Jump to content

Recommended Posts

Godzinę temu, mac napisał:

Stary, powiem z doświadczenia, że w ROK można zmienić całe życie praktycznie. JEDEN ROK, ale dzień w dzień zapierdalasz od 5 do 1 nad ranem, 

Jak masz 40 lat, to raczej pierwszą rzeczą powinno być unormowanie cyklu dobowego i wysypianie się. Można z innych rzeczy zrezygnować. 

 

Tak w rok można zmienić życie, ale trzeba pracować, a nie planować.

 

Jeden z profesorów zrobił taki eksperyment za granicą. Uczył fotografii w szkole artystycznej. Podzielił losowo grupę na "ilościową" i "jakościową".

 

Ilościowa miała obiecane oceny tylko za liczbę zdjęć. Mieli mu oddawać zdjęcia w różnych kategoriach w stylu 10 różnych martwa natura, 10 pies, 10 domek. Za 100 zdjęć bardzo dobry. Za 95 czwórka itd.

 

Jakościowa miała cały semestr by oddać tylko jedno zdjęcie w dowolnie wybranej kategorii. 

 

Na koniec okazało się, że każdy z grupy ilościowej zrobił o wiele lepsze zdjęcia niż z grupy jakościowej. Każda osoba zrobiła lepsze i co więcej większość zdjęć każdej z osób było o wiele lepszych artystycznie jak te wymuskane pojedyncze.

 

Po prostu podczas działania uczyli się, dwa nie czuli presji, więc nie bali się eksperymentować. Mam zrobić 10 budynków. Ok wychodzę i pstrykam tylko zielone wieżowce i tylko wtedy jak światło będzie idealne. Jak się nie uda to jutro przed zajęciami pstryknę byle co.

 

Działaj, a nie mędrkuj. 

 

   

  • Like 7
Link to post
Share on other sites
  • Replies 83
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Stary, powiem z doświadczenia, że w ROK można zmienić całe życie praktycznie. JEDEN ROK, ale dzień w dzień zapierdalasz od 5 do 1 nad ranem, jak robot i masz, co chcesz. Pierdol ten stan depresyjny ty

Amen.     Ziomeczku a dlaczego jest styrana? Bo... zapierdala na tę wymarzoną przez Ciebie rodzinę i dzieci.   Do rzeczy - to co Ci @mac napisał to prawda.   Codzi

@mph25 weź mnie nawet nie wkurwiaj. Inteligentny, oczytany facet, potrafiący pisać poprawną polszczyzną, z wieloma zainteresowaniami (myślę, że Twoja wiedza choćby na temat suplementacji nie tylk

Każdy z was przyjaciele ma racje,  doceniam wasze rady i wiem że macie racje.  Natomiast nie oszukujmy się - jest źle, gorzej co prawda już raczej nie będzie więc teraz trzeba walczyć o lepszą przyszłość.. ale obecnie jestem 27 letnim nieudacznikiem życiowym :)  i nie ma się co oszukiwać, takie są fakty - ja to wiem, i wiem że wiedzą to ludzie którzy mnie znają. Mam wewnętrzną złość pokazania ludziom jak bardzo się mylą, ochotę wyjść po za ich poziom życia i zobaczyć ich wkurwienie i złość na twarz gdyby mi się udało - ale to jest chyba tylko efekt niskiej samooceny i kompleksów związanych z poziomem życia jaki mam obecnie, bo nikt kto myśli zdroworozsądkowo nie bogaci się ani nie robi w życiu czegoś żeby udowodnić innym ludziom że da radę, jak już to taki człowiek robi to by udowodnić to samemu sobie.  Nie ukrywam, mam w sobie dużo toksyczności, złości - to słabość, która ze mnie wychodzi - słabość zasilana kompleksami i poziomem życia i głupia mentalność.  Mi po prostu jest wstyd - nie byłoby mi wstyd gdybym zbankrutował, bankructwo to nie wstyd, żeby zbankrutować to trzeba mieć z czego, a żeby do czegoś dojść do trzeba potrafić myśleć nieszablonowo, mógłbym przewalić całą kasę na wódę, narkotyki i pokera a obecnie mieć w kieszeni dwa złote i kupować ser topiony + kajzerkę i  byłbym w dużo lepszej sytuacji psychicznej niż obecnie, bo wiedziałbym że coś osiągnąłem, mimo że przewaliłem tą kasę to udało mi się ją zdobyć, byłem na tyle ogarnięty i zawzięty że to zrobiłem, a obecnie czuje się jak nikt i dobra materialne są tylko częścią mojego samopoczucia.  Żeby była jasność nie jestem w takim dole że deprecha mną targa na prawo i lewo, mam motywacje, ochotę, natomiast uświadamiam sobie pewne sprawy patrząc na rówieśników czy 18 letniego chłopaka córki mojej siostry albo jego znajomych - ja widzę te różnice.   Musiałem się wygadać, poczułem ulgę, bo czułem to narastające napięcie od dwóch tygodni.  Mam dziwne wrażenie że gdybym miał pieniądze to wszystkie moje problemy by się skończyły, posiadanie pieniędzy wiązało by się z lepszą pracą/bardziej wymagającą to z kolei powodowało by lepsze samopoczucie i pewność siebie, możliwość życia bez stresu (jeżeli chodzi o finanse) odblokowało by mi głowę, bo w mojej głowie jest utarty schemat, że zarobki świadczą o ogarnięciu człowieka - nikt normalny nie chce pracować za grosze, jedni uciekają za granicę, inni zakładają własne DG, reszta jest wykształcona i pracuje za stawkę 3x razy moja. Nikt mi tych pieniędzy nie da, ludzie na to ciężko zapierdalają, a ja nie zrobiłem nic - to mnie najbardziej dołuje. Dziękuje każdemu z osobna za słowa otuchy czy przysłowiowego kopa w dupe :)

Link to post
Share on other sites

Autorze, za wcześnie na tego typu podsumowania. Zdecydowanie za wcześnie. Jeszcze walczysz. 3 rundy w plecy ale masz jeszcze kilka. Plus zdobyte doświadczenie. Plus ekipa w narożniku. Ja mam lat ile mam. Piękne pierwsze rundy. A teraz nawet nie wychodze do kolejnych. Przegrywasz wtedy kiedy odpuszczasz. Do tego nie wolno doprowadzić.

A zahaczając o Rzym: a czemu Marek Aurelisz? A nie Quintus Fabius Maximus "Brodawa" Cunctator?

Edited by tmr
Link to post
Share on other sites

W sumie miałbym podobnie jak Ty, nie mam żadnego fachu ani umiejętności twardych (brak ojca) co przekreśla mnie w praktycznie połowie robót (budownictwo, hydraulika, mechanika itp itp) więc muszę bardziej postawić na jakieś sprzedaże albo chociaż dietetyka/suplementacja/trening i inne, bardziej umysłowe zawody. Ogólnie też mam 23 lata, więc zaczynam się ogarniać trochę wcześniej niż Ty, nie palę, nie pije, nie mam długów, mam jakichś tam znajomych, nofap ponad 2 miesiące, jest dobrze. Ale pocieszę Cię - nie mam zbyt dużo kasy, nie mam samochodu, w ogóle moja rodzina nie jest jakoś bardzo bogata, taka typowo średnia polska rodzina. Na ten moment muszę sobie wyznaczyć cele, te krótko jak i długoterminowe i jakąś drogę, kamienie milowe wypisać, bym mógł śledzić postęp... dlatego też będę obserwował ten temat, bo jest na forum wiele znacznie bardziej doświadczonych życiem braci którzy mogą coś poradzić albo chociaż jakąś motywacyjną historię sukcesu opisać, takie coś zawsze motywuje, bo wiesz, że jest szansa wyjść z przegrywu. Tak samo wychodziłem z cygarów i porno - karmiłem swoją głowę pozytywnymi treściami, pozytywne skutki rzucenia tego i tego nałogu i jakoś dalej się trzymam. Tak czy inaczej, powodzenia. :)

Edited by Ceranthir
Link to post
Share on other sites

Mój ojciec do 35 roku życia zapieprzał po fabrykach za grosze i żył z matką pod jednym dachem. 

 

Chyba jakiś rekord pobił, bo w zawodówce 10 lat siedział.

 

W końcu rzucił robotę na etacie w pizdu i zajął się drobnym handlem po bazarach. Pracował, odkładał kasę, potem inwestował w towar i po paru latach otworzył dwa sklepy. Nie dorobił się nie wiadomo jakiego majątku, milionerem nie został, ale założył rodzinę, kupił mieszkanie za gotówkę, działkę, samochód, odłożył kasę na przyszłość, trochę sobie pozwiedzał, pracuje na swoich warunkach.

 

Gdyby tak w wieku tych 35 lat stwierdził " ale jestem przegrywem, nic mnie już w życiu ciekawego nie czeka, tylko do końca życia ta sama bida" toby tak właśnie było. Po prostu zaczął działać, a nie analizować w kółko swoje kiepskie położenie.

 

Gdybym nie znał twojego wieku, to bym pomyślał, że ten post napisał jakiś przegrany 40-latek, a nie gość w moim wieku. Uwierz mi, że ja też wiele lat przespałem, chociaż miałem dobre perspektywy. Może nie pochodziłem z bogatej rodziny, ale rodzice odkładali kasę i inwestowali w moją edukację. Chodziłem do prywatnych szkół dla młodzieży z dobrych domów, ale z każdej mnie wyrzucali. Ćpanie, pijaństwo, wagarowanie. Raz tak się zrobiłem, że spałem nawalony w krzakach za szkołą i jakimś cudem nikt się tam na mnie nie napatoczył, a mogło się to jakimś kuratorem skończyć.

 

Do tego dołożyły się zaburzenia lękowo-depresyjne i życie na antydepresantach. W dodatku ciągłe myśli o samobójstwie.

 

Teraz pomału nadrabiam. 

 

Ty patrzysz na problem jak ktoś, kto chce zbudować bolid formuły 1. Jak sobie o tym pomyślisz to ogarnia cię przerażenie, że jak masz taką konstrukcję zbudować. Inaczej ma się sprawa wtedy, gdy zaczniesz od podstaw. Jutro kupie takie śrubki, kupie taką cześć, potem zmontuje ten fragment. I tak kawałek po kawałku coś z tego powstanie. Przy takim podejściu nie ma przerażenia, tylko jest pragmatyczne działanie krok po kroku, wyznaczanie małych celów.

 

Jesteś bystrym gościem i masz chęć do pracy, a to już naprawdę dużo. Kryzysy są potrzebne, bo oznaczają, że ci zależy. Najgorsza jest kompletna apatia i odrętwienie, a miałem okres, że tak się właśnie czułem. Kompletna obojętność wobec swojego życia. To był okres, w którym w ogóle się nie bałem śmierci, a wręcz myśl o niej wywoływała radość.

 

To jest najgorsze gówno, a nie kryzys, który przeżywasz. Nie chodzi mi o licytowanie się o to, kto ma gorzej, bo każdy przeżywa pewne rzeczy na swój sposób. Chodzi o to, że na tym kryzysie możesz coś zbudować, być może jakąś motywację i chęć do działania.

 

W dupie to są osoby z zaburzeniami psychicznymi lub fizycznymi, które uniemożliwiają samodzielne działanie i samodzielne życie. Jest trochę takich osób w młodym wieku. Są też osoby, które straciły 20-30 lat życia przez nałóg i życie w ogłupieniu. Ty masz jeszcze duże pole manewru i wiele perspektyw przed sobą.

 

Mi takie kryzys pomogły wyjść na prostą. Dużo rzeczy sobie przewartościowałem, bo przez całe dorosłe życie żyłem w izolacji. Nie chodziłem na imprezy, nie miałem dziewczyny, zawiodłem oczekiwania rodziców. Ciągła samotność i brak jakichkolwiek znajomych. Naprawdę przez ten okres polubiłem siebie i nauczyłem się czerpać z życia pełnymi garściami. Nadal jest dużo do naprawy, ale i dużo mniej niż przedtem. 

 

Czasem sobie myślę, że nie ma większej miłości od miłości do samego siebie. Rodzice kochają, ale nie zawsze jest to miłość bezwarunkowa. Kobiety kochają, ale nigdy bezwarunkowo i przeważnie okresowo. Za to miłość własna może taka być. Pokochałem się podczas największego kryzysu i największego dna jakie osiągnąłem, która kobieta by mogło to samo poczuć wobec mnie podczas takiej sytuacji życiowej ? Chyba jakaś wyjątkowej jakości himalajka. 

 

Poza tym nie bierz życia na poważnie, bo to wszystko się kiedyś skończy. Na samym końcu wszyscy jesteśmy przegrani, bo wszystkich czeka śmierć. Za parę miliardów skończy się paliwo jądrowe w Słońcu i zniknie cały układ słoneczny łącznie z naszą planetą. Za kolejne 2 miliardy lat sąsiednia galaktyka Andromedy uderzy w naszą i znów dojdzie do wielkiej apokalipsy. Na samym końcu wszelką materię we wszechświecie prawdopodobnie czeka śmierć cieplna. Jesteśmy tylko i wyłącznie zbiorem cząstek, które jakimś cudem zyskały świadomość na jakiejś małej planecie wielkości ziarnka piasku. Lepiej podejść do wszystkiego na luzie, bo samo życia to jedno wielkie szaleństwo i coś niebywale krótkiego. 

 

Działaj i nie czekaj, bo inaczej za kolejne 10 lat znowu sobie powiesz " mogłem zacząć coś robić w wieku 27 lat, a teraz to już za póżno". 

Edited by Infernal Dopamine
  • Like 12
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Sprzedam Ci protipa na życie, o którym 90% Polaków może pomarzyć.

 

Jedź do Halden w Norwegii.

 

Pomieszkaj chwilę, popracuj, zacznij gonić towar, daj się złapać i domagaj się umieszczenia w tamtejszym więzieniu o zaostrzonym rygorze (musisz sobie ustawić VPNa na UK): https://www.my5.tv/the-world-s-most-luxurious-prison

 

Od razu poznasz 8. nowych kolegów, zrobisz papiery na mechanika, stolarza, spawacza, ponagrywasz sobie rap, pograsz z ziomkami w szachy, kablówka, laseczka może wpaść na ruchanie 2 razy w tygodniu, opieka dentystyczna.

 

Panie, miej 8. kolegów po 30. w Polsce, to już brzmi jak sci-fi, a tu jeszcze tyle dodatkowych benefitów i status bad-boya po wyjściu na wolność!

 

Jadymy tam!

Edited by Ważniak
  • Haha 7
Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Turop napisał:

Poczytaj/Posłuchaj, Jordana Petersona

no właśnie, @mph25, posprzątaj swój pokój na początek, a nie pierdolisz głupoty!

Link to post
Share on other sites

Kurwa....

 

Ale bzdura ja pierdolę, jakbym czytał starego dziadka, weźcie gościowi od razu wykupcie nagrobek bo zaraz wyzionie ducha przy klawiaturze o ile już tego nie zrobił ze starości..

"Byłem, przyszedłem umarłem ze starości 27 latek" normalnie... 

 

Jestem starszy od Ciebie i moje życie dopiero się zaczyna, żaden over tylko start. 

 

Boże człowieku właśnie po 30+ dopiero 20 paro latki się zaczynają Tobą interesować, wcześniej jesteś zbyt niedojrzałym dla nich, już nie mówię o pracy i o czymkolwiek tam, bo naprawdę tragedia z takimi ustawieniami umysłu to mało powiedziane. Nie chodzi ile zarabiasz tak bardzo...

 

Kurwa, "chlip już nie będzie wyjazdów pod namiot chlip, mam 27 lat, zaraz kurwa umrę, chlip" - STWÓRZ WŁASNE WYPADY POD NAMIOTY! 

Sam bym pojechał nawet.

 

Ja pierdolę ale smęty, aż mi się ode chciało myć z tego wszystkiego. Idę się napić koka koli bo co innego mi zostało, lol.

Edited by SzatanKrieger
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, johnnygoodboy napisał:

przeczytam WSZYSTKIE możliwe książki, pójdę na terapię, zgłębię wiedzę psychologiczną do tego stopnia, by sobie pomóc.


Gdyby mi ktoś w wieku 15 lat - powiedział że umysł i sposób myślenia można wytrenować. I pokazał jak to zrobić - ozłociłbym 

Dopiero będąc przed 40 zrozumiałem że cześć moich działań było na zupełnym instynkcie, były dobre i złe.
Ale widzę i ludzi po 60 którzy są wciąż ślepi i jadą na autopilocie


@mph25 kupa życia przed tobą, jak miałem 26 lat to miałem studia i 1400 na rękę.
Weź się w garść, nie schodź niżej ... chyba że planujesz przywalić o dno i dopiero z niego się odbić

 

Link to post
Share on other sites

Chłopie jesteś naprawdę bardzo młody i tak jak pisali poprzednicy, w krótkim okresie może się wszystko zmienić. 

 

Drugą sprawą jest to,że te wszystkie rzeczy,o których piszesz i marzysz nie dadzą Ci spełnienia.

 

Cytując klasyka:

 

„Chciałbym, żeby każdy człowiek miał szansę kiedyś stać się sławnym i bogatym oraz żeby kupił wszystko o czym marzył - bo tylko w ten sposób zrozumie, że nie taki jest cel życia."
— Jim Carrey

 

Także zaczął bym także poszukiwania czegoś głębszego jak Bóg, nauka akceptacji i miłości do siebie, nawyk wdzięczności. To nic nie kosztuje, a da Ci dużo większe efekty niż się spodziewasz.

 

 

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Widzę, że brakuje Ci motywacji do działania chyba nigdy nie doświadczyłeś totalnego dna, z którego można wyjść i ogarnąć swoje życie.

Nigdy nie jest na nic za późno dlatego zrób sobie plan co byś chciał osiągnąć i co musisz zrobić.

Wtedy zacznij działać najlepiej metodą małych kroków po kolei punkt po punkcie.

Popracuj również nad samooceną poprzez afirmację, zaktualizuj software w głowie, wywal negatywne przekonania i przestań sobie dowalać, wmawiać,

że czegoś nie umiesz, nie potrafisz.

Życie niestety to nie jest sielanka tylko wieczna nauka, lekcje, doświadczenia.

Bo świat, na którym przyszło nam żyć nie jest dla słabych ludzi tutaj tylko najsilniejsi sobie poradzą to planeta cierpienia fizycznego i psychicznego

a tylko od ciebie zależy jakie to życie będzie.

Szczęście to nawyk cieszenia się i wdzięczności za to co dotychczas osiągnąłeś i co posiadasz bo ludzie nie doceniają tego co mają a inni mają jeszcze gorzej. 

Nawet nie wiesz ilu mężczyzn Ci zazdrości i chętnie zamieniło by się z tobą bo związek z kobietą czy małżeństwo to nie jest raj tylko wyrzeczenia,

obowiązki i straty zdrowia, czasu, energii czy pieniędzy na potrzeby rodziny.

Gdy przychodzi weekend walą wódę do odcięcia by zapomnieć o bólu, który ich od środka rozrywa taka to sielanka u nich z bycia z kobietą.

Nie poddawaj się, nie załamuj rąk bo nie jesteś w beznadziejnej sytuacji po prostu uświadomiłeś sobie może nawet dzięki forum, że masz pewne braki

i prawda ta nie jest przyjemna dlatego zostaje Ci ciężka praca nad sobą bo tylko tak odnosi się sukces.

Na koniec specjalnie dla ciebie wstawię mój ulubiony filmik motywacyjny😉

 

 

 

 

Edited by Iceman84PL
  • Like 5
Link to post
Share on other sites

@mph25 Ale ty wiesz o tym, że niektórzy ludzie mają po prostu łatwiej i przyjemniej w życiu oraz są wyżej na drabinie społecznej ze względu na czynniki, które niezależały od nich? Bo np. urodzili się w odpowiednim miejscu i czasie (rodzina, środowisko, napotkane osoby itd.). A to z kolei zadecydowało o ich sukcesie w danych dziedzinach (nie jest to reguła, ale często tak bywa). Sam widzisz po sobie, że warunki, których sobie nie wybrałeś, a zostały Ci narzucone mocno kształtują Ciebie jako osobę, więc przestań siebie obwiniać, wyzywać od nieudaczników i zmień to co możesz zmienić.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Lucjusz napisał:

Sam widzisz po sobie, że warunki, których sobie nie wybrałeś, a zostały Ci narzucone mocno kształtują Ciebie jako osobę, więc przestań siebie obwiniać, wyzywać od nieudaczników i zmień to co możesz zmienić.

Ale autor wątku chyba nie wie o tym, że przyjdzie taki dzień, że poczuje się niezniszczalny z tym co przeżył. Życie będzie mu się jawiło jako jedno wielkie przetrwanie, aż nagle uświadomi sobie, że wyprzedził swoich rówieśników w strefie komfortu o lata świetlne. 

 

 

 

Czym jest sukces? Nikt tego nie wie, może wykształciłeś w sobie takie cechy charakteru, że jak już złapiesz wiatr w żagle to awansujesz 100% szybciej od swoich kolegów. 

 

 

 

A i pamiętaj, osiągniesz swój sufit, to znajdziesz drugi, jak nie ułożysz sobie innych spraw to nigdy nie będziesz "żył na swoim poziomie", wiem po sobie, marzyłem o mojej obecnej pracy, teraz czuję się w niej jak nieudacznik bo wyżej w niej nie polecę, wszystko jest w głowie. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Sam mam 23 lata, za niedługo 24 kończe. Niby 'majątkowo' jestem w lepszej sytuacji od większości, własne mieszkanie 60m2, samochod za 5k, jakies tam oszczednosci sa na koncie, gówno zarabiam bo podobnie jak Ty 2.5k czasem mniej, ale z każdej wypłaty coś oszczędzam. Tak samo tkwie w gównie i nie wiem co dalej z sobą robić, każda praca mnie nudzi, ojciec alkoholik, też nigdy nie nauczył podstawowej pracy typu, budownictwo, mechanika itp...

Za granice wyjechalem po technikum bo mialem, cel wlasne mieszkanie, ok spelnilem to po 3 latach fajnie, ale w tym momencie mam taki mindfuck, ze nie wiem co to dalej będzie.

Przejebane.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Czytając Twój post, miałem deja vu i czułem się jakbym słyszał siebie w tym wieku🙂
Całe moje lata 20 właściwie miałem pecha, nic mi się prawie nie udawało.
Praca na czarno, albo na gównianych umowach do tych 2500 nawet nie dociągałem przez długi czas, a chciałem przynajmniej osiągnąć taki pułap.
W tym czasie próby naprawienia swojej głowy, terapie, nerwice, depresje też mega chujowe wzorce wyniesione z domu, nieobecny przemocowy ojciec, chłodna matka.
Jestem lekko po 30tce i dopiero 2 lata temu zaczęło mi się układać tak naprawdę, kupiłem swoje mieszkanie po okazyjnej cenie, mam pracę w ciekawej, perspektywicznej branży,
nie zarabiam milionów monet ale lekko powyżej średniej krajowej wyciągam i naprawdę dopiero niedawno zaczęło się układać.
A nadal w pewnych sferach, nadrabiam np. dopiero teraz jestem w trakcie robienia prawka :D
Rozumiem, co czujesz sam mam nadal takie ataki depresyjne co jakiś czas nadal, tu trzeba najlepiej terapii pracowania nad głową.
Wiem, że łatwo mi mówić ale życie jest krótkie, doceniaj to co masz, czuj wdzięczność za to jakim wartościowym człowiekiem jesteś.
Nie jesteś żadnym przegrywem, naprawdę możesz wszystko zmienić, ważne abyś był w gazie uczył się zawodu, pracował nad głową,
dbał o siebie a w końcu nadejdzie taki moment, że dostaniesz lepszą ofertę zawodową i wszystko się polepszy, zobaczysz🙂
Tylko musi za tym iść mocna praca nad sobą.
Polecam Ci przesłuchać ten wywiad, poniżej jest bardzo inspirujący, polecam przesłuchać cały ale zaznaczyłem najciekawszy fragment: 
 
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Kolego @mph25, przede wszystkim musisz przestawić sobie w głowie jedną rzecz - nie możesz żyć przeszłością, żalem za dokonane wybory. Co się stało to się nie odstanie. A mówi Ci to facet, który sam cierpiał na ten syndrom, ciągłego rozpamiętywania co by było gdyby. Naprawdę powinieneś spróbować nie rozpamiętywać tego co było bo to nie ma sensu. Co najwyżej wyciągnąć wnioski aby w przyszłości postąpić bardziej optymalnie.

 

Po drugie, Ty jeszcze gówniarz jesteś i możesz wszystko. Jesteś przed trzydziestką, uwierz że możesz jeszcze wiele w swoim życiu zmienić i wiele osiągnąć. Są ludzie o wiele starsi niż Ty, którzy całkowicie odmieniali swoje życie. Jeszcze niczego nie przegrałeś.

 

A po trzecie, mam taki osobisty sposób. Gdy czasem zdarza mi się zbyt mocno przywiązywać wagę do dóbr materialnych, albo ukłuje mnie uczucie zazdrości że ktoś ma lepiej, to robię sobie taki zimny prysznic. Mianowicie mam w bliskiej rodzinie osobę bardzo chorą od urodzenia. Osobę, która ze względu na swoją chorobę jest całkowicie uzależniona od innych, nie jest w stanie żyć samodzielnie. Omija ją w życiu wszystko co najlepsze. Ale to naprawdę wszystko. Nawet takie drobne przyjemności jak możliwość przeczytania książki czy wyjścia na spacer. To naprawdę uczy pokory i docenia się swoje zdrowie i to że jednak mam fajne życie. Poza tym pomyśl o tym, że na świecie jest w tej chwili ponad dwa miliardy ludzi bez dostępu do wody pitnej. Jakieś ogromne rzesze ludzi żyją w skrajnym ubóstwie. Mnóstwo ludzi nie potrafi pisać i czytać. My żyjąc w Polsce mamy lepiej niż 3/4 ludzi na Ziemii. Możesz odpalić kompa i nauczyć się ogromnej ilości przydatnych rzeczy. Możesz nauczyć się programować, możesz nauczyć się języków obcych, możesz nauczyć się rysować, projektować, gotować, grać na instrumencie. Cokolwiek. Wszystko to nie nawet nie wychodząc z domu. Naprawdę jesteś jeszcze młodym człowiekiem i nic jeszcze nie przegrałeś. Głowa do góry. Coco Jumbo i do przodu ;)

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, manygguh napisał:

A teraz powiedz @mph25 co zrobisz, by poprawić swoją sytuację oraz jak będziesz to wdrażać w życie. Słuchamy.


 Ale ja cały czas wdrażam jakieś drobne zmiany w swoim życiu.
 - Jeżeli pozostanę w tej branży w której pracuje obecnie to np w Niemczech będę wstanie zarabiać te 2000-2500 euro netto (niestety dopiero za dwa lata - a przez te dwa lata wszystko się może zmienić), kokosów nie ma .. ale lepsze to niż 2500 złotych
-  Cały czas ucze się języków, każdego dnia.. nie ma dnia żebym nie poświęcił godziny na naukę angielskiego i godziny na naukę niemieckiego, cokolwiek by się nie działo i jak bardzo nie byłbym zmęczony, zawsze to robię. Taki cykl trwa już dokładnie 140 dni w przypadku angielskiego, w niemieckim mam około 60 dni, ucze się z książek oraz przez różne dobre platformy internetowe.
-  Ćwiczę na siłowni od dwóch miesięcy, zaczynam zauważać pierwsze efekty treningu, z wagi 66 kg jest już 70

I to tyle, jestem tak niezorganizowany czasowo że i tak na więcej nie starcza mi czasu,  zrobienie obiadu, zakupy, prysznic, sprzątanie, 2h języków obcych, 1h siłownia, wieczorem zawsze obejrzę coś ciekawego na YT (lubię oglądać różne seriale dokumentalne typu życie Nikola Tesli itd)

Chodzi po prostu o to że przewaliłem wiele lat swojego życia które gdybym dobrze wykorzystał albo chociażby średnio spowodowałyby że mógłbym być teraz w innym lepszym położeniu - nie jako bogacz w Ferrari, ale jako przeciętny 27 latek, z pracą za 4-5k,  z 5-10 letnim samochodem, fajnym życiem towarzyskim i może jakimiś oszczędnościami na wkład własny do mieszkania.

Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, mph25 napisał:

Mając 27 lat nie mam niczego więcej niż gimnazjalista jeżdżący do szkoły rowerem

(...)

Tak że jak ktoś ma 18, 20, 23 lata to zapyerdalajcie bo to ostatni dzwonek, jeżeli chcecie choć trochę liczyć się w życiu. 

23 lata to ostatni dzwonek według Ciebie, a Ty masz 27 lat. 4 lata ogromnej przepaści, no nie do przeskoczenia.

 

@mph25

Skończ pierdolić jak baba i użalać się nad sobą. Ludzie tracą po 20 lat na nieswoje dzieci, puszczalską myszkę, tracą majątki i stają na nogi, czasem udaje im się założyć nową rodzinę, prą do celu. A Ty tutaj się rozmaśliłeś jakby Ci raka zdiagnozowali.

 

Przyjmij że masz te 23 lata i ZAPIERDALAJ według swojego planu. Może przez ten czas się chociaż czegoś mądrego dowiedziałeś i lepiej pokierujesz swoją energię niż kilka lat temu. Inaczej rzeczywiście przegrałeś.

 

 

Rozwalił mnie fragment że inni żyją razem z kobietami, mają rodziny, dzieci mieszkanie. Widzę to po niektórych rówieśnikach i żadnemu nie zazdroszczę. Ani tych dzieci na których nie mają wpływu, ani Tych kobiet co po urodzeniu tylko bombelki mają w głowie a tatuś zapiernicza, mamusie tylko nowe gadżety dla brakanka z ali zamawiają. Nie zazdroszczę im też mieszkań na pół z myszką. Już wolałbym wynajmować w pojedynkę. Spora część z nich to straci albo się zajedzie.

 

Ty masz masę możliwości, nie masz zobowiązań. Fajnie że to zauważasz, ale musisz to sobie mocniej wbić do głowy. Albo swój stan akceptujesz i nie płaczesz, albo robisz coś by to zmienić, chyba że jesteś masochistą to nie zmieniaj nic.

 

Mam za sobą LTRy, mieszkanie z kobietami, nawet mogłem mieć rodzinę i wiesz co? Cieszę się że nic nie muszę i jestem wolny. Nie mam najnowszego BMW, milionów ma koncie, wypasionej willi czy szczęki chada. Nawet nie widziałem by jakakolwiek z moich kobiet tego oczekiwała.

 

Blokujesz się w działaniu wymyślając problemy których nie ma. Jak masz takie spore ciśnienie, a w Twoim otoczeniu nie ma kobiet to leć na miasto i wyrywaj z ulicy, za którymś razem w końcu się uda i podłapiesz doświadczenia albo idź do divy i przestań dokładać się do słynnego w tych czasach przegrywu.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, mph25 napisał:

Zacząłem ostatnio zastanawiać się nad swoim życiem.. i stwierdziłem że to koniec, przegrałem.. a teraz toczy się walka o to żeby jedynie egzystować do końca swoich dni na średnim poziomie, kiedyś opisywałem swoje życie w innym temacie. Ale tak w skrócie.

   Nie jestem typowym przegrywem jeżeli chodzi o zachowanie, potrafię się postawić i nie uciekam, nie mam problemów z zagadaniem do obcych ludzi na ulicy, w ogóle nie czuję takiego stresu jak niektórzy że żeby podejść i zagadać to się muszą trzy razy zastanowić i ręce im się trzęsą. Natomiast.. reszta mojego życia to życie przegrane.  Nie jestem do końca winny tej sytuacji, bardzo duży wpływ na kształtowanie mojej osobowości miał okres dzieciństwa, alkoholizm w domu, brak poczucia spokoju, brak stabilności.    Ciągle się mówi że trzeba nad sobą pracować żeby wyjść z przegrywu.. z przegrywu można wyjść do pewnego wieku,  ostatnio wyskoczyła pewna sytuacja zdrowotna która spowodowała to że będę musiał zostać w kraju 2 lata, czyli do 30 ale nie chciałbym o tym tutaj pisać. Nie łudzę się że zmieni się coś drastycznie w moim życiu do tego czasu jeżeli chodzi o sprawy materialne, bo się nie zmieni. Nie mam do tego wykształcenia, warunków, rodziny, pleców, będę dalej jeździł rowerem do pracy, zarabiał 2500 netto, po pracy uczył się języków obcych i szedł spać.
 Mówiłem że z przegrywu można wyjść do pewnego wieku, nawiązując do tego... nie da się nadrobić straconych lat, pierwszej młodzieńczej miłości, pierwszych wypadów pod namiot z ekipą, to jest coś co całkowicie mi umknęło i już nigdy się nie powtórzy - nigdy nie doświadczę tych stanów bezpiecznego beztroskiego życia i miłości, mam nadzieje że rozumiecie co mam na myśli, co innego robić wypad z kolegami w wieku 30-40 lat a co innego gdy masz 17 lat.  Większość osób w moim wieku w tym kobiet mieszkają już z chłopakiem/dziewczyną, często mają rodziny, samochody, żyją jak normalne rodziny - ja muszę liczyć ile mogę wydać w tym czy innym miesiącu, I NIE oskarżam o to nikogo, to moja wina, to ja przekreśliłem sobie życie, gdy wszystko pójdzie po mojej myśli dopiero w wieku 30 lat będę wstanie żyć na takim poziomie na którym powinienem żyć już od co najmniej 5 lat (i to dopiero za granicą) - jestem w plecy za rówieśnikami o kilka lat do tyłu jeżeli chodzi o rozwój.  Można powiedzieć że "ciesz się, nie masz alimentów, kredytów, rozwalonej psychiki od kobiety" jasne, mogłem wpaść i w takie gówno, natomiast obecnie też siedze w gównie i próbuje się z niego wygrzebać i to wcale nie jest lepsza sytuacja.    Gdybym nawet jakimś cudem poznał kogoś po 30 w co wątpie bo nie mam w ogóle umiejętności rozmów z kobietą, to taka doświadczona 30, przemieliła by takiego świeżaka jak ja w pięć minut.   Ile mi zostanie lat od 30 roku życia żeby sobie pożyć gdybym zaczął zarabiać lepiej? 10? sorry ale po 40 wszystko zaczyna się sypać, 50 to przeważnie dziadek który bawi swoje wnuki, najlepszy okres życia mężczyzny to 20-35/40 rok życia, tyle.  Później oczywiście można się dorobić ale twierdzenie o dobrym wyglądzie, kokosach i zainteresowaniu ze strony młodych kobiet po 40 to bajki.. dotyczy małego promila mężczyzn, większość facetów po 40 jest styrana życiem, stresem, obowiązkami, zaczynają się pierwsze problemy, a to w kręgosłupie coś pyka, a to łeb boli, a to szyja, a to ręce, jedną zarwaną noc odsypiasz trzy dni - nie masz już tej werwy i wigoru 20 latka.  Mogę się pocieszać tylko tym że mam dwie ręce, dwie nogi i nie jestem niepełnosprawny, życie jakoś minie ale chyba do końca będę żałował straconych lat, przewalone 10 lat to sporo.  Wiele bym dał żeby mieć 18 lat :), mógłbym bardzo dużo zmienić - oczywiście teraz też to zrobię ale to już będzie całkowicie inny etap.  Na tą chwilę nie jestem w ogóle w sferze zainteresowań jakiejkolwiek kobiety, bo w sumie dlaczego miałbym być, gdybym był kobietą - patrzyłbym na taką osobę jak ja z żalem, współczuciem i przykrością.
No nic, walka toczy się dalej, o to żeby kiedyś normalnie zarabiać i nie musieć martwić się o wszystko.  I tak wiem.. przespałem wiele lat albo "przebimbałem" jak to często starsze osoby mówią. Mając 27 lat nie mam niczego więcej niż gimnazjalista jeżdżący do szkoły rowerem, bez ściemy - poniżej to już chyba jest tylko bezdomność, bo nie mam czego stracić, nie mam samochodu, mieszkania, oszczędności, dobytku.  Tak że jak ktoś ma 18, 20, 23 lata to zapyerdalajcie bo to ostatni dzwonek, jeżeli chcecie choć trochę liczyć się w życiu.  Uczcie się języków, robcie kursy z pup, szukajcie kursów na które UE daje kase między innymi kursy z EFS (można za darmo zrobić zawód), i bzykajcie laski jak się nadarzy okazja, bo później będziecie żałować :) a każde doświadczenie jest cenne, w szczególności to złe - bo z niego wyciąga się wnioski.

Czytam czytam myślę ile gość ma lat 50, 60 a on że 28 xD buahahaha w tym wieku można jeszcze wiele jak i w wieku 35. Znajdowanie sobie wymówek to nie przepis na sukces. Odpal zen jaskiniowca, przeczytaj atomowe nawyki, przeczytaj no more mr nice guy, przeczytaj zjedz tę żabę Briana Tracy. Uzbroj się w narzędzia a potem działaj. A tak swoją drogą to jesteś nofap czy wręcz przeciwnie ?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 minut temu, mph25 napisał:


Chodzi po prostu o to że przewaliłem wiele lat swojego życia które gdybym dobrze wykorzystał albo chociażby średnio spowodowałyby że mógłbym być teraz w innym lepszym położeniu - nie jako bogacz w Ferrari, ale jako przeciętny 27 latek, z pracą za 4-5k,  z 5-10 letnim samochodem, fajnym życiem towarzyskim i może jakimiś oszczędnościami na wkład własny do mieszkania.

 

5k netto to nie jest pensja przeciętnego 27-latka w Polsce. Może w dużych ośrodkach miejskich w niektórych branżach. Smutna prawda jest taka, że większość ludzi pracuje raczej za 2500-4000 netto. U mnie na prowincji 5k netto to jest top 10% populacji i nie żartuję. To że mierzysz wysoko to dobrze, trzeba mieć ambicje. Poza tym tak naprawdę to przy dzisiejszych kosztach życia nawet to 5k nie jest niczym specjalnym. Tylko żebyś nie wpadł w pułapkę myślenia, że wszyscy wokół mają więcej bo to nieprawda i powoduje niepotrzebne frustracje. Nie porównuj się jeszcze z tym co zarabiają użytkownicy forum, to specyficzne miejsce gdzie jest wielu ogarniętych ludzi potrafiących robić kasę. Ale są starsi i bardziej doświadczeni od Ciebie. I wydaje mi się że jest też trochę pozerów, którzy w rzeczywistości nie są tak zamożni na jakich lubią się kreować. Nie wspominając już o wielonickowym właścicielu kawalerek.

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Kilka rewolucyjnych pomysłów które mogą zmienić na lepsze życie każdego młodziaka (w tym i życie aroganckiego autora powyższego wątku - który i tak tego posta nie przeczyta):

1. Warto uświadomić sobie, że nie jesteś pępkiem świata, świat ma cię dokładnie w d... jak i większość ludzi na tym świecie. Twoje żale i smutki, były by uzasadnione gdybyś miał 5 latek i był dziewczynką.

2. Przeświadczenie o swojej nieomylności, szczególnie w kwestiach w których nie ma się doświadczenia zawsze prowadzi do bolesnego zdarzenia z rzeczywistością.

3. Przeświadczenie o tym, że jest się najmądrzejszym na świecie, ignorowanie wszystkiego, co ma do powiedzenia inna osoba "tylko dla tego, że jest starsza od Ciebie" i bardziej doświadczona w życiu kończy się zawsze kilkukrotnym powtarzaniem tych samych błędów.

4. Wcześniej czy później każdy arogancki młodzieniaszek trafi bardziej aroganckiego swojego odpowiednika.

5. Czytanie ze zrozumieniem to bardzo przydatna umiejętność - często ratująca nie tylko życie ale też i majątek.

6.66 "Pycha kroczy przed upadkiem, a wyniosłość przed ruiną".

7. Rozemocjonowanie to wróg mężczyzny. Bycie rozemocjonowanym facetem, to jak bycie Kobietą z fujarką. Mężczyzna nie powinien kierować się w życiu emocjami - to prosta droga do upadku, reagowanie emocjonalne na odmienne opinie bez zastanowienia się i rozważenia zdania drugiej osoby - jest przejawem braku kontroli nie tylko nad swoimi emocjami, lecz również nad swoimi impulsami.

8. Bycie rozmemłanym, rozpłakanym, rozemocjonowanym chłopczykiem daje atencje tylko w lewicowych socjal mediach - w świecie realnym jest po prostu żałosne.

10. "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" :P

 

A na otarcie łez (polecam cały kanał DeMasta) - sczególnie seria "jak nie być p...dą":

 

 

Edited by oxy
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Patton napisał:

Jakbym czytał o samym sobie.

To wpływ "samorozwoju", wiesz, że masz dobrze w życiu, ale też myślisz, że jak się znowu więcej sie przyłożysz to osiągniesz jeszcze więcej, tylko gdzie jest limit, wszystkie te rozmowy tutaj o ruchaniu jak się dorobisz itp, wszystko to napędza, ale w przypadku chwilowego przestoju, albo osiągnięcia swojego sufitu, człowiek zamiast czuć satysfakcję czuje niepokoj i depresję. 

 

 

 

Trzeba uważać co się czyta i co Cie napędza, nie tak łatwo przełączyć tryb w głowie z pracuj na odpuść, mnie stresuje bardziej urlop i 2 tygodniowy przestój niż sama realizację celów. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.