Jump to content

Recommended Posts

Zacząłem ostatnio zastanawiać się nad swoim życiem.. i stwierdziłem że to koniec, przegrałem.. a teraz toczy się walka o to żeby jedynie egzystować do końca swoich dni na średnim poziomie, kiedyś opisywałem swoje życie w innym temacie. Ale tak w skrócie.

   Nie jestem typowym przegrywem jeżeli chodzi o zachowanie, potrafię się postawić i nie uciekam, nie mam problemów z zagadaniem do obcych ludzi na ulicy, w ogóle nie czuję takiego stresu jak niektórzy że żeby podejść i zagadać to się muszą trzy razy zastanowić i ręce im się trzęsą. Natomiast.. reszta mojego życia to życie przegrane.  Nie jestem do końca winny tej sytuacji, bardzo duży wpływ na kształtowanie mojej osobowości miał okres dzieciństwa, alkoholizm w domu, brak poczucia spokoju, brak stabilności.    Ciągle się mówi że trzeba nad sobą pracować żeby wyjść z przegrywu.. z przegrywu można wyjść do pewnego wieku,  ostatnio wyskoczyła pewna sytuacja zdrowotna która spowodowała to że będę musiał zostać w kraju 2 lata, czyli do 30 ale nie chciałbym o tym tutaj pisać. Nie łudzę się że zmieni się coś drastycznie w moim życiu do tego czasu jeżeli chodzi o sprawy materialne, bo się nie zmieni. Nie mam do tego wykształcenia, warunków, rodziny, pleców, będę dalej jeździł rowerem do pracy, zarabiał 2500 netto, po pracy uczył się języków obcych i szedł spać.
 Mówiłem że z przegrywu można wyjść do pewnego wieku, nawiązując do tego... nie da się nadrobić straconych lat, pierwszej młodzieńczej miłości, pierwszych wypadów pod namiot z ekipą, to jest coś co całkowicie mi umknęło i już nigdy się nie powtórzy - nigdy nie doświadczę tych stanów bezpiecznego beztroskiego życia i miłości, mam nadzieje że rozumiecie co mam na myśli, co innego robić wypad z kolegami w wieku 30-40 lat a co innego gdy masz 17 lat.  Większość osób w moim wieku w tym kobiet mieszkają już z chłopakiem/dziewczyną, często mają rodziny, samochody, żyją jak normalne rodziny - ja muszę liczyć ile mogę wydać w tym czy innym miesiącu, I NIE oskarżam o to nikogo, to moja wina, to ja przekreśliłem sobie życie, gdy wszystko pójdzie po mojej myśli dopiero w wieku 30 lat będę wstanie żyć na takim poziomie na którym powinienem żyć już od co najmniej 5 lat (i to dopiero za granicą) - jestem w plecy za rówieśnikami o kilka lat do tyłu jeżeli chodzi o rozwój.  Można powiedzieć że "ciesz się, nie masz alimentów, kredytów, rozwalonej psychiki od kobiety" jasne, mogłem wpaść i w takie gówno, natomiast obecnie też siedze w gównie i próbuje się z niego wygrzebać i to wcale nie jest lepsza sytuacja.    Gdybym nawet jakimś cudem poznał kogoś po 30 w co wątpie bo nie mam w ogóle umiejętności rozmów z kobietą, to taka doświadczona 30, przemieliła by takiego świeżaka jak ja w pięć minut.   Ile mi zostanie lat od 30 roku życia żeby sobie pożyć gdybym zaczął zarabiać lepiej? 10? sorry ale po 40 wszystko zaczyna się sypać, 50 to przeważnie dziadek który bawi swoje wnuki, najlepszy okres życia mężczyzny to 20-35/40 rok życia, tyle.  Później oczywiście można się dorobić ale twierdzenie o dobrym wyglądzie, kokosach i zainteresowaniu ze strony młodych kobiet po 40 to bajki.. dotyczy małego promila mężczyzn, większość facetów po 40 jest styrana życiem, stresem, obowiązkami, zaczynają się pierwsze problemy, a to w kręgosłupie coś pyka, a to łeb boli, a to szyja, a to ręce, jedną zarwaną noc odsypiasz trzy dni - nie masz już tej werwy i wigoru 20 latka.  Mogę się pocieszać tylko tym że mam dwie ręce, dwie nogi i nie jestem niepełnosprawny, życie jakoś minie ale chyba do końca będę żałował straconych lat, przewalone 10 lat to sporo.  Wiele bym dał żeby mieć 18 lat :), mógłbym bardzo dużo zmienić - oczywiście teraz też to zrobię ale to już będzie całkowicie inny etap.  Na tą chwilę nie jestem w ogóle w sferze zainteresowań jakiejkolwiek kobiety, bo w sumie dlaczego miałbym być, gdybym był kobietą - patrzyłbym na taką osobę jak ja z żalem, współczuciem i przykrością.
No nic, walka toczy się dalej, o to żeby kiedyś normalnie zarabiać i nie musieć martwić się o wszystko.  I tak wiem.. przespałem wiele lat albo "przebimbałem" jak to często starsze osoby mówią. Mając 27 lat nie mam niczego więcej niż gimnazjalista jeżdżący do szkoły rowerem, bez ściemy - poniżej to już chyba jest tylko bezdomność, bo nie mam czego stracić, nie mam samochodu, mieszkania, oszczędności, dobytku.  Tak że jak ktoś ma 18, 20, 23 lata to zapyerdalajcie bo to ostatni dzwonek, jeżeli chcecie choć trochę liczyć się w życiu.  Uczcie się języków, robcie kursy z pup, szukajcie kursów na które UE daje kase między innymi kursy z EFS (można za darmo zrobić zawód), i bzykajcie laski jak się nadarzy okazja, bo później będziecie żałować :) a każde doświadczenie jest cenne, w szczególności to złe - bo z niego wyciąga się wnioski.

Edited by mph25
  • Like 5
  • Thanks 1
  • Haha 1
  • Sad 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 83
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Stary, powiem z doświadczenia, że w ROK można zmienić całe życie praktycznie. JEDEN ROK, ale dzień w dzień zapierdalasz od 5 do 1 nad ranem, jak robot i masz, co chcesz. Pierdol ten stan depresyjny ty

Amen.     Ziomeczku a dlaczego jest styrana? Bo... zapierdala na tę wymarzoną przez Ciebie rodzinę i dzieci.   Do rzeczy - to co Ci @mac napisał to prawda.   Codzi

@mph25 weź mnie nawet nie wkurwiaj. Inteligentny, oczytany facet, potrafiący pisać poprawną polszczyzną, z wieloma zainteresowaniami (myślę, że Twoja wiedza choćby na temat suplementacji nie tylk

Stary, powiem z doświadczenia, że w ROK można zmienić całe życie praktycznie. JEDEN ROK, ale dzień w dzień zapierdalasz od 5 do 1 nad ranem, jak robot i masz, co chcesz. Pierdol ten stan depresyjny tylko działaj do kurwy nędzy. Jebać wigor, jebać lata stracone, jebać to wszystko. Sięgnij po to, czego chcesz teraz. Sam przeszedłem przez piekło w życiu i mam to w dupie. Można nawet o rodzonej matce zapomnieć i żyć szczęśliwie. Można naprawdę dużo, jak się człowiek postawi. Wrzuć na luz. Można tak u każdego szukać. Jeden powie, że nic nie ma, drugi ma wszystko. I tak to się kręci. Ty masz tylko jakiś paradygmat w życiu ustawiony, to nie jest obiektywna rzeczywistość. Trzymasz się kotwicy straconych lat, a nie widzisz, że tym samym tracisz potencjał teraźniejszości. Powiedzmy w wieku 30 lat zaczynasz ćwiczyć, rozwijać jakieś kwalifikacje. Jak robisz to codziennie to po roku już jesteś do przodu i to na maksa. Sam się zawodu w dokładnie rok nauczyłem, mniej więcej. Do tej pory używam wszystkiego, czego się nauczyłem. Rok. A jak rok przetrwasz to wszystko później staje się rutyną. Najgorzej to się ogarnąć na początku, a później już leci z górki. Idealny dzień możesz mieć już dzisiaj. Nic nie przegrałeś, bo tutaj nie ma żadnej nagrody, ani żadnego zwycięzcy. To nie jest żadna gra, tylko zwykły wybór, jak kupno bułki w sklepie, tylko wartościujesz w innych proporcjach. Za mało ci zjebania w życiu, żeby sobie jeszcze dokładać? Weź to wypierdol, serio. Zrzuć ten ciężar stary. 

Edited by mac
  • Like 32
  • Thanks 5
Link to post
Share on other sites
26 minutes ago, mph25 said:

Zacząłem ostatnio zastanawiać się nad swoim życiem.. i stwierdziłem że to koniec, przegrałem [...]
 a każde doświadczenie jest cenne, w szczególności to złe - bo z niego wyciąga się wnioski.

Przeczytaj jeszcze parę razy to co napisałeś. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, mph25 napisał:

nie da się nadrobić straconych lat,

Tak, ale również ominęły Cię typowe "błędy młodości" np niechciana ciąża i alimenty.

 

24 minuty temu, mph25 napisał:

Mając 27 lat nie mam niczego więcej niż gimnazjalista jeżdżący do szkoły rowerem,

A co chciałbyś mieć w tym wieku?

Zdrowie chyba masz?

 

 

26 minut temu, mph25 napisał:

będę dalej jeździł rowerem do pracy, zarabiał 2500 netto, po pracy uczył się języków obcych i szedł spać.

Zastanów się na spokojnie, gdzie chciałbyś się widzieć za następne 10 lat? Tylko tak realnie.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Ile ja miałem takich etapów że liczyłem czy mi starczy na twarożek do bułki, czy jednak nie, to nie wspomnę. 

 

Natomiast zgodzę się, że u nas może być ciężko, ale to nie znaczy że się nie da. Teraz do budowlanki poszukuje się ludzi w każdej ilości, a tu szybko można dobre pieniądze zacząć robić. A jak już jest fach, to cały świat stoi otworem. 

Link to post
Share on other sites

Chyba potrzebujesz kopa w dupę, takiego solidnego. 

Zjazdu do boksu z siną dupą. Dotknięcia stopami mułu na dnie. 

 

Jesteś w miejscu, gdzie może chujowo ale stabilnie, więc trochę ponarzekasz ale będziesz dalej szedł utartymi torem. 

 

Kiedy zrobiłeś ostatnio coś innego od rutynowych zajęć? Kiedy ostatnio dziękowałeś Bogu, Allahowi, czy potworowi spaghetti za to że żyjesz, masz na jedzenie, widzisz kolory, słyszysz dźwięki, masz pragnienia? 

 

Życie to nie jest osiągnięcie celu i spijanie śmietanki. Odchaczenie na liście dom, kobieta i dzieci a potem powolne tycie i czekanie na emeryturę.

 

Prawdopodobnie do swoich pięćdziesiątych urodzin wielokrotnie będziesz miał pieniądze i odczuwał ich brak, sypiał z kobietami, wchodził z nimi w relacje, kochał i nienawidził.

Być może będziesz już miał dorosłe dzieci i bardzo od Ciebie będzie zależeć jacy wyrosną z nich ludzie.

 

Stary, wyjdź na spacer i przewietrz głowę. Zastanów się, co mógłbyś jutro zrobić, czego nigdy nie robiłeś albo o czym od dawna myślisz. 

Niech to będzie odezwanie się do dawnego znajomego, znajomej. Noc w obcym mieście tak, żeby widzieć jak ten świat pulsuje nocą. Wejście w jakikolwiek pociąg czy autobus, poznanie obcego miejsca.

Kurwa, budyń śmietankowy chociaż ugotuj.

 

Wyjdź z rutyny 

Edited by Yolo
  • Like 11
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, mph25 napisał:

Większość osób w moim wieku w tym kobiet mieszkają już z chłopakiem/dziewczyną, często mają rodziny, samochody, żyją jak normalne rodziny

 

Ty siedziałeś kiedyś z żonatymi przy wódce? Bez ich bab......

 

Cytat

 

- ja muszę liczyć ile mogę wydać 

 

A oni często wydają pieniądze których nie mają....

 

 

Błagam Cie chłopie, pojedziesz za tą granice za 2 lata, dostaniesz umowę pod szwabską firmą weźmiesz sobie nową a4 wrócisz do polski zruchasz kilka p0lek w 3 dziury i ci przejdzie to użalanie.

 

Edit: Albo leć od razu do Szwajcarii i bierz jakiś segment E :P

Edited by Król Jarosław I
  • Like 7
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

@mph25 pierdolisz ziomuś :) 

Jutro wstaniesz, będzie nowy dzień i odbiór sytuacji będzie zupełnie inny. Ja osobiście mam tak, że jednego dnia uważam się za loosera, a na następny dzień jest zupełnie inaczej. Kwestia hormonów.

Może Cię to pocieszy, ale umrzemy wszyscy, więc kiedyś się to wszystko skończy.

Mnie też wkurwia słaba jakoś życia towarzyskiego, a szkoda bo mam fajną osobowość. Zawaliłem to i to było spowodowane przez brak inicjatywy i strach przed odrzuceniem.  

 

Po drugie jak się uczysz?

Uważam, że możesz uczyć się nieskutecznie. Wal naukę słówek, gramatyki etc. Olej książki. Znajdź native speakera i po prostu musisz się z nim dogadać i chuj.

 

Z tym wiekiem to chyba prawda. Ja mam 27 lat, a tu już ze świecą szukać ludzi z mojego pokolenia bawiących się życiem. Gdzieś ich wcięło.

  • Like 7
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, mac napisał:

Stary, powiem z doświadczenia, że w ROK można zmienić całe życie praktycznie. JEDEN ROK, ale dzień w dzień zapierdalasz od 5 do 1 nad ranem, jak robot i masz, co chcesz. Pierdol ten stan depresyjny tylko działaj do kurwy nędzy. Jebać wigor, jebać lata stracone, jebać to wszystko. Sięgnij po to, czego chcesz teraz. 

 

Amen.

 

37 minut temu, mph25 napisał:

 większość facetów po 40 jest styrana życiem, stresem, obowiązkami, zaczynają się pierwsze problemy, a to w kręgosłupie coś pyka, a to łeb boli, a to szyja, a to ręce, jedną zarwaną noc odsypiasz trzy dni - nie masz już tej werwy i wigoru 20 latka.  

 

Ziomeczku a dlaczego jest styrana? Bo... zapierdala na tę wymarzoną przez Ciebie rodzinę i dzieci.

 

Do rzeczy - to co Ci @mac napisał to prawda.

 

Codziennie pobudka o 5-5.30 rano.

Pół godziny nagrania motywacyjne zanim wstanę.

Potem minimum 3 minuty zimnego prysznicu.

Kawa kuloodporna.

Przygotowanie do zajęć z języka (codziennie jedna lub dwie godziny).

Od 9 praca ok 2-3h.

Ćwiczenia + spacer.

Potem "dobicie pracy" (w sumie nie więcej nić 3-5h pracy dziennie).

Kolejny spacer.

Ćwiczenia.

Nauka.

Czas na baby / inna rozrywka / relaks.

W kimę maks o 23-24.

 

Nie da się, nie można etc.

Na 30ste urodziny nie miałem nic - wyjebali mnie z wymarzonej pracy.

Potem knockdown z małżeństwem.

 

Mam 36 lat. Bzykać mi się chce bardziej niż jak byłem dużo młodszy :) Energii jak królik duracella :) 

Ty masz ile?

27?

10 lat młodszy.

O czym Ty pieprzysz :)

Weź się w garść i do roboty albo do lekarza - psycholog / psychiatra.

 

PS Ty i ja, jak i zapewne 99,99% tego forum, nie urodziliśmy się w rodzinie milionerów więc nikt Ci nic za darmo nic nie da. 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 24
  • Thanks 9
Link to post
Share on other sites

Rozumiem cię, Bracie, ale pomyśl, ile zyskałeś nie wpierdalając się w toksyczny związek, alimenty i bombelki. Wiesz ilu ogarniętych kolesi z dobrą pracą w Twoim wieku zaczyna od zera, bo ich życie przemieliło?

 

Pieniądze tak naprawdę szczęścia nie dają, na studiach (studiowałem dziennie) miałem dochód w okolicach 1000 zł (dawałem korki maturzystom i kandydatom na studia z przedmiotów, które rozumiałęm), też jeździłem na zajęcia rowerem, bo na auto nie było mnie stać. Myślisz, że tak dużo w kwestii relacji z kobietami się zmieniło teraz, kiedy mam prawie 40 lat i jakąś tam kasę i pozycję? Gdybym był Blue Pillersem, to pewnie bym się już niejednej dał złapać, zabombelkować, a teraz zakładałbym temat: "mam 40 lat, straciłem wszystko przez kobietę, która - wydawało mi się - kochała mnie". 

 

Pierwszy krok zrobiłeś - znalazłeś to forum, łyknąłeś trochę Red Pilla. To już jest coś, bo - uwierz mi: wielu misiaczków z 3-4x lepszą pozycją społeczną od ciebie żyje w Matrixie. Na Instagramach udają, że są szczęśliwi, ale jak to wygląda w praktyce to obaj wiemy.

 

Poza tym konkretne rady to już ci chłopaki wyżej dali: nie ma nic za darmo - trzeba sobie wrzucić jakiś cel w życiu i konsekwentnie go realizować.

Edited by SamiecGamma
  • Like 10
Link to post
Share on other sites

Pomyśl, że nawet Marek Aureliusz, cesarz rzymski wielbił pokój ponad wszystko, a rządził w okresie wojen, plag i nędzy Imperium. To była jego tragedia, również zasygnalizowana w filmie Gladiator. Filozof, stoik władający w czasie wojennej zawieruchy. Czy życie to nie jest komedia dla każdego? Jakoś od 20 lat wracam ciągle do Rozmyślań Aureliusza i tam mam właściwą perspektywę dla własnego życia. Aureliusz pisał życie to wojna. Nic się nie zmieniło dla nikogo. Mamy przynajmniej dobre słowo teraz tutaj. Wejdziesz, chociaż ktoś poklepie po ramieniu. To dużo, nawet bardzo dużo. Masz tragedię jakąś w życiu, historię, ale to nie znaczy, że nie jesteś wojownikiem. Nawet najsłabszy zwierzak zapędzony do kąta walczy na śmierć i życie, często wygrywa, bo nie ma już nic do stracenia. Desperacja i inspiracja to najwyższe poziomy motywacji dla człowieka nie bez powodu. 

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Porównywanie się do kogokolwiek jest błędem.

 

Zawsze znajdziemy bowiem gorszego i lepszego od siebie, co rodzi sztuczną egoistyczną pewność siebie, lub zazdrość.

 

Nigdy nie miałem dziewczyny na dłużej niż 3 miesiące, nigdy nie miałem żony, nigdy nie miałem kredytu, mam skromne oszczędności, dbam o swoje ciało, by było silne, dbam by moje umiejętności w danych dziedzinach nie malały, lecz się rozwijały, jestem gotowy na śmierć w każdej chwili.

 

Czy jestem najlepszy ?

Czy jestem najgorszy ?

 

A jakie ma to znaczenie ?

 

Teraz robię pompki, podciągam się na drążku i słucham Alana Wattsa, życie to zagadka, nie próbuj jej rozwiązywać, tylko się jej poddaj.

 

 

W takich momentach jak ten w życiu bardzo przydają się wykłady Terrenca Mc Kenny, by wejść na wyższy poziom świadomości, przestać się szarpać i autentycznie się poddać, później jest tylko ulga, ulga, ulga, nic już nie musisz, wszystko możesz.

 

Psylocybiny braciszku Ci potrzeba.

I fajnej dziewczyny 🙃

  • Like 6
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Carl93m napisał:

@niemlodyjoda lubię takie historie ludzi, którzy osiągnęli sukces :) Zawsze dzięki temu zapierdalam więcej przez dzień - dwa. Potem kolejna historia :D

To znasz dużo takich historii, zrób bloga i miotaj hajsiur. Sukces murowany 😆 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@mph25 weź mnie nawet nie wkurwiaj.

Inteligentny, oczytany facet, potrafiący pisać poprawną polszczyzną, z wieloma zainteresowaniami (myślę, że Twoja wiedza choćby na temat suplementacji nie tylko mi tutaj imponuje), sprawny fizycznie i takie pierdolenie?

Nie masz kasy, dziewczyny, własnego samochodu? No to posłuchaj.

Będąc w Twoim wieku miałem to, czego tak usilnie pragniesz - prestiżową robotę, powodzenie u kobiet i solidne zaplecze finansowe, z perspektywami na pomnażanie majątku.

I jednocześnie byłem najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na świecie, chodzące nieszczęście z potężną nerwicą, wkręcający sobie co chwila inną chorobę. GŁOWA Stary, wszystko jest w Twoim łbie.

Wiedziałem wtedy jedno - zrobię WSZYSTKO, żeby głowę uporządkować, przeczytam WSZYSTKIE możliwe książki, pójdę na terapię, zgłębię wiedzę psychologiczną do tego stopnia, by sobie pomóc. Gdyby nie samozaparcie nie byłoby mnie tu, gdzie teraz jestem.

Powiedziałem sobie jedną rzecz - Johnny, teraz właśnie toczy się Twoje życie i nie możesz go kurwa odłożyć na później. Musisz zrobić wszystko, żeby poprawić jego jakość, bo tylko to jedno życie masz.

Jak mówi jeden z moich ulubionych autorów - życie trzeba wykorzystać do końca, a śmierci pozostawić zgliszcza.

I to masz kurwa właśnie zrobić. Wykorzystaj swój pierdolony potencjał!

  • Like 13
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Są ludzie, którzy wychodzą na prostą z ogromnych długów. Masz o tyle łatwiej, że ich nie masz.

Edited by Master
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ja od siebie dodam że podstawą jest dobre zdrowie, jak masz chujową kondycję to będziesz się chujowo czuł. W takich momentach wmawianie sobie że niepowodzenia to kwestia słabej woli będzie waleniem w mur, dołujesz się jeszcze bardziej. Na przykład, mi pomogło bardzo naświetlanie się lampą jak do terrarium (XD), miałem niedobory wit. D i czuje się teraz lepiej, mam lepszy sen, mniejsze wahania nastrojów/doły, łatwiej jest mi się skupić. 

 

Dwa to musisz czasem zrobić sobie przerwę bo się zajebiesz, zresztą widać to po tym co piszesz że psycha siada. Pojedź sobie na zadupie na dwie noce, najlepiej bez telefonu/kompa itp, zrelaksuj się. Mogę Ci zagwarantować że jak wrócisz do domu to będziesz się czuł innym człowiekiem. 

 

PS - co to za choroba że na dwa lata jesteś uwięziony w pl? Na wiele rzeczy pomaga długi post, np. tygodniowy, ja znacznie poprawiłem dzięki temu sporo rzeczy jeżeli chodzi o zdrowie, alergię np. 

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Z mojej perspektywy to jest bardzo dobry punkt.

Zauważ, że zmieniając tylko zera na kwocie i szprychy na alufelgi to nic się nie zmienia zasadniczo w trybie funkcjonowania, masz dobrą okazje by sobie to uświadomić - gonisz za mirażem zmiany narzędzi ale schemat zostaje.

Nie jesteś ani lepszy ani gorszy, żyjesz jak my wszyscy i ta „obecność” jest wszystkim.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, mph25 napisał:

Większość osób w moim wieku w tym kobiet mieszkają już z chłopakiem/dziewczyną, często mają rodziny, samochody, żyją jak normalne rodziny - ja muszę liczyć ile mogę wydać w tym czy innym miesiącu,

 

Matko boska przenajświętsza!!!! Litości!!!!!

 

Fantastycznie. Nic tylko zamieszkać w Twoim przypadku z dziewczyną albo nie daj jeszcze z żoną pod jednym dachem. Gehenna dla Ciebie gwarantowana. Nieszczęście gotowe. 

 

Od kiedy to większość wyznacza jak mamy żyć? Większość jest zawsze głupia. Oni tak żyją, ponieważ sobie innego życia nie wyobrażają. Zostali tak zaprogramowani przez otaczający świat. Ślub, bombelki, samochody i mieszkania. No właśnie? Te ostatnie pewnie na krechę w banku pod korek. Zrobili z siebie niewolników niemal do końca zycia. Żyją jak normalne rodziny powiadasz? Żyją od pierwszego do pierwszego i pewnie w taki sposób, żeby starczyło na raty kredytu. Założę się, że jeszcze bardziej niż Ty liczą ile mogą wydać w miesiącu, ale pewnie tego nie widać. Zresztą ci goście, o których piszesz to raczej nie wydają, tylko mają racjonowane, od swoich myszek. Tak pewnie wygląda szara rzeczywistość wiekszości z nich. A te życia jak "normalne rodziny" to często pewnie na pokaz, przed rodziną i znajomymi, a jak jest naprawdę w tych czterech ścianach, ro tylko oni wiedzą. Zobacz sobie zresztą:

 

 

Chcesz takiego życia? Dobrze się nad tym zastanów.

 

Celem życia nie jest przeżycie. Celem życia jest korzystanie z niego jak najlepiej się potrafi i czerpanie z niego garściami.

 

Jestem tuż przed czterdziestką, w przyszłym roku będę ją obchodził. Czuję się zajebiście. Być może między innymi, a głównie dlatego, że nie wpieprzyłem się w małżeństwo. 10 lat temu byłem na podobnym etapie jak Ty. Kolejny związek mi się rozpadł. Oszczędności niewielkie, zarobki nieco powyżej średniej ówczesnej. Zacząłem się zastanawiać co jest ze mną nie tak i poza tym, że byłem momentami strasznym białym rycerzem, to stwierdziłem, że już więcej nie, że teraz zajmę się tylko i wyłącznie sobą. Zacisnąłem pasa, postawiłem na siebie, kursy, edukacja, języki, praca. W po jakimś czasie zmieniłem robotę na lepszą i pod względem finansowym i pod względem ludzi jak się potem okazało. Dziś czuję wielki komfort, nieporównywalnie większy niż kiedykolwiek, zdrowie dopisuje, finanse też, znajomi i korzystam na tyle na ile mogę. 

 

Miej na to wszystko wyjebane. Ja tak mam. Niech zaczną Cię cieszyć nawet najmniejsze sukcesy. Co z tego, że zarabiasz 2500. Wiecznie tyle zarabiać nie będziesz, z czasem nabierzesz doświadczenia, pewnie zmienisz pracę na lepszą, może założysz działalność. Przejmowanie się wszystkim to droga w przepaść.

Edited by Krugerrand
  • Like 9
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Dawno w jednym temacie nie przeczytałem tyle motywujących i wartościowych odpowiedzi na raz. Piękna sprawa, uwielbiam to forum. Dodam też coś od siebie.

 

Pisałem to już kilka razy i napiszę raz jeszcze - wszystko zależy od sposobu interpretacji. Ty tak widzisz siebie, widzisz swoje życie, to kim jesteś, jak to interpretujesz. Możesz całkowicie to zmienić. Musisz tylko wszystkie złe rzeczy na swój temat, które przychodzą Ci do głowy  przekształcić w dobre. Znaleźć w nich pozytywny, a te zawsze znajdziesz, jeżeli dobrze poszukasz.

 

Nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić. Czy masz 18, 38 czy 88 lat.

 

Nie jestem zbytnio religijny, ale napisze Ci to, co mama zawsze mi powtarza gdy jakieś złe rzeczy się działy u mnie - "Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko. Tylko załóż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie." Jan P. II

I to jest prawda. Jestem dosyć młody, ale ile zjebanych momentów w życiu przeżyłem, jak i tych dobrych, to nie zliczę. Czasami mam wrażenie, że życie, to jebana sinusoida. Jest świetnie, chujowo, świetnie, chujowo i gdzieś po między wtrąca się zawsze zwyczajna proza życia. I jestem na to gotowy. Wiem, że będzie jeszcze nie jeden raz w kurwe źle, i wiem, że czeka mnie też nie jeden zajebisty czas. Tak zawsze było, jest i będzie. Sztuką jest to zaakceptować, i uświadomić sobie, że i jedno i drugie minie. Szczególnie to złe.

 

Swoją drogą polecam spróbować grzybów, z jakąś zaufaną osobą, jeśli nie, to samemu, ale mniejszych ilości. Otwierają mocno umysł, jeżeli ma się do nich duży szacunek, nie tylko rekreacyjny. Chcę sobie zamówić niedługo książkę "Czy psychodeliki uratują świat"

 

Nawet nie wiesz, jak ja wypierdoliłem swoje życie do góry nogami od stycznia. Mam w planach napisać temat jak sam, braciasamcy, i chujowa sytuacja odmieniła moje życie :)

Wszystko jest możliwe :) A najlepsze rzeczy przychodzą, gdy odpuszczamy pragnienia, i pozwalamy życiu pisać swój scenariusz, ciesząc się, z tego co mamy :)

 

Pozdrawiam

  • Like 6
Link to post
Share on other sites

Poczytaj/Posłuchaj, Jordana Petersona, wiele osób go neguje, ale mnie pomógł znaleźć sens w tym życiu, jak i motywację do działania, stosuje jego metody i z dnia na dzień jest coraz lepiej. 

 

 

 

 

 

 

 

PS, Pierwszy raz od 10 lat pozwoliłem sobie na spontaniczny urlop, mam z 20 książek zamówionych, będzie co czytać, a takie stany przejściowe to może i przesilenie wiosenne, słuchaj organizmu i pomagaj mu w działaniu. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mph25 napisał:

gdy wszystko pójdzie po mojej myśli dopiero w wieku 30 lat będę wstanie żyć na takim poziomie na którym powinienem żyć już od co najmniej 5 lat

To zdanie przykuło moją uwagę. Kto powiedział co musisz mieć w wieku 30 lat? Prawda jest taka, że niczego nie musisz.

Myślę, że bardzo porównujesz się z innymi ludźmi. Ze znajomymi? Może z użytkowaniami forum? A może z jakimś wyimaginowanym Twoim wzorcem w głowie?

 

Mówisz, że chciałbyś mieć znowu 18 lat. I co byś zrobił inaczej?

Powiem Ci, że Cię rozumiem. Ja cały 2021 rok mam podobne rozkminy do Twoich z tą różnicą, że ja mam 32 lata. Też uważam, że dokonałem w życiu mnóstwa złych wyborów bądź nie podjąłem ryzyka w pewnych kwestiach (co też jest wyborem). Też doszedłem do wniosku, że pewnych rzeczy w pewnym wieku nie da się nadrobić: umówmy się, w pewnym momencie życia nie możemy uczyć się i tak efektywnie jak mogliśmy to robić będąc dzieckiem czy mając naście lat, czy nawet 20 kilka. Składa się na to obciążenie pracą: jaka by nie była i za ile by nie była pracować trzeba, nam facetom nikt nie da kasy za wypięcie tyłka do kamery;) do tego z wiekiem mnie pewne rzeczy wchodzą trudniej. Nie mniej, temat nie jest o mnie więc do brzegu. W którymś momencie uzmysłowiłem sobie, że nie mogę się pałować za to co było. No odjebałem, miałem też pecha, nie złożyło się... Trudno... Jestem normalnym gościem, tak samo jak Ty... Nie mamy kwadratowej szczęki ale i nie jesteśmy jakimiś karłami bez rąk. Nic nie musimy, ew. możemy... Warto mieć jakiś cel, mieć jakieś założenia i sobie działać - ale bez presji w stylu "muszę to zrobić bo w wieku 30 lat powinienem to i to osiągnąć". Nic nie musimy a życie jest tego typu podróżą w której liczy się droga, nie cel.

 

2500 netto może nie powala ale przy odpowiednim wydatkowaniu pozwala na powolne i mozolne pięcie się do góry. Kiedyś z 2500 zrobi się 2800... potem 3 z kawałkiem. Dalej nie rewelka? Ja wiem... Ale kojarzę, że interesujesz się tematem CNC i zagranicą. Powiem Ci, nie uda się wyjechać w tym roku? Wyjedziesz w przyszłym albo za dwa lata - nic nie musisz...

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mph25 napisał:

ostatnio wyskoczyła pewna sytuacja zdrowotna która spowodowała to że będę musiał zostać w kraju 2 lata, czyli do 30

Przechodziłem przez to, diagnozy, szpitale, podejrzenia różne, niesamowity ból brzucha i przełyku. Najpierw się śmiali, potem zarzucili narkotyki (zapaść na SOR), potem chcieli wysłać do psychiatryka, potem rak. Po roku diagnoz i badań zdiagnozowałem się sam, sytuacja na sorze spowodowana była reakcją alergiczną na lek, mało się nie przekręciłem. 1 badanie po mojej diagnozie, bingo, brałem leki, dieta, zero alko przez rok ponad. Obecnie czuje tylko lekki dyskomfort jak zabaluje z gorzałą.

Godzinę temu, mph25 napisał:

będę dalej jeździł rowerem do pracy, zarabiał 2500 netto, po pracy uczył się języków obcych i szedł spać.

W moim zapizdowie mniejszym w szkole językowej płacą 50 zł/h za nauczanie angielskiego, oblicz sobie ile można wycisnąć dodając korepetycję ;) 

Godzinę temu, mph25 napisał:

co innego robić wypad z kolegami w wieku 30-40 lat a co innego gdy masz 17 lat.  Większość osób w moim wieku w tym kobiet mieszkają już z chłopakiem/dziewczyną, często mają rodziny,

Różni się tym, że nie upijesz się dwoma piwami. Niektórzy balują do tej pory, jednego już pochowaliśmy jak miał 25 lat.

Sam wypad jest ciekawszy bo są lepsze tematy niż ile kto wypił i którą wydupczył. 
 

Mieszkanie z kimś nie da Ci szczęścia dopóki nie będziesz szczęśliwy z samym sobą. Życie to nie wyścig po vagine i kaszojada. Znajomy doktor właśnie ma 1 dziecko, ma 54 lata :) 

 

Weź się Bracie w garść, w rok możesz zmienić dużo, jeżeli dusisz się tu, nie widzisz możliwości, poducz się języka kraju docelowego, idź do agencji pracy na początek. Potem już poleci z górki. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Aj, stary.. - gdybyś wiedział, z jakiego punktu ja startowałem (a jestem po trzydziestce), to byś się od razu rozchmurzył.

 

Wszelkie przeciwności losu - czy zdrowotne, czy ludzkie - jebać! Walczysz, nie dajesz się. Bronisz się, kopiesz i gryziesz!

 

Masz wiele do stracenia i wiele do zyskania. Pamiętaj o tym. Załapałeś doła - okej. Poużalaj się chwilę, a potem do roboty. Pamiętaj, że różne kurewki będą cię chciały zgnoić, ale nie możesz im na to pozwolić. I nie porównuj się do innych - po cholerę to tobie?

 

To nie jest koniec. Ty się dopiero rozkręcasz.

Edited by zychu
  • Like 6
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.