Jump to content

Atak Bestii i mała rozkmina


Recommended Posts

Przyznam, że tytuł trochę przesadzony, ale chodzi o atak przez psy na moją skromną osobę.

Przez ten ułamek sekundy w której widziałem szarżę w moją stronę przeszły mi przez myśl 3 rozwiązania opcja numer 1 spierdolka i skok przez płot no niestety wokół pole, a najbliższy płot za daleko choć może mój sprint akurat by mnie uratował, ale odpuściłem tą opcję 2 co przeszło mi przez myśl żeby zrobić to co kazali w szkole podstawowej położyć się jak żółw i tak leżeć ale zawsze wątpiłem w tą taktykę poza tym ile będę leżał a jak mnie ugryzie to co wtedy? Jedyna opcja jaka została to atak zrobiłem to co ten Norweg z filmiku tyle że ja miałem prościej bo nie stanąłem naprzeciwko niedźwiedzia tylko 2 średnich psów rozstawiłem łapy na boki zacząłem drzeć mordę przeklinając dodatkowo i kopiąc w powietrze nogą naszczęście taktyka zadziałała a do domu wracałem na sprincie.

Przypuszczałem że w sytuacji zagrożenia zachowam się tak a nie inaczej ale wiadomo że wszystko wychodzi inaczej w praniu. Zdałem sobie sprawę z zestawu moich wzorców i zachowania innych niby wiedziałem ale nie czułem tego że wszystkim rządzi automatyzm. Jedni przy dziewczynie się rumienią spuszczają wzrok i stoją jak drewno a drudzy obejmują patrzą w oczy i normalnie rozmawiają i nikt nawet nie myśli co robi wszystko jest robione naturalnie a jak ciężko to zmienić pokazuje popyt na poradniki jak poderwać dziewczynę.

Idę w kime za dużo emocji na dziś i życzę oświecenia innym braciom 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ten Norweg miał szczęście po prostu. Misie są kapryśne. Bywa że zaatakują z byle powodu choć na ogół to dosyć spokojne zwierzaki. Polecam ten materiał. Dzika przyroda, a szczególnie drapieżniki to nie przelewki. 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Co do psów, to nigdy nie miałem takiej sytuacji, że biegnie na mnie jakiś. 

 

Ale gdy szedłem ulicą, zdarzało się że jakiś zachowywał się niepewnie, więc wtedy udawałem że schylam się po jakiś przedmiot. To pomagało.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, WsiunzSuchej napisał:

Przyznam, że tytuł trochę przesadzony, ale chodzi o atak przez psy na moją skromną osobę. 

Mam nadzieje ze przezyles bo jest luka w opowiesci .

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Sporo biegam poza miastem (wioski czy tereny między nimi) i niestety spotkanie agresywnych psów nie jest takie rzadkie jakby się chciało. Nie dziabnął mnie jeszcze żaden ale na tyle często się to spotyka, że lepiej być przygotowanym.

 

Najczęściej (i na szczęście) atakują małe kundle latające luzem.

Co warto zrobić? Jak to możliwe zwolnić, ominąć jak największym łukiem (jak się da). Uciekać można ale jest ryzyko, że prowokujemy psa do pościgu. Mniejszą też mamy widoczność na przeciwnika :) i dziabnie z tyłu albo wyrąbiesz się i jeszcze sobie krzywdę zrobisz.

Lepiej z reguły pomaga taktyka "ataku" a przynajmniej zaznaczenia, że się nie boisz. Stanąć, drzeć się (przekleństwo nikomu jeszcze nie zaszkodziło :)) i ostatecznie próbować kopnąć. Z dalszej odległości bardzo skuteczny jest gest podniesienia kamienia z ziemi (nawet jak go tam nie ma). Większość wsiowych kundli dobrze rozumie co wtedy może nastąpić i chęć ataku zmniejsza się.

 

Jak na naszej drodze pojawi się jakieś wielkie" bydlę"  to lepiej nie prowokować. Obserwując psa powoli i spokojnie wycofywać się,

 

Finalnie po kilku stresujących sytuacjach jak niezbędnik uważam gaz pieprzowy. Dużo daje pewności siebie. Małe spraye nic miejsca nie zajmują a w razie W przydadzą się. Trzeba być jednak świadomym, że zasięg tego jest ograniczony, psa wcale tak łatwo nie jest trafić a jak będzie za mocny wiatr można sobie krzywdę zrobić :)

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...

Co Brat wyżej zauważył, często psy spierdalają jak sięgniesz po kamień. 

 

Jeśli nie ma ucieczki, zdejmujesz z siebie bluzę, pies łapie za bluzę zamiast za ciało. 

 

Jeśli nie masz co mu dać a np leżysz, zamiast gardła daj mu lewą rękę, a prawą możesz wydłubać oko albo zmiażdżyć krtań.

 

Osobiście byłem atakowany przez sfory psów szczególnie na wioskach, parę razy miałbym wypadek na motocyklu czy rowerze, raz mi wybiegł wieki pies przed maskę, hamowałem ale przed samym zderzeniem odpuściłem hamulec i puknąłem go lekko acz zdecydowanie, nauczka na przyszłość.

W ubiegłym roku mały skurwiel wybiegł mi pod motocykl, szczęście że z boku i zdążyłem wystawić nogę uzbrojoną w ciężki ochronny but motocyklowy, dostał z impetu ok 50km/h.

 

Parę lat temu gdy miałem słabą maszynę zaatakowały mnie dwa duże psy, a ja akurat ruszałem pod górę. Skręciłem gwałtownie i jednego uderzyłem kołem, drugi natychmiast uciekł. 

 

Ja kocham psiaki, ale nie takie co mi próbują zrobić krzywdę. Tych bym likwidował po cichu z broni palnej z tłumikiem.

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.