Jump to content

O tym nie powiedzą Ci: matka, siostra, przyjaciółka


Recommended Posts

Temat zakładam pod wpływem rozmów z młodszymi koleżankami z forum @deomi i @melody
Jako doświadczona matka kilkulatki chciała bym się z nimi podzielić szczerą prawdą na temat ciąży, porodu i w końcu macierzyństwa.
To jest temat bez tabu więc wrażliwym radze przestać czytać w tym momencie. O tym nie opowie Ci matka, siostra czy przyjaciółka. Dlaczego? Ponieważ to jest tabu, nie przyznajemy się do słabości. My kobiety dumnie nosimy głowę nawet gdy w domu syf a dziecko drze się 20h na dobę ?.
Mam nadzieje, że wypowiedzą się również doświadczone dziewczyny które już rodziły.

Liczę na Was @Lalka, @Eleanor, @Amperka.  Jak kogoś nie wymieniłam przepraszam ale te Panie kojarzę jako matki.

Ciąża największe dolegliwośći moim zdaniem:
- Dla mnie osobiście to nudności i wymioty- całą ciążę czułam się jak bym ciagle była na kacu gigancie. Jak wymiotowałam czułam ulgę ale częściej było to na zasadzie nudności bez możliwości zwymiotowania.
- ociężałość- mimo że do końca ciąży ciągle byłam na nogach to czułam się jak słoń w składzie porcelany.
- zgaga- jednocześnie połączona z pierwszą dolegliwością. Jako ciężarna boisz się ukoić zgagę farmakologicznie więc ciagle się męczysz.
- wyostrzony węch- kazdy nieprzyjemny zapach odczuwasz 100razy mocniej. Przechodzacy obok Ciebie żul sprawia odruch wymiotny.

Szpital i poród z moich obserwacji:
- jako przypadek ciąży zagrożonej podczas przyjmowania do szpitala czułam się jak obiekt badawczy tzn. Leżysz na fotelu ginekologicznym i 10 osób zagląda Ci w otwór i przeprowadzają badanie. Prawie jak gamgbang tylko atmosfera troche inna ?
- golenie przez pigułe to uwłaczające przeżycie moim osobistym zdaniem.
- lewatywa robiona przez pigułe kolejne odczucie wstydu.
- cewnikowanie- bolesne i nieprzyjemne jak by ktoś wyrywał Ci kawałek kobiecości.
- doprowadzenie pacjenta(mnie) do zapalenia pecherza przez opisany cewnik- dowiedziałam się, że był źle założony dlatego czułam ból i zrobił się stan zapalny.
- cc to koszmar- operacja która możesz obserwować w lampach na suficie.
- po operacji uczysz się od nowa chodzić- czujesz się jak gówno.
- Piguły- w moim przypadku opryskliwe i olewcze(jedna bardzo pomocna i miła, wyjątek na tym oddziale).
Nie wszystko co się ze mną działo pamiętam. To jest trauma dla kobiety jednym słowem.

Dzicko pierwszy kontakt:
- nauka karmienia- chciałam karmic i zrobilam to co zaplanowałam ale nauka karmienia piersią wczeeśniaka jest karkołomna. Często w tych momentach płakałam.
- Zero pomocy ze strony piguł a jest to ważne zwłaszcza do czasu gdy nie sciągną Ci szwów.
- kruchość dziecka- dzieko jest tak malutkie, że boisz się nie zrobic mu krzywdy. Choc instynktownie już wiesz jak się zająć.
- rzeczy których do tej pory nie robiłaś! To jest ważne. Nagle przebierasz pieluchy i nie brzydzi Cię to. Moje dziecko nigdy mnie nie osrało i nie osikało. Do tej pory się nie zdarzyło ? a widzialam takie rzeczy choćby w szpitalu.
- w szpitalu z dzieckiem nigdy się nie wyśpisz- czuwasz instynktownie zamiast spać, chodzisz jak zoombie.

Małe dziecko w domu:
- nieprzespane noce.
- zmęczenie.
- izolacja domowa z dzieckiem w 4 ścianach. Spacery i odwiedzenia rodziny czy znajomych nic nie zmieniają. Masz tylko chwile ulgi bo ktoś inny nosi twoje dziecko przez 30min.
- sraczki.
- kolki.
- ząbkowanie.
- wszelkie choroby dziecięce od trzydniówki po ospe.

Większe dziecko:
- bunt dwulatka.
-bunt czterolatka.
-bunt sześciolatka.
- bunty które mnie jeszcze nie dotyczą: bunt dziesięciolatka i bunt dojrzewania.

Pomoc:
- Facet nigdy Ci nie pomoże na 100%- idziesz się umyć i ogolic nogi gdy uspisz dziecko a facet tylko patrzy jak śpi.
- Facet wychodzi do pracy i jest wśród ludzi- "Ty" dziecinniejesz z dzieckiem 24h na dobę. Gaworzysz i cieciunisz. Znasz wszystkie piosenki dla dzieci i sposób jak ugotować obiad bujając dziecko jedną nogą i krojąc warzywa naraz.

Samopoczucie i zdrowie:
- powrót do figury z przed ciaży- często się to nie udaje.
- rozstępy- oszpecenie na cale życie.
- nietrzymanie moczu.
- problemy hormonalne.
- łysienie.
- osłabienie kosci i zębów.
- depresja.
- wiele innych.

Mam nadzieje, że doświadczone koleżanki dopiszą. Narazie tyle moich przemyśleń.

  • Like 11
  • Thanks 6
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 204
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Temat zakładam pod wpływem rozmów z młodszymi koleżankami z forum @deomi i @melody Jako doświadczona matka kilkulatki chciała bym się z nimi podzielić szczerą prawdą na temat ciąży, porodu i w końcu

Haha. Super temat.   Moje ciążowe dolegliwości to była anemia, miałam ją całą ciążę pomimo picia jakiś tam koktajli zdrowych i przyjmowaniu żelaza, wiadomo jak się czuje człowiek z anemią al

Wszelkie dolegliwości i wszelki wysoki komfort w trakcie ciąży, w zależności od kobiety, związany jest bezpośrednio z uczuciami do partnera z którym się tą ciążę zaczęło.   Samopoczucie, por

Nic fajnego, ale osobiście w żaden sposób mnie nie zniechęca do wielokrotnego macierzyństwa:) Naturalne sprawy, do których w XXI wieku nikt nie zmusza, a i tak są banalnie proste w porówaniu do tego jak wyglądały 100 czy 1000 lat temu.

 

Choć popieram odczarowanie tej tematyki, trzeba pokazać i negatywne strony. 

Edited by Hatmehit
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
11 minut temu, NimfaWodna napisał:

Pomoc:
- Facet nigdy Ci nie pomoże na 100%- idziesz się umyć i ogolic nogi gdy uspisz dziecko a facet tylko patrzy jak śpi.
- Facet wychodzi do pracy i jest wśród ludzi- "Ty" dziecinniejesz z dzieckiem 24h na dobę. Gaworzysz i cieciunisz. Znasz wszystkie piosenki dla dzieci i sposób jak ugotować obiad bujając dziecko jedną nogą i krojąc warzywa naraz

Czy ja wiem... to trzeba wziąć takiego co pomaga. 

Obserwując małżeństwa z rodziny, dochodzę do wniosku, że pomagają i sami się tymi dziećmi zachwycają. Bawią się z nimi, zaprowadzają do przedszkoli, czasem też pomagają sprzątać po dzieciach itp. 

Zauważyłam też, że popularny model w mojej okolicy i rodzinie to 2+1. 

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, NimfaWodna napisał:

Jako doświadczona

Jako doświadczony ojciec 2 dzieci ( nie było DNA, ale po charakterach, obyczajowości żony i wszystkich wokół oraz wyglądu dzieci szacuję, że moje)

6 minut temu, NimfaWodna napisał:

Ciąża największe dolegliwośći moim zdaniem:
- Dla mnie osobiście to nudności i wymioty-

Były, ale nie aż tak.

7 minut temu, NimfaWodna napisał:

ociężałość

Oraz przybranie na wadze.

 

8 minut temu, NimfaWodna napisał:

golenie przez pigułe to uwłaczające przeżycie moim osobistym zdaniem.

Miałem golenie przy okazji wyrostka, zależy od piguły.

9 minut temu, NimfaWodna napisał:

Piguły- w moim przypadku opryskliwe i olewcze

Tak jak ginekologa dobrze mieć 1 opłaconą prywatnie.

10 minut temu, NimfaWodna napisał:

ktoś wyrywał Ci kawałek kobiecości.

Co mogę dodać to ogólna golizna pacjentek (dół) na sali podczas tzw obchodu.

 

11 minut temu, NimfaWodna napisał:

izolacja domowa z dzieckiem w 4 ścianach. Spacery i odwiedzenia rodziny czy znajomych nic nie zmieniają. Masz tylko chwile ulgi bo ktoś inny nosi twoje dziecko przez 30min.

Obie babcie ochoczo zajmowały się wnukami więc czasu wolnego było dużo. Jeden z nielicznych + gdy teściowie mieszkają blisko:D

 

13 minut temu, NimfaWodna napisał:

Facet nigdy Ci nie pomoże na 100%- idziesz się umyć i ogolic nogi gdy uspisz dziecko a facet tylko patrzy jak śpi.

No bez przesady!

Fakt, że nie przewijałem usranego, ale kołysanie czy wstawanie w nocy i robienie mleczka nie było rzadkością. A rano jeszcze do pracy.

 

15 minut temu, NimfaWodna napisał:

powrót do figury z przed ciaży- często się to nie udaje.

Dopiero po drugiej zostało odrobinę kg, ale brzuch ciążowy zniknął.

16 minut temu, NimfaWodna napisał:

rozstępy- oszpecenie na cale życie.

Tak, ale tylko na plecach i chyba były przed ciążą.

17 minut temu, NimfaWodna napisał:

nietrzymanie moczu.

To już konsekwencja źle założonego cewnika. Personel medyczny jest źle kształcony, a do tego nie da się wywalczyć osobistej odpowiedzialności za błędy. tak samo jak z urzędasami.

19 minut temu, NimfaWodna napisał:

problemy hormonalne.
- łysienie.
- osłabienie kosci i zębów.
- depresja.

Hormony tak, łysienie nie.

Depresja tak, słabe kości tak i zęby tak.

 

 

Na pytanie czy chciała by kolejne tak z błyskiem w oczach!

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Podobno wśród kobiet jest podział na te lepsze, czyli poród naturalny i te gorsze, czyli cesarskie, chyba tutaj zaznaczone, jako cc.

 

Nie wiem, czy to prawda, ale bojówka porodu naturalnego, jako cała idea walki między kobietami mnie strasznie bawi. Może Panie z rezerwatu coś rozwiną, bo mogę pierdolić głupoty.

 

Ciekawy temat. Moja ciocia późno zaszła w ciążę i całe życie zmagała się z konsekwencjami. Poleciało wszystko dosłownie. Zęby szczególnie i zastanawiam się, z czego to wynika, że właśnie zęby. I to słyszałem u kilku kobiet już, że właśnie na ten element się skarżyły.

Link to post
Share on other sites

Wszystko jest indywidualne. Jedna kobieta strasznie przejdzie ciążę, poród i połóg, a inne bardzo dobrze. Moja matka, co dobrze pamiętam, przechodziła tę z mym bratem łatwo, pracowała do końca i tydzień po naturalnym porodzie trwającym 45 minut, była znowu w pracy, a 3 tygodnie na koncercie na drugim krańcu Polski. Chciała szybko starać się o trzecie dziecko, lecz nie dogadała się z mym ojcem. Pomimo 36 lat, jedyne co jej nie wyszło to powrót do figury, ale to zdecydowanie kwestia lenistwa. Prawie każda babka w mojej rodzinie nie wspomina źle tego czasu, co dodaje mi dużo otuchy. 

 

Miałabym oczekiwać od faceta zajmowania się niemowlakiem? Od tego jest matka. Bardzo bym pomoc doceniała, ale czemu wymagać od mężczyz czegoś tak naturalnego dla kobiety? 

 

I tak, babki niestety nie mówią o tych negatywnych kwestiach. Ale też spora grupa nie ma dużych problemów. 

Edited by Hatmehit
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, MalVina napisał:

Jajka Ci golili do wyrostka? ???

Miewasz taką fantazję? Możemy to obgadać na priv.

 

 

Tak bardziej od pępka do penisa, z przytrzymaniem żeby nie zaciąć. W sumie nie drążyłem dlaczego bo cięcie było z boku. Może taka procedura.

 

 

Edited by Brat Jan
Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, NimfaWodna napisał:

rozstępy- oszpecenie na cale życie.

Pierdole, nie rodzę. 

 

To nie jest wyzwanie dla osób zdrowych psychicznie.

Ale patrząc na kobiety kiedy zachwycają się nad kolorem kupki niemowlaka, tym że sobie bekło i inne takie, wiem że to rodzaj zboczenia. 

Inaczej, nigdy byście się na to nie zdecydowały.

 

I dzięki temu ten cały cyrk jeszcze trwa;) 

  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, NimfaWodna napisał:

Temat zakładam ........... Narazie tyle moich przemyśleń.

1. Też sie napisałem ..napisałem a i tak skasowałem . Racja ...O tym nie powiedzą Ci: matka, siostra, przyjaciółka  ale szon będzie Ci nadawała non-stop oj ona się upewni ze nie jest to temat tabu dla Ciebie BRACIE .. Takie gadki czekają Cie od dnia poczęcia do konica! Są kobiety które nie żyją tym faktem jak autorka powyżej ale .... nie spotkałem jeszcze, po-prostu wierze ze każdy kij ma dwa końce !

  • Like 1
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, mac napisał:

Podobno wśród kobiet jest podział na te lepsze, czyli poród naturalny i te gorsze, czyli cesarskie, chyba tutaj zaznaczone, jako cc.

 

Koleżanka z pracy, która z rok temu rodziła, powiedziała że nic jej się nie działo, ciążę i samo rodzenie zniosła dobrze i śmiała się, że inna matka z którą leżała na sali, gdy tylko zjawił się mąż, zaczęła udawać wyczerpaną.

24 minuty temu, Brat Jan napisał:

Tak bardziej od pępka do penisa, z przytrzymaniem żeby nie zaciąć. W sumie nie drążyłem dlaczego bo cięcie było z boku. Może taka procedura.

Ja bym na Twoim miejscu upewnił się, że niczego tam nie brakuje :D

 

Żart.

Edited by cst9191
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

A starsze userki mogą coś napisać o wieku nastoletnim? Przez covid mam dużo czasu, szperam po domu i znalazłam stare nagrania, jako nastolatka (nie wiem dokładnie jaki wiek, chyba 12) miałam ZUPEŁNIE inną osobowość, nawet powiedziałabym typu napastliwa Karyna 'mi się należy, dej mi'. Szok. :) Inaczej zapamiętałam te lata.

 

Odnośnie niemowlaków, to nie wiem czemu niektóre matki chodzą niechlujnie ubrane. Przecież nie można się wtedy psychicznie dobrze czuć. Z kolei oglądając stare fotki widzę, że kobiety nieważne czy pchały wózek czy nie, w dawnych latach były zawsze elegancko ubrane.

 

Jeszcze jedno, sądzicie że jak facet jest trochę taką pipą i np. nie będzie komentował niechlujnego wyglądu albo przejmie zbyt dużo kobiecych obowiązków, to kobieta uzna że zaciążyła z pantoflem i nasili jej się depresja poporodowa?

Link to post
Share on other sites

Haha. Super temat.

 

Moje ciążowe dolegliwości to była anemia, miałam ją całą ciążę pomimo picia jakiś tam koktajli zdrowych i przyjmowaniu żelaza, wiadomo jak się czuje człowiek z anemią ale w połączeniu z resztą dolegliwości to niezłe combo.

Nietrzymanie moczu- dziecko Cię kopnie w pęcherz i leci.

Bakterie w moczu -> nerki, musiałam antybiotyk przyjąć.

Nadciśnienie wyszło mi pod koniec ciąży, bardzo niebezpieczna dolegliwość.

Mdłości, nudności, zatwardzenia, hemoroidy (nie miałam ale częste).

Przybieranie na wadze hehe.

I najgorsze u mnie: rozejście spojenia łonowego. Boże co za ból, nie dość, że brzuch ogromny co utrudnia to jeszcze ten ból przy staniu, wstawaniu, chodzeniu, leżeniu itd.

Cukrzyce ciążową miałam na granicy.

Badania prenatalne- u mnie drugie badanie wyszło źle, nie było ciała modzelowatego. Stres ogormny, trzeba było powtórzyć badanie na szczęście wyszło dobrze.

W 20tyg ciąży u mnie plamienie, skurcze, skracanie się szyjki macicy czyli mała chciała się rodzić. Jakby się urodziła nie byłoby szans, ale luteinka podtrzymała ciążę.

 

Poród i pobyt w szpitalu:

W 38 tyg miałam skurcze, jeden szpital odmówił przyjęcia mnie, drugi powiedział, że szyjka się skraca itd i zamiast mnie wziąć i rodzić dali leki na podtrzymanie ciąży i do domu bo nie mieli miejsc w szpitalu bo COVID.

Po termine zgłosiłam się do szpitala, leżałam na patologii ciąży bo mała była już przenoszona. Rano i wieczorem leki na ciśnienie i anemię, ktg- mała miała cały czas trachykardię.

41 tydzień ciąży idę na porodówkę, bez usg bez niczego, okscytocyna podpięta, rozwarcie chyba na 1 cm, odesłali mnie z powrotem na salę. 42 tydzień znów na porodówkę, okscytocyna podpięta, usg ani innych badań nie robili, rozwarcie 3 cm, szyjka mięknie. Położna błysk w oku, ginekolog błysk w oku mówią, że się uda. Ja szczęśliwa.

Leżę pod kroplówką wszyscy czekamy, skurcze zajebiście mocne, przychodzi położna wyciąga szyjkę spod krzyża (nie wiem co to znaczy ale bardzo boli) sprawdzają ułożenie dziecka- ułożenie poprzeczne, rozwarcie na 5cm już. Postanowili, że odwrócą małą główką do dołu, ciągły masaż szyjki przez 2 położne na zmianę i ginekolog, ból nie do opisania + skurcze po okscytocynie, koło 15 przebili mi wody płodowe, które były bardzo brzydkie aż zauważyłam obrzydzenie na twarzy położnej, zaczęły się skurcze parte. Uczyłam się, że w tej fazie można być 2h, ja byłam z 6h. Jak zaczęły się parte tak podkręcano kroplówki, darłam się, miałam drgawki, których się nie dało opanować, nie mogłam przeć tylko musiałam chodzić, kucać, stać, wypinać się, obracać z boku na bok po to by mała weszła w kanał. Nie weszła, zbiegła się cała zmiana, ginekolog ręcznie próbował małą wstawić w kanał, położna stosowała chwyty kristellera, nie udało się. Mała już była podduszona, jakbym zaczęła przeć to bym ją chyba zabiła, z resztą oni też ją mogli zabić. A prze się samoistnie. Decyzja o cesarce, nie wypełniłam dokumentów, lekarka zrobiła to za mnie, nie byłam w stanie, byłam zapłakana i prosiłam wszystkich nawet salowe o pomoc, bo bałam sie, że mnie zabiją i małą. Z resztą położne z sali i od noworodków też się zbiegły. Było przy mnie z 15 osób, ja byłam naga, w drgawkach, na skurczach partych, płacząca i błagająca o litość. Z bólu świadomość straciłam na ok 3h. Oczywiście na salę porodową szłam o własnych siłach, brudna, upocona, ze skurczami. Na sali operacyjnej był pośpiech bo bali się, że mała umrze, znieczulenie musiało być wbite między partymi bo na partych wiłam się z bólu. 

Ok, leże, znieczulenie działa, pytam się tylko anestazjologa czy przeżyjemy, on mówi, że tak to usnęłam. Hehe.

Mała cała sina ale piękna. :D

Kangurowanie było, przewieźli mnie na salę poporodową i tam spałam do 8 aż małej mi nie przywieźli. Wszystko to trwało z 13h.

 

Po cesarce:

Hehe, jest ciężko. Najciężej jest wstać samemu do małej, nakarmić, przebrać. Nikt nie mógł do mnie przyjść i mi pomóc. Okropna bezsilność bo mała płacze, a ja nie umiem się ruszyć bo tak boli. Raz jak usiadłam na ubikacji jak mi cewnik wyjęli to kilka h wstawałam, nie ma żadnego ułatwienia dla kobiet po cesarce.

Jak wychodziłam ze szpitala to klapki tylko na palce wsunęłam, reszta stopy na ziemi bo byłam już tak opchnięta po kroplówkach, z resztą nawet nie dosięgałam buta ręką bo taki ból.

 

Karmienie piersią:

Jak się nie ma osób trzecich w domu co pomogą to szacunek dla kobiet, które bez tego karmią.

Z resztą ja miałam depresję poporodową, co widziałam małą to płacz i cały poród naturalny przed oczami. To co mi zrobili było nieludzkie.

 

Kolki po cesarce są częste. Wrzask od rana do wieczora, bezsilność i wykończenie, brak pomocy, a w mediach tylko widzisz szczęśliwe matki, myślisz wtedy, że jesteś beznadziejna itd. 

Miałam depresję poporodową aż do momentu gdy nie napisałam do nimfy i mi nie powiedziała, że to NORMALNE.

Bo znajome po porodach naturalnych mówią, że poród to nic strasznego, da się przeżyć, tylko idiotki krzyczą itd. Każda, która mi tak mówiła o porodzie płakała ze mną gdy opowiadałam o swoim.

Karmienie piersią:

Każda mama chce karmić, wiadomo ale jest za mało edukacji na ten temat. To nie przychodzi instynktownie, trzeba znać temat od a do z i mieć wsparcie.

 

 

Samopoczucie po porodzie:

U mnie depresja,

W 3 miesiące ok 25kg mniej, 

Wypadanie włosów,

Zwiotczała skóra (wraca do formy) itd itp.

 

Ogólnie, to czego mnie uczyli przed porodem, a to co przeszłam to są dwa różne światy. Stąd tyle depresji pewnie, powinno się uczyć, że to wykurwiście boli, że możecie umrzeć itd a nie.

 

47 minut temu, mac napisał:

Podobno wśród kobiet jest podział na te lepsze, czyli poród naturalny i te gorsze, czyli cesarskie, chyba tutaj zaznaczone, jako cc

Tak, poród siłami natury (sn) jest lepszy dla mamy i dziecka dlatego te kobiety czują się lepsze- nie wszystkie, tylko lambadziary haha. A cc to już wg nich nie jest poród bo dziecko zostało wyjęte. Tak samo jest z karmieniem piersią (kp) a mlekiem modyfikowanym (mm).

Ogólnie lekarze i położne robią bardzo duzą presje, że trzeba kp mimo wszystko. To też ryje banie, przecież nie zawsze się da.

 

15 minut temu, Gigi napisał:

Odnośnie niemowlaków, to nie wiem czemu niektóre matki chodzą niechlujnie ubrane.

Może karmią piersią, a nie przygotowały na to garderoby i chodzą tylko w tym gdzie da się wyjąć pierś? ?

  • Like 1
  • Thanks 3
  • Sad 2
Link to post
Share on other sites
59 minutes ago, NimfaWodna said:

- Dla mnie osobiście to nudności i wymioty- całą ciążę czułam się jak bym ciagle była na kacu gigancie. Jak wymiotowałam czułam ulgę ale częściej było to na zasadzie nudności bez możliwości zwymiotowania.

 

Jako świeży ojciec widzący z boku zarówno ciąże i poród.

Nudności mało, krótko, partnerka większość czasu pozytywna. Taki półroczny, płatny urlop z ograniczoną sprawnością. Dużo u niej czytania i edukacji bo szkoły rodzenia nie było.

1 hour ago, NimfaWodna said:

Szpital i poród z moich obserwacji:

Moja partnerka była przygotowana. Miała kartę porodu z informacją co chce a czego nie. Ja też wiedziałem co i jak, udało się być przy porodzie. Nie było ginekologa prowadzącego ani opłaconych położnych. Poród w innym miejscu niż zamieszkanie. Personel zapoznał się do "życzeń" i generalnie stosował.

Lewatywa, cewnikowanie, odejście wód, szwy itd. Fizjologia, biologia. Nie był to łatwy czas ale to było 7h porodu.

Gdy jesteś przygotowana psychicznie że to są części składowe porodu, to nie jest trauma. 

1 hour ago, NimfaWodna said:

- Facet nigdy Ci nie pomoże na 100%- idziesz się umyć i ogolic nogi gdy uspisz dziecko a facet tylko patrzy jak śpi.
- Facet wychodzi do pracy i jest wśród ludzi- "Ty" dziecinniejesz z dzieckiem 24h na dobę. Gaworzysz i cieciunisz. Znasz wszystkie piosenki dla dzieci i sposób jak ugotować obiad bujając dziecko jedną nogą i krojąc warzywa naraz.

 

 Zależy od faceta. U mnie oczywiście więcej zajmuje się partnerka, bo ja pracuję. Gdy jestem, to partnerka może się wykąpać, zjeść itd. Ponieważ miałem dużo młodszego brata miałem na początku większe doświadczenie w opiece niż partnerka. Widać źle podeszłaś do tego, robisz z opieki nad dzieckiem obowiązek.

Facet wychodzi do pracy. Większość facetów mając wybór zostać w domu i dostać kasę albo iść zasuwać siedziała by w domu. Pewnie, w czterech ścianach non-stop ciężko. Po to się wychodzi do ogrodu, na spacer, jedzie do dziadków, puszcza muzykę, słucha audioksiążek.

1 hour ago, NimfaWodna said:

Małe dziecko w domu:
- nieprzespane noce.
- zmęczenie.
- izolacja domowa z dzieckiem w 4 ścianach. Spacery i odwiedzenia rodziny czy znajomych nic nie zmieniają. Masz tylko chwile ulgi bo ktoś inny nosi twoje dziecko przez 30min.
- sraczki.
- kolki.

Normalna rzecz, dziecko nie potrafi inaczej komunikować niż płaczem. Zaspokajamy wszystkie potrzeby od razu, generalnie nie płacze dużo. Nim zdąży się dobrze rozpłakać pielucha wymieniona albo jest karmienie.

Kolki miałem z bratem, ciężki okres ale do przejścia dzięki współczuciu. Jeśli się miało kiedyś skręt kiszek to się inaczej podchodzi gdy dziecko ryczy na rękach.

 

Wszystko sprowadza się do podejścia. My chcieliśmy dziecka, byliśmy świadomi odpowiedzialności i dodatkowych obowiązków.

 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Ja po ciążach kompletnie zatraciłam poczucie obciachu. Po tym jak przychodzi grupka studentów i zagląda Ci w pisie nic już nie jest takie same.

 

Po ciążach poszłam do ginekologa, kazał mi się rozebrać - w sensie zdjąć spodnie. Ja je ściągnęłam, drobne wyleciały mi na podłogę i ja z tym gołym dupskiem pochylona zaczęłam zbierać te drobniaki z podłogi :D

Totalnie bez pomyślunku i żenady. Lekarz nie wiedział co ma ze sobą zrobić, czy mi pomóc zbierać, czy co.

 

A co do macierzyństwa, to nie jest jak z bajki. Z córką wszystko było jak na filmach, z synem było i jest ciężej. Syn kończy 3 latka, ale jest z nim ciężej. Jest bardzo emocjonalny. Niektórzy mi mówią, że może mieć jakieś zaburzenia. Ale mąż mówi, że po prostu jest jaki jest. Jest przeuroczy, bardzo ładny, ale z synem życie to jedna wielka strategia. Każdy gest, słowo, piosenka może doprowadzić go do histerii. Późno zaczął mówić. Jest bystry, zna liczby po angielsku do 100, cały alfabet po kolei pisze na klawiaturze, zna wszystkie kolory i kształty po angielsku i polsku, ale nawet panie w przedszkolu mówią, że jest wyjątkowym indywidualistą. Zawsze robi to co chce i jest uparciuchem nieziemskim. Martwię się o niego bardzo.

Z córką bóle porodowe były lekkie, poród był lekki (ale mam geny po babci, która urodziła 15 dzieci) i macierzyństwo jest proste. Ona po prostu jest bardzo komunikatywna.

Z synem naprawdę nie przesadzając przez 2,5 roku nie przespałam jednej nocy. Co noc budził się z przeraźliwym płaczem o podobnej godzinie ok. 2 w nocy i tak płakał przez godzinę. Czasami budził się kilkukrotnie. Zaczęłam nawet czytać i myśleć o jakichś urokach rzuconych, że może jakieś dusze zmarłych go odwiedzają. Byliśmy u neurologa, ale nic nie wyszło niepokojącego. Teraz śpi spokojniej, ale dopiero od niedawna.

Córka ma teraz 17 miesięcy, a syn 3 lata i obydwoje są chorzy akurat: syn po covidzie, córka ma coś na oskrzelach. Mąż wczoraj został z nimi, pojechał z dwójką do przychodni, podał leki, antybiotyk. Ja pracowałam i nawet pojechałam sobie zagrać w squasha po długiej przerwie na dwie godziny, bo miałam lukę w pracy. Mąż zachęca mnie, żebym sobie częściej gdzieś jeździła i grała, że on zostanie z dzieciakami. Ogólnie mąż jest cały czas w domu - raz na tydzień musi gdzieś pojechać, a ja trzy dni pracuję z domu i 2,3 razy na tydzień muszę pojechać na cały dzień. Tak się dzielimy obowiązkami. Także często jesteśmy razem w domu.

Jak byli niemowlakami, to ja się nimi zajmowałam, teraz mąż chętnie z nimi zostaje, bo już są w miarę samodzielni. Także moja sytuacja jest dość nietypowa, wiem, że mam pod tym względem lepiej niż 90% kobiet.

 

Jak uczyłam się karmić syna (od razu po urodzeniu), to nie spałam dosłownie 3 doby. Przez trzy doby w szpitalu nie zmrużyłam oka. Syn nie budził się, tylko ciągle spał. ja go nie potrafiłam karmić. Wróciłam do do domu ze szpitala jak wrak człowieka. Budziłam syna do karmienia, a on nie chciał jeść - a urodził się malutki, niecałe 3 kg. Ja się budziłam o 3 nad ranem i nie spałam do rana. I tak jak pisałam: 2,5 roku regularnej histerii w nocy.

Z córką wszystko jak na filmie. Śpi całe noce, gada jak najęta, je jak stara.

Nawet jak gdzieś jestem i dzwonię to pytam o syna, bo wiem, że ta cytra to sobie ze wszystkim poradzi. Mąż mówi, że niepotrzebnie przeżywam, że wszystko jest ok. Ale co zrobić, jak przeżywam i już.

 

 

 

  • Thanks 1
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, Amperka said:

ale nawet panie w przedszkolu mówią, że jest wyjątkowym indywidualistą. Zawsze robi to co chce i jest uparciuchem nieziemskim. Martwię się o niego bardzo.

Może masz w domu geniusza?

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Amperka napisał:

Jest przeuroczy, bardzo ładny, ale z synem życie to jedna wielka strategia. Każdy gest, słowo, piosenka może doprowadzić go do histerii. Późno zaczął mówić. Jest bystry, zna liczby po angielsku do 100, cały alfabet po kolei pisze na klawiaturze, zna wszystkie kolory i kształty po angielsku i polsku, ale nawet panie w przedszkolu mówią, że jest wyjątkowym indywidualistą. Zawsze robi to co chce i jest uparciuchem nieziemskim. Martwię się o niego bardzo.

Może ma SA (spektrum autyzmu)? Przynajmniej jakieś przejawy. Analizowałaś pod tym kątem? Znam kilka osób z autyzmem. Zazwyczaj to indywidualiści, trudno dostosowują się do norm społecznych, mają problemy z emocjami - "Każdy gest, słowo, piosenka może doprowadzić go do histerii". W razie pytań odezwij się na priv. Może w czymś pomogę :)

Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Orybazy napisał:

Moja partnerka była przygotowana. Miała kartę porodu z informacją co chce a czego nie. Ja też wiedziałem co i jak, udało się być przy porodzie. Nie było ginekologa prowadzącego ani opłaconych położnych. Poród w innym miejscu niż zamieszkanie. Personel zapoznał się do "życzeń" i generalnie stosował.

Lewatywa, cewnikowanie, odejście wód, szwy itd. Fizjologia, biologia. Nie był to łatwy czas ale to było 7h porodu.

Gdy jesteś przygotowana psychicznie że to są części składowe porodu, to nie jest trauma. 

To jest wymóg idąc do szpitala posiadać plan porodu. Nie zawsze się stosują bo to lekarz na porodówce podejmuje wszystkie decyzje ostatecznie. U mnie były stosowane chwyty, które są nielegalne.

Jest to traumą gdy przebieg porodu nie jest taki jak jest opisywany w książkach itd. Od 20 tyg ciąży jest obowiązek chodzenia do szkoły rodzenia/ położnej/ czy wiedza online.

Więc nie masz racji bo nie wszystkie porody przebigają książkowo, nie każda kobieta ma robiony masaż szyjki, nie każdy poród kończy się nagłą cesarką itd itp.

23 minuty temu, Orybazy napisał:

Wszystko sprowadza się do podejścia. My chcieliśmy dziecka, byliśmy świadomi odpowiedzialności i dodatkowych obowiązków.

My też chcieliśmy, czekaliśmy i byliśmy świadomi ale u nas cała ciąża przebiegała źle, poród był taki, że mogłabym pozwać szpital bo był nieludzki, przez co problemy kolkowe małej były bardzo dużym obciążeniem dla mnie psychicznym.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
45 minut temu, mac napisał:

Podobno wśród kobiet jest podział na te lepsze, czyli poród naturalny i te gorsze, czyli cesarskie, chyba tutaj zaznaczone, jako cc.

Ja miałam cc o której decyzja zapadła w połowie porodu i osobiście się cieszę, że nie musiałam przechodzić tego bólu do końca, oraz innych związanych z naturalnym porodem przypadłości, choć dochodzenie po cesarce do dobrego stanu jest dłuższe.

Nie wiem natomiast czy jest coś takiego jak opinia wśród kobiet o tym jakoby poród naturalny był lepszy, natomiast  jest uzasadnienie medyczne do takiej opinii, tego typu że dziecko przechodząc przez kanał rodny matki styka się z dobrymi bakteriami znajdującymi się w nim, które to stanowią pierwszą bardzo silną odpornościową szczepionkę. Dzieci urodzone naturalnie są potem mniej chorowite czy podatne na alergie. U mnie nie bardzo się to sprawdziło, bo moje dziecko nigdy nie chorowało szczególnie i jest okazem zdrowia.

 

To raczej kwestia osobnicza, iż sypią się zęby, wypadają włosy. Nie doświadczyłam czegoś takiego, a nie używałam podczas ciąży suplementów czy kremów. Nie pojawiły się też u mnie rozstępy, blizna pooperacyjna zagoiła się tak ładnie że teraz sama nie wiem gdzie jest. Depresja? Zero, po prostu fajne uczucie mieć takiego małego człowieka, miałam dużo energii.

 

To co odnotowałam jako zmianę fizyczna to powiększenie jednej piersi względem drugiej. Po prostu nikt mi nie powiedział, że należy karmić cały czas naprzemiennie, po cesarce pierwszą dobę nie karmiłam,  miałam więc lekkie zapalenie piersi i potem karmiłam częściej tą mniej boląca, stąd ta zmiana.

 

Sama ciąża, przebiegała ciężko: czułam się bardzo źle,  do końca miałam wymioty, nudności i zawroty głowy, zdarzyło mi się zemdleć.

  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Maniac napisał:

Może ma SA (spektrum autyzmu)? Przynajmniej jakieś przejawy. Analizowałaś pod tym kątem? Znam kilka osób z autyzmem. Zazwyczaj to indywidualiści, trudno dostosowują się do norm społecznych, mają problemy z emocjami - "Każdy gest, słowo, piosenka może doprowadzić go do histerii". W razie pytań odezwij się na priv. Może w czymś pomogę :)

Kilka osób mi to sugerowało, że to Aspergen być może. Ale rozmawiałam z paniami w przedszkolu, żeby poczekać jeszcze pół roku z oceną. Panie mówią, że do niektórych zabaw się włącza, a niektórych nienawidzi. Syn sam się załatwia elegancko, sygnalizuje potrzeby, często się przytula, patrzy w oczy. Po prostu czasami czuję, że ma swój świat. Mój mąż w sumie też taki jest, więc on nie widzi w zachowaniu syna nic niepokojącego. Zobaczymy. Ale dziękuję, pewnie się odezwę.

Edited by Amperka
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Teraz, mac napisał:

@Amperka mam nadzieję, że nie utniesz synowi jaj :)

Haha, nie, no co Ty, Ja nie z tych. On ma świetny kontakt z ojcem. Siedzą w garażu często razem i majsterkują. Zna wszystkie marki samochodów i rozpoznaje - uwielbia samochody. Najchętniej by siedział w samochodzie, albo w garażu - dokładnie tak jak ojciec.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, Lalka said:

To jest wymóg idąc do szpitala posiadać plan porodu. Nie zawsze się stosują bo to lekarz na porodówce podejmuje wszystkie decyzje ostatecznie. U mnie były stosowane chwyty, które są nielegalne.

Nie jest to wyrocznią, ale my zasięgaliśmy opinii znajomych patrzyliśmy na rodzic po ludzku itd.. Nie chcieliśmy szpitala czysto położniczego, gdzie jest "masówka" ani w jakimś pipidówku. Rozważaliśmy też szpital prywatny (5-10k). Tam gdzie byliśmy było zgodnie z oczekiwaniami i ocenami. U nas też poród nie był książkowy, zakończony cc ale było profesjonalnie i po ludzku.

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.