Jump to content

Czy okazujecie na zewnątrz, wśród ludzi, w swoim otoczeniu swoje podejście do relacji damsko-męskich (BraciaSamcy, MGTOW Red Pill)?


Recommended Posts

  • jankowalski1727 changed the title to Czy okazujecie na zewnątrz, wśród ludzi, w swoim otoczeniu swoje podejście do relacji damsko-męskich (BraciaSamcy, MGTOW Red Pill)?
  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

W pracy nie ma ziomków. 

W ogóle w realu jest w chuj ludzi którzy łyknęli redpilla, ale nigdy tego nie czytali. Po prostu mieli doświadczenia z kobietami, widzieli co się czasami odkurwia. Wielu zamężnych gości nie ma złudzeń

Afiszować to nie, ale lubię od czasu do czasu przywalić tak zupełnie niespodziewanie w te matriksowe/feministyczne czerepy Miny bezcenne Może ze dwie, trzy osoby znają moje podejście oraz poglądy

Posted Images

16 minut temu, jankowalski1727 napisał:

Jak to jest u Was Panowie? Afiszujecie się z tym w pracy, wśród znajomych? Dajecie do zrozumienia, że macie takie poglądy? Wasze otoczenie o tym wie?

 

Jak to wygląda u Was?

 

Nie, absolutnie nie. Pożytku z tego żadnego. Afiszowanie się tymi poglądami narobiłoby tylko samych problemów. 

Edited by DuchAnalityk
  • Like 4
Link to post
Share on other sites

No już widzę co by się działo jakbym błysnął RedPillem wśród ziomków z pracy - beciaków pogrążonych w Matrixie 😂 Najprostsza droga do zrobienia sobie wrogów. 

  • Like 4
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Ja próbowałem mówić niektórym dziewczynom (czasem siostrze), nie bezpośrednio, ale tylko się zdenerwujesz. 99% dziewczyn nie ma pojęcia czym kieruje się podczas wyboru partnera i ma swoje racje typu: dlaczego? BO TAK. I koniec gadki. A tak szczerze to srodowisko pillowców chociaż bazuje na dowodach i statystykach krzywdzi normalnych facetów. Bo wydaje się że tylko top 20% mężczyzn może mieć piękną dziewczynę a tak nie jest co widać na ulicach. Warto poznać teorię ale nie wkręcać się zbytnio, raczej wykorzystać na swoją korzyść  ;) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Afiszować to nie, ale lubię od czasu do czasu przywalić tak zupełnie niespodziewanie w te matriksowe/feministyczne czerepy:D Miny bezcenne:P

Może ze dwie, trzy osoby znają moje podejście oraz poglądy na te tematy. Zmiany ich podejścia do mojej osoby nie zauważyłem, nadal się kumplujemy i kiedyś mi powiedziały, że jak najbardziej takie podejście jest słuszne. Chyba wszyscy zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym wiedzą i są przygotowani na to, że Krugerrand w język się nie szczypie i otwarcie mówi co myśli.

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Tak, jestem wybredny. Nie, nie uważam że bycie z kobietą rozumianą jako istotą  z żeńskimi narządami rozrodczymi należącą do gatunku Homo Sapiens Sapiens jest dowodem czegokolwiek, ani że warunkuje osobiste szczęści. Nie boję się o tym mówić

Link to post
Share on other sites
37 minut temu, jankowalski1727 napisał:

O jakich problemach np. mówisz?

 

Gdybym publicznie mówił o kobiecej hipergamii, o przyczynach kobiecych zdrad, o ścianie, o szukaniu beciaków, o tym co kobiety naprawdę myślą o niektórych facetach, o tym, że facet powinien stawiać granice itp. to bym miał poważne problemy. Przeciętny człowiek nie zna podstawowych faktów naukowych.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Czasami niestety tak, gdy język mnie już za bardzo swędzi. Niestety, bo większość i tak tego nie zrozumie lub nawet jeśli rozumie - nie przyzna mi racji, bo wyszłoby na to, że gówno wiedzą i spierdolili swoje życie, podejmując słabe wybory. 

 

Kolega, lat 40+, żona i dziecko. Słabo zawodowo, żona bardzo słaba uroda, ale gdy powiem, że najchętniej miałbym zawsze w zapasie 2-3 laski oraz trochę przeraża mnie wizja, że po ślubie nie mógłbym już legalnie rwać innych dupeczek - usłyszałem żartobliwie "biedaku". I do tego krytyka wszystkiego co wykracza poza matriks. No biedakiem to raczej jest on, bo żonka może 3/10 albo 4/10 i zero widoków na cokolwiek lepszego. Współczuję. 

Edited by Bullitt
  • Like 6
Link to post
Share on other sites

A po co, jeszcze jakiś cukold będzie chciał się popisać i dać takiemu w zęby, bo może  według niego zamoczy. Szkoda czasu, lepiej korzystać z wiedzy po cichu i mieć przewagę niż się tym chwalić.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Mamy się nie słucham i otwarcie jej mówię MGTOW, gdy mnie o coś prosi. Myśli, że jestem beciakiem, ale ja jej pokaże.

 

Czasem mi się wymsknie i zamiast "do widzenia", odpowiadam kasjerce w sklepie "AWALT". Ale niech wiedzą z kim mają do czynienia.

 

Jak na załączonym obrazku.

unnamed.jpg

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

Nie słowa a czyny o człowieku świadczą. W pracy zawsze mam najlepszy kontakt z dziewczynami w wieku 20-23 lata. Ta ich energia. radość z życia, coś wspaniałego. A koleżanki koło 30 fukają pod nosem że tylko małolaty mi w głowie a dla nich nie mam czasu. Nie tłumaczę kobiecie swojej filozofii życiowej bo po co? Nie ma to sensu. Ale żyję według niej i dużo wyciągam z red pilla.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Tak, rozmawiam o większości spraw z ziomami dobrymi i z ziomalą. Tylko to ludzie ogarnięci, którzy rozumieją podstawy dyskusji. Rzucam temat i rozmawiamy, a nie się kłócimy, przerzucamy wzajemnymi oskarżeniami, czy innym gównem. Z ludźmi, których nie znam najczęściej nie rozmawiam o poważnych rzeczach.

 

Co do samotności świadomej to większość kumpli popiera ten wywód, chociaż gdzieś tam mają nadzieję na powrót do klasycznego układu damsko-męskiego. Nawet jeden z najlepszych kolesi, jakich znam, totalny chadeusz w rozumieniu światowym jest sam świadomie. Kobiety rucha, co prawda, ale nie angażuje zasobów, nic z tych rzeczy. Mówi, że dzieci też nie ma sensu z dziećmi robić, więc coś jest na rzeczy. Wiem, że to nie tylko moje wnioski. Nawet na siłowni gadałem, kiedyś z policjantem. Zeszliśmy na temat równouprawnienia kobiet. Twierdził, że z kobietą na patrol u niego to się chodzi za karę, co jest patologiczne i niebezpieczne. On się boi o życie po prostu idąc z kobietą na miasto. Tak mi wprost powiedział kiedyś obcy facet. Klasyka gatunku. Wszyscy wiedzą, co się dzieje, uwierzcie mi na słowo. Ale każdy robi dobrą minę do złej gry.

 

Nawet moja matka mówi, że od kobiet z daleka lepiej się trzymać, a wnuków nie potrzebuje. Lepiej, żebym dobrze żył, jak chcę i się spełnił po ludzku. To jej słowa 😆

Edited by mac
  • Like 5
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Mój znajomy 3 dzieci, ale ogarnięty. Za młodu po bzykał, potem wszedł z pełną odpowiedzialnością w żeniaczkę. Nie mam problemu pogadać z nim.

Inni również coś tam łapią ze schematów.

 

Natomiast nie udzielam się z wiedzą w społecznościówkach, chociaż obserwuję i czasem zalajkuję męskie strony.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, jankowalski1727 napisał:

i jaka reakcja?

Zależy od ludzi. Mam mocno lewicowego kolegę to on się trochę triggeruje i czasami się lekko kłócimy. Jeśli chodzi o facetów to podejście raczej neutralne albo trochę nawet pozytywne. Czasami ze mnie żartują. W pracy nie ma za dużo kobiet u mnie a nawet jeśli są to wiem że nie ma sensu o tym z nimi gadać.

 

Ja generalnie zawsze mówię to co chce czasami szokuje ludzi ale się do mnie przyzwyczajają xD nie mam problemu by mówić o swoich słabościach, chorobach czy kontrowersyjnych pogladach

Edited by MrSadGuy
Link to post
Share on other sites

Tak ale zawsze na żarty. I jakoś w moich kręgach jest to odbierane jako dobry dowcip jak opowiadam jakieś teorie używając śmiesznej forumowej nomenklatury, wszystko tonem głosu jakbym wyolbrzymiał problemy w relacjach damsko męskich. Każdy to odbiera właśnie tak - jako wyolbrzymienie i dobry żart. Sami jeszcze się nie wjebali w żaden dramat, bo stosunkowo młodzi, więc nikogo nie jestem w stanie obrazić.

Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.