Jump to content

Czy incel ma szansę na szczęśliwy związek z kobietą?


Recommended Posts

Witajcie bracia, jestem incelem i po prostu jestem ciekaw waszego zdania. Co o tym sądzicie czy jako incel mam szansę na kobietę czy tylko divy z roksy i jazda na ręcznym?

  • Haha 7
Link to post
Share on other sites

Też jestem incelem, ale w tym roku raczej sobie kogoś znajdę. Incelizm to stan przejściowy, a nie permanentne znamię na całe życie.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Kobiety są "silnymi" singielkami, a facet, gdy nie ma nikogo, zaszufladkowany jest jako Incel, już sami siebie tak nazywamy. 

 

 

 

 

Jak nie zmienisz podejścia to zostaniesz tym zaprogramowanym "Incelem" do końca swych dni, ba dojdzie do tego, że będziesz diva dziękował, że się zgodziła za opłatą uchylić na 10 minut swojej groty. 

 

 

 

Oglądałem wczoraj film anonimowy "Ralf Demolka w internecie", mamy takie zmiany nawet w bajkach , że w pewnym momencie głównego bohatera ubrali w sukienkę, uratowały go wszystkie księżniczki z dawnych filmów Disneya, na końcu położyły go w tej sukience na łóżku i dały żabę do pocałowania. Zwykła bajka, a wywowala u mnie tak dziwne emocje, że ja jebie, włączyłem stare produkcję sprzed 20 lat "iniemamocni" i wtedy był przedstawiany stary obraz rodzin, ojciec pracuje, matka z dziećmi bez gadania. 

 

 

 

Dalej nazywaj się Incelem i dziękuj największym pasztetą z miasta, że pozwolą Ci się dotknąć za 100, będziesz jak ten Demolka z bajki, ubiorę Cię w kiecke i położą na łóżku poniżając. 

  • Like 12
Link to post
Share on other sites

Incel z definicji nie ma dostępu do kobiet.

 

40 minut temu, squarex napisał:

Co o tym sądzicie czy jako incel mam szansę na kobietę czy tylko divy z roksy i jazda na ręcznym?

Więc jako incel nie.

Jeśli ogólnie masz szansę na relacje DM to nie jesteś incelem.

 

Incelizm zależy od relacji DM a nie odwrotnie.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Kolejne konto squarexa, kolejne odpowiedzi braci, kolejne nie wyciągnięte wnioski z poprzednich tematów. Dziwię się wam Panowie, że produkujecie się ciągle w tematach tego samego gościa (pomijając tych, którzy nie znają użytkownika z poprzednich kont)

 

@squarex Szkoda, że w ogóle nie bierzesz do siebie żadnych uwag i porad, i zakładasz tylko nowe konta z tymi samymi problemami. Zawsze dziwią mnie ludzie, którzy szukają tylko poklepania po plecach. Szlugi rzuciłeś, zacząłeś trenować tak jak mówiłeś 100 razy? Oj, jak szkoda.

 

Nie pozdrawiam

  • Like 5
Link to post
Share on other sites

Jeżeli sam tak o sobie myślisz to  i sam się uważasz za incela to NIE, nie masz szans na związek z kobietą.

Kobieta potrzebuje faceta który ją prowadzi za rączkę albo opierdala gdy trzeba,

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Nikt Ci na to pytanie nie odpowie bo nikt Cię nie zna, oprócz wyglądu, pozycji, liczy się Twoje zachowanie, "flow" - możesz być mega przystojny ale jak jesteś społecznie upośledzony to nic Ci ten Twój wygląd nie da. Jeżeli nie spróbujesz poprawić swojego życia to się nie dowiesz, poprzez próbe poprawy swojego życia nic nie tracisz, nie da się, można tylko zyskać.  Rzuć porno, rzuć alkohol, narkotyki, jeżeli masz problemy psychicznę, idź do terapeuty. Głowa jest najważniejsza - jeżeli jesteś psychicznie w złym stanie to nie podołasz, najpierw trzeba psychicznie trochę ruszyć do przodu nawet poprzez terapię, dołożyć do tego rozwijanie się na każdym poziomie a to pociągnie za sobą resztę.  Lepszy stan psychiczny pozwoli na ruszenie ze zmianami, zmiany poprzez np nauczenie się języka obcego, nabranie masy mięśniowej, zdobycie nowych kwalifikacji spowoduje wzrost pewności siebie, wzrost pewności siebie pociągnie za sobą kolejne zmiany na które nie odważyłbyś się wcześniej jak np rozmowa z dziewczyną, to z kolei znowu zwiększy Twoją pewność siebie, tym bardziej jak Ci się uda.. to wszystko jest ze sobą powiązane.

  • Like 6
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Mosze Red napisał:

@squarex w czym przejawia się twój domniemany "incelizm" ?

SMV 1.11
Urodziłem się z wadami genetycznymi, brzydka morda, wzrost 161 cm, mikropenis, dyspraksja, asperger, borderline, depresja od trzech lat (tak btw), jestem niepełnosprytny.

Godzinę temu, sleepwalking napisał:

Kolejne konto squarexa, kolejne odpowiedzi braci, kolejne nie wyciągnięte wnioski z poprzednich tematów. Dziwię się wam Panowie, że produkujecie się ciągle w tematach tego samego gościa (pomijając tych, którzy nie znają użytkownika z poprzednich kont)

 

@squarex Szkoda, że w ogóle nie bierzesz do siebie żadnych uwag i porad, i zakładasz tylko nowe konta z tymi samymi problemami. Zawsze dziwią mnie ludzie, którzy szukają tylko poklepania po plecach. Szlugi rzuciłeś, zacząłeś trenować tak jak mówiłeś 100 razy? Oj, jak szkoda.

 

Nie pozdrawiam

Bycie odpadem genetycznym mnie demotywuje, ale palenie się postaram rzucić, a co do trenowania to bardzo możliwe że też coś zrobię w tym kierunku, ale na razie brakuje mi motywacji i wigoru.

Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, mph25 napisał:

Nikt Ci na to pytanie nie odpowie bo nikt Cię nie zna, oprócz wyglądu, pozycji, liczy się Twoje zachowanie, "flow" - możesz być mega przystojny ale jak jesteś społecznie upośledzony to nic Ci ten Twój wygląd nie da. Jeżeli nie spróbujesz poprawić swojego życia to się nie dowiesz, poprzez próbe poprawy swojego życia nic nie tracisz, nie da się, można tylko zyskać.  Rzuć porno, rzuć alkohol, narkotyki, jeżeli masz problemy psychicznę, idź do terapeuty. Głowa jest najważniejsza - jeżeli jesteś psychicznie w złym stanie to nie podołasz, najpierw trzeba psychicznie trochę ruszyć do przodu nawet poprzez terapię, dołożyć do tego rozwijanie się na każdym poziomie a to pociągnie za sobą resztę.  Lepszy stan psychiczny pozwoli na ruszenie ze zmianami, zmiany poprzez np nauczenie się języka obcego, nabranie masy mięśniowej, zdobycie nowych kwalifikacji spowoduje wzrost pewności siebie, wzrost pewności siebie pociągnie za sobą kolejne zmiany na które nie odważyłbyś się wcześniej jak np rozmowa z dziewczyną, to z kolei znowu zwiększy Twoją pewność siebie, tym bardziej jak Ci się uda.. to wszystko jest ze sobą powiązane.

Zgadzam się w pełnej rozciągłości, bracie! Głowa jest najważniejsza, psychika. Same nabranie masy mięśniowej nic nie zmieni, zmiana pracy nic nie zmieni, zdobycie kwalifikacji nic nie zmieni, dopóki, dopóty będziesz miał niską samoocenę. Tak, jak mówisz wszystko jest ściśle ze sobą skorelowane. Trzeba pracować i nad ciała, ale i także nad umysłem. Praca na wiele płaszczyzn, co jest i na pewno będzie ciężkie. Ale w życiu innych dróg nie ma...Można też wszystko odpuścić, ale wtedy również relacje z kobietami. Nie ma innej opcji, zapewniam, że żadna kobieta nie chce statecznego misia, który się nie rozwija w życiu, prędzej czy później tacy mężczyźni płacą wysoką cenę za tzw. święty spokój. Rozwój osobisty nie jest dla innych, jest tylko dla osoby, która ten rozwój chcę zacząć. Mówię o rozwoju na wielu poziomach.

Edited by MarkoBe
  • Like 4
Link to post
Share on other sites

@Iceman84PL

 

Pierwsza laska miała zdecydowanie wyższe smv od bohatera tego filmu, natomiast druga z podobnym smv sama do niego zagaiła. 

Trzeba było korzystać z okazji. 

 

Jak to się mówi, kto wybrzydza, ten nie rucha. :P

  • Like 1
  • Haha 6
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, squarex napisał:

 Co o tym sądzicie czy jako incel mam szansę na kobietę czy tylko divy z roksy i jazda na ręcznym?

To się kłóci ,z definicją incela. Gdybyś w końcu utracił prawictwo i znalazł kobiete to byś nim przestał być.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Turop napisał:

Kobiety są "silnymi" singielkami, a facet, gdy nie ma nikogo, zaszufladkowany jest jako Incel, już sami siebie tak nazywamy. 

Ale to raczej nie o to chodzi. Kobieta jest singielką, ale zazwyczaj miała z 3 związki i 10+ bolców na jeden raz. Jak chce to ogarnie sobie seks z facetem z "podobnej" ligi w 5 minut, a taki z wyższej ligi to jeden dzień do tygodnia roboty.
Incel to raczej facet, który próbuje przez kilka lat ogarnąć sobie kobietę ze swojej ligi, albo nawet poniżej znacznie swoich realnych możliwości i nie daje rady.

Wracając do tematu: oczywiście, że może. Ale zależy z jakiego punktu startuje. Na pewno nie można robić dalej tego samego i oczekiwać innych rezultatów. Muszą być jakieś skutki braku kobiet. Być może za małe zarobki, brak odpowiedniego zadbania o swój wygląd, brak znajomości dynanik socjalnych. Generalnie musisz celować w stanie się atrakcyjnym facetem. Pytanie tylko czy ci się chce? Bo to nie jest zabawa klockami, tylko nie raz droga przez mękę i czekanie miesiącami na rezultaty.

Warto zadać sobie pytanie: czy poza brakami sukcesów z kobietami nie masz innych problemów w życiu? Czy układa ci się zawodowo? Czy nie masz problemów ze znajomymi? Czy nie masz problemów psychicznych - depresjii, fobii społeczenych, zespołu Aspergera? Jak spędzasz swoj wolny czas, czy na pewno robisz to co byś chcial? Czy realizujesz się jak nie zawodowo, to w kontekście zainteresowań?
Warto działać nad sobą i trzeba jeżeli do tej pory tego nie robiłeś, ale zacznij od filarów. Ogarnij najpierw swoje życie, a dopiero potem pomyśl co zrobić, żeby te kobiety zdobyć. A przed zdobyciem kobiet poczytaj sobie forum i ksiązki, żebyś znał wszelkie pułapki jakie na ciebie czekają. Słowa klucze:

- zdrada, rozwód, intercyza, odebranie majątku, ustawa antyprzemocowa, niebieska karta, hipergamia, SMV, redpill, mizoandria, podstawowe metody złapania na dziecko (poprzez przebicie gumek, lub miś dzisiaj bez gumy, bo chce cię lepiej poczuć).
  
Jak się tym nie zrazisz to działaj, bo jak mówi przysłowie - w wersji żeńskiej "Każda potwora znajdzie sobie amatora", w wersji męskiej "Każdy amator znajdzie sobie pasożyta" :)

Edited by Zbychu
  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
3 hours ago, squarex said:

Witajcie bracia, jestem incelem i po prostu jestem ciekaw waszego zdania. Co o tym sądzicie czy jako incel mam szansę na kobietę czy tylko divy z roksy i jazda na ręcznym?

Nie. Może z niewidomą albo niepełnosprawną. Roksy, utrzymanki, albo lalki. Polecam to ostatnie, bo robią coraz lepsze a są wierne, nigdy Cię nie oszukają i wychodzą najtaniej.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Salius Ketman napisał:

To się kłóci ,z definicją incela. Gdybyś w końcu utracił prawictwo i znalazł kobiete to byś nim przestał być.

Prawictwo straciłem w wieku 17 lat (teraz mam 19 lvl) z taką raszplą starą z ogłaszamy24 i zapłaciłem 100 cebulionów. A nigdy nie ruchałem bez płacenia za to i bez gumy, a nie raz mi się marzy seks z płodną julką albo szarą myszką.

2 minuty temu, Miraculo napisał:

Nie. Może z niewidomą albo niepełnosprawną. Roksy, utrzymanki, albo lalki. Polecam to ostatnie, bo robią coraz lepsze a są wierne, nigdy Cię nie oszukają i wychodzą najtaniej.

utrzymanki co to? chodzi o bycie betabankomatem czy jak? swoją drogą dzięki za szczerość.

9 minut temu, Zbychu napisał:

Ale to raczej nie o to chodzi. Kobieta jest singielką, ale zazwyczaj miała z 3 związki i 10+ bolców na jeden raz. Jak chce to ogarnie sobie seks z facetem z "podobnej" ligi w 5 minut, a taki z wyższej ligi to jeden dzień do tygodnia roboty.
Incel to raczej facet, który próbuje przez kilka lat ogarnąć sobie kobietę ze swojej ligi, albo nawet poniżej znacznie swoich realnych możliwości i nie daje rady.

Wracając do tematu: oczywiście, że może. Ale zależy z jakiego punktu startuje. Na pewno nie można robić dalej tego samego i oczekiwać innych rezultatów. Muszą być jakieś skutki braku kobiet. Być może za małe zarobki, brak odpowiedniego zadbania o swój wygląd, brak znajomości dynanik socjalnych. Generalnie musisz celować w stanie się atrakcyjnym facetem. Pytanie tylko czy ci się chce? Bo to nie jest zabawa klockami, tylko nie raz droga przez mękę i czekanie miesiącami na rezultaty.

Warto zadać sobie pytanie: czy poza brakami sukcesów z kobietami nie masz innych problemów w życiu? Czy układa ci się zawodowo? Czy nie masz problemów ze znajomymi? Czy nie masz problemów psychicznych - depresjii, fobii społeczenych, zespołu Aspergera? Jak spędzasz swoj wolny czas, czy na pewno robisz to co byś chcial? Czy realizujesz się jak nie zawodowo, to w kontekście zainteresowań?
Warto działać nad sobą i trzeba jeżeli do tej pory tego nie robiłeś, ale zacznij od filarów. Ogarnij najpierw swoje życie, a dopiero potem pomyśl co zrobić, żeby te kobiety zdobyć. A przed zdobyciem kobiet poczytaj sobie forum i ksiązki, żebyś znał wszelkie pułapki jakie na ciebie czekają. Słowa klucze:

- zdrada, rozwód, intercyza, odebranie majątku, ustawa antyprzemocowa, niebieska karta, hipergamia, SMV, redpill, mizoandria, podstawowe metody złapania na dziecko (poprzez przebicie gumek, lub miś dzisiaj bez gumy, bo chce cię lepiej poczuć).
  
Jak się tym nie zrazisz to działaj, bo jak mówi przysłowie - w wersji żeńskiej "Każda potwora znajdzie sobie amatora", w wersji męskiej "Każdy amator znajdzie sobie pasożyta" :)

dzięki za rady ziomuś.

Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, squarex said:

utrzymanki co to? chodzi o bycie betabankomatem czy jak? swoją drogą dzięki za szczerość.

Tak, takiej pani co ma np dziecko albo dwójkę i szuka żeby sobie dorobić. To oczywiście są po prostu inne wariacje bycia beciakiem. W Polsce jak masz kasę, to możesz jeszcze jakaś samotną matkę ustrzelić. Wszystko zależy od tego jaki jesteś atrakcyjny fizycznie, bo jak naprawdę odpychający to nawet o to może być ciężko. Jeśli jesteś taki conajmniej 4/10 to masz szansę jeszcze w Azji na taką 5/10 pod warunkiem oczywiście, że masz pieniądze (ale wtedy szukasz już sobie bezdzietnej)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
10 minut temu, squarex napisał:

Prawictwo straciłem w wieku 17 lat (teraz mam 19 lvl)

 

Chłopie masz 19 lat a jojczysz jakbyś miał 119. 

Czy w ostatnim tygodniu zrobiłeś coś żeby zmienić swoje położenie?

Szkoła jest?

Robota jest?

Fajki próbowałeś rzucić?

Ruch jakikolwiek?

Kontrolujesz co jesz?

Nauczyłeś się czegoś ostatnio?

 

Z tego co powyżej Ci już bracia napisali powinieneś ułożyć sobie plan zmiany tylko pewnie chodzi o ciągłe jojczenie a nie zmienienie obecnego stanu.

 

Myślę, że po pierwsze zmęcz się fizycznie i od razu będzie Ci lepiej.

 

PS Ta depresja to realna czy sam sobie "zdiagnozowałeś"?

 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Autorze kobiety kochają siłę a słabością niestety gardzą.

Incel to mężczyzna, który pomimo chęci nie jest wstanie nawiązać relacji seksualnych z kobietami.

Nie potrafi zbliżyć się do kobiety, więc zaczyna je nienawidzić. 

Dlatego proponuje tobie dać sobie spokój z kobietami i ogarnąć swoją głowę, zaktualizować software

, błędne przekonania, że kobiety to efemeryczne istotki karmiące się miłością czy romantyzmem co jest bzdurą.

Kobiety są przyziemne i nastawione na ugranie swojego interesu oraz potrzeb kosztem mężczyzn.

Dlatego wygląd, status społeczny i pieniądze mężczyzn są dla nich najważniejsze.

Dlaczego bo kobieta ma cel biologiczny urodzić i wychować potomstwo do tego jest potrzebny silny, zdrowy

mężczyzna jak go ma rozpoznać to proste poprzez ładny wygląd.

Później to dziecko trzeba odchować potrzebne są środki, bezpieczeństwo dlatego aspekt społeczny czyli zasoby 

mężczyzny dla kobiety to możliwość przetrwania.

Skoro nie wygrałeś na loterii genowej i nie chcesz jeść ochłapów z pańskiego stołu no cóż prawda jest brutalna

nie rozmnożysz się a z kobietami będziesz miał przesrane.

To nie jest świat dla słabych ludzi i liczy się tu powierzchowność przez, którą jesteś oceniany.

Zajmij się wyskilowaniem na tyle ile możesz swojego wyglądu, popracuj nad samooceną, pewnością siebie, zdobądź

pozycję w społeczeństwie i finanse to wtedy zobaczysz jakie cuda dzieją się z kobietami.

A w chwili obecnej jak masz chcice i cię cisną jaja to panie płatne tylko pozostają.

 

 

 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Ale przede wszystkim, przed wszystkimi radami weź pod uwagę drogi OP jedno: (mówię to szczerze, nie mam na pewno chęci ciśnięcia komukolwiek w necie)

Nie poruchasz na dzień dzisiejszy. Nie ma takiej możliwości.

 

I albo się z tym powoli oswoisz, albo będziesz tylko i wyłącznie płakał. 

 

PS: Nie wkręcajcie chłopakowi, że jak zrobi to, to i to, to wtedy porucha, bo jeżeli jest brzydki, a do tego ma fobię społeczną i brak socjal skilla... to jak kurwa, gdzie, którędy? 

40 minut temu, Iceman84PL napisał:

 

 

Na miejscu tej dziewczyny, chyba bym mu zajebał, albo spierdalał gdzie pieprz rośnie xD Facet z SMV: 1/100, socialSkills: 1/10, ale na plus odwaga, przynajmniej spróbował. 

  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Nie przestanie mnie chyba zadziwiać fakt, że ktoś może definiować udane życie poprzez szczęśliwy związek z kobietą:D. Tak, kobietą, istotą emocjonalną, nie mylić z racjonalną, niezrównoważoną pod niemal chyba każdym względem poczynając od najprostszych czynności życiowych jak prace domowe, poprzez sferę społeczną, zawodową, prawną, a kończąc na sferze emocjonalnej. Gdyby było inaczej, to kobiety nie miałyby w naszym systemie społeczno-prawnym tylu ułatwień oraz przywilejów. Dla przykładu: prawo pracy kobiety ewidentnie faworyzuje, poprzez system emerytalny aż do systemu sądowego w praktyce skazującego jej za te same przestępstwa na niższe wyroki niż mężczyzn. Brakuje mi w tym wszystkim trzeźwego spojrzenia na siebie, na własne potrzeby, cele jakie się chce w życiu osiągnąć, a uzależnia się to od samego posiadania tak popieprzonej istoty jaką jest kobieta.

 

Autorze, powiem Ci jedno: jestem facetem po kilku związkach, na własne oczy widziałem sporo rozwodów, zaczynając od własnych starych, kończąc na kolegach w podwórka. Na kilku rozprawach rozwodowych byłem świadkiem. Nie życzę nikomu wejścia w związek małżeński, nie życzę nikomu wejścia w jakikolwiek związek. Sam tego od lat nie robię i jestem z tego powodu bardzo zadowolony, czuję się coraz bardziej spełniony i mam poczucie wygrywania swojego własnego życia. Związek z kobietą nie da Ci nic poza pogłębieniem własnych frustracji, coraz większego niezadowolenia i nerwowego skołatania. Dla potwierdzenia polecam poszukać moich wpisów z przeszłości. Piszę jako facet jako tako doświadczony przez rynek relacji damsko-męskich.

 

Teraz wchodzisz na forum Ty, określasz się jako incel, czyli osoba która nie ma relacji z kobietami nie ze względu na własny wybór, jak ja, tylko ze względu na pewne naturalne, jak to pisałeś okoliczności oraz okoliczności po części przez Ciebie wykreowane i pytasz na "dzień dobry" czy masz szanse na szczęśliwy związek z kobietą. Ze względu na to nie możesz być przez mnie traktowany poważnie. Możesz przeze mnie zostać potraktowany poważnie tylko i wyłącznie gdy przestaniesz patrzeć na zycie poprzez pryzmat związków z kobietami, a przez pryzmat tego co zamierzasz w życiu osiągnąć, jaki masz na to życie plan, co będziesz uważać w nim za sukces i jak chcesz to osiągnąć. Życie to nie są tylko kobiety i ciągłe narzekanie na swoja sytuację. Życie to jest ciągła walka ze swoimi słabościami po to, aby przekuć je w sukces.

 

Kapujesz? Jeśli tak to do roboty. Przeprogramuj swoje myślenie i zajmij się czymś pożytecznym. Związki z kobietami pożyteczne nie są.

Edited by Krugerrand
  • Like 13
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, MarkoBe napisał:

Same nabranie masy mięśniowej nic nie zmieni, zmiana pracy nic nie zmieni, zdobycie kwalifikacji nic nie zmieni, dopóki, dopóty będziesz miał niską samoocenę.

I tak i nie. Samoocena nie bierze się z powietrza. Zdrowa samoocena, to nie odgrywanie "pseudo alfy" (czyli tak naprawdę agresywnego beciaka). Zdrowa samoocenę buduje się poprzez zaufanie do swoich możliwości i do swojego umysłu. Osiąga się to, m.in. przez działanie, dzięki zauważalnym postępom oraz zauważalnym wynikom działań. Dlatego akurat siłownia czy budowanie kariery może znacząco ułatwić budowanie zdrowej samooceny - może, ale nie musi, gdyż wiele zależy od tego, dlaczego podejmujemy dane działanie.

 

Wiele zależy od samej motywacji - jeżeli ktoś idzie na siłownię po to, aby nabrać masy bo che "zamoczyć" to zawsze będzie miał kiepską samoocenę, gdyż jego motywacją jest zasypanie "braku". Jeżeli natomiast podejmuje trud (siłownia, praca, cokolwiek..), dlatego, że chce doskonalić siebie (a nie dlatego, aby Kryśka uchyliła szparki) - to wysiłek nie pójdzie na marne, gdyż osiągnięte wyniki wpłyną na poprawę zaufania do siebie i dadzą dodatkowe paliwo do budowania siły własnego charakteru a tym samym do budowania zdrowej samooceny.

 

Problemem jest zawsze start, a w zasadzie brak motywacji i energii aby zacząć i utrzymać działanie. Niestety, wielu mężczyzn marnotrawi energię i tu w 100% rację ma @mph25 - NoFap to podstawa, jazda na ręcznym to najgorsze co możesz w Twojej sytuacji robić, tracisz energię, którą mógłbyś "zainwestować" np. w biznes. BTW często "depresja" (depresja niezdiagnozowana przez lekarza i do tego gdy ktoś jedzie na ręcznym) to tak naprawdę zmęczenie organizmu ciągłym trzepaniem kapucyna.

 

BTW, dlaczego zamiast skoncentrować się na swoim życiu, chcesz ładować się w układ z kobietą, która może zrujnować Ci całe życie - a przy Twoim obecnym podejściu: "mam małego ale chce zamoczyć - pomóżta" - masz prawie 100% szans na władowanie się w chory układ. Dlaczego po prostu nie ogarniesz "głowy" i nie zajmiesz się budowaniem własnego życia?

 

 

 

Edited by oxy
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Nie. Incel nienawidzi siebie. Osoba nienawidząca siebie nie odczuje żadnych pozytywnych odczuć z zewnątrz. 

Bo:

1. Będzie je negować ( ta laska nie leci na mnie, tylko robi sobie ze mnie żarty). 

2. Będzie uważać je za niemożliwe (bo kto się zainteresuje takim zjebem jak ja) 

3. Nie widzi swoich atutów, nie wierzy w siebie. Każdą laskę będzie ignorował jako biedny (bo i tak nie mam u niej szans) jako bogaty zaś ( i tak zależy jej tylko na kasie) 

 

Nie masz obecnie co liczyć na normalne laski. Najwyżej DDA ratownik. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Similar Content

    • By Seb4stian
      Cześć wszystkim. 
      Bardzo się cieszę, że trafiłem na to forum - żałuję że tak późno..
      Historię pisałem dość długo i wielokrotnie wahałem się czy ją udostępniać, bo w porównaniu do postów innych kolegów z forum moje „problemy” wydają się błahe i śmieszne.
      Chciałbym jednak podzielić moją historią i prosić Was o opinie i rady. 
      Uprzedzam że post będzie długi i chaotyczny, ale chciałem jak najdokładniej opisać ostatnie lata.


      -Wychowywałem się tylko z matką. Ojciec zniknął jeszcze przed moimi narodzinami i już się nie pojawił. Matka całe życie przygotowywała mnie do roli uległego białego rycerza i jej się udało. "Kobiety trzeba szanować. Musisz być dla nich miły i o nie walczyć. To facet musi płacić i zadbać o kobietę" itp. itd..  Zawsze chciałem mieć pełną rodzinę i postanowiłem, że w przyszłości taką założę.. Wierzyłem w związki / małżeństwa, które są ze sobą całe życie i wszystko jest super.
      W podrywaniu szło mi raczej słabo, ale wreszcie pojawiły się pierwsze nastoletnie związki, które później zawsze przeżywałem. W szkole średniej zacząłem chodzić na imprezy i umawiać się z dziewczynami. Zmarnowałem wiele okazji na seks, ale czasami do czegoś dochodziło.
      Ciężko ocenić się obiektywnie, ale dałbym sobie 6-7/10 - nigdy nie miałem nadwagi, zawsze byłem wysportowany i trenuję do dziś.
      W końcu stwierdziłem że stały związek jest tym czego mi trzeba 😠

      -Dziecinny akapit: Swoją aktualną dziewczynę poznałem w 3 technikum. Miała tyle samo lat co ja. Oceniłbym ją na 7/10 + miała dobrą opinię w porównaniu do innych dziewczyn. Początki były super i byłem gotów zrobić dla niej wszystko, ale z czasem zaczęła to wykorzystywać i dałem sobie wejść na łeb.
      Narzekała że poświęcam jej za mało czasu np. weekendy spędzam z kolegami a nie z nią/ że trenuję i to pochłania za dużo czasu. Z treningów nie zrezygnowałem przez cały okres związku, ale z kolegami początkowo widywałem się rzadziej. W sumie było to dla mnie plusem, bo mniej imprezowałem a to nie idzie w parze ze sportem. Wieczorami musiałem ją odprowadzać albo brać auto od matki i odwozić, bo mieszkaliśmy kilka dzielnic od siebie. W domu często były o to sprzeczki. Jej rodzice po nią nie przyjeżdżali do nas „bo to powinien robić facet/nie mieli paliwa/auto w naprawie”...
      Często pisali do niej jacyś adoratorzy -  szczególnie po wyjściach z koleżankami ALE PRZECIEŻ "Ja taka nie jestem/Nic nie robiłam. To oni piszą" itd. a ja oczywiście wierzyłem i nawet czasami zaczepiałem tych gości i darłem na nich (żenada) a później na nią. Miewam problemy z opanowaniem. Później zacząłem odpłacać się tym samym czyli spędzać czas z innymi dziewczynami lub pisać z nimi, ale było to tak obracane że miałem wyrzuty sumienia. Później dziewczyna robiła to samo i tak w kółko. Następnie przekupywała mnie dupą i wracaliśmy do normalności. Dziewczyna z syndromem DDA i dwójką rodzeństwa -brat i siostra. Siostra non stop miała nowego „chłopaka”.. Dopiero po poczytaniu forum zrozumiałem że to CZERWONY ALARM. Moja dziewczyna zawsze ładnie tłumaczyła zdrady siostry np. ona była nieszczęśliwa/chłopak nie miał dla niej czasu/nie poświęcał jej uwagi itd. Oczywiście rozstania/zdrady(według mnie tzn. przejście z jednego związku w drugi) swoich koleżanek w ten sam sposób. W trakcie jednej z naszych „przerw w związku przez jej kolegów”, jej matka i siostra do mnie zadzwoniły i powiedziały, że mam problemy ze sobą, bo wychowywała mnie tylko matka i nie potrafię ufać ludziom, że córka/siostra jest świetną osobą i na pewno źle by nie postąpiła. W tamtym czasie uznałem to za prawdę ignorując że to w ich rodzinie były problemy z alkoholem i niewiernością.  
       Z jej bratem prawie w ogóle nie rozmawiałem. Był raczej pomijany przez domowników.

      -Po maturze poszedłem do pracy a ona na studia. Nie musieliśmy wyjeżdżać bo w naszym mieście (100tysięcy mieszkańców) były uczelnie, więc po prostu wspólnie wynajęliśmy mieszkanie. Ja pracowałem a ona studiowała dziennie.
      Przez pierwszy rok mieszkało nam się dobrze. Wychodziłem z nią na imprezy integracyjne jej grupy jeśli mnie o to prosiła. Poznałem tam dobrego przyjaciela - Marcina. Dalej utrzymujemy kontakt. Na drugim roku ja i moja dziewczyna kompletnie się nie dogadywaliśmy i strasznie kłóciliśmy. Oczywiście pojawił się pocieszyciel z uczelni. Któregoś dnia zobaczyłem ich smsy. "Sebastian nie jest ciebie wart" i takie tam. Zrobiłem straszną awanturę, poleciało dużo przekleństw. Wprowadziłem się do Marcina. Strasznie to przeżywałem. Po kilku dniach powiedział mi o którego znajomego z grupy chodzi. Spotkałem się z nią i powiedziałem że wiem kim jest jej pocieszyciel i że na pewno z nim pogadam. Powiedziała że nie chce ze mną być. Kiedy powiedziała pocieszycielowi że wiem o ich relacji spanikował i zerwał z nią kontakt a ona odezwała się do mnie… Marcin twierdzi że do niczego nie doszło, więc do niej wróciłem ( jestem zażenowany tą decyzją). Pocieszyciel dzwonił do mnie i pisał, ale nie odpowiadałem. Ona też wielokrotnie zapewniała mnie że do niczego nie doszło. Pamiętam jak dziś że w tamtym momencie najbardziej martwiło mnie że nie będę już miał atrakcyjnej dziewczyny i mniej seksu (choć nawet nie pamiętam czy dużo go wtedy uprawiałem). Później również trafiali się piszący adoratorzy i schemat był ten sam. Ona biła się w pierś. ja wierzyłem, seks i od nowa. Raz powiedziała że pisała „bo było między nami źle” – od razu przypomniało mi się usprawiedliwianie zdrad siostry i koleżanek. Powiedziała że nie informuje mnie o nich bo jestem wybuchowy. Podczas jednej z przerw w naszym związku pod miejsce mojej pracy przyszła jej matka i powiedziała „córka strasznie przeżywa wasze rozstanie. Martwię się o nią. Daj już spokój i się pogódźcie”… Gdzie wina była w 100% po jej stronie. Po czasie i kilku wiadomościach od dziewczyny to zrobiłem. Do tego momentu byłem skłonny zrobić dla niej wszytko ale zbiór opisanych wyżej sytuacji wszystko zmienił. Stałem się chłodny, podejrzliwy i nieczuły, ale jednak uległy żeby trwać w tej relacji – jestem taki do dziś. W ogóle się nie przytulamy. Wyglądamy raczej na koleżankę i kolegę od którego koleżanka wymaga ojcowskiej opieki.

      -Przez całe studia (5lat) wynajem opłacali jej rodzice. Ja kupowałem dla nas jedzenie + płaciłem za jakieś wyjścia typu kino/restauracja itd. Ona pracowała tylko w wakacje. Prezenty robiłem na święta/urodziny i dalej tak robię. Na wszystko zawsze musiałem zarobić, więc szanuję pieniądze. Oczywiście słuchałem narzekania, że nie zabieram jej na wczasy a jej znajome to jeżdżą z chłopakami/ że nie robię jej prezentów/ że one są już zaręczone... Uznałem, że nie będę tego robił a ona może na swoje wczasy/przyjemności odłożyć w wakacyjnej pracy. Robiłem też tak dlatego, że wielokrotnie pomagałem jej finansowo, bo rodzice nie mogli.. Nie mogli tzn. uznali że to rola chłopaka a mi może pomóc matka, która wynajmuje kilka mieszkań (odziedziczyła je po zmarłych rodzicach). Dla mnie nie chodziło o same pieniądze tylko o ich zachowanie. Dziewczyna zawsze mówiła że taka pomoc w związku to normalna rzecz / „jak ja bym miała to być ci też pomagała” (jednak nigdy nie miała a ja nigdy nie potrzebowałem pomocy)… Spytałem jak ona mi pomaga : „Wspieram cię”… A kiedy mówiłem że chciałbym zmienić pracę na lepszą/nauczyć się języka itd. Słyszałem że się do tego nie nadaję i że mi nie wyjdzie. Już wtedy czepiała się o różne bzdety typu kurtka nie w tym miejscu itd. Według niej to tylko ja tworzyłem nieporządek w mieszkaniu. Jeśli coś jej nie wyszło zawsze starała się winić za to mnie i dalej tak robi. Czasami jak dzwoniła do niej matka potrafiła dopieprzać się do mnie jakby na siłę – pokazywać dominację ? Czasami zupełnie odwrotnie - rzucała jakimiś tekstami typu „dobrze że mamy siebie/ teraz to ciężko znaleźć kogoś wartościowego/ pomyśl jakbyś musiał teraz zaczynać wszystko od nowa”. 

      - Wprowadziliśmy się do jednego z mieszkań, które moja matka odziedziczyła po rodzicach (pominę to w całej historii, ale była ich właścicielką już kiedy chodziłem do technikum). Wziąłem kredyt i jedno „kupiłem” po trochę zaniżonej cenie, bo chciałem żeby było moje + zostało jeszcze pieniędzy na remont. Dziewczyna pokazywała mi różne aranżacje i wybrałem te, które mi się podobały a ona dobierała do tego meble, dodatki itd. Później słuchałem narzekań że w sumie nie jest tak jak ona chce, że inaczej to sobie wyobrażała, że koleżanki kupiły większe mieszkania itd. Przy znajomych narracja była typu "zrobiliśmy, kupiliśmy itd.". Później przeczytałem o tego typu zachowaniach na forum i zacząłem zaznaczać że to ja wziąłem kredyt i ja za wszystko płaciłem. Jej rodzice nie dali ani 1zł. Ona również i jeszcze ma czelność narzekać.
      Przez pierwsze 2 lata po ukończeniu studiów dalej płaciła za połowę czynszu a ja za kredyt i jedzenie. Później płaciłem za wszystko chociaż ona pracowała. Zaproponowałem że ona zajmie się porządkiem w mieszkaniu i gotowaniem. Oczywiście usłyszałem że chyba jestem śmieszny i po tylu latach powinienem pomagać w taki sposób tj. opłacać wszystko. Nie zgodziłem się. Czasami ja gotuję lub idę po zakupy. Ona wszystkie obowiązki wykonuje z wielką łaską albo na odwal.  Żali się przez telefon matce/siostrze/koleżankom że musi sprzątać a ja nie pomagam. A mamusia dzwoni codziennie..Nie mamy wspólnego konta i nie daję całej wypłaty.
      Z seksem bywa różnie. Wie że chodzę wcześnie spać bo rano wstaje, ale ona ogląda w tym czasie głupie seriale w TV/ ogląda instagrama/pisze z koleżankami . Zwracałem o to uwagę i powiedziała że to ja się nie staram, że w nocy jest klimat itd....Nie żyję w celibacie, ale sądzę że uprawiam za mało seksu jak na swój wiek.  Z końcem studiów  skończyło się pisanie z innymi facetami i tego typu sytuacje albo po prostu zacząłem to lekceważyć i przestać sprawdzać.  Po moim kupnie mieszkania jej rodzice zaczęli bardzo interesować się kiedy weźmiemy ślub i kiedy pojawią się dzieci. Zrobili dla mnie wyjątkowo mili np. zaczęli zapraszać mnie na kawę lub na grilla gdzie nigdy wcześniej tego nie robili J … Odniosłem wrażenie, że zaczynają mi ją „wciskać”. Naciskanie na dziecko z jej strony niby się skończyło – choć wcześniej tego wręcz żądała. Powiedziałem że teraz nie jestem na to gotowy. Niby zrozumiała i się zgodziła, ale ciężko mi w to uwierzyć skoro oboje mamy 30 lat.

      -Przy jednej z kłótni coś we mnie pękło. Chyba powiedziała całą prawdę  : że tak naprawdę mnie nie potrzebuje i że jak się rozstaniemy to sobie kogoś szybko znajdzie, jak byśmy mieli dzieci to by je zabrała i bym ich nie zobaczył, że jej rodzina mnie nie znosi itd. Powiedziałem że ma się wynosić. Płacę za wszystko i to w ogóle nie jest doceniane. Wiecznie jej za mało albo coś nie tak. Miałem tego dosyć. Spakowała się i kolejnego dnia za wszystko przeprosiła i została.... bo nie miała dokąd pójść. W jej starym pokoju zamieszkała jej babcia, która przeniosła się z innego miasta.. Moda na sukces.

      -W takiej relacji żyję 11 lat czyli ponad 1/3 życia. Nie mam o tym z kim pogadać ani kogo się poradzić. Znajomi twierdzą, że jesteśmy tak długo razem, że szkoda byłoby to zaprzepaścić a inni że przesadzam. Też tak to sobie tłumaczyłem + dziewczyna mówiła że przecież moglibyśmy sobie kogoś znaleźć, ale jednak jesteśmy razem i to tak długo.. Po poczytaniu forum stwierdziłem że jestem po prostu bezpieczną opcją jako provider a z czasem może będzie jeszcze gorzej. Nie jestem szanowany i doceniany . Wiecznie coś jej nie pasuje i chciałaby czegoś innego. Najlepsze że moi i jej znajomi uważają że to ja jestem tyranem i jej nie szanuję a tak naprawdę to ona się wiecznie do mnie dopierdala i komentuje negatywnie każdy mój ruch. Czasami wybucham w towarzystwie kiedy znowu to robi. Może faktycznie jestem przewrażliwiony ? W jej domu zauważyłem ten sam schemat u jej rodziców. Karmiłem się ideałami że to ta jedyna do końca życia. Jestem zły na siebie że nic z tym do tej pory nie robiłem. Zmieniłem się w trakcie tego związku na + dzięki pracy nad sobą i relacja wygląda inaczej niż na początku, ale dalej nienormalnie.  Męczy mnie ciągła walka i przeciąganie liny. Czuję że straciłem mnóstwo czasu i najlepsze lata na coś niepotrzebnego. Czasami z niesmakiem wracam do własnego mieszkania. A ona zachowuje się tak arogancko jakby faktycznie połowa mieszkania była jej/ bylibyśmy po ślubie lub mieli dziecko. A tak naprawdę nic nas nie łączy. Zacząłem mówić wprost (choć wcześniej w głowie mi się to nie mieściło) – nic tutaj nie jest twoje. Nie chce mi się walczyć o „normalność”. Przez normalność rozumiem wrócenie z pracy i normalne rozmawianie i spędzanie czasu (to się zdarzało, ale jest tego co raz mniej) a nie wieczne narzekanie o „obowiązki domowe” lub o coś innego. Zdarza się że wracam, obiad jest gotowy, jest wszystko ok. ale następnego dnia znowu to samo. Bajkowego związku nie będzie, ale chyba są tu osoby, które mają normalne partnerki ? Zdarza się że nie odzywam się dzień, dwa. Wtedy ona zaczyna się starać, ale po czasie wszystko wraca do normy.
      Jej ojciec i brat też nie są szanowani w swoim domu a nie chcę do nich dołączyć. Ojciec jest obwiniany za całe zło jakie ich spotkało.  Ostatnio pojechała do koleżanki na weekend -  odpocząłem jak w sanatorium. Nikt mi nie zrzędził i mnie nie wkurwiał. Po jej powrocie standard - narzekanie, ciągle coś nie tak, czegoś nie sprzątnąłem itd. Jeśli teraz tak to wygląda to wole sobie nie wyobrażać wspólnej przyszłości. Tutaj nic już się raczej nie zmieni. Patrząc na związki znajomych stwierdzam że i tak mam lepiej, ale z drugiej strony obawiam się trafić jeszcze gorzej lub że wspólna przyszłość będzie tragiczna. Ma w prawdzie pozytywne cechy, ale teraz podejrzewam że to udawanie, bo nie ma innej opcji a po dziecku/ślubie to się zmieni. Po rozstaniu i tak nie będzie chciało mi się randkować. Dużo pracuję + mam swoje zainteresowania, które sprawiają mi przyjemność. Kolega w pracy co jakiś czas przechodzi z jednego związku do drugiego i stwierdził po czasie że one w większości wszystkie są takie same. Czy tak jest to nie ja powinienem oceniać. Dodatkowo kiedyś dałem się namówić na „terapię panowania nad gniewem”, bo wmówiła mi że to ze mną jest coś nie tak i to ja mam problemy. Po dwóch spotkaniach odpuściłem, bo pani psycholog stwierdziła, że wymyślam sobie problemy a moja dziewczyna zachowuje się dobrze. Moja relacja z matką też uległa pogorszeniu a w sumie to moja jedyna rodzina.

      Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam.
    • By Garrett
      Hej, jakiś czas temu w Tłok FM była audycja z dwoma kobietami które badają temat incelstwa w Polsce.
      Tu macie tekst:
      https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,27374483,mowia-ze-sa-przegrywami-i-narzekaja-na-prace-w-januszexie.html
       
      Przed chwilą z kolei była znów rozmowa z jedną z nich.
       
      Co sądzicie o takim podchodzeniu do sprawy przez jakby nie było lewacko nakierowanie media?
    • By Ewenement
      Cześć,

      Na wstępie chciałbym wszystkim podziękować za dzielenie się swoimi myślami, spostrzeżeniami które tworzyły i tworzą ciekawe dyskusje na tym forum. Czytam je od około tygodnia i wszystkie, te lepsze oraz gorsze dają dużo, a także skłaniają do myślenia zwłaszcza jeżeli chodzi o samorozwój i relacje damsko-męskie.

      Mam nadzieję że moją treść opublikowałem w stosownym dziale i miejscu.

      Do jej napisania i proszenia was o radę (o czym później) skłoniły mnie tematy nawiązujące do blue, red oraz zwłaszcza blackpill oraz MGTOW. Duży udział też w tym miały wszystkie tematy o „przegrywach” i „wygrywach”.
      Posiadam już 24 wiosny na karku. Od około początków tego roku posiadałem mocne wahania emocjonalne (nadal się pojawiają, ale dzięki forum mniej) dotyczące mojej wartości jako mężczyzny wchodzącego już powoli drugą nogą w pełni dorosłe życie. Bardzo często identyfikowałem się jako określany „przegryw”, a to z uwagi na fakt braku mojego doświadczenia z kobietami (prawiczek).

      Dzięki forum tak naprawdę zrozumiałem (pisząc tego posta jeszcze mocniej się w tym utwierdzam, za co wam dziękuję) że nim nie jestem, a skłania się na to: nie mieszkam już z rodzicami od 4lat, dosłownie za moment bronię inżyniera, posiadam kilkuletnie doświadczenie w zawodzie i ugruntowaną pozycje na rynku pracy (5k PLN na rękę), duże zyski na giełdzie za które mógłbym kupić gotowy dom razem z działką, wyjście z bardzo mocnych nałogów (narkotyki) i otoczenia dzięki własnej głowie i charakterowi, zrzucenie wagi z 100kg do 70kg (175cm wzrostu), zero zobowiązań kredytowych. Do wszystkiego doszedłem sam. Nie chciałbym abyście odebrali to jako przechwałki choć może to tak zabrzmieć, wymieniam te rzeczy na potrzeby następnych akapitów.

      Od około 17 roku życia poświęciłem się całkowicie pracy i nauce, a do tego wszystkie szkoły typowo męskie gdzie kobiet praktycznie nie było. Imprezy choć nie było ich wiele również w męskim gronie. Wiem o tym że swój najlepszy czas na zdobywanie doświadczenia z kobietami dosłownie przespałem.

      Od jakiegoś czasu wszystkie poczynania w kierunku dalszego rozwoju moja własna psychika zaczyna sabotować właśnie przez te „braki” relacji z kobietami, a zwłaszcza fakt że ja mam zero doświadczenia w tym aspekcie, a czas nieubłaganie mija. Ja robię się coraz starszy gdzie dwa razy obejrzę się za siebie i wybije trójka z przodu. Próbowałem parę razy umawiać się z kobietami na Tinderze (około 10spotkań), ale przez to tylko tak naprawdę jeszcze mocniej się poblokowałem w sobie. Dwa z tych spotkań zostały zakończone całowaniem jednak za każdym razem dziewczyna jakoś „ogarnęła” że pomimo mojego wieku 20+ chyba mam zero doświadczenia i po tych „aktach” kontakt się urywał (brak kolejnego spotkania). Przez to dostałem awersji do kobiet (po prostu boje się spotkań, mimo że nie mam problemu z gadką na necie oraz na żywo i doprowadzenia do nich).
       
      Dodam że z wyglądu jestem dosyć normalny 5/10 i dbam o siebie. Coraz częściej zdarza mi się samemu zrywać kontakt z kobietami uważając je za nudne i myślę że to jest także efekt tego autosabotażu bo podświadomie myślę że jak przyjdzie co do czego to nie dam rady. Żeby nie było że jestem jakiś chad powiem że nie raz sam zostałem odrzucony przez swój wygląd bądź wzrost.

      Od początku roku jestem na nofapie + zero porno, a po zapoznaniu się z blackpill oraz MGTOW coraz częściej skłaniam się o rzuceniu tematu kobiet i zajęciu się sobą oraz własnymi pasjami bez tracenia energii na uganianie się (nie jestem homo ani bi, jestem zwykłym facetem hetero). Jedyne co mi w tym przeszkadza to natura oraz męski instynkt które podświadomie jednak działają. Tutaj właśnie miałbym do was prośbę o pomoc jak sobie poradzić z tematem i czy myślę w dobrym kierunku żeby to wszystko chrzanić i zająć się sobą oraz ogólnie o wasze zdanie. Dla niektórych może wydawać się że to co mówię to nie jest problem (z uwagi na mój stan materialny i to że jestem zdrowy), ale dla mnie jest to mega bariera psychiczna która od jakiegoś czasu nie pozwala zachować mi jasnego umysłu, a co za tym idzie dalej iść swoją ścieżką. Po prostu czuję potężną presję jako młody facet.
    • By predator08
      Tak jak w tytule pewnego dnia dostaję info, że do pewnej podkieleckiej kopalni szukają kierowców na tzw. wozidła (wymagana kategoria C.) Jako, że taką posiadam, postanowiłem zaaplikować na to stanowisko. Praca 8 h na dobę. Zarobki oscylują pewnie w granicach 2200-3200 na rękę miesięcznie, ale w tej części Polski nie spodziewam się cudów. Jednak ponieważ miałbym koło 3 km do tej pracy, dlatego nie zawahałem się aplikować. I czego się dowiaduję niebawem potem? Że na to stanowisko teraz bardziej potrzebują kobiet... To tak wygląda ta dyskryminacja kobiet na rynku pracy? Czemu kosmetolożki nie szukają mężczyzn do takowej pracy? Podobnie to wygląda w kieleckim MPK. Również pierwszeństwo mają nasze panie, no i powiedzcie czy to nie jest dyskryminacja płciowa?
      Uwierzcie, albo i nie, ale w tej części Polski kukoldztwo jest jednym z najszybciej rozwijających się zjawisk. Powiecie co niektórzy niby konserwatywny kurwidołek, ale już co druga kobieta ma SSmańskiego pioruna na profilowym na fb, przy czym coraz większa ogłupiałych i nieświadomych mężczyzn wtóruje im w tym... Normalnie ręcę opadają... Może niech dadzą jeszcze pierwszeństwo kobietom w szczepieniach? Ja będę tak szlachetny i chętnie oddam swoją szczepionkę niejednej "miłej", płonącej mową pseudokatolickiej miłości seniorce  
    • By Miraculo
      Osobiście nie mam i nie używam TikToka, ale dzięki uprzejmości kilku kanałów z youtuba mogę się zmierzyć z treściami które są tam wrzucane. Według mnie nie ma aktualnie plaftormy która lepiej odkrywa zachowania i to jak ludzie postrzegają rzeczywistość. Dzięki uprzejmości kanałów takich jak  Tails - Blackpill Clips i Hammer hand (weterana "mgtow") którzy wrzucają ostatnio hurtowe ilości tych filmików popularyzacja black pilla przyspiesza. Oczywiście kwestią czasu jest aż dostaną bana. Jednak co zobaczyłeś, już się nie "odzobaczy". Materiału jest mnóstwo i można podzielić go w kategorie. Jeśli ktoś ma czas to niech potraktuje to jako wątek zbiorczy. Najłatwiej dla mnie było skupić się na temacie wzrostu i tu chce zaprezentować kilka filmików przedstawiających zdanie cudownych kobiet. Dla ludzi którzy uczyli się w szkole łaciny i greki krótkie tłumaczenia. Filmiki są krótkie, więc można je obejrzeć wszystkie na jeden raz. Dla piszących, że nie odkryłem niczego nowego chciałbym zauważyć, że tutaj na forum dalej są ludzie piszący o zdobywaniu kobiety poprzez energię którą emanują, pewności siebie czy co tam jeszcze red pillowcy i trenerzy PUA wciskają. Miłego seansu.
       
      "Jeśli pisze do ciebie typ i ma 178cm wzrostu"
       
      Gościu pokazuje screen z rozmowy. Pana się go pyta ile ma wzrostu, on jej odpowiada, że 165cm. Ona mu odpisuje "co mam z tobą zrobić, pogłaskać cię? lol?"  
       
      Panna która mówi, że goście poniżej 195 zasługują na miłość, ale nie od niej. 
       
      Panna mówi o tym, że będzie nosiła w torebce centymetr żeby sprawdzić czy gość rzeczywiście ma conajmniej 182 cm
       
      Kobieta która kpi z koleżanki(160cm) z powodu tego, że jej facet ma 165 cm.
       
      Kobieta która wyśmiewa swojego męża który ma 170cm. 
       
      Goście pytają się laski czy wybrałaby typa 167 cm z twarzą 9/10 czy 188cm z twarzą 4/10.  Odpowiada, że wysokiego i brzydszego. Na pytanie dlaczego, odpowiada, że dlatego, że prawdopodobnie jest lepszą osobą : ) 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.