Jump to content

Wszyscy wokół mówią że moja kobieta mnie wykorzystuje i że powinna iść do pracy. Czy rzeczywiście tak jest?


Recommended Posts

Wracam na forum po prawie roku. Przez pracę po prostu nie miałem czasu. Teraz jest trochę luźniej więc chcę was prosić o radę. Tworzę udany związek i jestem jak na razie szczęśliwy mimo lekkich zgrzytów.

Dziewczyna pasuje mi, mieszkamy razem. Tylko mojemu i jej otoczeniu nasz związek wciąż nie pasuje. Problem w tym że według opinii publicznej ona nie pracuje. Ciągle jej znajomi, rodzice czy moja rodzina robią docinki do mojej partnerki-" haha bo ty sie obijasz, bo ty całymi dniami się wylegujesz, nic nie robisz, poszłabyś do pracy a nie tak siedzieć w domu". Są z tego powodu śmiechy które widzę że ją bolą a mnie denerwują.

 

Opiszę poniżej jaki mamy układ i chcę prosić o waszą opinię czy to ja jestem zaślepiony miłością czy jednak inni widzą problem gdzieś gdzie go nie ma?

 

Razem jesteśmy kilka lat, ona młodsza ode mnie. Ja prowadzę działalność. Partnerka pracowała wcześniej w jakichś gówno pracach ale gdy zaczęliśmy być razem bardzo zaangażowała się w moją działalność. Ja pracuję fizycznie natomiast ona zajmuje się papierkami, ogłoszeniami, klientami, marketingiem, stroną internetową, umowami, księgowością. Wprowadziła wiele innowacji o których bym nie pomyślał i na które nie miałbym czasu. Działalność bardzo się dzięki niej rozrosła. Do tego oczywiście w domu sprząta, gotuje, pierze. Ogarnia wszystko łącznie z tym że jak przychodzę do domu po pracy to mam miche pod pysk podstawioną i mogę sobie tylko odpoczywać. Tak samo na weekend zawsze pilnuje żeby było posprzątane i ugotowane żebyśmy razem mogli odpocząć, spędzić czas itp. Dla mnie to super układ. Pieniądze mamy wspólne ale widzę że jest bardzo oszczędna. Sam muszę ją namawiać żeby sobie cos nowego kupiła bo mówi ze jej szkoda pieniędzy.

 

Owszem nie pracuje zawodowo ale.... jej pomoc w prowadzeniu działalności dla mnie jest o wiele więcej warta niż gdyby miała przynieść do domu te 3 tys co miesiąc ale olewała obowiązki, była zmęczona, zestresowana.

Skąd ta zawiść ludzi że ona nie pracuje skoro codziennie poświeca wiele godzin na obowiązki domowe i ogarnięcie firmowych spraw? Czy naprawdę mam ją cisnąć do pracy? Proszę o wasze opinie.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Cześć

U mnie jest podobna sytuacja, prowadzę jdg, przy której co nie co pomaga, tylko u mnie do tego jeszcze dwójka małych dzieciaków, którymi się cały czas zajmuje, bo ja przeważnie tylko weekendy w domu jestem. Za pół roku jak drugi dzieciak będzie mógł iść do przedszkola, to ona idzie do jakiejś roboty, bo fiksuje od nich i od siedzenia w domu.

 

22 minuty temu, Zwykły Facet napisał:

Skąd ta zawiść ludzi że ona nie pracuje skoro codziennie poświeca wiele godzin na obowiązki domowe i ogarnięcie firmowych spraw?

Tego nie widać z zewnątrz co robi, u mnie przykładowo wszystkie sprawy w urzędach, itp to ona załatwia, bo ja nie jestem w stanie, bo wtedy , gdy mógłbym to przykładowo urzędy nie pracują 😀. A nikt mi nie zapłaci za dzień wolnego, bym latał po urzędach.

23 minuty temu, Zwykły Facet napisał:

Czy naprawdę mam ją cisnąć do pracy?

No pewnie, u mnie jest plan, że pójdzie na jakieś pół etatu gdziekolwiek, bo jednak od braku kontaktu z ludźmi i siedzenia w domu, to się dziczeje i gnuśnieje. A właśnie pół etatu to jest optymalnie by mieć czas aby dom ogarnąć, siebie, dzieciaki i moje sprawy w jdg.

Link to post
Share on other sites
45 minut temu, Zwykły Facet napisał:

Ogarnia wszystko łącznie z tym że jak przychodzę do domu po pracy to mam miche pod pysk podstawioną i mogę sobie tylko odpoczywać. Tak samo na weekend zawsze pilnuje żeby było posprzątane i ugotowane żebyśmy razem mogli odpocząć, spędzić czas itp. Dla mnie to super układ

Masz spoko babę, szanuj ją i pierdol opinię innych, jeśli jest Ci z nią dobrze a ona nie narzeka na taki układ to wszystko jest git.

  • Like 9
Link to post
Share on other sites
59 minut temu, Zwykły Facet napisał:

Ja pracuję fizycznie natomiast ona zajmuje się papierkami, ogłoszeniami, klientami, marketingiem, stroną internetową, umowami, księgowością.

Wprowadziła wiele innowacji o których bym nie pomyślał i na które nie miałbym czasu. Działalność bardzo się dzięki niej rozrosła.

 

Po pierwsze, dużo wie (umowy, księgowość).

Po drugie, innowacje oraz rozwój firmy.

 

Po trzecie, pokłócicie / rozstaniecie się, to do kogo pójdzie z tą wiedzą?

  • Like 9
  • Thanks 1
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, brat mniejszy napisał:

u mnie przykładowo wszystkie sprawy w urzędach, itp to ona załatwia, bo ja nie jestem w stanie, bo wtedy , gdy mógłbym to przykładowo urzędy nie pracują 😀. A nikt mi nie zapłaci za dzień wolnego, bym latał po urzędach.

Mam dokładnie to samo. Poza tym dochodzi jeszcze że nienawidzę papierologii.

5 minut temu, GriTo napisał:

Po pierwsze, dużo wie (umowy, księgowość).

Po drugie, innowacje oraz rozwój firmy.

O to się nie boję. To nie jakaś wielka działalność. Nie ma czego z niej wynieść.

Rozwój miałem na myśli np stworzenie strony www. Ja przez długi czas w ogóle o tym nie pomyślałem i pewnie musiałbym wynająć firmę która mi taka stronę wykona. Ona natomiast sama stworzyła i co mnie zdziwiło zapewniła tym więcej klientów. Ma duży wkład w tą działaność. Nawet swego czasu latała z ulotkami po 14 h dziennie. Wracała zmęczona ale uśmiechnięta od ucha do ucha bo widzę że ten rozwój ją cieszy.

 

Co do jej pójścia do pracy to ogólnie ja bym nie chciał bo już miałem z tym złe doświadczenia. Wolałbym dzieci na tym etapie i ewentualnie gdy juz podrosna żeby szła. Z tym niestety jest problem.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
13 minut temu, GriTo napisał:

Po trzecie, pokłócicie / rozstaniecie się, to do kogo pójdzie z tą wiedzą?

Czemu odrazu zakładać najgorsza opcje. Według mnie ok układ a na innych srac. To zatrudnij ja u siebie na niby 😀 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, buka1977 napisał:

Czemu odrazu zakładać najgorsza opcje. Według mnie ok układ a na innych srac.

 

Nie chodzi o zakładanie najgorszej opcji a raczej o świadomość.

Życie sobie same pisze swoje scenariusze.

 

Przeczytaj wątki Braci na przestrzeni pięciu lat. Bywa...różnie. 

 

Co nie zmienia faktu, że @Zwykły Facet życzymy jak najlepiej :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Jak się układa to pamiętaj że większość facetów o ty marzy, właśnie o takiej kobiecie, więc korzystaj. Natomiast zawsze miej na boku jakieś $ itd jakby ten czar prysł, taki bacup.

Link to post
Share on other sites

W mojej ocenie to bardzie Ty wykorzystujesz ją...za wykonywaną pracę należy się wynagrodzenie. Ok. Budujecie "coś" czyli firmę i życie razem. 

A teraz, jak na urzędasa przystało:

- co z jej ubezpieczeniem zdrowotnym i emerytalnym ? 

- masz "darmowego" pracownika, świadczącego pracę. Co to podatku nie płaci. A przychód firmy generuje.

Masz wg mnie idealny układ.

Ona jest w gorszej sytuacji...

Dla kwestii ubezp.: czy masz możliwość zatrudnić ja na etat? ( taa, zaraz rwetes się podniesie, że po co dorabiać "zlodziei z ZUS")

Link to post
Share on other sites

O fuck.

 

Chłopie, to szczerze mówiąc zazdroszczę partnerki.

Pomaga w pracy, ma fajne pomysły, ugotowane, posprzątane, oszczędna.

 

A opiniami się nie martw, wystarczy wspomnieć, że dzięki niej firma o wiele lepiej zarabia i się rozwija.

 

Chyba większość ludzi tak ma, że jeśli nie zasuwasz poza domem 8 czy 12h to jesteś leniem.

 

Niech partnerka ma gdzieś opinie innych, wie jaką wartość wnosi w biznes i tego się trzymajcie.

 

I nie dajcie wejść sobie na głowę, takie docinki urywać jednym tekstem i szybko się skończą.

 

Powodzenia 👍

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Zwykły Facet napisał:

Pieniądze mamy wspólne


Powyższe do poprawy bo to wielki błąd. Jak firma jest Twoja to kontrola finansów to absolutna podstawa. Pieniędzmi powinieneś dysponować tylko Ty i trzymać je w taki sposób, aby pani ich nie widziała, nie mogła zabrać i nie wiedziała ile ich jest. Jak pomaga przy firmie to wypłacaj jej ustaloną przez was kwotę co tydzień lub miesiąc.

 

Poza tym jeśli układ Cię satysfakcjonuje to ciągnij go dalej. Tylko nigdy nie zapomnij tej prawdy: kobieta nigdy nie jest twoja, jest tylko twoja kolej.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Zwykły Facet napisał:

Tylko mojemu i jej otoczeniu nasz związek wciąż nie pasuje.

Zazdroszczą sukinsyny, według nich każdy ma być robolem 8-12 h, ubrudzonym albo zmęczony papierami. Banda popaprańców. 

Zazdroszczą tego, czego sami nie mają, a co by chcieli mieć, ale nie mogą więc się dopieprzają, judzą, wredne Polaczki i ich zasrane osądy. 

Mędrcy kuźwa, a mają pis i złodziei przy władzy, państwo stracili na 123 lata, no tacy wszyscy mądrzy i obrotni :D 

2 godziny temu, Zwykły Facet napisał:

natomiast ona zajmuje się papierkami, ogłoszeniami, klientami, marketingiem, stroną internetową, umowami, księgowością. Wprowadziła wiele innowacji o których bym nie pomyślał i na które nie miałbym czasu. Działalność bardzo się dzięki niej rozrosła. Do tego oczywiście w domu sprząta, gotuje, pierze. Ogarnia wszystko łącznie z tym że jak przychodzę do domu po pracy to mam miche pod pysk podstawioną i mogę sobie tylko odpoczywać. Tak samo na weekend zawsze pilnuje żeby było posprzątane i ugotowane żebyśmy razem mogli odpocząć, spędzić czas itp. Dla mnie to super układ. Pieniądze mamy wspólne ale widzę że jest bardzo oszczędna. Sam muszę ją namawiać żeby sobie cos nowego kupiła bo mówi ze jej szkoda pieniędzy.

Za mało danych, mistrzu, nie chcę ich pozyskiwać, ale uważaj, opisujesz ,że żyjesz w bajce. Fajnie, ale każda bajka ma jakiś end, oby to był happy end.

Pewnie lejdi zaraz zacznie drążyć temat:

1) ślubu

2)przepisania własności nieruchomości, lub conajmniej udziału 1/2 w nieruchomości

3) zażąda zapłaty wynagrodzenia w formie kasy albo w formie aktywów przedsiębiorstwa lub jego składników, wiesz o co chodzi, o realną korzyść.

4) Wrobi w dzieciaka

- ale to scenariusze ewentualne.

Uważaj w każdym razie, ciesz się chwilą ale kontroluj sytuację i pieprz otoczenie, bandę flustratów :D 

46 minut temu, tmr napisał:

W mojej ocenie to bardzie Ty wykorzystujesz ją...za wykonywaną pracę należy się wynagrodzenie.

Nie negocjuje stawki, to nie ma :D

Clear deal :D 

Ma autora postu za chłopa, to już coś ;) 

Edited by Kamil9612
za szybki wpis
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Zwykły Facet said:

Skąd ta zawiść ludzi że ona nie pracuje skoro codziennie poświeca wiele godzin na obowiązki domowe i ogarnięcie firmowych spraw? Czy naprawdę mam ją cisnąć do pracy? Proszę o wasze opinie.

 

Nie. Masz wsparcie w kobiecie. Zazdrośnicy i zawistni ludzie z waszych rodzin nie mogą tego znieść. "Masz mieć tak samo źle jak my" - równie dobrze mogliby ci tak w twarz powiedzieć. IMO stań po stronie swojej kobiety, ale uważaj jeśli odbierze to jako przyzwolenie na lenistwo. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Z opisu wygląda na to, że trafiła Ci się fajna babeczka. Szanuj ją i oby tak dalej, życzę powodzenia.

 

A te kurwy, co coś pierdolą pod nosem, natychmiast wyjaśniaj i każ spierdalać. Śmiecie jebane. xD

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

@Zwykły Facet, jak Tobie taki układ pasuje, to nikomu nic do tego. Pilnuj tylko finansów firmy i miej sam pełną nad nimi kontrolę, jak i nad kontem czy kontami.

 

Mnie osobiście średnio taki model leży, bo mimo że kocham swoją żonę bardzo, to nie sądzę byśmy ze sobą wytrzymali tyle lat będąc non stop razem, w firmie i w domu :)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Zwykły Facet napisał:

Wracam na forum po prawie roku. Przez pracę po prostu nie miałem czasu. Teraz jest trochę luźniej więc chcę was prosić o radę. Tworzę udany związek i jestem jak na razie szczęśliwy mimo lekkich zgrzytów.

Dziewczyna pasuje mi, mieszkamy razem. Tylko mojemu i jej otoczeniu nasz związek wciąż nie pasuje. Problem w tym że według opinii publicznej ona nie pracuje. Ciągle jej znajomi, rodzice czy moja rodzina robią docinki do mojej partnerki-" haha bo ty sie obijasz, bo ty całymi dniami się wylegujesz, nic nie robisz, poszłabyś do pracy a nie tak siedzieć w domu". Są z tego powodu śmiechy które widzę że ją bolą a mnie denerwują.

 

Opiszę poniżej jaki mamy układ i chcę prosić o waszą opinię czy to ja jestem zaślepiony miłością czy jednak inni widzą problem gdzieś gdzie go nie ma?

 

Razem jesteśmy kilka lat, ona młodsza ode mnie. Ja prowadzę działalność. Partnerka pracowała wcześniej w jakichś gówno pracach ale gdy zaczęliśmy być razem bardzo zaangażowała się w moją działalność. Ja pracuję fizycznie natomiast ona zajmuje się papierkami, ogłoszeniami, klientami, marketingiem, stroną internetową, umowami, księgowością. Wprowadziła wiele innowacji o których bym nie pomyślał i na które nie miałbym czasu. Działalność bardzo się dzięki niej rozrosła. Do tego oczywiście w domu sprząta, gotuje, pierze. Ogarnia wszystko łącznie z tym że jak przychodzę do domu po pracy to mam miche pod pysk podstawioną i mogę sobie tylko odpoczywać. Tak samo na weekend zawsze pilnuje żeby było posprzątane i ugotowane żebyśmy razem mogli odpocząć, spędzić czas itp. Dla mnie to super układ. Pieniądze mamy wspólne ale widzę że jest bardzo oszczędna. Sam muszę ją namawiać żeby sobie cos nowego kupiła bo mówi ze jej szkoda pieniędzy.

 

Owszem nie pracuje zawodowo ale.... jej pomoc w prowadzeniu działalności dla mnie jest o wiele więcej warta niż gdyby miała przynieść do domu te 3 tys co miesiąc ale olewała obowiązki, była zmęczona, zestresowana.

Skąd ta zawiść ludzi że ona nie pracuje skoro codziennie poświeca wiele godzin na obowiązki domowe i ogarnięcie firmowych spraw? Czy naprawdę mam ją cisnąć do pracy? Proszę o wasze opinie.

 Ja się wyłamię z mainstreamu i napiszę swoje zdanie.

Dla mnie największym rakiem społecznym jest niepracująca kobieta, na utrzymaniu męża.

Jeździ sobie taka autem za pieniądze męża, jego autem, markuje robotę w domu, posprząta 45min dziennie, załaduje zmywarkę, ugotuje obiad i nazywa się,że prowadzi dom.

 

To są czynności  na max 3h dziennie, co z resztą dnia?

Kolejna sprawa-pojawiają się dzieci. Już Ci wtedy tej firmy nie poprowadzi, bo nie da rady czasowo. Dzieci pojdą do przedszkola, szkoły a ona nadal będzie w domu siedziała jak truteń, no bo przecież przez te wszystkie lata wypadła z obiegu i jedyne gdzie ją przyjmą to Biedronka.

Kolejna sprawa- co z jej emeryturą? Jak skonczys karierę to z twojej emeryturki chcecie w 2 żyć?

Idąc dalej-chcesz życ do smierci pod presją jedynego żywiciela rodziny?

Jak Ci się coś stanie to ona nawet za prąd i wodę nie zapłaci co miesiąc.

 

Ponadto jesteś jednym z tych facetów, którzy pozwalają babom na ten chamski proceder pasożytnictwa. 

Nie macie dzieci jeszcze więc niech ona pracuje i zarabia, a nie po wszystko łapę so ciebie.

 

W domu się sprząta zawsze, nawet jak się pracuje. Zakładam,ze nie mieszkasz w chlewie ze świniami zeby codziennie 2 taczki gnoju wywozić, a w normalnych waeunkach.

Potrzebujesz do tego celu baby na pełnym etacie?

1 godzinę temu, spacemarine napisał:

Jak się układa to pamiętaj że większość facetów o ty marzy, właśnie o takiej kobiecie, więc korzystaj. Natomiast zawsze miej na boku jakieś $ itd jakby ten czar prysł, taki bacup.

 

 

Ja nie.

Wywaliłbym na zbity pysk kobiete, która nie mając ze mną dzieci wisi mi finansowo na szyi.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, tmr napisał:

Dla kwestii ubezp.: czy masz możliwość zatrudnić ja na etat? ( taa, zaraz rwetes się podniesie, że po co dorabiać "zlodziei z ZUS")

Obecnie zatrudniam ją ale tylko na ubezpieczenie zdrowotne. Z czasem oczywiście zrobię ZUS żeby też leciała jakaś emerytura.

Oszczędzamy więc na razie tak musi być. Sam też mam bardzo okrojone składki.

Godzinę temu, Massamba_ napisał:

Chłopie, to szczerze mówiąc zazdroszczę partnerki.

Pomaga w pracy, ma fajne pomysły, ugotowane, posprzątane, oszczędna.

Dzięki, mam też złe doświadczenia z poprzednich związków i tu jest całkowita różnica. Aż chce mi się rano wstawać do pracy jak wiem że po będzie czekał przyjemny relaks a nie morda jak kiedyś z innych związkach.

Godzinę temu, nihilus napisał:

Powyższe do poprawy bo to wielki błąd. Jak firma jest Twoja to kontrola finansów to absolutna podstawa.

Tak też nie mogę za bardzo zrobić. Jeśli jej odetnę dostęp do pieniędzy to może się wkurzyć, ja bym też sie w takiej sytuacji wkurzył. Razem kontrolujemy wydatki. Ona sama np nie zabiera pieniedzy żeby na cos przepieprzyć tylko pyta czy może w tym miesiącu na to czy co innego przeznaczyć. Ona też zarządza budżetem domowym typu jedzenie, rzeczy do sprzątania, prania czy nawet moje kosmetyki. Miałbym jej wydzielac? Dziwnie by to wyglądało. Tak samo jak ona z tego budżetu płaci wszystkie rachunki za mieszkanie, zus, podatek. Mam wgląd do konta oraz dokumentów i wszystko się zgadza. To nie potężne przedsiębiorstwo i raczej nie obracamy sumami nie do ogarnięcia.

Godzinę temu, Kamil9612 napisał:

Zazdroszczą sukinsyny, według nich każdy ma być robolem 8-12 h, ubrudzonym albo zmęczony papierami. Banda popaprańców. 

Tak samo pomyślałem ale.... Widzę jak moją partnerkę to przygnębia. Nie chodzi o to że chce iść do pracy ale jak słyszy takie teksty to potem smutnieje tak jakby jej ktoś nie doceniał.

Godzinę temu, Kamil9612 napisał:

1) ślubu

2)przepisania własności nieruchomości, lub conajmniej udziału 1/2 w nieruchomości

3) zażąda zapłaty wynagrodzenia w formie kasy albo w formie aktywów przedsiębiorstwa lub jego składników, wiesz o co chodzi, o realną korzyść.

4) Wrobi w dzieciaka

Ad 1 sam bym chciał ale jestem po rozwodzie i może być ciężko.

Ad 2 nie mam nieruchomości. Wynajmujemy mieszkanie. Ewentualnie dostane mieszkanie za kilkanascie lat jako spadek.

Ad 3 w sumie korzysta z tych aktywów już teraz i podkreślam jeszcze raz że to mała działaność i nie są to kokosy. Ot tak na utrzymanie na względnie dobrym poziomie.

Ad 4 chciałbym ale niestety są z tym problemy i to z mojej strony. Mimo to świadomie staram się o bombla.

48 minut temu, Ważniak napisał:

A te kurwy, co coś pierdolą pod nosem, natychmiast wyjaśniaj i każ spierdalać. Śmiecie jebane. xD

Głównie "teściowa" czyli jej matka. Z tym że ona chyba boi się o córkę. Gdybym ją zostawił np za 10 lat to będzie bez kariery zawodowej.

38 minut temu, Obliteraror napisał:

Mnie osobiście średnio taki model leży, bo mimo że kocham swoją żonę bardzo, to nie sądzę byśmy ze sobą wytrzymali tyle lat będąc non stop razem, w firmie i w domu :)

Tu akurat mam podział bo ona siedzi w domu i tu załatwia sprawy firmowe natomiast ja wychodzę codziennie rano realizować zlecenia. Czasem nie ma mnie po 12 h a zazwyczaj po około 10.

36 minut temu, Wolumen napisał:

To są czynności  na max 3h dziennie, co z resztą dnia?

Odbiera telefony firmowe, wrzuca ogłoszenia, odpisuje na maile, liczy rachunki księgowe, robi coś graficznie lub do strony www, kontaktuje się z klientami, umawia spotkania. Wcześniej ja to wszystko miałem na głowie. Wkurzało mnie to ale miałem wtedy mniej klientów. Teraz przez jej marketing jest tego znacznie więcej i pewnie nie miałbym czasu odbierac połowy telefonów.

40 minut temu, Wolumen napisał:

Kolejna sprawa- co z jej emeryturą? Jak skonczys karierę to z twojej emeryturki chcecie w 2 żyć?

Idąc dalej-chcesz życ do smierci pod presją jedynego żywiciela rodziny?

ZUS tak jak wyżej pisałem też chce jej załatwić ale to przyszłościowo.

Rola żywiciela na razie mi pasuje. Czuję się przez to męsko ale jak będzie z czasem kiedy noga mi sie powinie to nie wiem.

 

Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Zwykły Facet napisał:

Obecnie zatrudniam ją ale tylko na ubezpieczenie zdrowotne. Z czasem oczywiście zrobię ZUS żeby też leciała jakaś emerytura.

Oszczędzamy więc na razie tak musi być. Sam też mam bardzo okrojone składki.

Wytłumacz to. Okrojone składki, zatrudnienie tylko na zdrowotne to dla mnie jakaś nowomowa.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Wszystko jest ok e powinieneś zrobić jej dziecko. Na wspólne konto jakieś ochłapy na życie od 1 do 30, a na drugim reszta i będzie git. 

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Zwykły Facet napisał:

O to się nie boję. To nie jakaś wielka działalność. Nie ma czego z niej wynieść.

 

Miałem kiedyś znajomka.

Nieogar fchuj. Na polityczne - taki Sasin. Ale na fali przemian 1989 jego firma w pewnym momencie zatrudniała 100+ ludzi i miała 6 oddziałów w całej Polsce.

Wylewarował się na tym, że wtedy to każde gówno sprzedawano za ciężki pieniądz i posiadając IQ na poziomie temperatury ciała dało się biznes robić.

Jak wspomniałem - nieogar i kretyn. Biznesów POWAŻNYCH z Nim robić nie szło. Jasnym było, że karnawał '89 się zaraz skończy i to wszystko jebnie.

 

Jego pracownik doszedł do analogicznego wniosku. Wstał i wyszedł z biura. Jak stał. Wziął ze sobą "tylko" notes. W notesie były telefony do klientów i dostawców. Na dzisiejsze - "wyniósł bazę klientów z CRM-a".

Aktualnie firma owegoż pracownika jest notowana na GPW (nazwy nie podam, bo wiadomix), powiedzmy że jest w stanie nawiązywać równorzędną walkę z hegemonami korporacyjnymi w branży.

Mój "znajomek" wrócił z powrotem do matki - nie ma NIC. Goły.

 

Rozumiesz, do czego piję?

 

Pytanie, co jest w firmie FAKTYCZNĄ wartością - TWOJE umiejętności, czy Twoja baza klientów (a człowieka od czarnej roboty to nie problem nająć...).

Na to pytanie sobie odpowiedz. Bo to ZAJEBIŚCIE ważne pytanie. Rzekłbym, że na wagę odpalenia Cię do przytułku.

 

 

 

 

  • Like 8
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Jak to bywa w rodzinach mają ból dupy, że masz w miarę ogarniętą kobitę, która nie dość, że pomaga Ci w firmie to jeszcze domem się zajmuje.

Jak dla mnie układ idealny chociaż dostęp do pieniędzy mogłeś zabezpieczyć tak na wszelki wypadek bo kobieta nigdy nie jest twoja tylko twoja

jest kolej dopóki spełniasz jej potrzeby i jak się jej coś odwidzi to możesz wiele stracić.  

Tak czy inaczej miej wywalone co mówią ludzie przeważnie jest to zazdrość, że komuś się udało a nie im.

Kolejnym razem gdy znów usłyszysz takie docinki powiedz stanowczo, że sobie nie życzysz takiego zachowania a twoje życie to nie ich sprawa.

Jak nie poskutkuje to do widzenia i urywasz kontakt.

Trzeba selekcjonować ludzi bo życie jest za krótkie by się szarpać z hołotą. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Zwykły Facet napisał:

Owszem nie pracuje zawodowo ale.... jej pomoc w prowadzeniu działalności dla mnie jest o wiele więcej warta niż gdyby miała przynieść do domu te 3 tys co miesiąc ale olewała obowiązki, była zmęczona, zestresowana.

Skąd ta zawiść ludzi że ona nie pracuje skoro codziennie poświeca wiele godzin na obowiązki domowe i ogarnięcie firmowych spraw? Czy naprawdę mam ją cisnąć do pracy? Proszę o wasze opinie.

Wielu chciałby mieć oficjalnie lekką pracę, być na swoim, a nie pod czyimś batem. Nie każdy ma predyspozycje/jaja/energię aby coś takiego ciągnąć.

Szczególnie jeśli chodzi o pracę w duecie.

Dla Was to shittesty lub okazja do zarażenia innych przedsiębiorczością :)

 

Zajebiście, że pasuje Ci taki układ i potraficie się zgrać. 👍 To budujące widzieć pary, które są w stanie razem rozwijać wspólne rzeczy.

 

Niestety dołożę trochę goryczki do wypowiedzi. Mnie relacja biznesowa z kobietą rozjechała motywacyjnie jak czołg i dalej się "zbieram", więc inaczej nie umiem :P

Bierz pod uwagę, że jestem tylko anonem z netu, mam inne doświadzcenia, więc i rezultaty są inne. Nie traktuj 1:1.

 

Kiedyś myślałem, że opcja pracy ze swoją połowicą to wymarzona opcja dla faceta.

Życie pokazało mi i plusy i minusy takich rozwiązań.

Wnioskuję, że jesteś obecnie na etapie doświadczania plusów.

 

6 godzin temu, Zwykły Facet napisał:

Wprowadziła wiele innowacji o których bym nie pomyślał i na które nie miałbym czasu. Działalność bardzo się dzięki niej rozrosła

No więc z perspektywy działania, a nie papierka - kto bardziej tutaj "działa", ona czy Ty?

 

Prędzej czy później pojawi się opcja "uwspólnotowienia". Fakt, że "nie idzie Wam z bombelkiem" też powinno dać do myślenia. To ma wpływ na cały układ.

 

Jak myślisz, jak jej obecne zachowanie wpływa na Twoje zaufanie do niej? Jak wpływa to na Twoją uważność i męską potrzebę niezależności?

 

6 godzin temu, Zwykły Facet napisał:

Opiszę poniżej jaki mamy układ i chcę prosić o waszą opinię czy to ja jestem zaślepiony miłością czy jednak inni widzą problem gdzieś gdzie go nie ma?

Patrzenie się przez pryzmat pozytywów (miłość i że to wszystko teraz się spina) nie znaczy, że negatywów nie będzie.

Moim zdaniem ryzykujesz (ale ryzyko to zawsze jest w związku, im głębszy, tym większe), chyba, że będziesz umiał wejść na wyższy level zarządzania własnymi i wspólnymi zasobami.

Partnerka współpracowniczka to kolejny układ w równaniu, które wpływa na szczęście i pożądanie w relacji.

Z jednej strony "mniejsze ryzyko zdrady" bo masz ją obok siebie, z drugiej - głębokie połączenie to głęboki problem, jeśli dojdzie do istotnej różnicy zdań.

Nie bez powodu nie zaleca się wspólnej firmy małżonkom. Raz, że finansowo mniej stabilnie, dwa, że więcej czasu spędzacie razem, więc większa szansa na wypalenie.

 

Im bardziej jesteś poukładany, tym bardziej powinieneś czuć, kiedy jest pora na to, aby działać, a kiedy wyjść z takiego biznesu.

Motywacja kobitki do działania może brać się z różnych impulsów. Ty ich nie znasz (jeszcze). Czasem poznanie ich zajmuje lata.

Oby w Twoim przypadku było pozytywnie.

 

Tego Ci życzę. To znaczy życzę uważności w dostrzeganiu sygnałów i umiejętnych reakcji. Miłości i zrozumienia, jasnej strony jak najczęściej!

 

2 godziny temu, Zwykły Facet napisał:

Odbiera telefony firmowe, wrzuca ogłoszenia, odpisuje na maile, liczy rachunki księgowe, robi coś graficznie lub do strony www, kontaktuje się z klientami, umawia spotkania. Wcześniej ja to wszystko miałem na głowie. Wkurzało mnie to ale miałem wtedy mniej klientów. Teraz przez jej marketing jest tego znacznie więcej i pewnie nie miałbym czasu odbierac połowy telefonów.

Fajnie.

Normalnie bym Ci zazdrościł kiedyś, bo gdzieś w głębi potrzebowałem takiego zaangażowania :P  Ma energię do działania i jest konsekwentna, to bardzo dobra cecha. Sam chciałbym mieć w przyszłości taką ogarniętą kobitę, ale w wieku w którym jestem to mała szansa trafić, zbyt duża różnica wieku. A te starsze robią się z czasem leniwe. W zasadzie to dotyczy ogólnie ludzi. Młodość i miłość daje energię. Jesteś młody, postawiłeś na pewien układ. Może popatrzmy bardziej biologicznie:

Miłość w relacji jest jak drzewo, jak przestaniesz pielęgnować to uschnie i nie przywrócisz związku do jego świetności.

 

Z perspektywy empatii krytyka zewnętrzna wpływa na nią, więc ona Cię teraz potrzebuje.

Kwestia jak to zrealizować, w jakim zakresie wewnętrznie (wsparcie) czy zewnętrznie (wpływ na otoczenie).

 

Jeśli będziesz zaciekle walczył z opiniami innych ludzi i doprowadzisz do tego, iż nie będą gadać,  a np. ją chwalić...układ się lekko zmieni.

Wyobraź sobie jak to wygląda:

a) oni krytykują ją - ona jest niejako "pod pręgierzem", więc dostaje extra motywację do pracy. Fakt, za dużo tego, więc ją to przeciąża. Pytanie jaka jest naprawdę jej motywacja.

W takiej sytuacji masz okazję to zbadać. W jakim stopniu krytyka innych ją motywuje w jakim demotywuje.

 

b) oni będą ją chwalić - mając świadomość ile robi, możliwe, że będzie chciała mieć więcej uprawnień/praw i będzie potencjał wpływania na  Ciebie. Im bardziej ulegniesz, tym więcej stracisz atrakcyjności. Dla mnie tam obecnie świadomość, że nie "możemy zajść" z partnerką dałoby mi do myślenia. Że już jest problem po stronie podświadomej części atrakcyjności, jakby biologia obu osób coś stopowała.

 

Dobrze by było zachować złoty środek i zastanowić się, gdybyś miał wybór : co byłoby dla Ciebie istotniejsze : utrzymanie własnego biznesu czy utrzymanie miłosnej relacji z nią czy założenie rodziny?

Edited by lync
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.