Jump to content

Czy "rodzina" ma wartość?


Recommended Posts

Zostałem wychowany w przeświadczeniu że "rodzina" czyli mąż+żona+dzieci to wartość i sens życia człowieka. Nie od wczoraj wiadomo że dzieci najlepiej wychowują się i rozwijają w szczęśliwym domu gdzie rządzi stanowczy tato i a ciepła, empatyczna mama podtrzymuje ognisko domowe. 

Skąd teraz do ku*wy nędzy wysyp tych samotnych matek z Dzesikami i Kryspinami z kilku ojców? Dlaczego baba nie rozumie że ma się słuchać chłopa? Aż tak te wszystkie durne seriale i programy zresetowany głowy? 

Skąd w babach ten brak odpowiedzialności i lekkomyślność, rozwiązłość seksualna i ciągle życie w opozycji do fundamentalnych wartości? 

Telewizja i feminazizm wywarły aż taki wpływ w przeciągu tych dwóch pokoleń? 

Obecne 20-paro latki to w 99% nic nie warte szony przekonane o swojej zajebistosci. Bycie mężczyzna to przekleństwo. 

 

  • Like 8
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Rapke napisał:

Skąd w babach ten brak odpowiedzialności i lekkomyślność, rozwiązłość seksualna i ciągle życie w opozycji do fundamentalnych wartości? 

U mężczyzn nie jest wcale lepiej. 

 

3 minuty temu, Rapke napisał:

Dlaczego baba nie rozumie że ma się słuchać chłopa?

Dlaczego ma słuchać chłopa ? Czy bycie "chłopem" od razu dolewa oliwy do głowy ? 

 

4 minuty temu, Rapke napisał:

Bycie mężczyzna to przekleństwo. 

Zawsze możesz zmienić płeć a nawet jak się odpowiednio postarasz stworzyć swoją własną 😎

  • Like 4
  • Thanks 3
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

Nie dokońca podzielam twoje zdanie. Faktycznie kiedyś samotne macierzyństwo lub rozwód było niedopomyslenia więc ludzie męczyli się ze sobą bo kierat w małżeństwie był społecznie akceptowalny a rozwód już nie. 

 

Chyba nie o to chodzi aby tak było. 

 

Natomiast samotne macierzyństwo to efekt zabezpieczeń socjalnych i polepszenia się życia kobiet. Samotna kobieta dziś wychowa dzieci, kiedyś bez pomocy rodziny było to bardzo trudne a i automatycznie leciała na margines społeczny jeśli chodzi o postrzeganie. 

 

No i miasta- Ludzie przenieśli się ze wsi do miast, które dają dużą anonimowość. W mieście nie ma sąsiadów, nikt i nikim nic nie wie, więc nikogo nie obchodzi czy ma dzieci, z kim. Duża anonimowość. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Rapke napisał:

 

Obecne 20-paro latki to w 99% nic nie warte szony przekonane o swojej zajebistosci. 

 

 

Rżnąć i next. Niestety nie da się nagiąć świata do własnych wartości tylko przystosować do panujących. 

 

Kiedyś dwukrotny rozwodnik, spoko facet nawiasem mówiąc, powiedział mi, "jesteś młody, rżnij taśmowo i następna i następna".

 

Wie chłop co mówi. 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites

Pasawało by również podać jakieś dane bo obserwacja otoczenia bywa myląca. 

 

Na przykład wydłuża się wiek kiedy kobieta decyduje się na dziecko. Teraz to jest 27 lat i idziemy pod 30. 

 

Także tych 20-paro letnich Jessic posiadających bąbelki po różnych ojcach musi być niewiele bowiem jak widać słabo wpływają na średnią. 

 

Co do samych Jessic to zawsze one były. W 1998 r.  kończyłem podstawówkę. Nic nie resetowało mózgu lasek bo były 2 kanały w TV i brak Internetu (fakt, niektórzy mieli 3 kanały i modem :)). 

 

A pomimo tego 2 dziewczyny z klasy zaszly w ciążę w wieku 15 lat, 16 jak urodziły. Jak ja miałem 25 to one miały już po troje. 

 

Link to post
Share on other sites

Napisałeś o wielu rzeczach. 
Ja mogę napisać Ci tylko o sobie. Rozwiodłem sie . Mam jedno dziecko. Mam nadzieję, że dziecko ma dobrze przepracowane relacje z obojgiem rodziców. Nie ma może wzorca "szczesliwej kochającej się pary taty i mamy" ale dokonałem wyboru odchodząc od toksycznej kobiety.
To o mnie. 
Proponuję Ci tak samo skupić się na sobie. Cała reszta dot. Dżesik, Brajanów, rozwiązłości, feminazizmu, telewizji, lewactwa/prawactwa, jest absolutnie obojętna i po prostu jeśli chcesz może Cie nie dotyczyć, przynajmniej jeśli chodzi o Twoje wybory. 

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Temat szeroki, pewnie wszystko po trochu, wpływ popkultury, facetów wychowanych przez matki na grzecznych chłopców, ogólnie dobrobyt, kolejne fale feminizmu itd itd.

 

Z mojego osobistego doświadczenia: kobiety są bardziej uległe naturze, w tym sensie, że się z nią utożsamiają. Tzn, płyną z instynktem/hormonami. Jakby nie było tam pola na człowieczeństwo. Stąd też łatwa racjonalizacja i czucie się zawsze ofiarą - to facet jest ten zły. Bo skoro ona tak odczuwa, to znaczy że tak jest.

Link to post
Share on other sites

Moja babcia miała 7-8 braci, a może i więcej. Dokładnie nie pamiętam. W jakim celu? Urodzeni po to, żeby zapierdalać w gospodarstwie. Matka kazała zapierdalać babci odkąd tylko nauczyła się chodzić. Żadnej miłości. Od razu rodzisz się do pracy. I nic się nie zmieniło. Dziecko idzie do niewolniczej szkoły, później do pracy i zdycha, a w żadnym momencie życia nie wie, po co to wszystko.

 

Ja nie wiem, co bym powiedział dziecku, po co jest na tym świecie? Nie wiem dzieciak, idź zapytaj matki. A matka, nie zadawaj głupich pytań. Patrzę na ten świat z wielkim przymrużeniem oka. To most. A na moście się nie buduje. Jedziemy na linii czasu, do śmierci, do przodu, do entropii. Dla mnie powołanie dziecka do tej rzeczywistości to tak, jak świadomy mord, bo skazujesz świadomą istotę na śmierć z czasem. Bo każdy człowiek przecież umiera, więc po co ma się w ogóle rodzić? xD Nikt na to nie odpowie. Żeby doświadczać? Po chuj. To nic nie znaczy, jeżeli konkretna część mózgu zostanie uszkodzona. Można o wszystkim zapomnieć z dnia na dzień, nawet o własnym imieniu nadanym i tak w systemie niewolniczym, współzależności. Ja bym wolał tego cierpienia świadomości nie przechodzić, tak szczerze mówiąc i nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał. Po prostu racjonalizacja wchodzi bardzo mocno i hormony zapierdalają.

 

Zwierzęta, które robią pewne rzeczy, ponoszą konsekwencje działań, ale nie wiedzą, po chuj to robią i w jakim celu xD Żeby przetrwać? Ale i tak nie przetrwasz, bo czas zapierdala i zmiecie wszystkich z planszy prędzej, czy później xD Rodzina, śmiechu warte. Poza więzami krwi to obcy ludzie po pewnym czasie, zwykli debile, którzy nie znają odpowiedzi na fundamentalne pytania. Bo nikt nie zna najważniejszych odpowiedzi. Wszyscy żyjemy we mgle.

 

Tak, takie gadki funduję swojej rodzince, żeby patrzeć na ich ryjce xD Wszyscy się obrażają, ale nikt nie potwierdza, ani nie zaprzecza. Najlepiej to się obrazić i potwierdzić w praktyce własną miałkość xD Ehh, uwielbiam to. Może to mój cel życia. Wkurwiać i wyszydzać wszystkich dookoła.

Edited by mac
  • Like 11
  • Thanks 4
  • Haha 1
  • Confused 3
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Rapke napisał:

Zostałem wychowany w przeświadczeniu że "rodzina" czyli mąż+żona+dzieci to wartość i sens życia człowieka.

Tak jak 3/4 ludzi w Polszy.

 

2 godziny temu, Rapke napisał:

Skąd teraz do ku*wy nędzy wysyp tych samotnych matek z Dzesikami i Kryspinami z kilku ojców?

M.in. przez facetów, którzy ruchają co się rusza.

Oczywiście dochodzi kurestwo środowiskowe, wzorce z TV itd.

 

2 godziny temu, Rapke napisał:

Dlaczego baba nie rozumie że ma się słuchać chłopa?

Bo wmówiono jej, że jej się należy, wojna płci, a 100 temu nie miały praw wyborczych, to teraz powinny w ramach rewanżu rządzić światem,

Faceci są słabi bo dymają mężatki i są miętcy w małżeństwie przez prawo rozwodowe, pr. rodzinne i pr. alimentacyjne :D 

 

2 godziny temu, Rapke napisał:

Aż tak te wszystkie durne seriale i programy zresetowany głowy? 

Tak dokładnie tak. Wszystko przez tv i brak ręki silnych rodziców.

 

2 godziny temu, Rapke napisał:

Skąd w babach ten brak odpowiedzialności i lekkomyślność, rozwiązłość seksualna i ciągle życie w opozycji do fundamentalnych wartości? 

Jak wyżej- przez tv i akceptacje kurestwa przez otoczenie.

 

2 godziny temu, Rapke napisał:

Telewizja i feminazizm wywarły aż taki wpływ w przeciągu tych dwóch pokoleń? 

 

Tak, jeszcze zobaczymy skutki tego w najlepszej odsłonie.

Poczekajmy 10-20 lat, to będzie dopiero dramat. 

Obozy śmierci dla białych mężczyzn.

2 godziny temu, Rapke napisał:

Obecne 20-paro latki to w 99% nic nie warte szony przekonane o swojej zajebistosci.

Prawda w stu procentach. Faceci też są siebie warci, ale na razie 50 % jest z nas normalna.

2 godziny temu, Rapke napisał:

Bycie mężczyzna to przekleństwo. 

 

Trochę tak trochę nie :D 

Ale jakbym miał pusię, to bym się nią bawił kilka h dziennie xD 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Templariusz said:

Zawsze możesz zmienić płeć a nawet jak się odpowiednio postarasz stworzyć swoją własną 😎

Najlepiej być "gender fluid", płeć zależy do tego jaką masz rano wibrację. :)

25 minutes ago, mac said:

Jedziemy na linii czasu, do śmierci, do przodu, do entropii.

Po to ludzie budują i tworzą, by walczyć z tą entropią.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Rapke napisał:

Skąd teraz do ku*wy nędzy wysyp tych samotnych matek z Dzesikami i Kryspinami z kilku ojców?

A co powiesz o sytuacji tej Stępień? Bylej Rzeźniczka czy jak mu tam. Chodzi o tego piłkarza. 

Też samotna matka porzucona zaraz po porodzie. Skąd wiesz ze akurat sie nie słuchała go i dlatego ją zostawił? 

Moim zdaniem kobiety teraz za szybko wybieraja faceta po wygladzie i portfelu a nie po wartościach. Stąd potem szybkie rozstania. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Bo tworzenie rodziny z kobietą, która na to zasługuje oraz jest w porządku szanuje nas docenia itp. jest olbrzymią wartością.

To, że jest to obecnie niemal nie możliwe nie oznacza, że nie jest wartościowe. 

Większość kobiet nie jest wartościowych wiec nie ma co się dziwić, że związek z nimi również nie jest wartościowy.

 

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Rapke napisał:

Zostałem wychowany w przeświadczeniu że "rodzina" czyli mąż+żona+dzieci to wartość i sens życia człowieka.

Ja również i robiłem naciski w tym temacie, które nie podobały się zarówno żonie co zrozumiałe jak i dzieciom czego nie mogłem zrozumieć.

Starsze od jesieni leci na studia z dala od domu, młodsze też już prawko i chodzi własnymi drogami.

 

Jak się tak zastanowić jakie mam wsparcie od dzieci to coraz mniejsze, a kasy im trzeba coraz więcej. Dobrze, że mogą liczyć na dziadków bo ja starej daty to zaraz żądałbym wykonania jakiejś pracy na rzecz rodziny (sprzątanie, mycie, trawnik, itp) zanim dałbym kasę. Bywają z tego powodu b. niezadowolone te moje pociechy.

 

Już ktoś pisał, że dzieci chowamy nie dla siebie, a dla świata i powoli zaczynam tego doświadczać.

Wspominam małżonce od czasu do czasu, że na starość to chyba zostaniemy sami.

 

  • Like 6
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Odrzucając to co się dzieje, jakie są kobiety, jacy są mężczyźni, jakie jest prawo w sądach, jakie jest przyzwolenie społeczne itp itd to dla mnie sens jest ogromny. Nie patrzę tu z punktu widzenia państwa, że najważniejsza komórka społeczna itd. Fajnie jest przeżyć życie we dwoje, wspólnie wychować dzieci i razem ciągnąć się za uszy ku rozwoju. Jest jak jest. Teraz już naprawdę trzeba wszystko sobie przemyśleć by brnąć w małżeństwo. Dlatego temat powinien być czy w dzisiejszych czasach rodzina ma sens. 

 

Też rodzina to dla mnie dzieciaki. Tutaj już obojętnie jakie czasy by nie były, ma to sens. Jest ciężko, będzie ciężko. Wiele wyrzeczeń a na końcu może się okazać to Nasze wychowywanie wcale nie było super. Jednak są chwile z dziećmi, które zostają na zawsze. Dla mnie nie ma nic cenniejszego od tych właśnie, krótkich ulotnych chwil. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Matthew88 napisał:

razem ciągnąć się za uszy ku rozwoju.

Z tym to odpłynąłeś.

Jak już to kobieta będzie się wspinać na Twoich plecach.

Reszta ok.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Brat Jan napisał:

Z tym to odpłynąłeś.

Jak już to kobieta będzie się wspinać na Twoich plecach.

Reszta ok.

Napisałem jak powinno być, nie jak jest. Zawsze mężczyzna był głową, a żona szyją. Teraz ta szyja sra na własną głowę 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, mac napisał:

Tak, takie gadki funduję swojej rodzince, żeby patrzeć na ich ryjce xD Wszyscy się obrażają, ale nikt nie potwierdza, ani nie zaprzecza. Najlepiej to się obrazić i potwierdzić w praktyce własną miałkość xD Ehh, uwielbiam to. Może to mój cel życia. Wkurwiać i wyszydzać wszystkich dookoła

Haha robię to samo. Może dlatego że nie lubię zakłamania. Jeśli czlowiek nie odnalazł w zyciu szczęścia i spełniania  to faktycznie jego życie jest mało warte i dużo w nim cierpienia.

5 godzin temu, mac napisał:

Moja babcia miała 7-8 braci, a może i więcej. Dokładnie nie pamiętam. W jakim celu? Urodzeni po to, żeby zapierdalać w gospodarstwie. Matka kazała zapierdalać babci odkąd tylko nauczyła się chodzić. Żadnej miłości. Od razu rodzisz się do pracy. I nic się nie zmieniło. Dziecko idzie do niewolniczej szkoły, później do pracy i zdycha, a w żadnym momencie życia nie wie, po co to wszystko

Też nie chciałbym tworzyć nowego niewolnika w tym świecie. Puki sam nie wiem po co żyje nie odnalazłem szczęścia spelnienia to po co mam tworzyć nowe życie które też będzie zagubione albo podłączy się do matrixa i będzie żyć iluzjom szczęścia.

4 godziny temu, Kamil9612 napisał:

Trochę tak trochę nie :D 

Ale jakbym miał pusię, to bym się nią bawił kilka h dziennie xD 

Gorzej jakbyś był hetero, a nie narcyz.

Karuzele kutang byś sobie zrobił albo wibratorów jakbyś był brzydki 😀

Nie jest przekleństwem być facetem. Jakbym był kobietom to byłbym prawie napewno taki jak one, a tego bym bardzo nie chciał bo to jest przekleństwo.

3 godziny temu, Brat Jan napisał:

Już ktoś pisał, że dzieci chowamy nie dla siebie, a dla świata i powoli zaczynam tego doświadczać.

Wspominam małżonce od czasu do czasu, że na starość to chyba zostaniemy sami

Nie chce takich dzieci.

Zawsze jest ryzyko, że wyrosną nie tak jakbym chciał.

3 godziny temu, Matthew88 napisał:

Odrzucając to co się dzieje, jakie są kobiety, jacy są mężczyźni, jakie jest prawo w sądach, jakie jest przyzwolenie społeczne itp itd to dla mnie sens jest ogromny. Nie patrzę tu z punktu widzenia państwa, że najważniejsza komórka społeczna itd. Fajnie jest przeżyć życie we dwoje, wspólnie wychować dzieci i razem ciągnąć się za uszy ku rozwoju. Jest jak jest. Teraz już naprawdę trzeba wszystko sobie przemyśleć by brnąć w małżeństwo. Dlatego temat powinien być czy w dzisiejszych czasach rodzina ma sens. 

Jak pisałem wcześniej dla mnie obecnie to nie ma sensu.

3 godziny temu, Matthew88 napisał:

Też rodzina to dla mnie dzieciaki. Tutaj już obojętnie jakie czasy by nie były, ma to sens. Jest ciężko, będzie ciężko. Wiele wyrzeczeń a na końcu może się okazać to Nasze wychowywanie wcale nie było super. Jednak są chwile z dziećmi, które zostają na zawsze. Dla mnie nie ma nic cenniejszego od tych właśnie, krótkich ulotnych chwil. 

Czyli dla paru fajnych chwil warto żyć i to jest sens życia? 

Godzinę temu, Brat Jan napisał:

Jak już to kobieta będzie się wspinać na Twoich plecach.

Tak będzie nawet jak upadniesz to cię podepcze, ale temat jest czy rodzina ma wartosc. Więc jak tak kobieta robi nie ma żadnej wartości rodzina, a jak nie robi to ma olbrzymią wartość wtedy przynajmniej dla mnie.

 

Podsumowując w przytłaczającej większości nie ma. Chyba, że jesteś nie świadomy i myślisz że myszka cię kocha i wspiera i nie czujesz się wykorzystywanym parobkiem przez nią. Albo jesteś kukoldem i lubisz być nikim i w tym odnajdujesz szczęście wtedy jak najbardziej bycie z kobieta ma wartość wypaczonego odczuwania szczęścia z powodu upokorzenia.

 

Link to post
Share on other sites

Wyczuwam nutkę antynatalizmu. Ja tam jestem zadowolony, że żyję. Nawet kalecy nie popełniają masowego seppuku. Pomijając bardzo skrajne przypadki, raczej warto żyć i doświadczać rzeczywistości nawet za cenę pewnego cierpienia. Argumentacja o niepowoływaniu dziecka na świat ze względu na cierpienia jakiego dozna zawiewa trochę hipokryzją. Nawet mac, który napisał dosyć pesymistycznie, ogólnie wydaje się być zadowolonym z życia człowiekiem, przynajmniej takie odniosłem wrażenie z innych postów.

 

Moje dzieci też zdają się być zadowolone. Od kilku lat oglądam ich nieustawiczną radość.

Edited by Johnny Z
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@Johnny Z bo nie mam wyboru i jestem pragmatyczny, dlatego możliwie najmniej stresu w życiu i dołowania. A co powiesz w przypadku https://pl.wikipedia.org/wiki/Pokolenie_Kolumbów.

 

Pokolenie Kolumbów, przecież nie tak dawno żyli i umarli w PRL. Pokolenie 1920. Tylko czysty fart uratował mnie/nas (jeszcze nic nie wiadomo) przed wojennymi ścieżkami.

 

Jak już żyję to żyję, ale nie zamierzam się dokładać do populacji. Największy stres w życiu miałem, kiedy panience okres się spóźniał. Mało nie osiwiałem. Nie spałem kilka dni. Nie martwiłem się odpowiedzialnością za dziecko, ale tym, że zabiłem niewinnego człowieka, że zjebałem własną głupotą. Przeżyłem to w realu i fartem się uratowałem. Powiedziałem sobie nigdy więcej czegoś takiego. Trzymam się od kobiet i od seksu z daleka, nawet pośrednio z tego powodu. Mnie to nie interesuje. Nie przyłożę ręki. Poza tym puściłbym dzieciaka do szkoły i płakałbym chyba dniami i nocami, że on też musi przez to przechodzić, przez to niewolnictwo. Chciałbym dla dziecka możliwie najlepszego życia, ale to nierealne przez to, że nie mam kontroli nad makro sprawami, prawo zjebane, system, zero zaufania w stosunku do matki, ekonomiczne kwestie, za dużo czynników w przyszłości. Nie ma żadnych gwarancji, tylko złudzenie nieskończonej szczęśliwości rodzinnej xD Większość ludzi, których znam i którzy mają dziecko nie powinno go mieć, nawet przez warunki ekonomiczne.

 

Moja matka to mi tylko utrudniała cały czas życie. Wyzwoliłem się z kajdan częściowo samodzielnie, ale nikomu nie życzę wychowania przez samotną matkę. To tragedia dla młodego chłopaka. Teraz ryzyko, że mnie żonka wypierdoli z chaty i się rozwiedzie wynosi ponad 60%, a z moim podejściem do życia 95%. Przerabiałem już związki i całe szczęście, że się ewakuowałem z tematu. To nie dla mnie zupełnie. Jeżeli komuś pasuje to spoko, czy tam chce majątek przekazać, to rozumiem. Tylko tutaj widzę sens. Zarobiłem dużo hajsu, mieszkanie mam do oddania, cały majątek rodzinny ogólnie dzieciakowi, żeby miał lepiej to tak, ale istnieje ryzyko, że żonka wszystko przepierdoli podstępem. Mam zerowe zaufanie do kobiet, a same na to zapracowały w moim życiu. Jednemu słowu, jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie nie wierzę. Jednym słowem syf. Chciałbym zobaczyć coś innego, naprawdę, bo staram się o obiektywne podejście. Do tej pory niestety same wtopy. Jestem zmęczony i rozczarowany życiem związkowym. Jeżeli tak to ma wyglądać to wolę nie wchodzić w ogóle. Nie na moje nerwy temat.

  • Like 7
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Johnny Z napisał:

Wyczuwam nutkę antynatalizmu. Ja tam jestem zadowolony, że żyję. Nawet kalecy nie popełniają masowego seppuku. Pomijając bardzo skrajne przypadki, raczej warto żyć i doświadczać rzeczywistości nawet za cenę pewnego cierpienia. Argumentacja o niepowoływaniu dziecka na świat ze względu na cierpienia jakiego dozna zawiewa trochę hipokryzją.

Ja nie wiem w jakim celu żyje i po co. Czy jestem zadowolony, że żyję? Nie ponieważ brakuje mi głębszego sensu logiki tego wszystkiego co mnie otacza spełnienia np w pracy w związku. Staram się spełniać w innych rzeczach, ale to dla mnie za mało.

Sam sobie próbuje nadać jakiś sens i logikę z czego czerpię dużo satysfakcji, ale to znowu mało dla mojego ego. 

Jeżeli zdechnę i tylko pójdę do piachu to nie było warto żyć. Jeśli zaś życie ma jakiś głębszy sens oprócz przetrwania np. łapanie doświadczenia, nauka dla lepszego przygotowania na życie po życiu to owszem ma to jakiś sens. Chodzi o to, że po co mam kogoś powoływać skoro ja sam nie widzę sensu w swoim życiu co nie znaczy, że nie chce żyć tylko brakuje mi odpowiedzi po co to wszystko?

Żeby kogoś powołać do życia samemu trzeba wiedzieć po co się żyje.

Co ja dziecku powiem? Powstałeś w wyniku mojego fałszywego przekonania, że życie jest wartościowe chodź sam nie wiem dlaczego :D

Ma wartość ujemną. Żyje sobie od tak żeby sobie pożyć po odczuwać pomyśleć i przeminąć.

Skoro żonka nie dała szczęścia to może dziecko da :D

Inni maja to ja też może tym razem będę szczęśliwy teraz na pewno się uda :D

Johny Z wytłumacz mi sens życia i wartość jakie ona niesie dla mnie bo wartość dla państwa jako podatnik i nowy niewolnik mam w dupie.

To może zmienię zdanie i populacja Polski wzrośnie. Dlaczego warto żyć założyć rodzinę i mieć dzieci? Co mi to da, a co zabierze + i - tabelka :D

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Rapke napisał:

 

Obecne 20-paro latki to w 99% nic nie warte szony przekonane o swojej zajebistosci.

 

Po mamusi.

 

8 godzin temu, Rapke napisał:

 

Bycie mężczyzna to przekleństwo. 

 

 

Dramatyzujesz. Ja dalej dostrzegam milion plusów nad  kobietami .

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mac napisał:

Pokolenie Kolumbów, przecież nie tak dawno żyli i umarli w PRL. Pokolenie 1920. Tylko czysty fart uratował mnie/nas (jeszcze nic nie wiadomo) przed wojennymi ścieżkami.

Tak, ale co w związku z tym? Lepiej się nie urodzić niż doświadczyć wojny?

 

Godzinę temu, mac napisał:

Jak już żyję to żyję

Widocznie dostrzegasz w tym jakąś wartość. Czy jakbyś miał dostęp do eutanazji to byś się na nią zdecydował? Podejrzewam że nie, jak miliony innych ludzi. Dlatego uważam, że antynatalizm jest nie do obrony.

 

Godzinę temu, mac napisał:

Większość ludzi, których znam i którzy mają dziecko nie powinno go mieć, nawet przez warunki ekonomiczne.

Czy te dzieci też tak uważają?

 

42 minuty temu, buka1977 napisał:

Chodzi o to, że po co mam kogoś powoływać skoro ja sam nie widzę sensu w swoim życiu co nie znaczy, że nie chce żyć tylko brakuje mi odpowiedzi po co to wszystko?

Nie wiem, może ono dostrzeże ten sens w swoim życiu? Sam zauważasz, że mimo nieodnalezienia sensu chcesz żyć. Na szczęście nie ma przymusu posiadania dzieci i ja nikogo do tego nie namawiam :) Polemizuje jedynie z koncepcją antynatalizmu.

 

42 minuty temu, buka1977 napisał:

Dlaczego warto żyć założyć rodzinę i mieć dzieci?

Po to, żeby zagrać z nimi w badmintona w ciepły letni bezwietrzny wieczór.

Edited by Johnny Z
Link to post
Share on other sites

Ach. Wartość. Miałem założyć nowy wątek, ale może w tym. 

 

Co Janusz przekazuje dzieciom. 

 

Dziś przy okazji zakupów w wiejskim sklepiku byłem świadkiem smutnej zasadniczo scenki. 

 

Na kasie stał syn właścicieli, młody chłopak 17-19 gdzieś. Zawsze uprzejmy, dowcipny, uśmiechnięty. 

 

Wtoczył się podchmielony Janusz. Piątunio, więc podstawowy zakup to pół litra. Stoi przy kasie, patrzy się na młodego, potem na właścicielkę i mówi: "Dobrze, niech się młody uczy jak ZAPIERDALAĆ na rodzinę!". 

 

Chłopak kumaty, to tylko rzucił, że on już dziś kilkanaście godzin zapierdala i wystarczy. Janusz coś zabełkotał i wyszedł. 

 

Jaki z tego morał? 

 

Ano taki, że oczywiście rodzina ma wartość. Zwłaszcza dla takiego Janusza, którego ojciec na nią zapierdalał, on zapierdala i jego syn też będzie zapierdalał. 

 

Fajnie, prawda? Tajemnica sensu życia odkryta. 

Edited by maroon
  • Like 3
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Johnny Z napisał:

Tak, ale co w związku z tym? Lepiej się nie urodzić niż doświadczyć wojny?

 

Widocznie dostrzegasz w tym jakąś wartość. Czy jakbyś miał dostęp do eutanazji to byś się na nią zdecydował? Podejrzewam że nie, jak miliony innych ludzi. Dlatego uważam, że antynatalizm jest nie do obrony.

Oczywiście, że lepiej się nie urodzić niż doświadczyć wojny. Nieustanny, głęboki stres wpływający na podświadomość. Człowiek nie do odratowania przez całe życie w wiecznej panice, emocjonalny trup za życia. Przecież bandyci wojenni rozrywali dzieci widłami, albo robili inne rzeczy, o których trudno myśleć, a ludzie, w tym dzieci to oglądały i ginęły w wielkim bólu. Lepiej doświadczyć takiej sytuacji, czy się po prostu nie urodzić? Oczywiście, że się nie urodzić xD Podajemy argumenty po fakcie, bo nie mamy żadnego wyboru nad tym, że żyjemy. Ktoś decyzję podjął za nas. To mały zgrzyt. Kolejny zgrzyt to wpisany biologiczny program pożądania. Jesteśmy zaprogramowani przez naturę, a jednocześnie świadomi tego faktu. To następny zgrzyt. Jeżeli można postawić pytanie, po co to wszystko? To znaczy, że po nic. Jeżeli umysł świadomy może postawić rzeczywistości pytanie, po co to wszystko to znaczy, że rzeczywistość nie jest doskonała, a w pewnych sytuacjach fatalna.

 

Głównie na eutanazję w Szwajcarii prawdopodobnie przeznaczę oszczędności, bo możesz umrzeć bez bólu poprzez wypicie roztworu (zbliżony w działaniu do usypiania zwierząt). Wiele osób się na to decyduje w cywilizowanych krajach. W wielu kulturach starsi odchodzili, popełniali samobójstwa, żeby nie przeszkadzać w rozwoju plemienia, nie opóźniać pewnych działań, szczególnie w kryzysach. Godne odejście, w godnych warunkach, a nie w warunkach polskiej umieralni to wręcz poziom marzenia. Ludzie żyją i nie decydują się na eutanazję, bo boją się tego, czego nie znają. To po pierwsze. A po drugie mamy wbudowany program. Podświadomość steruje pewnymi procesami. Jeżeli chcesz się skrzywdzić to uruchamiają się pewne procesy przeciwstawne. Potrzeba do tego naprawdę silnej woli, odwagi, albo zwykłej choroby psychicznej, czy maksymalnej desperacji. Antynatalizm to przejście empatii na poziom istoty nieświadomej. Decydujesz, czy chcesz wprowadzić świadomość do rzeczywistości, co przekłada się na pewne konsekwencje. Niektórzy akceptują konsekwencje, inni nie myślą o nich, a inni myślą ponad miarę. Mój przypadek.

 

Zakładam, że mój dzieciak byłby do mnie podobny w kwestii dochodzenia do prawdy, a ja byłbym jego podstawowym autorytetem. W tym miejscu już bym zawiódł, bo nie jestem w stanie zaoferować żadnych odpowiedzi, a jedynie coraz więcej wątpliwości i kwestionowania rzeczywistości. Kolejne dziecko we mgle, bo wszyscy jesteśmy dziećmi :) Nie mam nic do dzieci. Uważam, że to geniusze, prawdziwi ludzie, jeszcze nie dorośli. Potrafią się przebrać w prześcieradło i udawać ducha i to zajebista zabawa. Bazują na wyobraźni i naturalności, a później zostają wkręceni w ten chory świat "dorosłych", w "system". Kolejny zgrzyt. I można tak ciągnąć dalej. Zaprzecz proszę, będę wdzięczny. To, że zadałeś jakieś pytania to za mało. Pytanie to nie jest odpowiedź.

 

Edited by mac
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.