Jump to content

Recommended Posts

Ja, gdyby myszka bardzo się starała, nie miał bym problemu z ponoszeniem 60-70% kosztów, tzw. wspólnych wydatków (zarabiając zdecydowanie więcej od niej). Dostając w zamian wsparcie, seks, posprzątane, ugotowane, itd. Jednak wszyscy wiemy, że to obecnie mrzonki, pochodzące z marzeń, a nie rzeczywistości w PL. Po okresie demo, pasożyt zechce drenować zasoby partnera, przesuwając coraz mocniej granicę.

 

W praktyce warto ukrywać swoje prawdziwe dochody, pieniądze i inwestycje przed samicą. Dzielić się wydatkami po połowie. Jeżeli okres promocji się skończy i myszka, zmieni się w pasożyta, odciąć pijawkę od siebie.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

@mac

 

A czym "zwykła" kobieta różni się od prostytutki? 

 

Diva bierze do łapki pieniądze, a później klient nasz Pan. 

 

"Zwykła" najpierw odbiera atencje, kino, kolacje. 

 

Jak się to kończy? 

 

Dałaś tyłka? 

Dziękuję, do widzenia. 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, PyrMen napisał:

@mac

 

Jak się to kończy? 

 

Dałaś tyłka? 

Dziękuję, do widzenia. 

Jakby się tak kończyło to spoko, ale kończy się najczęściej rozczarowaniem 😆 I powrotem do domu xD Ze 100% randek, to może 10% romantycznych skończyło się w łóżku i to nie z nowymi kobietami 😆 To nie działa, ale nikt mi tego nie powiedział, tylko musiałem sam sprawdzić i stracić hajs 😆

Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Antoni Kosiba napisał:

Dlaczego tak uważasz?

Przy LTR:

 

1. Myszkę łatwiej będzie przekonać do intercyzy - w końcu rozsądnym argumentem jest, że przy podziale majątku straci więcej, niż zyska ;)

2. Zanegowanie intercyzy (a i takie rzeczy potrafią myszki robić - dowodzić, że zostały zmuszone) nie będzie wiązało się ze stratami finansowymi.

3. Myszka coś wnosi do związku poza cipą (podwają Twoje dochody, lub nawet lepiej - wreszcie coś z tego masz, zamiast kolejnego pasożyta).

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 godzin temu, Turop napisał:

tak dzieciak mentalny ze mnie, że wolę podbijać świat sam niż z garbem myszki

Generalnie podróże są męczące. Trzeba znosić niewygody , nosić plecak. Dodatkowa kotwica w postaci Myszki którą trzeba holować , zapewniać atrakcje i dbać bo właśnie ma zły humor/okres/natarła się w udach/ma pęcherz na stopie jest zupełnie niepotrzebna.

W każdym kraju w dowolnym hostelu masz TONY studentek, singielek, poszukiwaczek przygód i wystarczy zwykłe "Hi, what would You recommend to visit in this town" otwiera cipki jak otwieracz do konserw.

Poza tym one po kilkurazowej przygodzie nie będą Cię nawiedzały w miejscu zamieszkania , łapały na bombelka, próbowały podpiąć się pod Twoje zasoby, czy wyskoczyć z  "poznaj moich rodziców".

Po huj wozić drewno do lasu ?

Edited by ntech
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Turop napisał:

Hejka bracia, szybka wymiana opinii, zarabiasz 3 x tyle co kobieta, mieszkacie razem, kobieta się nie rozwija, nie ma swoich planów na przyszłość, ogólnie co się dorobisz to sam. 

 

Powiem tak : Jeżeli planujesz jakiś dłuższy związek a dama nie chcę się rozwijać, pracować, zarabiać hajs, jest leniem i ma nałogi, to normalny facet zakończy relację. W realu wiemy jak to wygląda, gościu dostaję do czasu dupki i zostaję w toksycznej relacji, bierze na siebie 99% obowiązków i zobowiązań finansowych i kończy się to dla niego bardzo źle. W ogóle branie kobity biednej, bez perspektyw to kuźnia problemów. Będziesz w pocie czoła zapierdalał jak osioł i wszystko kupował, a trzeba wiedzieć, że kobiety odpowiadają za bodajże 85% niepotrzebnych wydatków domowych. W idealnych warunkach byłoby dobrze, jak ty i kobieta posiadacie oddzielne mieszkania, osobne samochody a rachunki za media winny być płacone 50/50. Rachunek za prąd 250 zł na 2 miechy? Kobieta 125zł i mężczyzna 125zł. Wszystko elegancko po połowie. Żadnego fundowania wczasów, a tym bardziej, gdy pani sama sobie wylatuje, z ..koleżankami". Zgroza! U większości facetów i tak czy owak, wygląd kobiety jest na 1 pierwszym miejscu, więc nie patrzą na ogarnięcie kobiety, czy posiada nałogi, jest imprezowiczką, palaczką, narkomanką, alkoholiczką, czy nie gada często o pieniążkach itd. Mosze Red napisał ciekawy poradnik na forum, czym kierować się przy wyborze partnerki. Chłodnym okiem ciekawie napisane, lecz takich kobiet jest promil, a i to tak nie gwarantuje ,,sukcesu". Myślę, że jeśli ktoś planuje dłuższy związek to powinien obniżyć swoje wymagania odnośnie wyglądu partnerki( byleby nie była zapasiona jak maciora) i skupić się na takich aspektach jak jej zarobki, stabilność emocjonalna, brak nałogów, własne auto, mieszkanie po babci przykładowo. Odsiewać pasożytów bezwzględnie. Szkoda czasu, z dnia na dzień stajesz się coraz starszy i potrzeby seksualne spadną, a zostanie u Twoim boku wrzeszcząca p0lka, która woła więcej i więcej, sama nic sobą nie reprezentując. Ja w takim cyrku nie biorę udziału i nie zamierzam brać w przyszłości. W ogóle nie interesują mnie związki, gdyż wolę skupić się na rozwiązywaniu własnych problemów, a nie mieć dodatkowo hienę u boku, którą rzekomo pieniądze nie obchodzą.

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
18 hours ago, Turop said:

Hejka bracia, szybka wymiana opinii, zarabiasz 3 x tyle co kobieta, mieszkacie razem, kobieta się nie rozwija, nie ma swoich planów na przyszłość, ogólnie co się dorobisz to sam. 

 

 

 

Co za tym idzie, jeździsz lepszym samochodem, lepsze wakacje itp, no właśnie, jak działacie w takich sytuacjach, czy sami podbijacie świat z swoimi zasobami czy dzielili byście się z myszka, moja opinia jest taka, zarobiłem jadę, zarobisz pojedziesz, za 2 osoby nie będzie nikt zapierdalal na wakacje czy samochód wkoncu to 2 x więcej zużytego czasu, 2 x więcej zmarnwoanych okazji i 2 x mniej rzeczy, które potencjalnie mógłbyś zobaczyć/nauczyć się. 

 

 

 

Jak w takich sytuacjach reagowały u was kobity? 

 

 

Z reguły starałem się dogadać co do kosztów, tak aby mniej więcej wychodziło pół na pół.  Jeżeli trzeba było czasami coś więcej dopłacić z mojej strony, to nie robiłem problemu (Niech zna Pana), ale bez przesadyzmów abym wszystko ja finansował.  No i z reguły taki system działał.  Może to nie brzmi zbyt dobrze, ale gdy związek zmierza do czegoś poważniejszego, ważne jest poznać wzajemnie stan swoich finansów.  No bo chyba nikt nie chce zamieszkać z osobą, którą banki ścigają za niespłacanie pożyczek.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jeżeli zarabiasz w chuj więcej od laski i chcesz jechać na w chuj drogie wakacje, to jak chcesz zabrać laskę to się dokładasz do jej biletu. A jak nie chcesz sponsorować to jedziesz w Bieszczady albo znajdujesz bogatszą laskę. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, radeq napisał:

A jak nie chcesz sponsorować to jedziesz w Bieszczady albo znajdujesz bogatszą laskę. 

Dobra myśl. Wyjazd w jakieś tańsze miejsce albo znalezienie bardziej zamożnej dziewczyny. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jak mam posprzątane w domu, wyprasowane, a kobieta dobrze mnie traktuje, to naturalnym jest dla mnie, że mogę jej te wakacje postawić. 

 

Tylko jedna laska w moim życiu była na urlopie ma mój koszt, pozostałe musiały płacić za siebie ;) 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, borsuk96 napisał:

Jak mam posprzątane w domu, wyprasowane, a kobieta dobrze mnie traktuje, to naturalnym jest dla mnie, że mogę jej te wakacje postawić. 

Kurdę, ja jestem jakiś dziwny... nie odpowiadają mi żadne formy sponsoringu "nieformalnego". Wszelkiego typu "coś za coś" w relacji - podobno - bezinteresownej powoduje moją niechęć.

 

Co innego typowy sponsoring - dupa za pieniądze, to OK - na to się umawiamy i to dostajemy.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Zacznijmy wymagać w końcu od kobiet. Niech mają czego tak bardzo chcą, tj równouprawnienie. 

 

Osobiście bym jeździł sam, gdyby myszce brakło sto czy dwieście złotych to bym dołożył, nie ma problemu. Ale sponsoring? To związek czy prostytucja?

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Z drugiej strony układać w głowie to sobie można, a rzeczywistość i tak swój scenariusz napisze. Analogicznie, gdy o tym nie myślę to lepsze panie w życiu spotykam. Ja tam myślę co chcę robić w życiu za 5 lat, a nie z kim i jak.

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.