Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mosze Red

Tworzenie przez samiczki mitu o równym wkładzie w związek.

Rekomendowane odpowiedzi

W sumie ten wkład finansowy nie ma aż takiego znaczenia. Tutaj chodzi o gre psychiczną. Ja nigdy ne rozumiałem kolesi wpierdalających się w takie układy z samicami że właśnie są providerami.

 

Ja w moim ostatnim związku miałem tak, że na wszystko składaliśmy się po równo (opłaty za mieszkanie, czynsz, meble jak trzeba było kupić itd - wszystko co używaliśmy/jedliśmy/piliśmy/z czego korzystaliśmy wspólnie było 50:50). Ale mimo to było właśnie takie stopniowe zakłamywanie rzeczywistości, np: pod koniec kłóciliśmy się tak mega ostro średnio co tydzień (darcie mordy, płacze, sceny) a co średnio 3 dni wbijala mi szpile, jebała focha za jakieś nic nieznaczące gówno itd. 

Tymczasem potrafiła powiedzieć: "Ja się o Ciebie troszczę, dbam, itd..."

 

Pytałem czym to się konkretnie odbjawia, skoro ciągle mnie atakujesz i nie mogę przez Ciebie się uspokoić już od kilku miesięcy bo ciągle jest konflikt i ZAWSZE ty wywołujesz wszystkie kłótnie

Odpowiedź: "Bo przynoszę Ci herbatę do biurka, robię smoothie..."

Herbatę przynosisz jak i tak ją sobie robisz. Więc po prostu zalewasz herbatę sobie i mi a później idąc do swojego biurka zostawiasz mi ją. (Niesamowite). Swoją drogą, ja też

robię herbatę i też ci ją przynoszę (Tylko że ja już nie mam po drodze. Co prawda to jakieś 2 metry dalej, ale chodzi o symbolikę).

Smoothie/soki z wyciskarki - to samo. Robisz sobie, więc zostawiasz też mi (i tak byś wszystkiego sama nie wypiła).

Co za wyrzeczenie!

 

Więcej argumentów/przykładów pokazujących jak ona niesamowicie o mnie dba nie usłyszałem. Ostatecznie wszystko sprowadzało się do "ale ja cię kocham". Ale kłótnie co chwilę i fochy o akcje typu "nie przytuliłeś mnie" (raz, bo szedłem do łazienki/kuchni, a wcześniej przytulałem i pieściłem tego dnia jakieś 564 razy), "już mnie nie kochasz", "co tak długo byłeś w tej łazience (2 minuty na umycie zębów) już mi się wszystkiego odechciało!!!", "Pomóż mi wyjąć moje jedzenie z piekarnika" ("sama sobie wyjmij, masz ręce" - foch :D) itd. raczej świadczył kurwa o czym innym. I fakt że za niektóe z nich przepraszała niewiele zmienia, skoro co 3 dni musisz się jebać z jej rollercoasterem i wbijaniem szpil.

No ale logika tutaj nie ma nic do rzeczy.

 

Dla odmiany, jak chciałem np masażu, czyli czegoś trochę trudniejszego niż przyniesienie mi herbaty którą i tak sobie zazwyczaj robiła, to już było "eee...może jutro"..."ee...nie chce mi się'"...."eee....a ty mi zrobisz masaż/a ty mi nie robisz prezentów" i inne odwracanie kota ogonem.

Albo: "Wogóle nie robisz mi niespodzianek!"

Ja: ty mi też nie.

 

Jak już robiła "niespodziankę", to zazwyczaj po prostu przychodziła naga do pokoju kiedy ja akurat pracowałem i chciała żebym ją pieprzył. Czyli coś, co powinno być normą w związku traktowała jako jakiś niesamowity bonus i dar od siebie, w zamian za co ja miałem jej organizować wypady-niespodzianki, kupować prezenty (nie chciała żeby były drogie, ale żebym ją ciągle zaskakiwał) itd. Jak ja przychodziłem pachnący, goły i wesoły do łóżka albo się do niej w jakiś bardziej kreatywny i przyjemny dla niej sposób dobierałem, to oczywiście była norma.

Minetka dla niej - norma. Ona ma zrobić loda (w późniejszych fazach związku, bo na początku ssała aż miło) - wielki problem.

 

itd.

Czyli nie chodzi nawet tylko o "my" ale też "ja" ale już nie "ty".

Podwójne standardy.

Typowe. Wyraźny schemat. Więc nawe tak laska jest ogarnięta i samodzielna finanasowo i nie wisi na Twoim portfelu i nie robi z ciebie bankomatu, providera - i tak jest chuj w dupę i wiatr w oczy.

 

 

Edytowane przez Tamten Pan
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie, problem polega na tym ze kobieta wchodzac do zwiazku, wchodzi w ''niego'' na zasadzie ''nalezy mi sie'' i tu mozecie sobie wybrac czemu jej sie nalezy, najczesciej ''fakt'' ten nie jest podparty zadnym argumentem...

 

Po prostu nalezy sie i juz...bo tak przeczytala w Cosmopolitan...

 

Argumenty tego typu:

 

-Przeciez wybralam lakier do auta 

-Przeciez wydalam tylko 500zl a nie 1000 jak planowalam, docen to, bo mam wrazenie ze traktujesz mnie jak materialistke

-To Twoja wina ze nie zatankowales auta  a ja nie mialam jak do pracy dojechac bo sie spieszylam, najczesciej to prowokacja do tego aby zwrocic Ci uwage ze nie dbasz o samochod i nie tankujesz z WLASNYCH PIENIEDZY na ksiezniczke, mimo ze Ona pracuje..

 

 

I jeszcze jedna akcja rodem z opowiesci Pana xxx

 

Ksiezniczka kiedys chwalila sie ze poszla do sklepu po drobiazg, w tym przypadku chleb, mimo trzydzistu  rodzajow chleba zadnego nie wybrala, bo tak..

Co zrobila pani? Powiedziala ze wysle swojego meza pozniej jak On wroci z pracy do innego sklepu trzy kilometry od domu, zeby tam cos znalazl...hahhahaha:) 

 

Siedzi taka najedzona ksiezniczka w domu i pierdy sie w dupie legna, dzwoni do swojego chlopa ktory ''bawi sie'' 12 h w fabryce zeby sie do czegos przypierdolic..

Wniosek jest jeden, kobieta nie moze miec zbyt duzo wolnego czasu, nie moze miec za dobrze...A te slawny MY? od tego sie zaczyna, niestety to sa drobiazgi, szczegoly na kotre faceci uwagi na zwracaja, z tego wzgledu ze dla faceta logicznego takie gownienka nic nie znacza, niestety blad polega na tym ze On mysli ze kobieta tez tak mysli+ swiety spokoj.. A dla kobiet jak zaznaczyl red to bardzo duzo, wszystko sypie sie od nadmiaru szczegolow...

 

babkom zalacza sie tryb pasozytniczy, w dzisejszych czasach osiaga wrecz nieprawdopodobne rozmiary, po moich przygodach z kobietami z ostatniego polrocza, jestem wstrzasniety, a to tylko dla tego ze z biegiem czasu haj emocjonalny opada i czlowiek to wszystko widzi, wczesniej tego nie dostrzegal..

 

 

 

 

 

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przykładem takiego mężczyzny, który zepsuł rzesze kobiet pod tym względem, był wspaniały pod każdym innym względem Leon Niemczyk. Oddawał wszystko kolejnym Ex aż zmarł samotnie w kwaterunkowej kawalerce w Łodzi. 

 

15 minut temu, Tamten Pan napisał:

W sumie ten wkład finansowy nie ma aż takiego znaczenia. Tutaj chodzi o gre psychiczną. Ja nigdy ne rozumiałem kolesi wpierdalających się w takie układy z samicami że właśnie są providerami.

 

Ja w moim ostatnim związku miałem tak, że na wszystko składaliśmy się po równo (opłaty za mieszkanie, czynsz, meble jak trzeba było kupić itd - wszystko co używaliśmy/jedliśmy/piliśmy/z czego korzystaliśmy wspólnie było 50:50). Ale mimo to było właśnie takie stopniowe zakłamywanie rzeczywistości, np: pod koniec kłóciliśmy się tak mega ostro średnio co tydzień (darcie mordy, płacze, sceny) a co średnio 3 dni wbijala mi szpile, jebała focha za jakieś nic nieznaczące gówno itd. 

Tymczasem potrafiła powiedzieć: "Ja się o Ciebie troszczę, dbam, itd..."

 

Pytałem czym to się konkretnie odbjawia, skoro ciągle mnie atakujesz i nie mogę przez Ciebie się uspokoić już od kilku miesięcy bo ciągle jest konflikt i ZAWSZE ty wywołujesz wszystkie kłótnie

Odpowiedź: "Bo przynoszę Ci herbatę do biurka, robię smoothie..."

Herbatę przynosisz jak i tak ją sobie robisz. Więc po prostu zalewasz herbatę sobie i mi a później idąc do swojego biurka zostawiasz mi ją. (Niesamowite). Swoją drogą, ja też

robię herbatę i też ci ją przynoszę (Tylko że ja już nie mam po drodze. Co prawda to jakieś 2 metry dalej, ale chodzi o symbolikę).

Smoothie/soki z wyciskarki - to samo. Robisz sobie, więc zostawiasz też mi (i tak byś wszystkiego sama nie wypiła).

Co za wyrzeczenie!

 

Więcej argumentów/przykładów pokazujących jak ona niesamowicie o mnie dba nie usłyszałem. Ostatecznie wszystko sprowadzało się do "ale ja cię kocham". Ale kłótnie co chwilę i fochy o akcje typu "nie przytuliłeś mnie" (raz, bo szedłem do łazienki/kuchni, a wcześniej przytulałem i pieściłem tego dnia jakieś 564 razy), "już mnie nie kochasz", "co tak długo byłeś w tej łazience (2 minuty na umycie zębów) już mi się wszystkiego odechciało!!!", "Pomóż mi wyjąć moje jedzenie z piekarnika" ("sama sobie wyjmij, masz ręce" - foch :D) itd. raczej świadczył kurwa o czym innym. I fakt że za niektóe z nich przepraszała niewiele zmienia, skoro co 3 dni musisz się jebać z jej rollercoasterem i wbijaniem szpil.

No ale logika tutaj nie ma nic do rzeczy.

 

Dla odmiany, jak chciałem np masażu, czyli czegoś trochę trudniejszego niż przyniesienie mi herbaty którą i tak sobie zazwyczaj robiła, to już było "eee...może jutro"..."ee...nie chce mi się'"...."eee....a ty mi zrobisz masaż/a ty mi nie robisz prezentów" i inne odwracanie kota ogonem.

Albo: "Wogóle nie robisz mi niespodzianek!"

Ja: ty mi też nie.

 

Jak już robiła "niespodziankę", to zazwyczaj po prostu przychodziła naga do pokoju kiedy ja akurat pracowałem i chciała żebym ją pieprzył. Czyli coś, co powinno być normą w związku traktowała jako jakiś niesamowity bonus i dar od siebie, w zamian za co ja miałem jej organizować wypady-niespodzianki, kupować prezenty (nie chciała żeby były drogie, ale żebym ją ciągle zaskakiwał) itd. Jak ja przychodziłem pachnący, goły i wesoły do łóżka albo się do niej w jakiś bardziej kreatywny i przyjemny dla niej sposób dobierałem, to oczywiście była norma.

Minetka dla niej - norma. Ona ma zrobić loda (w późniejszych fazach związku, bo na początku ssała aż miło) - wielki problem.

 

itd.

Czyli nie chodzi nawet tylko o "my" ale też "ja" ale już nie "ty".

Podwójne standardy.

Typowe. Wyraźny schemat. Więc nawe tak laska jest ogarnięta i samodzielna finanasowo i nie wisi na Twoim portfelu i nie robi z ciebie bankomatu, providera - i tak jest chuj w dupę i wiatr w oczy.

 

 

Z takim zachowaniem masz do czynienia wtedy, gdy Twoje SMV nie odpowiada jej wymaganiom. To częsty przypadek, kiedy ona podświadomie nie wie czego chce a siedzi z Tobą bardziej że strachu o samotność niż dla faktu,   że ja pociągasz jako mężczyzna. My mamy permanentny problem ze spozycjonowaniem się w relacji, to znaczy kupujemy iluzję. Żadna kobieta Kalibabki nawet nie pomyślała, żeby mu fiknąć mimo,  że on za nic nie płacił ;) 

Edytowane przez Rysiek
Korekta pisowni - telefon. Dzięki za scalenie ;)
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Właśnie z tych względów uczulam ponownie, nie dajcie się rolować. Weryfikujcie na każdym kroku faktyczny wkład w związek, nie zależnie czy to czas, czy praca, czy kasa, czy pomysły. Nie pozwalajcie roztaczać przed osobami trzecimi obrazu związku partnerskiego jeśli taki nie istnieje. To jest robieni gruntu pod upodlenie was w wypadku rozstania, abstrahuję całkowicie od tego czy świadome czy podświadome, czy zamierzone czy nie.

 

Każdemu człowiekowi należy się to co sam wypracował, z tego co wypracował wspólnie z kimś innym należy mu się dokładnie tyle ile włożył nakładu pracy, faktycznego nie wyimaginowanego.

 

Przykład z wyborem lakieru auta jest trochę słaby :P. Bierzesz laskę do salonu i tak nie kupisz auta w kolorze jakie ci się nie podoba to raczej oczywiste, tak samo zresztą z innymi przedmiotami, które na co dzień użytkujesz typu meble.  Może ewentualnie podobać ci się 2 lub 3 kolory i pozwalasz lasce z tej puli wybrać, widziałem taką akcję w salonie audi.

 

Lalka do męża "ja chcę biały, bo najmodniejszy".

Mąż: "pojebało cię, czarny albo czerwony wybierz sobie".

 

Przecież żaden z nas nie kupi auta w jakimś zrytym kolorze, który będzie go wkurwiał, lub będzie wstyd do niego wsiąść :lol:

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, red napisał:

 

 

Przecież żaden z nas nie kupi auta w jakimś zrytym kolorze, który będzie go wkurwiał, lub będzie wstyd do niego wsiąść :lol:

Zdziwilby sie:) 

 

Milosc nie jedno ma imie, goscie sa tak zajebani pizda ze zrobia wszystko...A kobieta postawi i tak na swoim...Przyklad?

 

Kupujesz spodnie, mowisz te wezme, podobaja mi sie...a ksiezniczka na to? wez tamte, przymierzales i pieknie leza  Ci na tylku...Masz misiu piekny tylek w tych spodniach..Gosciu kupuje te spodnie ktore wg jej damy pasuja jemu do tylka...Mimo ze wczesniej podobaly mu sie inne...To sie nazywa sztuka manipulacji poprzez komplement ;)

 

Edytowane przez Assasyn
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, red napisał:

 

Przykład z wyborem lakieru auta jest trochę słaby :P. Bierzesz laskę do salonu i tak nie kupisz auta w kolorze jakie ci się nie podoba to raczej oczywiste, tak samo zresztą z innymi przedmiotami, które na co dzień użytkujesz typu meble.  Może ewentualnie podobać ci się 2 lub 3 kolory i pozwalasz lasce z tej puli wybrać.

"Możesz wybrać kolor dowolny, jaki tylko chcesz pod warunkiem, że będzie czarny". :) 

Edytowane przez Drizzt

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Stare przyslowie mówi ze nie bierze sie kobiety ze soba jak chcesz kupic samochod...:) Cos w tym jest...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hej, wszystko to potwierdzam jako 3 letni rozwodnik .Za czasów "lepszych" tzn małżeńskich JA ZAWSZE więcej siana łożyłem do wszystkiego , chatę kurwa jej częściowo wyremontowałem (FRAJER JEBANY :angry:) i ZAWSZE słyszałem to MY to MY tamto . Jako zasrany biały rycerzyk się z tego cieszyłem . Warto dodać królewna zarabiała 1200zł na rękę z tego SOBIE odkładała a jak mi się w interesie zaczęło jebać to był wyrzut ,że taki niezaradny bo nie mogę nic odłożyć.

Przed godziną 0 zaczęło się to zmieniać i coraz częściej słyszało się JA to JA tamto np.

JA jako JA kupiłem opał na zimę lalunia wszystkim ,że to ona kupiła , ona musi o WSZYSTKIM myśleć .

Kiedyś  po jej mędrkowaniu kazałem spierdalać apropo ogrzewania i ustawić se piecyk na ekogroszek bo ja jako niedojda nie potrafię ustawić żeby mniej łykał paliwa (25kw zszedłem w mrozy do ok 25-30kg na dobę)

MA "PANI" jak się za to zabrała to zasobnik przestał starczać na dobę 120kg i w chacie zimno ) I tak można mnożyć w nieskończoność .

A obiektywnie to ZAWSZE ŻEROWANIE na mnie na ojcu na znajomych ale ona zawsze taka zaradna.

Jaja są np. teraz .

Mam z tą brukwią super dzieciaka , ona się gzi już od dawna z nowym "mężczyzną" zajebistym 1000% lepszym ode mnie wg. niej .

A moje dziecko 4latak zaczyna cały czas napidalać np. My chcemy zupkę , bajkę itp cały czas to my . Tłumaczę mu że jesli mówi coś odnośnie swojej osoby to w liczbie pojedyńczej no ale ja go mam kilka godz na tydzień więc....

Królewna aż do przesady(na bank chce też mi tym dogryzc cały czas wali że "my kupiliśmy młodemu to tamto my byliśmy itd.)

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jaki z tego wszystkiego morał?dobierac sobie babe na tym samym poziomie czy to materialnym czy intelektualnym.wpiszcie co chcecie.wtedy jest tak RAZEM.a pierdolenia co to nie one to nawet 70letnie babcie gadaja.one to one tamto o jakie to one poszkodowane i czego nie zrobiły czego nie dokonały.kolejny wniosek?wiek co do pierdolenia nie ma znaczenia.czy to nastka czy rosła baba czy decha bez zebów.pewne rzeczy sie nigdy nie zmieniaja%-)kolejna kwestia to wyolbrzymianie wszystkiego%-)

i mańka jest taka że kobieta w pewnych kwestiach i sytuacjach strasznie dziecinnieje.jak bys patrzył na parolatke która szajby dostaje na widok lalki w sklepie

Edytowane przez Pikaczu
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tamten Pan klasyka! Identyczne sytuacje mam i identyczne rozmowy, działania. Jakbyśmy mieli tą samą samice.
Pewnie wyjątkowa?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tamten Pan klasyka! Identyczne sytuacje mam i identyczne rozmowy, działania. Jakbyśmy mieli tą samą samice. 

Hehe, gdzieś już to słyszałem.

 

Cytat

Jaki z tego wszystkiego morał?dobierac sobie babe na tym samym poziomie czy to materialnym czy intelektualnym.wpiszcie co chcecie.wtedy jest tak RAZEM.a pierdolenia co to nie one to nawet 70letnie babcie gadaja.one to one tamto o jakie to one poszkodowane i czego nie zrobiły czego nie dokonały.kolejny wniosek?wiek co do pierdolenia nie ma znaczenia.czy to nastka czy rosła baba czy decha bez zebów.pewne rzeczy sie nigdy nie zmieniaja%-)kolejna kwestia to wyolbrzymianie wszystkiego%-)
i mańka jest taka że kobieta w pewnych kwestiach i sytuacjach strasznie dziecinnieje.jak bys patrzył na parolatke która szajby dostaje na widok lalki w sklepie

 

Zgadzam się w 100%. 

Tylko że ja moim zdaniem dobrałem dziewczynę mniej więcej na moim poziomie intelektualnym, z tej samej klasy społecznej, finansowo też ogarniała - niestety to nie zmienia aż tak dużo,

bo okazuje się że wystarczy raz opuścić gardę, dać jej przekroczyć granicę albo za bardzo się w to wszystko wkręcić i chuj bombki strzela i pozamiatane. Inteligentne kobiety ciągnie do tych samych chorych jazd co tępe dzidy.

Z tym zdziecinnieniem to się zgadzam. Najgorsze jest to że laska może mieć 45 lat, być panią prezes jakieś zajebistej korporacji a i tak kurwa przyjdzie co do czego to masz emocjonalne rozwrzeszczane dziecko w domu.

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Tamten Pan
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Adrian napisał:

Dobry temat @red :) Znana i skuteczna taktyka kobiet. Stad tez pewnie powiedzenie: "behind every successful man there is a woman"-czyli "za kazdym osiagajacym sukces mezczyzna, stoi kobieta" ? :)

Ostatnie zdanie zacząłeś jak twierdzenie a skończyłeś jak pytanie, więc nie wiem co konkretnie chcesz przekazać :/

IMHO z tym staniem 'za' mężczyzną to jest bardzo trafne powiedzenie.
Bierze się to stąd, że jeżeli ktoś na prawdę chce komuś pomóc, to nie staje za nim, tylko wychodzi mu na przeciw, to jest postawa aktywna, gdzie pomagający sam z własnej woli, bez pytania wykonuje jakąś pracę. 'Za' w sytuacjach interesownych staje: złodziej, zdrajca, kłamca, pasożyt, człowiek bierny, lub ktoś kto chce sobie przypisać zasługi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Tamten Pan napisał:

Z tym zdziecinnieniem to się zgadzam. Najgorsze jest to że laska może mieć 45 lat, być panią prezes jakieś zajebistej korporacji a i tak kurwa przyjdzie co do czego to masz emocjonalne rozwrzeszczane dziecko w domu.

 

Tak jest. Dawno to zauważyłem chociaz kiedyś nie ukrywam myślałem, że inteligentna baba z pozycją jest inna od takiej laski 'tępej dzidy' . Gówno prawda, lepiej się maskuje w towarzystwie, ma lepsze obeznanie w różnych sferach, ale w domu czy przez telefon te same kejsy. Uświadomiłem sobie wtedy, że konstrukcja mentalna kobiety jest zawsze taka sama. Otoczka może byc lepsza, ale w środku to samo wręcz identico i co najważniejsze jeszcze bez znaczenia na wiek...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Brzytwa Znak zapytania to moze zostal jak cos edytowalem/zmienialem w swoim poscie albo przypadkiem wkliknalem gdy wpisywalem ->" :) " (na koncu postu). Takze pytania tam nie bylo. Dzieki - nie zauwazylem.

 

Mnie bawi samo zaznaczenie w tym powiedzeniu, ze tylko za odnoszacymi sukcesy mezczyznami stoi kobieta. A co z mezczyznami nie odnoszacymi teraz sukcesow albo odnoszacymi porazki? A moze to chlopu idzie dobrze tylko gdy kobieta stoi za nim i czuwa,kieruje? Bez kobiecego oka/ intuicji itd. mezczyzna za duzo nie osiagnie? :)

Zabawne powiedzenie :)-Chociaz tez pokazujace jak kobiety lubia myslec.

 

(Nie chce robic offtopu ale szybka obserwacja chocby na przykladzie meskiego hobby (pewnie ten temat byl juz omawiany). Meskie hobby, ktore nie przynosi dochodow lub nie "podnosi statusu" w spoleczenstwie-jest albo niewidoczne(niezrozumiane) albo nietolerowane przez spora czesc kobiet. Jak tylko hobby (dzieki dedykacji mezczyzn) staje sie lukratywne okazuje sie, ze owe kobiety nagle tez sa fankami (i zawsze byly/wspieraly :) ) i tez chca sie udzielac.)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

często jest tak ze mimo wszystko kobiety w jakiś sposób nas motywują,inspiruja,ale dzieje się to bez ich zaangażowania i wspoludzialu.

i tak jak wyżej,jesli to wychodzi na+ to co najmniej polowe zasług jest ich jak nie więcej,oczywiscie z ich punktu widzenia

 

"Sukces ma wielu ojcow,porazka jest sierota"

zaczynam rozumieć dlaczego autor uzyl ojcow , a nie matek
 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Pikaczu napisał:

Jaki z tego wszystkiego morał?dobierac sobie babe na tym samym poziomie czy to materialnym czy intelektualnym.

 

Nie zgadzam się z tym !

Baba na tym samym poziomie co MĘŻCZYZNA, to wg mnie TYLKO KŁOPOTY !!! Ona ma być niżej pod każdym względem , niedużo, ale niżej !

Bo choćby jej realne SMV było niższe niż Twoje (np. ze względu na nieco mniejszą urodę), to już sam fakt podobnego statusu społecznego, materialnego czy intelektualnego - będzie u niej powodował fałszywe przekonanie, że w niczym nie jest GORSZA od Ciebie !

Stąd już tylko krok do nieszczęścia , albowiem zgodnie z teorią SMV (i z życiowym doświadczeniem!) , samica do szczęścia potrzebuje samca o WYŻSZYM SMV, niż jej SMV...!

Nie może być męskie SMV równe ani mniejsze niż samicze, musi być wyższe!

 

Zapomniałeś  podstawy udanego związku...? :P

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, RedBull1973 napisał:

 

Zapomniałeś  podstawy udanego związku...? :P

 

 

                      Podstawą udanego związku jest rozdzielność majątkowa i testy DNA potomstwa. Kolego, ja na podstawie doświadczenia uważam, że jednak lepiej być z kobietą o statusie materialnym większym lub co najwyżej równym statusowi materialnemu facetowi. Łatwiej się z taką rozstać bez wojen.

@Tamten Pan "Tylko że ja moim zdaniem dobrałem dziewczynę mniej więcej na moim poziomie intelektualnym"

Nie zgadzam się z tobą. Uważam, że twoja była ukochana jest jednak tępą dzidą. Pod tym względem ma wiele wspólnego z moją byłą, najukochańszą małżonką. Ten związek przypominał pole bitwy. Opuszczanie gardy, walka itp. Wyobraż sobie jakąś ciężką chorobę mając u boku tak"oddaną" kobietę.

 

Mój promotor mawiał, że wśród profesorów jest taka sama ilość idiotów, jak wśród tzw. normalnych ludzi.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wątek w/w zreasumowany: "PRZYKLEIŁO SIĘ ŁAJNO DO OKRĘTU I MÓWI: PŁYNIEMY!" 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak odnośnie kwestii materialnych tj. zarobków kobiet i mężczyzn, na własnym przykładzie.

 

Pracuję na etacie. Małżonka ma działalność.

Gdy zaczynaliśmy wspólne mieszkanie - ja zarabiałem X a ona ok. 35% owego X.

Po jakimś czasie, już w trakcie małżeństwa na skutek wypadków losowych musiała otworzyć działalność i przejąć część interesu, w którym doteraz

pracowała.

Ja zarabiałem X, ona zarabiała 70-80% X.

 

Na skutek pomyślnych wiatrów w żagle interes jej wypalił dzięki zagranicznym kontaktom. Tak z 2 lata temu.

Ja zarabiałem X, ona zaczęła zarabiać raz X, w następnym miesiący 300% X, potem 200% X itd - tak czy inaczej, więcej niż ja.

 

Każde z nas ma swoje konta. Każde z nas płaci za inną część wspólnego utrzymania (rachunki, żywność, opłaty za auto itd). Wszystkie 'grubsze'

rzeczy jak nieruchomości mamy po 1/2. Wspólnością ustawową objęte są jedynie nieistotne pierdoły i w sumie samochód.

 

Dokąd małżonka zarabiała poniżej mojego wynagrodzenia - odnoszę wrażenie, że była grzeczniejsza, bardziej ugodowa i spolegliwa. Odkąd

zarabia więcej niż ja - ewidentnie zhardziała. Nos 3 cm wyżej - co widać, słychać i czuć. Nie ma między nami żadnych kłótni czy problemów

natury finansowej - bo obydwoje każde ze swoich dochodów może z palcem w nosie samo się sfinansować na niezłym poziomie.

 

Im dłużej żyję tym bardziej utwierdzam się w jednym. Otóż mężczyzna dla kobiety to przede wszystkim środek i narzędzie do uzyskania określonych pożytków. Do spłodzenia dziecka i jego późniejszego wychowania/opieki, do zarabiania pieniędzy (bezpieczeństwo finansowe), jako domowy multitool Jan do wszystkiego (napraw, załatw, skoś trawnik, umyj auto itd), wreszcie jako teoretyczny czasoumilacz (kobieta wywali z siebie na niego rzyg swych problemów, wystawi plecy do pomasowania a czasami, gdy czuje chęć na rozładowanie się - pójdzie z nim do łóżka). Kobieta nie kocha mężczyzny jako takiego - jako indywidualną osobowość, jednostkę ! Kocha i pożąda zestawu jego cech, z których czuje że może czerpać profit. Które spowodują że sama czegoś nie bedzie musiała robić tylko wyręczy się mężczyzną. Które dadzą jej fejm wśród psiapsiółek (mój jest bardziej fajny niż twój, żryj gruz głupia pindo!).

 

Zadanie domowe - zacznijcie 'ucinać' kobiecie dostęp do świadczonych przez Was, świadomie lub nie, usług Jana-multitoola-bankomatu-opiekuna_do_dzieci a zobaczycie jak szybciuteńko jej 'lofcianie' zacznie się ulatniać jak bąbelki w otwartym szampanie. Przestańcie z atencją słuchać jej emocjonalnych problemów (koniec z funkcją tamponu), zacznijcie liczyć się co do złotówki jak szwajcarski bankier (zero sponsoringu, za wszystko fifty-fifty!), zacznijcie wymagać równego wkładu w ogarnięcie domu - ale PRAWDZIWIE RÓWNEGO a nie, że Wy zapierniczacie z odkurzaczem i mopem 2,5h a tymczasem panna w ciągu 10 minut kwiatki podleje - a potem powie - 'no, posprzątaliśMY!'. Raz ona jedzie na mopie, raz ty!!! Za każdy masaż pleców wystawcie rachunek w postaci wyprężonego penisa do possania przez delikwentkę. Fifty-fifty! Czy muszę Wam mówić jaki będzie efekt? Jak długo będziecie czekać na legendarny teksy 'ty już mnie nie kochasz!' oraz turbo-combo mortal combat w postaci 'ty już mnie nie kochasz! zmieniłeś się!'?

 

Chcesz Bracie Samcu szybko zakończyć 'związek' z kobietą ? Zacznij skrupulatnie, wręcz po bankiersko-żydowsku rozliczać się z nią i żądać RÓWNYCH nakładów finansowych i w pracy nad domem. Bo w klasycznym rozumieniu statystycznej kobiety, gdy pyta 'czy mnie kochasz?' to nie chce odpowiedzi o uczuciu, które do niej żywisz. Ona chce wiedzieć, czy jak ostatni głąb i dureń jesteś gotów ponosić nieograniczone nakłady finansowo-energetyczne na utrzymywanie tej znajomości bez pytania o adekwatne świadczenia z drugiej strony.

 

Jak wspomniał @Tamten Pan - ty przez tydzień czy dwa zasuwasz jak baran, szykujesz wycieczki, niespodzianki, nie liczysz się z kosztami - a ona wejdzie do pokoju rozebrana gotowa do seksu. I w rozumieniu kobiety jest OK. Wkład fifty-fifty! ;) Ot chytra logika. A spróbuj tak w drugą stroną - niech to ona się spina dwa tygodnie, osobistą pracą i finansowo - a Ty Bracie Samcu w 'nagrodę' daj jej seks. Toż ze zdziwienia i niedowierzania oczy jej wypadną a chwilę później uzna Cię za pomylonego. Oczywiście w 'drugą' stronę wszystko jest OK ;)

Pieprzone podwójne standardy !

 

Wasz S.

 

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 18

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zawsze była mowa o tym, że kobiety to materialistki. Tyle że zapomniano dodać - w każdym pojęciu materii. Liczy się tylko interes kobiety. Zysk. Im więcej usług spełnisz, im hojniejszy, zasobniejszy, tym pewniej że zostanie. Kobiety więc się KUPUJE.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, parafianin napisał:

Zawsze była mowa o tym, że kobiety to materialistki. Tyle że zapomniano dodać - w każdym pojęciu materii. Liczy się tylko interes kobiety. Zysk. Im więcej usług spełnisz, im hojniejszy, zasobniejszy, tym pewniej że zostanie. Kobiety więc się KUPUJE.

Tak tylko, że ona się przyzwyczaja do tego. I potem jak zaczynasz mniej spełniać, to zaczynają się głupie teksty.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak wycenić 'kobiecy wkład do łóżka'?

Rynkowo - tak najbardziej zbliżenie do rzeczywistej wartości?

 

Proszę bardzo:

 

http://www.odloty.pl/pl/kobiety/ogloszenia/krakow/200001.html

 

Panie przed trzydziestką, panie po trzydziestce. Szczupłe i pełniejsze, bardziej i mniej biuściaste. Miks kolorów włosów

oraz wachlarz najróżniejszych 'usług' w cenie.

 

Stosunek? Pani studentka z ładną figurą i buzią, młoda w okolicach 20stki - ok. 150-200 zł. Fotomodelki 'och,ach' - 300-400 zł.

Dwa stosunki (czyli godzina) - ok. 300 zł z niebrzydką studentką - a tych do wyboru, do koloru !

 

Ktoś może napisać, że to płytkie porównanie, przyziemne i oślizgłe - bo jak można porównywać 'pracę prostytutki' do 'kochającej nas' kobiety.

 

Z właściwym sobie solidnym podejściem do życia napiszę, że 'wkład faktyczny' w ów stosunek obu pań - jest jednakowy. Bo, za przeproszeniem jak i bez, wyprężenie się, wypięcie czy też przyjęcie innej pozy ciała - jest jednakie ! Czas - również. Oto rynkowa, rzeczywista wartość świadczonych nam przez panie w 'kochającym związku' usług. To że jedna z pań mnie 'lofcia' a druga wyłącznie obsługuje - dla orgazmu i samego wytrysku znaczenia, de facto, nie ma żadnego.

 

 

Teraz przeliczcie na szybko koszt: opłacanych rachunków, koszt płacenia za kolacje/restaurację/wypady, koszt wynajęcia gościa do koszenia trawników, koszt wynajęcia sprzątaczki do domu oraz rynkową wartość innych usług, które świadczycie. Nie wiem tylko jak policzyć rynkową wartość 'tampona emocjonalnego' - ale policzmy jak 75% wartości godziny spędzonej u psychologa, który w zasadzie też słucha a potem tylko doda kilka/kilkanaście zdań od siebie.

Na końcu równania wstawcie ilość stosunków w miesiącu x 150 zł (pod warunkiem, że dziewczyna jest przed trzydziestką! Po trzydziestce trzeba obciąć pewien %) a po drugiej stronie rynkową wartość świadczonej przez Was pracy.

Nieźle, co ... Kopara opada. No ale przecież MY! ChodziMY, spędzaMY, kupujeMY, oglądaMY, śpiMY, troszczyMY, spacerujeMY !

 

Coś drogo to 'MY' mi wychodzi, drogo ... A może to, psia mać, opłata za wyłączność ;)

 

Tak @parafianin- atencje pań się KUPUJE. Albo płaci się za to wprost (ja u pań z odlotów.pl) albo zakamuflowanie jak u dziewczyny/żony/kochanki. Tak czy inaczej - ku_pu_je. Spróbuj 'nie zapłacić' - dostaniesz w sprzężeniu zwrotnym bezpośredni lub pośredni 'środkowy palec'.

 

S.

 

large.jpg

Edytowane przez Subiektywny
  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Subiektywny jednym zdaniem: "Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi"

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W takim razie od prostytutki otrzymujesz to samo, a nawet wiecej, nie oszukujny sie ze kobieta kiedy ma w małzenstwie wszystko "nagrane" stara sie mniej...W zwiazku z tym jak byk stoi Ci przed oczami fakt, staram sie=to bede dawac Ci dupy, wystaralam sie, zmiekles, oddajesz mi siebie(pasożyt) zamykam pas "cnoty" ...

 

 

 

Druga sprawa, malzonka Ci trajkocze, prostytutka tez, mniejsza z tym czy udaje czy nie, ale dla nas facetow, trajkotanie prostytutki jest przyjemniejsze..

 

Placisz za usluge, wychodzisz, jestes zrelaksowany psychicznie...

U żony tego nie ma, tam wszystko jest dokladnie wyliczone, zaprawione pięknymi słówkami...

 

Subiektywny, komu jak komu, ale Tobie o tym wspomniac nie musze, w sądzie doskonale widac, jak kobiety potrafia doskonale liczyć...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×