Jump to content

Recommended Posts

2 minuty temu, Turop napisał:

dla mnie problemem jest to, że jak kogoś nie poproszę to nie mogę wyjść do sklepu sam zrobić zakupów przez 10 dni

I oto mi chodzi. To jest chore, że nie traktuje się tej infekcji normalnie, nie zapisuje nawet podstawowych leków, nie mówiąc już o tych z udowodnioną skutecznością.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 66
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Hejka, zakładam temat w rezerwacie, żeby mogły też się wypowiedzieć kobiety , z góry zaznaczam, że Coronasceptycy są proszeni o spokojny odwrót i poszukanie innego tematu, nie chce mi się słuchać, że

O Boże... No dobra, na spokojnie.   Żeby nie było - jeżeli uważasz, że masz Covid i lżej ci z tą świadomością na sercu - okej, niech ci będzie.   Ja powiem tylko tyle, że utrata po

No coronawirus jest. Tylko idiota twierdzi że nie ma. Tyle że był od zawsze pod wieloma mutacjami. Nazywali to przeziębieniem, wirusówką, grypą, zapaleniem zatok, oskrzeli, płuc itp. Ale czy to powód

1 minutę temu, Turop napisał:

to jest zajebiscie charakterystyczne ten brak czucia, cytrynę lizałem i też nie czułem,

Zajebista super moc. Do tego obierać cebulę bez łzawienia.

 

A tak bardziej poważnie zdrówka życzę!

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Trevor napisał:

Czujesz jakiekolwiek duszności? Gniecenie płuca, momentami płytkie łapanie oddechu itp? 

Niee z tym nie mam problemu, @Leniwiec miał zajebiscie podobnie do mnie, właśnie suchy katar, nie masz kataru, czy zatkanego nosa jak przy zatokach, ale dziwnie suche, oddychasz normalnie, ale nie masz zapachu. 

3 minuty temu, Brat Jan napisał:

Do tego obierać cebulę bez łzawienia.

Idę sprawdzić ??

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@Trevor Nie czujesz w ogóle żadnego zapachu. Tak jak @Turop sprawdzałam na mocnych perfumach, oraz pisałam wcześniej, że nawet octu nie czułam. To jest bardzo charakterystyczne i nie da rady tego pomylić ze zwykłym katarem.

  • Like 2
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

Ja pierdolę. Grubo. U mnie kuzyn, żonka, dzieci, teściowie z pozytywnym. Dzieciaki ze szkoły przyniosły do domu i nie rozumieją, co się dzieje. Wszystkich rozjebało. Mój kumpel dobry z matką na kwarantannie, przyjechał zza granicy i wpierdolił się chory do domu, matkę zaraził i siedzą. Matka źle znosi. Nie jest pewne, co będzie. Wiele dni pod rząd gorączka i też nikt leków nie przypisał, róbta, co chceta.

 

Gardzę tym krajem.

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, mac napisał:

Wiele dni pod rząd gorączka i też nikt leków nie przypisał, róbta, co chceta.

 

Gardzę tym krajem.

A uważasz, że w innych państwach jest lepiej?

Wszyscy kierują się wytycznymi WHO, które huja wie i w huja leci.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Turop napisał:

Gorączki i kaszlu nie mam wogole, ale pocę się tak niesamowicie, że co parę minut musiałbym zmieniać t shirt

To samo miałam pod koniec lutego. Pierwszy raz nie byłam w stanie samodzielnie wejść do wanny i pomagała mi w tym matka. Zawiozła mnie i córkę do przychodni. W przychodni miałam temperaturę prawie 40 stopni. Nikt wtedy nie patrzył jeszcze na to od strony covida. W sobotę byłam w pracy z objami przyziębienia. Całe popołudnie przeleżałam w łóżku z okropnym bólem bioder i nóg jak by mi wykrzywiało kończyny. W poniedziałek dostałam  leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe plus jakieś leki na noc po których w nocy się nie dusiłam i zasypiałam jak małe dziecko.

Ogólnie koszmar. Nie polecam ?

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, PoCoMiOko napisał:

Pierwszy raz chinczyki coś porządnego zrobili

Po huj było żreć te nietoperze?

 

Godzinę temu, melody napisał:

Nie czujesz w ogóle żadnego zapachu.

spotykaja-sie-dwie-blondynki-co.jpg

 

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Takie pytanie, co z jedzeniem? Wyjść nie można, teoretycznie można codzienne zamówić jakiś fastfood, ale 10 dni na hamburgerach? Jacyś wolontariusze dostarczają świeże pieczywo czy osoba na kwarantannie jest skazana na łaskę sąsiadów?

Link to post
Share on other sites

Tyle jest dezinformacji w temacie covida że trudno wyrobić sobie twardą opinię. Ale jeśli z pierwszej ręki słyszysz o różnym przechodzeniu zakażenia to naprawdę już daje do myślenia. Ja powtarzam, że nie chciałbym pod respiratorem przekonać się, że to nie "grypka". Przynajmniej nie dla każdego.

 

Zdrowia i łagodnego przebycia tego ścierwa.

Link to post
Share on other sites

@Turop - Drogi Turopie, podejście lekarzy iście zajebiste. Tylko zatwierdzili sobie COVIDA i to wszystko, a Ty sam się lecz i domyślaj co brać. Z tą witaminką C to też bieda straszna. 

To już Ty sam lepiej sobie ogarnąłeś pakiet zdrowotny by się wykurować.

Zdrówka Ci życzę.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mac napisał:

Wiele dni pod rząd gorączka i też nikt leków nie przypisał, róbta, co chceta.

A co mają przepisać, jak nie wiedzą czym to leczyć ? Prędzej sam się każdy wyleczy niż ta parodia służy zdrowia. 

2 godziny temu, Turop napisał:

Sprawdzałem, nic zero, to jest zajebiscie charakterystyczne ten brak czucia, cytrynę lizałem i też nie czułem,

Czyli mineta i rimming Ci nie straszne ?

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Redbad napisał:

Tyle jest dezinformacji w temacie covida że trudno wyrobić sobie twardą opinię. Ale jeśli z pierwszej ręki słyszysz o różnym przechodzeniu zakażenia to naprawdę już daje do myślenia. Ja powtarzam, że nie chciałbym pod respiratorem przekonać się, że to nie "grypka". Przynajmniej nie dla każdego.

 

Znajoma pracująca w szpitalu powiedziała że mają już komplet ludzi pod respiratorami i w większości są to młodzi ludzie (czyli pewnie do 40). Większość przechodzi łagodnie ale są też tacy co mają mniej szczęścia. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Turop napisał:

Od wczoraj mam zdiagnozowany pozytywnie covid, jestem już nie na kwarantannie, a na izolacji domowej, opiszę co mi się działo, w zasadzie co mi się dzieje dalej i jak wyglądały sprawy biurowe. 

Witaj w klubie, choć u mnie leci już 2 tydzień. :) 

Zaraziłam się od siostry, która pracuje w szkole specjalnej. Wirus dostał się jej do oka. Najprawdopodobniej (a w zasadzie jest to pewne) dzięki uprzejmości wyzwolonych rodziców, którzy w imię zasad (i strasznego ucisku jaki ich spotkał) oraz samozwańczych wartości najprawdopodobniej reprezentujących szeroko pojmowaną godność osobistą zaniechali noszenia masek na terenie szkoły publicznej. Podziękowania nalezą się również Ministerstwu Edukacji, standardowo :) 

 

Wybacz @Turop tą dygresję, musiałam ;) 

 

5 godzin temu, Turop napisał:

Objawy mam od 9 dni, pierwsze 3 dni myślałem, że "coś mnie łapie", ogromne zmęczenie, próby wstania i dojścia do siebie to około 2 godziny, minimalny ból gardła i czasem coś skaplo z nosa, ale bez kataru. Wszystko napadowo, 2 godziny takie objawy, później czułem się normalnie. Gorączki i kaszlu nie mam wogole, ale pocę się tak niesamowicie, że co parę minut musiałbym zmieniać t shirt, inne choroby przechodziłem bez pocenia się, nawet gdy miałem gorączkę. 

Zazdroszczę, wynika z tego, że zostałeś poczęstowany małą dawką tego gówna :) 

 

Moja siostra z racji swojej pracy była w zasadzie w epicentrum, miała kontakt z 7 zakażonymi i potwierdzonymi przypadkami, z czego 3 jest w szpitalu (i te osoby jeszcze nie wyszły). Wpierw było to przewlekłe zmęczenie, które długo się utrzymywało- i w zasadzie nic poza tym. Pojawiły się suche i piekące usta, problemy ze snem i duża czerwona kropa w oku jak nigdy. Potem "tylko" silna infekcja gardła, migrena i nagła wysoka gorączka, która utrzymywała się przez 5 dni i którą zbijałyśmy u niej paracetamolem. Totalny brak sił, dosłownie schodziła z łóżka do toalety, potem z powrotem do pokoju z dawką paracetamolu by mogła spokojnie zasnąć. Nie chciała nic jeść, dosłownie wpychałam jej jedzenie na siłę ;) .

W tym okresie czasu choroba zaczęła się rozwijać u mnie- ja miałam kontakt tylko z moją siostrą. Podobnie jak ona czułam zmęczenie i tak samo wystąpił objaw podrażnionych, swędzących ust. Infekcji gardła chyba nie było, wysoka gorączka i migreny trwały dwa dni, do tego doszedł bardzo silny ból mięśni w nocy, jednej doby w ogóle nie przespałam.

Tuż po okresie gorączkowym moja siostra zrobiła test, który pozwolono jej zrobić dopiero po tym, jak wspomniała gdzie pracuje i o dwóch (wówczas) potwierdzonych przypadkach covidu, które wylądowały w szpitalu.  Co do objawów po temperaturze- nadal była bardzo zmęczona, pojawił się katar i kaszel (choć ten na szczęście niewielki). Niestety- migreny powoli ustępowały by na ich miejscu pojawiła się tw "mgła mózgowa"- nigdy do tej pory nie widziałam, aby moja naprawdę bardzo inteligentna siostra miała problemy z myśleniem przyczynowo-skutkowym, a także pamięcią. Zauważyłyśmy także, że nie ma już takiego płynnego słowotoku, na który "cierpi" odkąd pamiętam ;) . Jak sama przyznała ( i co niestety również widzę) - "Wielokropek, ja nie "jarzę" tak jak wcześniej." Obserwowałyśmy też- finalnie-stopniową utratę węchu. Ostatnie co udało jej się powąchać to cukier brązowy.

Na ten moment węch jeszcze nie wrócił, proces myślowy jest już szybszy, ale to nadal nie jest ta prędkość jaka jest u niej naturalna. Nadal ma "samoloty w głowie", nasila się to wieczorem. Czasem jest katar, poza tym stabilnie.

Co do mnie- po okresie gorączkowym było bardzo spokojnie, pomijając czasem występujący stan podgorączkowy i katar. Wszystko w porządku, dopóki przygotowując nam kawę z rana zorientowałam się, że już jej nie czuję.

 

5 godzin temu, Turop napisał:

pesel, siadaj Pan na krześle, siadam, patyczek długości pałeczki do sushi wkłada babka do nosa, grzebie tak głęboko, że poczułem moje styki mózgowe, później to samo z gardłem, nagle słyszę to wszystko do widzenia. 

 

 

:D Siostra mówiła mi to samo, dodając złośliwie, że mi współczuje, bo też będę musiała ten ból przechodzić.  Jednak z racji tego, że byłam już z nią na kwarantannie i nie mogłam ruszyć się z miejsca, to przyjechała do nas karetka. Bardzo miły pan wpychał mi patyk jedynie do gardła, a na pytanie siostry co z nosem odparł, że nie jest to konieczne. Możliwe, że mnie pożałował :) 

 

5 godzin temu, Turop napisał:

Będzie to w internecie se Pan sprawdzi, dzwonie do lekarza, mówi, że l4 idzie automatycznie, ale od dnia wymazu,

Tak jest. Na gov masz druk, który możesz pokazać pracodawcy jak coś.

 

5 godzin temu, Turop napisał:

Wieczorem telefon, odbieram policja, mówię co jest? Jest Pan na kwarantannie itp, pokaz się Pan w oknie, podjeżdżaja pod blok, ja im macham, dziękują i życzą zdrowia. 

Też machałam policjantom i odbierałam telefony z sanepidu :) . Policjantom z resztą nadal macham. Miałam też domową wizytę lekarską :) 

 

 

Edited by Wielokropek
  • Like 3
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Turop napisał:

Może się komuś to przyda, gdyby ktoś się chciał coś zapytać, albo dodać jak sam przechodził walcie śmiało. 

To ja też przedstawię swoją historię z Covidem. Pieszczotliwie nazwałem swoją chorobę "Batmanek" bo pochodzi podobno od nietoperza.

 

W sierpniu miałem urlop, a jako, że mieszkam w Trójmieście to wykorzystałem go trochę na imprezowaniu. Na jednej imprezie poznałem dziewczynę. Pogadalim, wymieniliśmy się numerami. Już na początku urlopu trochę swędziało mnie w gardle, ale to zniknęło po dwóch dniach i jeszcze katar doszedł. Byłem przekonany, że to przez klimę w aucie. Przecież zwykłe przeziębienia nadal istnieją. Zawsze mnie w wakacje takie coś łapało.

 

Kilka dni po imprezie ze wspomnianą dziewczyną, pisze mi, że dostała gorączki i zaczyna tracić zmysły. Do tego zbliża się termin powrotu do pracy i mówię szefowi o zaitniałej sytuacji. Kazał mi zrobić prywatnie test i nie przychodzić do pracy do momentu uzyskania wyniku. Robię ten test prywatnie, następnego dnia wynik i pozytywny. Szok, niedowierzanie. Milion myśli. Myślę sobie: "spokojnie piti, są gorsze pozytywne testy".

 

Najśmieszniejsze jest to, że tak dziewczyna dzwoniła do swojego sanepidu i mówi, że ma gorączkę, brak zmysłów i ogólnie słabo się czuję. Sanepid na to, że nie ma podstaw do covidu. Dzwoni do lekarza, a tez przez telefon, że to zapalenie zatok. Jak jej napisałem, że mam covida, to wtedy jeszcze raz zadzwoniła do snapidu i po kilku godzinach zrobili jej test i też +.

 

Dzwonię do swojego sanepidu poinformować, że mam dodatni. Zaczyna się przesłuchanie itd. ( z kim się widziałem, z kim mieszkam) Za 10 dni test mi zrobią. Dwa dni wcześniej grałem mecz, więc cała drużyna na kwarantanne. Z dwoma ziomkami jechałem na mecz autem, więc kontakt powyżej 20 min w zamkniętym aucie. Przebadali z 20 osób i wszyscy negatywni. Więc tutaj pojawiły się pierwsze wątpliwości.

 

Zbliża się 10 dzień. Musiałem mieć dwa negatywne, żeby wyjść z izolacji. Więc czekam na zespół od wymazów. Dochodzi 15 ich nie ma. Dzwonię do sanepidu - gdzie jesteście? Babka mi mówi przez telefon, że zapomnieli mnie wpisać na listę i dopiero w niedziele za dwa dni najwcześniej mogą być. Mnie już wtedy huj strzelił i chciałem ją zwyzywać. Poprosiłem łagodnie, żeby mnie łaskawie wpisała. Mieli być w piątek, będą w niedziele. Dwa dni więcej czekania w niepewności, bo już mi odpierdalało psychicznie. Tego samego dnia napisałem maila, do babki od wywiadu. Odpisał szef sekcji, że jestem na liście i będą jutro w sobotę. Byłem wpisany na ten piątek, ale za dużo testów i zostałem zepchnięty na sobotę.  Myślę, sobie WTF? Dobra, może Pani z telefonu nie miała wszystkich zaktualizowanych informacji. W razie czego miałem na mailu, że będą jutro. Faktycznie przyjechali i zrobili mi wymaz w sobotę.  Więc czekam jak na szpilkach na wynik. W poniedziałek dzwoni nieznany numer telefonu. Dzień dobry, przykro mi, wynik nadal pozytywny, następny test za 10 dni. Załamka w chuj.

 

I teraz hit nad hitami!!

Dwie godziny po telefonie przyjeżdża kolejny zespół wymazowy. Ten od tej Pani co mnie wpisała na niedzielę, ale pewnie przez dużą ilość testów zepchnęli mnie na poniedziałek. Szok niedowierzanie. Mówię gościowi, że mi robiliście dwa dni temu i dzisiaj dostałem wynik, że nadal pozytyw. On do mnie, że nic o tym nie wie i czy mamy robić test czy jechać dalej. Ja mówię, żeby wbijali i zrobili. Ziomek kończy i przed wyjściem mówi, że te testy do jedna wielka ściema i nawet najmniejsze przeziębienie kwalifikują jako covid. Dodał, że przez pół roku może z 5 przypadków było 100% covidem. Wieczorem tego samego dnia dostaję smsa, żeby zalogować się tu i tam w celu dostania wyniku. Logowanie i patrzę na wynik NEGATYWNY. Po raz pierwszy czułem się ostro ruchany, bo sanepid nie chciał uznać tego testu. Byłem przekonany, że będę siedział na tej izolacji do usranej śmierci. ale wydarzyło się to:

 

Wjechał on cały na biało: Minister zdrowia Niedzielski. Oznajmił, że wprowadzamy nowe zasady. Koniec testowania na koniec izolacji. 10 dni w domu po + wyniku i nara.  Dostałem najpiękniejszy urodzinowy prezent to pismo z sanepidu, że anulują mi izolację. Popłakałem się. Siedziałem 16 dni i psychiczny zjazd miałem. Tyle planów, koniec wakacji wszystko poszło się jebać. Najgorsze nie była choroba i jej przebieg, tylko siedzenie w beznadziei, że nie wiesz kiedy wyjdziesz. Zależy od jebanych testów, które są loterią. Na słuchałem w chuj relacji osób, które siedziały ponad miesiąc, nie mają objawów a ciągle miały pozytywne wyniki. Bo jednego dnia mam pozytyw, a drugiego negatyw. Negatyw miałem na piśmie, a pozytyw mi przekazał jakiś koleś przez telefon.

 

Dopiero po uzyskaniu wyniku, gdzie już kilka dni trzymało mnie lekkie przeziębienie, straciłem węch i smak na 2-3 dni. Przez dwa dni miałem sraczkę. Z 10 razy w ciągu dnia biegałem na kibel i lało się ze mnie. Może to z emocji i stresu? Do tego miałem mocniejszy kaszel. Gorączki nie wiem, bo nie mierzyłem. Nie było żadnego dnia, gdzie miałem problemy z oddychaniem, czy problemy ze wstaniem z łóżka. Czułem się jak przy mocniejszym zapalaniu zatok. Dwa dni po skończeniu izolacji poszedłem biegać i zyskałem lepsze czasowe wyniki niż wcześniej. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Ja też już przechorowałam to cholerstwo- jak może ktoś pamięta z mojego poprzedniego tematu i miałam takie objawy, już po tym jak wyladowałam na kwarantannie, bo miałam kontakt z osoba zakażoną, a wynik wyszedł mi pozytywny:

- pierwszego dnia poczułam się "niewyraźnie",ale nic poważnego mi się nie działo, myślałam, że to zmęczenie,

- przez następne 2, 3 dni czułam się już trochę gorzej, ale nadal nie tak bardzo źle. Pojawił się ból gardła z jednej strony i stan podgorączkowy 37,2.,

-kolejne 4 dni to pogarszający się ból gardła z jednej strony, podgorączka wahająca się między 37- 37,6 przy braniu leków typu gripex, a że to paracetamol, to pewnie bez niego byłaby wyższa, plus pojawił się bardzo silny ból głowy, który jednak nie trwał cały czas,

- później powił się kaszel i drapanie w gardle, ale ból nieco się złagodził, pomógł mi Sebidin do ssania i Glimbax,

Ogólnie trwało to wszystko koło 2 tyg. teraz czekam na kolejny test, mam nadzieję, że już ujemny.

Jednego dnia się serio przestraszyłam bo wieczorem miałam jakby duszności, ale moja znajoma lekarka z rodziny, powiedziała, że jeśli potrafię nabrac powietrze w płuca, to pewnie jest to zapalenie krtani i jej obrzęk.
Ale serio już się zastanawiałam czy nie zdzwonić na pogotowie, jednak dość szybko ustąpiło po płukaniu gardła Glimbaxem.

W między czasie brałam też antywirusowy Tamiflu- na receptę. Nie wiem czy pomógł mi czy nie, ale skoro jest to lek przeciwwirusowy, a nie prowadzono dokładnych badań jak działa na koronę, to sądzę, że mógł pomóc.

Teraz już czuję się dobrze, ale jeszcze jestem na kwarantannie dopóki nie będę miała ujemnego wyniku, choć się o to obawiam, kiedy go otrzymam, bo słyszałam, że w sanepidzie często te testy giną i generalnie są z nimi niezłe jaja.

 

 

Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Natii napisał:

jestem na kwarantannie dopóki nie będę miała ujemnego wyniku, 

Przecież już nie robią testów na koniec izolacji, to po co Ci będą robić? Ja mam do poniedziałku izolacje, dzwonię do lekarza mówię, że jestem 100 Turopem z przed choroby i we wtorek ide w świat wyrywać kobitki, to kto Ci te testy zlecił? 

Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Donkeyshot napisał:

I oto mi chodzi. To jest chore, że nie traktuje się tej infekcji normalnie, nie zapisuje nawet podstawowych leków, nie mówiąc już o tych z udowodnioną skutecznością.

Jakie ,,podstawowe leki" i te ,,z udowodnioną skutecznością" do zastosowania u pacjenta z lekkim przebiegiem, niewymagającym hospitalizacji masz na myśli?

 

 

Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Turop napisał:

Przecież już nie robią testów na koniec izolacji, to po co Ci będą robić? Ja mam do poniedziałku izolacje, dzwonię do lekarza mówię, że jestem 100 Turopem z przed choroby i we wtorek ide w świat wyrywać kobitki, to kto Ci te testy zlecił? 

Sanepid mnie poinformował, że koniec kwarantanny jest dopiero po teście negatywnym, więc nadal to obowiązuje, to nie jest tak, że masz kwarantanne ileś dni i możesz sobie wyjść.

Aha i to też nie wygląda w ten sposób, że sanepid "zleca" mi testy, ale mam dostać telefon, kiedy przyjedzie do mnie do domu osoba w celu pobrania wymazu.

No chyba, że byłeś na kwarantannie, ale nie miałeś robionego testu, który wyszedł pozytywnie, to może wygląda to inaczej.

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.