Jump to content

O tym nie powiedzą Ci: matka, siostra, przyjaciółka


Recommended Posts

  • Replies 204
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Temat zakładam pod wpływem rozmów z młodszymi koleżankami z forum @deomi i @melody Jako doświadczona matka kilkulatki chciała bym się z nimi podzielić szczerą prawdą na temat ciąży, porodu i w końcu

Haha. Super temat.   Moje ciążowe dolegliwości to była anemia, miałam ją całą ciążę pomimo picia jakiś tam koktajli zdrowych i przyjmowaniu żelaza, wiadomo jak się czuje człowiek z anemią al

Wszelkie dolegliwości i wszelki wysoki komfort w trakcie ciąży, w zależności od kobiety, związany jest bezpośrednio z uczuciami do partnera z którym się tą ciążę zaczęło.   Samopoczucie, por

Pewnie i tak nie zrozumiesz/nie jesteś świadoma ale TAK w 100% karma wraca. Właśnie jej doświadczyłaś tyle że to nie koniec. Twoje przyszłość (dobra lub zła) jest w Twoich rękach. 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Brat Jan napisał:

Po drugim porodzie coś się jej tam źle zrosło i odczuwa ból i ma krwawienie i jak widzę podczas stosunku że ją boli

To tzw zrosty, i się to leczy. Ale dziwi mnie, że tego ginekolog pna piereszym badaniu popołogowym nie zauważył i nie zaproponował od razu rozwiązania ?

4 godziny temu, Orybazy napisał:

Gdy jesteś przygotowana psychicznie że to są części składowe porodu, to nie jest trauma. 

Napisał facet, który, co oczywiste, nigdy nie rodził ? Można się obczytać, wyuczyc, napisać plan porodu, a na sali będzie coś na co i tak się nie da rady przygotować. Patrz choćby historia Lalki. Jak można napisać taką "mądrość" w ogóle. Dla niektórych kobiet to trauma. Nie dlatego, że się nie przygotowywały ?

25 minut temu, Egregor Zeta napisał:

Do tej pory nie zrozumiałaś swoich błędów, to i przez resztę "życia" już nic się nie zmieni...

 

A skąd Ty to możesz wiedzieć? Jesteś jasnowidzem? Masz coś do napisania w temacie poza mędzeniem?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, NimfaWodna napisał:

Jako doświadczona

To stwierdzenie wzięłabym z wielki  przymrużeniem oka....

Nikt nie jest - "Idealny'"- i wszystko jest zmienne, wiec...?

 

8 godzin temu, NimfaWodna napisał:

To jest temat bez tabu więc wrażliwym radze przestać czytać w tym momencie. O tym nie opowie Ci matka, siostra czy przyjaciółka. Dlaczego?

Dlaczego? Nie bardzo rozumiem. A cóż to za tabu...?

 

 

 

U mnie:

Nie wiem co to migrena i takie tam....

 

 

Brałam to jako wyzwanie, sprawdzenie,... i dalej tak jest dalej....

 

Widziałam pozytyw, więc nie bardzo rozumiem użalanie.

Ja tam, zadowolona i z biegiem czasu widzę, że nie tak źle sobie radziłam.

 

Chyba nie wierze w siebie tak bardzo jak moje dzieciaki ...

To radość przeżywania, ach..., a to rekompensuje się z czasem i to taka radość, że Cię tak przeszywa ze nie wierz, gdzie tą energię dać ujść ....

 

Mankamentem: owszem, są- rozstępy i to, że po porodach, jesteś jak studnia ...

To mam z tylu głowy, choć wiem, że to prawda, choć mówią ci, że nie....

Ale....

Po prostu - życie jest tak wyjątkowe - że się zastanawiam dlaczego, się zamartwiam...

Naprawdę cieszę się z moich dzieciaków i chce by byłyby silniejsze ode mnie.

Z reszta, tak po prawdzie, życzę, to Wszystkim.

To jest takie coś, że nie da się tego opisać....

 

Cieszcie się sobą :)

 

(Nie miałam problemów z dziećmi i niech tak zostanie - choć wiem, że radość tworzy zawiść.

 

Edited by Nefertiti
Przepraszam, bledy, komp mi padl...
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Może to trochę odbiega od tematu ale kiedyś się zastanawiałem czy medycyna nie spowoduje tak dużej degeneracji genetycznej u ludzi że większość z nas będzie chora przez całe życie i będzie wymagała nauki, w tym medycyny, do przeżycia. Czytając wasze wypowiedzi pomysłem że w dawnych czasach część z was by nie przeżyła ciąży i wasze geny które są widocznie za słabe nie zostałyby przekazane do następnej generacji. To może brutalne ale tak też działa hipergamia, gdzieś czytałem że około 1/3 facetów w całej historii ludzkości nie przekazało swoich genów

Edited by MrSadGuy
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Najbardziej trzeba uważać, żeby nie przewiało piersi przy karmieniu, albo żeby nie było stanu zapalnego. Ja miałam tak silne zapalenie, że zrobił mi się ropień - karmiłam i płakałam (nikt mi nie chciał przepisać antybiotyku, wszyscy gadali o liściach kapusty). Gorączka 39 stopni. Ból nieziemski - a po dwóch porodach bez znieczuleń trzeba było mnie naprawdę zaskoczyć bólem. Ale oczywiście nikt mi nie wierzył, jak mówiłam, że to nie jest ból od nawału mleka. Każdy myślał, że przesadzam.

Córka potem miała krew w przewodzie pokarmowym (robiła czarne kupy) i jechaliśmy do szpitala. Nie wiadomo było, czy coś jej pękło w przełyku, czy to krew z mojej piersi. Na szczęście w szpitalu po 3 dniach okazało się, że to ropień z piersi pękł i najadła się krwi. Także trzeba uważać na stany zapalne, bo stresu było sporo.

 

Mój mąż to bardzo by chciał jeszcze trzecie dziecko. Mam 29 lat, więc w sumie nie ma tragedii. Mąż mówi, że szkoda, żeby taka fabryka się marnowała :) Ja w sumie w głębi duszy też bym chciała, ale moja mama uważa, że dwójka to już dużo. Nie sztuka narobić, sztuka wychować i posłać z czymś w świat. Mąż już jest starszy, ale mam wrażenie, że bardzo dojrzał do ojcostwa. Dba o dzieciaki. Syna uwielbia, jest jego oczkiem w głowie. Córka jest taka udana, że nie ma osoby, której by nie rozczuliła. Żywe złoto.

 

Akurat ja nie mogę narzekać ani na ciąże, ani na porody. Przyjeżdżałam do szpitala, a po 25 minutach było po wszystkim. Bardzo dobrze wspominam okresy ciążowe. Teraz mam ciężej, bo praca i dzieci. Jak jestem w pracy to myślę o dzieciach, jak z dziećmi - to myślę o zaległościach w zleceniach. I trudno mi się pozbyć tego myślenia, że ciągle coś zaniedbuję. Tego samochłostania muszę się oduczyć. Tym bardziej, że nikt ode mnie nic więcej nie oczekuje, tylko ja sobie coś wkręcam.

Ale tak jak pisałam, z wyglądu jestem niemalże identyczna (z figury i twarzy) do mojej babci. Każdy widzi zdumiewające podobieństwo. Ona na luzie urodziła 15 dzieci, więc i mi przychodzi to łatwo. Natomiast nie znam drugiej takiej osoby jak ja pod tym względem.

Większość dziewczyn, które znam, naprawdę przeszły gehennę. W szpitalu też sporo dziewczyn leżało ze mną na sali z patologii ciąży.

A co do szycia, to zależy od pielęgniarek. Przy pierwszym porodzie trochę trzeba było mnie rozciąć.

Na obchodzie po porodzie szedł pan doktor ze studentami, wszyscy zajrzeli mi tam na dół i usłyszałam "o jak ładnie zszyte, tak artystycznie".

Na to ja "Dziękuję, dziękuję. Chyba właśnie oblałam się rumieńcem". Zastanawia mnie do dziś, co tam mi ta pielęgniarka wyhaftowała.

Także takie oto komplementy lecą czasami :D

 

 

Edited by Amperka
  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, MrSadGuy napisał:

wasze geny które są widocznie za słabe nie zostałyby przekazane do następnej generacji.

Ciężko powiedzieć, bo są ludzie co mają kilkoro dzieci zdrowych i jedno rodzi sie chore. Zwalać na słabe geny?

 

W moim przypadku np jesli chodzi o ciężkość porodu to zawiniła sama medycyna. Położna mi powiedziała wprost przy pierwszym porodzie, przy drugim było to samo i się zastanawiały na głos przy mnie z czego to wynika. Wyszło, że mam źle funkcjonująca szyjkę, zniszczoną zabiegiem, ktory mi w ultranowoczesnym jak na rok 2000 gabinecie wykonała ginekolożka, za gruba kasę i dla zdrowia, bo nastraszyla moja matkę że to może być rak. Przez tę tępą babę oba porody były traumatyczne, bo wszystko chciało wypchnąć dziecko na zewnątrz a szyjka się nie chciala otwierać. Mnie skórcze nie bolały, bolała mnie ta szyjka, próbojąca zrobić rozwarcie. Położna mi powiedziala, że tam jest coś tak spaprane, że widziała coś takiego tylko raz, i to okazuje się u tej samej lekarki (a nie mogła wiedziec ze akurat ta mi ten zabieg robiła).

Więc ostrzegam wszystkie młode laski jakie znam - nadżerki na szyjce lepiej leczyć medykamentami, i nie dać się naciągnąć na zabieg ?

7 godzin temu, Nefertiti napisał:

Widziałam pozytyw, więc nie bardzo rozumiem użalanie.

Ten post miast być odczarowaniem tego co jest tak wychwalane i pokazaniem też złych stron, żeby niedzieciate miały świadomość również i wad ✌?a nie użalaniem. 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Jestem w stanie dużo znieść, gore, egzekucje, flaki na wierzchu, ale jak czytam o ciążowych efektach i porodach to aż niedobrze mi się robi, a to tylko słowo pisane. Trzeba mieć głowę mocno nastukaną hormonami by się na coś takiego zdecydować. Jak dobrze, że jestem facetem. Ohydne to, te zmiany w ciele, powikłania. Osobiście znam przypadki porodów po 12h, wypadających zebów, włosów, problemów z układem kostnym, niemożności powrotu do poprzedniej sylwetki chociażby przez nadmiar skóry mimo wielu ćwiczeń o ile jest na nie czas i chęci. Gdybym był kobietą aktywną seksualnie to koniecznie full antykoncepcja, profilaktyczny test ciążowy co 2 tygodnie i tabletki poronne w zanadrzu, nie wyolbrzymiam. 

 

Nie dziwi mnie fakt, że wielu mężczyzn po wspólnym porodzie nie potrafi spojrzeć na swoją kobietę jak dawniej. Mnie sam fakt ciąży odrzuca jak od trędowatej, a widok takiej kobiety to dla mnie najlepsza antykoncepcja. 

 

Okropieństwo.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
10 hours ago, MalVina said:

Napisał facet, który, co oczywiste, nigdy nie rodził ? Można się obczytać, wyuczyc, napisać plan porodu, a na sali będzie coś na co i tak się nie da rady przygotować. Patrz choćby historia Lalki. Jak można napisać taką "mądrość" w ogóle. Dla niektórych kobiet to trauma. Nie dlatego, że się nie przygotowywały

Zawsze ten sam argument, jak nie doświadczyłeś to nic nie wiesz. Byłem przy porodzie, który nie przebiegł książkowo ale partnerka nie ma traumy.

Może po prostu jest silna psychicznie. Może nie lubi z siebie robić ofiary i wypominać całe życie ile to się nacierpiała przy porodzie.

Łatwe czasy tworzą słabych ludzi.  Myślę że wasze babcie by się śmiały z kobiet współczesnych, jakie to z nich delikatne płatki śniegu.   

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Orybazy napisał:

Może nie lubi z siebie robić ofiary i wypominać całe życie ile to się nacierpiała przy porodzie.

Widzę, że wymądrzać się potrafisz, ale czytać ze zrozumieniem już nie. Nikt tu z siebie ofiary nie robi. Ani nie wypomina "całe życie". Temat jest o tym o czym jest i każda napisała jak było. To, że Twoja partnerka miała spoko poród to fajna sprawa, dla niektórych osób to trauma. Niekoniecznie to oznacza, że są słabe psychicznie. Takimi wpisami właśnie pokazujesz zero empatii. Kiepskie to jest. Bardzo

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
15 minutes ago, MalVina said:

Widzę, że wymądrzać się potrafisz, ale czytać ze zrozumieniem już nie. Nikt tu z siebie ofiary nie robi. Ani nie wypomina "całe życie". Temat jest o tym o czym jest i każda napisała jak było. To, że Twoja partnerka miała spoko poród to fajna sprawa, dla niektórych osób to trauma. Niekoniecznie to oznacza, że są słabe psychicznie. Takimi wpisami właśnie pokazujesz zero empatii. Kiepskie to jest. Bardzo

Zdefiniujmy traumę:

Trauma lub uraz psychiczny – trwała zmiana w psychice, która spowodowana jest gwałtownym i przykrym przeżyciem.

 

Określanie porodu jako traumy sugeruje uraz psychiczny na całe życie. Ktoś, kto ma na całe życie taki uraz jest dla mnie ofiarą, tak jak ktoś bez nogi jest ofiarą wypadku.

Ani partnerka nie miała łatwego porodu, ani moja mama. Mama nigdy nie mówiła o porodzie jako o traumie, mówiła o strasznym standardzie w PRLu, pijanym lekarzu, braku opieki. O drugim porodzie mówi tylko pozytywnie, w dużej części dzięki wyższemu standardowi medycznemu. 

Brak empatii, zgoda. Codziennie kobiety narzekają jak to są ofiarami gwałtów, dyskryminacji, niskich zarobków nawet teraz już ich własna biologia jest powodem problemów. Trudno być empatycznym do kobiet współcześnie, gdy żyją w bardzo wysokim standardzie i wprost proporcjonalnie do tego narzekają.

 

Może zamiast tego tematu coś pozytywnego, jak dużo łatwiej z ciążą, porodem, wychowaniem dzieci mają współczesne kobiety niż ich babki? 

 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, MalVina napisał:

pokazaniem też złych stron, żeby niedzieciate miały świadomość również i wad ✌?a nie użalaniem

Ale chyba każda niedzieciata kobieta, lecz pragnąca macierzyństwa ma świadomość tych złych stron. Osobiście naczytałam się setek ohydnych opisów, nieprzyjemnych przeżyć czy naturalnego bajzlu w mózgach młodych matek, lecz to nie żaden temat tabu w XXI wieku. Normalnie mówi się o problemach, ale można robić to rzeczowo i bez narzekania.

 

Jak się ktoś decyduje na dziecko, to ma świadomośc, iż to trudne i często bolesne. A jak wpada...? No cóż, skuteczna antykoncepcja istnieje. Nie chodzi o to, aby mówić o tematyce tylko w superlatywach, ale jak tak babki siebie straszą to nic dziwnego, że coraz więcej młodych kobiet nie chce rodziny, się feminizuje i emocjonalnie mówi o aborcji na życzenie. 

Edited by Hatmehit
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Orybazy napisał:

Może zamiast tego tematu coś pozytywnego, jak dużo łatwiej z ciążą, porodem, wychowaniem dzieci mają współczesne kobiety niż ich babki? 

Takich tematów jest mnóstwo w necie. Właśnie dlatego powstał TEN konkretny. Kobiety sa mistrzyniami w przechwalaniu się, zwłaszcza jeśli chodzi o macierzyństwo. Każda jest mistrzem Jodą, lekarką i największym znawcą,zwłaszcza cudzych, dzieci. W tym temacie mieliśmy to trochę odczarować, no z każdej strony jest parcie na bycie idealną mamuśką od linijeczki. Ale zdjęcia na insta to nie jest prawdziwe macierzyństwo. I warto o tym rozmawiać, o tych ciemniejszych stronach też. 

Ale w sumie czemu nie - załóż wątek ku chwale rodzicielstwa, to pogadamy. U mnie akurat pozytywow bardzo dużo ???

Link to post
Share on other sites

Wypowiem się krótko jako ojciec czwórki dzieci, wszystkich z tą samą kobietą.

Czwarta ciąża była dla żony trochę męcząca, musiałem w trakcie ostatnich miesięcy pomagać w domu więcej niż "zazwyczaj".

Wszystkie porody naturalne, właściwie za każdym razem przyjeżdżaliśmy na porodówkę w ostatniej chwili, godzina, półtorej od odejścia wód już było po sprawie...

Żona zawsze twierdzi, że poród to nic strasznego, trochę boli i przestaje... Ciało wraca do dawnej świetności po ok trzech miesiącach, trzeba tylko "dobrze się prowadzić".

Nieprzespane noce bywają dość trudne, szczególnie, gdy trzeba rano stawić się w pracy, ale to zazwyczaj okres 3-4 miesięcy po porodzie. Później dzieci przesypiają całe noce.

 

Ze zdecydowanych plusów "społeczno rodzinnych" jakie mogę wymienić u żony:

- niesamowita wręcz organizacja, w ciągu 10 minut jest w stanie zapakować towarzystwo do samochodu na wyjazd czy zakupy

- potrafi upichcić dobry obiad z niczego w parę minut

- wyrobienie nawyku oszczędności

- zawsze non-stop dobry humor i uśmiech, nie pamiętam żebym widział ją smutną

- świetne ciało, libido wyeskalowane w kosmos, ochota na seks zawsze i wszędzie

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Orybazy napisał:

Mama nigdy nie mówiła o porodzie jako o traumie

Nie dziwi mnie to. Czemu miałaby dziecku mówić że jego poród był dla niej traumą? To się mija z celem.

1 minutę temu, Tacritan napisał:

Wszystkie porody naturalne, właściwie za każdym razem przyjeżdżaliśmy na porodówkę w ostatniej chwili, godzina, półtorej od odejścia wód już było po sprawie...

Elegancko ? Byłoby pięknie jakby każda tak miała.

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Hatmehit napisał:

Ja to doceniam fakt, że będę w ciąży i na porodówce w trzeciej dekadzie XXI wieku, a nie XIX czy IX. 

No raczej każda docenia to ze zyje w bezpieczniejszych czasach✌?Ja miałam absolutnie wyśmienity personel, szpital tez był dobrze wyposażony, i miałam piękną salę poporodową z prywatną łazienką na 3 kobiety, a to luksus. Mamy też cos takiego jak Rodzić po ludzku, gdzie można zgłaszać szpitale, które nie stosują się do zaleceń i są okropni dla pacjentów. W tym jestesmy wyjątkowymi szczęściarami. True

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
22 minutes ago, MalVina said:

Takich tematów jest mnóstwo w necie. Właśnie dlatego powstał TEN konkretny. Kobiety sa mistrzyniami w przechwalaniu się, zwłaszcza jeśli chodzi o macierzyństwo. Każda jest mistrzem Jodą, lekarką i największym znawcą,zwłaszcza cudzych, dzieci. W tym temacie mieliśmy to trochę odczarować, no z każdej strony jest parcie na bycie idealną mamuśką od linijeczki. Ale zdjęcia na insta to nie jest prawdziwe macierzyństwo. I warto o tym rozmawiać, o tych ciemniejszych stronach też. 

Ale w sumie czemu nie - załóż wątek ku chwale rodzicielstwa, to pogadamy. U mnie akurat pozytywów bardzo dużo ???

Patrząc na niską dzietność w Polsce to kobiety boją się macierzyństwa. Z tym przechwalaniem się to chyba głównie w necie. Od znajomych raczej słyszałem komentarze w stylu 'uuu to będziecie się teraz nie wysypiać", "łatwe życie się skończyło", "mieliście dobrze a teraz będziecie tak jak my" itd. Jako nie-rezerwatka tematu chyba nie mogę tu założyć?

 

26 minutes ago, MalVina said:

Nie dziwi mnie to. Czemu miałaby dziecku mówić że jego poród był dla niej traumą? To się mija z celem.

Na przykład by wzbudzić poczucie winy, "ja się tyle nacierpiałam a ty nie robisz X"?

Słyszałem też argument, od facetów, kobiety mają wcześniejszą emeryturę, bo się muszą z dziećmi tyle nacierpieć.

 

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Orybazy napisał:

'uuu to będziecie się teraz nie wysypiać", "łatwe życie się skończyło", "mieliście dobrze a teraz będziecie tak jak my

Dokładnie tak. Matki wręcz zniechęcają inne młode kobiety do przyszłego macierzyństwa, to okropne. Kobiety w mojej rodzicie bardzo korzystnie wszystko przechodziły i przechodzą, ale sporo matek tak narzeka i robi z siebie ofiary. Należy mówić o niedociągnięciach kadry medycznej, ale użalanie się nad naturalnymi sprawami zdrowotnymi (które i tak w XXI wieku nieźle leczymy) to tak trochę bez sensu. 

 

Nic dziwnego, że 3/4 moich rówieśniczek uważa macierzyństwo za najgorszy możliwy los, wręcz przekleństwo. 

Edited by Hatmehit
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
11 minutes ago, Hatmehit said:

Nic dziwnego, że 3/4 moich rówieśniczek uważa macierzyństwo za najgorszy możliwy los, wręcz przekleństwo. 

Pamiętam że dziewczyny zawsze na widok maluszka robiły "aaaaa" i robiły im się szkliste oczy. Dwudziestoparoletnia dziewczyna brata na pytanie o dzieci zareagowała jak na pytanie czy chce dostać raka. Moje ex reagowały raczej "tak, ale jeszcze nie teraz. Dziewczyna z wioski i tradycyjnej katolickiej rodziny. Znak czasów myślę.

Link to post
Share on other sites

Ehh @NimfaWodna ??

Co ja wam mogę, rodziłam daaaawno temu i już prawie nie pamietam? sama ciąża, bezproblemowo. Żadnych mdłości i takich tam, do 8 miesiąca wstalam o 4 rano, żeby odbyć 1,5 godzinna jazdę autobusem do Warszawy do pracy, i z powrotem. 

Pracowałam tak do 8 miesiąca, potem już byłam za ciezka?? no i żesz cholera ciągle chciało mi się spac??

Poród hmm bóle jak przy miesiączce tylko z 1000 razy mocniejsze i nie można ich złagodzić lekami przeciwbólowymi, bóle po prostu muszą być i już! Bez nich ani rusz, nic nie wylezie? mój syn był duży, 4,050 kg, i wcale się na ten świat nie pchał?

Noo a tak w sumie to rodzenie dzieci to w sumie normalna sprawa, jak już wlazło to i wyjść musi?

Powiem wam że jak już byłam w szpitalu i jeszcze bóle na naszły, a brzuch już wielki i ciężki, to przeszła mi taka durna myśl przez głowę.. Ło matko, a co by było, gdyby on nie wylazł, gdyby tam został ?no mowie wam, takie głupoty ????

I teraz tak, ciąża i poród to w sumie pikuś (bo szybko ten stan mija) do tego co nas dopiero czeka, a mianowicie wychowanie takiej istoty? to jest dopiero hardkor??

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.