Jump to content

Wydaje się, że wszystko co dobre już było


Recommended Posts

Witam.  

Czy mieliście kiedyś tak, że wydawało się wam, że wszystko co w życiu było dobre już było, minęło i nagle zaczeło się poprawiać, dobrze się potoczyło?

 

Ja czasem myślę sobie, że już nie wyjdzie słońce zza tych życiowych chmur i że moje dawne życie,  uśmiech na twarzy, młodzieńczy zapał i chęć "zawojowania świata" już nie wrócą.

 

Jakoś nie wiedzie mi się ostatnio, miałem już z 5 lat temu dołek jeden, a później wszystko się ułożyło. 

Teraz natomiast poprzez to wszystko co nagłaśniają w mediach, panikę trochę mi siadło na psychikę. Chyba to nic dziwnego jak codziennie przez pół roku gadają o tym zagrożeniu w kółko. 

 

Obroty w firmie spadają,  boję się czerwonej strefy i mega się stresuję,  gdyż nie chcę zaczynać wszystkiego od nowa.

 

Nie wiem czy miałbym siłę zaczynać wszystko od nowa,  brak mi już młodzieńczej energii i zapału .

Wydaje mi się, że idę po równi pochyłej w dół  niestety. Czuję, że nie jestem już tą samą osobą. Rodzina doradza terapeutę, a ja mówię im że przecież terapeuta mi kasy nie odda którą tracę bezpowrotnie i że to bez sensu. Boję się o swoją przyszłość i mam dość już tych czerwonych stref i niepokoju.

 

Wiem, że jest możliwe, że jeszcze wszystko się odmieni ale coraz bardziej tracę na to nadzieję bo to już trwa pół roku a w radiu, tv, internecie coraz bardziej straszą tym wszystkim, kryzysem, recesją itp., myślę że to siada na psychikę dość mocno.

 

Argumenty rodziny żeby się cieszyć bo inni mają jeszcze gorzej jakoś  w tym momencie do mnie nie przemawiają, najedzony głodnego nie zrozumie....

 

Mieliście kiedyś coś  takiego? Jeśli tak to w jakim momencie był przełom oraz czy w końcu wyszło słońce zza chmur i wrócił humor oraz dawny zapał?

Edited by Adrianoob
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
37 minut temu, Adrianoob napisał:

oraz czy w końcu wyszło słońce zza chmur i wrócił humor oraz dawny zapał?

Tak, po kilku wizytach u psychiatry i zapisanych tabletkach.

Link to post
Share on other sites

@Adrianoob

U mnie jeszcze jakiś czas temu, od paru lat życie co jakiś czas wywijało fikołka. 

Pomaga praktykowanie zaufania. Z czasem też widzisz, że dajesz radę, po prostu. Nawet jeśli okoliczności co i rusz rzucają Ci kłody.

 

Pilnuj formy fizycznej, zdrowego jedzenia, wysypiania się. Zauważyłem że reaguję o wiele gorzej gdy się z tym zapomnę. Nawet jedna zarwana noc pogarsza percepcję.

 

Powodzenia! :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, niedobry napisał:

Za czym tak gnasz? Przecież żeby się utrzymać wcale nie trzeba tak wiele. Upadnie Ci firma, to odpocznij chwilę, wyluzuj, daj sobie czas. Padłeś? Poleż, zrób miesiąc wolnego, pozbieraj myśli, zastanów się nad swoim życiem. Jest o wiele przyjemniej, jeżeli rozgrywasz życie jak partię w szachy, niż kiedy biegniesz jak w maratonie. Szach-mat jest dopiero wtedy, kiedy leżysz w grobie, a póki co ciągle jesteś w grze, możesz chwilę wstać od stołu, wziąć głęboki oddech, odetchnąć, a później wrócić i grać dalej, z nowym planem w głowie, z nową koncepcją.

 

W życiu nigdy nie wolno zapominać o odpoczynku, jeżeli sobie go nie zapewnisz, to prędzej czy później dosięgnie Cię wypalenie zawodowe, zmęczenie życiem i frustracja.

Kurde ale jak firma padnie i narobię sobie długów to przecież wtedy będę jeszcze bardziej zestresowany i jeszcze bardziej będę musiał biegać za pieniędzmi żeby odrobić, odbić od dna.  Nie wiem czy miałbym już motywację żeby zaczynać wszystko od nowa. Obawiam się że nie 

4 godziny temu, Kleofas napisał:

Tak, po kilku wizytach u psychiatry i zapisanych tabletkach.

Ale mi kurde porada. Super normalnie strzał w 10

3 godziny temu, Yolo napisał:

@Adrianoob

U mnie jeszcze jakiś czas temu, od paru lat życie co jakiś czas wywijało fikołka. 

Pomaga praktykowanie zaufania. Z czasem też widzisz, że dajesz radę, po prostu. Nawet jeśli okoliczności co i rusz rzucają Ci kłody.

 

Pilnuj formy fizycznej, zdrowego jedzenia, wysypiania się. Zauważyłem że reaguję o wiele gorzej gdy się z tym zapomnę. Nawet jedna zarwana noc pogarsza percepcję.

 

Powodzenia! :) 

Kurcze właśnie mało śpię bo z 6.5 h przeważnie, wcześnie bardzo wstaję. Formy fizycznej i jedzenia pilnuje, ale stres zżera mnie od środka mimo to, ból żołądka prawie co rano i ten ciągły bieg z rana żeby zdążyć wszystko porobić przed otwarciem

Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Adrianoob napisał:

Kurcze właśnie mało śpię bo z 6.5 h

Daj sobie choć z tydzień i odeśpij. 

Będziesz miał porównanie, u mnie to naprawdę robi różnice, głowa mocno odczuwa.

Edited by Yolo
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
5 hours ago, Adrianoob said:

Teraz natomiast poprzez to wszystko co nagłaśniają w mediach, panikę trochę mi siadło na psychikę. Chyba to nic dziwnego jak codziennie przez pół roku gadają o tym zagrożeniu w kółko. 

Olej to. Żyć trzeba teraz a nie za 2 lata kiedy to wszystko się skończy. Za 2 lata może nas już nie być na tym świecie i to z różnych powodów. Mnie ta cała sytuacja dodała pewności siebie. Na początku w lutym/marcu byłem pierwszy do robienia zapasów i nie wychylania się z jaskini zagryzając makaron zza muru rolek papieru toaletowego. Miałem nawet maskę przeciwgazową xD Dzisiaj wiem że tego wirusa nikt nie zatrzyma. Trzeba działać i żyć bo nikt nam tego czasu nie wróci. 

 

To moje życie. Wy przeżywajcie swoje ja będę przeżywał swoje i nikt mi nie będzie mówił co jak mam robić. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Przyda ci się na pewno farmakologia. Po drugie plan A, co może się zdarzyć najlepszego, plan B, co może się zdarzyć najgorszego, plan C, czy aktualna sytuacja cię zadowala.

 

Wydajność biznesu można zwiększyć przez zapierdalanie, dodatkowe godziny, przez automatyzację, delegowanie procesów za hajs, w zwiększeniu cen i tak dalej. Zastanów się, bo może jest opcja, dzięki której wyjdziesz z kwasu, a jeszcze biznes się rozkręci. Zacznij sobie spokojnie opisywać.

 

Pracowałem dawno, dawno temu za 3.5 zł godzina przez pośrednika, bo musiałem, ale jakoś ogarnąłem. Po prostu trzeba przetrwać i dbać o zdrowie.

 

Farmakologia koniecznie, trening fizyczny delikatny 15-25 minut dziennie, rozciąganie, zmuś się do tego, musisz działać na endorfinach. Plan alternatywny wymyśl, policz, jaki masz majątek do dyspozycji, może wspólnik na horyzoncie, może da się kryzys jakoś wykorzystać i pójść tam, gdzie nikt nie chce.

 

Jak było u mnie ciężko to zapierdalałem po prostu po 12-14 godzin, szczególnie na początku. Weekendy też i nie ma opcji, żeby nie przetrwać. Chyba, że zamkną już wszystko maksymalnie to wtedy ucieczka z kraju, gdziekolwiek. Praca jest, praca zawsze się znajdzie. Można się odkuć i wrócić znowu do biznesu, a może coś innego wymyślić.

 

Miałem ziomka, który zrobił rok przerwy i szukał pracy biernie powiedzmy i udało mu się. Różne historie.

 

Plan, zapierdalanie, farmakologia, endorfiny wymuszone treningiem, długi sen, zero używek i lecisz z tematem, aż przetrwasz czarne dni. Trudno powiedzieć, musisz na spokojnie, bardzo spokojnie rozpisać, jaka sytuacja, co możesz zrobić, perspektywy. Jak napiszesz to wyjdzie z bani na papier, prześpisz się, przeczytasz i ogarniesz.

 

Ja teraz rozwijam dodatkowy projekt z nadzieją, że spierdolę w końcu z tego kraju na normalnych warunkach.

 

Pracuj przede wszystkim tak, żeby w razie czego wyjść na 0 w dowolnym scenariuszu, albo na lekkim plusie. Obowiązkowo właściwie. Ciężar długu mocno wpływa na psychę niestety.

 

Nie wiem, co jeszcze doradzić. Trzeba czasami przetrwać, a najgorszy czas zamienić po prostu w najlepszy. Odwracaj stół, szukaj, rób, co racjonalne. Masz 24 godziny, w skrajnym przypadku możesz z 14 przeznaczyć na pracę. Pojedziesz tak spokojnie ze 3 miesiące, bez załamania zdrowia. Później odpoczynek i znowu jazda, aż się układ zmieni. Szukaj też komplementarnych biznesów, ludzi, z którymi możesz się czymś podzielić, albo oni z tobą. Branżowe wsparcie, wspólne poszukiwanie zamówień, burza mózgów, jakieś wyjście do ludzi. Dobrze, żebyś się komuś wygadał ze wszystkiego, nawet psycholog w skrajnym przypadku, najlepiej przyjaciel.

Edited by mac
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, mac napisał:

Przyda ci się na pewno farmakologia. Po drugie plan A, co może się zdarzyć najlepszego, plan B, co może się zdarzyć najgorszego, plan C, czy aktualna sytuacja cię zadowala.

 

Wydajność biznesu można zwiększyć przez zapierdalanie, dodatkowe godziny, przez automatyzację, delegowanie procesów za hajs, w zwiększeniu cen i tak dalej. Zastanów się, bo może jest opcja, dzięki której wyjdziesz z kwasu, a jeszcze biznes się rozkręci. Zacznij sobie spokojnie opisywać.

 

Pracowałem dawno, dawno temu za 3.5 zł godzina przez pośrednika, bo musiałem, ale jakoś ogarnąłem. Po prostu trzeba przetrwać i dbać o zdrowie.

 

Farmakologia koniecznie, trening fizyczny delikatny 15-25 minut dziennie, rozciąganie, zmuś się do tego, musisz działać na endorfinach. Plan alternatywny wymyśl, policz, jaki masz majątek do dyspozycji, może wspólnik na horyzoncie, może da się kryzys jakoś wykorzystać i pójść tam, gdzie nikt nie chce.

 

Jak było u mnie ciężko to zapierdalałem po prostu po 12-14 godzin, szczególnie na początku. Weekendy też i nie ma opcji, żeby nie przetrwać. Chyba, że zamkną już wszystko maksymalnie to wtedy ucieczka z kraju, gdziekolwiek. Praca jest, praca zawsze się znajdzie. Można się odkuć i wrócić znowu do biznesu, a może coś innego wymyślić.

 

Miałem ziomka, który zrobił rok przerwy i szukał pracy biernie powiedzmy i udało mu się. Różne historie.

 

Plan, zapierdalanie, farmakologia, endorfiny wymuszone treningiem, długi sen, zero używek i lecisz z tematem, aż przetrwasz czarne dni. Trudno powiedzieć, musisz na spokojnie, bardzo spokojnie rozpisać, jaka sytuacja, co możesz zrobić, perspektywy. Jak napiszesz to wyjdzie z bani na papier, prześpisz się, przeczytasz i ogarniesz.

 

Ja teraz rozwijam dodatkowy projekt z nadzieją, że spierdolę w końcu z tego kraju na normalnych warunkach.

 

Pracuj przede wszystkim tak, żeby w razie czego wyjść na 0 w dowolnym scenariuszu, albo na lekkim plusie. Obowiązkowo właściwie. Ciężar długu mocno wpływa na psychę niestety.

 

Nie wiem, co jeszcze doradzić. Trzeba czasami przetrwać, a najgorszy czas zamienić po prostu w najlepszy. Odwracaj stół, szukaj, rób, co racjonalne. Masz 24 godziny, w skrajnym przypadku możesz z 14 przeznaczyć na pracę. Pojedziesz tak spokojnie ze 3 miesiące, bez załamania zdrowia. Później odpoczynek i znowu jazda, aż się układ zmieni. Szukaj też komplementarnych biznesów, ludzi, z którymi możesz się czymś podzielić, albo oni z tobą. Branżowe wsparcie, wspólne poszukiwanie zamówień, burza mózgów, jakieś wyjście do ludzi. Dobrze, żebyś się komuś wygadał ze wszystkiego, nawet psycholog w skrajnym przypadku, najlepiej przyjaciel.

W sumie tak sobie myślę, że psycholog mi nic nie pomoże bo kasy mi nie odda straconej i tak, nerwów nie naprawi bo nawet nie może wypisywać recept na jakieś leki uspokajające itp.

Psycholog to chyba bez sensu.

Link to post
Share on other sites

Mam tak samo choć mam 23 lata.Może to dlatego,że czego bym nie zrobił to nie widzę jakiś postępów z których byłbym zadowolony. Choć słyszałem,że rozwój to dwa kroki do przodu i jeden w tył,także może kiedyś zbiorę jakiś plon.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Pewnie. Ja nadal tak uważam, że już wszystko co fajne jest za mną. Tyle, że mam więcej lat niż wy. Fajnie żyłem. Odwalałem ciekawe numery. Nadgryzłem i na dobrym poziomie świat fizyczny (sport, ocieranie się o kadrę), i umysłowy (dobre uczelnie, dobre wydziały) i inne. Mógłbym obdzielić nimi kilka żyć. Teraz funkcjonuje na zasadzie wegetacji, muszę/chcę zająć się mama. Stosowałem farmakologie - antydepresanty. Średnio działały. I miały dość nieprzyjemne skutki uboczne. Treningi...ja ma właśnie tak, że na trening muszę mieć spokojną głowę. . Chmury udaje się rozwiewać np. myśleniem o tym, że chciałbym wrócić do kilku miejsc, mam kilka takich, ot pozawijać się serpentynkami po Transalpinie po deszczu, tylnonapędówką, przejść się o 4 rano na Małą Strane czy narzygać do kanału w Amsterdamie i nie dać się złapać. A jak przestanie to działać ...:P

Link to post
Share on other sites
41 minut temu, tmr napisał:

Pewnie. Ja nadal tak uważam, że już wszystko co fajne jest za mną. Tyle, że mam więcej lat niż wy. Fajnie żyłem. Odwalałem ciekawe numery. Nadgryzłem i na dobrym poziomie świat fizyczny (sport, ocieranie się o kadrę), i umysłowy (dobre uczelnie, dobre wydziały) i inne. Mógłbym obdzielić nimi kilka żyć. Teraz funkcjonuje na zasadzie wegetacji, muszę/chcę zająć się mama. Stosowałem farmakologie - antydepresanty. Średnio działały. I miały dość nieprzyjemne skutki uboczne. Treningi...ja ma właśnie tak, że na trening muszę mieć spokojną głowę. . Chmury udaje się rozwiewać np. myśleniem o tym, że chciałbym wrócić do kilku miejsc, mam kilka takich, ot pozawijać się serpentynkami po Transalpinie po deszczu, tylnonapędówką, przejść się o 4 rano na Małą Strane czy narzygać do kanału w Amsterdamie i nie dać się złapać. A jak przestanie to działać ...:P

Dziękuję za komentarz. Długo już tak masz? Takie myśli 

Link to post
Share on other sites

To co wyżej, dieta taka po której Ty czujesz się dobrze (brak jakichkolwiek problemów z zoladkiem, senności po posiłku, boli głowy itp), codzienna aktywność fizyczna, może być cokolwiek, od siebie dodam medytacje z ćwiczeniami oddechowymi i jeżeli nie boisz się spróbować to malutkie dawki psylocybiny co dwa dni, najlepszy antydepresant jaki istnieje. Fajnie jest też kupić sobie mały dzienniczek i codziennie wieczorem pisać co się działo w ciągu dnia, czym się martwisz, jakie masz plany - dzięki temu przetrawisz to co się złego dzieje i będzie się lepiej spało. 

Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, slusa napisał:

To co wyżej, dieta taka po której Ty czujesz się dobrze (brak jakichkolwiek problemów z zoladkiem, senności po posiłku, boli głowy itp), codzienna aktywność fizyczna, może być cokolwiek, od siebie dodam medytacje z ćwiczeniami oddechowymi i jeżeli nie boisz się spróbować to malutkie dawki psylocybiny co dwa dni, najlepszy antydepresant jaki istnieje. Fajnie jest też kupić sobie mały dzienniczek i codziennie wieczorem pisać co się działo w ciągu dnia, czym się martwisz, jakie masz plany - dzięki temu przetrawisz to co się złego dzieje i będzie się lepiej spało. 

To jest na receptę?

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Adrianoob napisał:

To jest na receptę?

XD nie, psylocybina jest nielegalna w Polsce. Występuje najczęściej w "magicznych" grzybach i truflach. Najłatwiej zamówić z internetu grow kity trufli, w teorii kiedy jadą do Ciebie nie mają w sobie psylocybiny, więc są legalne. Dopiero jak je otworzysz to zaczyna się ona wytwarzać. 

Link to post
Share on other sites

To ja mam odwrotnie, bo wydaje się że wszystko co najlepsze przede mną. I to też bywa destrukcyjne, bo sobie obiecujesz że jeszcze tylko to się wydarzy i będę robił to i tamto. Podaje bez przykładów ale mam nadzieję, że czaicie.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Pacman napisał:

To ja mam odwrotnie, bo wydaje się że wszystko co najlepsze przede mną. I to też bywa destrukcyjne, bo sobie obiecujesz że jeszcze tylko to się wydarzy i będę robił to i tamto. Podaje bez przykładów ale mam nadzieję, że czaicie.

Wiem też byłem kiedyś przesadnym optymistą lecz rok 2020 jest tym w którym stałem się mega pesymistą. Dziwne jak pół roku może zmienić człowieka.  Aż nie mogę sam uwierzyć 😕

Mało co już mnie cieszy... a minęło niecały rok niepowodzeń i utraty wiary w sukces...

Link to post
Share on other sites

Bywa...czasem jak się dostaje po doopie to dochodzi się do etapu "odpuszczania" walki. Ma to zalety. Tworzysz sobie w głowie fikcję, że masz na to wpływ, że to była Twoja decyzja. Logicznymi argumentami poparta

Ot, nie wychodzę na matę/ring bo mam kontuzję. 

Wiem, że jak wyjdę to dostanę wpieprz i bardziej mnie to zdołuje niż odpuszczenie. Bo znów przegrałem. 

A pocieszyciele, którzy powtarzają wyświechtane texty "stań i walcz" albo "osiągnąłeś to czy tamto" wqrwiają nieprzeciętnie. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Nie chcę Cię dołować ale w innym poście pisałeś, że od długiego czasu męczy Cię myśl dot. potencjalnego puszczenia się Twojej luby. Czasami wystarczy dodać dwa plus dwa i wychodzi cztery, albo połączyć ze sobą kropki by zobaczyć gdzie była przyczyna dzisiejszych negatywnych myśli. 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Fury King napisał:

Nie chcę Cię dołować ale w innym poście pisałeś, że od długiego czasu męczy Cię myśl dot. potencjalnego puszczenia się Twojej luby. Czasami wystarczy dodać dwa plus dwa i wychodzi cztery, albo połączyć ze sobą kropki by zobaczyć gdzie była przyczyna dzisiejszych negatywnych myśli. 

E nie, to już nieaktualne. Gościu się przyznał że ma problemy z psychiką i że sobie wszystko wymyślił w głowie żeby jej namieszać.  Miał nadzieję że się rozejdziemy i będzie mógł zająć moje miejsce.

 

Historia była zmyślona, ale tak czy inaczej ja już nie jestem taki sam, nie ufam wcale jej. Coś pękło, nigdy już nie będzie  w moich oczach taka nieskazitelnie czysta. Mimo że serio to świr i do niczego nie doszło...

Link to post
Share on other sites

Nieaktualne, ale ślad w Twojej psychice zostawiło. Moja ex umówiła się z typem, niby tylko byli w kinie, była go nawracać ( jasne , święta kobieta :) ). Sama mi o tym powiedziała, więc musiała coś mieć na sumieniu. Jakbym wtedy słuchał Marka kopnął bym ją od razu, a tak to agonia tego "związku" trwała może pół roku i skończyła się bez słowa. Ale dokładnie po czymś takim już nie było tak samo. Z jej strony tak samo, pewnie straciła resztki szacunku do mnie, że nawraca gościa skacząc mu po kutandze, a ja jak debil niby wierzę w jej słowa.

Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Fury King napisał:

Nieaktualne, ale ślad w Twojej psychice zostawiło. Moja ex umówiła się z typem, niby tylko byli w kinie, była go nawracać ( jasne , święta kobieta :) ). Sama mi o tym powiedziała, więc musiała coś mieć na sumieniu. Jakbym wtedy słuchał Marka kopnął bym ją od razu, a tak to agonia tego "związku" trwała może pół roku i skończyła się bez słowa. Ale dokładnie po czymś takim już nie było tak samo. Z jej strony tak samo, pewnie straciła resztki szacunku do mnie, że nawraca gościa skacząc mu po kutandze, a ja jak debil niby wierzę w jej słowa.

No tak masz racje, nie jest i już nigdy nie będzie tak samo.

Moja powiedziała że żałuje i że wie że źle zrobiła oraz namieszała.

 

 Mówiła też że się mi nie dziwi że jestem nerwowy przez tą sytuację bo jakby do niej jakaś dziewczyna pisała że robiła mi loda i nie wiadomo co jeszcze to by jeszcze bardziej była nerwowa i podejrzliwa niż ja jestem teraz.

Pojebana akcja...

Link to post
Share on other sites
W dniu 8.10.2020 o 16:39, Kleofas napisał:

Tak, po kilku wizytach u psychiatry i zapisanych tabletkach.

 

W dniu 8.10.2020 o 21:44, mac napisał:

Przyda ci się na pewno farmakologia.

Zajebiste rady, nie ma co. Zabawa z antydepresantami różnie się kończy, potrafią fajnie namieszać w biochemii mózgu. Benzo można zacząć jeść częściej niż tylko doraźnie, mało kto z tego wychodzi.

 

@Adrianoob

Nie słuchaj aptekarzy, nie masz depresji tylko w miarę racjonalnie patrzysz. Tak, jesteśmy trochę w czarnej dupie, mi samemu się oberwało ale powoli się zmienia, muszę iść w zupełnie nowym kierunku, moja poprzednia branża praktycznie upada i nie ma do czego wracać. 

 

Pisałeś w innych tematach że zrezygnujesz z biznesu i pójdziesz na etat. Złap z początku cokolwiek byle penga wpadała, utrzymasz się przynajmniej na powierzchni, a zmęczony po robocie nie będziesz miał ochoty na rozpaczanie nad sobą.

 

Fajnie że napisałeś o czerwonej strefie, ja mam na to tak wyjebane że całkiem o tym zapomniałem i nie wiem jaka strefa jest u mnie obecnie :D

Maski nie noszę, ludzie jakby wyluzowali i nie robią problemów, tyle radiowozów mnie minęło i nic. Po co się martwić na zapas? Rób to co zwykle tylko na 150%. Przestań obserwować informacje, wiadomości, ucinaj temat jak tylko ktoś zacznie bo to siada na głowę zwyczajnie, taki właśnie jest cel tych informacji. Momentami można się poczuć jak w wariatkowie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Imiennik napisał:

 

Zajebiste rady, nie ma co. Zabawa z antydepresantami różnie się kończy, potrafią fajnie namieszać w biochemii mózgu. Benzo można zacząć jeść częściej niż tylko doraźnie, mało kto z tego wychodzi.

 

@Adrianoob

Nie słuchaj aptekarzy, nie masz depresji tylko w miarę racjonalnie patrzysz. Tak, jesteśmy trochę w czarnej dupie, mi samemu się oberwało ale powoli się zmienia, muszę iść w zupełnie nowym kierunku, moja poprzednia branża praktycznie upada i nie ma do czego wracać. 

 

Pisałeś w innych tematach że zrezygnujesz z biznesu i pójdziesz na etat. Złap z początku cokolwiek byle penga wpadała, utrzymasz się przynajmniej na powierzchni, a zmęczony po robocie nie będziesz miał ochoty na rozpaczanie nad sobą.

 

Fajnie że napisałeś o czerwonej strefie, ja mam na to tak wyjebane że całkiem o tym zapomniałem i nie wiem jaka strefa jest u mnie obecnie :D

Maski nie noszę, ludzie jakby wyluzowali i nie robią problemów, tyle radiowozów mnie minęło i nic. Po co się martwić na zapas? Rób to co zwykle tylko na 150%. Przestań obserwować informacje, wiadomości, ucinaj temat jak tylko ktoś zacznie bo to siada na głowę zwyczajnie, taki właśnie jest cel tych informacji. Momentami można się poczuć jak w wariatkowie.

Tak wiem, masz rację  :) najprawdopodobniej skończę na etacie, mam na oku taką robotę już,  myślę że jest szansa. Nie chcę tego, nie jest to coś o czym marzyłem no ale lepiej mieć te 2300 niż mieć swój " biznes" i wychodzić na zero....

Strasznie ciężka decyzja tak wszystko zostawić.  Jestem mega przybity ale nie daje po sobie poznać...

Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.