Jump to content

Dlaczego kobiety boją się prowadzić samochodu?


Recommended Posts

W dniu 13.04.2021 o 16:26, crystal napisał:

Boją się zazwyczaj dlatego, że nie mają doświadczenia, jeździły zbyt mało, nie wyrobiły odpowiednich nawyków i pewności siebie za kółkiem. 

Przypomniałaś mi moje próby zrobienia prawka...

Link to post
Share on other sites
  • Replies 65
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

@mati248 z tego samego co wszystko inne, mniej ambitne zawody, mniejsza aktywność zawodowa, mniejsze parcie na wyższe stanowiska.   Jest to niechęć do podejmowania odpowiedzialności.  

Pytanie z pewnością nie  do mnie, aczkolwiek pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze oparte na podstawie moich obserwacji.    Ooo tak autorze wątku, szczególnie gdy pod firmowy parking taka P

Niektórzy uważają mnie za najgorszego kierowcę jakiego spotkali.  Nie wiem czym zasłużyłam sobie na to miano....  Bo dobrze prowadzę.  Ja się nie boję prowadzić, to inni boją się ze mną

Posted Images

15 godzin temu, crystal napisał:

Opowiesz coś więcej? 

Mogę ☺ Tylko może zapytaj o jakieś konkretne szczegóły, to wtedy łatwiej będzie mi odpowiadać. 

Link to post
Share on other sites
W dniu 16.04.2021 o 08:38, Patton napisał:

Mogę ☺ Tylko może zapytaj o jakieś konkretne szczegóły, to wtedy łatwiej będzie mi odpowiadać. 

 

Napisałeś, że przypomniałam Ci próby zrobienia prawka - byłam ciekawa jakie masz wspomnienia związane z tym procesem, myślałam że coś konkretnego przyszło Ci na myśl. :) 

 

Ja do swoich prób niechętnie wracam pamięcią, nie było to przyjemne i ciężko było poradzić sobie ze stresem. 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, crystal napisał:

Napisałeś, że przypomniałam Ci próby zrobienia prawka - byłam ciekawa jakie masz wspomnienia związane z tym procesem, myślałam że coś konkretnego przyszło Ci na myśl. :) 

 

Wziąłem rozszerzony kurs za 2000 (40 godzin), a jeździłem łącznie za około 4000, plus trzy próby zdania praktyki. A na egzaminie był gigantyczny stres (trafiłem na dwie osoby które ewidentnie chciały mnie uwalić), i tylko raz udało mi się wyjechać na miasto. A potem to nie dało się przez wirusa jeździć (kurs do dziś mam zawieszony), i do tego teraz musiałbym się uczyć wszystkiego prawie że od nowa.

Edited by Patton
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Patton napisał:

Wziąłem rozszerzony kurs za 2000 (40 godzin), a jeździłem łącznie za około 4000, plus trzy próby zdania praktyki. A na egzaminie był gigantyczny stres (trafiłem na dwie osoby które ewidentnie chciały mnie uwalić), i tylko raz udało mi się wyjechać na miasto. A potem to nie dało się przez wirusa jeździć (kurs do dziś mam zawieszony), i do tego teraz musiałbym się uczyć wszystkiego prawie że od nowa.

Ja w dzień egzaminu miałam większy przypał. 

Byłam tak zestresowana, że miałam tendencję do włączania wstecznego. 

I jak stałam na światłach, przy ruszeniu wrzuciłam oczywiście wsteczny i zaczęłam jechać do tyłu na jakiegoś kolesia.:D 

Mój egzaminator chyba się nie ogarnął, co się odpierdala (o czymś wtedy mu opowiadałam, chyba o swoim życiu), i też byłam taka zakręcona, dopóki koleś za mną nie zaczął trąbić. Ruszyłam z piskiem, dodają gazu (też miałam taką tendencję przy ruszaniu), i wystrzeliłam do przodu. 

 

Przypomniał mi się też taki filmik: 

 

 

I komentarz poniżej: 

 

-zdałaś?

-nie

-a na miasto chociaż wyjechałaś?

-można tak powiedzieć

Link to post
Share on other sites
38 minut temu, JudgeMe napisał:

Byłam tak zestresowana

Ja się tak trzęsłem, że aż gość dwa razy pytał się czy jestem w stanie jechać. 

 

41 minut temu, JudgeMe napisał:

Byłam tak zestresowana, że miałam tendencję do włączania wstecznego. 

A ja 1 kiedy musiałem wyjechać po parkowaniu.

Link to post
Share on other sites

Przypomniała mi się jazda z pewną panią.

 

Była zima, zjeżdżaliśmy z górki. Pani straciła panowanie nad kierownicą i sruuu samochód leci bokiem. Cudem zatrzymała samochód jadący bokiem przed autobusem. Więcej razy nie wsiadłem do jej rydwanu. I słusznie, po czasie miała cztery kolizje.

 

Inna pani. Wracamy i nagle stop, paliwo skończyło się. Miała minę jakby zdziwiła się, że paliwo może kiedyś się skończyć. Nie miała nawet kanistra! Musiałem wziąć butelkę po napoju i marsz na stację paliwową kilka km. Zimą w nocy.

 

Jechałem z panem przez las, on prowadzil. Nagle wyskoczył zając co zechciał być pasztetem i skoczył prosto na reflektor akurat po mojej stronie. Szybko zatrzymał samochód. Wyłączył silnik i stwierdził krótko z emfazą:

- Szaraki...

Reflektor zbity a szaraczka ani widu ani słychu. Szybko wymienił zbity na nowy i dalej jazda. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
On 4/9/2021 at 6:18 PM, Kiroviets said:

Oczywiście znam kilka Pań, które lepiej ogarniają manewry zarówno parkowania, jak i w ruchu miejskim od mężczyzn, aczkolwiek stanowi to kilku % wyjątek ;) .

To kwestia podejścia, partnerka może "na raz" nie zaparkuje ale poprawi, krzywo nie będzie stała.

Pod robotą 90% źle zaparkowanych aut to panie, kiedyś jedną przyuważyłem:

"wiesz że krzywo stoisz i zajmujesz dwa miejsca?"

"no to co, parking jest duży"

Tu jest sedno, kiepskiego parkowania kobiet. Dla faceta to ujma na honorze gdy robi coś kiepsko.

Dla prawie każdej kobiety to nie ma znaczenia.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Orybazy napisał:

Dla prawie każdej kobiety to nie ma znaczenia.

Bo chyba wiedzą, że większość i tak na to nie zareaguje.

Edited by Patton
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, JudgeMe said:

I jak stałam na światłach, przy ruszeniu wrzuciłam oczywiście wsteczny i zaczęłam jechać do tyłu na jakiegoś kolesia.:D 

Mnie na światłach kiedyś się pani stoczyła (tacie też), najpierw nie chciała się zatrzymać a potem mi wmawiała że ja w nią wjechałem. Była też klasyka "bombelek się do szkoły przez pana spóźni".

Informacja o tym że mam to nagrane na kamerze zmieniła śpiewkę. Widać że kobiety są przyzwyczajone że z każdej sytuacji mogą się wyłgać obwinianiem, słodkimi oczami, seksapilem itd.

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Orybazy napisał:

Widać że kobiety są przyzwyczajone że z każdej sytuacji mogą się wyłgać obwinianiem, słodkimi oczami, seksapilem itd.

Kult ci### zrobił swoje.

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 9.04.2021 o 10:33, mati248 napisał:

Zauważyłem, że duża liczba kobiet boi się prowadzić samochodu, robi to w ostateczności.

Nie tyle co się boją co nie potrafią.

 

Jakiś czas temu zostałem potrącony przez kobietę na skrzyżowaniu. Patrzyła się tylko w prawo I GAZ!

 

To się powtarzało wielokrotnie i pare razy zostałem potrącony. Większość niebezpiecznych zachowań na drodze robią kobiety. Nie tylko samochodami ale i rowerami nie potrafią jeździć.

 

Zero myślenia i roszczeniowość - kobiety na drodze.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Orybazy napisał:

Tu jest sedno, kiepskiego parkowania kobiet. Dla faceta to ujma na honorze gdy robi coś kiepsko.

To Ty nie widziałeś kurierów i dostawców pizzy :P

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
Just now, Libertyn said:

To Ty nie widziałeś kurierów i dostawców pizzy

:) no oni są pod "presją czasu" a z paniami też widziałem manianę przedstawicielka handlowa parkująca na dwóch miejscach na raz, kurierka chwaląca się że ją dwa razy tego dnia musieli wypychać z błota. 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Patton napisał:

Ja się tak trzęsłem, że aż gość dwa razy pytał się czy jestem w stanie jechać. 

Ale czym się tak denerwowałeś?

Miałeś dobrego instruktora? 

Godzinę temu, Orybazy napisał:

"wiesz że krzywo stoisz i zajmujesz dwa miejsca?"

"no to co, parking jest duży"

Tu jest sedno, kiepskiego parkowania kobiet. Dla faceta to ujma na honorze gdy robi coś kiepsko.

Też tak kiedyś zaparkowałam i jakiś koleś stojąc na balkonie, z papierosem w gębie mi to zarzucił. 

Kazał zaparkować prawidłowo, grożąc.  

Może to byłeś Ty. :P 

 

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, JudgeMe napisał:

Ale czym się tak denerwowałeś?

Nie cierpię egzaminów itp.

 

6 minut temu, JudgeMe napisał:

Miałeś dobrego instruktora? 

Tak, ale chodziło o egzaminatora.

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Patton napisał:

 

Wziąłem rozszerzony kurs za 2000 (40 godzin), a jeździłem łącznie za około 4000, plus trzy próby zdania praktyki. A na egzaminie był gigantyczny stres (trafiłem na dwie osoby które ewidentnie chciały mnie uwalić), i tylko raz udało mi się wyjechać na miasto. A potem to nie dało się przez wirusa jeździć (kurs do dziś mam zawieszony), i do tego teraz musiałbym się uczyć wszystkiego prawie że od nowa.

 

Po prostu poczekaj na lepszy moment, postaraj się jakoś nauczyć panować nad stresem. To niemożliwe, że zapomnisz jak jeździć, tak Ci się tylko wydaje. :) Ciało pamięta!

 

Ja też nieziemsko stresowałam się na egzaminie - kilka nieudanych prób tak skutecznie mnie zniechęciło, że zostawiłam ten temat na dwa lata (!).

 

W pewnym momencie poczułam, że chcę znowu spróbować. Zapisałam się na dodatkowe godziny nauki jazdy (były wymagane po tak długiej przerwie - takie przepisy). Traf chciał że instruktor wypisał mi papier, że już te godziny wyjeździłam, po czym polecił bym zapisała się na egzamin tego samego dnia. Wykupione godziny miałam wykorzystać później - przecież na egzamin i tak się długo czeka, co najmniej dwa tygodnie.

 

Tutaj kolejny chichot losu - niespodziewanie zwolnił się termin na kolejny dzień, miła pani w sekretariacie zapytała - zapisać? Cóż, zgodziłam się, w końcu to ogromna okazja. I tak przystąpiłam do egzaminu, po dwuletniej przerwie, nie mówiąc nikomu o swoich planach - po to by pozbyć się presji z zewnątrz, uniknąć wypytywania - zdałaś? nie zdałaś? 

 

No i zdałam. 

Link to post
Share on other sites
1 hour ago, crystal said:

To niemożliwe, że zapomnisz jak jeździć, tak Ci się tylko wydaje. :) Ciało pamięta!

Chyba pomyliłaś to z pływaniem.

Kiedyś sprzedałem samochód, następny kupiłem za półtora roku i dojazd do domu to była adrenalina.

Wystarczy wyjechać na urlop na 2 tygodnie i już po nim wsiadając widzi się jak bardzo się człowiek odzwyczaił.

 

Martius777:

1. Nie miała nawet kanistra! Musiałem wziąć butelkę po napoju i marsz na stację paliwową kilka km. Zimą w nocy.

2. Reflektor zbity a szaraczka ani widu ani słychu. Szybko wymienił zbity na nowy i dalej jazda.

 

Ad 1.

Prawdziwego dżentelmena można poznać nawet po ciemku.

Na tym forum powinni dać ci medal za to.

(Wiem. Sam robiłem podobnie rzeczy. Tak to mamy w genach zapisane.

Wtedy jeszcze zdarzały się prawdziwe damy, to inna sprawa.).

 

Ad 2:

Znaczy się ten gość woził ze sobą zapasowe reflektory?

To dopiero umiejętność przewidywania wszystkiego!!!

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Ja zdałem prawko za drugim razem, jeżdżąc z egzaminatorem który chamsko się do mnie odzywał, ale nie zaznaczył mi ani jednego błędu na karcie egzaminacyjnej.  Natomiast było to półtora roku temu, i od tamtej pory nie jeździłem samochodem, wcześniej przed kursem też nie było mi dane jeździć, miałem dwóch instruktorów (jeden z mojego miasta a drugi z miasta w którym zdawałem egzamin) powiedzieli mi że jeżdżę świetnie, ten drugi instruktor był zresztą instruktorem w wyścigach samochodowych, często mi opowiadał jak rajdowcy tracili prawko i przychodzili na egzamin i oblewali mimo że ścigali się w rajdach, musieli dokupywać godziny i jeździć pod okiem instruktora mimo że w Polsce zdobywali medale na wyścigach, po prostu byli zbyt pewni siebie i robili błędy, typu zwolnienie do 5 km/h przed stopem a nie całkowite zatrzymanie, wymuszenie pierwszeństwa (zdaniem egzaminatora) itd, inaczej się jeździ na egzaminie a inaczej już samemu.  Zapytałem się tego instruktora od rajdów czy mam dokupować godziny jeżeli nie zdam (jeździliśmy jeszcze w dniu egzaminu, zostawił mnie pod WORD'em 20 min przed egzaminem) na co on że nie i że mam od razu zapisywać się na kolejny egzamin, bo on "już niczego mnie nie nauczy" że umiem wszystko i że dziwił się gdy powiedziałem że pierwszy raz z jazdą samochodem miałem styczność na kursie. Egzamin zdałem po 40 minutach jazdy, natomiast w obecnej chwili.. nie wiem czy odważyłbym się wsiąść do samochodu, raczej nie. Zawsze największe problemy miałem z parkowaniem prostopadle tyłem pomiędzy dwa samochody na raz i drugi mój problem, dodawanie gazu, obroty mi momentalnie wskakiwały na 2500-3000 obrotów, samochód wył, udało mi się to opanować dopiero około 30 godziny, a i tak czasem wył, nigdy z niczym nie miałem żadnego problemu, tylko z tym.. tak jakbym nie potrafił tego wyczuć, a pedał gazu dociskałem jak najlżej, czasami aż starałem się go tylko "musnąć" nogą (nie ważę 150 kg żeby nie mieć czucia), teraz by mnie chyba było słychać dwa bloki dalej że wsiadłem do samochodu :D jest w planach kupienie jakiegoś samochodu za 6-7k żeby nauczyć się jeździć, mam obawy.. nie wiem czy nie wykupić sobie z 5-10 godzin skoro tyle nie jeździłem.   Natomiast moje dwie pierwsze próby zdania egzaminu to kompletna porażka, za pierwszym razem jeździłem 30 minut, nauczony na pamięć po trasach, połowy znaków nie znałem, na parkowaniu mnie usadził, chwała bogu bo może bym kogoś do tej pory zabił, miałem 18 lat.  Drugi raz w wieku 23 lat, nawet z placu nie wyjechałem, byłem tak zestresowany że noga mi skakała na sprzęgle, był to okres nasilenia mojej nerwicy lękowej, miałem "brainfog" takie uczucie derealizacji, kopertę zrobiłem ale nie dojechałem dobrze do końca do słupka i tył mi wystawał poza kopertę o kilkanaście cm, tragedia.. nie mogłem uwierzyć jak tego nie zrobiłem. Na kursie nawet nie chcieli ze mną robić tej koperty, widzieli że umiem, często zostawiali mi samochód i szli załatwić jakieś swoje sprawy, a ja sam jeździłem po tym łuku w tą i z powrotem przez 15 min a na egzaminie nie potrafiłem tego zrobić.  Głowa najważniejsza, egzaminator wie po 2 minutach czy dać ci plastik czy nie, to widać od razu poprzez ruchy i zachowanie czy ktoś jest pewny siebie i wie co robi czy nie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, JoeBlue napisał:

Chyba pomyliłaś to z pływaniem.

Kiedyś sprzedałem samochód, następny kupiłem za półtora roku i dojazd do domu to była adrenalina.

Wystarczy wyjechać na urlop na 2 tygodnie i już po nim wsiadając widzi się jak bardzo się człowiek odzwyczaił.

 

 

Możliwe w takim razie, że tylko ja tak mam, że nie zapominam. 

Link to post
Share on other sites
On 4/9/2021 at 9:33 AM, mati248 said:

Zauważyłem, że duża liczba kobiet boi się prowadzić samochodu, robi to w ostateczności.

Bo prawdziwe księżniczki to tylko z szoferem jeżdżą.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, crystal napisał:

Ja też nieziemsko stresowałam się na egzaminie - kilka nieudanych prób tak skutecznie mnie zniechęciło, że zostawiłam ten temat na dwa lata (!).

OOO dziewczyyyno, ja sam sumując zdałem za 7 razem XD Za pierwszym 5 razy ulałem i też dwa lata później za drugim zdałem XD

Ja przed egzaminami wypalałem wagon fajek XD To jest system rodem z PRL by cię stresować. Co ciekawe stresując się nie zdasz bo trzeba wiedzieć co się dzieje z głową i ciałem w czasie stresu. Odczułem to jak raz po prostu wszedł mi luz na ok 10 minut w czasie godzin nauki i wszystko robiłem super z luzem...

 

Jakie to uczucie dumy jak się było taką cipą której wpadła fobia że "nigdy nie zdam tego prawka :(" a teraz zapierdzielam 80 na godzinę znudzony, lewa rączka lekko na kierownicy (bez wspomagania mam XD) a prawa rączka na kolanku :3 I człowiek kątem oka nawet muchę dostrzegę XD

 

Tak naprawdę moim zdaniem żeby dobrze nauczyć się jeździć to trzeba tak sumując z 3 miesiące jeździć ok 3 godziny dziennie i to po Warszawie... Ja pamiętam te moje wyjazdy pierwsze z sercem na ramieniu, no pielucha była potrzebna XD. Ale jak człowiek przeżyje 3 razy wpadnięcie w poślizg (3 zakończone na ogrodzeniu jakiegoś typa XD) to zaczyna czuć te prowadzenie i co może go spotkać..

1 godzinę temu, mph25 napisał:

i drugi mój problem, dodawanie gazu, obroty mi momentalnie wskakiwały na 2500-3000 obrotów, samochód wył, udało mi się to opanować dopiero około 30 godziny, a i tak czasem wył, nigdy z niczym nie miałem żadnego problemu, tylko z tym

Ja w Lanosie musiałem się nauczyć że jedynkę wbija się jak jedziesz 15 km/h XD kurwa nie mogłem się dłuugo tego nauczyć bo ten samochód ma spierdolone mocno biegi XD Jak nie wbijesz 1 to będzie ci rwał co mnie niesamowicie irytuje, lubię płynnie zmieniać biegi :3

1 godzinę temu, mph25 napisał:

 jest w planach kupienie jakiegoś samochodu za 6-7k żeby nauczyć się jeździć, mam obawy.. nie wiem czy nie wykupić sobie z 5-10 godzin skoro tyle nie jeździłem. 

Ja rok po zdaniu prawka kupiłem samochód, trudne było to że bez wspomagania kierownicy i "ruszania" i to był mocny problem na początku bo się uczyłem z całym dobrodziejstwem w samochodzie a tutaj rocznik 97 golas jak jasny uj XD...

Człowieku, ja jeżdżąc ok 4 miesiące po Warszawie i mając już duże w miarę doświadczenie, jak miałem na rondzie starzyńskiego dać w lewo to 3 razy się pomyliłem XD Po prostu zapomniałem jak jeździ się na dużych rondach bez sygnalizacji XD XD

http://www.doszkalanie.edu.pl/Rondo_Starzynskiego.php

Edited by Ramaja Awantura
  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie, czy występuje korelacja (i jaka - ujemna czy dodatnia) pomiędzy tym, jak dobrze kobieta prowadzi samochód, a jak ostro lubi (i umie) się rżnąć. 

 

Intuicyjnie wydawało mi się, że im lepszy kierowca, tym większa pewność siebie, lepsza koordynacja, więc korelacja będzie dodatnia, ale moje skromne doświadczenia temu przeczą. Panna, która kompletnie nie miała drygu do kierownicy waliła się bardzo dobrze. Z kolei inna, która jeździła całkiem nieźle, w łóżku była kłodą. Jednak moja próba statystyczna jest zbyt mało liczna, aby wyciągać jakieś wnioski. 

 

Ciekaw jestem jak to u was było, bracia? Mam na myśli głównie tych z większym licznikiem, u których próbka jest bardziej reprezentatywna.

Edited by SamiecGamma
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.