Jump to content

Emocje - jak powstają i jak nad nimi zapanować


Recommended Posts

Do zamieszczenia tego wpisu zachęciły mnie liczne w ostatnim czasie przypadki Braci ( @Tajski Wojownik, @Oversize) przechodzących w swoim życiu poważne zawirowania i zderzających się z trudnymi emocjami.

Jako, że temat bardzo mnie interesuje postanowiłem podzielić się z Wami wiedzą na temat powstawania emocji oraz trudnej sztuki panowania nad nimi.

W pierwszej kolejności moim zdaniem warto przyjrzeć się temu, czego tak wielu z nas tak bardzo się boi.

W ostatnich latach badacze emocji podważyli skutecznie istniejące od lat przekonanie (w dalszym ciągu bezwiednie powtarzane przez wielu psychologów), że wszyscy posiadamy te same emocje bez względu na kulturę. Badania przeprowadzone wśród dzikich plemion na wyspie Trobrianda (niewielki archipelag w okolicach Nowej Gwinei) i w Mozambiku (plemię Mwani) wykazały, że członkowie tych plemion nie potrafili na podstawie przedstawionych im zdjęć obrazujących rzekomo uniwersalne emocje odróżnić strachu od gniewu czy gniewu od obrzydzenia.

Emocje różnią się pomiędzy różnymi kulturami. Jak wykazała Lisa Feldman Barrett w swojej kapitalnej książce "Jak powstają emocje" emocje są zbiorem kulturowych kodów regulujących nasze zachowanie. Stanowią produkt umowy społecznej. Naucza się nas ich od dziecka - w większości przypadków głównie poprzez telewizję, gdzie reakcje emocjonalne są bardzo przerysowane, szczególnie w bajkach. Wydaje się nam jako dorosłym na przykład, że reagujemy wzburzeniem, bo to jest dla człowieka w pewnych sytuacjach naturalne, podczas gdy reagujemy wzburzeniem, bo tak zostaliśmy nauczeni. W tym miejscu pewna ciekawostka - zauważyliście, że niektórzy ludzie reagują bardzo żywiołowo w korkach, podczas gdy inni zdają się w ogóle nimi nie przejmować? :)

Oznacza to ni mniej ni więcej, że emocje wcale nie są wcale wyzwalane, a tworzone przez nas na bieżąco. W jaki sposób?

Jest to kombinacja trzech czynników:

a) bodźce z naszego z ciała (poziom pobudzenia oraz to czy jest ono przyjemne lub nie),

b) nasze wcześniejsze doświadczenia życiowe, dzięki którym uczymy się kategoryzować doświadczenia i łączyć je w konkretne emocje,

c) nasze oczekiwania w danej sytuacji (“skoro stoję nad przepaścią to chyba to pobudzenie oznacza bardziej lęk niż radość”).

Wspólne dla wszystkich kultur są "odczucia" nie będące same w sobie emocjami, wynikające z samego faktu bycia żywym organizmem, składające się z dwóch elementów - poziom pobudzenia (brak energii, neutralnie, dużo energii) oraz naszego subiektywnego uczucia (fajnie/niefajnie). Jest to baza to kształtowania przez nas emocji. Ponieważ na te odczucia wpływa cała masa przeróżnych czynników mogą one oznaczać bardzo wiele rzeczy. Ta sama kombinacja (np. niska energia, źle) może być w zależności od kontekstu zinterpretowana jako smutek, niewyspanie, głód i wiele innych stanów.

Wytworzone przez nas w powyższy sposób emocje spełniają trzy zasadnicze funkcje. Pomagają nam regulować funkcjonowanie naszego ciała, są odpowiedzią na pytanie czy w danej sytuacji potrzebujemy więcej energii czy też mniej. Emocje dają nam stosowny sygnał, związany z tym jak określamy nasze doświadczenie (jeśli daną sytuację kategoryzujemy jako zagrażającą nam organizm wyzwoli substancje pozwalające nam na zmierzenie się z zagrożeniem). To pierwsza ich funkcja. Ta kategoryzacja odpowiada natomiast za kolejną funkcję – nadawanie znaczenia naszemu doświadczeniu. Posiadanie takiego sensu umożliwia zarówno lepsze przewidywanie przyszłości (a to jest właśnie głównym zadaniem naszego mózgu - nieustanna symulacja przyszłych wydarzeń), jak i skuteczniejszy wybór odpowiedniego działania w świecie zewnętrznym (co stanowi trzecią główną funkcję emocji). 

Na każdy z tych elementów możemy wpłynąć i to na wiele różnych sposobów, tym samym kształtując nasze emocje.

 

I. Dbałość o stan odczuć z ciała i jego budżet energetyczny

Nie będzie chyba dla Was wielkim odkryciem informacja, że ciało i umysł są ze sobą głęboko wewnętrznie powiązane. Najbardziej podstawową rzeczą jaką można zrobić, by panować nad własnymi emocjami jest utrzymywanie budżetu ciała w dobrym stanie.

Wszystko zaczyna się od zdrowego odżywiania, ćwiczeń fizycznych i odpowiedniej dawki snu. W sensie biologicznym nie ma na to zamiennika (kawa, która w domyśle ma zastąpić nam nieprzespaną noc drenuje budżet naszego ciała w sposób okrutny). Na ile możecie jedzcie warzywa, regularnie ćwiczcie (genialną opcją jest joga, dzięki połączeniu ćwiczeń ze spokojnym, wolnym oddechem) i wysypiajcie się.

Inne czynności wpływające na komfort fizyczny i poprawiające budżet naszego ciała według Lisy Feldman Barrett to:

- masaż,

- spędzanie jak największej ilości czasu w cichych i niezatłoczonych przestrzeniach (najlepiej zielonych i z naturalnym światłem),

- lektura dobrej powieści (nie jesteśmy wtedy zaangażowani we własną historię i nie rozmyślamy),

- obejrzenie dobrego filmu,

- płacz,

- regularne spotkania z osobami, które lubisz,

- spacery po publicznych parkach/lesie,

- posiadanie własnego zwierzaka.

Dewastujące nasz budżet energetyczny czynności mające bezpośredni wpływ na doświadczane przez na emocje to:

- jedzenie śmieciowego żarcia,

- picie alkoholu,

- picie dużych ilości kawy,

- niedobory snu,

- nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych wystawiające nas na odrzucenie społeczne,

- oglądanie reklam wpływających na przekonania wewnętrzne, że bez przedmiotu X będziemy społecznym wyrzutkiem,

- nadmierne korzystanie z telefonu komórkowego zaburzające wzorzec snu,

- praca w nienormatywnym zakresie godzin,

- nadmierne myślenie.

Zmiana wszystkich złych nawyków łatwa nie jest, ale już nieduże modyfikacje w stylu życia poprawią jakość odczuć z ciała, a tym samym nasze emocje.

Każdemu z nas zdarzy się powrót do złych nawyków, bo nie jesteśmy idealni. "Widzę i rozumiem, co dobre, a gorsze wybieram", jak pisał Owidiusz :)

 

II. Praca nad kategoriami emocjonalnymi, które posiadamy

Badania dowodzą, że większa ilość kategorii emocjonalnych, które posiadamy pomaga nam w lepszym radzeniu sobie z emocjami. Znacie w swoim otoczeniu osoby, które praktycznie zawsze czują się "beznadziejnie". Gdyby potrafiły odróżniać bardziej wyrafinowane znaczenia w ramach tego określenia (np. rozgniewany, zaniepokojony, złośliwy, zrzędliwy, posępny, upokorzony, dotknięty, załamany) ich mózg miałby dużo więcej opcji do prognozowania, kategoryzowania i postrzegania emocji, dając narzędzia do bardziej funkcjonalnych odpowiedzi, lepiej dostosowanych do danej sytuacji.

Gdy odczuwasz już daną emocję, możesz spróbować świadomie zmienić jej kategoryzację, zmieniając jej znaczenie (np."nie czuję się beznadziejnie, jestem po prostu jakiś nieswój"). Nawet, jeśli w danym przypadku Ci się to nie uda to w najgorszym razie zwiększasz po prostu szansę na lepszą kategoryzację w przyszłości, gdy w zależności od kontekstu Twój organizm uruchomi dane odczucia z ciała.

 

III. Praca nad tym, jakie mamy oczekiwania od danej sytuacji i jakie w niej sobie stawiamy cele

W tym zakresie przydatna może być technika "zależne - niezależne", o której niektórzy Bracia wspominali już we własnych wpisach. Jak zauważyli już starożytni stoicy (eksperci od zarządzania emocjami) nie da się ukryć, że w dużej mierze jesteśmy uwarunkowani przez los. Nie zależy od nas to czy jesteśmy piękni, zawsze zdrowi (pewne choroby mogą przytrafić się nam niezależnie od tego jak bardzo o siebie dbamy), bogaci (czasem to wynik wrodzonych zdolności, a czasem kwestia całkowitego przypadku - samo ogromne zaangażowanie w wielu jednostkowych przypadkach może nie wystarczyć), a przede wszystkim - czy omija nas cierpienie. Obojętna na nasz jednostkowy interes konieczność niszczy nasze dążenia i nadzieje, jesteśmy zdani na zmienne koleje szczęścia, na chorobę i śmierć. Gorąco pragniemy dóbr, których nie potrafimy zdobyć i równie gorąco pragniemy uniknąć zła, które jest często nieuniknione.

Znany niektórym z Braci Epiktet - grecki filozof stoicki- był w swoich rozważaniach radykalny. Jego zdaniem zależnymi od nas były wyłącznie nasze wyobrażenia o świecie, pragnienia i odczucia odrazy, a wszystko inne typu majątek, sława czy zdrowie już nie. Epiktet postulował, by zajmować się tylko tą pierwszą kategorią, a odpuścić sobie całą resztę i stale się w tym ćwiczyć.

Dlatego jeśli chcesz czuć się pewniej i bardziej komfortowo, w dowolnej sytuacji, pamiętaj o jednej rzeczy- wybierz sobie cele, których realizacja zależy w całości od Ciebie.

Nie mogą to więc być cele związane z tym, jak w danej sytuacji zachowają się inni - jest to bowiem praktycznie całkowicie poza Twoją kontrolą.

Nie mogą być to cele związane z końcowym wynikiem sytuacji, bo ten zależy nie tylko od Ciebie.

Nie mogą być to cele związane z tym jak się czujesz. Jak ustaliśmy powyżej w pkt I masz na to duży wpływ, ale nie masz nad tym absolutnej władzy i kontroli.

Cele zależne w 100% od Ciebie to po prostu Twoje zachowanie. To co masz zamiar zrobić w danej sytuacji. Najlepiej ująć to w formie tzw. “checklisty”, którą możesz w myślach zaznaczać. Pozwoli Ci się to skupić na realizacji tych celów i nie uciekać myślami do celów, które nie są od Ciebie w 100% zależne.

Źle określony cel jest przyczyną naszych ogromnych rozczarowań, gniewu, frustracji, poczucia niespełnienia. Niszczy naszą pewność siebie.

Technika nie jest prosta, ale z czasem można w niej się wyćwiczyć. Stosowanie jej regularnie obniża znacznie poziom napięcia w ciele.

 

IV. Techniki stoickie

Poza "zależne - niezależne" ciekawą techniką (aczkolwiek moim zdaniem należy ją stosować z głową) radzenia sobie z przyszłymi trudnymi emocjami jest również "premeditatio malorum", o której niedawno wspominał @Lucjusz - rozmyślanie nad przyszłym nieszczęściem. Przykładem takiej medytacji są te słowa Marka Aureliusza "Zaczynając dzień, powiedz sobie: Zetknę się z ludźmi natrętnymi, niewdzięcznymi, zuchwałymi, podstępnymi, złośliwymi, niespołecznymi. Wszystkie te wady powstały u nich z powodu braku rozeznania złego i dobrego" albo to zdanie Seneki: "Choroba, niewola, dom rozpadający się w gruzy, pożar - nic z tego nie jest przypadkiem nieprzewidzianym. Wiedziałem na jak niespokojnym świecie kazała mi żyć natura". Zgodnie z założeniem technika ta ma przygotować nas na różne okoliczności (najbardziej dotyka nas to, czego nie przewidzieliśmy), a jednocześnie pozwolić nam na docenienie tego co mamy.

Inna ciekawa technika to "naśladowanie mędrca" (wybieramy mistrza lub autorytet i wyobrażamy sobie jak on zachowałby się w trudnej dla nas sytuacji), "dwa uchwyty" (rozważamy każdą sytuację z różnych perspektyw próbując dostrzec alternatywne rozwiązania, a następnie próbujemy zapomnieć o tym, co zniechęca nas do działania i szukamy dodatkowej motywacji), "perspektywa kosmiczna" (wyciszamy się i wyobrażamy sobie, że patrzymy na własne problemy z coraz większej odległości, obejmując wzrokiem kulę ziemską, a następnie myślimy o tym, ilu ludzi przechodziło w życiu podobne trudności co my).

Zainteresowanych odsyłam do książek Tomasza Mazura ("O stawaniu się stoikiem"), Piotra Stankiewicza ("Sztuka życia według stoików") i Marcina Fabjańskiego ("Stoicyzm uliczny").

Warto również sięgnąć do oryginalnych autorów stoickich - Epikteta, Marka Aureliusza, Seneki czy Cycerona.

Ciekawą pozycją jest również "Wyzwanie stoika" Wiliama B. Irvine'a, wydana niedawno w języku polskim.

Pamiętajmy jednak, że stoicyzm "nie wyleczy" nas całkowicie z przeżywania trudnych emocji. Przykładem na to niech będzie sam Cyceron, który dużo pisał o tym, że jeśli umiera nam dziecko powinniśmy ze wzruszeniem ramionami i całkowitym spokojem powiedzieć do siebie "przecież wiedziałem, że spłodziłem śmiertelnika", ale kiedy umarła mu jego własna córka pogrążył się w głębokiej rozpaczy. Wdruk kulturowy i zwyczajne przywiązanie okazały się silniejsze od technik stoickich.

 

V. Opanowanie własnych emocji w danym momencie

Najprostszą metodą jest ruch. Jak pisze Lisa Feldman Barrett wszystkie zwierzęta używają ruchu do regulowania budżetu swojego ciała - jeśli ich mózg serwuje więcej glukozy niż potrzebuje tego ciało to szybkie wdrapanie się na drzewo przywraca równowagę poziomowi energii. Jesteśmy pod tym względem wyjątkowi, bo potrafimy regulować własny budżet posługując się wyłącznie rozumem, ale jeśli w danej sytuacji rozum ten zawodzi pamiętajmy, że też jesteśmy zwierzętami - czasem wystarczy włączyć muzykę i potańczyć, porozciągać się, pójść pobiegać, przejść się, zmienić otoczenie.

Doskonałą metodą na uspokojenie emocji, którą odkryłem są kolorowanki dla dorosłych - kolorowanie pobudza fale mózgowe alfa, które pojawiają się zazwyczaj wtedy, kiedy jest nam błogo.

Kolejna metoda to pisanie o własnym doświadczeniu, o własnych odczuciach. Informacji o pisaniu terapeutycznym znajdziecie w internecie mnóstwo i zachęcam do tej formy "terapii" każdą osobę, która nie może uporać się ze stratą czy traumą.

Gdy powyższe metody zawiodą spróbujcie ponownie skategoryzować własne doświadczenie. Miałem taką sytuację niedawno w nocy - wybudziłem się i w pierwszej chwili pomyślałem, że czuję jakiś dziwny lęk, który powiązałem z dolegliwościami żołądkowymi. Nastąpiła gonitwa myśli i zacząłem się zastanawiać nad tym czego się w tej chwili boję, bo dawno mi się to nie zdarzyło, a obecnie przechodzę bardzo spokojny okres w moim życiu. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę, że nie jest to wcale lęk, a po prostu dyskomfort fizyczny wynikający ze zjedzenia zbyt obfitej kolacji. Pobyłem trochę z tą informacją z ciała, po czym zasnąłem w pół sekundy.

Znany niektórym z Was Tomasz Mazur pisał o tym zjawisku na swoim blogu - "Jechałem samochodem i czułem, że potrzebuję odświeżyć oddech, sięgnąłem do schowka w podłokietniku po znajdujące się tam, zostawione przez żonę, cukierki. Po chwili poczułem, że zaczyna mnie brać przeziębienie. Naprawdę zacząłem się gorzej czuć. Aż w pewnej chwili uzmysłowiłem sobie, że ssane przeze mnie cukierki smakują bardzo podobnie do tabletek, jakie stosowałem na ból gardła. I to podobieństwo smaku mój umysł skojarzył z symptomami chorobowymi, które właśnie dlatego istotnie odczułem." Tak, tego typu błędy interpretacyjne zdarzają nam się stosunkowo często.

Na koniec ponowny raz na tym forum zachęcam Was do wypróbowania medytacji. Obecnie Netflix zamieścił kilkuodcinkowy, kapitalny "Poradnik Headspace Medytacja", który Wam gorąco polecam - instrukcja jak medytować od byłego buddyjskiego mnicha Andy'ego Puddicombe'a.

Nauczenie się bycie z odczuciami z ciała takimi jakie są to droga do wolności i spokoju, aczkolwiek nauka tego nie jest prosta.

Mam nadzieję, że chociaż niektórym z Was ta wiedza się do czegoś przyda.

 

Gdyby ktoś był zainteresowany zachęcam do wysłuchania tego wykładu Lisy Feldman Barrett, jest z polskimi napisami:

 

 

Edited by johnnygoodboy
  • Like 15
  • Thanks 8
Link to post
Share on other sites

@johnnygoodboy

I co, dalej twierdzisz że jesteś mężczyzną ?

Może wytłumacz o co chodzi z tymi emocjami, bo ja kompletnie nie rozumiem o co w tym biega bo akurat lubię spokój ? Że niby jak ktoś napisał mam być klaunem jak w cyrku coby laskę utrzymać, szkoda życia... :(

To u góry to zbyt mądry tekst i obszerny ;) 

Pozdro

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Bohun napisał:

 

I co, dalej twierdzisz że jesteś mężczyzną ?

No przecież już ustaliliśmy, że nie jestem ;) 

Faceci przecież nie posiadają emocji - każdy głupi to wie ;) 

 

8 minut temu, Bohun napisał:

Może wytłumacz o co chodzi z tymi emocjami, bo ja kompletnie nie rozumiem o co w tym biega bo akurat lubię spokój ? 

Próbowałem, ale w dwóch zdaniach się nie da niestety. Może ten filmik będzie prostszy w przekazie.

A spokój też lubię - widzisz, jednak mamy ze sobą coś wspólnego :) 

Link to post
Share on other sites

@johnnygoodboy

To co tam za dyrdymały wypisałaś to jakieś mądrości z czasopisma naukowego "Pani Domu", poparte filmem dokumentalnym "M jak Miłośc", także ten...

Emocje, kura, ja pierdole, co drugie słowo to emocje :( 

Pozdro

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@Bohun moim głównym źródłem była „Niewolnica Isaura”, przecież jestem 43-letnią samotną matką z dwójką dzieci.

Myśl co tam sobie chcesz, przecież nie będę wysyłać Ci zdjęcia swojego ptaka w celu weryfikacji.

Jak Ci się nie podoba to nie czytaj, może ktoś inny skorzysta. Bez odbioru Bro.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, johnnygoodboy napisał:

Naprawdę zacząłem się gorzej czuć. Aż w pewnej chwili uzmysłowiłem sobie, że ssane przeze mnie cukierki smakują bardzo podobnie do tabletek, jakie stosowałem na ból gardła. I to podobieństwo smaku mój umysł skojarzył z symptomami chorobowymi, które właśnie dlatego istotnie odczułem." Tak, tego typu błędy interpretacyjne zdarzają nam się stosunkowo często.

 

Kurwa jakie to jest niesamowite, w jaki sposób nasz umysł ma panowanie nad naszym ciałem. Miałem okazje czytać dużo podobnych rzeczy jak wyżej, które działały w taki sam sposób. Niby zwykła czynność jak właśnie to ssanie cukierka, a może zostać odebrana przez przez bańkę w całkiem inny sposób i potem do organizmu. To mnie utwierdza w tym, że leczenie chorób, zaczynając od głowy ma głęboki sens.

 

Dobry temat, pozdrawiam

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, sleepwalking napisał:

Kurwa jakie to jest niesamowite, w jaki sposób nasz umysł ma panowanie nad naszym ciałem. Miałem okazje czytać dużo podobnych rzeczy jak wyżej, które działały w taki sam sposób. Niby zwykła czynność jak właśnie to ssanie cukierka, a może zostać odebrana przez przez bańkę w całkiem inny sposób i potem do organizmu

A znacie ten eksperyment z wyobrażeniem sobie, że jecie cytrynę ? 
Mózgowi wydaje się, że to prawda i odczuwamy kwaśny smak,
choć cytryny tak naprawdę nie jemy.

To się nazywa siła umysłu.

Albo wyobrażenie sobie, że robimy fiku-miku z fajną laską.
I ptak wtedy chce wyfrunąć :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Fajny tekst. Reakcje emocjonalną można opisać trochę prościej i bardziej praktycznie, dzieląc ją na 4 części np. ABCD gdzie:

 

1. A = Spostrzeżenie jakiegoś zjawiska

2. B = Ocena tego co spostrzegliśmy

3. C = Reakcja ciała wynikająca z oceny zjawiska

4. D = Działanie wobec bodźca 

 

W zależności od tego jak będziemy oceniać dany bodziec, takie będziemy mieli reakcje emocjonalne. 

 

1. Jeżeli ocenimy bodziec pozytywnie = pozytywne emocje =  działanie przybliżacjące do bodźca

2. Jeżeli ocenimy bodziec neutralnie = neutralne emocje = działanie bierne (tak wiem) wobec bodźca

3. Jeżeli ocenimy bodziec negatywnie = negatywne emocje = działanie oddalające od bodźca

 

Przykłady;

A. (Spostrzeżenie) = Pies

B. (Ocena) = Gryzie

C. (Reakcja) = Lęk 

D. (Działanie) = Ucieczka

 

A. (Spostrzeżenie) = Pies

B. (Ocena) = Milusi

C. (Reakcja) = Radość 

D. (Działanie) = Pogłaskanie

 

Zobaczcie, że u góry bodziec jest dokładnie ten sam. Zmieniła się tylko jego ocena, ale konsekwencją tego jest zmiana uczuć i zachowań. Mózg w pewien sposób stara się przewidzieć co się stanie w oparciu o nasze zgromadzone informacje na dany temat. Głównym mianownikiem oceny jest ochrona naszego życia, ale mózg czasami robi to zbyt nadgorliwie co w konsekwencji prowadzi do odwrotnych skutków niż te pożądane, dlatego własnoręcznie trzeba korygować te oceny. 

 

Głównie dlatego Epiktet kładł tak wielki nacisk na pracę z wyobrażeniami czyli oceną rzeczy, chłop wiedział co robi. 

 

 

Edited by Lucjusz
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, sleepwalking napisał:

Kurwa jakie to jest niesamowite, w jaki sposób nasz umysł ma panowanie nad naszym ciałem.

Podam Ci inny fajny przykład z książki Lisy Feldman Barrett. Była na pierwszej randce z nowym znajomym, takiej trochę na siłę, bo pierwotnie facet się jej nie spodobał. W trakcie spotkania poczuła, że się rumieni i ma jakieś skurcze w żołądku. Pomyślała sobie - "kurcze, chyba się w nim zakochuję". Zgodziła się pójść na kolejną randkę. Jednak na drugi dzień ciężko się rozchorowała na grypę i zrozumiała, że samopoczucie poprzedniego wieczora to nie przeczucie dotyczące nowego partnera, ale początek poważnej niedyspozycji zdrowotnej :)

 

10 godzin temu, Sky napisał:

A znacie ten eksperyment z wyobrażeniem sobie, że jecie cytrynę ? 
Mózgowi wydaje się, że to prawda i odczuwamy kwaśny smak,
choć cytryny tak naprawdę nie jemy.

Ja wykorzystuję tą "właściwość" mojego umysłu, gdy siedzę na nudnym spotkaniu służbowym, na którym nic się nie dzieje.

Przymykam delikatnie oczy i wyobrażam sobie, że siedzę na rajskiej plaży, a przede mną rozpościera się piękny ocean.

Ciało momentalnie się uspokaja i przywołuje z pamięci uczucie odprężenia i relaksu.

 

8 godzin temu, Lucjusz napisał:

Głównie dlatego Epiktet kładł tak wielki nacisk na pracę z wyobrażeniami czyli oceną rzeczy, chłop wiedział co robi.

W dużej mierze wykorzystuje to obecnie terapia behawioralno-poznawcza, która od Epikteta się wywodzi.

Ze stoicyzmem trzeba postępować bardzo ostrożnie, szczególnie jeśli nasz krytyk wewnętrzny jest mocnym skurczybykiem. Szybko możemy sobie narzucić cel, żeby nigdy się nie złościć czy nie smucić, a że z pewnością nigdy nam się to nie uda to pogłębimy nienawiść do samych siebie.

Poza tym pracować nad własnymi reakcjami emocjonalnymi możemy najskuteczniej w momencie, gdy ich nie doświadczamy - jeśli próbujemy "przetłumaczyć" sobie gniew w momencie jego doświadczania to jest to zwyczajne tłumienie emocji poprzez racjonalizację, a nie praca nad nimi. Robili to już nasi rodzice mówiąc nam "to nie jest powodu do płaczu", gdy płakaliśmy lub "nie złość się", gdy się złościliśmy. Jak się czyta "Rozmyślania" Marka Aureliusza to można odnieść wrażenie, że cesarz opierdalał samego siebie w podobny sposób - nie ma co się dziwić, że z czasem poszło to w jego przypadku w psychosomatykę i cierpiał na straszne bóle głowy.

Jeśli chodzi o Twój przykład z psem to najskuteczniejszą metodą na zmianę własnej reakcji emocjonalnej ze strachu na powiedzmy radość (chociaż będzie to trudne, lepszym celem wydaje się być reakcja neutralna) jest jak najbardziej szczegółowy opis tego co obserwujemy. Jeśli widząc psa czujemy wyłącznie strach to nasze doświadczenie można opisać jednym zwrotem - "groźny pies". W sytuacji, gdy będziemy potrafili podać więcej szczegółów na temat naszych doznań (np. "za ogrodzeniem stoi pies, który głośno szczeka, wydaje się być groźny, ale ma chyba przyjemną w dotyku sierść, ładny pyszczek i na pewno cieszy się, gdy widzi swojego pana") nasze doznania z ciała będą radykalnie inne, bo tych emocji będziemy doznawać w kolejnej takiej sytuacji więcej - nie tylko strach.

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, johnnygoodboy napisał:

Podam Ci inny fajny przykład z książki Lisy Feldman Barrett. Była na pierwszej randce z nowym znajomym, takiej trochę na siłę, bo pierwotnie facet się jej nie spodobał. W trakcie spotkania poczuła, że się rumieni i ma jakieś skurcze w żołądku. Pomyślała sobie - "kurcze, chyba się w nim zakochuję". Zgodziła się pójść na kolejną randkę. Jednak na drugi dzień ciężko się rozchorowała na grypę i zrozumiała, że samopoczucie poprzedniego wieczora to nie przeczucie dotyczące nowego partnera, ale początek poważnej niedyspozycji zdrowotnej :)

 

Mocne :D Ciekawe ile razy człowiek sam przeżył podobną sytuację, niekoniecznie jeżeli chodzi o randkę, a nawet nie połączył faktów - co zostało wywołane, jak i kiedy :D

Link to post
Share on other sites

Doceniam pracę, którą włozyleś w ten wpis. Przeczytałem z ciekawością.

Żeby wdrożyć to w życie, to trzeba by zacząć od dołu  - praca nad samoświadomością, medytacja na jakimś już zaawansowanym poziomie, a potem te zabawy z emocjami.

Edited by RedChurchill
Link to post
Share on other sites
W dniu 12.02.2021 o 00:46, Lucjusz napisał:

 

1. A = Spostrzeżenie jakiegoś zjawiska

2. B = Ocena tego co spostrzegliśmy

3. C = Reakcja ciała wynikająca z oceny zjawiska

4. D = Działanie wobec bodźca

Wg mnie reakcja emocjonalna jest szybsza niż świadoma ocena, uwarunkowanie sięga głęboko.

 

Zauważenie siebie w swoim życiu to punkt zwrotny imo.

Mi długo zajęło zrozumienie i doświadczenie, że w pracy ze sobą trzeba oprzeć się na metodach pośrednich, spryt w tropieniu własnych nawyków łącznie z tymi emocjonalnymi jest bardzo osobistą wycieczką.

 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, icman napisał:

Zauważenie siebie w swoim życiu to punkt zwrotny imo.

Mi długo zajęło zrozumienie i doświadczenie, że w pracy ze sobą trzeba oprzeć się na metodach pośrednich, spryt w tropieniu własnych nawyków łącznie z tymi emocjonalnymi jest bardzo osobistą wycieczką.

 To bardzo ciekawe gdy poznajemy co kieruje naszymi emocjami a tym samym uruchamia działania.
Jak można podmieniać przekonania i kierować potem swoimi emocjami :)

Polecam książkę - Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym. Davida Kahnemana
 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, spitfire napisał:

To bardzo ciekawe gdy poznajemy co kieruje naszymi emocjami a tym samym uruchamia działania.
Jak można podmieniać przekonania i kierować potem swoimi emocjami :)

Też tak uważam, to w ogóle jeszcze następny temat: świadomość własnych intencji. Wiedza mnoży pytania.

 

Dzięki za tytuł, wygląda ciekawie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, icman napisał:

Też tak uważam, to w ogóle jeszcze następny temat: świadomość własnych intencji. Wiedza mnoży pytania.

 Rozwiniesz ? 

Znalazłem coś takiego https://www.annaatras.com/swiadome-wyrazanie-intencji.html

 

9 minut temu, icman napisał:

Dzięki za tytuł, wygląda ciekawie.

Aby jej nie pominąć i nie odłożyć na kiedyś do przeczytania wklejam fragment opinii innego czytelnika pod którą się podpisuje obiema rękoma pomimo iż jestem na 80% jej przeczytania 

 

Na pierwszy rzut oka książka Kahnemana wydaje się suchą relacją na temat różnych, to mniej to bardziej ciekawych, psychologicznych eksperymentów prowadzonych w ciągu karieru naukowej przez autora oraz jego współpracowników. "Pułapki myślenia" to nie tylko jednak sprawozdanie z działalności naukowej pewnej grupy psychologów czy statystyków. Wnioski bowiem płynące z ich doświadczeń to coś więcej niż "goła" nauka.

Uważam, że pozycję tę należy raczej traktować jako wstęp do poznania, czasem dziwnych i nieracjonalnych, zachowań ludzi, a nawet do poznania samego siebie. Używane przez Kahnemana pojęcia systemu 1 i systemu 2 służące określeniu w postępowaniach ludzkich, swego rodzaju, "automatyzmu" decyzyjnego (system 1) oraz sztuki myślenia analitycznego (system 2) wydają się być czymś więcej niż tylko terminami pomocnymi w usystematyzowaniu różnych zachowań. System 1 i system 2 bowiem zdają się być realnymi, równoległymi "programami" sterującymi w ludzkim mózgu, z których mniej lub bardziej świadomie korzystamy. Lektura "Pułapek myślenia" umożliwia ich poznanie i uświadomienie sobie różnych błędów poznawczych z codziennego życia. Ponadto pozwala o nich rozmawiać, zauważać je wśród zachowań innych oraz jest w stanie choćby uodpornić przed różnymi populistycznymi zabiegami, czy to w mediach lub w polityce.

Dla mnie osobiście była to książka rzutująca na całe życie i zmieniająca jego postrzeganie. Dlatego też ode mnie dostała ocenę najwyższą z możliwych

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, icman napisał:

Wg mnie reakcja emocjonalna jest szybsza niż świadoma ocena, uwarunkowanie sięga głęboko.

 

Nie ma czegoś takiego jak świadoma ocena w czasie działania. Świadomie to my możemy wpływać na podświadomość, czyli Twoje "głębokie uwarunkowanie". Jeśli zobaczysz psa, wtedy widzisz po swojej reakcji, jak świadomie zmieniłeś swoje uwarunkowania. W programowaniu jest tak. Przygotowałeś program i go puszczasz obserwując jak się wykonuje i wywala błędy, które dalej trzeba poprawiać. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

No właśnie to napisałem tylko trochę to uprościłeś bo tam jest jeszcze parę innych czynników poza schematami podświadomymi. Jak spojrzysz na to dokładniej to zobaczysz, że emocja jest szybka ale sposób działania już jest mniej lub bardziej świadomy w zależności właśnie od uwarunkowań i natężenia tejże emocji.

Edited by icman
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.