Jump to content

Czy to recesja życiowa czy taktyczny odwrót? Powrót do rodziny


Recommended Posts

Moim zdaniem, to niezły pomysł. Przytulisz trochę grosza i będziesz miał na jakieś inwestycje. Przeczekasz trudny okres, a może i tam zostaniesz-kto wie.

Link to post
Share on other sites
2 hours ago, niemlodyjoda said:

 

Chyba Ci już kiedyś pisałem o tym - 35 lat. Karierę "zawodową" na poważnie rozpocząłem w wieku 29 lat, 1 rok zajęło mi małżeństwo :D 

Tak z ciekawości. Nie masz poczucia, że coś Ci uciekło, straciłeś czas, itp.? Modelowa recepta na sukces każe już w tym wieku powoli emeryturę planować od 40 i życie z fruktów, rentierstwa i wynajmu kawalerek ?

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, maroon napisał:

Tak z ciekawości. Nie masz poczucia, że coś Ci uciekło, straciłeś czas, itp.? Modelowa recepta na sukces każe już w tym wieku powoli emeryturę planować od 40 i życie z fruktów, rentierstwa i wynajmu kawalerek ?

 

Ja do 29 r.ż. poimprezowałem, poszlajałem się po świecie i dowiedziałem się czego na pewno nie chcę w życiu - funkcjonować w zhierarchizowanym środowisku. Potem rok pracy w korpo powiedział mi czego również z pewnością nie chcę - upadlać się dla spłacenia kredytów na dom + auto + 2 razy do roku wycieczkę na Bali czy inne gówno gdzie pustogłowi ludzie robią sobie sesje na Instagrama.

 

Te dwa miejsca - moja "państwowa" robota + korpo były również pełne ludzi, od których staram się trzymać z daleko do dziś - małych karierowiczów którzy dla premii czy podwyżki kablują jeden na drugiego, korpokurewek czytaj "Pań Menagerek" które za awans pociągną wiadoma część ciała w korpokibelku itp. itd.

 

Więc w wieku 29 lat wróciłem do punktu wyjścia z czasów bycia nastolatkiem - "dorosłe życie" (dom+kredyty+bieg w kołowrotku jak szczur) jest dla mnie mało warte, a liczy się wolność. W skutek determinacji oraz szczęścia (fart to jest taki moment kiedy Twoje wcześniejsze wysiłki spotykają właściwą chwilę) zacząłem robić to co robię i zaczęło się to bujać.

 

Czego więc mam żałować? Że siedziałbym dalej w korpo i stukał obcasami przed realnym właścicielem firmy? W korpo zawsze będziesz nikim i najmitą - to realny właściciel jest właścicielem, a nie managerowie i dyrektorki oni są nikim (a byłem jednym z nich) ;)

 

Dla mnie w życiu, co powtórzę, ważne jest poczucie wolności. Wolność możesz uzyskać przez melanż odpowiedniego mindsetu + odpowiednich zarobków + skalibrowaniu swoich oczekiwań co do materialnego posiadania.

 

Pisałem już o tym - z początkiem pandemii pozbyłem się wszystkich samochodów - nie są mi one potrzebne. Na forum opisywałem jak żona mojego znajomego zasugerowała mi jakim to musze być bankrutem skoro jeżdżę Uberem. Problem polega na tym, że dla mnie nie byłoby kłopotem kupić za gotówkę samochód, który oni spłacają w kredycie (to nie leasing!) o czym ona nie wie i się nie dowie. Napominam o tym samochodzie jako przykładzie - dla mnie to rzecz mająca mieć wartość użytkową albo generować zysk. Na ten moment ani jedna ani druga z tych funkcji nie jest spełniania więc żegnam ją bez żalu.

 

Dla mnie ważną rzeczą było też sobie uświadomienie konieczności pozbycia się kredytów. Jest takie ciekawe stwierdzenie - jak kupujesz za gotówkę to sprzedajesz swoją przeszłość (bo kasę już zarobiłeś i dodatkowo na przeszłość nie masz już wpływu) jak na kredyt to przyszłość (czyli stajesz się niewolnikiem). Od tego jest tylko jedno odstępstwo - kredyt inwestycyjny ale na pewno nie na jednoosobową działalność czy na osobę fizyczną.

 

Zmierzam do tego, iż żałować można czegoś co uznajesz za szczęście. A czy posiadanie dla posiadania jest szczęściem? Dla mnie nie, może dla kogoś tak.

 

Więc kiedy pytasz mnie, jako 35latka, jak oceniam dotychczasowe życie:

- zdrowie - niezłe

- kontakt z rodzicami - niezły

- kontakt z rodzeństwem - niezły

- czy codziennie rano musze wstawać i biec z ozorem wywalonym na wierzch odbić kartę w korpo - nie muszę

- czy mogę sobie pozwolić na realizację swoich hobby - mogę

 

Czego więc mam żałować? :)

 

Oczywiście to nie jest tak, że moje życie to idylla ponieważ (nie liczę wypadków losowych):

- biznes może upaść

- nie mam dzieci

- nie mam fajnej kobiety u boku.

 

Ale z pewnością trzy powyższe to nie jest jakiś dramat :) Przeżyję bez tego, a szczególnie bez jakiejś wielkiej kasy ;) 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@niemlodyjoda Dzięki za te resume. Ciekawe podejście. W sumie niedużo się różni od mojego. Ja jedynie mam taki problem, (mentalny zapewne ?), że wiem że  mogłem dużo więcej osiągnąć niż osiągnąłem w danym czasie (czyli np. zaciśnięcie zębów i kariera w korpo). Jednak wybrałem względną niezależność i swobodę decydowania o swoim czasie. Ale może też bierze się to z częstego przebywania w środowisku, gdzie kredyt na dom i suva, to wyznacznik sukcesu, a jak nie masz to prawdopodobnie nieudacznik życiowy jesteś ?. Ciężko się od tego niestety izolować. Pomijam też fakt, że trafiam ciągle na panie, które mają oczekiwania "inwestycyjne" na poziomie c. a 1-3 mln i potem te teksty "jak to biznes masz i cię nie stać?". Asertywności normalnie nie starcza. ?

Link to post
Share on other sites
15 minut temu, maroon napisał:

Ale może też bierze się to z częstego przebywania w środowisku, gdzie kredyt na dom i suva, to wyznacznik sukcesu, a jak nie masz to prawdopodobnie nieudacznik życiowy jesteś ?

 

To się bierze dokładnie z tego.

I powiem Ci jedno - jeśli czujesz się z takim lifestyle niekomfortowo - utnij to. Z własnego doświadczenia wiem, że nic nie tracisz.

Link to post
Share on other sites

Żadna recesja. Mieszkanie samemu opłacalne tylko wtedy jak masz umiejętność zapraszania do siebie i kopulowania z dużą liczbą partnerek. Jak jednak życie w rodzinnym domu stanie się niezdrowe wrócisz do miasta. Powodzenia. W dwa lata zaoszczędzisz 33 600,00 zł. Może nawet na nową fabię w gazie wystarczy :)

Link to post
Share on other sites
17 hours ago, Hipcio said:

Jako ze moja firma zapowiedziała że nie wrócimy do biur przed zaszczepieniem się

Firma was zmusza do niesprawdzonej terapii genowej (bo to jest mRNA nie osłabione wirusy)? Ja bym już panował manaty. Jak was chcą wyszczepić jak bydło to czas szukać nowej roboty. 

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, niemlodyjoda napisał:

- nie mam dzieci

- nie mam fajnej kobiety u boku.

Przecież to plusy ?

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Orybazy napisał:

Firma was zmusza do niesprawdzonej terapii genowej (bo to jest mRNA nie osłabione wirusy)? Ja bym już panował manaty. Jak was chcą wyszczepić jak bydło to czas szukać nowej roboty. 

Nikt nikogo nie zmusi. Grono ludzi chce wracać i się szczepić. Jeśli ktoś nie chce to zostaje na zdalnej. Osobiście sam chce wrócić do biura ponieważ no czuję się jak szczur w mieszkaniu.

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.