Jump to content

Recommended Posts

Aktualnie szukam pracy bo zostałam zwolniona po macierzyńskim i wszędzie widzę albo 2900-3000 brutto albo B2b. 

Ale te b2b to chyba niezły ryzyk? Albo się uda i zarobisz albo będzie się na fajnym -. Przed ciążą miałam 3500-4000 tys na rękę i myślałam, że teraz będę mieć podobnie ale jest straszna lipa. I to było mądre pracowanie, mało pracy dużo kasy. Miałam czas na wszystko, czekam bo chce wrócić tam ale wątpię by mnie wzięli, będę w ciężkim szoku jak mnie wezmą.  xd

Miasto 130tys mieszkańców. 

Nie wiem czy covid miał wpływ na rynek pracy, pewnie tak ale teraz ciężej o pracę, ja tak to widzę.

 

A u Was babki jak? 

 

PS. Moje ambicje zarobkowe kończą się na 4 tys na rękę, u nas od zarabiania kokosów jest mój MEN. Ja chcę mieć lekką pracę by mieć siłę zająć się domem. 😁

 

  • Like 5
  • Confused 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 55
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ja mam chłopie wyjebongo na życzenia pań. Robię swoje, gdy robiłem po 200h miesięcznie godzin, to zawsze wydawałem większość siana na swoje własne przyjemności. Nikt za mnie nie będzie zarabiał, w prz

Teraz już rozumiem, dlaczego spora część córek osób znanych publicznie, które mając możliwości, pozycje i pieniądze mogłyby zrobić dużo wartościowego - zostaje blogerkami. Dla mnie to nie jest ta

A co jeśli mężczyzna chciałby tak żyć na luzie? Mam wrażenie, że płeć męska jest w tym systemie niewolnikiem, od zapierdzielania. Młode laski to chcą mieć high life oraz modela, same nic sobą nie repr

Jestem w sumie oprócz działalności na dwóch 3/4 etatu (czyli łącznie 1,5 etatu) - bo już pisałam, że są środki z unii do rozdania dla różnych projektów. Trzeba założyć działalność na ścianie wschodniej, mieć jakiś pomysł na biznes, stworzyć zespół, gdzie każdy ma przypisany etat i złożyć wnioski. Managerowie inkubacji prowadzą te warsztaty przez rok - wiec przez rok musisz jeździć na konferencje, robić szkolenia, pisać modele biznesowe, itd. potem tworzą Ci (zewnętrzna firma z przetargu) produkt MVP itd. Mam na każdym po 4 tys. złotych właśnie netto - bo ten etat musi być bardzo zbliżony do realnych zarobków na rynku. To polecam panom, którzy się zastanawiają, czy nie spróbować z jakimś swoim biznesem. Trzeba mieć 15% wkładu własnego, czyli 150 tys. (można kredytować). Obszary działalności są przeróżne: od rolnictwa, po zaawansowane technologie.

Jeżeli ktoś chce spróbować sam sobie stworzyć miejsce pracy to polecam skorzystać z tej unii - oni mają na to pulę kilkuset milionów i muszą je przeznaczyć na firmy. W sumie prowadzę dalej swoją działalność, która jest zbieżna z tymi projektami, więc i tak dalej skupiam się na tej działalności.

Dla kobiety najfajniejszy jest etacik, bo po 8 godzinach trzaskasz drzwiami i jedziesz nad jezioro. Działalność ma ten plus, że ostatnio jeździłam z synem po lekarzach cały dzień, bo zachorował i nikomu nie musiałam się z tego tłumaczyć zbytnio - tylko klientów przepraszałam za opóźnienia.

Przed ciążami byłam na etacie, to zarabiałam dokładnie 5700 brutto, potem otworzyłam tę działalność, wcisnęłam się w te projekty itd. to już nawet nie patrzę na konto, bo po prostu z tego można utrzymać na wysokim poziomie całą rodzinę i jeszcze sporo odłożyć i zainwestować - ale niestety to nie jest bezkarne.

Ja Ci polecam podszkolić języki - systemów i procedur Cię nauczą, a języki musisz sama ogarnąć - i za to właśnie muszą zapłacić.

 

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Lalka napisał:

Ale te b2b to chyba niezły ryzyk? Albo się uda i zarobisz albo będzie się na fajnym -.

 

Nie wiem o jakiej branży mówisz, więc mogę się mylić, ale B2B w ofertach o pracę to zwykle tylko forma rozliczenia. Tak samo jak w przy UoP umawiasz się na określoną kwotę, przychodzisz do biura itd. Różnica jest tylko taka, że na koniec miesiąca wystawiasz fakturę.

Link to post
Share on other sites

@iwamori Chyba dzisiaj widziałam ofertę z Millennium b2b bez podstawy. Więc nie masz klientów nie masz kasy.

 

5 godzin temu, Amperka napisał:

Ja Ci polecam podszkolić języki - systemów i procedur Cię nauczą, a języki musisz sama ogarnąć - i za to właśnie muszą zapłacić.

To co umiem już mi starczy, ja chcę lekką pracę, bez weekendów i iluś tam zmian. Max 8 h. :D

Jutro mam rozmowę w banku. 

Co do działalności to mój zamknął i przeszedł na UOP i pierwszy raz w życiu dostanie urlop, finansowo też na plus, a pracuje zdalnie. Więc tu też nie ma reguły 🤷.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Do tej pory pracowałam jako nauczyciel za zawrotne 3k na rękę (licząc stałe nadgodziny).

Właśnie zaczynam pracę w korpo i będę startować z pensji 4k na rękę, ale szczerze mówiąc nie wiem czy jest to dobry ruch. Oczywiście możliwości finansowe o wiele większe niż w szkole, gdzie 4k zarabiałabym za minimum 6 lat i raczej już bez szans na więcej. Z drugiej strony w szkole jest mniej godzin, można dzieciaki odebrać o normalnej porze z przedszkola, wolne wakacje itp. Praca w korpo za to w domu, odpadają dojazdy, więc też jest szansa, że jakoś da się to pogodzić z życiem rodzinnym. Jednak wizja 8 godzin siedzenia na dupie mnie przeraża, praca w szkole jest aktywna - raz robię polski, raz matmę, raz gramy w piłkę, idziemy na spacer itp. Niestety zawsze dokłada się z własnej kieszeni żeby uatrakcyjnić zajęcia, co mnie irytuje, bo nie dość, że zarobki słabe to jeszcze kupuję pomoce dydaktyczne za własne pieniądze.

Przyznam, że to u mnie teraz temat numer jeden. Plan jest taki, że w czwartek zaczynam pracę w korpo. Jak po miesiącu stwierdzę, że w korpo uchodzi ze mnie dusza to od września normalnie pracuję dalej w szkole a z korpo rezygnuję. 

Życzę powodzenia w na jutrzejszej rozmowie @Lalka :) 

Edited by catwoman
Link to post
Share on other sites

@catwoman

Dobry start skoro daja Ci od poczatku 4 k netto :) Jaka branza jesli mozna wiedziec? Teraz juz Ci sie zmieni rowniez ilosc dni wolnego w roku :) Bedzie 26 dni urlopu, a w szkole mialas np. wakacje, ferie zimowe i takie rozne. Od razu Ciebie z korpo skierowali na home office?

Link to post
Share on other sites

@nowy00 branża IT :) Home office od początku ze względu na pandemię, normalnie musiałabym przez 3 pierwsze miesiące chodzić do biura. Fakt, znacznie zmniejszy się ilość wolnego, z drugiej strony to jest praca od-do i odpadnie mi wieczorne przygotowywanie się do zajęć, wymyślanie, drukowanie, laminowane pomocy itp. A i urlop wezmę kiedy będę chciała i np. koncert Rammstein w środku tygodnia na drugim końcu Polski nie będzie problemem ;) Tym nie mniej obawy mam wielkie i kto wie co przyniosą najbliższe tygodnie, być może z podkulonym ogonem wrócę do szkoły ;) 

 

Edited by catwoman
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 13.07.2021 o 11:56, iwamori napisał:

 

Nie wiem o jakiej branży mówisz, więc mogę się mylić, ale B2B w ofertach o pracę to zwykle tylko forma rozliczenia. Tak samo jak w przy UoP umawiasz się na określoną kwotę, przychodzisz do biura itd. Różnica jest tylko taka, że na koniec miesiąca wystawiasz fakturę.

A także brak płatnego urlopu, więcej na głowie (Zus, US). B2B to może być raj, a może być piekło. Dużo zależy od firmy i umowy z nią. Imo, nie opłaca się b2b poniżej 4500 na rękę

Edited by Libertyn
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Powodzenia @Lalka

Dlatego nie zachodzę w ciążę - brak stabilizacji na rynku pracy, a męża mam z bidy, mnie i dziecka nie utrzyma.

Przeszłam w tym roku degradację w firmie (by zachować etat). Troszkę czuję się jak gówno, no ale kasa na kursy/studia musi być, więc ambicje w kieszeń, bo chleba nikt nie da.

 

Pracuję z kobitkami, które mają fajny komfort życiowy - mężowie zarabiają spoko pieniądze, one chodzą do pracy, by w domu nie siedzieć i ich ostatnią troską jest właśnie...praca. Ładne, zadbane kobiety, które mają spoko życie - ładny dom, dzieci, wakacje, po pracy chillout na tarasie i foto na insta.

Tak należy żyć (jako kobieta).

  • Thanks 1
  • Haha 2
  • Confused 1
  • Sad 2
Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, maggienovak napisał:

Pracuję z kobitkami, które mają fajny komfort życiowy - mężowie zarabiają spoko pieniądze, one chodzą do pracy, by w domu nie siedzieć i ich ostatnią troską jest właśnie...praca. Ładne, zadbane kobiety, które mają spoko życie - ładny dom, dzieci, wakacje, po pracy chillout na tarasie i foto na insta.

Tak należy żyć (jako kobieta).

Ja to akceptuje po warunkiem że kobieta szanuje faceta. A nie po nim psychicznie "jeździ". Niestety niektórym mało i trzeba brać rozwód i wszystko rozpierdolić. 

Edited by slavex
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
W dniu 13.07.2021 o 08:03, Lalka napisał:

A u Was babki jak?

Jestem przed wejściem na rynek pracy i stanowisko w którym chciałabym zdobyć doświadczenie ma wejście 3000-4000 brutto dla juniorów (zazwyczaj studentów, więc brutto=netto). Znacznie większe pieniądze można uzyskać przy pracy dla klientów zagranicznych. Niestety w pakiecie wysoka rywalizacja i pracodawcy, którzy sami nie wiedzą czego oczekują (młody zawód; na jednej rozmowie o pracę byłam poproszona, aby "osobie starej daty" wytłumaczyć jak działa aplikacja).

 

Ale docelowo chcę sama świadczyć usługi. Nie zadowalają mnie stawki jakie oferuje Polski rynek pracy praktycznie w żadnej dziedzinie.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, maggienovak napisał:

Pracuję z kobitkami, które mają fajny komfort życiowy - mężowie zarabiają spoko pieniądze, one chodzą do pracy, by w domu nie siedzieć i ich ostatnią troską jest właśnie...praca. Ładne, zadbane kobiety, które mają spoko życie - ładny dom, dzieci, wakacje, po pracy chillout na tarasie i foto na insta.

Tak należy żyć (jako kobieta).

A co jeśli mężczyzna chciałby tak żyć na luzie? Mam wrażenie, że płeć męska jest w tym systemie niewolnikiem, od zapierdzielania. Młode laski to chcą mieć high life oraz modela, same nic sobą nie reprezentując, a zwykły chłopak do odstrzału. 

  • Like 8
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Ksanti napisał:

A co jeśli mężczyzna chciałby tak żyć na luzie? Mam wrażenie, że płeć męska jest w tym systemie niewolnikiem, od zapierdzielania. Młode laski to chcą mieć high life oraz modela, same nic sobą nie reprezentując, a zwykły chłopak do odstrzału. 


To niech sobie żyje na luzie. Nikt za nim z czarnoprochowcem chodził i groził mu nie będzie, jeżeli nie spełni wyimaginowanych standardów kobiet.

Pisałeś, że Twoje wymagania to kobieta 7/10, bo masz już swoje standardy po przeszłych partnerkach i nie chcesz z nich schodzić, więc what's the point? Chyba rozumiesz, że każdy liczy dla siebie ugrabić jak najlepiej - a nie jak najgorzej. 

To jest normalne i naturalne, że wszyscy chcą dużo małym kosztem, bo po co mieć mało, dużym kosztem?

 

Płeć męska jest zawsze niewolnikiem i drugiej kategorii w porównaniu do samic. Wystarczy jeden samiec do rozrodu, reszta może nie istnieć i wszystko będzie ok. Nawet ryby odpierdalają jakieś szopki, żeby zaruchać, pingwiny szukają ładnych kamyków, a my mamy zarabiać ładne pieniądze. Tyle.

 

@Ksanti jesteś już tu długo, powinieneś to zrozumieć i zaakceptować, że taka jest kolej rzeczy - mężczyźni są od zapierdalania, bo na nas zawsze bazowało ewolucyjne przetrwanie, a nie do końca na kobietach. Czasy się zmieniły, ale podejście "wiszące w powietrzu" - nie za bardzo.

 

Takie życie. Jesteśmy tylko małpami 2.0, z bardziej zaawansowanymi funkcjami obsługi i interpretacji wycinka rzeczywistości - jakiegoś 1-2% tego co widzimy postrzegamy za "rzeczywistość" - wystarczy, że miałbyś inaczej zbudowane oko i świat wyglądałby zupełnie inaczej, a poprzez to jakość życia byłaby różna.. Nasze 95-98% problemów jako ludziny, to problemy bezpośrednio związane z przetrwaniem i towarzyszącym mu rozrodem. Właściwie wszystko jest temu podporządkowane, więc pretensje względem kobiet są raczej nietrafione - bo po co niby one mają schodzić ze swoich wymagań, skoro gdyby to zrobiły, to mogą same sobie utrudniać życie? ;) 

Edited by Messer
  • Like 8
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Messer napisał:

Takie życie. Jesteśmy tylko małpami 2.0, z bardziej zaawansowanymi funkcjami obsługi i interpretacji wycinka rzeczywistości - jakiegoś 1-2% tego co widzimy postrzegamy za "rzeczywistość" - wystarczy, że miałbyś inaczej zbudowane oko i świat wyglądałby zupełnie inaczej, a poprzez to jakość życia byłaby różna.. Nasze 95-98% problemów jako ludziny, to problemy bezpośrednio związane z przetrwaniem i towarzyszącym mu rozrodem. Właściwie wszystko jest temu podporządkowane, więc pretensje względem kobiet są raczej nietrafione - bo po co niby one mają schodzić ze swoich wymagań, skoro gdyby to zrobiły, to mogą same sobie utrudniać życie? ;) 

Teraz już rozumiem, dlaczego spora część córek osób znanych publicznie, które mając możliwości, pozycje i pieniądze mogłyby zrobić dużo wartościowego - zostaje blogerkami.

Dla mnie to nie jest takie oczywiste. Ostatnio był u mnie na wynajmie młody chłopak - 26 lat, robi skomputeryzowane protezy rąk, protezy neuronowe. Sprzedaż nie jest wysoka - bo koszt protezy wysoki, ci którzy nie mają ręki nauczyli się działać jedną itd. ale naprawdę niesamowity człowiek, który w coś wierzy.

 

Rozumiem przekaz, ale słabo mi się robi, jak czytam, że trud i wysiłek tak bardzo przeraża ludzi.

@maggienovak masz plan na siebie, konsekwentnie go realizuj. Dzieciak musi mieć zapewniony byt, ale bez przesady. Jak dasz mu wzorce pracującej i konsekwentnej osoby, to dalej już sam pociągnie to wszystko - kolejnym pokoleniem nadbuduje Twoje osiągnięcia (które mogą okazać się owocne dopiero za 20 lat).

U mnie w domu było bardzo skromnie, bo rodzice co zarobili, to nadpłacali kredyty, teraz po 30 latach spłaty wielomilionowych kwot mają same dochody. Mają po 60 lat i w sumie dalej żyją dość skromnie, Ja już potrafię bardziej cieszyć się życiem, żyć bardziej z rozmachem, ale za największy dar poczytuję umiejętność życia o niskim standardzie - gdyby mnie życiowa sytuacja zmusiła. Tak wspominam dzieciństwo  - wspólna praca, trud, potem wspólny wypoczynek: skromnie ale razem.

Teraz muszę się bardziej nakombinować, żeby dać to samo swoim dzieciom - bo dziecko nie jest głupie, widzi że się powodzi.

I uważam, że dziecko musi wiedzieć, że może być ciężko, że trzeba umieć zacisnąć pasa itd. Mimo, że stać mnie na wiele, nie kupuję wielu zabawek - głównie puzzle, mam ogródek i sad - żeby dzieci widziały, że nie wszystko bierze się ze sklepu, że o coś trzeba dbać. Mamy psy, które trzeba karmić i kąpać. Dziecko ma wiedzieć, że każdy dzień to trud i wysiłek, a jak jemu akurat ułoży się życie lepiej, to będzie pozytywnie zaskoczony. A znam takie dzieciaki, że jak im w czasie wakacji ktoś jednego dnia nie zagospodaruje (całe wakacje muszą być fajerwerki) to potrafią powiedzieć "wy to nas nigdzie nie zabieracie, w dupie byliśmy" - gówniarz 10 lat - tak bardzo rodzicom zależało, żeby dzieciak żył tylko przyjemnościami (które rzecz jasna kosztują), żeby nie miał żadnych obowiązków, że potem są takie oto kwiatki.

Pieniądze mają być przeznaczane na edukacje, zajęcia dodatkowe, dobrej jakości jedzenie - a do zabawy niech sobie szuka patyków po lesie, robi iglo ze śniegu itd.

Takie obserwacje poczyniłam niestety. Im więcej chcesz pod nos podstawić, tym gorzej dla dziecka. Także Twoja @maggienovak sytuacja życiowa może być bardzo dobrą pozycją startową dla dziecka (uczącą pokory, gospodarności i pracy), a za 20 lat jak pójdzie na studia, wesprzesz go owocami swojej pracy.

 

 

 

 

Edited by Amperka
  • Like 9
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

@Amperka mam podobne przemyślenia. Również bywało u nas w rodzinie różnie z kasą i pamiętam, że jak poszłam do pierwszej pracy i dostałam 1600zł na rękę to było "ja pier$^&olę, żyję jak król!" :D Bo jak potrzebowałam nowe buty to po prostu sobie je kupowałam. Wcześniej jak mi zimowe przeciekały to nakładałam worki na skarpety (sic!) i śmigałam. Bardzo doceniam dzisiejszy komfort finansowy i fakt, że tematu pieniędzy właściwie w naszym domu nie ma, jeśli zmieniam pracę by zarabiać więcej to dlatego, że chcę, a nie dlatego że muszę. 

Co do wychowania dzieci w tym duchu - pełna zgoda, choć siłą rzeczy dzieciaki mają więcej niż ja gdy byłam w ich wieku. 

Link to post
Share on other sites

@Ksanti
Gdyby system ekonomiczny byłby inny, to przedstawiciele dwóch płci koncentrowaliby się na swoich w miarę naturalnych rolach, bez zbędnych albo/i przejściowych problemów i wyrzeczeń.
Ostatnio rozmawiałam z jedną panią profesor, która boi się o....mózgi polskich dzieci. Śmieszne zabrzmiało, ale mówi, że z roku na rok ma co raz więcej konsultacji/pracy z dziećmi, których zdolności manualne, werbalne są ograniczane, czy w ogóle zminimalizowane na poszczególnym etapie rozwoju z powodu... braku rodziców w procesie wychowywania dzieci.
Matka i ojciec po 12 godzin w pracy, bo kredyty; dziecko jest najczęściej podrzutkiem u zdemenciałych dziadków, więc mnie ma gdzie i jak uczyć się podstawowych czynności dnia codziennego, zabawa polega na włączeniu bajki, a potem zonk, bo dziecko nie mówi, nie kojarzy przeznaczenia przedmiotów dnia codziennego, umiejętność koncentracji jest na kiepskim poziomie (PODKREŚLAM, ŻE SĄ DZIECI, KTÓRE MAJĄ TRUDNOŚCI W NAUCE, W ŻYCIU SPOŁECZNYM W WYNIKU INNYCH PRZYCZYN - NIEZALEŻNYCH OD NAJBLIŻSZEGO ŚRODOWISKA DZIECKA).

Gdybym teraz zaciążyła, to pewnie moje dziecko miałoby te same problemy, co większość osamotnionych dzieci we wczesnym etapie. Nie mogłabym zrezygnować z pracy, dziecko byłoby podrzutkiem w publicznym żłobku, po odebraniu dzieciaka pewnie nie miałabym czasu dla niego, więc pewnie stosowałabym te same metody, co większość rodziców w Polsce - włączyć bajkę, podrzucić do dziadków (choć nie miałabym do kogo w tym przypadku), bo ciągle coś - nadgodziny, drugi etat, obiad, remont, posprzątanie chaty, kursy, szkolenia...
Dlatego propaganda odnośnie "bądź szczęśliwą, pracującą mamą!" - nie działa w przytłaczającej większości przypadków!

Z resztą są teraz takie czasy, że Ty, jak i ja możemy być bezdzietni, bo nie stracimy na tym społecznie-towarzysko.
Nasi rodzice w większości czuli presję otoczenia, by się ohajtać i zrobić dzieci, a nasi dziadkowie - to dopiero było być albo nie być, jeśli chodzi o małżeństwo....
Antykoncepcja... Moja babcia (kobieta, która jest dla mnie jak babcia) często mi mówi o tym, że antykoncepcja to błogosławieństwo! Za jej czasów, to naprawdę guma była wydatkiem, a dostępność... Jak jakiś chłopak miastowy przyjechał na wiejską potańcówę, jak miał gumę, to znaczyło, że dzieciak lekarzy, albo ma wejścia w szpitalu, bo na wsi prezerwatywę zobaczyłeś jak świnia niebo, choć... słyszałam też inne historie z lat młodości starszych osób. :) 

Moim prywatne zdanie - baby psują rynek pracy, przez co, mężczyźni tracą jako pracownicy, oczywiście NIE WSZYSTKIE baby psują rynek pracy. Kultura się zmieniła, więc i "synonimy normy" się zmieniły. Jestem zdania, że kulturę zawsze zmienia wojna i kasa. 
Dzisiaj w nocy leciał mi podcast jakieś starej milionerki, która wprost mówiła, że zatrudniała kobiety, bo... nie musiałby im tyle płacić, co mężczyznom; prowadziła firmę w regionie, gdzie była bida, chłopy piły, więc baby, by wyżywić gromadkę dzieci musiały iść do roboty, i w dodatku przez 50 lat w jej firmie ponoć o podwyższkę może z 2 pracownice poprosiły. 
Np. @Amperka ma taki typ osobowości i wzorce, i przede wszystkim kompetencje, które determinują ją do wejścia w co raz bardziej skomplikowane, ale dobrze płatne branże/dziedziny. 

Mnie hasło "ciężka praca się opłaca" odbija się czkawką. :) Życie dla przetrwania jest kiepskim sposobem na życie. Nawet szlachetne wzorce/idee nikną w biedzie i niedostatku. :) 
Jak prowadzić życie rodzinne, to w godnych warunkach i w miarę na swoich zasadach (więc ekonomiczny jest podstawą by zrealizować te dwa warunki). 

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Tutaj też istotne jest gospodarowanie pieniędzmi. Dla kogoś 3 tys to mało, a dla kogoś dużo. 

 

Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Lalka napisał:

Tutaj też istotne jest gospodarowanie pieniędzmi. Dla kogoś 3 tys to mało, a dla kogoś dużo. 

 

Masz mieszkanie po babci, mieszkasz z rodzicami, wynajmujesz w jakiejś mieścinie- to dużo. Chcesz mieszkać sama w dużym mieście? To połowa z 3 k idzie tylko na wynajem. 

Link to post
Share on other sites
11 hours ago, Messer said:

Płeć męska jest zawsze niewolnikiem i drugiej kategorii w porównaniu do samic. Wystarczy jeden samiec do rozrodu, reszta może nie istnieć i wszystko będzie ok. Nawet ryby odpierdalają jakieś szopki, żeby zaruchać, pingwiny szukają ładnych kamyków, a my mamy zarabiać ładne pieniądze. Tyle.

A co z lwami, diabłami tasmańskimi czy końmi. Nie u wszystkich gatunków samiec to klaun. Zresztą patrzmy na własny gatunek. Które cywilizacje pamiętamy do dziś silnie patrialchalne jak starożytny Egipt, Grecja, Rzym czy jakieś paleolityczne plemiona?

https://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/301249942-Antropologia-Ludzkoscia-na-poczatku-rzadzily-kobiety.html

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Amperka na razie nie dostarczono mi jeszcze komputera służbowego, zatem ciężko nazwać to pracą. Wczoraj podczas szkolenia BHP (online na prywatnym kompie) pucowałam lodówkę ;) Żeby zrobić cokolwiek innego muszę mieć służbowego kompa, zatem korzystam z tego, że go nie mam 😉 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
57 minut temu, Libertyn napisał:

Masz mieszkanie po babci, mieszkasz z rodzicami, wynajmujesz w jakiejś mieścinie- to dużo. Chcesz mieszkać sama w dużym mieście? To połowa z 3 k idzie tylko na wynajem. 

Ale mówimy o rodzinie więc zostaje 3k partnera. 😁

Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Orybazy napisał:

A co z lwami, diabłami tasmańskimi czy końmi. Nie u wszystkich gatunków samiec to klaun. Zresztą patrzmy na własny gatunek. Które cywilizacje pamiętamy do dziś silnie patrialchalne jak starożytny Egipt, Grecja, Rzym czy jakieś paleolityczne plemiona?

https://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/301249942-Antropologia-Ludzkoscia-na-poczatku-rzadzily-kobiety.html

Ah te piękne czasy elitarnego patriarchatu. Wróćcie. Egipt, haremy faraona czy nomarchów. Ale chłopa raczej to nie dotyczyło. Chłop musiał babę mieć by nie zginąć. 

 

Rzym- monogamia z kobietą narzuconą przez rodziców. Choćbyś miał wymiotować na jej widok to się żeniłeś i płodziłeś jej dzieci. 

 

Grecja, to zależy. Massalia miała inną specyfikę od Kimmerii czy Greków  Baktryjskich. Ale i tak podobnie jak w Rzymie narzucano Ci żonę. 

 

To już lepiej jest dziś. Możesz mieć haremik jako oligarcha. I oligarchą łatwiej zostać niż Basileusem czy innym Faraonem. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
12 minutes ago, Libertyn said:

Rzym- monogamia z kobietą narzuconą przez rodziców. Choćbyś miał wymiotować na jej widok to się żeniłeś i płodziłeś jej dzieci. 

Małżeństwo było dla rodu i biznesu, od przyjemności były domy publiczne/niewolnice. 

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Orybazy napisał:

Małżeństwo było dla rodu i biznesu, od przyjemności były domy publiczne/niewolnice. 

O ile byłeś elitą a nie plebsem lub proletariatem

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.