Jump to content

Przyszłość zapowiada się skrajnie nieciekawie cz.2


Recommended Posts

Ostatnio mam wiele przemyśleń, z których właśnie myślałem, aby się z wami podzielić. Minęło prawie 3 lata od tamtego wątku i lekko się zmieniło, ale nowe informacje do głowy pobrałem. Warto odnowić tą wiedzę i objaśnić nowoprzybyłym co się szykuje
Poprzednie: 

Demografia

Zacznę od tego, że bawi mnie ta fetyszyzacja bycia samotnikiem, samotności, nieposiadania dzieci, "żyj teraz i nie przejmuj się przyszłością", "nie sprowadzaj nowego istnienia na ten straszny i okrutny świat" (xD). Bawi mnie, bo mogę się założyć o 5 zł, że ci sami ludzie będą na starość (o ile dożyją) tymi samymi, którzy będą starali się wyrwać pieniądze od bardzo nielicznych młodych, którzy pozostaną w tym kraju. 

Moja dziewczyna ma stryja. Stryj jest bezdzietny i jego żona nie żyje, podeszły wiek po 70-tce, urodzony po wojnie. Zarówno ona, jak i jej liczne rodzeństwo zawsze odwiedzali wuja, który zawsze ciepło przyjmował dzieci brata. W wieku, gdy jego brat miał dzieci i pracował na ich utrzymanie, on organizował imprezy alkoholowe w swoim bloku zbudowanym za Gomułki, a jego brat ciężko pracował na utrzymanie swojej licznej rodziny. Na starość ten pierwszy żałuje, że nie ma dzieci, że praktycznie zmarnował ten czas. Akurat on ma to szczęście, że w jego pokoleniu taki przypadek jest niezbyt częsty, więc zawsze takie osoby mogą liczyć na pomoc dzieci od rodzeństwa. 
Problem się pojawia gdy w całym pokoleniu nie ma dalszych potomków i to nam się szykuje wraz z odchodzeniem pokolenia wyżu demograficznego lat '80, który jest najliczniejszym w historii, ale też miał najmniej dzieci w historii Polski. Nie będę tutaj też nadto krytykować tego podejścia nadto, bo wiem, że ludzie, którzy chcą mieć dzieci, a nie mogą bardzo przykro na to reagują i to w pełni rozumiem, natomiast bardziej się zwracam do tych, którzy są wręcz dumni z tego, mają bekę ze swoich rodziców, którzy niechętnie pytają pytają "a kiedy wnusio?". Obecnie wśród tego pokolenia prawie 30% ludzi wyłącza się z procesu reprodukcji (możliwe, że znaczna część kobiet z tej części zwyczajnie wyjechała, wzięła sobie chłopa za granicą i nie wlicza się do statystyk, tym samym inni mężczyźni z tego przedziału na wsiach nie mają szans na znalezienie kobiety), kolejne 30% ma tylko jedno dziecko, kolejne 20-ileś % ma 2 dzieci, zaś 12,5% ma rodziny wielodzietne, które w sumie mają połowę obecnych dzieci (prawie jak zasada pareto 12% ludzi z jednego pokolenia ma 50% dzieci z kolejnego pokolenia). 

500 plus kompletnie nie pomogło. GUS opublikował i zaktualizował piramidę wieku Polski za 2019 rok aktualizując dane o ostatnie lata. Byłoby to śmieszne, gdyby nie to, że na program już poszło około 150 miliardów złotych. 

6xBKQVP.png

 

Sytuacja już prawie na pewno jest nie do uratowania. Czeka nas albo izolacjonizm i zmniejszenie potencjału kraju w długim terminie. Jak Polska się mało liczyła, tak będziemy się liczyć na poziomie współczesnych Czech za 20 lat. 

Drugi wariant to sprowadzenie migrantów, czyli kompletnie to samo, co zrobiła Europa zachodnia. My mamy bardzo podobny przypadek do Niemiec demograficznie. U nich nasz wyż demograficzny lat '80 to ich wyż lat '60, który miał dzietność na bardzo niskim poziomie, za to zaś są to ludzie, którzy porobili kariery (większość doktorów, słynnych inżynierów i naukowców, których znajdziecie w internetach z Niemiec to ludzie urodzeni w latach '60). Brak dzieci wśród nich poskutkował tym, że musieli ogromną ilość ludzi sprowadzić i teraz uwaga - urodzony przez nich niż rodzi kolejny niż (praktycznie 1/4 ludzi tego, co urodziła się w latach '60) i co? Eksperci od demografii mówią, że "imigracja zachodzi za wolno" i będą musieli sprowadzać jeszcze więcej - być może nawet 500 000 więcej co roku niż teraz. Dodatkowo wyskoczył nowy pomysł - singiel będzie płacił za seniora. Nowy podatek. 
https://www.money.pl/gospodarka/single-zaplaca-za-seniorow-tak-z-nierownosciami-radza-sobie-niemcy-6647030555315040a.html
"Pomysł taksowania singli nie wziął się jednak znikąd. Rozwiązanie ma na celu pomóc personelowi w domach opieki. Dzisiaj około połowa z 1,2 miliona pielęgniarek i pielęgniarzy w Niemczech zarabia poniżej poziomu z układów zbiorowych (obecnie 2880,56 euro brutto na miesiąc). To ma się zmienić, a zapłacą za to właśnie bezdzietni."

 

Piszę to, bo to samo czeka nas i jest to jedna z konsekwencji niskiej dzietności, a i tak u nich jest to z mniejszą siłą, bo migracja młodych z Europy wschodniej jest przeogromna. To także pokazuje, że argumenty "jest nas za duży, więc małe skurczenie nic złego nam nie zrobi" jest kompletnie bezsensowne, bo końca nie ma. Co kolejne pokolenie ludzi danego ludu jest coraz mniej, aż kompletnie przecierają się różnice z przybyszami, aż dany lud kompletnie wymiera z dziejów historii.

migration-altersaufbau.png?__blob=poster

Struktura ludności Niemiec z uwzględnieniem imigrantów. Widoczna jest bardzo niska dzietność rdzennym Niemców od około roku 1970. U nas proces się rozpoczął około roku 1995. 

Jaka jest przyczyna? Korelacji z dzietnością jest wiele. W skrócie można to określić jako degradacja kultury (w skrócie). Nie bieda, nie bogactwo, ale wszystko sprowadza się do zniszczenia mechanizmów kultury w danym momencie. Także pod to podłączyć można bardzo silny feminizm, nihilizm wśród społeczeństwo, ojkofobię (nienawiść do własnej grupy). Mechanizm kultury, społeczne tabu, ostracyzm, podział ról płciowych powstał właśnie dlatego, że wśród świadomych istot jakimi są ludzie konieczne jest przestrzeganie pewnych zasad, aby gatunek mógł się utrzymać. W przeszłości oczywiście były przypadki takie jak degradacja kultury, którą mamy obecnie. Te społeczeństwa nie przetrwały. Nikt się nimi nie przejmuje, nie pamięta. Żyli hedonistycznie, odrzucili pewne zasady, ale że nie zrobili dzieci (np. podczas rewolucji francuskiej, co opisywane jest w książce "Lidibo Dominanti"), to nie przekazali swoich wartości, a przekazali ci, którzy żyli tak jak kultura im nakazywała, trzymali pewną dyscyplinę, poświęcili się pracy i rodzinie. Oni przetrwali i przekazali wartości dalej, dlatego dziś żyjemy i mamy ich geny. 
Jeśli tego nie naprawimy, to także jako społeczeństwo umrzemy. 



Przyczyny:
Dobrze wprowadza w temat ten post

tu6SX3z.png

 

Istnieje silna korelacja pomiędzy "liberalizacją kobiet", a dzietnością. 

Kultura musi ożyć. Musi powstać nowy realny sens dla milionów ludzi w naszym kraju. Coś, co będzie zaspokajało potrzeby transcendentalne i duchowe ludzi, a tym samym da sens istnienia i wolę mocy społeczeństwa tym samym stawiając na jak największy rozwój społeczeństwa - inaczej wymrzemy.
Co do demografii polecam ten wykład. Kiedyś go już polecałem, ale teraz widzę ile miał racji... 

 

Nord Stream 2 i kwestia wojny na wschodzie

Tutaj tak nadto nie będę się rozpisywać. Parę dni temu wyszła bardzo interesująca rozmowa Jacka Bartosiaka z Markiem Budziszem na temat obecnej tragicznej wręcz sytuacji geopolitycznej Polski. W skrócie - w każdym scenariuszu wojennym Polska traci bardzo wiele, za bardzo przez ostatnie lata wchodziliśmy w d/pę Amerykanów tym samym utwierdzając ich w przekonaniu, że jesteśmy przedmiotem w tej grze - rzeczą, dzięki której mogą zyskać trochę czasu nim przyjdą posiłki od nich. 

 

Rozpoczęcie wojny przez NATO z Rosją jest w naszym obecnym położeniu tragedią. Strategy&Future apeluje o utworzenie armii nowego wzoru, która byłaby w stanie nas bronić przed możliwym uderzeniem. 

 

Myślałem jeszcze, aby napisać o upadającej praktycznie Ameryce, ale to bardzo szeroki temat (w dodatku mają jeszcze pewien potencjał, aby wyjść na prowadzenie znów, ale po wygraniu Bidena znikomą widzę szansę na to). Wygrana Trumpa w 2016 roku wydawała się ostatnim krzykiem rozpaczy dojonej białej klasy średniej i białych biedaków wciąż wierzących w możliwy ponowny American Dream. O tym dlaczego pax americana nie ma przyszłości polecam książkę Aarona Clareya "Enjoy the Decline", gdzie ukazuje interesujące dane. 

Działa tu kilka kwestii nakładających się na siebie - zmieniająca się demografia (mniejszy procentowy odsetek białych; biali głosują na republikanów, a nie-biali na demokratów, przez których raczej na pewno Ameryka nie stanie się znowu wielka), ekonomia (olbrzymie zadłużenie, dodrukowanie w 2020 roku kilku bilionów dolców, tym samym USA okradło resztę świata, dla której dolar jest walutą transytową) oraz społeczne zmiany (poczucie winy, biali źli i wszystkiemu winni itd.). 

74pWBP2.jpg

 

dIHeX0A.png

 

To by było na tyle. Macie jakieś przemyślenia odnośnie tego? 

  • Like 7
  • Thanks 4
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Analiza bardzo dobra, ale nie da się przeanalizować rzeczy nieprzewidywalnych.

Kto kilka lat temu wyobrażał sobie, że Europa się rozjedzie pod wpływem emigrantów?

Ostatnio we Francji ponad 100 generałów napisało do Macrona, że kraj się rozpada.

W jakimś innym kraju podobnie, chyba w Hiszpanii.

Kto jest w stanie przewidzieć jak będzie wyglądał świat pod zarządem islamu?

A taka perspektywa jest coraz bardziej prawdopodobna.

Do tego Chiny, które wkrótce przelicytują USA.

Wojnę też łatwo zacząć, ale jak się dalej potoczy, to już inna sprawa.

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Strusprawa1 napisał:

Macie jakieś przemyślenia odnośnie tego? 

Robić zapasy.

Budować prywatne umocnienia.

 

....posprzątać piwnicę, wstawić tam fotel, baterie i pojemnik z wodą.

 

....ewentualnie lokum w leningradzie.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Pandemia świetnie pokazałą że warto byc przygotowanym na różne kryzysy nawet w niewielkim stopniu żeby nie stać w kolejkach, i mieć spokojniejszą głowę co przełoży się na mądrzejsze decyzje gdy reszta będzie panikować. 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Myślę ,że w kwestii demografii mocno zmieni kwestia "uporczywej terapii" czyli będą leczyć ludzi mających wyłącznie potencjał do samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie.

 

Bardzo prawdopodobne, że właśnie pokolenie dzisiejszego 1-4 latków będzie miało zastępowalność pokoleniową z małą górką.

 

Wojny nie będzie. Co najwyżej sankcjami się poprzerzucają i tyle. Już bardziej mnie zaciekawią ujemne stopy procentowe. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Pozostaje jeszcze kwestia, powiedzmy, jakości tej masy. Biały człowiek sam sobie włożył łeb w pętlę, a teraz chwieje się na trójnogim stołeczku.

Nie chce mi się teraz szukać linka. Pewien przechuj stand up'u, Bill Burr już prawie dekadę temu skręcił materiał pt: "My już mamy tego typa".

Cytat

Trzydzieści osób na fotografii. To nie zdjęcie rodzinne, to katastrofa ekologiczna

Cytat

Nie mówię: nie ruchaj. Ruchaj, ale wyjmuj!

Problemy, z którymi borykamy się dziś i będziemy borykać się jutro i dalej, to pokłosie tysięcy decyzji podjętych 50-100-200 lat temu. Nam tylko przyjdzie zapłać czyjś rachunek.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Ja mogę mieć bombelka, a nawet dwa. Choć ogólnie mnie wkurwiają 😁

 

Tylko... poproszę kobietę, która będzie WIERNA, będzie WSPIERAĆ i MOTYWOWAĆ i będzie OSZCZĘDNA. 

 

Z resztą sobie poradzę. Dziękuję. 

 

Aaa, nie ma takich? No to cóż, hasta la vista, bankomatem nie będę i jebie mnie w tym momencie demografia. 

 

Mając zabezpieczone odpowiednie środki, mogę sobie spokojnie dożyć kresu w domu starości, gdzie cycate blondyny będą roznosić kolację i mieć wyjebane na świat jako jedna z wielu opcji. 

 

Statystycznie i tak zdecydowana większość ludzi umiera samotnie, bądź w szpitalu, a nie w otoczeniu rodziny, więc co za różnica? 

Edited by maroon
  • Like 7
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
6 hours ago, Strusprawa1 said:

To by było na tyle. Macie jakieś przemyślenia odnośnie tego? 

Możemy zadać sobie pytanie: I co z tym fantem zrobić? Zakładając, że chcemy. 

 

1. Znaleźć osoby, myślące podobnie w Polsce. Tworzyć z nimi silne więzi społeczne oraz swojego rodzaju wspólnotę. 

2. To samo, co wyżej, tylko za granicą. Najlepiej w kraju, który nie jest skażony lewactwem oraz bez systemu emerytalnego. 

 

 

 

Edited by manygguh
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, maroon napisał:

Mając zabezpieczone odpowiednie środki, mogę sobie spokojnie dożyć kresu w domu starości, gdzie cycate blondyny będą roznosić kolację i mieć wyjebane na świat jako jedna z wielu opcji. 

Bardzo naiwne stwierdzenie zauważając papierkowość współczesnego pieniądza plus to, jak bardzo wartość jest relatywistyczna. Możesz odkładać, ale jeśli popyt będzie przeogromny (a będzie), to bardzo ciężko będzie go zrealizować. Straszny wydaje się świat, w którym cały wysiłek młodego pokolenia idzie w to, aby staruszek, któremu nie chciało się zrobić dziecka i zamiast tego w tym czasie robił inne rzeczy, miał załatwioną pielęgniarkę i nocniczek. Nienawiść nielicznego młodego pokolenia (jeśli nie wybierzemy migracji i staniemy się drugą Brazylią) będzie tak wielka, że z wielką przyjemnością będą rozdawać czeki na eutanazję.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Analiza trafna. Odkładając emocje na bok to co można zrobić to:

- wyemigrować z Europy do kraju gdzie masz poprawną demografię

- dywersyfikować swoje aktywa; krypto, złoto, srebro, akcje. Nieruchomości, ale tylko w największych miastach jak warszawa albo na zasadzie kupić i za 5/10 lat sprzedać. Nieruchomości poza największymi miastami będą bezwartościowe.

- dywersyfikować źródła zarobków

 

Generalnie ciężkie czasy nadchodzą a ludzie moralnie i duchowo są całkowicie zgnili to będzie sieka.

 

Na przykład już teraz beneficjentami nowego ładu będą emeryci. Emeryci i starzy ludzi to coraz większa grupa wyborcza w PL która będzie głosować PRZECIWKO młodym, pracującym ludziom. Tak działa demokracja.

 

Żeby rozwiązać ten problem to trzeba by było:

- Obalić demokracje to po pierwsze.

- Po drugie wprowadzić bykowe dla kobiet, dojebać singielki podatkami.

- Zamknąć granice, żeby ludzie nie uciekali.

- Przyjmować emigrantki, nie przyjmować facetów

 

Oczywiście to nierealne bo jesteśmy w UE bo śramto i owamto. Ale kraj w EU który będzie miał zdrową demografię bedzie potęgą. Niestety Polska podzieli los gorszy od Japonii. Będzie rzeźnia. Szykujcie się bo będzie jazda bez trzymanki w tym kraju za ~20 lat.

 

Nasze wszystkie systemy społeczne są oparte na zdrowej demografii, to się wzięło z czasów Bismarcka gdzie ludzie mieli po 5-6 dzieci :D Tylko patrzeć jak tu wszystko będzie płonąć.

Godzinę temu, Ramzes napisał:

Bardzo prawdopodobne, że właśnie pokolenie dzisiejszego 1-4 latków będzie miało zastępowalność pokoleniową z małą górką.

Bardzo mało prawdopodobne.

https://www.populationpyramid.net/poland/2039/

 

Jak ktoś chce uciekać to ma +- te 20 lat, później tu będzie bankructwo kraju a następnie może jakaś wojna domowa, ciężko powiedzieć. Nie wyobrażam sobie jakie będzie potrzebne opodatkowanie młodych by utrzymać ARMIĘ staruchów w niewydolnym systemie społeczno-emerytalnym. Aparat państwowy też się rozrasta. Kto będzie pracował na tych darmozjadów wszystkich. To się skończy bardzo źle, bardzo.

 

Żeby uratować ten kraj to większość par musiałaby już teraz mieć po 3-4 dzieci co jest całkowicie nierealne, trendy idą w przeciwną stronę. 

 

Każdy kto ma IQ wyższe od małpy widzi co tu się dzieje :)

Edited by Chicco
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Polska jest już stracona. Za kilka lat będzie to dom starców. Nie wiem w jaki sposób można zachęcić ludzi do zakładania wielopokoleniowych rodzin minimum 2 + 3. Jeżeli chcesz mieć spokojną starość to musisz mieć dobry zawód i wyemigrować do Ameryki Południowej. Brazylia, Argentyna to są bardzo dobre kierunki. Państwa może prymitywne z naszego punktu widzenia, ale najbliższe naszej kulturze, mocno na uboczu wielkiej polityki więc "bezpieczne". Ogólnie świat zmierza w bardzo złym kierunku. Uważam że najlepszym połączeniem jest życiowy zdrowy rozsądek i zawód w sektorze IT. Kase zarobisz, zawsze się gdzieś zakręcisz, zawsze możesz wyemigrować i robić zdalnie, a poletko w Brazylii czy w Chile sobie kupisz i z głodu nie zdechniesz. W Europie będą się napierdalać emigranci z Afryki z emerytami - tubylcami a ty sobie będziesz na to patrzył gdzieś z oddali i spokojnie dożywał swojego końca.

Edited by Agrael
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Ramzes napisał:

Już bardziej mnie zaciekawią ujemne stopy procentowe. 

Umożliwiają uzasadniony dodruk $ na stymulusy w przepełniony rynku konsumpcji, gdzie prawienikomu się nie chce pracować bo jest socjal + wrażenia z 'cyfrozy'.

  

Przykład.

Kiedyś aby obejżeć zdjęcie plaży z 'bali' 'taity' itp, trzeba było mieć znajomego na zachodzie aby gazetkę kolorową podesłał(ze zdjęciami).

Film był raz na tydzień w sobotę, często na czarno/biało....to się ludziom robić chciało.

 

Teraz karynki szukaką lastminute aby za część wypłaty polecieć w egieeepte, powzdychać przy kupie gruzu, na śmierdzący camelu.

 

...A jak wiadomo nie wyrzucamy płonącego panela przez okno.

reklama+camel+5.jpeg

 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Agrael napisał:

Uważam że najlepszym połączeniem jest życiowy zdrowy rozsądek i zawód w sektorze IT. Kase zarobisz, zawsze się gdzieś zakręcisz, zawsze możesz wyemigrować i robić zdalnie, a poletko w Brazylii czy w Chile sobie kupisz i z głodu nie zdechniesz.

Nawet nie IT, tylko jakiś zawód, który można wykonywać w 100% zdalnie. Jak ktoś tutaj ma rodzinę i zależy mu na dobru jego dzieci to tym bardziej powinien myśleć o emigracji. Będąc singlem można szybciej uciec. Do 2030 w PL będzie coraz gorzej ale nie na tyle źle, że wszystko pierdolnie więc to jest dobry czas by na spokojnie przemyśleć strategię działania. Jazda zacznie się po 2030.

 

Ludzie w tym kraju są naprawdę niepoważni i tępi jak but. Ale nie tylko tutaj to średnia światowa.

 

Białorusini i ukraińcy raczej nie załatają naszej dziury demograficznej a nawet jeśli to ta "mniejszość" stanowiłaby 20-30% obywateli, to rodzi inne problemy. Ale scenariusz w którym emigracja nas z wschodu uratuje to duuuużżżżaa naiwność.

 

Była szansa, że roczniki 80 i 90 uratują ten kraj, ale nie, laski i też częściowo goście idą w kierunku zachodnim. Mentalność 100% hedonisty, który sra na wszystko.

 

Edited by Chicco
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
20 minutes ago, Taboo said:

Nie rozumiem, przecież są. Skąd takie myślenie? Ze wszystkimi byłeś? 

A ty z ilma byłeś?, a czekaj, może z jedną jesteś, na którą robisz jak wół i racjonalizujesz sobie posiadaniem "rodziny"? Już widzę moralizatorskie pierdololo się zaczyna.

 

1 hour ago, Strusprawa1 said:

Bardzo naiwne stwierdzenie zauważając papierkowość współczesnego pieniądza plus to, jak bardzo wartość jest relatywistyczna.

Moja kasa i formy w jakiej ją trzymam, to nie twój problem, bro. Coraz bardziej jebie komuchami na tym forum. 

1 hour ago, Strusprawa1 said:

Straszny wydaje się świat, w którym cały wysiłek młodego pokolenia idzie w to, aby staruszek, któremu nie chciało się zrobić dziecka i zamiast tego w tym czasie robił inne rzeczy, miał załatwioną pielęgniarkę i nocniczek. 

Ajajaj. Ale ból dupy. Za to bardzo sprawiedliwy jest świat, gdzie wszyscy robią na Karynkę i jej patologiczne bombelki, co? 

 

To rób, śmiało. Możesz nawet całą pensję oddawać jakiejś mamie na pełny etat. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

A i jeszcze masz tą mafię związaną z nieruchomościami. Flipperzy i inne jebańce. Kurde powoli wychodzi, że za komuny było lepiej bo dostawałeś mieszkanie a teraz kurwa co z tego, że dobrobyt skoro musisz brać kredyt na 30 lat na bańkę. A jakiś bogaty cwel ci powie, że przecież nie musisz kupować. Patologia nieruchomościowa bardzo źle wpływa na dzietność. Dość, że masz dzieciaka który jest drogi to masz jeszcze kredyt na mieszkanie z zmienną stopą procentową. To jak chodzenie z bombą przyczepioną na plecach, jak pierdolną stopy to nic nie zostanie więc pozostaje modlitwa do boga, żeby były cały czas niskie.

 

Dojechanie deweloperów, flipperów i gości którzy wynajmują po 5, 10 mieszkań to powinien być priorytet i zagłosowałbym nawet na PIS jeśli by sie zobowiązali ich dojechać.

Edited by Chicco
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, Chicco said:

A i jeszcze masz tą mafię związaną z nieruchomościami. Flipperzy i inne jebańce. Kurde powoli wychodzi, że za komuny było lepiej bo dostawałeś mieszkanie 

Za komuny nie dostawało się mieszkania, tylko przydział na nie. I trzeba było wpłacać, mieć wkład i spłacać. I nie były to wcale małe kwoty versus zarobki. Na przydział często czekało się i 10 lat. Nie wszystkie miasta były "otwarte". Np. Warszawa. Prowincja nie miała szans na mieszkanie tutaj. 

 

Dostawali notable, partyjniacy, sbcy. Cała reszta ludu pracującego musiała bulić. 

 

Na sprzedaż/zakup prywatnie zgodę musiała wyrazić spółdzielnia. Nie było pełnej własności. 

 

Więc to nie był taki miód i maliny. 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
5 minut temu, maroon napisał:

Za komuny nie dostawało się mieszkania, tylko przydział na nie. I trzeba było wpłacać, mieć wkład i spłacać.

Moja praktycznie cała rodzina bardzo tanio wykupiła te mieszkania. Bardzo tanio. Moi rodzice niestety się nie załapali i mają kredyt frankowy na 20 lat który kończą płacić, ale ten kredyt jest śmiesznie niski w porównaniu z tym co jest teraz.

 

Obecna sytuacja na rynku nieruchomości to gorzej niż dramat. Wynajem w PL bardzo drogi, a mieszkania w dużych miastach pobijają wszystkie absurdalne rekordy. Jak jakiś rząd nie weźmie się za tę mafię to będzie dramat, tu jest potrzebna ingerencja państwa i nie na zasadzie dofinansowań jak w nowym ładzie bo to jeszcze zwiększy te ceny. Rośnie na naszych oczach nowa kasta pasożytów którzy bogacą się na biednych ludziach i ich desperacji.

Edited by Chicco
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, maroon napisał:

Moja kasa i formy w jakiej ją trzymam, to nie twój problem, bro. Coraz bardziej jebie komuchami na tym forum. 

Ajajaj. Ale ból dupy. Za to bardzo sprawiedliwy jest świat, gdzie wszyscy robią na Karynkę i jej patologiczne bombelki, co? 

 

To rób, śmiało. Możesz nawet całą pensję oddawać jakiejś mamie na pełny etat. 

Bardzo emocjonalnie do tego podszedłeś. Ostatnie czego bym się spodziewał, to nazwanie mnie komuchem. Nie jestem komuchem, ale niestety ostatnie lata nauczyły mnie, że społeczeństwo to system naczyń połączonych, gdzie każdy od każdego w pewnym względzie większym lub mniejszym zależy. Jest to zwykła kalkulacja. Wartość jest subiektywna, zmienna w czasie zależna od wielu czynników. Praca ludzka, wykształcenie itd. ma bardziej stałą wartość. Po prostu rozwala mnie myślenie, że antidotum na problem jest trzymanie oszczędności. Przez pewien czas może i to się udać, ale i tak najlepiej będą sobie radzić ci, którzy mają 2+ dzieci, które będą za nakazem prawa łożyć na rodziców (zresztą był kiedyś taki system i np. mój dziadek płacił swojemu ojcu, a sam dziadek miał 6 dzieci, więc chyba działało).

 

Nawet takie "pewne" aktywa jak nieruchomości w takiej sytuacji są niepewne - szczególnie w wymierającym społeczeństwie.

 

Problem chyba masz z pojmowaniem tego, że nie każde dziecko rodzi się u patologicznej rodziny i to, że nie trzeba płacić by naprawić sytuację. Obecny system jest tak zj/banie skonstruowany, że państwo płaci za starców i wyłącza się tutaj zależność tego, ze dzieci mają powstawać, aby to się trzymało, ale nie powstają, bo w głowach ludzi nie muszą, bo tak jest wygodniej. Każda rodzina wielodzietna jest patologiczna? Każdy kto zakłada rodzinę jest debilem, który jest nieoświecony przez prawo alimentacyjne w Polsce, a tylko oświeceni MGTOW odkryli sposób jak być niewyr/chanymi przez system - siedzieć w piwnicy i nic nie robić lub narzekać w internetach. Problem jest poważny i jeśli ktoś jest młody, to będzie miało gigantyczny wpływ na całe życie, decyzje i majątek.

 

7 godzin temu, Chicco napisał:

Obecna sytuacja na rynku nieruchomości to gorzej niż dramat. Wynajem w PL bardzo drogi, a mieszkania w dużych miastach pobijają wszystkie absurdalne rekordy. Jak jakiś rząd nie weźmie się za tę mafię to będzie dramat, tu jest potrzebna ingerencja państwa i nie na zasadzie dofinansowań jak w nowym ładzie bo to jeszcze zwiększy te ceny. Rośnie na naszych oczach nowa kasta pasożytów którzy bogacą się na biednych ludziach i ich desperacji.

Oprócz przyczyn spowodowanych przez stópki procentowe, jest jeszcze inna rzecz, która bardziej wiąże się z ekonomią - nie ma komu budować tych mieszkań. Pracowników w sektorze budowlanym bardzo brakuje i firmy ratują się Ukraińcami. Szkolnictwo zawodowe straciło na popularności na rzecz klas humanistycznych w liceach, które zresztą są na podobnym poziomie. Za komuny, jakkolwiek na mieszkanie trzeba było długo czekać, liczba budowlańców była ogromna, szczególnie w latach '70 gdy budowano za Gierka i był gigantyczny przepływ świeżej krwi w postaci wyżu demograficznego. Pomimo ogromnego popytu na mieszkania i zjebanego systemu ekonomicznego można rzec, że UDAŁO się go zrealizować i tu mozna podsumować, że było to za tym, że był duży rygor pójścia do liceum, więc dużo ludzi szło do zawodówki lub technikum 

Ostatnio jeszcze materiały podrożały, bo nagle się okazało, że "wszystkiego brakuje na świecie". 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, maroon napisał:

A ty z ilma byłeś?

Jak by nie patrzeć, wystarczy że byłbym z jedną. Wystarczy jedna by podważyć Twoje smutne wywody ;) Nie zrozum mnie źle, widzę co się dzieje z naszymi witaminkami, ale pojechałeś po bandzie i mi sie nie podoba takie generalizowanie i projekcja świata innym poparta Twoimi doświadczeniemi (niepowodzeniami?). Jak to się mówi - warto podróżować by poznawać inne perspektywy. Masz tu przykład użytkowników zamkniętych, którzy tylko o chadach potrafią pisać.

8 godzin temu, maroon napisał:

a czekaj, może z jedną jesteś, na którą robisz jak wół i racjonalizujesz sobie posiadaniem "rodziny"?

Oj nie nie, daleko od tego. Mam stałą partnerkę, z którą ustawiłem sobie odpowiedni dla mnie model związku i jest ok (słowo "ustawiłem" jest tutaj ważne, ale też podejście drugiej osoby równie ważne). Ale żadne mieszkanie razem, żadnych dzieci. Natomiast widzę w niej potencjał na więcej. Miałem wiele związków i takich które opisujesz, ale też takich które nie kwalifikują się do tego co opisałeś. 

8 godzin temu, maroon napisał:

Już widzę moralizatorskie pierdololo się zaczyna.

Nie spinaj się tak, warto rozmawiać ;)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
9 hours ago, Chicco said:

Moja praktycznie cała rodzina bardzo tanio wykupiła te mieszkania.

Nie wykupiła tylko wpłaciła wkład mieszkaniowy, mieszkanie nigdy nie było ich.

Chyba że mówisz o wykupieniu już po skończeniu komuny, to dokładnie nie wynika z treści, chyba że źle czytam.

Po drugie - na ten przydział czekało się kilkanaście lat i trzeba było mieć dzieci, bo inaczej można było czekać do us* śmierci.

Gdy dostałem przydział większość takich par jak moja miała ponad 35 lat i dwoje dzieci.

Wcześniej mieszkaj gdzie chcesz.

Za pomieszczenie w piwnicy domu pod Warszawą chcieli za pół roku z góry 80% tego co zarabiałem.

Wynajem pokoju kosztował połowę pensji, na wynajem mieszkania jednej nie wystarczalo i w dodatku nie bardzo można było wynajmować, robiło się to po cichu.

Byli i tacy, co brali tę kasę za pół czy nawet rok z góry a potem lokatorów wyrzucali.

Kasa była nie do odzyskania.

 

Wystarczy wspomnień o raju?

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
20 minutes ago, JoeBlue said:

.

 

Wystarczy wspomnień o raju?

 

Komunistyczny raj wyglądał tak:

 

- po sraj taśmę kolejka od 4 rano, bo akurat będzie dostawa

- na wycieczce zakładowej do Wilna, wszyscy całe plecaki pasty do zębów, bo akurat była

- talony na samochody do realizacji za 5 lat

- bilety na pociąg na wczasy FWP trzeba było dobre pół roku wcześniej rezerwować, a i tak dantejskie sceny się działy przy wsiadaniu

- szkoły "sześćsetki" pracujące na dwie zmiany od 8 do 18. Niektóre lata cały rok dymało się na drugą zmianę. 

- itp. itd.

 

Dobrze PRL to wspominają jedynie ci, którym "się wiodło". Badylarze, nomenklatura, służby, wojo. 

 

Dzieciaki skamlące jak to teraz jest źle, nie mają kurwa bladego pojęcia jak komuna wygląda. 

 

Szeregowy! Nie pierdol kurwa, tylko słonika na mordę i dwa stadiony zaa-pieer-daa-laj! Wykonać! 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

- niskie płace

- kredyt na 30-35 lat już po skończeniu nauki, spłacasz kredyt dopiero przed przejściem na emeryturę - psychika zniszczona i ciągła niepewność o jutro

- absurdalnie drogie mieszkania

- koszt wynajmu równy tyle co się zarabia bądź więcej

- prawo rozwodowe niszczące zdolność majątkową mężczyzn oraz faworyzujące kobiety

- ciągłe podwyżki wszystkiego co roku

- rząd ssie nasze pieniądze pod rożnymi pretekstami

- trudny dostęp do żłobków i przedszkoli

- wszystko mamy drożej niż na zachodzie Europy co jest wielką patologią, jeszcze mamy żywność, ubrania, kosmetyki 2 i 3 kategorii.

- zmienne przepisy w sprawie emerytury

- ciągłe eksperymenty typu reformy eduakcyjne, emerytalne, OFE itd i zawsze ludzie są poszkodowani

- rząd ostatnio niszczy przedsiębiorczość pod pretekstem zarazy

 

Kto NORMALNY sprowadzi na świat dziecko w takich warunkach?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.