Jump to content

Recommended Posts

Teraz, ntech napisał:

Jeżeli stać Cię na kilka koła oszczędności to ogarnij sobie jakąś fajną escort girl , podupcz dobrze w weekend i tak kilka razy.

Przejdzie Ci zakochanie. 

To tylko ciało. Owszem z naroślą w kształcie głowy ale pustą.

 

O, to to! Konkretnie i na temat. Tak naprawdę tylko z jedną dziewczyną w życiu miałem porozumienie. Podobne spojrzenie na świat, trochę podobne wartości. A tak ta reszta "zakochań" to było po prostu pragnienie ich ciał, a nie umysłów :P

 

Teraz, Anastazja napisał:

Oczywiście, że nie podobam się każdemu facetowi. Nie potrzebny ten sarkazm. Temu akurat bardzo się podobałam i starał się później. Nie mam pojęcia o co chodziło. 

 

Cienia sarkazmu w tym nie było. Po prostu pytałem, o co chodzi, bo dla mnie to jakaś abstrakcja, żeby odsuwać się, gdy dotyka mnie dziewczyna, która mi się podoba. Mało! Nie odsuwałbym się nawet, gdyby dotknęła taka dość przeciętna, niebrzydka ;) Dlatego nie kumam, co tam się stało. Może faktycznie nie chciał za szybko przejść do rzeczy, bo bał się, że wyjdzie na napaleńca, a naczytał się za dużo PUAsów, że "tak nie wolno". Ale to by też nie tłumaczyło, dlaczego tygodniami się zabierał jak pies do jeża.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 82
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Autor pisze o byciu mistrzem tzw. friendzone, natomiast ja tu widzę jeszcze większych mistrzów od niego samego. Niektórzy chyba nie zauważyli, albo może robią to specjalnie, że piszą z panią poza Reze

Jakie to jest zabawne... Bo przecież facet ma sam z siebie wiedzieć, że albo chcesz żeby Cię puknął "z marszu", a jak zaczyna (albo w ogóle taki jest z automatu) Cię szanować to jest niezdecydowa

Śledzę forum od dłuższego już czasu i moja historia jest podobna do wielu opisanych tutaj. Chciałem się nią podzielić bo może dla kogoś będzie pomocna. Będę wdzięczny za wskazówki co dalej – zarówno w

9 minut temu, SamiecGamma napisał:

 

Cienia sarkazmu w tym nie było. Po prostu pytałem, o co chodzi, bo dla mnie to jakaś abstrakcja, żeby odsuwać się, gdy dotyka mnie dziewczyna, która mi się podoba. Mało! Nie odsuwałbym się nawet, gdyby dotknęła taka dość przeciętna, niebrzydka ;) Dlatego nie kumam, co tam się stało. Może faktycznie nie chciał za szybko przejść do rzeczy, bo bał się, że wyjdzie na napaleńca, a naczytał się za dużo PUAsów, że "tak nie wolno". Ale to by też nie tłumaczyło, dlaczego tygodniami się zabierał jak pies do jeża.

 

Podobnie jak autor wątku, trzeba pamiętać, że kobieta to nie matka boska, nie wystawiać na piedestał, kobieta to nie jest coś na co trzeba zasłużyć, o kobietę nie musisz się starać. To na co leci kobieta to poczucie własnej wartości, a facet o wysokim poczuciu własnej wartości wie że na kobietę zasługuje tylko z tego faktu, że jest. Lecimy na facetów "lepszych" takich których my potrzebujemy a nie takich którzy będą nas potrzebować, taki facet da kobiecie poza seksem jeszcze drugą najważniejszą rzecz : poczucie bezpieczeństwa. A to, że kobieta jest też obiektem seksualnym jest normalne i naturalne, a kiedy za wszelką cenę nie będziecie ją traktować jak obiekt to wyjdziecie na kastratów. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Autor pisze o byciu mistrzem tzw. friendzone, natomiast ja tu widzę jeszcze większych mistrzów od niego samego. Niektórzy chyba nie zauważyli, albo może robią to specjalnie, że piszą z panią poza Rezerwatem i jeszcze jej kciuki w góre dają. Ja wszytsko rozumiem, pani przecież z natury ma grotę rozkoszy, ma cycki, którymi można się też pobawić. No ładnie. Mistrzowie nie tylko friendzone, ale mistrzowie kukoldztwa. Beka z was XD.

 

Tak przy okazji: czy jest tu jakiś Moderator???

Edited by Krugerrand
  • Like 9
  • Thanks 1
  • Haha 6
Link to post
Share on other sites

Nie piszesz konkretnie w jakim kontekscie ona wspomina o tym jej nowym facecie, ale jedna z opcji jest taka, ze ona wymyslila sobie tego innego faceta, aby wyzwolic w tobie jakies samcze odruchy, piszesz ze ona od wielu miesiecy slini sie do ciebie, a ty w jej obecnosci jedynie przebierasz nogami i sprawdzasz ktora, godzina, bo jak tylko ona pojdzie to sobie odpalisz pornola ;) nie tedy droga; piszesz ze masz opory przed inicjowaniem blizszego kontaktu kiedy jestescie razem, podpowiem ci tyle, i az tyle, u anglosasow jest koncepcja, gdzie relacja facet-kobieta to gra w baseball, czyli zdobywanie kolejnych baz, zaczynasz od prostego kontaktu jak dotykanie rak, potem kladziesz reke na jej kolanie, i stale obserwujesz czy ona na to pozwala, bo najistotniejsze jest aby byla jej zgoda, a potem kolejno

PIERWSZA BAZA

Pocałunek. Po francusku. Albo zwykły całus. Generalnie rzecz ujmując - usta-usta. Jeśli warunek jest spełniony - chłopak zaliczył pierwszą bazę.

DRUGA BAZA

Sytuacja zaczyna się rozwijać, bo w grę (oprócz całowania) wkracza dotyk. Uwaga! Rzecz bardzo ważna - od pasa w górę. Chłopak dotknie cycuszka, dziewczyna pocałuje w szyję, on zdejmie jej koszulkę, ona zrobi to samo. Nie przekracza się jednak granicy paska i nie schodzi się poniżej jego poziomu. Przed państwem baza numer dwa.

TRZECIA BAZA

Logika podpowiada, że skoro to przedostatni etap seks-metaforycznego podboju, akcja przenosi się niżej, ale finał to to nie jest. Może być oralnie, może być masażyk, może być rękoczyn (albo rękodzieło). Było tak? Amerykańska gościnność pozwoliłaby Ci użyć tego terminu - zaliczyłeś trzecią bazę.

HOME PLATE, CZYLI BAZA DOMOWA

Muszę coś tłumaczyć? Mam nadzieję, że nie - absolut.

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Krugerrand napisał:

Autor pisze o byciu mistrzem tzw. friendzone, natomiast ja tu widzę jeszcze większych mistrzów od niego samego. Niektórzy chyba nie zauważyli, albo może robią to specjalnie, że piszą z panią poza Rezerwatem i jeszcze jej kciuki w góre dają. Ja wszytsko rozumiem, pani przecież z natury ma grotę rozkoszy, ma cycki, którymi można się też pobawić. No ładnie. Mistrzowie nie tylko friendzone, ale mistrzowie kukoldztwa. Beka z was XD.

 

Tak przy okazji: czy jest tu jakiś Moderator???

 

Pani ma też mózg i może coś doradzić z perspektywy kobiety. 

Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Krugerrand napisał:

Autor pisze o byciu mistrzem tzw. friendzone, natomiast ja tu widzę jeszcze większych mistrzów od niego samego. Niektórzy chyba nie zauważyli, albo może robią to specjalnie, że piszą z panią poza Rezerwatem i jeszcze jej kciuki w góre dają.

 

O kurdę, faktycznie! Nie wiedziałem, że silnik forum daje taką możliwość, sądziłem, że z automatu blokuje możliwość pisania paniom w działach nie przeznaczonych dla nich. 

 

Cytat

Ja wszytsko rozumiem, pani przecież z natury ma grotę rozkoszy, ma cycki, którymi można się też pobawić. No ładnie. Mistrzowie nie tylko friendzone, ale mistrzowie kukoldztwa. Beka z was XD.

 

Tak przy okazji: czy jest tu jakiś Moderator???

 

Nie no, zjawisko przyjaźni damsko-męskiej jest fascynujące samo w sobie. Jakże odmiennie widziane przez kobiety i facetów. Dla mnie kobiety wrzucające facetów we friendzone to egoistki i osobowości narcystyczne, ale to >95% takich najwyraźniej jest. Ja się w przyjaźnie z kobietami nie bawię. Nie ma z tego żadnych korzyści dla faceta, a straconego czasu nikt mi nie zwróci.

Edited by SamiecGamma
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, SamiecGamma napisał:

 

O kurdę, faktycznie! Nie wiedziałem, że silnik forum daje taką możliwość, sądziłem, że z automatu blokuje możliwość pisania paniom w działach nie przeznaczonych dla nich. 

 

 

Nie no, zjawisko przyjaźni damsko-męskiej jest fascynujące samo w sobie. Jakże odmiennie widziane przez kobiety i facetów. Dla mnie kobiety wrzucające facetów we friendzone to egoistki i osobowości narcystyczne, ale to >95% takich najwyraźniej jest. Ja się w przyjaźnie z kobietami nie bawię. Nie ma z tego żadnych korzyści dla faceta, a straconego czasu nikt mi nie zwróci.

A ja Ci tylko podziękuję za miłą rozmowę i osobiście lubię mieć kolegów i przyjaciół wśród facetów i często to z nimi mam lepszy kontakt niż z kobietami. 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
40 minut temu, ntech napisał:

Jeżeli stać Cię na kilka koła oszczędności to ogarnij sobie jakąś fajną escort girl , podupcz dobrze w weekend i tak kilka razy.

Przejdzie Ci zakochanie. 

To tylko ciało. Owszem z naroślą w kształcie głowy ale pustą.

Dla @subzero chyba najlepszą opcją byłoby połączenie randki z sexem w hotelu. Nie wiem tylko czy taką usługę można zamówić.

Miałby namiastkę normalnej relacji.

Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Anastazja napisał:

Pani ma też mózg

 Skoro go ma, to czemu nie włączyła odpowiedniej klapki z tytułem: przestrzeganie zasad???

 

PS: pytanie retoryczne.

  • Like 4
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Anastazja napisał:

To na co leci kobieta to poczucie własnej wartości, a facet o wysokim poczuciu własnej wartości wie że na kobietę zasługuje tylko z tego faktu, że jest. Lecimy na facetów "lepszych" takich których my potrzebujemy a nie takich którzy będą nas potrzebować, taki facet da kobiecie poza seksem jeszcze drugą najważniejszą rzecz : poczucie bezpieczeństwa

Mądre i dojrzałe jak na kobietę.

Problem w tym że taka kobieta zaczyna być plastrem, kulą u nogi. Zawsze jest dysproporcja. Rozmawiasz z nią a ona spija słowa z ust. Stawia na piedestał, kąpię się w Twoim blasku. A Ty widzisz tylko zwykłą zakompleksioną wieśniarę, zaburzoną patuskę, potulną kurę domową, sierotę szukającą ojca.

Jedyne czego potrzebuje to żebyś wziął ją za rękę i prowadził.

OK. Tylko ja się kurwa czuję jakbym z własną córką rozmawiał.

"Jesteś wspaniały, jesteś moim oknem na świat, jesteś moim bogiem...bla,bla,bla"

Miałem tylko jedną kobietę która mi intelektualnie pasowała. Ale rozwiodłem się z nią bo o mało nie pozabijaliśmy się o pozycję w związku.

 

Link to post
Share on other sites
Teraz, Anastazja napisał:

A ja Ci tylko podziękuję za miłą rozmowę i osobiście lubię mieć kolegów i przyjaciół wśród facetów i często to z nimi mam lepszy kontakt niż z kobietami. 

 

Kolegów tak, z tymi przyjaźniami to mi się wydaje śliskie. Chociaż znam pary, które się przyjaźnią, ale to też jest ryzykowna sprawa. W jednej w takich relacji nastąpił swap partnerów, także zawsze, absolutnie zawsze, jest podtekst seksualny.

 

1 minutę temu, Brat Jan napisał:

Dla @subzero chyba najlepszą opcją byłoby połączenie randki z sexem w hotelu. Nie wiem tylko czy taką usługę można zamówić.

Miałby namiastkę normalnej relacji.

 

Myślę, że dziś wszystko można kupić, a autor sam pisał, że nie najgorzej zarabia :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Anastazja napisał:

A ja Ci tylko podziękuję za miłą rozmowę i osobiście lubię mieć kolegów i przyjaciół wśród facetów i często to z nimi mam lepszy kontakt niż z kobietami. 

U mnie zapala się czerwona lampka, gdy kobieta takie rzeczy mówi. Oznacza to często, że albo ma męskie cechy charakteru i przyciąga podobne osobniki, czyli skacze po karuzeli kutangów bądź ma frajerów do wysrywania emocjonalnego. Taka prawda, kobieca kobieta przyjaźni się z innymi sympatycznymi, nie zaburzonymi kobietami. 

  • Like 9
Link to post
Share on other sites
16 minut temu, MarkoBe napisał:

U mnie zapala się czerwona lampka, gdy kobieta takie rzeczy mówi. Oznacza to często, że albo ma męskie cechy charakteru i przyciąga podobne osobniki, czyli skacze po karuzeli kutangów bądź ma frajerów do wysrywania emocjonalnego. Taka prawda, kobieca kobieta przyjaźni się z innymi sympatycznymi, nie zaburzonymi kobietami. 

Czyli by taką poznać, musisz się zapisać na kurs manicure lol. 

Zauważyłem że im pani ma szersze horyzonty i zainteresowania wykraczające poza kosmetyki i inne babskie sprawy to ma bardziej zdywersyfikowane płciowo towarzystwo. Bo z facetem pogada o fizyce. Z kobietą niekoniecznie. 

Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 hours ago, subzero said:

Widziałem na spotkaniu, że się klei

Zjadłem istotne słowo w zdaniu w poprzednim poście: "Widziałem na spotkaniu, że się nie klei więc mogłem siedzieć cicho ale dalej żył bym w domysłach i fantazjach."

 

 

Nie spodziewałem się takiego odzewu i ilości wątków, w odpowiedzi na mój przydługi post (to tak w ramach umniejszania siebie i własnego problemu). Dziękuję Wam.

Daruję sobie cytaty bo przekaz jest dość jasny. Jeszcze bardziej nie spodziewałem się, że ktoś napisze abym z nią gdziekolwiek jechał… To trochę ryje banię. Obawiam się jeszcze większego kaca moralnego. Racją jest też, to że relacja jest “przegadana” a ja czasem/ często nie wiem czego chcę.

 

Oczywiście, że orbiterów ma. Znam kilku. Zdaję też sobie sprawę, że LTR z nią to ciężki kawałek chleba. Przy moim braku doświadczenia mógłby skończyć się tragedią.

O nowej relacji dowiedziałem się gdy zapytałem czy kogoś ma. Wcześniej przez tel. wspomniała, że spotkała się z kolegą. 

 

Dodam, że ja z nią praktycznie nie inicjuję kontaktu. Parę lat temu spotkaliśmy się na różnych imprezach. Ona była w związku. Zorientowałem się po którymś razie, że ja mogę jej nawet specjalnie unikać a ona i tak wyląduje obok mnie. Potem robiłem to dla testów, czekałem tylko aż przyjdzie. Komplementowała, dopytywała co tam. Generalnie zawsze miałem masę atencji z jej strony. Z mojej strony było tylko platoniczne uczucie.

 

Po napisaniu tego posta pomyślałem sobie, że może za bardzo to rozkminiam. Jak nie mam z kim jechać to pojadę z nią i będę miał towarzystwo. Na bank będzie fajnie. Już racjonalizuję...

 

Divy? Może zacząłbym od masażu na początek. Byłem kiedyś po pijaku i miałem moralniaka. To było jednak dawno temu.

 

Zaciekawił mnie wątek wyuczonej ofiary. Coś w tym jest. Czasem mam wrażenie, że jestem uzależniony od użalania się nad sobą.

Edited by subzero
Link to post
Share on other sites

Jedz jak mozesz i zbieraj doswiadczenie jakiekolwiek by nie bylo .Najwyzej wam nie wyjdzie ale bedziesz wiedzial ze probowales.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 hours ago, subzero said:

Panna chce abyśmy we dwójkę pojechali na majówkę do niej na działkę

Jeżeli chce cie zabrać na działkę to może jednak nie wylądowałeś we friendzonie. 

Puknij ją a potem się zobaczy. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, subzero napisał:

Liczyłem na coś - że może kiedyś, jakoś uda się z nią coś wykręcić. Każda opcja dla mnie byłaby ok ale były też romantyczne wizje, fantazje erotyczne i inne takie gówna.

Ten kawałek jest tak zajebisty, jak musztarda w komunie o smaku ananasa.

 

Te sztuki walki to aikido? Bo tylko tam czeka się na atak.

 

....A więc tak. Kobiety z założenia chcą poznać faceta ODWAŻNEGO.

ELEMENTEM odwagi jest rozpoznanie przed ewentualnym atakiem.

ZWIAD.....może być partyzancki/bez znaczenia.

Jednak kiedy laska/kobieta rzuca komentaż w twoją stronę(A nie jest on obraźliwy) to wykonała ona MAXIMUM zanęcenia swoją osobą  wobec samca. Tu chodzi o Ciebie.

Bardzie oczobitnych sygnałów nie dostaniesz(uśmiech/komplement).

 

REASUMUJĄC. 

Bez podjęcia ataku, pojedynku nie stoczysz.

 

  

 

1 godzinę temu, Krugerrand napisał:

ma cycki

No to proza polemiki.

Jeśli (ma)= constans.

Drzazgi na niecheblowanej tarcicy to są zawsze......A jak sęk wypadnie to i dziura się pojawi. 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, subzero napisał:

Potrafię zredukować się do kogoś, kogo potrzeby są zupełnie nieistotne. „No More Mr Nice Guy” to książka o mnie. Jest to pewnie wynik wychowania przez zaborczą, neurotyczną matkę i wiecznie nieobecnego, zapracowanego i chorego na depresję ojca. Często słyszałem od rodziców, że jestem nieśmiały, że jestem słaby albo, że jestem pierdołą. No i w rezultacie, jak się pewnie domyślacie, taki byłem. Dodam, że ojciec też miał problemy w domu rodzinnym.  Od roku jestem w terapii. Ten ruch to też wynik lektury forum. Sporo już przepracowałem ale bardzo wiele przede mną. Jestem też uzależniony od porno z wszystkimi tego konsekwencjami. Walczę z tym od 3 czy 4 lat. Ostatnio niestety mam dość mocny nawrót. Samotność uderzyła z podwójną siłą, a moje doświadczenie z kobietami jest znikome.


Każdy był kiedyś prawiczkiem i składał kwiaty przed ...... Aleeeee  w wieku przed 40 to Ty już powinieneś wiedzieć że trzymanie się za ręce (rzadkość) i patrzenie w oczy to raczej na pierwszej randce. 
Zasadę że jeśli nie ma czegoś do 3 randki znasz ? 

Świadoma kobieta również ją zna, jeśli wpadniecie sobie w oko to ona Ci się odda jak TY wykażesz inicjatywę,

 

CO masz do stracenia że dociśniesz ją mocniej np do ściany i zaczniesz namiętnie całować ? 
Wtedy większość ulegnie JEŚLI jesteś zdecydowany

Nie baw się w konwenanse. I buduj na początku dotyk, ale jak masz ją u siebie lub u niej i jesteście razem to działasz. 

Nie ma seksu lub chęci na niego ----->>>> NEXT 

 

Aha jeśli słyszysz że ona jest "inna" i nie daje się całować czy co tam sobie wymyśli .... TO tylko słowa i Shitest. Ty przesz dalej.
Dla mnie klasycznym sygnałem że będzie ciężej to to jak widzę że kobieta ma pełne rajstopy ;)  ale nie bój się jak dobrze pocałujesz i dotkniesz rejon uszu, szyji, potem pupę (poczytaj o innych  punktach erogennych)  to możesz zdejmować rajstopy. 

Dobra rada baw się tym i ucz się a nie stawiaj tego jak egzamin maturalny. I Ty i ona chcecie aby było przyjemnie. 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Krugerrand napisał:

Autor pisze o byciu mistrzem tzw. friendzone, natomiast ja tu widzę jeszcze większych mistrzów od niego samego.

 

A ja tu widzę nadgorliwego pana policjanta, który chętnie by wlepiał mandaty za brak maseczek na pustym chodniku, bo takie są przepisy. Kobieta napisała wartościowe porady, przeczytałem bardzo dużo podobnych opinii o nieśmiałych, nie wykazujących inicjatywy facetach i jest to dla kobiet wręcz odrzucające. To samo dotyczy stawiania kobiety na piedestale (Polecam filmik na Youtube: Alexander Grace - Stop Treating Women Better Than They Deserve). Regulamin regulaminem, ale czasem można przymknąć oko. Tak, napisałem to z nadzieją, że wyśle mi na priv swój numer.

 

@subzero Wiem, że ciężko wykonać ten pierwszy krok, czekasz na właściwy moment, ale im dłużej z nim zwlekasz tym trudniej go wykonać. Trzeba się w końcu przełamać i podjąć ryzyko. Tak jak wcześniej pisali inni, nie masz nic do stracenia, jeśli jej się podobasz to sama to później "pociągnie", a jak nie to trudno, przynajmniej próbowałeś i już wiesz na czym stoisz. Znajdziesz następną, a z tą zrywasz kontakt, no chyba że chcesz słuchać dalej jak ją posuwają kolejni.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@undertakerMasz rację, dlatego trzeba łamać zasady, ponieważ kobieta napisała wartościowe porady i tym stawiając ją na piedestale. Widzę wirus białorycerstwa transmituje na forum, chyba potrzebna jest nam wszystkim kwarantanna:D

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 21.04.2021 o 16:23, subzero napisał:

Śledzę forum od dłuższego już czasu i moja historia jest podobna do wielu opisanych tutaj. Chciałem się nią podzielić bo może dla kogoś będzie pomocna. Będę wdzięczny za wskazówki co dalej – zarówno w temacie pani jak i mnie samego. 

 

Na początku trochę tła. Jestem przed 40, hajs jest dość solidny – oszczędzam kilka koła w miesiącu, wzrost to 175 cm także szału nie ma. Największy plus to całkiem umięśniona i szczupła, wysportowana sylwetka wypracowana przez lata na sportach walki i siłowni. Zdaje się, że to oraz słynna „szczęka” (to ironia) i moja karnacja to największe plusy. Generalnie zdarza mi się, że usłyszę „fajny koleś” od lasek gdzieś na mieście albo złapię się wzrokiem z jakąś idąc po ulicy. To miłe. Wyglądam też na młodszego, ludzie są w szoku jak mówię im ile mam lat. Mam też swoje pasje, które rozwijam. Niestety są nastawione głównie na mężczyzn.

 

Oczywiście aby nie było zbyt kolorowo, mam bardzo zaburzone poczucie własnej wartości. Potrafię zredukować się do kogoś, kogo potrzeby są zupełnie nieistotne. „No More Mr Nice Guy” to książka o mnie. Jest to pewnie wynik wychowania przez zaborczą, neurotyczną matkę i wiecznie nieobecnego, zapracowanego i chorego na depresję ojca. Często słyszałem od rodziców, że jestem nieśmiały, że jestem słaby albo, że jestem pierdołą. No i w rezultacie, jak się pewnie domyślacie, taki byłem. Dodam, że ojciec też miał problemy w domu rodzinnym.  Od roku jestem w terapii. Ten ruch to też wynik lektury forum. Sporo już przepracowałem ale bardzo wiele przede mną. Jestem też uzależniony od porno z wszystkimi tego konsekwencjami. Walczę z tym od 3 czy 4 lat. Ostatnio niestety mam dość mocny nawrót. Samotność uderzyła z podwójną siłą, a moje doświadczenie z kobietami jest znikome.

 

Jest też ona. Znamy się długo. W numerki się nie będę bawił ale jest z tych ładnych, na którą wielu, jeśli nie każdy tu, miałby ochotę. Teoretycznie dawno po ścianie ale wciąż bardzo atrakcyjna. Dziewczyna po przejściach natury emocjonalnej ale taka, z którą zawsze czułem się rewelacyjnie. Był flow, wspólne zainteresowania, dużo śmiechu i w sumie zajebiste wspomnienia. Dość długo nie mieliśmy kontaktu, ona była w związku, a ja nie miałem ochoty utrzymywać takiego kontaktu. Zacząłem się interesować dynamiką relacji D-M, dużo czytałem forum i nie miałem ochoty na bycie na dalekiej orbitce. Liczyłem na coś - że może kiedyś, jakoś uda się z nią coś wykręcić. Każda opcja dla mnie byłaby ok ale były też romantyczne wizje, fantazje erotyczne i inne takie gówna.

 

Na początku roku z jej inicjatywy nasze kontakty się nasiliły. Po czasie pojawił się lekki flirt, były dwuznaczności, przeciągłe spojrzenia w oczy czy dotyk, który inicjowała. To jest swoją drogą temat na osobny wątek bo mam z tym wielki problem. Na mnie dotyk ze strony kobiety działa niesamowicie mocno, a sam mam olbrzymi problem z jego inicjowaniem. Z mojej strony dość mocno ograniczonałem kontakt messangerowo/ tel., raczej ogarniałem logistykę. Dwa czy trzy razy dość długo rozmawialiśmy przez telefon. Były też shittesty. Jedne oblałem, drugie ogarnąłem jak należy. Potem nastąpił ciąg zdarzeń, który uniemożliwił nam spotkanie przez dobre 2 miesiące. Kontakt, z jej strony był częsty. Pisała sama z siebie, ostatnio parę razy w tygodniu. Nie wierzyłem co się dzieje. Miałem nadzieję, że przyszła moja kolej. Niestety podczas ostatniej rozmowy wspomniała, że się z kimś ostatnio spotkała – pojawił się „kolega”. Zapaliła się lampka. Postanowiłem, że przy kolejnej okazji spytam się o co jej chodzi. To było coś o czym myślałem kiedy widzieliśmy się po raz ostatni zimą ale zabrakło mi jaj. Okazało się, że jest jakiś nowy typ, relacja FWB. Przyznała, że te sygnały do mnie były. Tutaj wyszedł mój brak doświadczenia bo powinienem był mocniej przyprzeć do muru, wsadzić język do buzi i najwyżej dostać plaskacza. Powiedziałem też za dużo, wpadłem w dość emocjonalny ton. Kilka kieliszków wina i miła atmosfera zrobiły swoje. W efekcie wyszedłem władowany we friendzone. Skończyło się w sumie jak zawsze.

 

Teraz najlepsze. Panna chce abyśmy we dwójkę pojechali na majówkę do niej na działkę, zaproponowała to jeszcze przed spotkaniem. Zgadnijcie kto ma auto... Niestety przyklepałem się do tego pod wpływem emocji. Zrobiłem tak, jak postąpiłby mój ojciec aby nie urazić mamy. Człowiek uczy się na błędach więc nie mam innej opcji jak to odkręcić. Zastanawiam się tylko czy zwlekać z tym czy od razu teraz dać znać? Najgorsze jest to, że bardzo bym chciał z nią na ten weekend pojechać. Nie chcę być sam a jej towarzystwo mi bardzo odpowiada. Nie zrobię tego bo tu chodzi o szacunek do samego siebie. Tego mi brakowało przez wiele lat.

 

Od tego spotkania mam kaca. Jest smutek, żal do siebie samego o nieporadność, żal do starych o wychowanie, bezsenność, zazdrość o typa czy wściekłość przeplatają się z dumą, że byłem w stanie wyciągnąć ten temat i coś spróbować. Za to chciałem Wam podziękować. Zrobiłem błędy ale to był mega krok do przodu, dał mi ogromną satysfakcję i, o dziwo, podbudował pewność siebie. Przykre jest tylko to, że czuję się totalnie wyjałowiony z uczuć do kobiet. Nie mam ochoty się z nikim widywać. Widziałem na spotkaniu, że się klei więc mogłem siedzieć cicho ale dalej żył bym w domysłach i fantazjach. Z dwojga złego wolę odrzucenie.

 

Nie wiem co dalej ze znajomością. Tymczasem ogarniam jakieś dwie nowe laski z Tindera. Nie przykładam do nich wielkiej wartości. Te „relacje” akurat mnie w ogóle nie frustrują. Przynajmniej jest jakaś rozrywka... 

 

Ironią losu jest to, że w trakcie jak siedziałem u tej panny, odezwała się inna, z którą kiedyś pisałem na Tinderze. Nie widziałem jej nigdy ale akurat była u mnie w mieście. Popisaliśmy jeszcze chwilę i wyszła z tego dość mocno seksualna rozmowa. Jak się okazało szukała pocieszenia po rozstaniu;)

 

 

Średnio mi się chce wierzyć w to Twoje bogactwo, mega oszczędności po kilka koła pln na miesiąc.

Gość z takimi zasobami nie stęka na forum, bo przewaznie wokół niego wianuszek kobiet się kręci. One wyczuwają niczym pies ogarniętego faceta.

 

Nawet, gdyby tak nie było samo z siebie to mając forsę sam dawno byś dopomógł losowi - dobre auto, dobry ciuch i fryzura  i już masz branie na mieście.

 

Jak będziesz siedział w piwnicy i stukał w klawiaturę zamiast wyjść do ludzi to te Twoje oszczędności inflacja szybciej zje, niz coś z nimi zrobisz.

  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Jeśli coś jest wartościowe to nie ma znaczenia kto to napisał, na pewno pomoże autorowi wątku, a Pan porucznik jak na razie tylko wyśmiewa, więc nie wiem co lepsze, wartościowa opinia czy prześmiewczy komentarz...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Anastazja napisał:

Niestety problem z tego typu zrachowaniami jest taki, że faceci stają się bardzo platoniczni.

 

Jakie to jest zabawne...

Bo przecież facet ma sam z siebie wiedzieć, że albo chcesz żeby Cię puknął "z marszu", a jak zaczyna (albo w ogóle taki jest z automatu) Cię szanować to jest niezdecydowanym frajerem.

Tylko, że jakbyś spotkała takiego co mega CIę fizycznie pociąga to miałabyś w dupie czy on się odezwie teraz czy za miesiąc bo z ochotą "odnowiłabyś" znajomośc.

 

22 godziny temu, Król Jarosław I napisał:

Dla mnie klientka spotykająca się z jednym gościem i "wspominająca" (wiemy na czym to "wspominanie" polega) przy nim o innym jest niżej niż gówno.

 

Standard. To już powoli robi się standard. Młode laski, przed 25tką, mają przebieg jak Passat z Germanii, a co dopiero 30+ singielka gdzie libido jej skacze na maksa bo natura wie, że to ostatnia szansa na dziecko.

 

Generalnie jak kobieta jest ładna, już nawet średniawką, to 100% że był / jest kolega, a najczęściej chodzi o to, że:

 

22 godziny temu, SamiecGamma napisał:

No nieźle się czasy pozmieniały, coraz więcej takich. Kobieta po grubej 30-tce na FWB się z typem spotyka, z innym kręci, pewnie ma też całą masę innych orbiterów we friendzone. 

 

Czasy Tinderka i Instagrama. Nie ma szans aby atrakcyjna kobieta, nie miała stada kundli za nią latających. A jak jeszcze to jest party chick biegająca na miasto bądź pewien, że karuzela jest ostra.

 

21 godzin temu, Imiennik napisał:

I tak będziesz z nią pisał i pisał, a w międzyczasie pani będzie przygarniała nowych bolców czego będziesz świadkiem. 

 

Tu nie jest w tym nawet rzecz, że on działa czy nie tu jest kwestia czegoś innego - kobiety się bardzo zmaskulinizowały i jeśli jej się facet podoba to sama się zabierze do rzeczy. I jest tak, że gdyby on się jej naprawdę podobał to już dawno sprawa byłaby skonsumowana. Przypuszczam, że autor posta jest na orbicie, a jako że nieźle wygląda i jest ogarnięty to Pani bierze go pod uwagę ale ma poskakać trochę przy niej + oczywiście jest miażdżony psychicznie przez info od Pani o innych facetach.

 

 

21 godzin temu, ntech napisał:

Jeżeli stać Cię na kilka koła oszczędności to ogarnij sobie jakąś fajną escort girl , podupcz dobrze w weekend i tak kilka razy.

Przejdzie Ci zakochanie. 

To tylko ciało. Owszem z naroślą w kształcie głowy ale pustą.

 

Można się na ten posta oburzać ale niestety takie jest rozwiązanie problemu.

 

Generalnie - @subzero - możesz pojechać na tę działkę i może nawet ją "pukniesz" ale Pani zrobi to z łaski, po prostu Cię "dopuści" - gówno z tego pewnie będzie, podbijesz jej atencję i zaczniesz latać wokół jak chcesz związku.

Możesz też ją olać i 10% że laska dostanie zwarcia styków i zacznie sama latać, a 90% że na Twoje miejsce wskoczy "jakiś kolega".

Ja bym olał i zapomniał.

 

  • Like 7
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

@Wolumen nie musisz wierzyć. Myślę, za to że mocno upraszczasz. Nie jestem też bogaty. Jest okej plus - tyle i aż tyle. Na tym polu mam jeszcze wiele do zrobienia. Mam wrażenie, że ja w pracy i ja w życiu prywatnym to dwie różne osoby. Z drugiej strony na pewno rację masz co do siedzenia w piwnicy. 

 

@niemlodyjoda na bank może mieć lepszego niż ja. Nie czaruję się.

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.