Jump to content

Laski nie chcą gadać


Recommended Posts

21 minut temu, Personal Best napisał:

obstawiam jednak, że to głuptactwo bo jak juz sie taka odezwie to można pożałować, same dokonują na sobie procesu zaorania.

Dokładnie, czasami jak taka Lejdi coś palnie to nie wiadomo co zrobić i opadają nie tylko ręce ;)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 88
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Nie jesteś. Ja jestem swego rodzaju chadem - tak by mnie wielu określiło (sorry panie analityku, chyba nie będziesz miał za dużo racji), a jednocześnie spotykam się z takimi sytuacjami bardzo często.

Wszystko z Tobą ok, po prostu nic od Ciebie nie chcą, albo nie chcą tego co masz.   Jak będziesz miał pieniądze, wygląd, pozycje lub coś w ten deseń to zobaczysz jak sytuacja może się zmieni

I to jest właśnie clue całej sprawy energia i podświadomość, nawet nie zdajemy ile syfu zalega w głowie oddziaływując nieświadomie na otoczenie, a naprawa tego bywa często bardzo mozolna.   

1 godzinę temu, teodor napisał:

No więc tak wygląda praca gdybyś chciał ją znać.

Niezbyt cukierkowo, wiem.

Dla kobiet wygląd liczy się bardziej niż dla mężczyzn 😜.

Tylko tyle i aż tyle..

Link to post
Share on other sites

Taka scena ze Świata wg Kiepskich. Peron kolejowy Kiepski odprowadził ciotkę na pociąg. Ciotkę, która do nich przyjechała na kilka dni i kompletnie nic nie mówiła. Korzystając z ostatniej chwili przed odjazdem pociągu. Kiepski pyta:

- ale dlaczego ciocia ciągle milczy?

Na co ciotka po chwili zastanowienia odpowiedziała:

- bo ja nie mam nic ciekawego do powiedzenia.

Edited by balin
  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

A po cholerę z nimi rozmawiać? Naprawdę uważasz, że mają coś ciekawego/mądrego/wartościowego do powiedzenia?

 

Na stancjach zawsze było tylko 'cześć'. Tak samo z pańciami na uczelni.

Link to post
Share on other sites

Kurwa jaki wysyp flustratów - kobiety takie złe, nie gadają ze mną, tylko z przystojnymi i wysokimi.

 

Ja pierdolę, serio?

 

Internet zapewne wszystko ukryje, ale na 99.9% Ci forumowicze którzy tak mówią nie są w stanie spojrzeć na siebie obiektywnie i stwierdzić, że najzwyczajniej w świecie nie są ciekawymi ludźmi do przebywania. Patrząc na to jak narzekają, zamiast cieszyć się życiem, pewnie tak samo bym reagował aby uciec od ich złej energii.

 

Nie bez powodu się mówi aby ogarnąć najpierw siebie, swoją głowę, a potem zastanawiać się nad resztą. Wzrost jest tylko jedną składową - nie najważniejszą.

 

Ale ile można tutaj to pisać, żenada...

  • Like 9
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Taboo napisał:

Nie bez powodu się mówi aby ogarnąć najpierw siebie, swoją głowę, a potem zastanawiać się nad resztą. Wzrost jest tylko jedną składową - nie najważniejszą.

I to jest właśnie clue całej sprawy energia i podświadomość, nawet nie zdajemy ile syfu zalega w głowie oddziaływując nieświadomie na otoczenie, a naprawa tego bywa często bardzo mozolna. 

 

Przed chwilą w drodze ze sklepu, zastałem taki widok sąsiad niższy ode mnie o głowę, myślę że z 167 cm miał, do tego twarz szczura idzie do siebie do mieszkania (mieszka sam) z laską może z 2 cm niższą, do tego w czerwonej ciasno opinającej jej tyłek ( a miała naprawdę niezły) spódnicy ubrana w stylu zerżnij mnie, dodatkowo miała torbę z rzeczami na zmianę itd. więc wiadomo o co chodzi. Dla mnie taka 7/10 spokojnie, aż mi się gorąco zrobiło patrząc na nią, trochę mu pozazdrościłem nie powiem hehe Ale jaka energia była między nimi ona się zaśmiewała z jego żartów, wpatrzona w niego, sąsiad pozytywny typek i ma widać flow, i nie leciała na jego kasę bo dziany nie jest. A tutaj co? kolejne dyskusje o Chadach i kwadratowych szczękach. Gdyby ten sąsiad wszedł na to forum i wziął sobie do serca te tematy o chadach to by w depresję wpadł, zamiast bzykać fajną panienkę w tej chwili. No ale co zrobisz, na niektórych nie ma rady i będą rozsiewać swą frustracje. Z jednej strony rozumiem ale z drugiej coraz rzadziej wchodzę przez to na forum, złą energią łatwo nasiąknąć.

Edited by BrightStar
  • Like 13
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Taboo napisał:

Kurwa jaki wysyp flustratów - kobiety takie złe, nie gadają ze mną, tylko z przystojnymi i wysokimi.

 

Ja pierdolę, serio?

 

Internet zapewne wszystko ukryje, ale na 99.9% Ci forumowicze którzy tak mówią nie są w stanie spojrzeć na siebie obiektywnie i stwierdzić, że najzwyczajniej w świecie nie są ciekawymi ludźmi do przebywania. Patrząc na to jak narzekają, zamiast cieszyć się życiem, pewnie tak samo bym reagował aby uciec od ich złej energii.

 

Nie bez powodu się mówi aby ogarnąć najpierw siebie, swoją głowę, a potem zastanawiać się nad resztą. Wzrost jest tylko jedną składową - nie najważniejszą.

 

Ale ile można tutaj to pisać, żenada...

Życzę Ci żebyś było ogarnięty tak jak ja i np. w wieku 49-50 lat robił co chcesz i z kim chcesz i kiedy chcesz  ZAWODOWO, nie że granie na forexie , najmy krótkoterminowe czy inne takie.
Chodzi o to, że nawet jak jesteś wysoki i przystojny to coraz częściej widzisz i rozumiesz. 

Link to post
Share on other sites
19 hours ago, SławomirP said:

Wy też tak macie, czy ja jestem jakimś wyrzutkiem? 

Nie, nie mam tak.

Przeciwnie, z mojego doświadczenia wynika, że większość kobiet uwielbia gadać i jak się je tylko delikatnie popchnie we właściwym kierunku, to ci wygadają wszystko, włącznie z PINem do karty ;)

Wszystko jest kwestią wyboru tematu rozmowy, sposobu jej prowadzenia i spowodowania, żeby rozmówca dobrze się czuł mówiąc do ciebie.

 

Co do opisanych przez ciebie sytuacji - weź pod uwagę, że wiele lasek, zwłaszcza młodszych i ładniejszych, prędzej padnie, aniżeli się sama pierwsza odezwie. Bo się boją, że jak się pierwsza odezwie, to chłop uzna to za podryw, a nie koleżeńskie zagajenie.

 

 

EDIT:

4 hours ago, zychu said:

A po cholerę z nimi rozmawiać? Naprawdę uważasz, że mają coś ciekawego/mądrego/wartościowego do powiedzenia?

No nie wiem, jakbym miał szansę pogadania z tymi babeczkami, które właśnie dostały Nobla za CRISPR, to bym jednak skorzystał. :D

Jeżeli się z założenia uważa rozmówcę za przygłupa, to zwykle kończy się to tym, że niewielu rozgarniętych ludzi chce z tobą w ogóle gadać.

 

Edited by Sundance Kid
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@Personal BestBest

 

U mnie wszytko dobrze, zawodowo i osobiście. Do 40 coraz bliżej, a 171 to nie jest wzrost wysoki ;) ale dzięki za troskę, chociaż żadnych mieszkań na najem nie mam, może to błąd? Może trza iść w ślady kolegi, w tym covidowym świecie ;)

Link to post
Share on other sites
Teraz, Taboo napisał:

@Personal BestBest

 

U mnie wszytko dobrze, zawodowo i osobiście. Do 40 coraz bliżej, a 171 to nie jest wzrost wysoki ;) ale dzięki za troskę, chociaż żadnych mieszkań na najem nie mam, może to błąd? Może trza iść w ślady kolegi, w tym covidowym świecie ;)

Nie chodziło mi o Ciebie. Mam na myśli tylko to, że refleksja i spokojne podchodzenie do spraw często jest tu wrzucane do jednego wora z frustracją. No chyba, że to ironia a ja nie łapię przez Internety takich niuansów. Pozdrawiam !

Link to post
Share on other sites

Wypadkowa kilku rzeczy.

1. Prawo Briffaulta.

Ten antropolog udowodnił, że kobiety nie będą podtrzymywać relacji z mężczyznami, jeśli nie widzą w tym korzyści dla siebie.

Oczywiście - można powiedzieć, że tak robią też faceci (np. nagłe ożywienie kolegów jak wygrasz milion).

Ale widać - trochę mniej na tezę.

 

Gadka faceta do innego faceta jest bardziej niezobowiązująca. Faceci nie budują swojej pozycji tylko na relacjach, ale bardziej na czynach / kompetencjach / hobby.

 

Gadka kobiet do kobiet - to element struktury społecznej, a kobieta określa swoją wartość w ramach tej struktury, więc podtrzymuje relacje z egoizmu.

Np. - wysyła kartki na święta (bo wtedy rośnie jej pozycja rodzinna, nawet w razie czegoś), wrzuca na walla zaangażowane (czasem kontrowersyjne), emocjonalne posty o "wielkich sprawach" (bo wtedy pokazuje swój "wpływ społeczny" i jaka to jest dobra i jak się troszczy).

 

Jeśli nie masz "tego czegoś", to kobieta, do której zagadasz, uzna Cię za "creepa", który coś chce, a nie ma nic w zamian.

To jeśli pomimo wszystkich plusów nie masz inteligencji społecznej/emocjonalnej.

 

A tak to, pewnie nie jesteś wystarczająco : popularny / przystojny / charyzmatyczny / bogaty / wpływowy

Ewentualnie te kobiety o tym nie wiedzą.

 

2. Polska kultura.

Kultura wąskich kręgów i kompleksów narodowych.

Jesteśmy niezobowiązująco mili głównie dla obcokrajowców, którym nieraz bez mydła Polacy włażą w dupę.

Ale niezobowiązujące relacje "z każdym na ulicy" nie są naszą tradycją.

Nie uprawiamy "smalltalku".

Nie jesteśmy formalnie mili i uprzejmi jak nacje wyspiarskie (Anglia czy Japonia) - tam jest ciasno, więc nie wypada być samolubnym bucem, bo nie wiadomo, czy za chwilę nie zostaniecie przymusowymi sąsiadami.

Nie jesteśmy przesadnie (często sztucznie) mili jak naród imigrantów - Amerykanie. Mieszane społeczeństwo, nie przywiązane na stałe do miejsca zamieszkania, pracy - nauczyło się fałszywego uśmiechu i pozornego zainteresowania, aby nie zamykać sobie sposobności i szans w otwartej i mobilnej społeczności.

 

3. Z tego wynika, że :

Zwyczajnie sprawiasz wrażenie natręta, który coś chce.

Mało osób po prostu chce pogadać i tak po prostu ponawiązywać kontakty z "randomami", bo nie mają na tyle wyobraźni i perspektywy na przyszłość.

A najwyraźniej nikt nie zna aż tyle Twoich plusów, żeby samemu lgnąć i zabiegać o kontakt.

Jakbyś był "jakiś", "kimś" miał "coś", to byś nie mógł się opędzić od zaproszeń.

 

Byłem w pozycji popularności i spadłem z rowerka, także mam dość realistyczny pogląd na to.

Nie ma sensu się skupiać na relacjach nie odwzajemnianych.

Ani na tym, że ludzie to mruki, co nie chcą gadać.

  • Like 3
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Z tego co piszecie w tym czy innych wątkach to ja mam zupełnie inne problemy, mnie gadanie męczy z ludźmi(jakimikolwiek), no chyba że się to tyczy spraw zawodowych bądź szerokopojętych technicznych - wtedy to mogę gadać jak katarynka, pełno pytań zadawać gdyż dociekliwy jestem.

Nigdy poza internetem nie spotkałem kobiety z pasją techniczną(trudno żeby mi wygadywała o jakimś ściegu w maszynie do szycia albo szydełkowaniu, czy też to że jest mistrzynią w psychologii bo dużo książek przeczytała - zupełnie jakby jedno implikowało drugie(słyszałem wiele razy, lolXD) ;) ), ehh...

Nawet jak się z kumplem od czasu do czasu umówię na gorzołę, to po jakimś tam czasie czuje się normalnie zmęczony, mówię tutaj od czasu do czasu, a nie codziennie - bo bym tego nie wytrzymał i nie chodzi tu o uboki spożycia arkoholu w takich ilościach :) 

Kobiety to mnie kręcą fizycznie jak najbardziej, mało to pięknych dziefczyn lata fszędzie - "cienszko" nie zawiesić oka na jednej czy drugiej ;)

Związki nie dla takiego człowieka jak ja(skrajnym introwertykiem nie jestem, czasem to potrafię być ekstrawertykiem), ale znam swoje ograniczenia i wiem na czym stoję ;) 

Bardzo się cieszę że trafiłem na to forum, sporo się dowiedziałem i przypomniałem, bardzo dużo jest tu wiedzy praktycznej o róznorakich sytuacjach społecznych i w ogóle ;) 

Pozdro

Link to post
Share on other sites

Autorze daj sobie spokój z tym nadskakiwaniem i zagadywaniem. To nie te kobiety i nie te czasy. Odpuść. Ja mam całkowicie wywalone na ludzi, zwłaszca na obecność kobiet, traktuje je tak samo jak facetów i nie silę się na bycie pojacykiem.

 

Słabe czasy na kontakty międzyludzkie ale co zrobić.

Link to post
Share on other sites

Odzywaj się do ludzi --> natręt, rycerzyk, pajac.

Nie odzywaj się do ludzi --> kosmita, frajer, odludek.

 

Beka.

 

Dzisiaj widziałem, że mam okazje popracować kilka godzin z fajną laską. Od razu wykorzystałem okazje i się dosiadałem. Było luźno i śmiesznie. Znajomość na tyle zacieśniona, że teraz bez problemu mogę do niej po coś podbić, albo napisać na fb. I tak jest zajęta, więc ciężko więcej kombinować.

 

Ale według filozofii niektórych piszących, jeśli dobrze zrozumiałem, to lepiej jakbym usiadł sam z boku i poprosił o pracę samodzielną, bo wyjdę na pajaca, albo laska wyczuje że mam problemy i ucieknie. Pewnie już mam opinię natręta. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, SławomirP napisał:

Odzywaj się do ludzi --> natręt, rycerzyk, pajac.

Nie odzywaj się do ludzi --> kosmita, frajer, odludek.

Cóż specjalista ze mnie gówniany w tych sprawach, ale wiem jedno - NIGDY nie wychodź na NATRĘTA z tych dwóch skrajności, to juz lepiej być odludkiem (a nóz trafisz na introwertyczkę);) 

A tak ogólnie to musisz być optymalny w tych sprawach cokolwiek to znaczy ;) 

Pozdro

Link to post
Share on other sites

Najłatwiej jest załapać (w pracy/ na studiach) kontakt z zajętymi laskami, o ironio. 

 

Jednak temat powinien zmienić nazwę z "Laski nie chcą gadać" na "Laski nie chcą gadać z kimś, kto nie ma im nic do zaoferowania". 

 

Niestety takie są realia, nie podobasz się, nie masz notatek czy nie jesteś w stanie pomóc w jakiejś sprawie to masz status intruza. Każdy w pewnym stopniu jest egoistą, ale to płeć "piękna" jest ewolucyjnie mocniej do tego predysponowana.

 

Zacząłem to sobie powoli uświadamiać w momencie brutalnego kopa od grzecznej dziewczyny, kiedy się przyznałem, że nie jestem gotowy na ślub i dzieci. To mi pokazało, że każda ma mniej więcej taki sam software i kiedy tylko interes się nie zgadza to bez litości i skrupułów zamykają biznes ładnie mówiąc.

 

@sargon fajnie wyjaśnił temat.

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Na licencjacie 100 osób, miałem kilka koleżanek i jakoś od tak sie znajomość zaczęła, w sumie bardzo naturalnie. Całe wykłady się przegadywało, tak jak byśmy znali się od podszewki.

 

Z wieloma innymi też sie gadało, głownie na tematy uczelniane, panowała otwartość i miało się wrażenie zgrania. Do starszych studentek chodziło się po notatki, za uśmiech same jeszcze kserowały i przynosiły.

 

W sumie z większością szło zagadać.

 

Media społecznościowe i smartfony nie były wtedy jeszcze tak popularne...

 

Na magisterce inne miasto, inna uczelnia i już tak kolorowo nie było jeśli chodzi o nowe znajomości, każdy sobie.

 

 

 

Link to post
Share on other sites

Dziewczyny na studiach, to jest inna para kaloszy. One są w tym właśnie momencie, kiedy chcą być poderwane i 'ustabilizowane', to okres bardzo promocyjny, nie świadczący o niczym. Dlatego potem wielu wtapia z grona jej rówieśników, bo zignorowało prawdę płynącą z wykresu SMV w czasie. Wartość jest wtedy zbliżona, ale w ciągu paru lat drastycznie się rozjedzie. Pani poszybuje w dół, a pana w górę i frustracje oraz kłótnie z nich wynikające - gotowe.

 

Czasy nie są lekkie, ale przynajmniej szybko widać intencje ludzi. To ma swoje plusy, bo nie tracisz czasu na iluzje. Od razu widzisz, że z większości, z 95% nic nie będzie i nie ma co nawet fatygować się buzię otwierając.

 

Co zaś do przedmówcy, arch, daj już spokój z tym hejtem na polskie kobiety. Są jakie są, zniszczone jak całe polskie społeczeństwo, ale tu akurat trafiłeś kulą w płot, bo kobieta skromna o walorach na żonę nigdy sama nie zagada i będzie miała rację. Jest taka mądrość wschodu:

 

"Kto się sam oddaje - studzi k'sobie chęci,

Złe to obyczaje, kto się sam oddaje,

Nikogo nie zbaje, nikogo nie znęci

Kto się sam oddaje - studzi k'sobie chęci."

 

A braciom sugeruję bardzo ostrożnie podchodzić do stawianych tutaj tez, także moich, bo mogą być nieprawdziwe nawet w masie, przez szczególność czasoprzestrzeni, w której się znajdziecie a co dopiero w przypadkach partykularnych, które mogą stanąć na waszej drodze. Wystarczy zbagatelizować jedną, jedyną okoliczność, która wystąpi, by podąć złe decyzje i spierdolić sobie życie. Trzeba być bardzo powściągliwym w ocenach. Jesteśmy różni, mamy wgrane różne programy, które do tego jeszcze ewoluują w czasie. Świat jest niesamowicie skomplikowany, prawidła są podobne, ale zasób praktycznie nieskończenie różnorodny w detalach. A detale czasem poddają się czemuś takiemu jak efekt motyla, dziś jest prawdą, jutro już może nie być i uderzyć z destrukcyjną siłą.

 

Jeżeli chcecie skutecznie operować pojęciami, że polskie kobiety są takie, szanse są takie i mieć z tego miarodajne rezultaty, a nie tylko racjonalizować sobie własną nieciekawą sytuację, to przeczytajcie poniższy mój poradnik, dlaczego nie wziąłbym sobie statystycznej polki, co nie znaczy, że nie wziąłbym sobie Polki w ogólności.

 

Otóż ja jestem absolwentem wydziału reprezentującego centrum metod stochastycznych imienia Hugona Steinhausa będącego spadkobiercami szkoły lwowskiej wybitnych polskich matematyków, którzy dali podwaliny teoretyczne dziedzinie o nazwie procesy stochastyczne.

 

To jest potężne narzędzie, ale fachowo użyte.

 

I choć z samych procesów, podobnie jak ze statystyki, oraz analizy funkcjonalnej miałem tylko naciągane trójczyny, to i tak uważam to, a nie zadania w korpo, czy wyzwania życiowe z kobietami, za swoje największe życiowe osiągnięcie, że te przedmioty opanowałem chociaż na tyle, że potrafię ich w ogóle użyć.

 

Mianowicie w połowie ub. wieku odkryto, iż wiele otaczających nas zjawisk można z powodzeniem modelować przy pomocy funkcjonałów, czyli funkcji na innych funkcjach tak zwanych zmiennych losowych, a jak to funkcja, na tych samych danych wejściowych, daje te same rezultaty, zaś na ich argumentach z przestrzeni zdarzeń losowych - te same prawdopodobieństwa. Tą zmienną losową może być np. status w związku, a zdarzeniem elementarnym jako jej argumentem - ty.

 
I dochodzimy tu do kluczowego pojęcia,

 

statystycznej Ztki

 

Otóż, co to jest za zwierzę? Statystyczna Ztka, to Polka mająca dziś 20 lat, która w wieku lat 30 dojdzie do przebiegu 5-7, dajmy na to z piątym partnerem seksualnym będzie miała pierwszego bombelka, będzie pracować w jakimś urzędzie, albo soroszowej fundacji, sprzedawać coś w internecie whatever.

 

Nie pojedzie za granicę, nie pozna naftowego szejka, dlatego, że w wieku 28 lat wpierdoli się w kredyt hipoteczny na 'apartament' na przedmieściach dużej polskiej aglomeracji razem z osobnikiem nr 5 czy 6 i choć oczywiście prawdziwa Ztka mogłaby i tam pojechać, a nawet osiągnąć jakąś pozycję na londyńskim uniwersytecie na wziętym wydziale i mieć swojego drugiego, czy nawet pierwszego partnera seksualnego do końca życia, jednak dlaczego mnie nie interesuje prawdziwa Ztka, tylko statystyczna Ztka? To proste...

 

Prawdopodobieństwo, że prawdziwa Ztka stanie na dworcu w Sanremo, kiedy będę akurat przechodził na włoskie lody, jest minimalne, jeszcze mniejsze scenariusza dozgonnej miłości, które oszacowaliśmy na 0,005.

 

Dlatego należy ją zaniedbać w takim sensie, że prawdziwa Ztka ma właściwie zerowy wpływ na statystyczną Ztkę, nie może zaburzyć jej życiowej drogi z tego prostego powodu, że jest... jedna. Jest zdarzeniem elementarnym, zbiorem może nie miary zero, ale bardzo małym. Zaś na resztę statystycznych Ztek nie ma wpływu, tak samo jak ogarnięty Polak nie ma wielkiego wpływu na to, że statystyczny Polak umrze przed 60tką na nowotwór z prawdopodbieństwem dajmy na to 0,3 (bardzo dużym) z niespłaconym kredytem, który ma 90% innych Polaków. Ogarnięty Polak może TYLKO podjąć decyzje, które sprawią, że trafi do błędu statystycznego, poza obszar trzech sigm przez szereg bardzo niesztampowych wyborów. Człowiek młody jest matematycznie rzecz ujmując sumą zdarzeń możliwych, które jeszcze zajdą w jego życiu, potencjalnych, zaś człowiek doświadczony - przekrojem, częścią wspólną zbiorów zdarzeń, które w jego życiu już zaszły. 

 

Kiedyś może ubiorę to w fachowy wykład.

 

Dlatego CRP jest przenikliwy i ma dobre typowania, bo jak sam mówi, nie jest taki inteligentny, tylko więcej w życiu już widział, ma większy zasób danych, niż prawdziwa Ztka i także też statystyczna Ztka. Dlatego warto zbierać te dane, nie by się demotywować, tylko by podejmować adekwatne decyzje.


Ja mam w swoich danych przynajmniej kilkadzieścia takich Ztek, a dokładnie Ygrek z lat urodzin 1990-1995, które w wieku lat 25 chwaliły się na fejsie miłością życia, a w wieku lat 26 miały już bombelka z innym i brały z nim ślub, a część z nich w wieku lat 28 potem jeszcze rozwód. Ciężko te dane zanegować, bo to dane z fejsa, gdzie ludzie się lansują, ale zdarzeń ze swojego życia raczej nie mogą zakłamać, bo są tam wieloletni znajomi a konta nie są anonimowe.

 

Statystyczna Ztka jest millenialką z pokolenia Z rodzoną w 2000 roku i to nie jest ta sama grupa wprawdzie, ale jest trend wznoszący oraz te zbiory nie są od siebie miarowo odległe. Tu odsyłam do dziedzin pochodnych statystyki (acz ciągle ścisłych!), jak np. data mining.

 

I proszę mi nie mówić, że statystycznie ja i mój pies mamy trzy nogi, czyli że 80 % z tych osobniczek to niepokalane dziewice, a 20% to dwudziestoletnie lafiryndy z przebiegiem 20, 30, czy 50, więc średnia wychodzi 7. Te dane, jak dane przyrodnicze odwzorowuje rozkład normalny (nie mylić z normalnością) czyli inaczej zwany gaussowskim. Albo że Churchil powiedział, że "są trzy rodzaje kłamstw, kłamstwa cholerne kłamstwa i statystyki". Ten pajac powiedział też, że "Niemcy trzeba bombardować co 50 lat, profilaktycznie", a Stalin wydymał go w Jałcie tylko tym, że po nim dotarł na spotkanie i tym samym sprowadził go do roli swojego petenta.

 

Dlatego jeżeli nie wierzysz danym innych - zbierz sobie swoje własne, to jest możliwe. Jedyny milioner dolarowy, którego znam, to również matematyk, którego poznałem w jednej z trójmiejskich korporacji, majątek zbił jako pokerzysta. W dyscyplinie, w której gra, jest dopuszczalne bazowanie na własnych zasobach danych i wyciąganiu z nich wiedzy. Ma on repozytorium możliwych posunięć, reakcji przeciwników, z którymi grał, czasy, ruchy, blefy wszystko w formie hurtowni danych a odpowiedni soft wyciąga mu sugestie posunięć.

 

Statystyki, jeżeli potrafisz tą bronią operować, to dla ciebie bardzo cenne źródło wiedzy, bo tak jak napisałem, trzech braci na 10 z tego forum zejdzie na raka z niespłaconym kredytem, więc już dziś pomyśl, co wpieralasz w pogoni do pracy i czy to jest tego wszystkiego warte. Wielu uratowało fortuny w porę reagując na spływające dane giełdowe. Tak samo możesz ich użyć, by ocenić swoją sytuację, jak z kim, gdzie i na jakich zasadach zamoczyłeś. 

 

Statystyk prawdziwa Ztka nie zaburzy, więc jest tylko pikselozą na swoim awatarze, czy zdjęciu na sympatii, gdybym ją dziś rwał w internecie, czy nawet na tym forum, może kodem AI, botem, może obleśnym dziadem w przepoconym podkoszulku przed monitorem, z IQ 257, który kreuje się na młodą laskę, którą odegranie z wiedzą o życiu starego skurwysyna nie jest też niewiadomo jakim wyzwaniem. A może i jest prawdziwą młodą dziewczyną lat 20, ale to DLA WAS nie ma znaczenia, a tym bardziej dla mnie, który tam nie jeżdżę. Gwarantuję Wam, że żadna Włoszka mieszkająca w Italii na to forum nigdy nie zajrzy, bo nawet najtwardsze nie przebrnęły przy pomocy translatora przez choćby trzy filmy po polsku na moim kanale. Bariera jest zbyt duża.

 

Już prędzej zaburzyłby je taki arch, bo jest multizdarzeniem z racji tego, że ma multikonta. I to jest niegłupie. Nie zdziwiłbym się, gdyby go wynajął capo do nabijania statystyk i rozkręcania dyskusji i wejść. On sprawia wrażenie, że linia, którą reprezentuje ma wielu przedstawicieli, tak samo jak kowidowe kłamstwo rozpylone w mendiach staje się globalnym zagrożeniem, a jeżeli ktoś i tak w niego nie wierzy, to perspektywa globalnej kontroli jest wyolbrzymiona, daje złudzenie, że prawie wszystkie rządy siedzą w kieszeniach kolesi, którzy rozpętali ten cyrk.

 

Ale wróćmy do danych. 

 

Po co mi w Italii dane statystycznej Ztki z Polski? Zapyta ktoś. Przecież to inne realia. Tak, ale dane można wyekstrapolować. Jeżeli uwzględni się przesunięcia w obrębie majętności, feministycznego spierdolenia, toksycznego prawa i jego oddziaływania, ilości marszów LGBT, a nawet demografii czy struktury zasiedlenia terenu można nakładając na te zmienne losowe inne funkcje, losowe, lub nie, również oszacować pewne prawdopodobieństwa. A zatem te dane nie są gdzie indziej takie bezwartościowe. Lepiej mieć takie zgrubne dane, niż żadne i kursować między Bolonią, Florencją a Veroną tracąc czas i zasoby a licząc na zdarzenia bardzo mało prawdopodobne. Oczywiście możesz wierzyć w dobranie się dwóch ziarenek w korcu maku, może ci się trafi? Ale ja już nie wierzę, tym sobie można pomóc, przyciąganiem zdarzeń, ale do tego trzeba mieć realne umiejętności w tym zakresie. Skoro nie przyciągnąłeś sobie nawet 100 cebulionów, to nie porywaj się na przyciągnięcie sobie kobiety. Resztę danych można zresztą dozbierać na miejscu większym kosztem, nie tak łatwo jak na forum BS. Dlatego dobrze, że ten arch tu jest, nawet jeżeli jest trolem, bo obnażył pewne kwestie, dostarczył danych od innych użytkowników (i użytkowniczek) polemizujących z nim.

 

Taka prawdziwa Ztka będzie się bronić, dając dupy jakiemuś randomowi, że wybór opierał się jednak na wspólnych wartościach, czy poglądach i ona może w to wierzyć. Ale ja jestem na to za stary. Po pierwsze i tak w to nikt doświadczony nie uwierzy, a po drugie nawet gdyby naprawdę wybrała po normach moralnych, to vide wywód powyżej jesteś dalej tylko zdarzeniem elementarnym, jest jedna w zalewie innych sikorek, które wybrały kierując się tzw. 'zewem c..." , jak to kol. Messer swego czasu słusznie zauważył, co jest naturalną dla kobiet metodą selekcji i trzeba się z tym pogodzić. To był po prostu jej partner treningowy, pośredni w drodze do tego 5tego, czy 7mego, który jest medianą populacji statystycznych Ztek. Naturalną w sensie: średnią, która prowadzi oczywiście do dziadostwa statystycznej Ztki i jej późniejszego spierdolenia.

 

Natomiast dla nas, mężczyzn, którzy chcemy tego spierdolenia przede wszystkim uniknąć, naturalną metodą jest analiza danych i faktów, bo my nie mamy tego 'wyczucia' i wolimy mieć sytuację bardziej racjonalnie ogarniętą. Oczywiście poza kretynami, którzy za metodę podejmowania decyzji mają 'raz kozie śmierć' i potem są wiedzeni w sądzie na rzeź, jak ta koza. Dlatego szukamy tego marginesu kobiet, tej himalajki, poza trzema gaussowskimi sigmami, która popatrzy nie na to, że my się o czymś wypowiedzieliśmy, stworzyliśmy wrażenie, zarzucili swoją grzywą, trzasnęli lakierkami, tylko jakie mamy rezultaty w praktyce. Nie o czymś mamy pogląd, tylko że o czymś mamy rzetelną WIEDZĘ. Chcemy kobiet, które docenią to, że potrafimy się odnaleźć w trudnej sytuacji, opanować instynkt fight or flight, czy po prostu mamy rezultaty, a nie tylko potrafimy się wypowiedzieć się o czymś cool, czy obciachowo. I nie ma znaczenia, że to jest rzadkie, bo nas masa gówno obchodzi, nam wystarczy jedna, czyli to zdarzenie elementarne. My nie będziemy wchodzić w związek z populacją, bo od populacji każdy racjonalny mężczyzna trzyma się jak najdalej, czyli od tej ogłupionej masy. 

 

Zauważcie, że o ZC nie uczą na uczelniach poza może tematem o dziadziu Freudzie na niewiele znaczącej psychologii, bo to wiedza słaba do praktycznego zastosowania, jeżeli nie bezwartościowa, zaś poważne decyzje inwestycyjne podejmuje się na podstawie statystyki, która jest dyscypliną królowej nauk. Bo nie da się zaprzeczyć, że to działa. 

   

Edited by absolutarianin
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
19 minutes ago, ormianin said:

Dalej większość małżeństw wyglądała tak, jak opisywane małżeństwo tej kobiety, czyli facet się niezbyt podoba kobiecie, a jednak trochę do niej podbija, do tego dodaj presję innych kobiet, że to "już czas", że rodziny trzeba robić, że nie ma co wydziwiać, że facet jak facet, grunt żeby był dobry, robotny, pracował, znał się.

I tak się wtedy te rodziny scalały i układały.

 

Uchowaj nas, boże, przed takim małżeństwem, a nawet związkiem. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Można odpędzać, zamiast przyciągać. Ostatnio opierdoliłem taką 23-letnią małolatę w klubie, bo nam w robocie przeszkadzała, to laziła za mną pół dnia 😂 Ech, głupie te laski są obecnie strasznie. Tak naprawdę to mało która ma coś ciekawego do powiedzenia i posiada jakieś własne i sensowne przemyślenia na dany temat. A o szeroko pojętej erudycji to w ogóle można zapomnieć. 

Edited by maroon
Link to post
Share on other sites

Witam, powodem problemu może tez być.... przesycenie atencją u kobiet. Młode dziewczyny są bardzo często zaczepiane i zagadywane w świecie rzeczywistym jak i wirtualnym. Wiec jeśli jesteś średniakiem, to sorry ale dziewczyny rozmawiać nie będą. Podziękujmy simpom i spermiarzom. jeśli nie chcesz być potem osobistym tamponem to tylko się cieszyć. Na problem jeszcze wpływa nasza kultura ,,wiecznego niezadowolenia” i wiecznie kijowej pogody w pl. Nie wspominając jeszcze o COVID. Ja osobiście byłem tak traktowany przez kobiety przez całe życie (no chyba ze interes miały) więc dałem sobie spokój z dziewczynami (zarówno w strefie czysto koleżeńskiej jak i związkowej) Jak one tylko są miłe dla garstki ludzi, to niech sobie w tej bańce siedzą, a potem płacz gdzie ci mężczyźni ?

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, absolutarianin napisał:

Co cię tam trzyma, w tym smutnym jak pizda kraju?

Nie wiem, chyba brak jaj i większej motywacji, w "miarę" mi tu dobrze, wszystko mam, ale wiem, że może być znacznie lepiej.

Link to post
Share on other sites

W zyciu ze dwa razy zdarzylo mi sie, ze laski (jedna kobieta) odezwaly sie same z siebie do mnie. W reszcie przypadkow, to ja musialem nawiazywac kontakt. Jezeli jest to na stopie kolezenskiej, czyli profit zerowy, to uznaje to za niewarte swieczki i jezeli nastepnym razem sama sie nie odezwie to olewam. Niech sie nie wysila jak nia ma ochoty. Ja tez nie musze.

Kiedys bym rozkminial, ze a to za malo przystojny, a to za malo energii (szczegolnie, ze pierd... PUA wpoilo mi taka postawa. Ze jak laska nie jest mna zainteresowana, to pewnie ujowy vibe, mowa ciala. I przez pare lat tak sie nakrecalem i wpajalem poczucie winy).

Nalezy sobie przyswoic - laski sa emocjonalne patrza pod katem wiezi. Jezeli nic mnie z kims nie laczy, nie mam profitow to nie bede sie wysilac. Faceci zas podchodza ambicjonalnie, co jest zgubne.

Link to post
Share on other sites
W dniu 15.10.2020 o 23:15, SławomirP napisał:

i koleżanka z grupy i ewidentnie idzie załatwić to samo

Koleżanka = macie wspólne grono znajomych, spotykacie się w kilka osób po zajęciach, itd.

Koleżanka = chodzi na te same zajęcia, 3 razy w życiu zamieniliście 2 słowo o egzaminach/odwołanych ćwiczeniach.

?

 

Bo to jednak różnica.

 

W dniu 15.10.2020 o 23:15, SławomirP napisał:

Ona widzi mnie kątem oka i stoi cała sztywna, chyba żebym nie podszedł i nie trzeba było rozmawiać

Bo może jesteś upierdliwym ekstrawertykiem, który męczy ludzi tym swoim "chcę pogadać"?

Sorry, ale wiesz jak to jest. Masz takiego typa w pracy, przychodzi, nie ma aktualnie co robić, i od razu zaczyna nawijać. 🙄 -A co tam? - Jak leci?... I męczy bułę. 🙄

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.