Jump to content

Jeden partner łóżkowy na całe życie w przypadku kobiety - dobrze, czy źle?


Recommended Posts

Zapraszam Bracia do dyskusji (Panie oczywiście tez).

 

Co sądzicie o takich związkach, tj, np. są malzenstwem po 30stce, ze sobą kilkanaście lat, z czego parę lat malzenstwie i są dla siebie pierwszymi?

 

Czy w przypadku takiej kobiety która - zakładając - jest atrakcyjna zwiększ się ryzyko zdrady - choć jednorazowej - żeby zobaczyć jak to jest  innym (Zwłaszcza kiedy seks z mężem np. kuleje)?

 

Czy znacie takie przypadki ?

Link to post
Share on other sites
  • Replies 129
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Miałem taki moment, że jak byłem z kobietą to było mi "przykro", że z kimś tam spała, nie jest do końca czysta, zmanierowana przez byłego, byłych partnerów.   Kobiety, które znałem i znam bl

Opowiem trochę ze swojej strony. Miałem partnerki seksualne przed poznaniem swojej żony. Ja byłem jej pierwszym facetem. Byliśmy parą, potem narzeczeństwem 5 lat. Miałem obawy jak w temacie, dlatego b

To jest w psychologii ewolucyjnej tzw. hipoteza niepewności ojcostwa Dlatego, kiedyś doszedłem do wniosku, że rzekomo w wieku 13-15 lat, gdy człowiek ma najbardziej chłonny umysł do nauki, potr

Im więcej partnerów seksualnych tym gorzej jeśli chodzi o umiejętność stworzenia związku opartego na silnej więzi emocjonalnej.

 

Osoba, która miała kilku partnerów seksualnych może sobie ich porównywać, który był lepszy w łóżku itd. 

Jeśli aktualny partner jest pod tym względem lepszy od poprzedników, to raczej małe są szanse na zdradę. Ważne by nie puszczać swojej kobiety na samotne wakacje :D

 

Choć nie ukrywajmy, większość związków to związki z rozsądku i zdrady po prostu są w to wkalkulowane...

 

 

 

 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Heh.. 

 

Cuda się zdarzają, ale takie kiedy spotyka się dwoje ludzi, koło 25 roku życia bez przebiegu? 

Są kobiety, mnóstwo kobiet, bez ślubu z dziećmi. 

Całożyciowa karuzela. 

Link to post
Share on other sites

Opowiem trochę ze swojej strony. Miałem partnerki seksualne przed poznaniem swojej żony. Ja byłem jej pierwszym facetem. Byliśmy parą, potem narzeczeństwem 5 lat. Miałem obawy jak w temacie, dlatego będąc uczciwym sam ze sobą, zaproponowałem jej, że jeśli chce to może spróbować z kimś innym jak to jest przed ślubem bo potem to już nie wchodzi w grę. Po prostu chciałem by nie rozmyślała w przyszłości o tym. Nie chciała. Skończyło się na zdradzie i sprawie rozwodowej za miesiąc. Czy to że nie spróbowała jest przyczyną? Podejrzewam, a widziałem jej wiadomości z przyjaciółką, że jest to jeden z, powodów. 

 

Tak więc, super jest mieć dziewicę za żonę, ale z naturą ciężko wygrać. Ja byłem uczciwy. Proponowałem, nie skorzystała, zrobiła świństwo, jest dla mnie zerem. 

  • Like 11
  • Haha 1
  • Confused 2
  • Sad 4
Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, cst9191 napisał:

Osoba, która miała kilku partnerów seksualnych może sobie ich porównywać, który był lepszy w łóżku itd. 

Dlatego faceci często chcą dziewicy…

Boją się, że wcześniejszy miał większego.

  • Like 3
  • Thanks 1
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Matthew88 napisał:

 Miałem obawy jak w temacie, dlatego będąc uczciwym sam ze sobą, zaproponowałem jej, że jeśli chce to może spróbować z kimś innym jak to jest przed ślubem bo potem to już nie wchodzi w grę. Po prostu chciałem by nie rozmyślała w przyszłości o tym. Nie chciała. 

 

Chciała :) 

 

Jezu jaki kukoldzki wpis. Jak się boisz, że baba pójdzie bokiem to już przegrałeś. Trzeba mieć na to wysrane i samemu mieć opcje, koleżanki.

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, borsuk96 napisał:

Chciała :) 

 

Jezu jaki kukoldzki wpis. Jak się boisz, że baba pójdzie bokiem to już przegrałeś. Trzeba mieć na to wysrane i samemu mieć opcje, koleżanki.

Cukoldzki, ale to było ponad 10 lat temu. Piszę jak było, nie ukrywam i nie zgrywam bohatera. Niech ktoś uczy się na moich błędach. Uważam, że to zależy od osobnika i ilość partnerów nie ma większego znaczenia. 

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Matthew88 napisał:

Cukoldzki, ale to było ponad 10 lat temu. Piszę jak było, nie ukrywam i nie zgrywam bohatera. Niech ktoś uczy się na moich błędach. Uważam, że to zależy od osobnika i ilość partnerów nie ma większego znaczenia. 

Szanuję, nauczony cudzymi błędami - nie ożenię się. Niech same ze sobą się hajtają

  • Like 1
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Tutaj posłużę się wiedzą z redpilla na ten temat. Czy to prawda czy nie sami oceńcie.

 

Według redpilla z tego co zrozumiałem kobiety są hipergamiczne więc tak naprawdę nie ma znaczenia czy dziewica czy nie, jeśli w okolicy jest chętny lepszy samiec od ciebie to będzie organizowała monkey branching. 

 

Ilość partnerów jako taka nie ma znaczenia, ALE ma znaczenie, tylko z innych powód niż się wydaje. Według redpilla kobieta nie może zejść niżej czyli jeśli sypiała z jakimś chadem to nie będzie zadowolona z związku z beciakiem. I kobiety łączą wszystkie zalety byłych partnerów i próbują znaleźć gościa który będzie miał najlepiej je wszystkie.

 

Czyli jeśli miała 20 partnerów a ty jesteś najlepszy to nie masz się czego bać. Jeśli natomiast nie jesteś najlepszy no to czeka cię trudna sprawa. Z dziewicami jest łatwiej bo nie mają porównania, w blackpillu masz zasadę „just be first” jako wytłumaczenie związków brzydki facet z ładną kobietą :) 

 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Nie ma reguły. Jeśli będzie miała zdradzić to zdradzi, a to alko za dużo, a to motylki..

Dziewica czy nie - bez znaczenia. 

 

Dziewice warto mieć, to nie podlega dyskusji, im mniejszy przebieg tym lepiej, za jest setka argumentów, przeciw niewiele. 

 

Inna sprawa że to praktycznie nie możliwe żeby znaleźć taki egzemplarz. 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Analconda napisał:

Dlatego faceci często chcą dziewicy…

Boją się, że wcześniejszy miał większego.

+ większość zdaje sobie sprawę, że zwyczajnie chujowo rucha a jeszcze do tego kompletnie niepotrzebnie przejmują się opinią kobiety.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, jankowalski1727 napisał:

Zapraszam Bracia do dyskusji (Panie oczywiście tez).

 

Nie, no, Błagam, tylko nie nasze p0lko rezerwadki 😆.Zaraz będą argumenty w stylu: ,,W życiu wszystkiego trzeba spróbować" ,,Nie możesz jej ograniczać, musi się wyszaleć" ,, Przeszłość nie ma znaczenia" Taaa.... Jasne😏

A teraz chłodnym, męskim okiem. Liczne badania wskazują, że im mniej partnerów seksualnych miała przed ślubem, tym mniejsza szansa skoku w bok. Jednak czy był jeden partner czy niewiadomo ilu, żelazna zasada pozostaje jedna: Nie ufać żadnej! Sprawdzać, kontrolować, poznać jej przeszłość seksualną, o ile to możliwe, wszelkie znajomości, jej rodzinę, jak matka traktuje starego. Nie godzić się rzecz jasna na ślub, na wszelkie zapisy, wszystko 50/50 koniec, kropka. Ryzyko zdrady, zawsze jest - to jest wpisane w kobiecą naturę. Jeśli na horyzoncie pojawia się silniejszy samiec, często jest po ptokach. Jeśli islam nie potrafił wyplenić zdrad u swoich kobiet, tak tym bardziej polski Janusz, w opresyjnym dla nas systemie prawnym nie da sobie rady.

  • Like 2
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jeżeli i kobieta i facet byli swoimi "pierwszymi" to duże prawdopodobieństwo że taka para będzie bardzo trwała, jednak jestem zdania że trzeba się sprawdzić w łóżku żeby potem nie wyszyły jakieś kwiatki po ślubie.

Edited by bassfreak
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem nie ma się co oszukiwać, nawet jeśli jest się pierwszym partnerem kobiety to ona i tak prędzej niż później będzie myślała jak to jest poskakać na innej kutandze. Wiadomo, że im mniejszy przebieg tym lepiej patrząc pod kątem LTR, prawdopodobienstwo zdrady mniejsze, mimo tego i tak duże bo kobieta jest z natury hipergamiczna. Mi w pamięci zostało pewne zdanie, które przeczytałem na tym forum "Kobieta nigdy nie jest twoja, twoja jest teraz kolej" i tak podchodzę do tematu.

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Gdyby przedstawione w temacie założenie było regułą życia to ludzie unikaliby takich relacji jak ognia. Nie przewidzisz, choćbyś maksymalnie się wysilił, poczynań drugiej strony. Na pewno minimalizujesz ryzyko, wybierając dziewczynę dla której sex jest dodatkiem, a nie solą życia. Aha, no i taką która nie ma armii rozrywkowych koleżanek :D

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Najlepiej żeby przed Tobą było ze dwóch, tylko warunek że słabych w łóżku, to kusić nie będzie, a jak dasz trochę od siebie to będzie miłość ;)

 

Znam związki gdzie ludzie są ze sobą od podstawówki, ale nie znam kobiety, która jest atrakcyjna, ale miałaby 1 partnera

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Chicco napisał:

Według redpilla kobieta nie może zejść niżej czyli jeśli sypiała z jakimś chadem to nie będzie zadowolona z związku z beciakiem.

 

Zależy co masz na myśli, że nie będzie zadowolona. Czy chodzi jej o sam sex czy związek ogólnie.

 

Dzisiaj wcale nie jest rzadkością, że kobieta ma męża/faceta (beciaka) ale  od sexu ma kochanka.

 

Co lepsze, to nie jest tak, że one są nieszczęśliwe w swoich małżeństwach. Sam znam dwie takie kobiety. One normalnie pracują i jakoś się tam rozwijają. Mąż o nie dba, one dbają o niego, prasowanie, sprzątanie, wspólne wakacje, dzieci i te sprawy. Nawet jak to mówią kochają swojego męża, lubią spędzać z nim czas ale mają w ukryciu kochanka tylko do sexu - i nie chciałyby z nim nic więcej czy związku na stałe, bo jak to mówią taki facet (dla nas przystojny chad/Bad boy)nie nadaje się do normalnego związku/małżeństwa/wychowywania dzieci, ogólnie do długoterminowej relacji.

 

Pojebane to wszystko ale tak to wygląda. Oczywiście w drugą stronę też to działa, że facet kocha swoją żonę ale czegoś mu brakuje i ma na boku kochankę.

Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Miałem taki moment, że jak byłem z kobietą to było mi "przykro", że z kimś tam spała, nie jest do końca czysta, zmanierowana przez byłego, byłych partnerów.

 

Kobiety, które znałem i znam bliżej zostały w jakiś sposób, najczęściej negatywny zmanierowane przez byłych - różne powiedzonka, modelowanie patologicznych zachowań, jedna nawet preferencje kulinarne zmieniła. Sam mam ogromny wpływ na moją przyjaciółkę, a się nawet nie ruchamy. Czasami w gadce, czy mowie ciała, jak na nią patrzę to widzę siebie. Zależy jeszcze, z jakimi kolesiami była. Kobiety to prawie, że odbicie mężczyzn, z którymi były w krzywym zwierciadle. Nie dziwi zatem spojrzenie tysiąca kutasów, jak w niej nic już nie zostało z dawnej siebie, a teraz musi nałożyć sztuczną maskę.

 

Według mnie to jakiś program na poziomie genetycznym, biologicznym, jeżeli chodzi o czystość kobiety. Im czystsza, tym bardziej pożądana, możliwa do ukształtowania na własne podobieństwo. A sami chyba rozumiecie, że usunięcie negatywnych nawyków z siebie, np. palenia papierosów, albo przeklinania to często temat na długie lata. Dziewica to czysta karta, ale nie tylko seksualnie, tylko psychicznie, "duchowo". Pomijam jeszcze problematykę chorób przenoszonych drogą płciową. Grzyby, HPV, inne pasożyty. Coś niestety o tym wiem - złapałem syfa od imprezowej dupy. Jak spały z wieloma to są nosicielkami całej tablicy gówna. Na poziomie podświadomym i częściowo świadomym mnie taka kobieta, która spała z wieloma mężczyznami po prostu obrzydza. Dla mnie to naturalne. Coś na podobieństwo "jakościowego" towaru przechodzącego z rąk do rąk. Z każdym kolejnym przesunięciem użyteczność spada, aż zostaje złom dla desperatów.

Edited by mac
  • Like 15
  • Thanks 6
Link to post
Share on other sites

@mac

A działa to też w drugą stronę? Zaobserwowałeś jakieś zmiany u siebie?

 

Przypomniała mi Twoja opowieść intro z Baldura: "Ten, który walczy z potworami, powinien sam uważać, aby nie stać się jednym z nich". :)

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
25 minut temu, Szczery Człowiek napisał:

Zależy co masz na myśli, że nie będzie zadowolona. Czy chodzi jej o sam sex czy związek ogólnie.

 

Dzisiaj wcale nie jest rzadkością, że kobieta ma męża/faceta (beciaka) ale  od sexu ma kochanka.

Dla mnie to nie ma znaczenia bo kobiety nie potrafią oddzielić seksu od relacji.

 

Facet jest wstanie kochać żonę i mieć kochankę. Kobieta? Nie wierzę w to.

Edited by Chicco
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
29 minut temu, eknm2005 napisał:

@mac

A działa to też w drugą stronę? Zaobserwowałeś jakieś zmiany u siebie?

 

Przypomniała mi Twoja opowieść intro z Baldura: "Ten, który walczy z potworami, powinien sam uważać, aby nie stać się jednym z nich". :)

Tak, w przyjaźni wysokie podobieństwo, akurat u mnie synergia, ale łapię się na tym, że używam jej wyrażeń, wprowadzam niektóre jej pomysły do własnego życia bezwiednie, zmienia się mój sposób myślenia. Dostrzegam również rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem - ona ze mnie trochę takiego lekkoducha usunęła, bardziej dbam o to, co się dzieje w moim otoczeniu. Mam mocno artystyczną duszę, latam w chmurach, a ona mnie nauczyła patrzeć pod nogi. Dosłownie. Co do byłych to nie miały na mnie zbyt dużego wpływu psychicznego, bo im nie ufałem i dominowałem w większości spraw. Myślę, że zmiany są, przejście nawyków, wpływ osobowości.

 

A jaki wpływ byłych kobiet? Jeżeli chodzi o postrzeganie płci to właśnie kobiety wywołały we mnie uczucia obrzydzenia, miałkości, podejrzliwości, miałem mocno patologiczne stany w przeszłości. Chlanie, imprezowanie, złe prowadzenie się. Większość kobiet podkręcała tylko we mnie negatywne cechy, bezrefleksyjnie to się wszystko działo. Stało się dla mnie cudownie, że wyszedłem z miałkości do potęgi wewnętrznej. Odkryłem, dzięki kobietom w sumie, że nie są zbyt wiele warte, a na pewno nie tego, czego oczekują. Jestem, jaki jestem nie tylko ze względu na własne przemyślenia, ale też kształtowanie obecnością patologii damskiej. To nie ulega żadnej wątpliwości.

 

W gimnazjum miałem mentora, siedziałem w starszym środowisku przez pewien czas i zmieniłem się z dziecka w dorosłego, odpowiedzialnego człowieka, myślę znacznie szybciej od rówieśników. W gimnazjum zachowywałem się tak, jak w 3 klasie LO dosłownie, dzięki wpływowi starszych mężczyzn. Do tej pory trzymamy kontakt, sporadyczny, ale zawsze. Wpływ drugiego człowieka jest ogromny, a modelowanie zachowań działa.

Edited by mac
  • Like 7
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.