Jump to content

Recommended Posts

Jakże ważny temat, prosi się o oddzielny wątek.

 

Albowiem wielu wróciło i gorzko tego pożałowało!

 

Dlaczego?

 

1) Kiedy zakończyłem pracę w Niemczech i wróciłem z tymi samymi dwiema walizkami do Polski, zajechałem do Wrocławia, gdzie miałem wtedy dziewczynę i zapukałem do jej drzwi - ta natychmiast mnie rzuciła. I to właściwie wystarczyłoby za dobry powód, ale nie wyczerupje tematu. 

 

Oczywiście nie miałem zamiaru wracać, było to tylko międzylądowanie serwisowe przed wyjazdem do Italii, ale dzięki temu kapitalnemu testowi - wiele zobaczyłem. Coś jak podsłuchać z trumny własny pogrzeb - bezcenne.

 

Ale przyjrzyjmy się innym powodom, które mogą się wydawać dobre, a są zwodnicze:

 

2) myślisz, że oto ci wspaniali kumple, z którymi wypiłeś tyle piwa uściskają cię serdecznie, a ty całując rodzimą ziemię jak papież w trakcie pielgrzymki ruszysz z nimi w wir życia towarzyskiego, a tu..... ZONK. Nie ma już żadnego zycia towarzyskiego, bo wszyscy oni mają swoje rodziny, prace i zasuwają podług marszutki, w którą sam ni cholery nie potrafisz się już wpasować.

 

Depresja niemalże murowana.

 

2) wydaje ci się, że oto zarobione pieniądze świetnie zainwestujesz i będziesz kimś. Hahhaaaa..... Daję ci 5 lat i wszystkie stracisz, wydasz na haracze, przysługi dla rodziny lub przejesz.

 

3) wydaje ci się, że teraz te kobiety spojrzą na ciebie przychylniejszym okiem :D 

 

4) zaczynasz mieć tę niebezpieczną manierę, że tam było wszystko tak, a tu jest tak... która oczywiście wkurwia wszystkich wkoło ciebie. 

 

itd. itd. itd.

 

Jeżeli już pojechałeś, możesz tylko jechać dalej, lub zostać tam, gdzie pojechałeś. Jeżeli masz sentymenty dla swojej Ojczyzny, lubisz ten chlew i chcesz go oglądać dla zachowania zdrowia psychicznego, jak ten Hanys, co musiał się 'sztachnąć' z rury wydechowej, by nie zemdleć od nadmiaru świeżego powietrza - bywaj tam, ale NIE WRACAJ. Nie odcinaj punktów zaczepienia! Nie likwiduj swoich baz, jeżeli nie masz ich w przynajmniej dwóch krajach.

 

Poznałem takich, którzy wrócili po 20 latach, bo nabrali się na tą narrację, że Polska taka piękna i tak wspaniale się rozwija, a Polki najpiękniejsze na świecie. Ich życie stało się udręką, a niemożność powrotu ze względu na upływ lat - przekleństwem.

 

Nie ma powrotu, bo nie ma powrotu mentalnie w buty z dzieciństwa, co się raz już zobaczyło, to się już nie odzobaczy.... 

  

Edited by absolutarianin
  • Like 18
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Jak się napisało Ziemkiewiczowni w "Żywinie":

"Żyć w Polsce to jakby się było zmuszonym pływać w kisielu. 

Da się, oczywiście, tylko każdy ruch kosztuje dwa razy więcej wysiłku."

 

Kraj jak by miał nieśmiertelnego, wspólnego wszech-Polakom ducha - uczynienia wszystkiego zjebanym. Każda czynność jest niczym jakaś gra w której chodzi o jak najbardziej pokręcony sposób jej ukończenia.

  • Like 14
Link to post
Share on other sites

Ale nie narzekajmy na kraj nad Wisłą, bo nie taki cel tego wątku miał być.

 

Jeżeli już wyjechałeś, postawiłeś pierwszy krok - postaw i drugi, wyrusz w drogę. Życie to droga. Możesz się zmęczyć i zatrzymać chwilę, żeby odpocząć, ale i tak przecież będziesz chciał iść dalej, dojść do kolejnego celu.

 

Spotkamy się na lotnisku we Frankfurcie, Dubaju, Newarku, Pekinie, Johannesburgu. Skoro globalitaryści tak to sobie wymyślili, to niech im bedzie, Polak wszędzie sobie poradzi i znajdzie kompana do flaszki, albo jakiś fajny biały, czy kolorowy cycek do przytulenia.

 

A nacja taka jedna, żmijowa, życzę im żeby im tam dupska tak wymroziło, żeby sami wypierdolili w podskokach do swojej ziemi takoż obiecanej jak i świętej, żeby ich to piekło kobiet i mężczyzn, które sami stworzyli, pochłonęło. Z całego serca!    

Edited by absolutarianin
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
Quote

myślisz, że oto ci wspaniali kumple, z którymi wypiłeś tyle piwa uściskają cię serdecznie, a ty całując rodzimą ziemię jak papież w trakcie pielgrzymki ruszysz z nimi w wir życia towarzyskiego

 

Jeśli dla Ciebie powrót do Polski = powrót do przeszłości, to wiadomo, że się zawiedziesz.

 

 

Quote

Daję ci 5 lat i wszystkie stracisz, wydasz na haracze, przysługi dla rodziny lub przejesz

 

Jeśli nie masz pomysłu na siebie i będziesz żyć z oszczędności to się one skończą. w Polsce/z Polski też można pracować...

Nic nikomu nie musisz dawać, ani robić nikomu usług jak nie chcesz.

 

Quote

wydaje ci się, że teraz te kobiety spojrzą na ciebie przychylniejszym okiem

 

Może nie przychylniejszym, ale przynajmniej nie traktują Ciebie jak biedaka z europy wschodniej (zachód to level hard, wschód od Polski: easy, w Polsce u siebie: medium)

 

 

 

Quote

zaczynasz mieć tę niebezpieczną manierę, że tam było wszystko tak, a tu jest tak

 

To już twój problem, że masz taką manierę. Taka jest tu rzeczywistość, a tam taka. Jeśli żyjesz życzeniowo i wszyscy mają się ułożyć pod ciebie, to się zawiedziesz. 

 

 

Wszystko ma swoje plusy i minusy. W Polsce jest wiele chujowych rzeczy, a "tam" też, tylko inne. A tak naprawdę większość to jest w głowie co jest "be" a co nie.

 

 

 

Link to post
Share on other sites

W momencie kiedy te wszystkie wielkie, ogólnopolskie protesty nic nie dały, właśnie wtedy spisałem Polskę na straty.
Nie ma już do czego wracać, ani nie ma o co walczyć. Kraj został sprzedany, a teraz będzie zaorany. Ktokolwiek tam pozostanie, na zawsze będzie niewolnikiem chciwego rządu.

Ktoś mi kiedyś powiedział że jeszcze będziemy tańczyć na grobach naszych dziadków(jako pokolenie). I chyba miał rację.

Mentalność ludzi jest tragiczna. Wszystko jest problemem. Wieczne rzucanie kłód pod nogi na każdym kroku. Polak wyrucha Polaka bez chwili zastanowienia.
Wypisałem się już z tego syfu permanentnie. Jeszcze tylko paszport mam, bo póki co jest mocniejszy(o dziwo) niż angielski.
 

Na prawdę nie chce mi się kopać z koniem. Za każdym razem kiedy przyjeżdżam do Polski to już po tygodniu zaczynam mieć dość, a po dwóch planuję przyśpieszoną ewakuację.

Zresztą mieszkanie na zachodzie stawia cię przez zupełnie nowymi wyzwaniami i możliwościami. Życie jest łatwiejsze(przynajmniej było pre-covid), ludzie są bardziej wyluzowani bo mają wszystkie podstawowe potrzeby zaspokojone i nie muszą się martwić że nie będzie co zjeść na kolację - tymczasem w Polsce to wcale nie takie rzadkie. 

Kiedyś bardzo marzyłem że chciałbym zarobić milion złotych.
Teraz kiedy mieszkam w UK widzę, że ten milion złotych to tak naprawdę mało.
Z drugiej strony w UK łatwiej zarobić milion funtów niż w Polsce milion złotych. 
Tak więc dla mnie profit + zawsze czułem że w Polsce się po prostu duszę.

Czy tęsknię za Polską? Nie. 
Czy wróciłbym do Polski? Nie, nawet gdyby mi zapłacili.

Szkoda mi tylko kolegów którzy jeszcze tam zostali. Ale cóż, proza życia.

  • Like 4
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
5 minutes ago, GriTo said:

luftu ino było mu trzeba.. :) 

 

Synek, godom ci, że Niemce tyż swoich nie lubia....

 

Ostatnio to zauważyłem, poznałem nowego tu w IT i mówię mu, że niedaleko, we wiosce obok znam jeszcze trzech innych i widzę jak taki grymas niesmaku zaczyna się malować na jego twarzy.... Nie wytrzymałem i parsknąłem przy nim śmiechem :D 

 

Ludzie mają już szczerze dosyć tego ogólnoświatowego burdelu i każdy liczy, że trochę dalej będzie choć odrobinę weselej.

Edited by absolutarianin
Link to post
Share on other sites
55 minut temu, UncleSam napisał:

Kiedyś bardzo marzyłem że chciałbym zarobić milion złotych.
Teraz kiedy mieszkam w UK widzę, że ten milion złotych to tak naprawdę mało.
Z drugiej strony w UK łatwiej zarobić milion funtów niż w Polsce milion złotych. 
Tak więc dla mnie profit + zawsze czułem że w Polsce się po prostu duszę.

Czy tęsknię za Polską? Nie. 
Czy wróciłbym do Polski? Nie, nawet gdyby mi zapłacili


Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. 

Tęskniłem zawsze za Polską gdy wyjeżdżałem i zawsze cieszyłem się gdy wracałem 

Gdy byłem w Holandii na Studiach na pół roku aby dorobić sobie do mieszkania. 

Gdy jeździłem na wakacje na 3m na Bawarię do rodziny.  
W końcu gdy byłem 3 lata temu w UK na małym kontrakcie w firmie inżynieryjnej. Proponowali mi potem pracę i do dziś mam tą ofertę od ich managera. 
Pieniądze są tam teoretycznie wysokie, ale   

 

Wizyta w NL dała mi życiowego kopa i za to dziękuje - na taśmie i na wózku pod turkami pracować nie będę . To jak Polacy są tam traktowani woła o pomstę do nieba, słyszałem opowieści starszych kobiet że czasem to jak w Auschwitz. Moja ambicja wzrosła o dobre 1000% i przekułem to na sukces. 

Jako młody chłopak oglądałem się za niemieckimi autami, gdy ostatnio odwiedzałem rodzinę na Bawarii, wszyscy wodzili wzrokiem za moim autem. Byłem zdziwiony ale pozytywnie zaskoczony. Rolę się odwróciły.

W UK poznałem fajnych ludzi i faktycznie co mi się tam podoba to klimat Premier League. Ale za żadne pieniądze nie mógłbym tam mieszkać i patrzyć na te grube Brytyjki ........ 70% po 30 to świnki w miniówach pod same stringi. Nawalone co weekend. 

 

Dziwnym trafem moi znajomi (ponad 10 osób) którzy też tam pracują na stanowiskach inżynieryjnych - ciągną do Polski, wręcz uwielbiają tu przebywać. Mało tego inwestują w PL np w domki nad Soliną bo docelowo mówią że chcą mieszkać w Polsce.

Nie neguje tutaj postu @absolutarianin żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, myślę że to rozsądne aby przy lock-downie nie wracać bo można się nie miło zdziwić.
(Miałem kilka zaczepek na Tinderze od kobiet które wróciły z zagranicy - także wiem o co chodzi między wierszami ;)).  Ale myślę że problem ten jest globalny a nie tylko lokalny w PL.

@UncleSam Cudze chwalicie swego nie znacie.
Lubię Polskę, Kocham Tatry i Beskidy, Kocham Mazury 

 

Edited by spitfire
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, larry said:

Jeśli nie masz pomysłu na siebie i będziesz żyć z oszczędności to się one skończą. w Polsce/z Polski też można pracować...

Jasne że można. Po powrocie jestem na wyższym stanowisku niż za granicą ale realnie zarabiam mniej. Tylko ja się z tym liczyłem i wróciłem z innych powodów.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Wszędzie trawa jest bardziej zielona i to chyba nie Polacy wymyślili ten tekst.

To, że jest wybór czy wyjechać czy zostać, to już bardzo duży sukces.

Na tym polega wolność.

Był czas gdy tego nie było.

A gdy ktoś wystarczająco nacieszy się wolnością Zachodu wróci na śmieci gdzie nic nie wolno i będzie się cieszył, bo będzie u siebie W DOMU.

Przerypanym, słabym, biednym, z tysiącem wad, ale własnym domu.

Byłem za granicą, posmakowałem tamtego dobrobytu i wad, wiem co piszę.

Tu k-wa jestem u siebie a nie przybłędą.

Inaczej patrzy się na to mając 20-40-60 lat.

Każdy rozgrywa swoje karty i tak powinno być.

 

 

Edited by JoeBlue
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
36 minutes ago, JoeBlue said:

Byłem za granicą, posmakowałem tamtego dobrobytu i wad, wiem co piszę.

Tu k-wa jestem u siebie a nie przybłędą.

Inaczej patrzy się na to mając 20-40-60 lat.

 

To się zmienia, bo nacje się mieszają. Możesz się nigdzie nie ruszyć od urodzenia i obudzić się w nieswoim domu, jak wielu Szwedów, czy Francuzów, nawet w Paryżu.

 

Możesz wreszcie pojechać 2 tysiące km, czy nawet więcej i czuć się jak w domu. Ciężko to wszak poczuć, jak się emigruje zarobkowo, a nie za życiem.

 

Są takie miejsca, gdzie wszyscy są przyjezdni i wtedy jest naprawdę fajnie, bo nie czuć zaduchu i wbrew pozorom, to nie tylko Ameryka 200 lat temu.  

 

W weekend będziemy imprezować, jak już nie pierwszy raz, Polacy, Rosjanie, Ukraińcy, Włosi - razem, w domu Niemców w Italii. Jedni robią animozje i podziały, a my żyjemy im wbrew!

Edited by absolutarianin
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Libertyn napisał:

Polska nie jest zła. Tylko za dużo w niej Polaków.

Koledze lewakowi proponuję emigrację do Malmö, Paryża albo Birmingham :) Ah, zapomniałem - tam nie mógłbyś się wymądrzać w ten sposób.

 

Dlatego siedzisz jeszcze w Polszy i srasz we własne gniazdo.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

W naszym pięknym kraju chyba najgorsza jest mentalność ludzi, zawiść i zazdrość na porządku dziennym. 

 

Będąc w Polsce na urlopie widze często ludzi chorych umysłowo, lub w depresji co pokazuje ze klimat tam raczej nie sprzyja. 

 

Kiedyś może wrócę, ale nie liczę na owacje i klepanie po plecach, a raczej na walkę ze skarbówka. 

 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, cst9191 napisał:

Koledze lewakowi proponuję emigrację do Malmö, Paryża albo Birmingham :) Ah, zapomniałem - tam nie mógłbyś się wymądrzać w ten sposób.

 

Koledze proponuje umówic się na randez-vous z Kononowiczem którego kolega tak ubóstwia.

Sra masa masa julkolibertarian dla których najlepiej by było jakby  wszyscy wypierdalali od ich portfela.

Link to post
Share on other sites
Teraz, Libertyn napisał:

Koledze proponuje umówic się na randez-vous z Kononowiczem którego kolega tak ubóstwia.

Póki co to możesz Prezydentowi Bożemu buty pucować. 

 

2 minuty temu, Libertyn napisał:

Sra masa masa julkolibertarian dla których najlepiej by było jakby  wszyscy wypierdalali od ich portfela.

Pierwszy człon o Tobie, a drugi mogę zaakceptować że to o mnie :)

 

Link to post
Share on other sites

Pogodzić kiedyś Polaków, by szanowali siebie nawzajem i by dało się tam żyć, to będzie zadanie na miarę węzła gordyjskiego, widać po was wyżej. Tylko naprawdę Wielki człowiek tego dokona.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Wolverine1993 akurat to powiedzonko się już przeterminowało, jak kurczak na antybiotykach w biedronce.

 

U mnie tylko powiększa się lista krajów, w których nie chciałbym dziś być, a kiedyś bywałem tam z przyjemnością. UK, Niemcy, Czechy. O USA to nawet nie wspomnę.

 

Mamy do czynienia z 'pokojowym odginaniem krzywej oczekiwań społecznych' czyli ludzie mają siedzieć w swoich macierzystych grajdołach i cieszyć się, że żyją oraz zająć się sobą i demografią, a nie listą życzeń z feed'a, nie latać gdzie popadnie jak muchy do gówna, jak te cwaniaczki/mariolki, co latały z truj-miasta do londka na 5 godzin roboty w korpo i wracały na noc wieczornym rujanem, bo im się tak opłacało bardziej.

 

Temat nie tyczył się emigrantów, co pojechali na budowlankę miesiąc temu - i siedzą u bauera w szopie w pięciu Polaków i pięciu Polaków Kresowych, oraz pięciu Rumunów. Ja nie mam nic przeciwko naszym braciom Rumunom, Ukraińcom, czy braciom z Afryki albo Indii, mam wśród nich także wielu kolegów, nie mam nic wreszcie przeciwko swoim rodakom, ale nie takie klimaty miałem na myśli w tym wątku.

 

Miałem na myśli ludzi jako tako zasymilowanych, którzy wiedzą, po co tu przyjechali, a nie bo ich za robotą zarzuciło i znają płynnie przynajmniej język kraju, w którym żyją, albo chociaż mają tu nieruchomość. 

Edited by absolutarianin
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
10 minut temu, absolutarianin napisał:

Pogodzić kiedyś Polaków, by szanowali siebie nawzajem i by dało się tam żyć, to będzie zadanie na miarę węzła gordyjskiego, widać po was wyżej. Tylko naprawdę Wielki człowiek tego dokona.

 

Piszesz o szacunku, pisząc taki fragment jak powyżej? Każdy wybiera swoją własną drogę i miejsce na Ziemi. I ponosi tego konsekwencje.

Link to post
Share on other sites
9 minutes ago, Obliteraror said:

Piszesz o szacunku

 

A skąd założenie, że ja mam do ciebie szacunek? :D  Robicie znowu gównoburzę, a ja tu dałem tylko kilka wskazówek, dla braci, którzy wyruszyli już w szeroki świat.

Link to post
Share on other sites

A myślisz że ludzie w Polsce którzy są ambitni i się czegoś dorobili są mniej szczęśliwi od rodaków którzy dokonali tego samego za granicą? Śmiem w to wątpić i jakoś sobie nie wyobrażam że może tak być. Większość tak biadoli i narzeka na obecną sytuację ekonomiczną w kraju, a wystarczy sięgnąć pamięcią te 20 lat wstecz żeby sobie uświadomić ze teraz jest tak na prawdę raj na ziemi. Już nie mówię żeby postawić się na miejscu ludzi którzy przetrwali wojny, holocausty itp, bo to jest w ogóle abstrakcja nie pojęta dla współczesnego Polaka i oby nigdy nikt

ponownie nie musiał tego doświadczyć. 

 

Pisze to jako jeszcze dość młody człowiek który nie mial tak na prawdę ani doświadczenia z sytuacją ekonomiczną lat 90, ani tym bardziej nie przeżył żadnych wojn, głodów, kataklizmów. 

 

Ale potrafię docenić to że żyje w tak wspaniałych czasach, ale niestety widzę że wiele osób nie potrafi i ciagle na coś narzeka i przeważnie są to oczywiście problemy pierwszego świata i niestety ale podejrzewam że to się odbije na nas wszystkich czkawką i będziemy jeszcze marzyć żeby powróciły te wspaniałe chwile, kiedy jedynym problemem człowieka było to czy będzie go stać na 3 gwiazdkowy hotel nad morzem,  czy może trzeba będzie przyzydzic i wynająć kwaterę w prywatnym domu ze wspólną łazienką i kuchnią.

Link to post
Share on other sites
20 minutes ago, Wolverine1993 said:

Zawsze kieruję się powiedzeniem że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Słysząc od znajomych co się dzieje na emigracji to podpisuję się pod tym rękoma i nogami 😄

Hmm, niby tak. Ale nie do konca.

Mi wystarczy przyjechac do PL tylko na wakacje i juz na pierwszej bramce na lotnisku, widzac te usmiechniete od ucha do ucha twarze pomyslec sobie: "No, bede tu tylko tydzien i wracam do normalnosci". 

Wiec trawa w Polsce moze az taka zielona nie jest.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.