Jump to content

Ja gotuje a ty zmywasz, czyli jak próbują nas dymać


Recommended Posts

Przyszedł mi ten temat do głowy kiedy stałem nad zlewem pełnym garów do umycia.

Ogólnie to od dłuższego czasu jestem całkowicie niezależny od kogokolwiek a już zwłaszcza od kobiet.
A czemu zwłaszcza? Bo to zwykle w relacjach pomiędzy kobietą a mężczyzną, dopuszczenie do sytuacji coś za coś, zwykle przynosi facetowi mniej profitów. Mówiąc prosto, próbuje się go wydymać.

Każdy pewnie przypomni sobie sytuacje ze swojego podwórka w której, jeśli nie próbowała, to przekręciła cię kobitka na wymianie handlowej. Najprostszym przykładem jest pakt - ja gotuje ty zmywasz.
Oczywiście nie generalizuje i mam świadomość że są kobiety, które nawet potrafią coś ugotować i to nawet nie zostawiając w kuchni za sobą, przejścia jak po potrąbie powietrznej.

Jednakże fakty są nieubłaganie, im kobieta młodsza, tym mniej potrafi zrobić w kuchni. Jeśli zaś chodzi o to jakie pobojowisko za sobą zostawia, to wiek nie ma tu znaczenia.


Przejdę jednak do przykładu. Zdarzyła mi się sytuacja, w której to dostałem nagłej słabości, opuściłem gardę i nie wiedzieć kiedy stałem przy zlewie pełnym garów.
Będąc całkowicie zdrowym, w życiu bym do tego nie dopuścił, jednak ostatnie przeziębienie pozbawiło mnie sił i uległem, to znaczy pozwoliłem dziewczynie/kobiecie! Ugotować sobie rosół dla postawienia na nogi.

Najśmieszniejsze jest to że ten rosół ona gotowała u siebie, a do mnie przyjechała już z ugotowanym.
Pomyślałem - no to co teraz może się już stać.
O ja biedny rzeczy nie świadom....
Do pełni szczęścia brakowało tylko ugotowania makaronu i to właśnie w tym miejscu zaczyna się najgrubsza akcja.
Na kuchence brakło miejsca do poruszania się, na jednym palniku stał podgrzewany rosół, na kolejnym garnek z makaronem, następny zajęty był garnkiem z durszlakiem. Co było na czwartym nie pytajcie, coś też tam stało. Pozatym całe dostępne miejsce na blacie było zajęte przez dodatkowe imponderabilia. Gdzie okiem sięgnąć bajzel.

Ostatecznie rosół był całkiem smaczny, jednak pobojowisko jakie zostawiła po sobie w kuchni uważam jednak za mało warte całości.
Żebym jeszcze dogadywał się z nią na tytularne, ja gotuje ty zmywasz. Nie kurwa. Po obiedzie wypiła jeszcze kawe i pojechała do siebie, a ja stojąc nad stertą garów w zlewie, zastanawiałem się co poszło nie tak?!


Ciekaw jestem waszych doświadczeń w tym temacie. Jak coś macie to piszcie.
Ogólnie przekrętów na wymianie mogę przypomnieć sobie więcej i napewno jeszcze coś dopiszę.

  • Like 8
  • Haha 1
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Łabędź napisał:

Jak coś macie to piszcie.

OBECNIE.

WYWIAD donosi, że ex już tak zdemobilizowała 'KOBIECĄ OGNISKOWĄ/DOMOWĄ' i zaczęła zamawiać 'koryto' na mieście.

 

CZYLIX.

SIEDzI cały dzień w domu....praca zdalna

..... A miasto przychodzi do niej na chatę.

 

...O curwa ale kyrk!

 

  • Like 3
  • Haha 5
Link to post
Share on other sites

Teoretycznie wydaje się sprawiedliwe, ale sztuką jest rozróżnić takie sprawy. To jak ktoś kto nas obdarowuje, oczywiście liczy się gest itd ale czasem możemy dostać gówno za 50zł i mieć wypominane, że dostaliśmy i mamy być dozgonnie wdzięczni.

 

To trudna sztuka.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Ja bym ja zjebał....

Powiedziałbym ze następnym razem z baru sobie zamówię rosół, bo zostawiła burdel po sobie...

To już nie te kobiety co nasze babcie, one wszystkie idą na łatwiznę.

 

Drugą sprawą to zmywarka sporo ułatwia.

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, Łabędź napisał:

Ostatecznie rosół był całkiem smaczny, jednak pobojowisko jakie zostawiła po sobie w kuchni uważam jednak za mało warte całości.
Żebym jeszcze dogadywał się z nią na tytularne, ja gotuje ty zmywasz. Nie kurwa. Po obiedzie wypiła jeszcze kawe i pojechała do siebie, a ja stojąc nad stertą garów w zlewie, zastanawiałem się co poszło nie tak?!

 

Wszystko sprowadza się do legendy o "zajmowaniu się domem". W czasach, których pralka pierze, zmywarka zmywa, a odkurzacz sam jeździ pod naszą nieobecność w mieszkaniu są ludzie, którzy naiwnie wierzą w "ukrytą pracę kobiet". W czwartek zrobiłem test. Kolację i posiłek do pracy* przygotowałem w 37 minut. Wyszło smacznie, tanio, szybko i zdrowo. W między czasie pozmywałem naczynia ze środy. Niestety, współczesne Panie lubią utrudniać sobie życie, by później narzekać, że jest im źle. 

 

*gotowana pierś z kurczaka, opieczona na woku z cebulą, papryką i marchewką. Do tego pół szklanki kaszy jęczmiennej. 

 

34 minuty temu, Tornado napisał:

OBECNIE.

WYWIAD donosi, że ex już tak zdemobilizowała 'KOBIECĄ OGNISKOWĄ/DOMOWĄ' i zaczęła zamawiać 'koryto' na mieście.

 

Moja ex specjalnie zostawała dłużej w pracy, by przychodzić na gotowe :D Teraz jest fit i zamawia "pudełka". Soft ten sam, tylko inny hadware. 

Edited by horseman
  • Like 9
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

100%

 

Jak ja gotuję to jest szybko, czysto i zjadliwe.

 

Jak pani gotuję to jest smacznie, długo i burdel w chuj.

 

Gdybym nie mial kobiety to przypuszczam że 50/50 gotowalbym w domu i jadł na mieście/w trasie.

 

Tak to tylko narzekania słyszę że nie pomagam w kuchni 🙃

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, smerf napisał:

Drugą sprawą to zmywarka sporo ułatwia

Kiedyś jak byłem w związku to miałem😅

Było to jednak wymuszone wymaganiami księżniczki, bo ona sobie rąk niszczyć w zlewie nie będzie.

Przyznam że jest to wygodne, ale tylko pod warunkiem że przestrzega się instrukcji użytkowania - raz, dwa - wkłada się do niej naczynia regularnie a nie wpieprza wszystko do zlewu a jak nie ma z czego jeść to przekłada się dopiero do zmywarki. A to był standard.

Pozatym, mam małą kuchnię to i zmywarka była mała przez co trochę mało ekonomiczna. Jak bym miał miejsce zainwestował bym w dużą na pewno. Chociaż teraz samemu nie narzekam na zmywanie, dużo nie mam.

 

Godzinę temu, DOHC napisał:

Teoretycznie wydaje się sprawiedliwe, ale sztuką jest rozróżnić takie sprawy. To jak ktoś kto nas obdarowuje, oczywiście liczy się gest itd ale czasem możemy dostać gówno za 50zł i mieć wypominane, że dostaliśmy i mamy być dozgonnie wdzięczni.

 

To trudna sztuka.

Jasna sprawa bracie. Jednak jeszcze (napisze to z dużej litery) NIGDY nie spotkałem się z wymianą usługowo/handlową pomiędzy kobietą a mężczyzną, z której facet miał by większą kożyść.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Łabędź napisał:

Ostatecznie rosół był całkiem smaczny, jednak pobojowisko jakie zostawiła po sobie w kuchni uważam jednak za mało warte całości.
Żebym jeszcze dogadywał się z nią na tytularne, ja gotuje ty zmywasz. Nie kurwa. Po obiedzie wypiła jeszcze kawe i pojechała do siebie, a ja stojąc nad stertą garów w zlewie, zastanawiałem się co poszło nie tak?!

 

Brachu niedługo dzień kobiet proponuję coś takiego sprezentować kobiecie😁

Po wykonanych czynnościach kultura nakazuje posprzątać widocznie pani stwierdziła, że ona ugotowała a ty sprzątasz.

Na drugi raz powiedz kobiecie ,że u ciebie panują pewne zasady i albo się ich trzyma albo w ogóle niech nie przychodzi.

Może chciała dobrze z tym rosołem, ale wyszło jak zwykle bo dzisiaj kobiety przy garach to już nie stoją a jak o tym wspomnisz to krzyczą o równouprawnieniu..

 

Dzień Kobiet 2018: śmieszne memy, obrazki, GIF-y - ESKA.pl

 

  • Like 2
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites

Przypomniało mi się jak zostałem poproszony o zamontowanie drzwi do schowka pod schodami. 

Urabiała mnie dosyć długo, a wszystko co proponowała w zamian to dobry obiad u niej.

Ja pracę wyceniłem na 3 dobre obiady w restauracji. 

Ostatecznie robotę zrobiłem, ale z trzech obiadów do zapłaty zjadłem tylko jeden.  

 

Eureka, panowie przypomniałem sobie jeszcze że RAZ zostałem zaproszony na pewien zabieg kosmetyczny i to bez żadnych powodów. Ot tak jak chcesz to wpadnij. Chociaż może mój samczy umysł nie wyłapał jakiś ukrytych aluzji jeśli chodzi o odwdziękę. A może dopiero zostanę o takową "poproszony" i będzie mi wbijane poczucie winy jak odmówię. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Łabędź napisał:

Jak bym miał miejsce zainwestował bym w dużą na pewno.

Duża zmywarka czytaj normalny rozmiar się opłaca, ale trzeba mieć dużo naczyń. Jak jestem samemu to załączam ją raz na 3-4 dni i to razem z garami i patelniami. 

 

Jak jesteśmy we dwoje to co 1.5-2 dni. 

Ale i tak się dużo bardziej opłaca mieć zmywarkę niż myć ręcznie.

 

A jak się już nauczysz ładować poprawnie to rozładowanie to kwestia 3 minut. Same profity :) i gary suche i zdezynfekowane.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

🤔 Spróbuję poważnie się zastanowić. Więc tak...

 

Nigdy nie zdarzyła mi się laska, która by gotowała lepiej ode mnie lub co najmniej równo. W całym zakresie wiekowym od dwudziestu paru do czterdziestu. 

 

Szczytem możliwości jest makaron z czymś albo jakieś proste mięso typu kurczak, czy schabowy. Ale to nieliczne potrafią. Większość jak ma wybór ugotować czy zjeść na mieście - wybiera miasto. 

 

Burdel w kuchni każda zostawiała. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Znów te wiedźmy nie wierne nic tylko spalić na stole. 🤣 

 

 

Jeśli chcesz wiedzieć jak kobieta sobie radzi w domu warto zobaczyć jak jej matka sobie radzi i wszystkim zarządza i w jakiej relacji jest z ojcem. 

Wtedy wszystko będzie wiadomo jak to z nia będzie. 

Edited by Optimus Prime
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Chyba miałem wyjątkowe szczęscie, bo w przedziale wiekowym 20-25 aż 3 z 4 kobiet gotowały smacznie i zmywały po sobie, co więcej same proponowały zmywanie po tym jak częstowałem je obiadem.

 

Zawsze jednak musi być wyjątek od normy i był też ten 1 z 4 przypadków, który zwymania się nie imał, dwie lewe ręcę, księżniczka wychowana przez rodziców, że to zmywarka zmywa.

 

Nauczyłem ją obsługi gąbki i płynu do naczyń, by jebnąć śmiechem kiedy u niej w domu rodzinnym chciała coś zmyć i zapytała ojca gdzie mają płyn by usłyszeć "jaki płyn? wstaw do zmywarki" XDDD

 

Niektóre osoby są na siłe uczone niezaradności :P

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Generalnie partnerka chętnie gotuje ale niesmacznie więc zazwyczaj sam sobie gotuję. Zmywa zmywarka, ładuje najczęściej partnerka, zakup, podłączenie, dosypywanie proszków, czyszczenie to ja.

Pierze pralka, swoje pranie wrzucam i rozwieszam prawie zawsze sam. Zakup pralki czy naprawa (pasek spadł kiedyś) to ja.

 

Prace domowe są obecnie tak proste że lepiej je robić samemu i nie dawać argumentów "ja wszystko robię" a ty "tylko do pracy chodzisz". 

9 hours ago, Łabędź said:

Było to jednak wymuszone wymaganiami księżniczki, bo ona sobie rąk niszczyć w zlewie nie będzie.

Nie słyszała o rękawiczkach gumowych? :)

10 hours ago, horseman said:

Niestety, współczesne Panie lubią utrudniać sobie życie, by później narzekać, że jest im źle. 

Obserwowałem kilka pań w domu (dziewczyn/współlokatorek) i generalnie efektywność to nieznana koncepcja. Gdy jestem w kuchni mam plan robię A najpierw, w trakcie robię B w międzyczasie już coś zmyje itd.

Nie bez powodu najlepszymi szefami kuchni są faceci. Nie chodzi tylko o talent kucharski ale też organizacyjny. 

Ostatnio mnie naszła myśl, czy kobiety kiedyś były z innej planety skoro dawały radę kilkorgiem dzieci się zająć, wodę drewno przynieść, nakarmić zwierzęta gospodarskie itd. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Takie czasy. Albo się dostosujecie  związków partnerskich, albo bierzecie  karynkę utrzymankową. Albo bierzecie na spółę z milionami facetów panią Sashę i narzekać na to jak to kiedyś było lepiej. I jak to kobiety są złe.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Orybazy napisał:

generalnie efektywność to nieznana koncepcja.

Ażebyś wiedział.

Moja małżowina najczęściej przetrzymuje naczynia przez noc aby się porządnie zaschły i rusza z myciem z rana.

Zamiast max kwadrans mycie zajmuje jej  z godz. lub dłużej.

Ale za to może się potem chwalić ile trudu i czasu wkłada w swoje domowe obowiązki. :D

  • Like 1
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
30 minutes ago, Orybazy said:

Ostatnio mnie naszła myśl, czy kobiety kiedyś były z innej planety skoro dawały radę kilkorgiem dzieci się zająć, wodę drewno przynieść, nakarmić zwierzęta gospodarskie itd. 

Przystosowanie. Organ nieużywany zanika, itp. Po co wykształcać w sobie lub rozwijać umiejętności, które już nie są potrzebne? U młodych Julek, to zaraz ostatnią w rodzinie od którejś coś wymagano, to będzie prababcia. 

 

Prababciu, jak ty mogłaś żyć w takich choojowych czasach! 

 

To są już 3 pokolenia spierdolenia. Ale to faceci są winni temu stanowi. 

Edited by maroon
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, maroon said:

Prababciu, jak ty mogłaś żyć w takich choojowych czasach! 

Ja to jeszcze mogłem zobaczyć, moja prababcia 83 lata gotowała nam obiad, chodziła psy karmić itd. dwa tygodnie przed śmiercią. Całe życia praca, tak jak pradziadek na gospodarce.

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, maroon napisał:

Prababciu, jak ty mogłaś żyć w takich choojowych czasach! 

Tylko czy ktokolwiek z dzisiejszych egocentryków by na taką prababcie zasługiwał?
Bo nie tylko kobiety "upadły". Upadli też w dużej mierze "mężczyźni".
Już widzę tych korpowymiataczy w garniakach i wytrymowanym zaroście jak budują barykady w 1920. Już widzę jak poczuwają się do obowiązku wobec czegoś więcej niż własna dupa i interes.

Moja prababcia przy dzisiejszych mężczyznach miała żelazne jaja i nerwy.
 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 minute ago, Orybazy said:

. Całe życia praca, tak jak pradziadek na gospodarce.

To może nie chodzi o pracę całe życie, ale one tej pracy się nie bały i potrafiły ją wykonać. Inny tryb wychowania. 

 

A dziś dziecko-Julka nie ma żadnych obowiązków. Tylko "dej tate lepszy smartfon". A przygłupi tate spełnia każdą zachciankę "mojej małej księżniczki" 🤮 I potem wyrasta pełnoprawna roszczeniowa Juleczka. 

3 minutes ago, Libertyn said:


Już widzę tych korpowymiataczy w garniakach i wytrymowanym zaroście jak budują barykady w 1920. Już widzę jak poczuwają się do obowiązku wobec czegoś więcej niż własna dupa i interes.
.
 

Wszyscy się przystosowują. W 1920 nie zajumywaki ci 60% dochodu. Życie było może brutalniejsze, ale też dużo prostsze. Wykształcenie to był awans społeczny, a nie jebanie na dwa etaty. Itp. Itd. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Łabędź napisał:

zastanawiałem się co poszło nie tak?!

Trochę ne czaję. Czułeś się źle, Twoja kobieta przyjechała do Ciebie, przywiozła rosół który wcześniej zrobiła, ogarnęła go i nakarmiła Ciebie, gdzie:

- poświęciła czas na zrobienie go

- poświęciła pieniądze na to (zapewne niewielkie, ale zawsze)

- Poświęciła czas na przyjechanie do Ciebie 

- poświęciła czas na zrobienie go u Ciebie

 

Ty po tym wszystkim musiałeś zmyć:

- garnek po rosole

- garnek po ugotowaniu makaronu

- durszlak

- i coś tam jeszcze co w uj zawaliło Ci kuchnię (nie wiem co to mogło być)

 

Jak na moje oko 5 min zmywania. Jej czas włożony w to był dużo większy. Co pominąłem? 

  • Like 1
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@Taboo Zacznijmy od tego, że jak ktoś się czuje źle, to nie stawiasz go do garów. Czyli nie robisz condiszionala albo-albo, a już szczególnie jak coś od siebie deklarujesz, typu "ugotuję ci". 

 

Co pominąłem? 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
18 minutes ago, Libertyn said:

Bo nie tylko kobiety "upadły". Upadli też w dużej mierze "mężczyźni".

Nie zauważyłem żeby faceci przestali podtrzymywać cywilizację. Może rowy już nie kopią łopatą a koparką ale za zarobione pieniądze kupują do domu pralki, lodówki, zmywarki.  

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, maroon napisał:

To może nie chodzi o pracę całe życie, ale one tej pracy się nie bały i potrafiły ją wykonać. Inny tryb wychowania. 

Przymus sytuacyjny, żadne tam sranie o samorealizacji, mgtow. Żyjesz by pracować i pracujesz by przeżyć. Żenisz się też by przeżyć

Cytat

A dziś dziecko-Julka nie ma żadnych obowiązków.

A dziecko Julek z masą gier komputerowych i mamusią która nie wymaga nic? 

Cytat

Tylko "dej tate lepszy smartfon". A przygłupi tate spełnia każdą zachciankę "mojej małej księżniczki" 🤮

Dej tate i mame to kwestia wszystkich dzieci. Córeczki tatusia i maminsynkowie to problem. 

Cytat

I potem wyrasta pełnoprawna roszczeniowa Juleczka. 

Wszyscy się przystosowują. W 1920 nie zajumywaki ci 60% dochodu.

W 1920 to jeśli nie byłeś elitą, zarabiałeś takie kwoty że jedyne wakacje jakie mogłeś mieć to był wyjazd zbiorkomem do parku w swoim mieście. 

Cytat

Życie było może brutalniejsze, ale też dużo prostsze. Wykształcenie to był awans społeczny, a nie jebanie na dwa etaty. Itp. Itd. 

Etat był dłuższy i nie dawał zabezpieczeń. Na wykształcenie musiałeś mieć środki i pieniądze. 

Link to post
Share on other sites
14 minut temu, maroon napisał:

Zacznijmy od tego, że jak ktoś się czuje źle, to nie stawiasz go do garów.

Piszę z własnego, niedawnego doświadczenia, kiedy miałem covida (przechodziłem całkiem ok).

 

Też kobieta przyjechała do mnie ugotować rosół :D Co lepiej, ukręciła potem z warzyw i mięsa po rosole genialny pasztet, który miałem na parę dni.

 

Mi głupio było nawet potem NIE pozmywać. Nikt też nie stawiał warunków, tylko rzeczy same się potoczyły, to nie jest dzwiganie ciężarów. 

 

Też lubię pożądek i dbam o to u siebie w domu, dbałem przez całe życie. Mogłem coś zamówić i nie gotować, ale wtedy bym musiał wyjść z domu i wyrzucić śmieci. A tak kobieta mi to ogarnęła i nie musiałem.

 

Dla mnie trochę przejaskrawiony temat.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.