Jump to content

Współczesne kobiety


Recommended Posts

Witam bardzo serdecznie,

 

Jako iż kobiety ostatnimi czasy zebrały się i wyszły na protest związany z aborcją, jeszcze głośniej zaczęto krzyczeć o niesprawiedliwości tego świata zmierzonej w ich kierunku. Przez cały ten bałagan, coraz częściej spotykam się z wpisami na FB czy to znajomych czy to jakichś losowych osób, na które wpadam przez przypadek, a które poruszają tematy równości czy też raczej nierówności - jakakolwiek by ona nie była. Jeden z postów wklejam tutaj, ponieważ chciałbym poznać wasze zdanie na temat współczesnych kobiet w oparciu o tekst - chodzi mi przede wszystkim o to, że na tutejszym forum, patrząc po problemach wielu panów, odniosłem wrażenie, że kobiety, z którymi się oni zadają, są raczej podobne do "klasycznych" kobiet, które chcą mieć dom, dziecko i tą ich kochaną stabilizację, którą zapewnia partner, jednak patrząc po zachowaniu moich rówieśniczek (a jestem facetem w wieku 20-30 lat), odnoszę wrażenie, że one te klasyczne wartości kompletnie porzuciły, a coraz bardziej zaczęły zmieniać się w gorsze wersje facetów - są bardzo agresywne, wulgarne, ciąże uznają za coś okropnego, na mężczyzn nie mogą patrzeć i na siłę próbują pokazać swoją dominację. Zapraszam do lektury i czekam na odzew ?

 

Cytat
"Przedstawiam bardzo proste wyjaśnienie, dlaczego aborcja musi być w Polsce całkowicie legalna, tak jak w normalnych cywilizowanych krajach i żadne kompromisy nie wchodzą już w grę, bo widzę, że wiele osób (szczególnie mężczyzn) wciąż ma problemy z wyobraźnią. Ten post może też uświadomić wam, z jak wielką skalą dyskryminacji kobiety nadal zmagają się na co dzień mimo fasadowego „równouprawnienia”. Lojalnie uprzedzam, żeby przeczytały go tylko osoby z mocnymi nerwami…
Jakikolwiek zakaz aborcji - częściowy czy całkowity - jest niezgodny z konstytucją. Konstytucja wyraźnie mówi, że kobieta i mężczyzna powinni być traktowani na równi, a dokładnie „kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym (!), politycznym, społecznym i gospodarczym”. Tymczasem wymagamy prawnie tylko od kobiety, by poświęcała własne zdrowie w imię drugiej istoty. Mężczyzna NIGDY nie ma takiego obowiązku. Zdrowie płodu jest stawiane wyżej od zdrowia matki, z kolei ani zdrowie płodu, ani dziecka nie jest nigdy stawiane wyżej od zdrowia ojca. Kobieta i mężczyzna nie są więc równi sobie w świetle prawa, mężczyzna ma zagwarantowaną większą godność osobistą, większą autonomię do decydowania o własnym ciele i zdrowiu, czyli jego życie ma w praktyce po prostu większą wartość od życia kobiety. Jeżeli upieramy się przy tym, by zachować zakaz aborcji w jakiejkolwiek postaci, a jednocześnie zachować równość między płciami, powinniśmy wprowadzić równoważny zapis o tym, by mężczyzna także był prawnie zmuszony do poświęcenia własnego zdrowia na rzecz dziecka.
Jest na to kilka sposobów. Dziecko jest ciężko chore i potrzebuje pilnie przeszczepu narządu? Ojciec ma prawny obowiązek oddać mu własny organ. Dziecko potknie się na boisku i wybije sobie oko? Ojciec ma prawny obowiązek oddać mu własne oko. Dziecko znajduje się w płonącym budynku - ojciec ma prawny obowiązek skoczyć w płomienie i chociaż spróbować je uratować, nawet jak jest marna szansa, że razem wyjdą z tego żywi. No bo przecież halo, dziecku grozi śmierć, jeśli ojciec tego nie zrobi. I nie mówimy tu o zupełnie pozbawionym świadomości płodzie, tylko o dziecku, znacznie bardziej rozwiniętym umysłowo i emocjonalnie, więc pozostawienie go na śmierć jest jeszcze większą zbrodnią. A jeśli ojciec nie wykaże się takim heroizmem i zamiast skoczyć w ogień, zostanie zestrachany na ulicy, to będziemy łaskawe i nie będziemy karać go grzywną. Ukarzemy natomiast wszystkich, którzy wspierali go w wymigiwaniu się od akcji ratunkowej. A kary dla osób postronnych będą tak wysokie, że wierzcie mi każdy ochoczo wepchnie was siłą w płomienie albo wydłubie wam oko czy wytnie nerkę.
Pomyślicie sobie - no dobra, takie sytuacje zdarzają się rzadko, może mnie się akurat nie przytrafią. Ale nie rozumiecie jeszcze w pełni, jak wielki sam ten zapis prawny będzie miał wpływ na wasze codzienne samopoczucie. Będziecie żyć w świadomości, że w każdej chwili możecie wbrew woli stracić swoją nerkę, oko czy jakąś inną część ciała. I to może być zupełnie przypadkowe zdarzenie, tak niespodziewane jak gwałt, tak nagłe jak pęknięcie gumki. Ot stało się, nie ma już odwrotu. Każdego dnia wisi nad wami wyrok, w każdej sekundzie możecie zostać zmuszeni do poświęcenia własnego zdrowia, a nawet życia w imię innej osoby, która prawnie jest lepiej chroniona od was.
Ach, był jeszcze jeden pomysł, na który natknęłam się w internecie, ale to już od prawdziwej radykalistki, takiej powiedzmy z Konfederacji Kobiet. Ona się nie cacka i postuluje prawne przyzwolenie na zastrzelenie każdego mężczyzny, który opuści ciężarną kobietę i każe jej tym samym samodzielnie wychowywać dziecko, porzucając wszystkie plany, marzenia i aspiracje życiowe. A jeśli ciężarna nosi w brzuszku płód z upośledzeniem czy nieuleczalną chorobą - można takiego delikwenta najpierw wychłostać.
Wybierajcie panowie, który sposób na ograniczenie waszej wolności cielesnej wam najbardziej odpowiada? A nie, sorry, zapomniałam, że nie macie tu nic do gadania. My kobiety za was wybierzemy i pójdziemy z tym do Sejmu. Albo jeszcze lepiej - wrobimy jakiegoś mężczyznę, żeby sam złożył projekt „anti-choice”, przekonamy go, że wtedy zapunktuje w oczach kobiet i będzie odzwierciedlał najlepsze matriarchalne wartości, więc nawet nie będziecie mogli zwalić na nas całej winy, bo to wasza własna płeć was zdradziła i wykazuje się wobec was sadyzmem. Więc taki Kajtek Godek wnosi o prawny nakaz poświęcania zdrowia przez ojców w imię dzieci, a my się ku temu przychylimy.
Wtedy wy będziecie musieli wyjść na ulice i walczyć o prawa mężczyzn. Przekonywać nas, że prawa mężczyzn to prawa człowieka i chcecie mieć wolność wyboru. Błagać nas, żebyśmy wycofały się z wprowadzenia w tym kraju piekła mężczyzn. Ta kwestia będzie wyniszczać was psychicznie, będziecie odczuwać mdłości ze strachu, w nocy ledwo zmrużycie oczy mając świadomość, jaki wyrok nad wami ciąży - wyrok za sam fakt, że urodziliście się mężczyznami. Na ulicach będziecie udawać twardzieli, dzielnie domagać się swoich praw, ale samotnie w domu będzie płakać z bezsilności. A wtedy my usiądziemy przy herbatce i będziemy dywagować, na ile pozwolimy wam samodzielnie decydować o waszych ciałach. Konserwatystki, którym bardzo wygodnie żyje się w matriarchacie, kręcą nosem. „Nie takie przykazania dała nam Bogini i prorokinie. Jeśli zezwolimy na tak dużą swobodę mężczyzn, jeszcze zaczną nam tu swawolić i domagać się innych praw” - powiadają. „Może jeszcze wysuną jakiegoś mężczyznę na prezydentkę? I jak niby będziemy wtedy nazywać jego żonę? Pierwszą Damą? Hehe” - żartują inne. I czy to jest aby na pewno zgodne z naszym sumieniem, że ojciec nie odda potrzebującemu dziecku swojej nerki? Nie skoczy za dzieckiem w płomienie? Przecież biedne dzieciątko może od tego zginąć! A wy, hardzi mężczyźni, wszystko zniesiecie, co to dla was. Poboli was trochę i przestanie. Albo i nie przestanie, no trudno, takie życie. Przecież to piękne poświęcenie z waszej strony. Szczegół, że skoro jest to wymóg prawny, nie jest to żadne poświęcenie, bo trudno tu mówić o jakiejkolwiek dobrowolności czy bohaterstwie - zwyczajnie robicie to, co musicie, co kobiety u władzy wam każą. A potem nie liczcie na żadne laury ani nie narzekajcie na swój ból. Nic nas to nie obchodzi, że macie całe poparzone ciało czy że po przeszczepie narządu czujecie, jakby coś rozsadzało was od środka. I tak usłyszycie jedynie „najważniejsze, że dziecko jest zdrowe” (najczęstszy tekst, który kobieta słyszy po porodzie). A jak będziecie leżeć w szpitalu z poważnymi obrażeniami, wasze partnerki niestety nie będą mogły was odwiedzić i pocieszyć, pogłaskać po czółku. Ale głowa do góry, odwiedzi was za to jakaś obca kapłanka, która was pobłogosławi „w imię Matki, i Córki, i ducha świętego”, żeby wam się przyjemniej cierpiało.
Czy te rozwiązania wydają wam się skrajne, przerażające, niesprawiedliwe? Witajcie w świecie kobiet. Kobieta, która zachodzi w ciążę i trafia na porodówkę, ZAWSZE ryzykuje utratę zdrowia, a nawet życia. To jest loteria, której wyniku nie da się precyzyjnie przewidzieć - tego czy kobieta wyjdzie z porodówki z rozerwanym kroczem, rakiem szyjki macicy, odklejoną siatkówką i innymi ciężkimi powikłaniami, czy w lepszym razie tylko wypadną jej potem zęby i wyjdą żylaki. Nigdy niestety nawet zdrowa kobieta nie ma całkowitej pewności, że wyjdzie z porodówki żywa - bo to jest po prostu cholernie trudna i niebezpieczna operacja. W dodatku każdy, choćby częściowy zakaz aborcji stanowi dla wszystkich kobiet w kraju realne zagrożenie życia. To jest coś, o czym rzadko się mówi i wiele osób kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Jakiś czas temu przez media cichutko przemknęła dramatyczna sytuacja młodej zdrowej kobiety, która zaszła w ciążę i przydarzył jej się wypadek samochodowy. Trafiła do szpitala w stanie krytycznym, potrzebowała natychmiastowej operacji. Lekarz stał nad nią z drżącą ręką, bo wiedział, że operacja zagrozi ciąży. Miał dosłownie minuty na podjęcie decyzji. Ratować czy nie? Jak ocenić błyskawicznie, czy zagrożenie życia matki jest na tyle wysokie, by wykonać legalnie aborcję? A jeśli uratuje kobietę, a potem dostanie karę za nieuzasadnione usunięcie ciąży? Lekarz tak się obawiał własnych konsekwencji (przecież on też ma w domu rodzinę do utrzymania!), że nie podjął zdecydowanych kroków, by ratować pacjentkę. A nuż jej się pofarci i przeżyje bez operacji. Nie przeżyła. Młoda kobieta zginęła w szpitalu, ponieważ lekarz bał się, że jeśli spróbuje ją uratować, dostanie za to karę. Tak, lekarze w naszym kraju są karani za udzielanie pomocy i leczenie kobiet. Niemka, Francuzka czy Irlandka w takiej sytuacji zostałaby uratowana bez żadnego wahania. Polka - nie. Bo życie polskich kobiet jest nie tylko mniej warte od życia mężczyzn, ale też od życia większości europejskich kobiet.
Podsumowując, nie możemy mieć w konstytucji zapisu o równości kobiet i mężczyzn i o ochronie człowieka „od poczęcia”, czyli stawianiu zarodka i płodu na równi z kobietą - bo te dwa zapisy zwyczajnie się wykluczają. Jeden trzeba skreślić. I tak, wiem, że wciąż istnieją w naszym kraju popierdoleni mężczyźni, który są skłonni zostawić poczęcie, a pierwszy zapis zmienić na konstytucyjną dominację mężczyzny nad kobietą (czyli w praktyce to, co jest teraz). Jednak tych drugich normalnych mężczyzn, którzy chętniej skreślą poczęcie, jest na szczęście więcej, co pokazują ostatnie sondaże wśród Polaków dotyczące aborcji. I piszę to wszystko jako kobieta, która szczerze wierzy w to, że sama nigdy aborcji nie dokona (bo która by chciała coś takiego zrobić? to naprawdę nie jest szczyt naszych marzeń, coś o co prosimy pod choinkę). Ale nie chcę, by moja przyszła córka wychowywała się w kraju, który tak bardzo jej nie szanuje. W którym mężczyźni decydują o jej ciele i ustanawiają jakieś poniżające „kompromisy”. Hierarchia bytów w naturze jest bardzo prosta i musi zostać zachowana, by uniknąć tych wszystkich patologii, które się teraz dzieją:
plemnik, jajo < zarodek < płód < człowiek.
Amen.
-----
A jeśli te argumenty wciąż was nie przekonują, bo w końcu macie w dupie zdrowie kobiet i waszym jedynym celem jest ograniczenie liczby aborcji, no bo biedne płody, to na świecie jak na razie odkryto na to tylko jeden skuteczny sposób. Wprowadziły go już z powodzeniem między innymi Finlandia i Norwegia. Jest to całkowita legalizacja aborcji i całkowita refundacja antykoncepcji. Po zastosowaniu tych rozwiązań liczba aborcji spadła w tych krajach na łeb, na szyję - była niższa niż kiedy funkcjonował częściowy zakaz! Magia. Przy każdym innym rozwiązaniu podejmowanym przez państwo liczba aborcji utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie - i są to zarówno aborcje legalne, jak i nielegalne. Bo jeśli istnieje zakaz, istnieje też podziemie aborcyjne. Z tym nic nie zrobicie. Chyba że wejdziecie w macice każdej kobiety i stamtąd będziecie nas kontrolować. Życzę wam ciekawej perspektywy. "

 

Dodam jeszcze tylko, że pod tym wpisem wypisano sporo agresywnych komentarzy w stronę mężczyzn, dodane przez kobiety, które z wyglądu nie sugerowałyby, że są, jakie są. Nie chcę dodawać póki co linków do wpisu, ale myślę, że jak ktoś się postara, to sam to znajdzie.

Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, MoreuNoKitsune napisał:

Polka - nie. Bo życie polskich kobiet jest nie tylko mniej warte od życia mężczyzn, ale też od życia większości europejskich kobiet.

O czym my tak właściwie mamy tutaj rozmawiać? Kłócić się, czy ma być dostępna aborcja, czy nie?

Przecież to  w większej skali marginalny problem. Na około 400,000 rodzących się w Polsce dzieci, wykonywanych jest tylko 1000 aborcji - rocznie.

 

Mam wrażenie że ludzie, którzy protestują na ulicach nie wiedzą o co tak na prawdę chodzi w kwestii wyroku TK. Ludzie którzy do niedawna bronili zaciekle Konstytucji z 1997 roku, teraz oburzają się że ta sama konstytucja nie zezwala na aborcję uszkodzonych płodów/dzieci? Zdaje się już wcześniej TK - za ery Rzeplińskiego i Zolla coś mówił w tej kwestii. Poza tym, tak już ode mnie - skoro dziecko jeszcze nienarodzone może dziedziczyć, to czy aborcja nie koliduje nam w tym miejscu?

 

 

Życie Polek mniej warte niż mężczyzn? Spójrzmy na fakty: średnio żyją o około 8 lat dłużej, każdy płatnik dokłada się z własnej kieszeni do ich emerytur - zdaje się chodzi o 200,000PLN, system lepiej dba o ich zdrowie - mammobusy i i inne takie. Już nie wspominając o systemie prawnym, który je faworyzuje.

 

Więc gdzie jest ta niesprawiedliwość? Że za swoje czyny trzeba odpowiadać? Że puszczanie się z kim popadnie może zakończyć się samotnym rodzicielstwem?

 

 

 

 

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
41 minut temu, MoreuNoKitsune napisał:

Ach, był jeszcze jeden pomysł, na który natknęłam się w internecie, ale to już od prawdziwej radykalistki, takiej powiedzmy z Konfederacji Kobiet. Ona się nie cacka i postuluje prawne przyzwolenie na zastrzelenie każdego mężczyzny, który opuści ciężarną kobietę i każe jej tym samym samodzielnie wychowywać dziecko, porzucając wszystkie plany, marzenia i aspiracje życiowe. A jeśli ciężarna nosi w brzuszku płód z upośledzeniem czy nieuleczalną chorobą - można takiego delikwenta najpierw wychłostać.

Najebane we łbie! Ale testów na ojcostwo nie bo przecież jej ciało jej wybór i jest to całkiem akceptowalne społecznie, że kobita z którą się ożeniłeś puściła się z chadem/enrike/mokebe/ali agczą który ją zalał a ty musisz potem bękarta wychowywać bo taki jest według nich "prafdziwy menszczyzna" a jak uważasz inaczej to jesteś incel i dlatego nie ruchasz. Ja pierdolę no oczywiście że nie rucham jak sobie o tym pomyślę.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Logicznie rzecz ujmując, tak na chłodno, bez tych emocjonalnych wysrywów zwanych protestami, aborcja jak najbardziej powinna być legalna, żeby właśnie te otumanione krzykaczki nie przekazywały dalej genów. Będą się, parafrazuje, "wypierdalać", potem skrobanie, potem znów "wypierdolenie", bo to "moje ciało, moja sprawa", kilka takich cykli i na starość zostaje kot i social media, a potem piach. Nie chcę zabrzmieć jak jakiś radykał - ale może to i lepiej? ?

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Prawdopodobnie troll.
 

12 minut temu, MoreuNoKitsune napisał:

Właśnie chodzi mi panowie o to, że mam teraz wrażenie, że "normalnych" kobiet (nawet tych, które próbują złapać chłopa na dziecko) jest coraz mniej, a w ich miejsce wchodzą agresywne feminazistki, które najchętniej wybiłyby wszystkich mężczyzn z planety.


Dobrze ci idzie. :) Ładna przynęta, jak myślisz, rybki złapią haczyk?

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@MoreuNoKitsune no ale czego się spodziewałaś? Cytując klasyka:"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". Młode pokolenia indoktrynowane erą swobodnego dostępu do porno, propagowanie pustego, rozwiązłego życia typu Warsaw Szon (czyli Warszawski Kurwiszon), egoizm spotęgowany do chorobliwego samouwielbienia poprzez social media, to co miało z tego wyrosnąć: wierna Pocahontas czekająca z obiadem w domu, a mężczyzna jej życia wróci z pracy?

 

Ten cały protest-show to doskonała kwintesencja ostatnich dekad wychowania, to książkowe wręcz studium przypadku. No jeszcze nikt nie zasadził kapusty i wyrosły mu arbuzy...

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Nie ma żadnej przynęty, to są tylko wnioski, które wysnułem, patrząc na marsze i czytając wpisy różnych pań na fejsbuku, a w zasadzie nie tylko pań, bo od panów też się coś znajdzie, ale to raczej wrzucę w innym poście ?

Serio, zastanawiam się czy tylko ja mam wrażenie, że coraz więcej jest takich "wojujących" z mitycznym uściskiem kobiet, czy tylko ja po prostu akurat trafiam jakimś cudem na tego typu treści. Ciężko byłoby mi trollować, bo mój zacytowany post jest mega długi i śerdnio chciałoby mi się wymyślać takie rzeczy, a wydaje mi się, że jak się poszuka, to łatwo można znaleźć źródło skąd to mam ?

 

@Redbad cały czas myślałem, że w naszym kraju nie jest to jeszcze na tyle rozwinięte, ale jednak się myliłem...

Edited by MoreuNoKitsune
W trakcie wysyłania pierwotnego wpisu, ktoś odpisał na mój poprzedni komenta i nie chciałem dublować.
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, ʎʇuǝɔuᴉʍ napisał:

@MoreuNoKitsune z jednej strony ubolewasz nad rozchodzącą się po Polsce falą "agresywnych feminazistek", a z drugiej strony wklejasz właśnie skrajnie feministyczny, nacechowany agresją tekst.

 

O co Ci właściwie chodzi?

"Jeden z postów wklejam tutaj, ponieważ chciałbym poznać wasze zdanie na temat współczesnych kobiet w oparciu o tekst - chodzi mi przede wszystkim o to, że na tutejszym forum, patrząc po problemach wielu panów, odniosłem wrażenie, że kobiety, z którymi się oni zadają, są raczej podobne do "klasycznych" kobiet, które chcą mieć dom, dziecko i tą ich kochaną stabilizację, którą zapewnia partner, jednak patrząc po zachowaniu moich rówieśniczek (a jestem facetem w wieku 20-30 lat), odnoszę wrażenie, że one te klasyczne wartości kompletnie porzuciły, a coraz bardziej zaczęły zmieniać się w gorsze wersje facetów - są bardzo agresywne, wulgarne, ciąże uznają za coś okropnego, na mężczyzn nie mogą patrzeć i na siłę próbują pokazać swoją dominację."

Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, MoreuNoKitsune napisał:

Właśnie chodzi mi panowie o to, że mam teraz wrażenie, że "normalnych" kobiet (nawet tych, które próbują złapać chłopa na dziecko) jest coraz mniej, a w ich miejsce wchodzą agresywne feminazistki, które najchętniej wybiłyby wszystkich mężczyzn z planety.

Co jest zgodne z zaobserwowanym zachowaniem samicy myszy w eksperymencie "mysia utopia". ?

 

Link to post
Share on other sites

Co tu dużo mówić, feministki najwyraźniej nigdy się nie połapią, że jest jedna kwestia, różnica między mężczyzną, a kobieta, której prawo nie może zrównać. Mianowicie, uwaga....

 

Ta da da da da daaaaaaaaaa!

 

Mężczyźni nie zachodzą w ciążę i nie rodzą. 

 

Ale rozumiem, feministki mogą mieć z tym problem, przecież w ich świecie baba może być chłopem, czyli chłop może rodzić, a nie chce? Nie ma "równego wkładu" tak jak w kopalniach, połowa górników to nie kobiety. Hmm peszek.

 

A tak serio, rozumiem. Z racji, że mężczyźni nie mogą rodzic, kobiety chcą równych praw - czyli tez nie chcą rodzić. Ale wcale nie trzeba dokonywać aborcji, by spełnić ten postulat. Są dwie inne możliwości.

 

1. Walka o prawo do sterylizacji.

 

2. Walka o parytet rodzicielski dla ojców. Wszczepiamy facetowi sztuczną macicę, i wkładamy do niej płód, który będzie się tam rozwijał 9 miesięcy. W tym czasie ojciec będzie odpoczywał, dużo jadł, spał, grał, oglądał Netflixa, plotkował z kumplami na forum + oczywiście kobieta musi spełnić wszystkie zachcianki misia, a ona sama... Hmm 9 miesięcy w kopalni, za męża - no bo ktoś pracować musi. Mi pasuje, a wam?

Link to post
Share on other sites

Któryś z teoretyków porównał aborcję do gwałtu. W sensie biologicznym przekazania genów.

 

Jak słaby genetycznie facet, który nie ma dużych szans na prokreację, bo jest zwyczajnie słaby, nie może tego robić, to instynktowny program biologiczny może nakłaniać faceta do takich zachowań.

 

Z kolei kobieta - idealnie chce genów od najlepszego, ale potrzebuje też zasobów.

Aborcja jest formą realizacji tego programu biologicznego.

Jeśli nie ma faceta, który ma i geny i zasoby - kobieta wybiera.

Od dzianego beciaka zasoby, a od genetycznego alfy - geny.

Żeby nie łączyć własnych genów ze słabym beciakiem, a jednocześnie doić go z zasobów - ważna jest aborcja , czyli możliwość swobodnego usunięcia dziecka słabego beciaka.

 

Tyle instynkt biologiczny.

Więc nawet jak jest 1000 aborcji w 38 milionowym kraju, czyli nic ,to kobiety będą walczyć instynktownie o swój imperatyw biologiczny.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, sargon napisał:

Któryś z teoretyków porównał aborcję do gwałtu. W sensie biologicznym przekazania genów.

 

Jak słaby genetycznie facet, który nie ma dużych szans na prokreację, bo jest zwyczajnie słaby, nie może tego robić, to instynktowny program biologiczny może nakłaniać faceta do takich zachowań.

 

Z kolei kobieta - idealnie chce genów od najlepszego, ale potrzebuje też zasobów.

Aborcja jest formą realizacji tego programu biologicznego.

Jeśli nie ma faceta, który ma i geny i zasoby - kobieta wybiera.

Od dzianego beciaka zasoby, a od genetycznego alfy - geny.

Żeby nie łączyć własnych genów ze słabym beciakiem, a jednocześnie doić go z zasobów - ważna jest aborcja , czyli możliwość swobodnego usunięcia dziecka słabego beciaka.

 

Tyle instynkt biologiczny.

Więc nawet jak jest 1000 aborcji w 38 milionowym kraju, czyli nic ,to kobiety będą walczyć instynktownie o swój imperatyw biologiczny.

Według niektórych środowisk, tych aborcji jest około 100 tys, tylko że w podziemiu aborcyjnym. Taka dygresja.

 

To o czym piszesz ma sens. Gdyby chodziło tylko o to, by nie mieć niechcianych dzieci, to walczyłyby o legalną sterylizacje, ale wtedy już nie byłoby genów Alfredo, gdyby nagle pewnego dnia naszła ochota na dzieciaka. 

Link to post
Share on other sites

1. Równouprawnienie jest wtedy gdy w Polsce kobiety żyją na emeryturze średnio o 13 (!!!) lat dłużej od mężczyzn.

 

2. Równouprawnienie jest wtedy, gdy kobiety przejmują wyższe emerytury po swoich zmarłych mężach bo ci wypracowali je pracując w ciężkich i niebezpiecznych zawodach, pracując w nadgodzinach, pracując więcej lat.

 

3. Równouprawnienie jest wtedy gdy w Polsce udział składek mężczyzn w funduszu emerytalnym wynosi 70% a udział obciążeń związanych wypłatami emerytur dla kobiet wynosi także 70%. 

 

4. Równouprawnienie jest wtedy gdy w duńskiej prasie w internecie pojawia się informacja, że bilans wkładu do PKB i czerpania z PKB Danii w liczbach relatywnych wynosi +2 dla mężczyzn i -1 dla kobiet i za parę dni, gdy próbuję tę wiadomość odnaleźć by ją udokumentować to nie ma po niej śladu.

 

5. Równouprawnienie jest wtedy gdy wydaje się miliardy na profilaktykę raka piersi a na profilaktykę raka prostaty nic, choć śmiertelność jest porównywalna.

 

6. Równouprawnienie jest wtedy kiedy są parytety i akcje afirmatywne na wygodnych, intratnych posadkach a nie ma w kopalniach, na przesyłowych liniach energetycznych i w innych niebezpiecznych i ciężkich zawodach, gdzie ofiarami wypadków padają w 98 procentach mężczyźni.

 

7. Równouprawnienie jest wtedy, gdy  liczba zgłaszanych przez kobiety WYNALAZKÓW wynosi zaledwie:

 

    0.5% w Norwegii 

    1%  w Kanadzie, Finlandii i Szwecji  

    1.2%  we Francji 

    1.7%  w USA

     

pomimo akcji afirmatywnych, stypendiów, i funduszy dostępnych tylko kobietom na uczelniach i pomimo tego, że studia wyższe kończy więcej kobiet niż mężczyzn.

 

8. Równouprawnienie jest wtedy gdy mężczyźni są ośmieszani, lekceważeni i poniżani w reklamach serialach i publicznych wypowiedziach - spróbujcie odwrócić płcie np. w reklamie Media Expert z niejaką Dodą.

 

9. Równouprawnienie jest wtedy kiedy publikatory do mdłości odmieniają rzeczownik kobieta przez wszystkie przypadki a słowo mężczyzna czy ojciec usłyszysz raz na kilka dni a w bałwochwalczym amoku wielbienia jedynie słusznej płci o głośnej morderczyni własnego dziecka mówi się „mama Madzi”.

 

10. Równouprawnienie jest wtedy gdy samo wyartykułowanie słowa mężczyzna jest zgrzytem towarzyskim a wyrażenie jakiejkolwiek pochwały męskości to już poważne faux pas, obraźliwe dla jedynie słusznej płci i jej chłopiczków.

 

11. Równouprawnienie jest wtedy gdy mężczyzna nie ma żadnych praw decydowania o rozrodzie i potomstwie a jedynie obowiązek alimentacyjny. Kobieta może oszukać go co do płodności, zajść w ciążę wbrew jego woli i uzgodnionym zasadom i potem wmanewrować go w kilka dziesięcioleci płacenia alimentów, może dowolnie rozporządzać jego chcianym dzieckiem wedle swojej wygody – wyskrobać bez pytania o zdanie, podrzucić w oknie życia, oddać do adopcji, urodzić i nie poinformować ojca o posiadanym potomstwie bez żadnych prawnych konsekwencji.

 

12. Równouprawnienie jest wtedy gdy na Światowym Kongresie Populacyjnym w Bukareszcie w 1974r. Dr. Elsimar Coutinho, wynalazca pigułki antykoncepcyjnej dla mężczyzn musiał uciekać tylnymi drzwiami przed furią feministek, które nie chciały dać mężczyznom prawa decydowania o swoim ojcostwie. Te badania są blokowane do dzisiaj.

 

13. Równouprawnienie jest wtedy gdy prawodawstwa różnych krajów blokują wątpiącym mężczyznom możliwość przeprowadzenia badań genetycznych w celu stwierdzenia ojcostwa.

 

14. Równouprawnienie jest wtedy kiedy chłopcy nie znajdują właściwej edukacji w sfeminizowanym szkolnictwie, osiągają w nim gorsze wyniki a wdraża się programy afirmatywne wyłącznie dla kobiet studentek.

 

15. Równouprawnienie jest wtedy gdy ratowniczka medyczna pracuje za taką samą płacę co ratownik ale to on ma nosić torbę medyczną bo dla niej za ciężka.

 

16. Równouprawnienie jest wtedy, gdy na bliskiej mi stacji benzynowej po raz pierwszy na nocnej zmianie ujrzałem kobietę, bo ona też potrzebuje nocnych dodatków, tyle że, za zapewne tę samą płacę, był tam również i znany mi chłopak sprzedawca dla jej ochrony - od lat nigdy przedtem nie było tam dwóch osób w nocy.

 

17. Równouprawnienie jest wtedy gdy wezwana do przemocy domowej policja musi aresztować i wyrwać z domu tę większą i silniejszą stronę zatargu i jest to zawsze mężczyzna nawet jeśli to on ich wezwał i ma na twarzy wypalony kształt żelazka.

 

18. Równouprawnienie jest wtedy, gdy proponuje się by definicję gwałtu rozszerzyć o sytuacje gdy oskarżająca kobieta była pod wpływem alkoholu lub środków odurzających i nie była w stanie wyrazić świadomej zgody nawet jeśli oboje razem pili lub ćpali... i dalej, nawet wtedy gdy trzeźwa kobieta dojdzie następnego dnia do wniosku... no... że raczej nie powinno do tego dojść. Wszystko w zakresie jej kaprysu.

 

19. Równouprawnienie jest wtedy, kiedy fałszywie oskarżony o gwałt mężczyzna ma zniszczone życie i karierę zawodową nawet jeśli udowodni się kłamstwo fałszywej oskarżycielce a sama ona przeważnie nie ponosi żadnych konsekwencji.

 

20. Równouprawnienie jest wtedy gdy Rada Europy uchwala „Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, choć wiadomo, że bez porównania głównymi ofiarami wszelkiej przemocy na świecie i od początku historii są mężczyźni. Tytuł konwencji ich pomija. Przemoc wobec mężczyzn od zawsze opłaca się społeczeństwom, są oni w 40 procentach ofiarami przemocy domowej różnej formy a dzieci padają ofiarami przemocy głównie kobiet. 

 

21. Równouprawnienie jest wtedy, gdy niejaka Hilaria Klintonowa ogłasza całemu światu, że głównymi ofiarami konfliktów zbrojnych są kobiety bo w tych konfliktach giną ich ojcowie, synowie i bracia.

 

22. Równouprawnienie jest wtedy, gdy kanadyjska feministka i profesor prawa Elizabeth Sheehy uczy swoich studentów, że kobiety powinny mieć prawo bezkarnego zabijania swoich męskich partnerów w sytuacjach przemocy domowej. Profesora radzi także, żeby kobiety nie opuszczały swoich partnerów z którymi mają gwałtowne relacje bo to zbytnio skomplikowałoby ich życie i by wybierały łatwiejszą metodę – morderstwo. Obiecuje, że będzie walczyć o zmianę prawa w tym zakresie tak by im to ułatwić. Spróbujcie odwrócić płcie. Ta kobieta nie została ani aresztowana ani przebadana przez psychiatrę.

 

23. Równouprawnienie jest wtedy, gdy skazana na dożywocie mężobójczyni Kiranjit Ahluwalia otrzymuje nadzwyczajne złagodzenie wyroku i odznaczenie od żony Tonny’ego Blaira, Cherie Blair. Ta pomysłowa kobitka pilnie uczyła się jak zrobić napalm, wyprodukowała go, oblała nim śpiącego męża i podpaliła. Dzisiaj pisze książki i zarabia na prelekcjach.

 

24. Równouprawnienie jest wtedy, gdy gwiazdki porno obnażają się pracując za godziwe lub wielkie pieniądze i to jest oburzające bo przecież ciało kobiety nie jest na sprzedaż, a jednocześnie oglądanie brutalnych sportów walki gdzie, również za pieniądze, walczą mężczyźni a krew bryzga po pierwszych rzędach widzów a panienki piszczą z podniecenia jest całkiem OK – bo ciało i zdrowie mężczyzny JEST na sprzedaż. 

 

 

Edited by Koneser
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Przestałem czytać już po pierwszym akapicie, po pierwszym "błyskotliwym" oprotestowaniu nierówności jaką de facto uczyniła biologia, sugerującym że da się je wyrównać ustawą, byle ją respektować. Bo biologia porobiła mądrych i głupich, zdrowych i chorych, ładnych i brzydkich, dwie płcie i kilka jeszcze unowocześniła. Teraz wystarczy zadekretować równość i ona nastanie. Aż się dziwię, że lewactwo jeszcze nie wpadło na pomysł wprowadzenia równości w śmiertelności i dobijania żyjących statystycznie zbyt długo. 

 

Wciąż też lewactwo próbuje łączyć w jednym zdaniu aborcję ze zdrowiem kobiety. Ja naprawdę nie wiem co to za nowoczesna metoda leczenia kobiet za pomocą aborcji, ale w sumie, jeśli do tego można leczyć chorych "na epidemię" za pomocą testów PCR, to medycyna poczyniła kolosalne postępy. Ale co z równością mężczyzn, których tym sposobem leczyć nie można? Trzeba by im jakoś ten brak wyrównać. 

 

Uprzedzając potencjalne wątpliwości - moje osobiste przekonania dopuszczają aborcję. Wartość życia ludzkiego jest przeceniana. Zresztą twarde podstawy by tak uważać są fundamentem chrześcijaństwa. Nawet do aborcji rozszerzonej. W końcu to Bóg-ojciec zdecydował że biologiczna forma życia jego syna, jest mniej warta niż zbawienie dusz innych ludzi i można go zabić w męczarniach nawet jako dorosłego w imię wyższego celu i dla dobra innych, całkiem obcych ludzi. 

Link to post
Share on other sites

Ale zdajecie sobie sprawę, że część z nich naprawdę myśli, że mają piekło. Pomijając fakt jak bardzo są oderwane od rzeczywistości, to może zryć im banie jeszcze bardziej. Moje ulubione hasło "Woodstock, Netflix, prawa kobiet".

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.