Jump to content

Recommended Posts

2 godziny temu, SamiecGamma napisał:

To powinna być wiedza całkowicie znana ludziom tu na forum, ale - jak widać - nawet i w tym temacie są kontrowersje i niektórzry dają się złapać na mit "energetycznej" osobowości, właściwego mindsetu czy sztuczek PUA pozwalających podbić swoje SMV o 2 czy nawet 3 oczka. Nie, panowie. To jest niemożliwe. Zdajcie sobie z tego sprawę raz na zawsze. Oczywiście podbić SMV można, ale drogą klasyczną i wyboistą: siłownia, wyprostowane białe zęby, pewność siebie w kontaktach itd.

 

Ładni mają łatwiej, to już wiemy,  natomiast to o czym piszesz też działa, jednak ludzie nie są w stanie tego pojąć, ponieważ jest to trudne, trudne do zrozumienia, zdobycia.

 

Łatwo powiedzieć, że ktoś jest przystojny i dlatego ma dupy.

 

A co powiesz o przystojnych, którzy dup nie mają ?

 

Znałem takich.

 

 

 

Zbyt dużo widziałem ostrych chłopaków o ryjach nie wyjściowych wyrywających ładne kobiety.

 

Energia, właściwy mindset - takich potężnych rzeczy nie należy bagatelizować...

 

Jak bowiem wytłumaczysz fakt, że ja mając czasami dobry dzień, taki  energetycznie dobry ( to się czuję, czuję się moc i pierdolnięcie ) mam czasem i 90 % skuteczność w braniu

 

numerów, a czasami, kiedy czuję się  gorzej, ta skuteczność spada do 40, 50  może i czasami do mniejszej liczby % ?

 

 

Wygląd to nie wszystko, to jedna składowa.

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 137
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Takie czasy że strach iść na roksę, jeszcze czad w połowie zapuka...

A co tu można napisać ?    Temat  omawiany, jest dla psychiki szkodliwy w chuj.   Biegam sobie  w  czarnej skórce, lekko przypakowany, dość duży chłop ze mnie jest,  wyprostowany,

Do podziału czadów dodałbym jeszcze następujące:   1. Czad geograficzny. Czad jest to państwo położone w środkowej Afryce. https://pl.wikipedia.org/wiki/Czad   2. Czad chemicz

Posted Images

Chady wcale nie muszą mieć łatwiej. To przekonanie wzięło się stąd, że ludzie ładni mają bodziec w postaci swojej urody.

Ale... Co w przypadku kiedy bodziec frustruję drugą osobę?

Gdy ładna laska swoją urodą budzi zawiść u koleżanek i nienawiść u mężczyzn? Szczególnie u mężczyzn, u których ona jest poza zasięgiem.

Sporo ludzi wie, że ładni mogą mieć łatwo i budzi się w nich poczucie niesprawiedliwości.

Laski lubią ucierać nosa "pewnym siebie" mężczyznom. Podobnie jak i mężczyźni - tępią atencjuszki. Nie mówiąc o lęku wobec kobiet, który po prostu jest. Mężczyźni mają dużo nienawiści wobec kobiet, co widać na wykopie, tutaj i czasami w życiu realnym. 

Sporo kobiet, tych ładnych rzecz jasna, które mają doświadczenia z przystojniakami wiedzą, że to towar mocno chodliwy. Więc wiedzą, że trudno zbudować głębszą relację opartą na zaufaniu, luzie i partnerstwu. 

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że na Chadów najmocniej reagują mniej atrakcyjne laski, które nie mają żadnych wspomnień z nimi.

 

Link to post
Share on other sites
W dniu 5.05.2021 o 22:47, SamiecGamma napisał:

 

Tak, można zazdrościć wyglądu. Gdybym był czadem, więcej bym ruchał, okręcał sobie panienki wokół palca, bo z natury jestem też nieufny i ostrożny. To dlatego nie zjebałem sobie życia, mimo że Red Pilla poznałem dopiero 2 lata temu. Nie dlatego, że jestem mądrzejszy od Blue Pillersów. Po prostu nigdy nie ufałem ludziom, dlatego nawet w życiu by mi przez myśl nie przyszło, żebym miał się kiedykolwiek ożenić. Mówiąc: więcej ruchał, nie mam wcale na myśli 2x w tygodniu tinderówkę. Po prostu nie miałbym okresów abstynencji seksualnej trwających po kilka miesięcy, bo ogarniałbym sobie szybko nową kobietę na seks. A przy dużych potrzebach jest to ważny komponent codziennego zadowolenia z życia.

 

 

No i? Po chuj ci stałe relacje ze współczesną kobietą? Szczególnie z Polką...


No ale czy sens życia to jest tylko ruchanie i kobiety? Nie ma czego zazdrościć chadowi bo i tak nie wykorzystasz 100% w mocy przerobowej. Wszystko się w nadmiarze nudzi. Taki chad już po roku zabaw z kobietami, zaliczy 30-50 i może się tym znudzić, wypalić całkowicie. Ale jak taki chad nie jest obrotny, nie ma wiedzy, inteligencji, umiejętności - to co mu z tego ruchania, skoro będzie miał przeciętne życie? Pobzykać sobie porucha, ale to jest chwila. Godzinka przyjemności, a potem życie dzieje się dalej. Trzeba zarobić na samochód, mieszkanie, uważać na złodzei. Czy kwadratowa szczęka ratuje przed nieszczęściami? 

Bo  głównie wydaje mi się, że niesłusznie wyobrażacie sobie życia chada jako bezproblemowe, bezstresowe życie. Bajeczka. Prawda jest taka, że taki chad może ruchać, ale równie dobrze może mieć poważne problemy psychiczne. Może zostać pobity, okradziony, wyjebany przez kumpla, wyruchany przez kobietę. Może mieć problemy z psychiką i popełnić samobója. Jaka jest szansa na to, że ktoś będzie jednocześnie ultra przystojny, w dodatku bogaty, popularny? To jest zwykła idealizacja. Chad może ma łatwo z kobietami, nie będę się z tym kłócił. Ale w pozostałych 99% sferach życia ma takie same problemy jak szary człowiek. To nie jest robot. Czy chad może być zadowolony z życia mając niekończącą się karuzele seksu? Moim zdaniem zbytnie uproszczenie. Zadowolenie z życia musi płynąć z wielu udanych sfer. To że jestem milionerem nie oznacza, że jestem z automatu szczęśliwy.
 

W dniu 6.05.2021 o 09:39, Margrabia.von.Ansbach napisał:

I jeszcze ostatni wpis w wątku.,

 

Ci którzy startują z easy mode za młodości.

Często wykrzaczają się w tzw. dorosłym życiu.

 

Bo nie są nauczeni pokory.

Dyscypliny.

I pracy nas sobą.

Bo dotąd nie musieli tego robić.

O to mi dokładnie chodzi. Taki chad nie zna stanu "zero". On nie musi przejść drogi, on już jest na końcu drogi. Dalej podtrzymuje tezę, że jak ktoś jest nieatrakcyjny, kobiety nigdy na niego nie zwracały uwagi i swoją pracą nad sobą zainteresuje 2-3 kobiety rocznie na seks to i tak jest lata świetlne przed chadem. Dlaczego?
- bo zmienił swoje życia, nabrał doświadczenia
- wyrobił sobie zdrową pewność siebie, nabrał szacunku, poznał wartość pracy i wytrwałości
- taka osoba sobie poradzi w trudnej sytuacji, gdy warunki się zmienią - po prostu odtworzy sukces.
Taki chad może i bzykać 30-50 rocznie, bez wysiłku. Ale co jak mu się odetnie kurek? Wpadnie w jakiś nałóg, przyjdzie choroba, straci wygląd, szczęką się zdeformuje np: w wyniku wypadku? Cała pewność siebie pryśnie, bo była oparta na niczym. Nie zna wartości pracy, nie ma wiedzy, doświadczenia. Koleś jechał na automacie, nie musiał do końca wiedzieć dlaczego miał powodzenie, po prostu korzystał. A jak nagle będzie musiał się postarać? Jak nagle kobiety które kiedyś były w jego zasięgu zaczną go olewać? 

Będzie lipa.

Zresztą no niech będzie, że taki chad jednak jest jak piszecie - robotem, ideałem. Ma wszystko - wygląd, kase, gadane, modelki na drogich jachtach, prestiż, sławę, auroelę co tam chcecie. Co wam dadzą dalsze analizy? Bo ja dochodzę do jednego wniosku. Skoro te całe chady zabierają wszystko to jaki sens jest się starać? Po co pracować nad sobą, po co w ogóle cokolwiek robić? Przyjdzie chad i zabierze wszystko. Biznes przejmie i jeszcze babę wyrucha. No to co panowie? Zbieramy się w kółeczku, narzekamy do końca życia i zadowalamy się kobietami na monitorze? One nie zdradzą.

Bo nie rozumiem jaka jest konkluzja tego wątku. Jak dla mnie to wszystko dąży do usprawiedliwienia i odpuszczenia sobie. Wycofania się z życia. Akceptacja przegranej bez walki. Tylko że jest w tym rozwiązaniu jeden problem. Zawsze będziecie czuli się źle. Nie zaznacie spokoju, ani nie zbudujecie niczego w życiu. Pojawi się niekontrolowana frustracja, negatywne emocje. To wszystko zacznie się kumulować w postaci chorób, przewlekły stres, zamartwianie się. 

Nie znam recepty na szczęśliwe życie (ktokolwiek zna?), ale znam receptę na redukcję negatywnych stanów i stworzeniu z życia znośnego doświadczenia. Jest to droga. Droga, w której nie liczy się cel ostateczny czyli dojechaniu do mety - zostanie ideałem. W tej drodze liczy się tylko to, że każdego dnia staram się być lepszy niż ja z dnia poprzedniego. Dla jednego będzie to materializm, kasa, pchanie się w wyścig szczurów. Dla innego będzie to podróż duchowa, dla kogoś innego progres na siłowni z 50 do 150 kg na klatę. Nieważne. Wiem tylko tyle, że gdy człowiek zaczyna w życiu odpuszczać i nie robić nic, to negatywne wydarzenia zaczynają się nawarstwiać. Zaczyna siadać wtedy wszystko - zdrowie fizyczne, psychiczne. Negatywne stany przyciągają kolejne negatywne stany i wydarzenia tak koło negatywów się kręci. Wasze wpisy być może są prawdziwe, przychodzi chad i zabiera wszystko. No życie, ale co w związku z tym? To co ma chad to i tak jest nic w porówananiu do całego wszechświata. 100 lat życia chada kontra 14 miliardów lat istnienia ziemi. Po śmierci nie będzie mieć znaczenia kto był chadem, a kto szaraczkiem. Mogę się zamknąć do końca życia w domu i patrzęc z zazdrością i nienawiścią w stronę chadów, bo oni zabierają wszystko. Mogę też mieć w to wyjebane i po prostu żyć swoim życiem, korzystać z tego daru i postarać się wycisnąć z tego co mam co się da. Nie zakopywać talentów w ziemi, bo tym co mają i pomnażają będzie dodane. 

Mam się bać wychodzić z domu, bo jeszcze chada spotkam? Po co mam marnować całą energię na analizę życia obcego gościa. Ja wole przeznaczyć swoją energię na polepszenie swojego życia, choćby to miało być 1/100 czy 1/1000 możliwości chada to i tak będę się cieszył z tego małego progresu, bo co mi innego pozostaje? Wieczne użalanie się, zazdrość, albo praca nad sobą i czerpanie satysfakcji z małych zmian. Dla mnie smutny jest fakt, że z powodu istnienia chada spora liczba zgromadzonych tutaj osób pewnie sobie odpuści w życiu, popadnie w marazm i przez to negatywne porównywanie się, staną się nieszczęśliwi na własne życzenie. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
32 minuty temu, Zbychu napisał:

No ale czy sens życia to jest tylko ruchanie i kobiety?

 

Absolutnie nie, ale satysfakcję seksualną tylko w taki sposób można osiągnąć, szczególnie jak się ma duże potrzeby. Trzeba po prostu dużo ruchać. Inaczej ciągle będą cię jaja swędziały...

 

Cytat

Nie ma czego zazdrościć chadowi bo i tak nie wykorzystasz 100% w mocy przerobowej. Wszystko się w nadmiarze nudzi. Taki chad już po roku zabaw z kobietami, zaliczy 30-50 i może się tym znudzić, wypalić całkowicie. Ale jak taki chad nie jest obrotny, nie ma wiedzy, inteligencji, umiejętności - to co mu z tego ruchania, skoro będzie miał przeciętne życie? Pobzykać sobie porucha, ale to jest chwila. Godzinka przyjemności, a potem życie dzieje się dalej. Trzeba zarobić na samochód, mieszkanie, uważać na złodzei. Czy kwadratowa szczęka ratuje przed nieszczęściami? 

 

A dlaczego zakładasz, że przystojny facet z wyglądem modela będzie przeciętniakiem intelektualnym i zawodowym? Może cisnąć sprawy zawodowe bardziej niż ty czy ja. Nie widziałeś nigdy np. osiągającego sukcesy prawnika z własną kancelarią czy innego biznesmena? Nie wszystko to są zbeciakowani panowie z brzuszkami okręcani przez kobiety. Część to prawdziwi zdobywcy, alfy, którzy wiedzą na czym polega życie. I też ograniczają swoje potrzeby seksualne, żeby się nie wypalić, bo wiedzą jak to działa. I nie powiesz mi, że taki czad nie ma większej szansy ruchania laski z figurą modelki niż ja czy ty...

 

Cytat

Prawda jest taka, że taki chad może ruchać, ale równie dobrze może mieć poważne problemy psychiczne. Może zostać pobity, okradziony, wyjebany przez kumpla, wyruchany przez kobietę. Może mieć problemy z psychiką i popełnić samobója.

 

Zgoda, ale normiki też miewają problemy psychiczne. Też mogą być napadnięte, okradzione, wyjebane przez kumpli... Itd. 

 

Cytat

Jaka jest szansa na to, że ktoś będzie jednocześnie ultra przystojny, w dodatku bogaty, popularny? To jest zwykła idealizacja. Chad może ma łatwo z kobietami, nie będę się z tym kłócił. Ale w pozostałych 99% sferach życia ma takie same problemy jak szary człowiek. To nie jest robot.

 

Tu zgoda. Ale jeśli dodatkowo jest zmotywowany, pracowity, tak jak my, to ma szanse mieć większą satysfakcję z pożycia seksualnego, bo będzie obracał ładniejsza laseczki niż my. Dodatkowo będą mu się podkładać, bo czują dobry materiał genetyczny, a wiemy obaj, co wtedy potrafi zrobić kobieta. A jeśli dodatkowo ten czad będzie zRedPillowany, to będzie potrafił naprawdę ładnie je rozgrywać i zarządzać swoim sukcesem, np. nie wikłając się w dłuższe związki, a rolując partnerki co kilka lat.

 

Cytat

Czy chad może być zadowolony z życia mając niekończącą się karuzele seksu? Moim zdaniem zbytnie uproszczenie. Zadowolenie z życia musi płynąć z wielu udanych sfer. To że jestem milionerem nie oznacza, że jestem z automatu szczęśliwy.

 

Ja mówię o jednym komponencie: zadowolenie seksualne. To oczywiście nie znaczy, że do szczęścia w życiu nie są potrzebne inne sfery. Są, i to bardzo. Pieniądze, satysfakcja z pracy, którą się wykonuje, zainteresowania i pasje (dla mnie bardzo ważny element) itd. Ludzie są różni, ale wiadomo - sam seks mało komu wystarczy do szczęścia. Tylko dalej - znów zakładasz, że czad musi być jakiś ułomny, że nie będzie potrafił sobie wytyczyć jakiejś konkretnej drogi zawodowej, mieć jakichś zainteresowań i cały swój wolny czas poświęci na ruchanie. 

 

Dam ci taki przykład: mam kumpla, dużo młodszego od siebie, koleś lekko po 20-tce. Jest naturalsem, rwie ostro. Kosi równo, widziałem go parę razy w akcji. Co ciekawe, nie jest typowym czadem z wyglądu, bo jest szczupakiem, aczkolwiek jest wysoki (185+). Ma ekstrawertyczne usposobienie, jakąś wewnętrzną energię, panny lgną do niego, a on korzysta (też bym tak robił :)). Nie przeszkadza mu to być bardzo ogarniętym i pracowitym fotografem. Na ruchanie poświęca nie więcej jak 10% swojego czasu. Resztę poświęca na samorozwój, naukę itd.

 

Cytat

O to mi dokładnie chodzi. Taki chad nie zna stanu "zero". On nie musi przejść drogi, on już jest na końcu drogi. Dalej podtrzymuje tezę, że jak ktoś jest nieatrakcyjny, kobiety nigdy na niego nie zwracały uwagi i swoją pracą nad sobą zainteresuje 2-3 kobiety rocznie na seks to i tak jest lata świetlne przed chadem. Dlaczego?
- bo zmienił swoje życia, nabrał doświadczenia
- wyrobił sobie zdrową pewność siebie, nabrał szacunku, poznał wartość pracy i wytrwałości
- taka osoba sobie poradzi w trudnej sytuacji, gdy warunki się zmienią - po prostu odtworzy sukces.


Taki chad może i bzykać 30-50 rocznie, bez wysiłku. Ale co jak mu się odetnie kurek? Wpadnie w jakiś nałóg, przyjdzie choroba, straci wygląd, szczęką się zdeformuje np: w wyniku wypadku? Cała pewność siebie pryśnie, bo była oparta na niczym. Nie zna wartości pracy, nie ma wiedzy, doświadczenia. Koleś jechał na automacie, nie musiał do końca wiedzieć dlaczego miał powodzenie, po prostu korzystał. A jak nagle będzie musiał się postarać? Jak nagle kobiety które kiedyś były w jego zasięgu zaczną go olewać? 

Będzie lipa.

 

Jeśli jest bezmyślnym naturalsem, to tak. Jeśli jednak ma głowę na karku, jak wspomniany przez mnie kumpel fotograf, to będzie potrafił sobie zaprogramować przyszłość. U niego plan wygląda mniej więcej tak:

- cały czas skupienie się na samorozwoju, nauce, doskonaleniu się w swoim zawodzie

- do 30-tki karuzela cipek (jest taki termin w Red Pillu? :)), czyli ruchanie wszystkiego co ładne i co ma na to ochotę, żadnych dłuższych związków

- lekko po 30-tce ustatkowanie się, znalezienie ogarniętej 25-ki do LTRa.

 

Ja wiem, że z planami bywa tak, że często są piękne na papierze, a w praktyce zawsze coś pójdzie nie tak, ale wydaje mi się, że dość sensownie sobie to wszystko programuje jak na 20-latka, który jest rozchwytywany. Powtarzam: nie każdemu tak uderzy sodówka, że będzie tylko ruchał, brał dragi, upijał się itd., bez myślenia o przyszłości.

 

Cytat

Zresztą no niech będzie, że taki chad jednak jest jak piszecie - robotem, ideałem. Ma wszystko - wygląd, kase, gadane, modelki na drogich jachtach, prestiż, sławę, auroelę co tam chcecie. Co wam dadzą dalsze analizy? Bo ja dochodzę do jednego wniosku. Skoro te całe chady zabierają wszystko to jaki sens jest się starać? Po co pracować nad sobą, po co w ogóle cokolwiek robić? Przyjdzie chad i zabierze wszystko. Biznes przejmie i jeszcze babę wyrucha. No to co panowie? Zbieramy się w kółeczku, narzekamy do końca życia i zadowalamy się kobietami na monitorze? One nie zdradzą.

 

No nie ma sensu się starać walczyć o kobiety, dlatego ja już to odpuściłem. To nie znaczy, że w pozostałych sferach również odpuczam i zostałem kanapowym ziemniakiem. Wręcz przeciwnie! Treningi regularnie (u mnie to jest kolarstwo) - dla własnej satysfakcji i samopoczucia, odkurzenie starych pasji - tak jak już pisałem: aż dziw mnie bierze, ile w tym roku już zrobiłem, jak odpuściłem randki z Tindera, ile czasu mi to brało, itd.

 

Po prostu znać swoje miejsce na ziemskim padole i podług niego customizować swoje życie tak, żeby być szczęśliwym. Nie oszukujmy się - będąc 5.5/10 ładnej i ogarniętej Polki na LTR raczej nie wyrwiesz, bo to jest po prostu niemożliwe przy obecnym rynku i hipergamii naszych witaminek. Mnie np. siłownia nie interesuje (ale szanuję, żeby nie było!), więc - jak sam słusznie zauważyłeś - to byłoby bez sensu tyrać 3x w tygodniu i nie raz zapewne nabawić się kontuzji tylko po to, żeby ruchać. 

 

Cytat

Bo nie rozumiem jaka jest konkluzja tego wątku. Jak dla mnie to wszystko dąży do usprawiedliwienia i odpuszczenia sobie. Wycofania się z życia. Akceptacja przegranej bez walki. Tylko że jest w tym rozwiązaniu jeden problem. Zawsze będziecie czuli się źle. Nie zaznacie spokoju, ani nie zbudujecie niczego w życiu. Pojawi się niekontrolowana frustracja, negatywne emocje. To wszystko zacznie się kumulować w postaci chorób, przewlekły stres, zamartwianie się. 

 

Moim zdaniem konkluzja tego wątku jest zupełnie inna. W jednym zdaniu: jeśli nie jesteś czadem, warto może zastanowić się czy nie pójść drogą MGTOW i skupić się na sobie, tak jak ja to uczyniłem, gdyż prawdopodobieństwo frustracji, negatywnych emocji i wszystkiego tego, o czym piszesz, przy pójściu tą drogą, będzie dużo mniejsze niż próby ogarnięcia sobie jakiejś Julki i użerania się z nią, ciągłej walki o bycie alfą w stadzie, trzymanie ramy itd.

 

Edited by SamiecGamma
  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
13 minut temu, SamiecGamma napisał:

jeśli nie jesteś czadem, warto może zastanowić się czy nie pójść drogą MGTOW i skupić się na sobie

Aż tak restrykcyjnie nie, może jak nie łapiesz się 7+ to warto odpuścić.

14 minut temu, SamiecGamma napisał:

będzie dużo mniejsze niż próby ogarnięcia sobie jakiejś Julki i użerania się z nią, ciągłej walki o bycie alfą w stadzie, trzymanie ramy itd.

Prawda, obcowałem zazwyczaj z uczciwymi 5-tkami albo 6-stkami i połowa z nich zlewa od razu a druga połowa wymaga jakiegoś pajacowania i myśli ze będę betował im a zazwyczaj po paru miechach uciekam w siną dal.

 

Nawet nie chce wiedzieć już jakie mam smv.😂Mimo zrobienia sylwetki.

 

Zawsze trochę szkoda bo popęd robi swoje ale jak już trochę wiesz o grze w kobiety to i tego ltr nie chcesz.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
10 minut temu, BlacKnight napisał:

Aż tak restrykcyjnie nie, może jak nie łapiesz się 7+ to warto odpuścić.

 

Słuszna uwaga. 7+ uznaję za rozsądny kompromis. Jeśli jestes jak ja 5.5-6 SMV (cały czas mam na myśli sam wygląd), to warto odpuścić. Inaczej będziesz się frustrował jak ja przez dużą część życia. Frustracja będzie dwóch typów:

- tego, że te fajne z wyglądu i dodatkowo ogarnięte cię olewają

- tego, że idąc na kompromis i biorąc 5/10 dostajesz wybrakowany towar, nie tylko jeśli chodzi o wygląd, ale również charakter i ogarnięcie życiowe, a - dodatkowo: i tak będą próbowały betatyzować.

 

Cytat

Prawda, obcowałem zazwyczaj z uczciwymi 5-tkami albo 6-stkami i połowa z nich zlewa od razu a druga połowa wymaga jakiegoś pajacowania i myśli ze będę betował im a zazwyczaj po paru miechach uciekam w siną dal.

 

Dokładnie to samo miałem. Naciski na śluby, jakieś deklaracje (beciakowanie samca gamma w moim przypadku, bo alfą nie jestem), a same nie wnosiły do mojego życia tyle wartości, żeby popatrzeć w oczy i powiedzieć: "chcę z tobą spędzić resztę życia".

 

Cytat

Nawet nie chce wiedzieć już jakie mam smv.😂Mimo zrobienia sylwetki.

 

Sylwetka jest bardzo ważnym komponentem w wyglądzie. Mi brak dobrej sylwetki bardzo obniża SMV (z twarzy nie jestem brzydki, choć nie jestem czadem 😅), więc jeśli masz wzrost 180+ i zrobiłeś już sylwetkę, to może jeszcze warto powalczyć (?).

 

Cytat

Zawsze trochę szkoda bo popęd robi swoje ale jak już trochę wiesz o grze w kobiety to i tego ltr nie chcesz.

 

No ja już nie chcę LTRa. Popęd to przekleństwo mojego życia. Zawsze miałem duży, nie wiadomo skąd, bo przecież on powinien korelować z dobrym wyglądem (dobre geny), a tu - masz ci los, taki psikus. Ja zawsze byłem sceptykiem wobec ludzi i kontaktów z nimi, więc możliwe, ze gdybym nie miał popędu, to w ogóle nie zawracałbym sobie głowy kontaktami z kobietami. Nigdy tak naprawdę do nich mnie nic poza seksem nie ciągnęło...

Edited by SamiecGamma
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, SamiecGamma napisał:

 

A dlaczego zakładasz, że przystojny facet z wyglądem modela będzie przeciętniakiem intelektualnym i zawodowym? Może cisnąć sprawy zawodowe bardziej niż ty czy ja. Nie widziałeś nigdy np. osiągającego sukcesy prawnika z własną kancelarią czy innego biznesmena? Nie wszystko to są zbeciakowani panowie z brzuszkami okręcani przez kobiety. Część to prawdziwi zdobywcy, alfy, którzy wiedzą na czym polega życie. I też ograniczają swoje potrzeby seksualne, żeby się nie wypalić, bo wiedzą jak to działa. I nie powiesz mi, że taki czad nie ma większej szansy ruchania laski z figurą modelki niż ja czy ty...

Dokładnie, kuzyn jest obiecującym geodetą, o dość dużych zasięgach. Pilnie się uczył, do tego przystojny, ma ponad 190 cm wzrostu, zadbany gość. Nie ma twardego charakteru, ale jest Czadem z samego wyglądu, a dodatkowo ma dobrą pozycję społeczną. Wygląd + pozycja społeczna/zawodowa (zasoby) = dostęp do atrakcyjnych lasek. Prosta sprawa. No, ale się ohajtał, chyba bez intercyzy, a ma chatę i obawiam się, że to był ogromny, zwłaszcza dla niego błąd, za który słono zapłaci. To nie jest zawsze tak, że Czas nie na problemów w życiu, czasami wręcz przeciwnie. Warto przeczytać sobie historię chociażby świetnego aktora, który za młodu miał na pęczki kobiet. Ta osoba to Marlon Brando.

41 minut temu, SamiecGamma napisał:

Moim zdaniem konkluzja tego wątku jest zupełnie inna. W jednym zdaniu: jeśli nie jesteś czadem, warto może zastanowić się czy nie pójść drogą MGTOW i skupić się na sobie, tak jak ja to uczyniłem, gdyż prawdopodobieństwo frustracji, negatywnych emocji i wszystkiego tego, o czym piszesz, przy pójściu tą drogą, będzie dużo mniejsze niż próby ogarnięcia sobie jakiejś Julki i użerania się z nią, ciągłej walki o bycie alfą w stadzie, trzymanie ramy itd.

Jedyna sluszna droga. Już samo pójście w kierunku rozwoju duchowego chociażby. Spokój to najwyższy poziom szczęścia, mawia Ajahn Brahm. Reszta to tylko ciężary, które nas niepotrzebnie obciążają i zamartwiają. Życie bez wygórowanych oczekiwań jest znacznie prostsze i lżejsze. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ja mam 185cm wzrostu, a mimo tego nigdy w życiu nie byłem nawet w 1 związku :D (przez całe swoje życie nie miałem nawet przyjaciółki)

No ale pewnie jakbym miał szczękę 0,5mm szerszą to by się wszystko zmieniło.... 😁

Edited by Tomek9494
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
13 minut temu, SamiecGamma napisał:

jeśli masz wzrost 180+ i zrobiłeś już sylwetkę, to może jeszcze warto powalczyć (?).

173/72-73 z zarysem coś 12-14% bf.

Sylwetka mi się podoba to akurat dla siebie robię  bo innych profitów z tego nie ma.

 

Nie raz słyszałem że jak patol wyglądam.😂A dresów i kapturów nie noszę.

13 minut temu, SamiecGamma napisał:

Popęd to przekleństwo mojego życia. Zawsze miałem duży, nie wiadomo skąd, bo przecież on powinien korelować z dobrym wyglądem (dobre geny), a tu - masz ci los, taki psikus.

To akurat nie koreluje ze sobą,chyba.


*Stereotypy też można schować do szafy:

-ładny-głupi

-brzydki-mądry

Wylosować można każdą kombinacje.

 

Wiedza z forum przyda się każdemu i dla alvaro i dla mirka.😁

Edited by BlacKnight
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 minut temu, SamiecGamma napisał:

Sylwetka jest bardzo ważnym komponentem w wyglądzie. Mi brak dobrej sylwetki bardzo obniża SMV (z twarzy nie jestem brzydki, choć nie jestem czadem 😅), więc jeśli masz wzrost 180+ i zrobiłeś już sylwetkę, to może jeszcze warto powalczyć (?).

Tak sylwetka jest bardzo ważna, tak jak wzrost. Tylko wiem, że znacznej większości kobiet nie podnieca wysoki grubas. Widziałem to wielokrotnie, że gościu około 190 cm wzrostu, ale z brzuchem jest po prostu odpychający dla kobiet. Wiadomo, że często nadrabia portfelem. Jeśli kobiety mówią, że podobają im się miśki z brzuszkiem, to kłamią często, po to byś nie dbał o siebie, sylwetkę i żebyś własnych zasobów nie przeznaczył na inną samice.

2 minuty temu, Tomek9494 napisał:

No ale pewnie jakbym miał szczękę 0,5mm szerszą to by się wszystko zmieniło.... 😁

No i jakbyś był czarny 😆

  • Like 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 4.05.2021 o 13:38, RENGERS napisał:

 Tylko baby narzekają i małe cipki 😜 

Sumując to wszystko. 

 

80% Panienek w spodniach trzeba przenieść do rezerwatu. 

 

Amen. 

Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

W czasach starożytnego Rzymu, Egiptu i innych nacji wszystko zwalano na Bóstwa. Ziemia nie jest żyzna? Bogowie Cię pokarali... Na morzu rozwalił się kuter? Ah ten Posejdon... Zajebał Cię piorun? Wkurzyłeś Zeusa itp itd.

 

Całe życie ludzie swoje porażki zwalają na coś. W kwestii podrywu powstało Bóstwo nowożytne, nazywa się Chad. Nie poderwałeś laski? Pewnie Chad namieszał jej w głowie.

 

Nie chce mi się słuchać tych bzdur - bo za dużo widziałem żeby wiedzieć, że to tylko tłumaczenie się przegrywów, którzy wszędzie widzą problem poza sobą. 

Istnieje takie powiedzenie "nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane". I to samo uważam w kwestii facetów.

 

Owszem, są czynniki, które poprawiają Twoje atuty (wzrost, szczęka i inne) ale istnieje poza tym charyzma, którą budujesz relacje z kobietami. Kiedy ustawiałem się z pannami, moim make upem zawsze była fryzura i perfumy. No wychodząc gdzieś nie wyobrażałem sobie, że nie mam dobrze ogarniętych włosów, chęci i aparycji a przede wszystkim, że nie mam sił się uśmiechać. Jednak największą rolę odgrywało bajerowanie.

 

Przykład z klubów. Nigdy nie stawiałem drinków - jeśli rozmawiałem to podczas tańczenia, jeśli budowałem eskalacje dotyku to na parkiecie ale szanse były 30 do 70 albo 50 na 50. Dopiero kiedy dodałem zejście z parkietu na rozmowę na jakieś loży (nawet przy piwie za 10 zł, przestałem już być taką złotówą) moje szanse automatycznie rosły. Bo nie samą pięknością człowiek żyje, nie samym tańczeniem a też rozmową. 

 

Dlatego większość "ruchaczy" z Tindera nie potrafi zrozumieć FWB i myli ją z ONS. Do tego drugiego wystarczy ładna buźka i byle jaki kutong, byleby wszedł na przygodę. FWB to między innymi to, że ktoś lubi spędzać z Tobą czas.

Edited by Zgredek
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.