Jump to content

Jeden partner łóżkowy na całe życie w przypadku kobiety - dobrze, czy źle?


Recommended Posts

Posted (edited)

@mac o tym mówi psychologia ewolucyjna. 

 

Im więcej kutang i większa rozwiązłość tym "męski gadzi mózg" głośniej bije na alarm, że to może być osoba, która nie będzie w stanie poświęcić odpowiednio dużo czasu i uwagi na potomstwo.

Edited by Król Jarosław I
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 129
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Miałem taki moment, że jak byłem z kobietą to było mi "przykro", że z kimś tam spała, nie jest do końca czysta, zmanierowana przez byłego, byłych partnerów.   Kobiety, które znałem i znam bl

Opowiem trochę ze swojej strony. Miałem partnerki seksualne przed poznaniem swojej żony. Ja byłem jej pierwszym facetem. Byliśmy parą, potem narzeczeństwem 5 lat. Miałem obawy jak w temacie, dlatego b

Cukoldzki, ale to było ponad 10 lat temu. Piszę jak było, nie ukrywam i nie zgrywam bohatera. Niech ktoś uczy się na moich błędach. Uważam, że to zależy od osobnika i ilość partnerów nie ma większego

Statystyki w dzisiejszych czasach są nieubłagane i do 4 lat 1/3 małżeństw się rozwodzi.

Współczesne kobiety mają przebiegi nawet trzy cyfrowe a spotkanie dziewicy czy wiernej kobiety graniczy z cudem.

W dobie wolności seksualnej kobiety mają pole do popisu i łatwy dostęp do seksu, więc jak myślisz ile wytrzyma kobieta z jednym partnerem?

Osobiście nie znam takiego przypadku wśród trzydziestolatków zawsze kobiety gdzieś tam na boku eksperymentują by poszaleć na karuzeli kutangów.

To już nie jest to pokolenie naszych matek czy babć, które były prawidłowo socjalizowane, wychowane dodatkowo były normy społeczne, moralne.

Dzisiaj liczenie, że kobieta będzie wierna to jak wygrana w lotka no chyba, że na tle mężczyzn wyglądasz znacznie lepiej, jesteś ogierem w łóżku

i spełniasz wszelkie potrzeby, zachcianki.

Tak jak napisał jeden z braci i trzeba sobie wbić to do głowy kobieta nigdy nie będzie twoja tylko jest twoja kolej😉

 

  • Like 6
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 minut temu, mac napisał:

A jaki wpływ byłych kobiet? Jeżeli chodzi o postrzeganie płci to właśnie kobiety wywołały we mnie uczucia obrzydzenia, miałkości, podejrzliwości, miałem mocno patologiczne stany w przeszłości. Chlanie, imprezowanie, złe prowadzenie się. Większość kobiet podkręcała tylko we mnie negatywne cechy, bezrefleksyjnie to się wszystko działo.

Bo kobiety lubią badboyów. Zacząłem zauważać, że moja była zamienia mnie w swojego ojca badboya. Zaczęła mi gadać, że jestem do niego podobny i tak dalej. Po rozstaniu się zmieniłem, uspokoiłem bardzo.

 

Wtedy zrozumiałem, że kobiety lubią cierpieć, lubią krzywe akcje i tak dalej. Lubią, a zaburzone laski wręcz kochają.

 

To prowadzi do śmiesznych paradoksów bo beciak jest oskarżany o przemoc domową a badboy dosłownie napierdala kobietę a ta go broni.

 

Kiedyś pamiętam jak byłem zazdrosny i powiedziałem byłej że nie ma jechać za granicę bo ja sobie tego nie życzę. Powiedziałem, że mogę jej nawet zwrócić kasę za wycieczkę bo mam wyjebane. Pamiętam jak ona okłamywała matkę dlaczego nie pojechała, łatwość z jaką jej to przychodziło po prostu mnie zdumiała i też to był taki moment w stylu co tu się odpierdala „to nie ja”.

Edited by Chicco
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Im większa liczba partnerów seksualnych u kobiety, tym większe prawdopodobieństwo zdrady i rozwodu.

 

Choć czasy mamy takie i zmierzające o tego, że zdrada kobiety jest tylko kwestią czasu, dlatego żadnych ślubów!

kobietycnotliwesalepszymimalzonkami.jpg

Edited by Morfeusz
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Król Jarosław I napisał:

Im więcej kutang i większa rozwiązłość tym "męski gadzi mózg" głośniej bije na alarm, że to może być osoba, która nie będzie w stanie poświęcić odpowiednio dużo czasu i uwagi na potomstwo.

To jest w psychologii ewolucyjnej tzw. hipoteza niepewności ojcostwa

31 minut temu, mac napisał:

W gimnazjum miałem mentora, siedziałem w starszym środowisku przez pewien czas i zmieniłem się z dziecka w dorosłego, odpowiedzialnego człowieka, myślę znacznie szybciej od rówieśników. W gimnazjum zachowywałem się tak, jak w 3 klasie LO dosłownie, dzięki wpływowi starszych mężczyzn. Do tej pory trzymamy kontakt, sporadyczny, ale zawsze. Wpływ drugiego człowieka jest ogromny, a modelowanie zachowań działa.

Dlatego, kiedyś doszedłem do wniosku, że rzekomo w wieku 13-15 lat, gdy człowiek ma najbardziej chłonny umysł do nauki, potrzebuję doradcy,mentora. Pokaże mu, jakie umiejętności ma rozwijać, przekaże wiedze o życiu (związki, religie, samorozwój, minimalizm itd) po to by, taka osoba osiągała szczyty swoich możliwości, a jeśli nie osiągnie szczytu, to i tak będzie znacznie wyżej od rówieśników. Tylko, że w tym wieku młody człowiek jest uczony głupot w szkole o historii Egiptu, Mezopotamii, zakuwania durnych wierszyków. Dodać do tego należy religie, która ogłupia umysł człowieka od najmłodszych lat, obniżając jego samoocenę, dając poczucie winy. W tym wieku dla młodego chłopca jeszcze, potrzebny jest ktoś obyty, doświadczony, ale kto w dzisiejszych realiach ma to być? Wycofany ojciec? Ksiądz? Lewacka nauczycielka? Ogłupieni propagandą systemową rówieśnicy? Na pewno nie, jedynie mocna męska ręka, która czegoś w życiu doświadczyła, u ciebie tak jak mówisz, wyszło to na plus. Tylko, że większość młodych nie wie gdzie szukać jakiejkolwiek prawdy, gdyż w tym wieku, raczej nie będą się interesować takimi tematami, jakie są poruszane na naszym forum. Młody człowiek od lat szkolnych ma przejebane, bo niezależnie, w którym kierunku pójdzie i tak wdepnie w gówno.

  • Like 6
  • Thanks 2
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, MarkoBe napisał:

,, Przeszłość nie ma znaczenia"

Sam fakt, że tak mówi oznacza, że jednak ma dla niej znaczenie i się tego co robiła wstydzi lub wypiera :)

 

 

Godzinę temu, mac napisał:

Kobiety, które znałem i znam bliżej zostały w jakiś sposób, najczęściej negatywny zmanierowane przez byłych - różne powiedzonka, modelowanie patologicznych zachowań, jedna nawet preferencje kulinarne zmieniła. Sam mam ogromny wpływ na moją przyjaciółkę, a się nawet nie ruchamy. Czasami w gadce, czy mowie ciała, jak na nią patrzę to widzę siebie. Zależy jeszcze, z jakimi kolesiami była. Kobiety to prawie, że odbicie mężczyzn, z którymi były w krzywym zwierciadle. Nie dziwi zatem spojrzenie tysiąca kutasów, jak w niej nic już nie zostało z dawnej siebie, a teraz musi nałożyć sztuczną maskę.

Heh, już Hitler to zauważył :D

 

Cytat

Nie ma nic piękniejszego od wychowania sobie młodego stworzenia: dziewczyna w wieku osiemnastu, dwudziestu lat jest miękka jak wosk. Mężczyzna musi mieć możliwość, aby na każdej dziewczynie odcisnąć swoją pieczęć. Kobieta chce tego samego!

 

 

Godzinę temu, mac napisał:

Dziewica to czysta karta, ale nie tylko seksualnie, tylko psychicznie, "duchowo".

Hmm... Telegonia? Zjawisko wyśmiewane, ale może jednak istnieje? 

 

Tak samo nikt nie wyjaśnił na 100% po co kobiety mają błony dziewicze.

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, cst9191 napisał:

Heh, już Hitler to zauważył

Adolf H. jest tylko potwierdzeniem, że gardząc kobietami, ma się ich na pęczki, podobnie też jak i Józef S. Oboje nienawidzili kobiet, ale paniom to nie przeszkadzało ich uwielbiać

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mac napisał:

Na poziomie podświadomym i częściowo świadomym mnie taka kobieta, która spała z wieloma mężczyznami po prostu obrzydza. Dla mnie to naturalne. Coś na podobieństwo "jakościowego" towaru przechodzącego z rąk do rąk. Z każdym kolejnym przesunięciem użyteczność spada, aż zostaje złom dla desperatów.

Mam tak samo. Znam nawet dwie takie (tylko dwie, bo sprawa dotyczy wsi na wschodzie) co w gimnazjum chętnie "odkrywały" świat seksu. Teraz po latach widząc je, czuję jakieś takie obrzydzenie. Pierwsza szybko się ustawiła, łapiąc jakiegoś gościa w miarę zasobnego na dziecko, a druga znalazła sobie typa, który jest 100% beciakiem, nawet z twarzy 😕

 

 

39 minut temu, Chicco napisał:

Wtedy zrozumiałem, że kobiety lubią cierpieć, lubią krzywe akcje i tak dalej. Lubią, a zaburzone laski wręcz kochają.

To prawda. Moja babcia miała sąsiadkę, którą mąż lał, w zimie uciekała przed nim bez butów z domu... Ale nie odeszła od niego, bo mówiła że go kocha :)

 

 

41 minut temu, Iceman84PL napisał:

Współczesne kobiety mają przebiegi nawet trzy cyfrowe a spotkanie dziewicy czy wiernej kobiety graniczy z cudem.

W dobie wolności seksualnej kobiety mają pole do popisu i łatwy dostęp do seksu, więc jak myślisz ile wytrzyma kobieta z jednym partnerem?

Jedyna sensowne wyjście z sytuacji? Zrobić swoje, tak jak wszyscy inni przed Tobą i zapomnieć. Można się bawić w FWB, ale trzeba być odpornym na zakochanie się, tym bardziej jeśli to ładna pani i ma parcie na związek :)

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, borsuk96 napisał:

Ja widzę sam po sobie, im więcej lasek mam na koncie, tym trudniej jest mi się zaangażować w następną.

 

przeraza mnie to

To po prostu nie angażuj się zbyt mocno! Kobiety na poziomie biologicznym podziwiają tylko siłę mężczyzny, a nie sposób jego zaangażowania. Zaprawdę, widziałem to nie raz. Zobacz na następujące przykłady z życia wzięte: Kobieta narzeka, że mąż w młodości nie pomagał przy bachorach, chlał, darł ryja, czasem bił. Jest z nim do dziś. Normalny człowiek zada pytanie: Po cholerę byłaś z nim tyle lat, skoro był taki niedobry i tobie nie pasował? Inny przykład, czemu beciak zapierdalający na budowie, za granicą, w warsztacie, od pon-pt 10-12h jest walony po rogach, mimo, że nic złego nie robi i wypruwa sobie flaki? Ano właśnie, tylko gadzi mózg o tym decyduję, jesteś słaby= zapierdalasz na rodzinę, jesteś silny=chodzisz swoimi ścieżkami. Kobiety tak to mniej więcej odbierają, na poziomie podświadomym. Wiadomo dochodzą rzeczy takie jak oczywiście wygląd, czy status społeczny, ale to też nie zawsze, bo na poziomie biologicznym wygrywa siła. Wniosek jest prosty : Nadludzkim zaangażowaniem w relację nie zapewnisz sobie wyłącznych względów samicy! Nie ma na takie coś mowy, otoczenie wmówi ci coś innego, a twoim zadaniem jest w to nie uwierzyć.

  • Like 2
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 godzinę temu, Chicco napisał:

Facet jest wstanie kochać żonę i mieć kochankę. Kobieta? Nie wierzę w to

 

Ale kobieta też przecież może mieć kochankę..

I ja też. I deklaruję uroczyście, że jestem lesbijką.

Edited by GriTo
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Wpisów bez liku, ale nikt nie napisał o podstawowej rzeczy decydującej w dużej mierze o zdradach kobiet. Mianowicie szczere pożądanie danego faceta przez kobietę i umiejętności łóżkowe delikwenta. Im wyższy wskaźnik dodatni w obu kategoriach, tym mniejsza szansa na zdradę ze strony kobiety. Oczywiście nie są to jedyne czynniki wpływające na przyprawianie rogów. Seks to podstawa związku i jeśli jest słaby to gros kobiet albo docelowo odejdzie, albo poszuka lepszego ogiera do ruchania na boku. To typowa praktyka. Większość facetów jest słaba lub co najwyżej przeciętna w lozku, ale maja zbyt wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach. 

Edited by Bullitt
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, eknm2005 napisał:

@mac

A działa to też w drugą stronę? Zaobserwowałeś jakieś zmiany u siebie?

 

Przypomniała mi Twoja opowieść intro z Baldura: "Ten, który walczy z potworami, powinien sam uważać, aby nie stać się jednym z nich". :)

Czy to nie jest piękne? Ciarki przechodzą mnie za każdym razem. Pierwsze odpalenie i ta magia, ja pierdolę. Żadna kasa, żadna kobieta nie zastąpi tych emocji, jakie targały mną po śmierci Goriona xD I te dialogi, które do tej pory jakościowo przewyższają 95% filmów, jak nie 100% xD Masakra, ehh, jak mi sentyment przywróciłeś xD I po co? Muszę teraz instalować xD

 

 

 

Edited by mac
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Bullitt napisał:

Większość facetów jest słaba lub co najwyżej przeciętna w lozku, ale maja zbyt wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach

 

Hm, z wiekiem muszę przyznać że bywa różnie.

 

(...) 

 

Ale, dla urozmaicenia, w dniach słabszego wzwodu,

można dla zachęty zgiąć pytkę w pół.

 

Wtedy to dopiero Mariolka odczuwa wypełnienie ...

  • Haha 6
Link to post
Share on other sites
13 minut temu, GriTo napisał:

 

Hm, z wiekiem muszę przyznać że bywa różnie.

 

(...) 

 

Ale, dla urozmaicenia, w dniach słabszego wzwodu,

można dla zachęty zgiąć pytkę w pół.

 

Wtedy to dopiero Mariolka odczuwa wypełnienie ...

comment_Z7g0xQG87c2gS7Tz30zEw98SuEF2Mt8R

  • Like 1
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites

@mac dzięki tej grze rozwinąłem znacząco swoje zdolności językowe. 

 

Pierwszą wersję miałem po angielsku, nim pojawiło się spolszczenie przeszedłem dwa razy, a w starym dobrym Baldurze było około 600 stron dialogów, jak donosiła ówczesna prasa branżowa.

 

 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Bullitt napisał:

Wpisów bez liku, ale nikt nie napisał o podstawowej rzeczy decydującej w dużej mierze o zdradach kobiet. Mianowicie szczere pożądanie danego faceta przez kobietę i umiejętności łóżkowe delikwenta. Im wyższy wskaźnik dodatni w obu kategoriach, tym mniejsza szansa na zdradę ze strony kobiety. Oczywiście nie są to jedyne czynniki wpływające na przyprawianie rogów. Seks to podstawa związku i jeśli jest słaby to gros kobiet albo docelowo odejdzie, albo poszuka lepszego ogiera do ruchania na boku. To typowa praktyka. Większość facetów jest słaba lub co najwyżej przeciętna w lozku, ale maja zbyt wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach. 

 

Są panie które wręcz utrzymują swoich facetów. Dlaczego? Bo są dobrzy w łóżku.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Mosze Red napisał:

@mac dzięki tej grze rozwinąłem znacząco swoje zdolności językowe.

Na takiej grze można się wychować, rozwinąć filozoficznie. Nauka przez zabawę to też ciekawy temat. Język zdecydowanie lepiej wchodzi, aż masz ciśnienie, żeby wszystko dokładnie zrozumieć.

Link to post
Share on other sites
Teraz, mac napisał:

Na takiej grze można się wychować, rozwinąć filozoficznie. Nauka przez zabawę to też ciekawy temat. Język zdecydowanie lepiej wchodzi, aż masz ciśnienie, żeby wszystko dokładnie zrozumieć.

 

To był przełom, po przejściu pierwszego Baldura przeszedłem na poziom swobodnego czytania książek po angielsku.

 

Wcześniej było to wymuszone, a po tej grze jakbym złapał kilka dodatkowych leveli ;) 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, mac napisał:

Na takiej grze można się wychować, rozwinąć filozoficznie. Nauka przez zabawę to też ciekawy temat. Język zdecydowanie lepiej wchodzi, aż masz ciśnienie, żeby wszystko dokładnie zrozumieć.

Grałeś w twierdzę krzyżowiec? Ja na niej nauczyłem się za gówniarza podstaw ekonomii :D

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
32 minutes ago, mac said:

Masakra, ehh, jak mi sentyment przywróciłeś xD I po co? Muszę teraz instalować xD

Prędzej czy później i tak byś musiał! :D

 

Baldur's, Planescape, JA2, Commandos, Homm3, Diablo2, Warcraft3 - tych gier się nie porzuca, od tych gier ma się odpoczynek. 😆

 

"Życie jest... beznadziejne." :D (wolę pl wersję tego, ale reszta w oryginale też pamiętliwa)

 

Poza tym pamiętaj:

You must gather your party... :P

 

 

 

  

3 minutes ago, Mosze Red said:

To był przełom, po przejściu pierwszego Baldura przeszedłem na poziom swobodnego czytania książek po angielsku.

Wcześniej było to wymuszone, a po tej grze jakbym złapał kilka dodatkowych leveli ;) 

Ja to miałem tak, że jak wylądowałem w UK to wiedziałem co to jest buckler, ale nie jak jest peron na stacji. xd

Edited by eknm2005
do Mosze
Link to post
Share on other sites

@mac @cst9191 to jest ogólnie ciekawe zagadnienie ile człowiek się dowiedział z gier, albo ile gier zainicjowało ciekawość do zgłębiania jakichś tematów.

 

Szczególnie starsze gry z rozbudowaną fabułą bądź rozbudowaną funkcjonalnością, nie tylko RPG i nie tylko Baldur choćby seria Cywilizacja. 

 

4 minuty temu, eknm2005 napisał:

Ja to miałem tak, że jak wylądowałem w UK to wiedziałem co to jest buckler, ale nie jak jest peron na stacji. xd

 

Mam nadzieję, że nie próbowałeś szukać goblinów w metrze xD  

  • Like 2
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Mosze Red napisał:

 

To był przełom, po przejściu pierwszego Baldura przeszedłem na poziom swobodnego czytania książek po angielsku.

 

Wcześniej było to wymuszone, a po tej grze jakbym złapał kilka dodatkowych leveli ;) 

U Panie ale OFF TOP ;)

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
Teraz, Staś napisał:

U Panie ale OFF TOP ;)

 

O kotłowaniu się z paniami to jest tu co czwarty temat, a o dobrych i godnych męskich rozrywkach, które kształtują nas w młodości jest za mało :)   

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.