Jump to content

Wysyp "puszystych" po lockdownie


Recommended Posts

Albo mi się wydaje, albo na ulicach jest wysyp spasionych witaminek i w mniejszym stopniu panów. 🤔

 

Tak się zastanawiam, czy to nie uboczny efekt plandemii, siedzenia na dupie i opitalania batoników i innych fastfoodów. 

 

Dodatkowo zauważam też, że karynki-witaminki coś bardzo podkurwione i opryskliwe. Czyżby z planów last minute na Majorce w tym roku nici? 😁

  • Like 7
  • Haha 7
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 51
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ostatnio też mówili, że po ponownym otwarciu siłowni wbrew zdziwieniu nie wróciło tyle osób, co trenowały przed zamknięciem. Łatwo było ludziom zapomniec przez kilka miesięcy po co to robili wcześniej

Albo mi się wydaje, albo na ulicach jest wysyp spasionych witaminek i w mniejszym stopniu panów. 🤔   Tak się zastanawiam, czy to nie uboczny efekt plandemii, siedzenia na dupie i opitalania

@Imiennik Zdalne lekcje robią wielką krzywdę dzieciom i to w wieku rozwojowym kiedy organizm potrzebuje ruchu.   Dzieci potrzebują ruchu.   Sam nie jestem chudzielcem ale zauważam,

W tv niedawno podawali, że średnio około 6,5 kg do przodu :) , nie ma to jak lockdowny, człowiek jest najedzony i bezpieczny, zamknięty w czterech ścianach. W szkołach tragedia z dzieciakami, te które nie miały nawyku aktywności sportowej wróciły dużo większe. Ale najważniejsze , że wirusa nie roznosiły :) 

  • Like 2
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ostatnio też mówili, że po ponownym otwarciu siłowni wbrew zdziwieniu nie wróciło tyle osób, co trenowały przed zamknięciem. Łatwo było ludziom zapomniec przez kilka miesięcy po co to robili wcześniej - a systemowi o to chodzi.

 

Masz być słaby, chorowity, jeść byle co. Regularnie chodzić od lekarza do apteki.  Wiele „aktualnych wytycznych i nowych badań” jest bardzo sprzeczne z prawdą. Wmawia się nam, że to tłuszcz jest najgorszy, a to węglowodany w nadmiarze (a dzisiaj bardzo łatów przekroczyć ich limit, pomijając to że wiele źródeł węgli jest niezdrowych) powodują liczne choroby metaboliczne. Sami sobie sprawdźcie ile artykułów ma w sobie cukier, nawet takie które wcale nie są słodkie. 
Mami się nas, że np. cukrzyca jest nieuleczalna i trzeba brać prochy do końca życia podczas gdy ludzie na keto całkowicie się z niej wyleczyli. W Polsce poziomy laboratoryjne witaminy D3 są od 20 do 50, max 70 (nie pamiętam jednostki) w zależności od labu podczas gdy nawet w Austrii poziom 70 już jest niedoborem a zalecany poziom to 100-200. Jesteśmy na wielu płaszczyznach robieni w wała,  nauczanie jest też takie, żeby człowiek był ciemną masą i zwyczajnie głupi, nieporadny.
Zauważcie, że nawet podczas samych lockdownów rząd zabraniał rzeczy, które są korzystne np. spacerów do lasu, aktywności typu basen, siłownia, sztuki walki. Zamykali całe ośrodki gdzie ludzie ćwiczyli. Ale popierdalać w maseczkach po sklepie w tłumach, zamawiać fastfoody na wynos jak najbardziej. Przykładów mogę dawać tysiące gdzie na każdym kroku - i to nie tylko w czasach pLandmeii - próbują nam odbierać siłę i zdrowie.
 

Ale to już dłuższy temat na inną dyskusję.

Edited by Szczery Człowiek
  • Like 30
  • Thanks 5
Link to post
Share on other sites

Mój chrześniak jęczał, że MUSI CHODZIĆ do szkoły, że od tego chodzenia kolana mu bolą. Chciałby mieć z powrotem zdalne lekcje.

 

Jego siostra też narzeka na bóle kolan. Dodatkowo wizualnie "poszerzyła się" - to była szybka metamorfoza i to szokowa.

 

Praktycznie nie wychodzili z domu.

 

Masakra.

  • Like 1
  • Sad 4
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Martius777 napisał:

Jego siostra też narzeka na bóle kolan.

Tak, to znany syndrom "zastania" mięśni. Też paru obolałych widziałem. Ale rok przesiedzenia w bunkrze da niestety takie efekty. Mnie boli nadal, że nie mogę jeszcze biegać, bo sobie nogę nadwyrężyłem, a mnie już nosi.

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Szczery Człowiek napisał:

Jesteśmy na wielu płaszczyznach robieni w wała,  nauczanie jest też takie, żeby człowiek był ciemną masą i zwyczajnie głupi, nieporadny.


Dodam tylko, że już przeszło 10 lat temu zauważyłem znaczne obniżanie poziomu nauczania i wymagań na studiach technicznych w jednym z miast wojewódzkich. Już wtedy zaczęto "rzeźbić" obywateli "okrągłych" jak kula, bez kantów, żeby nie zawadzali i byli podatni na manipulacje.

 

21 minut temu, Szczery Człowiek napisał:

Zauważcie, że nawet podczas samych lockdownów rząd zabraniał rzeczy, które są korzystne np. spacerów do lasu, aktywności typu basen, siłownia, sztuki walki. Zamykali całe ośrodki gdzie ludzie ćwiczyli. Ale popierdalać w maseczkach po sklepie w tłumach, zamawiać fastfoody na wynos jak najbardziej. Przykładów mogę dawać tysiące gdzie na każdym kroku - i to nie tylko w czasach pLandmeii - próbują nam odbierać siłę i zdrowie.
 

Ale to już dłuższy temat na inną dyskusję.


Większość użytkowników z forum to wie. Większość z ulicy nie. Rząd z tego korzysta.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Ja też nie wróce na siłownie bo zainwestowałem w sprzet. Mam z 80kg w talerzach 6 gryfów do hantli, atlas do podciągania, kilka gum, 4 ketle i drabinkę koordynacyjną. W zasadzie siłownia jako taka nie jest mi już potrzebna. 
Wróce na siłownie jak : BEDĘ MÓGŁ KUPIĆ PO LUDZKIEJ CENIE JEDNO WEJŚCIE, ALBO 4 WEJŚCIA W TYGODNIU. Nie będe płacił 50 zł jeden trening przysiadów albo MC. Do tego mieszkam nad woda i zastanawiam się nad nauką pływania na wioślę. Myślę że mógłbym sobie takie dwa dni w tygodniu zrobić trening na rusałce. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

@Imiennik Zdalne lekcje robią wielką krzywdę dzieciom i to w wieku rozwojowym kiedy organizm potrzebuje ruchu.

 

Dzieci potrzebują ruchu.

 

Sam nie jestem chudzielcem ale zauważam, że jak chodzę codziennie po 10 km i więcej to całe ciało, stawy, wszystko jest gibkie i elastyczne. Chodzę pieszo do pracy. Wsiadam w autobus jak jest naprawdę zła pogoda. Zimą jak dojeżdżałem to spadek formy był zauważalny.

 

Potrafię szybko przejść 5 km w niecałe pół godziny. Kiedyś szedłem z przyjacielem z Kalisza do Gołuchowa i zszokowani stwierdziliśmy, ze przeszliśmy 20 km w niecałe 2 godziny a nastawialiśmy się na dłuższy spacer! Wyruszyliśmy o 6 rano a doszliśmy o 8:00. Pochodziliśmy po parku w Gołuchowie, zobaczyliśmy Żubry, zamek. Droga powrotna była wolniejsza, bo już zmęczyłem się ale wróciłem, jak usiadłem na pół godziny w domu to zmęczenie minęło. Zrobiliśmy łącznie 40 km. Mam ochotę znowu to powtórzyć.

 

Wniosek jest taki, że jak zapewniasz organizmowi odpowiednią dawkę ruchu to wszystko fajnie działa jakby było naoliwione.

 

Jak będę emerytem to kupię psa abym nie miał wymówek i musiał wychodzić na codzienne spacery. 

  • Like 15
Link to post
Share on other sites

A u mnie pandemia pomogła mi schudnąć :) jak się to wszystko zaczynało to miałem nawet jakiś karnet na siłkę kupiony ale i tak nie chodziłem bo świeżo po przeprowadzce nie chciało mi się tak daleko dojeżdzać. Natomiast zacząłem spędzać czas na świeżym powietrzu i w ciepłe miesiące jeździłem dużo rowerkiem a jak się zrobiło zimno to w salonie rozkładałem matę i ćwiczyłem jakiś fitness z youtuba. No i fajnie przez parę miesięcy waga poleciała do dołu o około 10 kg. Dodatkowo się suplementuję witaminą D3+K2 i teraz będę brał Ashwanghande od następnego tygodnia na poprawę humoru i skupienia może akurat coś pomoże. Ci wszyscy ludzie którzy przytyli są po prostu zbyt leniwi żęby robić coś ze swoim życiem. Idą do roboty potem siedzą w domku i zapijają i zagryzają to wsyzstkim co im pod ręce wpadnie. Tak właśnie tłumaczył się ostatnio w pracy mój kolega który sporo przytył no i oczywiście zrzucił wszystko na plandemię no bo czemu nie. To przecież nie jego wina, że jest otyły i przybrał na masie. Dodatkowo się tłumaczył, że nie ma jak ćwiczyć w domu, że na rower za zimno, że trudno zmienić nawyki żywieniowe, itd.. Wymówka za wymówką. No niestety tacy są ludzie. A jak wiadomo jak mamy za dobrze to wszyscy sobie dogadzają i tyją siedząc w domu i żrąc non stop. 

  • Like 11
Link to post
Share on other sites

Spoko, na pewno.

 

Ja w lutym kupiłem sobie trenera osobistego onlajn wraz z jadłospisem i programem ćwiczeń. Do teraz minus 5 kg. Wiedziałem, że jak tego nie zrobię, to sobie pojem i popiję wina i skończy się na otyłości... Więc ten tego... 😉

 

A szanowne panie musiały sobie jakoś skompensować brak atencji...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Nie zauważyłem jakoś bardzo zwiększenia liczby grubasów. Może dlatego że i tak jest ich już tak dużo. Sam przybrałem około 10kg w tym czasie. Oczywiście trenując na siłowni robiąc masę. Za jakiś czas przejdę się na plażę to zobaczę czy populacja kaszalotów wzrosła czy jest bez zmian. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, Martius777 napisał:

Jak będę emerytem to kupię psa abym nie miał wymówek i musiał wychodzić na codzienne spacery.

Myślałem o tym ale już teraz, najlepiej Husky, żeby trzeba było 30 km dziennie z nim chodzić.

 

Przyznam się… upasłem się za ost. pół roku. Morsem nie jestem, w wannie nie popływam. 
Dlatego dziś już zaczynam znowu treningi na basenie. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Coś w tym jest coraz większy wysyp gabarytów na ulicach. Widok niestety niesmaczny i Polskie witaminki mają jeszcze czelność czegoś wymagać od mężczyzn, którzy o dziwo coraz bardziej zadbani, wysportowani😂🤣 Najlepszy efekt widać nad morzem polecam w celach edukacyjnych udać się na plażę tam dopiero zobaczycie jakie perełki można spotkać😁 Jakaś część kobiet faktycznie bardziej agresywna, naburmuszona chodzi natomiast co zauważyłem na plus dzięki tej plandemi to pewna cześć kobiet jest bardziej milsza, uległa czy uczynna😉 Zamknięcie kraju, brak wyjazdów za granicę i przybywania do nas egzotyki doprowadzi, że kobiety albo obniża swoje absurdalne wymagania i będą bardziej starać się o rodaków lub będą  po prostu same. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ja tam na ulicach widzę jedynie ładne i zgrabne, inne po prostu filtr wycina. 

  • Like 6
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Mi tam plandemia nie zaszkodziła, ćwiczyłem w domu, dodatkowo codziennie spacery, czasem 2x dziennie, trochę biegania i waga z 83kg do 77 kg, przy wzroście 179cm. 

 

 

 

2 godziny temu, Pyrkosz napisał:

Myślałem o tym ale już teraz, najlepiej Husky, żeby trzeba było 30 km dziennie z nim chodzić.

 

Przyznam się… upasłem się za ost. pół roku. Morsem nie jestem, w wannie nie popływam. 
Dlatego dziś już zaczynam znowu treningi na basenie. 

Husky nie polecam. Wyobraź sobie, że jak to w PL bywa, jest pogoda wietrznie, leję gęsto i musisz psa wyprowadzić. Husky może być wyzwaniem zbyt dużym dla ludzi mało aktywnych. Jeśli już to polecałbym do dłuższych spacerów jakiegoś psa pasterskiego typu owczarek czy bernardyn. Są wytrzymałe, ale wymagają dużo ruchu. Ja osobiście nie przepadam za nadaktywnymi psami, dlatego teraz mam zwykłego burka i chodzę z nim 1-2x dziennie po max 5km, żeby mocno go nie obciążać. Jak chcesz schudnąć to polecam 3 treningi siłowe w tygodniu max 1h wystarczy na sesję i 3 sesje wysiłku cardio typu basen czy rower. Nie ćwicz zbyt intensywnie, bo to powoduje szybkie zbicie cukru a potem gwałtowny jego skok, przez co apetyt rośnie gwałtownie. Nic na siłę.

No i dieta to podstawa podstaw. Żaden trening tego nie zastąpi, codziennie porcja warzyw, trochę owoców w tygodniu, ograniczenie mięsa, picie wody, która niech stanowi 90% wszystkich przyjmowanych płynów. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Szczery Człowiek napisał:

Ostatnio też mówili, że po ponownym otwarciu siłowni wbrew zdziwieniu nie wróciło tyle osób, co trenowały przed zamknięciem.

Akurat okres letni nie jest miarodajny, część osób może ćwiczyć na dworze(choć w poniedziałek jak byłem na siłowni w parku to byłem sam), część oddaje się innym sezonowym aktywnościom(typu ogródek, motocykl), a część rzeczywiście odpuszcza i idzie na piwerko.

 

3 godziny temu, Szczery Człowiek napisał:

Mami się nas, że np. cukrzyca jest nieuleczalna i trzeba brać prochy do końca życia podczas gdy ludzie na keto całkowicie się z niej wyleczyli.

System medyczny białego człowieka to w ogóle jest jakaś porażka, my nie chcemy zapobiegać chorobie tylko chcemy magicznej pigułki na wszystko. Problem jest w społeczeństwie- ludzie nie chcą się ograniczać czy zmuszać do minimum wysiłku i odrobiny myślenia.

 

3 godziny temu, Szczery Człowiek napisał:

próbują nam odbierać siłę i zdrowie.

Oj tak, nas nie wirus wykończy tylko rząd...

Link to post
Share on other sites

Na ulicach niestety widać więcej, otyłych "jadowitych polskich witaminek".

Choć przyznam, że i u mnie przybyło 2-3kg tłuszczu. Czas się ogarnąć i wrócić do systematycznych treningów. 

 

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Morfeusz napisał:

Na ulicach niestety widać więcej, otyłych "jadowitych polskich witaminek".

Może w miastach jest to bardziej widoczne.

 

7 minut temu, Morfeusz napisał:

Choć przyznam, że i u mnie przybyło 2-3kg tłuszczu.

U mnie pod tym względem jest bez zmian.

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Patton napisał:

Może w miastach jest to bardziej widoczne.

Owszem, mam takie wrażenia widząc samice na ulicach miasta, w sklepach i na portalach randkowych.

Nawet mojej kochance się przytyło. 

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.