zrozumiem.
Masz samą rację i uświadomiłeś mi masę rzeczy.
To co jest przede mną, mnie po prostu przeraża, nie łatwo nawet w głowie podeptać to co się budowało.
Może to mieszkanie obok będzie tylko na jakiś czas, a stamtąd wystrzelę gdzieś.
 

Czuję się oszołomiony jak dziecko któremu powiedziano skąd się biorą dzieci ;)


!serdeczne dzięki!
po takie rady tu przyszedłem


 

@Kleofas, wiem, wyglądam jak łajza. 
Myślę o różnych wyjściach od dawna (i ona chyba też).
Mógłbym pannę spłacić i może zostać z dzieckiem, ale więź matki i dziecka jest tak silna, że młody by mi płakał dzień i noc.
Może za kilka lat to ze mną będzie mieszkał, ale 7latek to jeszcze prawie w brzuchu mamusi siedzi.

Pierwsze moje odpowiedzi były właśnie takie jak Ty piszesz.
Potem jak sobie pomyślałem, że ja zwycięsko zostanę sam w naszym mieszkaniu to mi mina opadła.

No coż, jak widać teraz stać mnie tylko na niedaleką separację
zawsze byłem mientki ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, naprawdę Ci współczuję.

 

Od siebie dodam, że bardzo ważne w tej sytuacji jest odciąć się od swoich własnych emocji. Tak, masz do nich prawo, tak, wiem, że wszystko w środku Cię boli i wszystko się w Tobie gotuje na myśl o niesprawiedliwości, jaka Cię spotkała. I jak pewnie bardzo się wkurzasz. W tym bardzo wrażliwym punkcie swojego życia na pewno nie jest Ci łatwo. Nie chcę Cię dołować i nie taki jest mój zamiar, ale już straciłeś wszystko. Nie masz więc nic, więc martwić się już nie musisz. Zaczynasz od zera. Straciłeś wszystko, a pewnie wszystkim dla Ciebie była właśnie rodzina i syn. Cierpisz? Spokojnie. To normalne. To jest Twoja inicjacja. Tak na to patrz. Przeszedłeś już równie ciężkie doświadczenie w życiu? Jeśli nie, to właśnie je przechodzisz. I musisz. Naszych pradziadków i dziadków kształtowały obozy i wojna. Rozstrzeliwanie ludzi na ulicach. Gułagi. Nas kształtuje coś innego. Inny rodzaj cierpienia. Jeśli przez to przejdziesz, będziesz nowym człowiekiem. Myśl o tych chłopcach z jakiegoś-tam-plemienia(sory za ignorancję), którzy by stać się mężczyznami trzymają na dłoniach rękawice pełne najgorszych i najboleśniej gryzących mrówek na świecie. I trwa to dobę lub dwie. Teraz czas Twojej próby. Czas byś odrodził się na nowo i przemienił w doświadczonego człowieka.  Doświadczonego przez cierpienie. Bo cierpienie dotyka WSZYSTKICH (nam, szarakom wydaje się często jednak, że celebrytów i miliarderów nie, ale zapewniam Cię że to zjawisko uniwersalne;).

 

I nic już nie będzie dalej takie samo, ale będzie na pewno lepsze. Oglądałeś fim "V jak Vendetta"? Ta kobieta po torturach nie była już taka sama, nie było w niej strachu. Wielu braci na pewno się ze mną zgodzi: powiedzcie Panowie czy po latach od traumatycznego rozstania jest Wam lepiej czy gorzej? Mnie osobiście lepiej. Jestem nowym człowiekiem bo gówno które sam narobiłem, sam uprzątnąłem ze swojego życia (nie chodzi o separacje od toksycznej kobiety, chodzi o to, że sam siebie przebudowałem).  Jestem ochrzczony w ogniu własnej głupoty, obmyty w lodowatej  grudniowej wodzie. Ty też będziesz. Tylko musisz sobie z jednego ważnego zdać sprawę: Twoja próba będzie trwać więcej niż dobę lub dwie. Będzie trwać rok, dwa, może trzy. W tym czasie zajmij się praktyką. Praktyką porządkowania swojego umysłu, ćwicz skupienie. Nie myśl za wiele. Nie myśl o przeszłości. Jej już nie ma, żyje tylko w Twojej głowie. To jest obraz zapisany wyłącznie w Twojej głowie. Nie myśl o przyszłości: ta jeszcze nie nadeszła. Jak nadejdzie, to będziesz się nią martwił. 

 

Boisz się? Odczuwasz lęki, stres? Bo myślisz o przyszłości. Co to będzie, jak dziecko sobie poradzi. Będzie ok. Poradzi. Wierz mi. Mam dwójkę małych dzieci. Natura wyposażyła je w doskonałe mechanizmy obronne. Jak myślisz dlaczego dzieci mają tak krótką pamięć albo cieszą się z namniejszej czasem pierdoły? Bo to wyzwala w nich masę endorfin, coś co łągodzi ewentualny stres mogący zagrozić delikatnej i jeszcze nieukształtowanej psychice. Dzieci sobie dadzą radę. Głodne nie chodzą, w lesie nie muszą się chować przed Niemcami, bić ich nikt nie bije. Dadzą radę. Kochasz je i zrobisz dla nich wszystko. I to się dla nich liczy. Jesteś dla nich dobry i miły (zakładam). Dzięki temu czego teraz doświadczasz kochasz je jeszcze mocniej, prawda? Jak bardzo boli Cię to i rozrywa Ci serce świadomość, że już nie będziesz przytulał go do snu co noc? Że nie będziesz tak często jak dotychczas widział jak płacze i jak się śmieje z wygłupów taty? Tak, to może Ci wydrzeć serce. Ale zobacz tę emocję taka, jaką jest: to jest Twoja czysta i bezwarunkowa miłość. Jesteś kochającym ojcem.

 

 I Ty dasz radę. Gdzieś tam na dnie Twojego umysłu, zakopany pod toną przykrych emocji, doświadczeń i krwawiących jeszcze ran czeka Twój spokój. Gwarantuję Ci, że możesz go odnaleźć. Praktykuj i ćwicz umysł. Na początku nie będzie łatwo. Ale nie przestawaj. Nie poddawaj się. 

 

Życzę Ci wszystkiego dobrego! Obyś był spokojny mimo szalejącego wokół Ciebie huraganu.

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Monk dzięki serdeczne.

Nie mam znajomych którzy to przeszli, każde słowo doświadczenia to skarb. Masz niezłe wyczucie emocji. Wreszcie ktoś widzi co czuje ojciec.

Nadal nie dociera do mnie co się dzieje i co będzie dalej. Tak się właśnie czuję pomiędzy. Stare odchodzi a nowego jeszcze niema. Muszę to zobaczyć swoimi oczyma. 

Dzialam teraz w trybie: ja już nic nie muszę. Siedzę z tą jendzą w domu i widzę jak coraz bardziej jest mi obca. To trwa już ze 2mce. Taka zimna wojna, bo ile można się wściekać. No ale w pn. mam dostać klucze, zobaczymy. 

 

Pozdrowienia!

 

 

 

Ps.

W takich chwilach rodzeństwo i bliska rodzina jest oparciem. A nigdy nie doceniałem rodzonych braci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 9/30/2020 at 3:54 PM, Pozytywniak said:

Pamiętaj, że ex ma w dupie dziecko. Nie wprost, dziecko jest jej potrzebne do spełniania własnego życia, a to że dziecko będzie płakało, obniży się chęć do życia, w przyszłości będzie miało problemy - co to ją obchodzi, liczy się tu i teraz. Pamiętaj, kobiety są mało uczuciowe i dość płytkie. Płacz i delikatna skóra to nie jest wrażliwość.

It is happening ...
Już widzę, że zniszczy dziecku psychikę
Myśli tylko o swoim komforcie
Szantażuje mnie, że zburzy jego i mój świat i wyniesie się gdzieś wpizdu.
Warunek: ja mam zniknąć z domu(ale kasę dawać)

Zero myślenia do przodu, kieruje się tym co emocje przyniosą.

z zabawnych rzeczy: syn(7l) w kłótni ostatnio jej kazał się wyprowadzić jak jej coś nie pasuje :)

tak jakby własną ręką sobie w ryj przyjebała :D:D:D

Widzę też, że moja więź z synem jest i rośnie. Nie zniknie nawet przez głupią babę.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Mordimer
      Gdzieś mi mignęło, że kolejny załapał się na promocję "byłam z Tobą, oddaj mi 50% majątku" znaczy się rozwód.
      Zapewne zapłaci wcześniej czy później, z tego co czytałem Pani nie pracowała nigdy...
       
      Morał chyba znany wszystkim czytelnikom forum.
       
      Źródło: https://www.wykop.pl/link/5724809/rozwod-dr-dre-producent-wygrywa-w-sadzie-z-zona/
      Źródło: https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-rozwod-dr-dre-producent-wygrywa-w-sadzie-z-zona,nId,4769314
    • By maggienovak
      Chciałabym poznać sposób myślenia autora poniższego tematu:

      Podkreślam : NIE JESTEM ZŁOŚLIWA, JESTEM PO PROSTU CIEKAWA OSOBOWOŚCI AUTORA POWYŻSZEGO TEMATU.

      Zadam kilka pytań:
      1) Dlaczego obawiasz się małżeństwa (czyli sformalizowania związku), prócz alimentów?
      2) Jak wyglądają Twoje relacje z rodzicami?
      3) Czy rodzice są po rozwodzie?
      4) Dlaczego chcesz dziecko?
      5) Czy chcesz się zdobyć na szczerość wobec partnerki i powiedzieć jej jasno o swoich planach wobec niej i Waszego potomstwa, rodziny? 
      6) Jakbyś zareagował, gdyby to Ciebie partnerka zostawiła?

      I proszę o przedstawienie Twojego zdania: 
      Plusy i minusy wspólnego wychowywania dziecka, nie będąc w związku z matką dziecka;
      Plusy i minusy wspólnego wychowywania dziecka będąc w związku z matką dziecka;
      Plusy i minusy samotnego macierzyństwa;
      Plusy i minusy samotnego ojcostwa 

      @lękPrzedMałżeństwem
      na wstępie potraktuję Cię jak trolla (wybacz), ale oczywiście  - chętnie przeczytam Twoje odpowiedzi.
      Pan zarejestrował się 12 godzin temu, więc... 
    • By Lalkaa
      Porównałam siebie wraz z kobietą rok ode mnie starszą z rodziny. Mamy podoba zawody ona architekt. Wychodzi za mąż. Dowiedziałam się, że wybrała prace w korpo, taką która nie daje jej rozwoju, w której klepie co jej każą ale ważniejsza jest dla niej w tym momencie stabilność finansowa bo planuje ślub i dzieci. Ja jestem człowiekiem całkowicie innym, wole rozwój, spełnianie siebie i własnych marzeń. 
       
      Uświadomiłam sobie, że czasami jest coś za coś. Oni razem są na niższym statusie finansowym niż my. Ale każdy z nas musi wybierać. Wiem, że jeśli teraz wybrałabym jej drogę uwaliłabym się. Dziecko to nie zabawka i trochę pieniędzy na niego idzie. Ja wolałabym te pieniądze odłożyć, ponieważ ważniejsze jest dla mnie posiadanie domu (możliwe, że wybudowanie, decyzja w trakcie, słuchamy co opowiadają nam w rodzinie osoby budujące aktualnie dom), podróżowanie i spełnianie siebie w pracy. Mam pare marzeń podróżniczych które chciałbym spełnić a one wymagają sporych nakładów finansowych oraz poświęcenia czasu i jest to między innymi trip po Ameryce.
       
      Puki co obie nie mamy tyle pieniędzy by inwestować w to i to. Wiem, że są osoby na takim poziomie finansowym, że mogłyby mieć wszystko to co ja opisałam ale ja do nich puki co nie należę. Za każdym razem gdy myśle sobie co bym wolała dziecko mi odpada. Niestety. Ponadto bardzo zależy mi na samorozwoju i karierze, a dziecko nie oszukujmy się wymaga poświecenia czasu i ogranicza. 
       
      Co o tym myślicie? O tym wyborze typu coś za coś? Jak wy byście wybrali. 
    • By wolnystrzelec
      O sprawie usłyszałem dziś w radiu i od razu zrobiłem głośniej. Sytuacja wygląda tak, że była sobie para - Polka i Belg, mieszkali w Belgii. Urodziło im się dziecko. Gdy się rozstali, matka zabrała bombelka i wywiozła do Polski. Oczywiście bez zgody ojca, w końcu to jej dziecko, a nie ich. Po jakimś czasie matka zmarła, a bombelka przejęła babcia. Ojciec stara się o opiekę nad dzieckiem. Tymczasem polski rząd staje po stronie babci, tłumacząc to dobrem dziecka. Chodzi m.in. o barierę językową. Tyle, że bariera powstała oczywiście dlatego, iż matka samowolnie to dziecko wywiozła.
      https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-06-29/spor-o-4-letnia-ines-ojciec-chce-zabrac-ja-do-belgii-resort-proponuje-mediacje/
    • By Dworzanin.Herzoga
      https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kazimierz-marcinkiewicz-respektuje-wyrok-sadu-ale-nie-moge-znalezc-pracy/2czbetl
       
      Było głośno o tej sprawie już dawno, teraz mignęło mi przed oczami jak sytuacja się rozwinęła i przypomniałem sobie o tym wyłudzeniu w świetle prawa. 😮 
      Drugi podobny przypadek który się nasuwa, to M.Wójcik z "Ani mru mru", któremu sąd kilka lat temu nakazał płacić byłej żonie z którą nie ma dzieci 5k zł miesięcznie.
       
      "Ukryj dochody, omijaj urzędy, nie pozwól się zastraszyć im. Moralna słuszność jest po twojej stronie, nie ty wybierałeś ten syf."
      A najlepiej zapobiegać takim sytuacjom. 😊
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.