Jump to content

Klient premium lepszy od leszcza biedola


Recommended Posts

Dlaczego nie warto współpracować z leszczami, którzy płacą grosze?

 

Kolejny raz się u mnie temat potwierdza.

 

Odpowiedziałem niedawno na ogłoszenie powiedzmy klienta z kategorii premium. No i myślę sobie, jaką stawkę zaproponować, bo w sumie chciałbym pracować przy takim projekcie, a jednocześnie nie chcę przesadzać. A dobra walnę taką, zobaczę, najwyżej do negocjacji. Wysłałem aplikację. No i typol się odzywa z informacją, że super, a podana stawka to będzie pewnie większa i jeszcze się odezwie z tematem i żebym potwierdził zainteresowanie (zagwarantował większą stawkę niż podałem, bez oszukiwania). Dlatego radzę Panom przechodzić zawsze na klientów wyższej klasy. Taki 1 zastępuje często 10 leszczy. Odkąd zmieniłem ten paradygmat to nie mam żadnych problemów z klientami, którzy po prostu dobrze płacą. Jeszcze w sumie nawet mniej wymagają. Bardziej stawiają na szybki, uczciwy kontakt i dotrzymanie terminów. A z biedolami zawsze, a to zawsze były problemy.

 

Okazuje się, że łatwiej nawet pracować przy wyższych stawkach niż przy niższych, co jest w pewnym sensie paradoksalne. Potwierdzacie, czy zaprzeczacie? 😆

  • Like 24
Link to post
Share on other sites

Potwierdzam. Od januszy biznesu jak najdalej, mało płacą i jeszcze z opóźnieniami, a wymagania że łoooo panie, wszystko się takiemu należy, najlepiej gratis.

Kluczowe jest rozpocząć współpracę od razu z zadowalającą stawką. Podejście na zasadzie złapania klienta i potem zwiększenia ceny za jakiś czas nie sprawdza się w praktyce.

  • Like 9
Link to post
Share on other sites

Przywództwo jakościowe w przypadku nisz, wyspecjalizowanych działalności czy podobnych obszarów funkcjonowania biznesowego (poza tymi w dużej, albo bardzo dużej skali i zasięgu, ale to również nie jest stuprocentowa reguła) z reguły zawsze da lepszy efekt niż przywództwo kosztowe. Jak to mówi jeden z mądrych ludzi z szeroko pojętej branży internetowej, Maciek Dutko - nie bądź cenodajką :)

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Zgadza się dlatego zawsze powtarzam, że najlepiej współpracować z ludźmi kompetentnymi, rozwojowymi, z umiejętnościami i kwalifikacjami.

Dodatkowo na starcie ustalić określone zasady, stawki i współpracę.

Natomiast u bidoli, Januszy biznesu nie ma jasnych, klarownych decyzji mało tego nie dość, że ciągną cię w dół to jeszcze wykorzystują na potęgę.

Jak zobaczą, że jesteś lepszy od nich będą próbować cię zniszczyć bo ich ból dupy tego nie wytrzyma.

Dlatego warto odsiewać ziarno od plewa i iść naprzód w życiu, bo czasu, zdrowia, straconych szans i okazji nikt Ci nie zwróci. 

 

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

True. Brak presji narobisz się, a nie zarobisz. 

 

Nie jest to oczywiście reguła, ale zazwyczaj praca po kosztach generuje później jakieś problemy. Często jest potem "a dej pan jeszcze w gratisie". 

 

Tani klient rzadko wraca. 

Edited by maroon
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mac napisał:

Bardziej stawiają na szybki, uczciwy kontakt i dotrzymanie terminów. A z biedolami zawsze, a to zawsze były problemy.

Kurwa, a ja się takich zleceniobiorców nie mogę doszukać. Zawsze trzeba dopilnować by było zrobione itd. 

 

Ja nie chce zaprzątać głowy pierdołami, jak widzę że robota sprawnie konkretnie zrobiona bez "wybrzydzania" to nieraz dorzucam extra. A jak trzeba tracić czas, nerwy i pilnować czy zrobili robotę... To mi się odechciewa potem gadać o pieniądzach i kolejnych zleceniach.

 

Jeszcze lepiej jak jeszcze roboty nie zaczął a już myśli ile kasy zedrzeć... 

 

Mam jednego gościa z pewną sprawą dogadanego, mam do niego takie zaufanie że na telefon 2-3 zdania ustalam co i jak i wiem że będzie zrobione nawet nie pytam ile będzie kosztować. Robota zrobiona, cyk, faktura, kasa w ten sam dzień. Nawet jeżeli przepłacam u niego o 100 zł to wiem że mam zaoszczędzone 10 telefonów i srania się bzdetami które podnoszą ciśnienie... 

 

Cena za tzw. święty spokój, niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak niewiele trzeba dołożyć by wziąć więcej kasy. 

  • Like 6
Link to post
Share on other sites

Potwierdzam Bracie @mac

4 godziny temu, mac napisał:

 

Okazuje się, że łatwiej nawet pracować przy wyższych stawkach niż przy niższych, co jest w pewnym sensie paradoksalne. Potwierdzacie, czy zaprzeczacie? 😆

 

To pozorny paradoks ale z klientami premium zawsze mniej pracy, łatwiej, przyjemniej i obie strony zadowolone.

 

Leszczom zawsze drogo, wszystko źle, szukają byle pretekstu do urwania jeszcze z ceny, która i tak jest niska. Poza tym są niesłowni i często wręcz aroganccy. Mają poczucie, ze jak płacą tymi wszami to wszystko im się należy.

 

Klienci Premium prezentują zazwyczaj wysoki poziom kultury i dialogu. Współpraca oparta na wzajemnym zrozumieniu i dialogu co przekłada się na wymierne efekty.

 

Osobiście u mnie poszanowanie mojej pracy przekłada się na jej wynik. Kto szanuje mnie i moją pracę powoduje z automatu, że sam szanuję Jego i jego pieniądze dwa razy jeszcze bardziej. To wzajemne zrozumienie działające w obie strony aby uzyskać najwyższy poziom rzetelności i satysfakcji ze współpracy.

 

Leszczy i biedoli po prostu omijać szerokim lukiem. Zawsze współpraca  z nimi daje bardzo słaby albo wręcz negatywny wynik.

Edited by SennaRot
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 hours ago, Obliteraror said:

poza tymi w dużej, albo bardzo dużej skali i zasięgu, ale to również nie jest stuprocentowa reguła

Z tego co widzę po moim podwórku, a więc jednostkowa skala, plus ekstremalnie niska liczba dostawców w skali świata, jeśli zaproponuje się niższą cenę niż konkurencja, to znaczy że "coś jest nie tak", i większość klientów pójdzie tam, gdzie wiedzą że muszą zapłacić więcej. Po czym ewentualnie tam się będą januszować o lepszą cenę czy gratis :) Natomiast jak jakiś klient januszuje od początku i kieruje się głównie ceną, to bardzo szybko z rynku wypada (dobra analogia to zupa owocowa - jak za każdy owoc zapłacisz uczciwie, to raczej wyjdzie - jak będzie się kupować wszystko jak najtaniej, to większa szansa że jeden zgniłek całość zniszczy).

4 hours ago, mac said:

Okazuje się, że łatwiej nawet pracować przy wyższych stawkach niż przy niższych, co jest w pewnym sensie paradoksalne

Trochę to tak, że płacąc za jakość, podświadomie "podwyższasz" kwalifikacje wynajętego pracownika, jego autorytet. "Zapłaciłem tyle, że musi się znać i wiedzieć lepiej". Aha, zazwyczaj nie sprawdza się w budowlance!

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Kespert napisał:

Aha, zazwyczaj nie sprawdza się w budowlance!

Oj tak... mój portfel podpisuje się pod tym... 

Edited by slavex
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

U mnie w biznesie fizycznym ten sam schemat zastosowałem, jako że ogarniam marketing internetowy to mogę sobie wybierać klientów i narzucać wysokie stawki i nigdy nie miałem z nikim problemów, a 2 lata już ogarniam temat. Czasami podsyłam klientów kumplowi ze wsi, na pewno ma niższe stawki i sporo miał problemów z klientami, nawet zamknął biznes bo mu niektórzy nie płacili... 

 

Na ludzi +60 lat trzeba uważać, szczególnie babcie, bo widzisz, że babcinka biedna to zaniżasz stawkę i kurwa jak dasz palec to od razu całą rękę chce upierdolić, a przy okazji zrób Pan jeszcze to, i to.... 

Edited by radeq
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
10 hours ago, Iceman84PL said:

Zgadza się dlatego zawsze powtarzam, że najlepiej współpracować z ludźmi kompetentnymi, rozwojowymi, z umiejętnościami i kwalifikacjami.

Dodatkowo na starcie ustalić określone zasady, stawki i współpracę.

Natomiast u bidoli, Januszy biznesu nie ma jasnych, klarownych decyzji mało tego nie dość, że ciągną cię w dół to jeszcze wykorzystują na potęgę.

Jak zobaczą, że jesteś lepszy od nich będą próbować cię zniszczyć bo ich ból dupy tego nie wytrzyma.

Dlatego warto odsiewać ziarno od plewa i iść naprzód w życiu, bo czasu, zdrowia, straconych szans i okazji nikt Ci nie zwróci. 

 

Mam taką sytuację teraz. Zatrudniłem się u podwykonawcy DHL. Nie dosyć że widze jakie to korpo to jeszcze mam ciągłę problemy z samochodem. Kluczyk nie przekręca się w stacyjce przez co nim wiercę i po 10 - 20 razy. Od drzwi odeszła klamka - została mi w ręku (i wiem że mnie się o to wini bo gadałem z klientami którzy sprawę znali od szefa). Zawiasy przez pierwsze 2 tygodnie nie działały w tylnych drzwiach przez co cały czas musiałem pilnować żeby kogoś nie jebnąć drzwiami. Kluczyk pare dni nie miał centralnego zamka (rozleciał się) potem długopisem musiałem uruchamiać zamek tylnych drzwi w kluczyku. Wymienił.  Robie prawie 80 stopów + 20 zleceń. Wychodzi 100 stopów na dzień. W aucie nie mam klimy i jest goręcej niż na zewnątrz. Leje się ze mnie tak że na koszulce mam wytrąconą sól. Wyglądam jak zebra. Pot dosłownie kapie mi z czoła. Straciłem parę kilo. Paczki cięzkie w chust. Rozładowuje się i rozliczam 40 minut. 6 rano na magazynie. Szukanie paczek wśród paczek innych kierowców (bajzel). Kary pieniężne za wszystko. Wyjeżdżam z 130 paczkami wracam z samochodem wyładowanym po sufit. Mało śpię. Tydzień w pracy to przetrwanie. Kumpel z poczty się odezwał odnośnie pracy na ciężarówki. Pewnie bedę z tym działał. Praca daleko ale pierwsze doświadczenie bym zdobył a to furtka do ścieżki dalej. To dobra okazja bo gość w porządku (a różnie to bywa wśród kierowców - chujów nie brakuje), i by mnie wprowadził w temat i w końcu bym zaczął. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Potwierdzam. Kiedyś zajmowałem się handlem, miałem sprowadzone auto:

Alufelgi plus ładne opony.

Sprawne podzespoły.

Silnik i reszta ok.

Full wyposażenie.

 

Auto wypadło z drogi, 3x szyba zbita, zderzaki i maska. Ale drzwi, błotniki czy lampy całe. Dałem cenę 750 złotych (gdzie koła na złomie alu na kilogramy 200zł, silnik 5-7 stów więc bardzo tanio), gdyż auto było i tak za 100e plus miejsce na lorze za free, a że zagracało chciałem zarobić z dwie stówy i wypad z tym. To się ludzie zaczęli odzywać, jaki to jestem pojebany że chcę tyle za rozbity samochód, masakra. A jak przyjechał klient, oglądał auto za 750zł jakby kupował Mercedesa, jeszcze 50 udarł ale spuściłem z ceny tylko dlatego, że stałem kurwa godzinę z jełopami w deszczu, a chłopaki przywieźli nowy transport a ja musiałem to odebrać i nie opłacało mi się stać o 200zł z głupkami. Zarobiłem łącznie ze 170zł,. No kurwa biznes życia, a wóz można było legalnie rozebrać i skasować 2-3x tyle gdyż miał zagraniczne kwity. 

 

W auto handlu jest taka zasada: im tańsze auto, tym większe ścierwo ludzkie dzwoni, zawraca gitarę, opowiada historie z życia, jakby mnie obchodziło co oni mieli za problemy z autem.

Im tańsze auto, tym biedniejsi i głupsi ludzie się interesują, oglądają, bujają, patrzą pod spód gdzie koszt sprawdzenia auta na diagnostyce to 20 zł i masz kurwa z grubsza ogólny stan pojazdu i widzisz jak człowiek jak blacha pod spodem, ale nie, szkoda 20 zł a potem pretensje o grata za 5 tysi, że gdzieś rdza albo coś. 

 

 

  • Like 9
Link to post
Share on other sites

Nie tylko klienci premium są lepsi, również kontrahenci, którzy np. dostarczają tobie usługi lub półprodukty czy materiały też lepsi są z półki premium.

 

Będą terminowi, niezawodni, nie robią problemów z reklamacjami, bo muszą dbać o reputację.

 

Zasada prosta jeden zadowolony klient poleci cię 1-2 nowym, jeden niezadowolony obrobi dupę przed 20 toma.  

 

 

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Podpisuję się rękami i nogami. Mam firmę budowlaną i znam ten ból od podszewki.

Przy remoncie zawsze dochodzą nieprzewidziane pracę do wykonania których jak wiadomo nikt nie zrobi "w cenie", ale jest grono takich dla których to dość oczywiste a jeszcze większe takich dla których się to w głowie nie mieści. Polska mentalność cebularzy, dobrze to najlepiej za pół darmo, a ten który wolą więcej to naciągacz i złodziej. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 24.06.2021 o 11:50, mac napisał:

Dlaczego nie warto współpracować z leszczami, którzy płacą grosze?

 

Kolejny raz się u mnie temat potwierdza.

 

Odpowiedziałem niedawno na ogłoszenie powiedzmy klienta z kategorii premium. No i myślę sobie, jaką stawkę zaproponować, bo w sumie chciałbym pracować przy takim projekcie, a jednocześnie nie chcę przesadzać. A dobra walnę taką, zobaczę, najwyżej do negocjacji. Wysłałem aplikację. No i typol się odzywa z informacją, że super, a podana stawka to będzie pewnie większa i jeszcze się odezwie z tematem i żebym potwierdził zainteresowanie (zagwarantował większą stawkę niż podałem, bez oszukiwania). Dlatego radzę Panom przechodzić zawsze na klientów wyższej klasy. Taki 1 zastępuje często 10 leszczy. Odkąd zmieniłem ten paradygmat to nie mam żadnych problemów z klientami, którzy po prostu dobrze płacą. Jeszcze w sumie nawet mniej wymagają. Bardziej stawiają na szybki, uczciwy kontakt i dotrzymanie terminów. A z biedolami zawsze, a to zawsze były problemy.

 

Okazuje się, że łatwiej nawet pracować przy wyższych stawkach niż przy niższych, co jest w pewnym sensie paradoksalne. Potwierdzacie, czy zaprzeczacie? 😆

Totalnie tak ! Zgadzam się z każdym zdaniem. Kolejny raz - ukłony za Twoje podejście do wielu spraw - osobistych , zawodowych, jasno formułowane w sumie proste myśli i dzielenie się nimi tutaj. 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Kilku kolegów mechaników, którzy założyli własne warsztaty zrezygnowali z tego. Dwóch na wsi, jeden w mieście. Co chwila problem z klientami, a na wioskach przyjeżdżali o każdej porze i robota na już. Jeden zmienił lokację, dał zaporowe ceny, drugi do warsztatu w mieście a trzeci za granicą, i ma 4x tyle co w PL - wystarczy fach w ręku i język.

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.