Jump to content

Ja gotuje a ty zmywasz, czyli jak próbują nas dymać


Recommended Posts

W życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wymagać od chorej i osłabionej osoby pozmywania garów w zamian za zrobienie rosołu lub czegokolwiek innego do jedzenia. Toż to zwyczajne skurwysyństwo. To mniej więcej jak wymagać od leżących w szpitalu aby pozmywali swoje talerze i sztućce po zjedzeniu podanego im obiadu. Sam pamiętam, że jak zdarzało mi się chorować i miałem temperaturę, to ugotowanie czegokolwiek w kuchni, a następnie pozmywanie tego co zostało było dla mnie momentami nie lada wysiłkiem. Czy ja dobrze widzę, że niektórzy tu narzekają na to, że piętnujemy tego typu zachowania, czy może nikt nie zauważył tego nic nieznaczącego szczegółu? Ale no tak, białogłowym przecież wszystko wolno.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

@Krugerrand Widzisz. Bo przecież dziurka może się obrazić. I co wtedy? Kto rosołek zrobi, kto szklankę wody poda? 🤔

 

Tak to jest jak parytety za mocno wjadą. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Niestety, ale płaczesz po rozlanym mleku. Mężczyzna musi przewidywać cały czas i działać z wyprzedzeniem. Następnym razem powiedz, żeby zostawiła żarcie, później sobie zrobisz, teraz nie masz apetytu, ale niech kawę zrobi i chwilę posiedzicie. Coś na takiej zasadzie. 

 

Co do zmywania to nie pamiętam, żebym kiedykolwiek się wkurwił na coś podobnego. Zmywanie to sekunda roboty. Z ziomalką to żarcie wspólnie robimy na wyjazdach, czy jak u siebie siedzimy, czyli razem zmywamy i razem obieramy ziemniaki przy okazji pierdoląc jakieś głupoty. Osobiście nigdy bym nikogo nie zaprosił, jakbym chory leżał, bo nie chcę zarażać. Podziękowałbym za chęci, ale spotkamy się później. Jebać, żeby później mi ktoś wypominał. 

 

Usprawiedliwienie masz, bo jednak w chorobie człowiek inaczej myśli i się zachowuje. To nie jest idealny stan, więc sobie nie pluj w brodę. Nic się wielkiego nie stało, może za duża dawka red pilla weszła 😆 Możesz podziękować za taki test nawet. Teraz wiesz, jak twoja kobieta działa, czyli chaotycznie. Nie wyobrażam sobie, żebym robił u kogoś żarcie i nie posprzątał od razu wszystkiego. Zostawiłbym tak, jak wszedłem, dosłownie tak to powinno wyglądać, jak ktoś coś robi. Albo robisz wszystko ty raz, a później kolejna osoba wszystko raz, a nie żaden podział w jednym wymiarze kuchennym, czyli gotowanie i zmywanie. Prawidłowy podział to ty dzisiaj robisz wszystko, a ja robię wszystko kolejny raz. Wcześniejszy podział nie jest sprawiedliwy, bo zawsze będzie dysproporcja, nawet w ramach wybranego posiłku. Zasada wzajemności tak nie działa moim zdaniem. Nie można wymienić gotowania na zmywanie, po prostu. Albo wspólnie wszystko, albo oddzielnie, ale całość. 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Łabędź napisał:

Jednak jeszcze (napisze to z dużej litery) NIGDY nie spotkałem się z wymianą usługowo/handlową pomiędzy kobietą a mężczyzną, z której facet miał by większą kożyść.

Ja się spotkałem a nawet been there seen there.  Dwa razy . Byłem beta prowajderem po kolesiach którzy byli autentycznymi przemocowcami (nie "pszemocowcami " jak czasami pisza rozne egzaltowane panienki ).
Panie korpo wysoka pozycja w tej hierarchii zawodowej ,utrzymywały  zwykłych bandytów, trochę życiowych nieudaczników . Wtedy - to jest kilkanaście lat temu myślałem ze hmm miały pecha. Nie to ja miałem bo nie było tego forum ani nie znalem niczego  co można było nazwać filozofia męskiej świadomości związków (brakuje słowa bo "ruch "oznacza jednak cos bardziej usystematyzowanego). 

Co do tematu. Trzeba dzielić się obowiązkami domowymi w taki sposób, że należy wcześniej to ustalać ale nie ma potrzeby wyznaczać sztywnych granic - to nie dryl wojskowy a dom to nie koszary. Jednak  wcześniej to zrobimy, tym lepiej bo jeszcze kiedy pani hormony buzują jeszcze na coś można się umówić, żartobliwie, spisać to na przykład. Oczywiście po jakimś czasie można sobie takimi zobowiązaniami dupę podetrzeć bo panie i tak zrobią z takich zobowiązań wiadomo co ale warto to tez w żartach przypomnieć , ze na to sie umawialiśmy. To często przywołuje dobre wspomnienia z początku związku.  Należy próbować !

Edited by Personal Best
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ok, do teoretyków parytetów. 

 

Ona ci ugotuje. Ty pozmywasz. 

 

Normalnie to działa, żadna ujma na honorze. 

 

Ale zdarzy się złamana ręka, noga, 40 stopni, samopoczucie takie, że ledwo z łóżka wstajesz. 

 

Ona ugotuje. Ty pozmywasz. 

 

Żony są w domu, kurwy za płotem i trzeba być człowiekiem

 

Edited by maroon
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Znam odwrotną sytuację: pani ze złamaną ręką aż rwała się do gotowania, byle mąż po pracy zjadł gorący obiad.

Kontekst (istotny): małżeństwo w rozkładzie, w każdym możliwym podpunkcie. Mąż daje się szmacić "bo dzieci muszą mieć oboje rodziców". Żona mieszka, pracuje i przeżywa drugą młodość w innym kraju, wraca na tydzień w skali roku "do dzieci" - w tym czasie nie tyka się żadnych prac domowych, tylko siedzi w telefonie i rozpowiada swoim koleżankom o rzekomej przemocy męża.

Tym razem wróciła do kraju ze złamaną ręką. Kiedy mąż siedzi w pracy a dzieci w szkole, żona po raz pierwszy od wielu lat postanawia zrobić obiad. Do domu wraca syn, który już nieraz słyszał jej kłamstwa o mężu rozpowiadane komu popadnie. Każe wynosić się z kuchni i robi obiad sam, byle matka nie dorwała się do garów i nie miała pretekstu by kłamać, jak to mąż zagonił ją do pracy z połamanym przedramieniem.

Całe szczęście, że syn czytał już w owym czasie wątki na braciasamcy.pl.

  • Like 3
  • Sad 3
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Optimus Prime napisał:

Jeśli chcesz wiedzieć jak kobieta sobie radzi w domu warto zobaczyć jak jej matka sobie radzi i wszystkim zarządza i w jakiej relacji jest z ojcem. 

Wtedy wszystko będzie wiadomo jak to z nia będzie

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Oczywiście ktoś może mieć inne doświadczenia, ale ja osobiście jestem świadkiem sytuacji, której w domu rodzinnym matka zajmowała się domem bardzo słabo. Pokolenie które wyszło z tego domu, trzy córki praktycznie robione po sobie, jest w różnym stadium świadomości. Dwie starsze totalna porażka jeśli chodzi o dom, za to najmłodsza (teraz już 40+) wzorowa pani domu.

Czasem coś się naturze udaje😉.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Łabędź napisał:

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Oczywiście ktoś może mieć inne doświadczenia, ale ja osobiście jestem świadkiem sytuacji, której w domu rodzinnym matka zajmowała się domem bardzo słabo. Pokolenie które wyszło z tego domu, trzy córki praktycznie robione po sobie, jest w różnym stadium świadomości. Dwie starsze totalna porażka jeśli chodzi o dom, za to najmłodsza (teraz już 40+) wzorowa pani domu.

Czasem coś się naturze udaje😉.

 

 

To prawda że się udaje - Patrz łabędzie żyją razem całe życie ;)

  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Taboo napisał:

Trochę ne czaję. Czułeś się źle, Twoja kobieta przyjechała do Ciebie, przywiozła rosół który wcześniej zrobiła, ogarnęła go i nakarmiła Ciebie, gdzie:

- poświęciła czas na zrobienie go

- poświęciła pieniądze na to (zapewne niewielkie, ale zawsze)

- Poświęciła czas na przyjechanie do Ciebie 

- poświęciła czas na zrobienie go u Ciebie

 

Ty po tym wszystkim musiałeś zmyć:

- garnek po rosole

- garnek po ugotowaniu makaronu

- durszlak

- i coś tam jeszcze co w uj zawaliło Ci kuchnię (nie wiem co to mogło być)

 

Jak na moje oko 5 min zmywania. Jej czas włożony w to był dużo większy. Co pominąłem? 

Sorry Taboo ale twoje myślenie w tej chwili jest jak myślenie roszczeniowej panienki. Wyliczanie kto ile dla kogo zrobił.

Nie przemawia to do mnie. 

 

Jak chcesz to jak mogę zacząć wyliczać w tą stronę.

- Rosół w barze 15zł (teraz podczas Covida nawet z dostawą)

Bez stania przy garach, gotowania, zmywania, sprzątania. I [email protected] mnie obchodzi ile wkładu trzeba było włożyć w ugotowanie jego. Racjonalizacja zysków i kosztów.

 

Twoje myślenie jest myśleniem, które może zagonić w poczucie winy, nic więcej.

 

Jak ja deklaruje się coś zrobić to robię to do końca bez zastanawiania się nad tym kto ile pracy włoży w daną czynność i czy mi się to będzie opłacać. Poprostu czuje taką potrzebę z serca. W dodatku jak są powody i okoliczności ku temu.

 

 

W całym tym temacie chodzi mi właśnie o proporcje kosztów do zysków. Tak jak ktoś napisał wcześniej, nie dajmy się wciągnąć w wymianę, która jest nie na naszą korzyść. Jak już się z kimś na coś umawiamy to róbmy to na zasadzie, dziś wszystko jak następnym razem wszystko ty. 

Panowie są jednak generalnie lepszymi organizatorami o ich wkład/koszty zawsze będą niższe. No sorry ale u mnie przynajmniej tak jest.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, UncleSam napisał:

Tak to tylko narzekania słyszę że nie pomagam w kuchni 

Kiedyś przyszedł hydraulik wodomierze pomieniać.

Lekko były za paskiem pilśni pod szawką zlewozmywaka.

Oczywikx awantura, bo nie pomagam.

 

JEBNOŁEM z Buta.

Pilśnia spadła.

Jest dostęp.

Proszę.

😎

   

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

  

Godzinę temu, Krugerrand napisał:

W życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wymagać od chorej i osłabionej osoby pozmywania garów w zamian za zrobienie rosołu lub czegokolwiek innego do jedzenia. Toż to zwyczajne skurwysyństwo.

Dlatego wypisałem wszystko w punktach jak dla mnie z opisu wyglądało ta sytuacja i podałem też swój przykład. Sytuacja sytuacji nierówna. Czy @Łabędź chwiał się na nogach i nie miał kontaktu z rzeczywistością z gorączką 40 - tego nie napisał. Ja tak nie miałem i dla mnie pozmywanie po tym, co zajęło mi 5 min, nie było niczym złym.

1 godzinę temu, Krugerrand napisał:

Toż to zwyczajne skurwysyństwo.

Czy skurwysyństwem też nazwiemy brak zainteresowania w takiej sytuacji? Brak zaproponowania jakiejkolwiek pomocy? 

 

Czy kumplowi który wpadnie, podrzuci Tobie 3 garnki żarcia (które trzeba będzie pozmywać) ze zwykłej troski i poleci bo nie będzie miał czasu na więcej - też można napisać "Ty chuju, jak mogłeś, było wogóle nie przyjeżdżać!"?

 

Nie zrozum mnie źle, zachowanie które jest słabe należy piętnować, sam doświadczam tego na co dzień (mam zespół, 5 facetów, np nieoddawanie pieniędzy u 2 z nich jest nagminne). Chodzi o pewien balans.

 

Tak jak @mac pisze:

1 godzinę temu, mac napisał:

Nic się wielkiego nie stało, może za duża dawka red pilla weszła

 

1 godzinę temu, mac napisał:

Mężczyzna musi przewidywać cały czas i działać z wyprzedzeniem. Następnym razem powiedz, żeby zostawiła żarcie, później sobie zrobisz, teraz nie masz apetytu, ale niech kawę zrobi i chwilę posiedzicie. Coś na takiej zasadzie.

I tu Mac znowu strzelił w sedno. Wydaje mi się że czasem wymagamy za dużo od ludzi aby się domyślali, bo Ty masz pewne wartości i chcesz by każdy miał takie same. Tak nie będzie. Można tego wymagać, jasne, ale samo się z powietrza nie weźmie. "Ja bym pozmywał, tak się nie robi" - no się nie robi, jak ktoś nie widzi takich rzeczy to słabo. Dlatego też można było zakomunikować - słabo się czuję, czy możesz też zostawić porządek po sobie? Albo podziękować za pomoc i prosić o nie przyjechanie. Jak chcesz przebywać wśród ludzi (a tym bardziej kobiet) i mieć nahdzieję że każdy będzie w porządku wobec każdej sytuacji - to od razu polecam bieszczady i monk mode. 

 

Wiele rzeczy mnie wkurza w ludziach - niesłowność, głupota, brak odpowiedniego zachowania. Ale mamy wybór - albo ustawiamy świat wokół siebie jak chcemy, albo rezygnujemy ze znajomości (bo nie warto kopać się z murem), albo akceptujemy niektóre rzeczy (co nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo mała rzecz może prowadzić to większych).

 

6 minut temu, Łabędź napisał:

Wyliczanie kto ile dla kogo zrobił.

Nie chodziło o wyliczanie, ale pokazanie pewnej zależności która mnie dosyć zdziwiła.

 

8 minut temu, Łabędź napisał:

Poprostu czuje taką potrzebę z serca

No i ktoś też poczuł "potrzebę serca" i do Ciebie przyjechał, ale zostało to totalnie pominięte w Twoim wpisie - sytuacja że ktoś chciał Tobie dobrze: 

 

1 godzinę temu, maroon napisał:

trzeba być człowiekiem

 

A to niżej:

11 minut temu, Łabędź napisał:

W całym tym temacie chodzi mi właśnie o proporcje kosztów do zysków. Tak jak ktoś napisał wcześniej, nie dajmy się wciągnąć w wymianę, która jest nie na naszą korzyść.

Trochę się kłóci z tym:

12 minut temu, Łabędź napisał:

Wyliczanie kto ile dla kogo zrobił.

Nie przemawia to do mnie.

A może ja to źle rozumiem (nie chodzi o punktowanie Twojej wypowiedzi, może rzeczywiście czegoś nie rozumiem - czytam forum i piszę komentarze w robocie). Ale jedno mnie zastanawia - czy ta wymiana była na Twoją niekorzyść?

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@Taboo tu chodzi o zasadę, że pewne rzeczy robisz od a do z, a nie rozliczasz co do grosza. I pewnie imć @Łabędź bardziej to miał na myśli, a nie że mu korona spadnie jak gary umyje.

 

Mnie by osobiście do łba nie przyszło, żeby jak jakąś pomoc deklaruję potem kogoś zostawiać z majdanem do posprzątania. Chyba, że było to deklarowane od początku. Tu chyba nie było, więc domniemanie jest, że jak pani utylizuje kuchnię nawet do podgrzewu, to potem tę kuchnię ogarnie. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, maroon napisał:

Mnie by osobiście do łba nie przyszło

Mnie też nie :)

 

Ale a propo wymagań co do innych ludzi mój pogląd napisałem wyżej.

2 minuty temu, maroon napisał:

Chyba, że było to deklarowane od początku. Tu chyba nie było

W sumie z obu stron nic nie było deklarowane.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Taboo napisał:

Czy skurwysyństwem też nazwiemy brak zainteresowania w takiej sytuacji? Brak zaproponowania jakiejkolwiek pomocy?

Jeśli ktoś interesuje się moim losem w taki interesowny sposób, to jak najbardziej tak.

 

2 godziny temu, Taboo napisał:

Czy kumplowi który wpadnie, podrzuci Tobie 3 garnki żarcia (które trzeba będzie pozmywać) ze zwykłej troski i poleci bo nie będzie miał czasu na więcej - też można napisać "Ty chuju, jak mogłeś, było wogóle nie przyjeżdżać!"?

To jest zupełnie inna sytuacja do opisanej w temacie. Nie mamy nic na temat tego, żeby pani nie miała czasu, po prostu oświadczyła arbitralnie, że skoro zrobiła rosół, to on ma pozmywać.

Chyba, że czegoś gdzieś nie doczytałem.

 

2 godziny temu, Taboo napisał:

Chodzi o pewien balans

Domyślam się o co Ci chodzi, ale tu żadnego balansu nie ma. Jeszcze raz powtórzę, że domaganie się w takiej sytuacji od chorej osoby, aby pozmywała, bo jaśnie pani ugotowała jest tym co nazwałem powyżej. W analogicznej sytuacji, ale w drugą stronę nastąpiłoby zapewne straszne oburzenie, że jak on śmiał, ona bidulka leży chora, a on domaga się, żebym pozmywała. Miś, tu już mnie chyba nie "lofffffciaszszszsz", nie zależy ci na mnie. Jeszcze pewnie znalazła by się grupa rycerzyków gotowa bić owego delikwenta za takie zachowanie.

Edited by Krugerrand
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Krugerrand napisał:

Jeśli ktoś interesuje się moim losem w taki interesowny sposób, to jak najbardziej tak.

Wydaje mi się że trochę to jest przegięte. Jaki to jest interesowny sposób? Znowu podkreślam - zupełnie jest pominięte to, że ktoś przyszedł pomóc. Jedynie skupienie się na tym że po udzielonej pomocy, co wygląda na troskę ze strony jego partnerki (przynajmniej z opisu), nie pozmywała. 

 

26 minut temu, Krugerrand napisał:

po prostu oświadczyła arbitralnie

Czy ona powiedziała aby on zmył bo ona ma w dupie, domagała się? Nie wiem, nie było to opisane. Takie coś jest słabe, jak widzisz kogoś kto źle się czuje, pomagasz (dlatego też zapytałem w jakim stanie był autor wątku). Czy może zahaczamy o temat oczekiwań względem drugiego człowieka? O tym pisałem wyżej. Czemu w takim razie jak coś było nie tak - nie zostało to zakomunikowane? Nie wiem.

 

Inna sprawa - może @Łabędź wie że spotyka się z osobą która manipuluje i wszędzie widzi tylko zysk i co może uzyskać swoim zachowaniem. Zero empatii i zrozumienia. Wtedy zrozumiem w pełni jego wpis. Takie zachowanie nie jest fajne i często może doprowadzić do powstania patologicznego związku. Takie coś zostawiamy daleko za sobą.

 

Nie staram się też atakować tutaj nikogo, ale piszę też z perspektywy swojego doświadczenia, tak naprawdę takiego samego, co też opisałem wyżej. Chorowałem, partnerka przyszła z zakupami spożywka + leki, zrobiła rosół + pasztet, wyniosła śmieci, zapytała się czy mam siły na bzykanko, nie chciało mi się więc nie marudziła, ale zmyć zmyłem naczynia w trakcie jak ona ogarniała pasztet w foremki do pieczenia. Aż mi głupio było że se leżę jak zapierdala. Ot zwykła przyzwoitość. Nawet nie myślałem że to coś nie ok.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Taboo napisał:

Ale jedno mnie zastanawia - czy ta wymiana była na Twoją niekorzyść?

Nie, ostatecznie nie była.

Jednak już zdążył odpowiedzieć na to @maroon to chodzi o zasadę. 

 

Może nie zostało to zawarte w moim tekście, ale żadne deklaracje tytularne nie zostały przez nas wypowiedziane. Poprostu pańcia przyjęła to za fakt.

Nawet nie było żadnych arbitralnych oświadczeń.

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Optimus Prime napisał:

 

Jeśli chcesz wiedzieć jak kobieta sobie radzi w domu warto zobaczyć jak jej matka sobie radzi i wszystkim zarządza i w jakiej relacji jest z ojcem. 

Wtedy wszystko będzie wiadomo jak to z nia będzie. 

 

To nieprawda. Jeśli chcesz wiedzieć jak kobieta sobie radzi w domu i ogólnie jaki ma charakter, to pomieszkaj z nią trochę. Ta zasada dotyczy także mężczyzn. To bardzo prosta zasada. Jeśli ktoś ma burdel wokół siebie, to ma też burdel w głowie. 

   Poza tym. Jeśli ktoś jest do niczego w tak drobnych sprawach, jak życie codzienne (porządek, gotowanie itp. ), to jest również do niczego w sprawach większych, poważnych. 

 

Czyli jeśli pan, lub pani to brudasy i bałaganiarze, to trzeba się od nich trzymać z daleka. jeśli pani jest syfiarą, to ma też tendencje do problemów z wiernością. Ta zasada dotyczy wg. moich obserwacji obydwu płci.

 

 Testy w terenie też wiele mówią o człowieku (min. kobiecie), bo tam ciężko utrzymać wersję demo.  

 

Odnośnie kolegi @Łabędź zachowanie pani wygląda mi na klasyczny shit test. Może ona potrzebuje czasami zdrowego opier..lu i ustawienia do pionu? Jak dla mnie, sytuacja opisana powyżej wydaje mi się dziwna.

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Regularne przywracanie do pionu jest dosyć częste. Co zrobić ze schematami ciężko wygrać. Mimo że ona o tym wie, często zdarzają się takie akcje jak i często zdarza się opr.

Co do reszty to się z panem zgadzam panie Stefanie. Mimo że aż takich obserwacji nie poczyniłem w sprawach przypisywania charakteru do modelu/schematu prowadzenia się w życiu. 

Wiem za to że panie są generalnie bardziej empatyczne. A te które nie są to potrafią to bardzo dobrze udawać.

Link to post
Share on other sites
W dniu 28.02.2021 o 21:31, Łabędź napisał:

Ostatecznie rosół był całkiem smaczny, jednak pobojowisko jakie zostawiła po sobie w kuchni uważam jednak za mało warte całości.
Żebym jeszcze dogadywał się z nią na tytularne, ja gotuje ty zmywasz. Nie kurwa. Po obiedzie wypiła jeszcze kawe i pojechała do siebie, a ja stojąc nad stertą garów w zlewie, zastanawiałem się co poszło nie tak?!

Hmm, gdybym miał chwilę słabości, a osoba, która mi pomogła (wiadomo jak działa rosół) zostawiła bałagan, to potraktowałbym to jako "koszty uboczne". Wiadomo, ze fajnie by było mieć pomyte (wtedy jest w ogóle profeska), ale brak umiejętności docenienia faktu pomocy świadczyłoby, że ważniejsze, niż wdzięczność jest krytyka i roszczeniowe podejście do tematu.

Gdybym był uważny i złapał się na takiej myśli to bym pewnie wyhaczył, że lecę na poziomie świadomości pragnienia/żądzy. Jeśli czułbym wdzięczność to zapewne byłby znak - oho, jestem dziś na wyższej wibracji, goood :)

 

Jak sam robię rosół to z reguły robię podwójne żarcie, bo jedzie to na całym kurczaku, którego można efektywnie wykorzystać.

W plecy idą 2h. Mycie całości po tym to z pół godziny (ręcznie) lub 10-15 minut (licząc przygotowanie do zmywania, włożenie do zmywarki i późniejsze wyjęcie i odstawienie we właściwe miejsca lub domycie). Nawet licząc ręcznie to poświęcenie pół godzinny jest i tak lepsze niż 2h na kucharzenie.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Docenianie faktu jakim jest czyjaś pomoc nie ma w tym temacie znaczenia. Gwoli ścisłości dodam że potrafię to docenić, również w tej sytuacji.

Chodzi tu o schematy zachowań jakimi posługują się panie. W tym konkretnym przypadku poczułem coś na wzór dysonansu poznawczego, z jednej strony wdzięczność a z drugiej WTF zostawiono mnie z robotą, na którą w Tym przypadku nie byłem gotowy.

 

#off top

Generalnie okazywanie wdzięczność uważam za ważny aspekt w życiu. I nie chodzi mi tylko o relacje międzyludzkie. Sam staram się wywoływać w sobie uczucie wdzięczność dla "siły stwórczej", za to co mnie w życiu spotyka.

Życie pozbawione pewnych uczuć było by odczłowieczeniem istoty ludzkiej.

 

 

Za zrobienie rosołu pani podziękowałem, jednak niesmak (i to nie po rosole) pozostał. 

 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 1.03.2021 o 09:40, Taboo napisał:

Trochę ne czaję. Czułeś się źle,

 

W dniu 1.03.2021 o 09:40, Taboo napisał:

Jej czas włożony w to był dużo większy. Co pominąłem? 

 

Moim zdaniem tak.

 

Pierwsze, że to nie jest sytuacja w której w ogóle należałoby rozpatrywać to jaki kto miał wkład, tylko jak @maroon wcześniej napisał, pewne rzeczy robi się od A do Z. Jest to tak oczywiste, że tylko osoba o ograniczonym myśleniu mogła by wpaść na pomysł jakiegoś innego układu (to nie o Tobie jakby co). Taka pomoc na pół gwizdka. To tak jak miałbym pojechać do koleżanki wymienić jej koło, ale na końcu powiedzieć dobra, ale te śruby to sobie sama dociągniesz ok, no raczej tak nie zrobisz prawda?

 

Drugą kwestią jest to, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste, powoduje, że ogarnia mnie zażenowanie, ale mniejsza o to.

 

W dniu 1.03.2021 o 00:00, maroon napisał:

Burdel w kuchni każda zostawiała.

 

To jest od zawsze moje pierwsze skojarzenie, gdy słyszę, że pani coś przygotuje 😀

 

Funny Pictures Of The Day - 62 Pics | Cooking meme, Cooking humor, Funny  pictures

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
W dniu 28.02.2021 o 21:31, Łabędź napisał:

ja gotuje ty zmywasz

To jest shit-test, który zdaje się następująco:

krotki-komiks-o-podziale-obowiazkow_2016

  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
W dniu 2.03.2021 o 00:34, lync napisał:

Hmm, gdybym miał chwilę słabości, a osoba, która mi pomogła (wiadomo jak działa rosół) zostawiła bałagan, to potraktowałbym to jako "koszty uboczne". Wiadomo, ze fajnie by było mieć pomyte (wtedy jest w ogóle profeska), ale brak umiejętności docenienia faktu pomocy świadczyłoby, że ważniejsze, niż wdzięczność jest krytyka i roszczeniowe podejście do tematu.

Zgadzam się z @lync

 

Mam takie wrażenie, że w społeczeństwie mamy ogromny problem z docenieniem pomocy, którą otrzymujemy od drugiej osoby. Kilkanaście razy w swoim otoczeniu widziałem sytuację, że osoba która oczekiwała pomocy miała konkretne wymagania jak ta pomoc ma być udzielona, kiedy (w jakich godzinach) i wg jakiego schematu. Odchodząc od tematu rosołu, użyję innej (neutralnej dla wątku metafory, która lepiej pokaże w czym rzecz).

Jesteś osobą która oczekuje pomocy przy zmyciu podłogi. Umówiłeś się że Twoja koleżanka/partnerka przyjdzie i zmyje podłogę. Ona się pojawia, a Ty zaczynasz narzekanie: 

- że przyszła pół godziny później niż Ty chciałeś

- że nie zabrała ze sobą mopa więc teraz będzie ciężej bo musisz jakąś szmatę do podłogi organizować

- że zasadniczo to ona chce tylko zamieść i zmyć, a Ty liczyłeś że raczej odkurzy (bardziej dokładne to niż zamiatanie) i zmyje a potem jeszcze nabłyszczy.

Więc wg Ciebie do d***y taka pomoc i jesteś rozczarowany jej podejściem.

 

Ja z takich właśnie sytuacji wyniosłem jedną lekcję, gdy komuś POMAGAM (czyli robię coś BEZINTERESOWNIE), to robię to na MOICH zasadach. Jak się nie podoba...to dana osoba może to zrobić SAMA wg SWOICH zasad.  Zasadniczo bowiem efekt jest taki jak w tym przykładzie ze sprzątaniem -że na koniec zamiast wdzięczności za pomoc jest jeszcze marudzenie że źle to zostało zrobione (źle wg standardów czy też oczekiwań tego który pomoc otrzymuje).

 

Teraz wracając do przykładu z rosołem w tym wątku. Moim zdaniem jest dokładnie tak samo. Zamiast wdzięczności za (jakąkolwiek) pomoc, jest marudzenie, że coś było nie tak.

Na miejscu osoby pomagającemu następnym razem przesłałbym WhatsAppem zdjęcie ulotki (lub link) do restauracji co ma żarło na wynos. Obdarowany by sobie zamówił i by nie narzekał.

 

To działa także w druga stronę - jeśli jako obdarowany uważam że pomoc jest niewiele warta (a generuje tylko problem), to OTWARCIE mówię, NIE DZIĘKUJĘ! i się tego trzymam. Problem rozwiązany,

Jeśli jednak chce tej pomocy/umawiam się na nią, to staram się ją docenić (bo może dla danej osoby to było 110% możliwości). Dla mnie np. ugotowanie rosołu byłoby wyzwaniem bo nigdy go nie robiłem (żeby dobrze dobrać proporcje i skład), za to zagotowanie makaronu byłoby pestką. Więc pewnie zależy kto ma jakie doświadczenia życiowe w danej dziedzinie. 

 

Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, gdzie znajomi proszą mnie o przypilnowanie ich dziecka przez jeden wieczór bo mają jakąś ważną sprawę i nie mają go z kim zostawić. Dla mnie niańczenie dziecka choć przez kilka godzin ma wartość jakieś połowę średniej krajowej, bo tego nie znoszę. Więc dla mnie to jest WIELKA przysługa dla nich. Jeśli więc na koniec po ich powrocie bym usłyszał marudzenie, że np. "nie nakarmiłem dzieciaka i nie położyłem spać" to bym złapał niezły wk**w i traktował to jako skrajną niewdzięczność. Dla innych  zaś to może być miłe kilka godzin zabawy z dzieckiem.

Więc warto spojrzeć czasami oczami obdarowującego.

 

W dniu 6.03.2021 o 17:37, Pancernik napisał:

To tak jak miałbym pojechać do koleżanki wymienić jej koło, ale na końcu powiedzieć dobra, ale te śruby to sobie sama dociągniesz ok, no raczej tak nie zrobisz prawda?

 

Drugą kwestią jest to, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste, powoduje, że ogarnia mnie zażenowanie, ale mniejsza o to.

 

Takie podejście "dla mnie coś jest oczywiste, więc dla innego także powinno być" jest błędne. Ludzie mają różne doświadczenia, różny poziom wiedzy.  Patrz powyższy przykład z bawieniem dziecka znajomych. Czy Ty wpadłbyś na te rzeczy, które dla matki dziecka będą "oczywistą oczywistością"? Idąc dalej tym tropem. Korzystając z Twego przykładu z kołem podam Ci analogiczną sytuację. Gdzieś na żeńskim forum jakaś laska żali się:

 

" i wiecie co....Koleś przyjechał, wymienił mi koło i.....potem takie brudne walnął mi do bagażnika i co ja mam potem z tym zrobić. Musiała SAMA sprawdzić w necie gdzie się naprawia koła, potem musiała sama tam jechać, przy okazji ubrudziłam sobie tą swoją fajną sukienkę (wiecie, tą lilową ze wstawkami) i na koniec jeszcze znosić docinki gości z wulkanizacji". Następnym razem jak złapię gumę to zadzwonie po pomoc drogową, bo znajoma mi podpowiedziała, że w pakiecie ubezpieczenia który mam przyjeżdżają gratis i zmieniają to od ręki."

 

 

W dniu 2.03.2021 o 13:11, Łabędź napisał:

Chodzi tu o schematy zachowań jakimi posługują się panie. W tym konkretnym przypadku poczułem coś na wzór dysonansu poznawczego, z jednej strony wdzięczność a z drugiej WTF zostawiono mnie z robotą, na którą w Tym przypadku nie byłem gotowy.

 

Uczymy się całe życie. Teraz wiesz, że masz dwie możliwości:

a) doceniasz pomoc w takiej formie jaką ktoś Ci oferuje (bez kręcenia nosem, bo to POMOC a nie usługa odpłatna)

lub 

b) wychodzisz z założenia, że nie chcesz pomocy (bo nie jest ona w Twoich oczach zbyt cenna) i robisz coś sam.

 

Byłeś chory, ale pewnie nie obłożnie (tak że z  łóżka nie mogłeś wstać) więc dla Ciebie rosół okazał się większym kłopotem niż pomocą. Gdybyś był w stanie dużo gorszym, że np. ten rosół to byłoby pierwsze ciepłe jedzenie od tygodnia, wtedy fakt brudnych garów w zlewie byłby drugorzędny (na zasadzie, wyzdrowieje to je ogarnę).

 

Edited by Zdzichu_Wawa
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.