Jump to content

Unikanie konfliktów/zaczepek na ulicy - jak wpływa na bycie postrzeganym przez kobietę na przykładzie konkretnej sytuacji.


Recommended Posts

Poruszmy temat konfliktowości/bycia agresywnym na konkretnym przykładzie który ostatnio mnie spotkał. Zacznę od krótkiego opisu sytuacji.

Cytat

 

Wracam ze spaceru z kobietą, osoba dresopodobna koło 30 coś do nas mówi.

Standardowo zlewam takie osoby gdyż zazwyczaj chcą piątaka lub fajkę, tak tez zrobiłem tym razem. Zignorowałem gościa, złapałem pannę nieco mocniej pod rękę aby nie wpadła na pomysł wchodzenia w interakcję i idziemy dalej kontynuując rozmowę. 

Zazwyczaj w takich sytuacjach zaczepiający odpuszczają temat i szukają kolejnej ofiary - tym razem facet jednak zaczął iść za nami i zachowywać się prowokująco. Poleciały wyzwiska w moją stronę. 

Nie mogliśmy się zbyt mocno oddalić ponieważ na drodze były światła i sznury samochodów. Typ podszedł blisko i kontynuował zaczepki. Jak wyżej - lekko odpyskowałem facetowi jednocześnie dzierżąc gaz pieprzowy w dłoni i szczerze powiedziawszy miałem mocną ochotę tym gazem mu po twarzy przejechać a następnie opcjonalnie nieco pobrudzić sobie ręce. Prawdopodobnie zrobiłbym to gdyby nie to że>

W tym samym czasie panna mocno zaczęła mnie hamować i lekko mnie odciągała trzymając pod rękę. 

Akcja zakończona bez rękoczynów, zaczepki finalnie zostały zignorowane, poszliśmy dalej.

 

 

Reakcja kobiety:

Skrytykowała mnie: uznała że jestem zbyt impulsywny i dałem się sprowokować a kontakt fizyczny aka gaz/wpierdol byłby nadużyciem. 

 

Wiemy że najlepszą obroną nie jest atak a ucieczka jeśli to możliwe. Nie narażamy się na utratę zdrowia ale możemy być również postrzegani jako osoba słaba (?). Z drugiej jednak strony nie za bardzo mam ochotę aby w moją stronę leciały jakieś wyzwiska i chciałbym taką osobę ukrócić aby na przyszłość się zastanowiła co mówi i do kogo. 

 

Zdradźcie proszę jak widzicie takie sytuacje.

Jak wybrnąć z tego aby nie narażać się na problemy oraz nie wypaść jak osoba słaba. 

 

Być może popełniam podstawowy błąd, że w ogóle zastanawiam się jak to wygląda w oczach kobiety a powinienem mieć to w poważaniu. 

 

Miłego wieczoru! 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Osobiście uważam że, kobiety potrafią postrzegać takie i podobne sytuacje głębiej niż My faceci czyli w sferze emocji. One lepiej widzą i czują emocje, głębiej je dostrzegają, precyzyjnie wyłapują. Tak jakby wyczuwały np. strach i niezależnie do tego jak sytuacja się rozwija czują emocje jakie pojawiają się u osobników. Myślę że, na tej podstawie oceniają faceta również na zasadzie słabości.

 

Wchodzenie w bezpośredni konflikt tutaj nie ma nic do rzeczy. Czasami może to być tylko akt desperacji i nieporadności w opisanej sytuacji. Efekt naszego strachu a Panie tego nie lubią. Nie lubią strachu u mężczyzn, podobnie jak braku zdecydowania, decyzyjności, kontroli nad sytuacją. Po tym ocenia kobieta mężczyznę. Oczywiście zdarzają się i to moim zdaniem dość często patologiczne sytuacje kiedy kobietę podnieca silnie konfliktowa sytuacja i przemoc fizyczna. Ale moja dobra rada dla Braci lepiej takich Pań unikać.

 

Reasumując to Ty jako Samiec masz ocenić sytuację, podjąć decyzje, kontrolować jej rozwój o ile to możliwe ale co najmniej starać się przewidzieć ruchy. To już dużo ale kobieta i trak wyczuje Twoje prawdziwe emocje te w  środku. Po tym jej podświadomość w tej sytuacji wyda ocenę. Możesz nie robić nić, zlać gościa ze szyderczym uśmieszkiem i nie reagować na jego bluzgi, pójść dalej i jeśli jesteś w tym prawdziwy, czujesz się kurewsko pewnie ona to wyczuje. One to po prostu czują i mało który facet potrafi dobrze zagrać w ekstremalnej sytuacji chociaż ta wcale moim zdaniem taka nie była.

 

 

Edited by SennaRot
  • Like 9
Link to post
Share on other sites

Mój prezes z strzelnicy zawsze powtarza, żeby ćwiczyć bieganie i spierdalać w razie konieczności. 

Miałem raz nie przyjemną sytuację z patologią. Zaczął mnie zaczepiać, ale na spokojnie przemyślałem, że wyciągnięcie sprzętu nic nie da i poszedłem w swoją stronę. Koniec, zęby mam całe a honoru mi nie ubyło. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Co do samej sytuacji napisze krótko - swatanie się z patologią zawsze przynosi problemy i straty więc zlać i spierdalać.

 

Często tacy kolesie szukają sytuacji wyładowania własnych chorych emocji, które nimi miotają (równie często po alko). Nie ważne jak to się zakończy po prostu  szukają tego. Nie potrzebuje takich sparingpartnerów ;) Mój prawnik też nie ;)

Edited by SennaRot
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, markospl napisał:

Jak wybrnąć z tego aby nie narażać się na problemy oraz nie wypaść jak osoba słaba. 

 

To czy zostaniesz odebrany jako ktoś słaby, będzie zależało od wielu czynników. Czasami większą siłę pokażesz spokojem i opanowaniem, niż faktyczną konfrontacją. Laski dobrze wyłapują niepewność u faceta. Reakcja powinna być adekwatna do sytuacji. @SennaRot mnie wyprzedził, bo miałem pisać w podobnym tonie.

 

Poruszę tylko jedną kwestię, jeżeli już dojdzie do uzasadnionej konfrontacji, to na koniec i tak możesz usłyszeć od laski, że to było głupie i nieodpowiedzialne zachowanie z Twojej strony, podczas gdy w głębi będzie czuła coś zgoła odmiennego, coś w stylu, że jesteś osobą, która potrafi zapewnić jej bezpieczeństwo w przypadku bezpośredniego zagrożenia itp. :)

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

SennaRot fajnie napisał

dodam - szanuj pieści, nie szarp się z każdą łajzą, motłochem. Olej, masz być ponad hołotę. Jeśli dojdzie do bezpośredniego zagrożenia to gazem po oczach, klapsy w oba uszka tzw. stereo (nie uszkodzisz sobie kostek, co jest ważne jeśli nie masz utwardzonych ), a patolowi co by siadł błędnik i za krawat go przytrzymać żeby nie uszkodził tępym łbem krawężnika. 

Masz panować na sytuacją. 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

jasne. równoczesne uderzenie otwartą dłonia w uszy przeciwnika

zalety : skuteczne (nie dostałem tak, na treningach też z przyczyn technicznych ciężko to przeprowadzić), proste do wykonania (uderzenie pieścią przez osobę która nie jest przyzwyczajona do uderzeń pięścia skutkuje urazem czy to z uwagi na nieprawidłowe ułożenie pięści czy nieutwardzone kostki - pomińmy technikę i inne), uderzenie to nawet nieprawidłowo wykonane (w 1 ucho) powoduje oszołomienie przeciwnika, a prawidłowe powinno uszkodzić bębęnki. mało znane raczej. a wg mnie bezpieczne. 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

To co kobieta pierdoli a co się dzieje u niej w majtkach to dwie różne rzeczy.

 

Myślę, że jak masz 150 cm wzrostu i malutkiego penisa ale wylecisz na 2 metrowego murzyna z wielką knagą i go zlejesz tak, że będzie piszczał to jednak twoje geny będą dominujące i kobieta zachce tobie rodzic dziecko.

 

U pawianów 80procent najwartościowszych samic natychmiast odwraca się od zdetronizowanego samca alfa i przechodzi na stronę nowego alfy mimo, że przed chwilą kopulowaly tylko z tym pierwszym. Reszta stada ma dojazd tylko do najgorszych 20 procent.

 

Babska biologia jest nieubłagana, niektóre może i by chciały być inne ale są tylko niewolnicami swoich hormonów o czym już na tym forum wałkowane milion razy było.

 

A przechodząc już do meritum to kogo kurwa obchodzi co sobie pomyśli kobieta?

 

Dla przypomnienia :

 

Jest hipotetycznie poniedziałek kobieta ci mówi, że jesteś gówno wart i nie masz u niej szans. Jeśli jesteś głupi to zapierdalasz do banku po kredyt i kupujesz jakieś lepsze auto mamy wtorek. W środę ta sama kobieta już cię kokietuje być może nawet chce rodzić ci dzieci. W czwartek pojawia się jakiś modny murzyn w rurkach z erasmusa, tak, znów jesteś ten co przeszkadza samą swoją obecnością. Murzyn poruchał, spierdolił, jest piątek wracasz w łaski.

 

I tyle jest warte zdanie kobiet gdyby ktoś zapomniał.

 

ps. Trzeba było jebać tym gazem ile fabryka dała.

 

Edited by Król Jarosław I
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Zależy od sytuacji. Wiem po sobie, że bardzo często samo pokazanie gotowości do użycia siły wystarcza i nie trzeba jej używać. Jeśli jest to losowa, pojedyncza sytuacja to lepiej odpuścić. Jeśli natomiast jest to sytuacja bardziej środowiskowa, a'la historia Marka, wtedy lepiej zadbać o reputację. Oszczędzi to wielu problemów w przyszłości. 

Do tego należy pamiętać, iż czasami w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia ucieczka jest niemożliwa i jest się zdanym tylko na swoje umiejętności. 

Wiąże się to również z komfortem psychicznym i zwiększeniem pewności siebie. Istotne jest wyobrażanie sobie róznych sytuacji i oswajanie się z nimi w myślach.

Często sama energetyka załatwia sprawę i nie trzeba demonstrować siły. Pamiętaj o tym, że przy starciu z kimś podobnej postury i wagi prawdopodobnie obie strony odniosą obrażenia, a to odstrasza. Agresorzy zazwyczaj szukają słabych ofiar.

Aby być jakimkolwiek przeciwnikiem musisz ćwiczyć jakąś sztukę/sport walki oraz ważyć wg wzoru: swój wzrost -100 +10-15 kg ( czyli jeśli np. masz 190 wzrostu to powinieneś ważyć 90 + 10-15 kg i przy tym mieć muskulaturę. 

Tak jak napisał ktoś wyżej - uważaj na kostki, upewniaj się, że uderzasz na dwie pierwsze licząc od wskazującego - jest mniejsza szansa ich uszkodzenia. 

Warto też dodać, że używanie feromonów może sprowokować atak innych osobników, szczególnie tych bardzo nabuzowanych. 

Co do walki warto ćwiczyć krav magę, gdyż skupia ona najskuteczniejsze techniki służące neutralizacji przeciwnika.

Warto też.nauczyć się wyprowadzać ciosy bez markowania, jak np. na tym filmie:

Z reguły osoba atakująca posiada odpowiedni trening lub omija cele większe lub lepiej zbudowane. W innym 
wypadku – najczęściej jest to jednak narkoman potrzebujący pieniędzy na zdobycie substancji mu potrzebnych, mimo, iż tacy także mogą wybierać inne cele jak np. kradzież kiosku, bądź sklepu lub wejść w sprzedaż narkotyków (dilerkę).
Z zasady do ataków dochodzi rzadko, jednak warto być na nie zawsze przygotowany. Istnieje przekonanie, iż jeśli ktoś szuka walki: to ją znajdzie (czy tzw. ‘dymu’). Warto trzymać się od takich osób z daleka, a w przypadku natknięcia się na takiego przeciwnika po prostu go zignorować i odejść, gdyż szuka on z zasady takich – jacy dadzą mu powód do agresji (najczęściej odbywa się to pod wpływem alkoholu lub innych narkotyków).

Jeżeli czujesz, że jesteś w sytuacji zagrożenia życia używasz obrony słownej (warto krzyczeć np. "Pożar, pali się"), ucieczki lub neutralizacji jeśli posiadasz gaz/paralizator.

Edited by Xin
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, markospl napisał:

Zdradźcie proszę

Ja NIKOGO nie zdradzam...

 

2 godziny temu, markospl napisał:

Być może popełniam podstawowy błąd

Tak, zastanów się dlaczego ten "osobnik" zaatakował właśnie Ciebie a nie kogoś innego?

Link to post
Share on other sites

ehh....w moim szczycie tj. 90-95 kg "na żyle" zmasakrował mnie ok 70 kg szef wyszkolenia jednostek antyterrorystycznych jednego z sojuszników obecnych ;) nie wierz w te kg, róznicę...byłem już wtedy instruktorem i wydawało mi się, że .... ;) nie musisz waży 120 kg żeby sobie poradzić. to absurd. 

Jeśli chodzi o potencjalne ofiary - czasami właśnie wybiera się największego. Z przyczyn różnych. 

bądź ponad hołotą. Omiń. To był patol. Za chwilę wsiądziesz do fury, pojedziesz z kobietą na kolacje i będziesz ja bzykał. a patol po wypiciu małpki zwali konia w oszczane gacie (tak pomyśl i tak na niego patrz)

 nie uciekaj. Ucieczka może wywołać chęć "pogoni"

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Jako ktoś kto dostał srogi wpierdol(hospitalizacja) powiem Ci bardzo prosto. 

 

Kiedy ktoś jest w stosunku do Ciebie agresywny, przy pierwszej okazji walisz gazem po oczach.

 

Nigdy nie ryzykuj swojego zdrowia. A co sobie pomyśli panna to nie twoja sprawa.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Mogę tylko potwierdzić to co już powiedziano wcześniej. Nie ma co słuchać tego co laska mówi, najczęściej emocje jakie czuje nie idą w parze z jej gadką. 

Wcale nie musi dojść do fizycznej konfrontacji, wystarczy że jest się na nią w 100% gotowym.

Długi czas nie wierzyłem że kobiety potrafią wyczuwać takie rzeczy. Dopiero jak zdarzyło mi się osobiście tego doświadczyć to zrozumiałem. 

 

Moja akcja rozegrała się na lotnisku, byłem wtedy z panną i jak czekaliśmy w długiej kolejce do bramek, trafił nam się w bliskim towarzystwie pijany facet, zachowujący się głośno i wulgarnie. Widziałem że ludzie sarkają po cichu ale nikt się nie odzywał. Wkońcu nie wytrzymałem i sam zwróciłem mu kulturalnie uwagę.

Jakież było moje zdziwienie kiedy facet wystartował agresywnie z pięściami. Uprzedzam że nie doszło do bijatyki. Trwało to może max 5 sekund jak staliśmy na przeciwko siebie w odległości kilku centymetrów, dosłownie jak bokserzy przed walką. Uczucie niesamowite, czas jakby zwolnił, pamiętam że przez głowę przetoczyło mi się setki myśli, ale mimo że byliśmy na lotnisku, ostatnią myślą było to że nie zrezygnuję i nie wycofam się choćbym miał nie polecieć. Byłem przygotowany do walki.

Moje zdziwienie było tym większe jak facet odstąpił nagle i przeprosił za głośne zachowanie, tłumacząc się bękotliwie wypitym alkoholem. 

 

Nie muszę mówić że kobietka z którą podróżowałem była miękka w nogach przez długi czas, a i rozgadywała o tym zajściu później przy byle okazji. Jednak pierwszym tekstem było olaboga co by było gdyby...

Kolejnym wnioskiem jaki wyciągnąłem z tego zdarzenia było to że przeciwnik chyba też musi w jakiś sposób odbierać, wyczuwać nastawienie rywala, a może po prostu miałem szczęście. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim trzeba umieć ocenić potencjał swój i przeciwnika. Naprawdę, możesz sobie trenować swój combat-balet i mieć mindset wojownika. Nic ci to nie pomoże, jeżeli staniesz do walki z naćpanym gangolem, który kilka razy w tygodniu rozbija komuś cegłówkę/butelkę na głowie, albo rozpruwa kogoś na ulicy. Dla niego rozłupać komus łepetynę to jak wychylić kielicha, dla ciebie zapewne nie. I na tym polega różnica.

Edited by zychu
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dokładnie.

Przeważnie szukający zaczepki prowodyr ma zaplecze w postaci kolesi skitranych w bramie, którzy w razie czego doskoczą w sekundę.

Poza tym należy pamiętać o niepisanych zasadach honorowych, między innymi o tej, że nie tyka się gości przy ich kobiecie czy dzieciach.

Jeśli potencjalny napastnik mimo wszystko będzie dążył do konfrontacji, należy się wycofać zanim sytuacja wymknie się spod kontroli,

tym bardziej że walka uliczna rzadko kiedy przypomina i ma cokolwiek wspólnego z ćwiczeniami technik na macie w sali treningowej.

 

Oczywiście najczęściej wszystko się skończy na hukach i taki frajer odejdzie z podwiniętą kitą szukając ofiary z którą pójdzie mu łatwiej,

ale niekiedy można się grubo naciąć i żadne umiejętności wyniesione z treningu czy tam inna sztuka perswazji nie przydadzą się na nic.

Co innego jak jesteś sam i nazywasz się Jason Statham (choćby tylko w wyobraźni) a co innego jak jesteś z laską czy z dzieciakiem.

 

Edited by marcopolozelmer
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, marcopolozelmer napisał:

Poza tym należy pamiętać o niepisanych zasadach honorowych, między innymi o tej, że nie tyka się gości przy ich kobiecie czy dzieciach.

Tylko że u patologii nie ma czegoś takiego jak honor.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Patton napisał:

Tylko że u patologii nie ma czegoś takiego jak honor.

 

Dokładnie tak. Podobnie jak:

 

- wchodzenie w jakiekolwiek swaty z patologią zazwyczaj kończy się problemami i chorymi akcjami,

- zawsze w ostatecznym rozrachunku stawiają siebie jako ofiary przerzucając winę na innych. Zwłaszcza jak akcja kończy się konsekwencjami prawnymi, wtedy agresor zaczyna odgrywać rolę ofiary przerzucając winę na Nas,

- dla patologi pojecie takie jak "branie odpowiedzialności za własne zachowanie" NIE ISTNIEJE.

Edited by SennaRot
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Patton napisał:

Tylko że u patologii nie ma czegoś takiego jak honor.

Dlatego należy zakładać, że ten człowiek jest zdecydowany na wszystko i czeka tylko na pretekst.

Pół biedy jak jesteś sam i jak nie dasz rady, to obskoczysz szybki wpierdol, po którym wstaniesz, otrzepiesz się i pójdziesz w swoją stronę,

a co innego jak są kobiety czy dzieci, które mogą w zamieszaniu ucierpieć, bo wyjdzie na ciebie trzech ogrów i co zrobisz, nic nie zrobisz.

 

Link to post
Share on other sites

Polecam podcasty Jocko Willinka w tej materii. Jedynym minusem tego typu pocastów jest to że sama wiedza niewiele da dlatego jego rada żeby zacząć ćwiczyć sztuki walki i mieć kontakt fizyczny z silnymi na co dzień zmienia mindset.

 

 

 

 

 

A to co kobita ma do powiedzenia w tej materii to olej. To ty jesteś w takiej sytuacji. Kobiety nie mają pojęcia co to znaczy fizyczna walka i jakie są jej konsekwencje. Są jak zwierzyna łowna w świecie drapieżników. Tylko by uciekały jak przychodzi co do czego.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Istotne jest Twoje zdanie i Twój ogląd w tej sytuacji; czy koleś rzeczywiście był agresywny i mogło dojść do rękoczynów. Może niepotrzebnie odpyskowałeś w ostry sposób? Może dało się lepiej zareagować? Nie patrz na to co ona mówi; tylko sam w swoim sumieniu rozważ; czy mogłeś się zachować lepiej/gorzej; szczerze oceń swoje zachowanie i wyciągnij wnioski na przyszłość.

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.