Jump to content

Czy "rodzina" ma wartość?


Recommended Posts

Wpierw zdefiniujemy co to jest wartość. Mianowicie to podstawowa kategoria aksjologii, oznaczająca wszystko to, co cenne, godne pożądania, co stanowi cel ludzkich dążeń.

W dzisiejszych czasach umowa prawna zwana małżeństwem nie daje kompletnie nic mężczyźnie dodatkowo go nie zabezpiecza a zerwanie kończy się utrata majątku, kara w postaci płacenia alimentów i obniżenia standardu życia kobiety. 

Gdy natrafisz na dobrą zawodniczkę możesz być również fałszywie pomówiony, oskarżony i skończyć w pace z poważnymi zatrzutami. 

Sprowadzanie na ten padół łez kolejnego pokolenia jest kompletna głupotą bo to planeta cierpienia fizycznego i psychicznego. 

Ludzie działają schematami, programami na poziomie społecznym czy biologicznym w ogóle się nie różnią ba nawet natura tak to urządziła, że haj hormonalny trwa max do 2 lat a po tym okresie ma na ciebie wywalone i kończy się sielanka. Czyli kolejny program bezpieczeństwa zamontowany w człowieku by w ogóle się rozmnażał i płodził kolejne zastępy niewolników i służących. Wszyscy wokół, wszem i wobec powielają głupoty z pokolenia na pokolenie, że rodzina to wartość. 

By ten cały cyrk mógł trwać w nieskończoność. 

Niestety realna wartość kobiety to jej zdrowie i wygląd bo ma urodzić silne, zdrowe dziecko natomiast rodzina to zabezpieczenie dla kobiety a niewola mężczyzny. 

Współczesne pokolenia młodych ludzi na tej planecie to najgorszy, najsłabszy sort, źle zsocjalizowany i wychowany. 

Nie mają niczego do przekazania swoim przyszłym dzieciakom poza tym co sami umieją a umieją niewiele. 

Wtedy nie dziw, że wysyp madek z Julkami i Oskarami na czele. 

Kobiety zawsze były lekkomyślne, nieodpowiedzialne, nastawione na anty do zasad, wartości czy skłonne do zdrad tylko różnica polega na tym, że dzisiaj nie ma już norm społecznych, ostracyzmu czy autorytetu w postaci kościoła które trzymały kobiety za twarz. Dlatego odpowiedź jest prosta są takie bo mogą bo wszyscy im na to pozwalają. Nie będą słuchać mężczyzn bo po pierwsze państwo ich zastąpiło dając socjal, zapewniając byt i bezpieczenstwo a po drugie mają sprane mózgi przez lewactwo i feminizm, że są lepsze od mężczyzn. 

Rodzaj ludzki stoi na krawędzi i prędzej czy później to wszystko upadnie dlatego coraz częściej straszy się resetem bo widać gołym okiem, że coś poszło nie tak  i nie da, się już tego zatrzymać. 

Edited by Iceman84PL
  • Like 5
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mac napisał:

Oczywiście, że lepiej się nie urodzić niż doświadczyć wojny.

Myślę, że przeważająca ilość ludzi, którzy doświadczyli wojny i nawet brali w niej czynny udział by się z tobą nie zgodziło. Trzeba by się zapytać kolumbów. Jako przykład podajesz ofiary bestialskich mordów na dzieciach, ale to już jest ogromna skrajność. A życie w stresie też jest warte więcej niż nie życie w ogóle.

Godzinę temu, mac napisał:

Podajemy argumenty po fakcie, bo nie mamy żadnego wyboru nad tym, że żyjemy.

Dobra, ale wyobraźmy sobie, że nie istniejemy jeszcze i jakimś sposobem otrzymujemy ofertę :) jakimś dziwnym przekazem. Oferta jest taka, że zaistniejesz i doświadczysz rzeczywistości. Niech będzie nawet, że będziesz tym kolumbem i zginiesz na przykład od kulki w brzuch (żeby nie było przyjemnie). Po przeżyciu 23 lat umrzesz więc wykrwawiając się w cierpieniu. Ja sądzę, że taką ofertę bym przyjął. A myślę, że scenariusz takiej śmierci to nadal przypadek skrajny.

 

1 godzinę temu, mac napisał:

Głównie na eutanazję w Szwajcarii prawdopodobnie przeznaczę oszczędności, bo możesz umrzeć bez bólu poprzez wypicie roztworu (zbliżony w działaniu do usypiania zwierząt). Wiele osób się na to decyduje w cywilizowanych krajach. W wielu kulturach starsi odchodzili, popełniali samobójstwa, żeby nie przeszkadzać w rozwoju plemienia, nie opóźniać pewnych działań, szczególnie w kryzysach. Godne odejście, w godnych warunkach, a nie w warunkach polskiej umieralni to wręcz poziom marzenia.

Myślę że jest to nadal znikoma ilość ludzi, i raczej starych i schorowanych. Podobnie jak dawniej ci starcy udający się umrzeć na pustynię, by nie być ciężarem. Ale zdrowi ludzie w sile wieku nie decydują się raczej na taki krok.

 

1 godzinę temu, mac napisał:

Ludzie żyją i nie decydują się na eutanazję, bo boją się tego, czego nie znają.

Po prostu nie chcą umierać. Chcą żyć, bo to stanowi dla nich wartość. Ludzie jednak czasem popełniają samobójstwa w chwili kiedy życie przestaje mieć dla nich wartość. Robią to pomimo lęku przed śmiercią.

 

1 godzinę temu, mac napisał:

Nie mam nic do dzieci. Uważam, że to geniusze, prawdziwi ludzie, jeszcze nie dorośli. Potrafią się przebrać w prześcieradło i udawać ducha i to zajebista zabawa. Bazują na wyobraźni i naturalności, a później zostają wkręceni w ten chory świat "dorosłych", w "system". Kolejny zgrzyt.

Zgadza się, ale to jednak nie powód żeby nie żyć. Podstawówka była okropna, szara końcówka PRL-u, ale nie zrezygnowałbym z istnienia, żeby jej nie doświadczyć. A w liceum już było fajnie. Z systemem też możesz sobie poradzić i być outsiderem. Mam wrażenie, że będąc dzieckiem naszą naturalną reakcją na rzeczywistość jest radość. Tak jakby to był naturalny stan człowieka. Potem tak jak mówisz wkręcamy się, wszystko powszednieje i nie doceniamy swojego istnienia w rzeczywistości, która jest czymś niebywałym, nieodgadnionym i nierzeczywistym wręcz :)

 

 

Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Johnny Z napisał:

Nie wiem, może ono dostrzeże ten sens w swoim życiu? Sam zauważasz, że mimo nieodnalezienia sensu chcesz żyć. Na szczęście nie ma przymusu posiadania dzieci i ja nikogo do tego nie namawiam :) Polemizuje jedynie z koncepcją antynatalizmu

A jak nie odnajdzie 😀

15 godzin temu, Johnny Z napisał:

Po to, żeby zagrać z nimi w badmintona w ciepły letni bezwietrzny wieczór

Powiem tak jakbym znalazł wartościowa kobietę to pewnie bym zmienił zdanie i chciałbym mieć dzieci bo sensem mojego życia byłaby rodzina.

Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, maroon napisał:

Dziś przy okazji zakupów w wiejskim sklepiku byłem świadkiem smutnej zasadniczo scenki. 

 

Na kasie stał syn właścicieli, młody chłopak 17-19 gdzieś. Zawsze uprzejmy, dowcipny, uśmiechnięty. 

 

Wtoczył się podchmielony Janusz. Piątunio, więc podstawowy zakup to pół litra. Stoi przy kasie, patrzy się na młodego, potem na właścicielkę i mówi: "Dobrze, niech się młody uczy jak ZAPIERDALAĆ na rodzinę!". 

 

Chłopak kumaty, to tylko rzucił, że on już dziś kilkanaście godzin zapierdala i wystarczy. Janusz coś zabełkotał i wyszedł. 

 

Jaki z tego morał? 

Że jak rodzina zgrana i z zasadami to za x czasu otworzą następny sklep lub rozszerzą działalność na inny profil.

A jak każdy ciągnie tylko dla siebie i swoje wygody to doprowadzą i ten sklep do bankructwa.

Częściej niestety sprawdza się to drugie.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...
2 godziny temu, HolzstockG napisał:

 

@mac Kurwa jak bym siebie słyszał (w pozytywnym sensie). Może brat bliźniak. 

Myślę, że to nie jest unikalny światopogląd, tylko powtarza się w wielu kulturach i specyficznych opracowaniach, częściowo nawet w Buddyzmie, z nieco innej strony. Moim zdaniem każdy, kto cierpi stanie przed pytaniem, po co to wszystko? Jest wiele odpowiedzi na to pytanie, ale żadnej zagwarantowanej, tylko zbiorowa halucynacja.

Link to post
Share on other sites
11 hours ago, HolzstockG said:

Śmiech nie śmiech, ale z chęcią wpierdolę osobie publicznie, która tak będzie pierdolić, że jest gener fluid czy jakieś inne gówno. Dokąd ten świat prowadzi? 

Z tym trzeba walczyć ich własną bronią. Wyobraź sobie co się stanie gdy miliony mężczyzn w Polsce zmienia się w kobiety żeby iść wcześniej na emeryturę albo brać udział w programie "dziewczyny na politechniki" :). 

Bardzo mi się podoba gdy w sporcie kobiety dostają bencki od transwestytów. 

Link to post
Share on other sites
7 minutes ago, HolzstockG said:

Ja pierdole oni by popełnili seppuku, ale przedtem by popadli w skrajne załamanie.

Ja wiem, bolszewicy w Rosji nie takie rzeczy widzieli. Arystokratki oddające się chłopom by łamać burżuazyjne stereotypy itp..

Taka Aleksandra Kollontai i jej naśladowczynie z "wolną miłością", rozwody za dwie kopiejki (bez nawet zgody drugiej strony), to nawet Stalina niesmaczyło i to ukrócił, panią Kollontai wysyłając "na placówkę" i rozpędzając feministki.

https://en.wikipedia.org/wiki/Alexandra_Kollontai 

19 minutes ago, HolzstockG said:

"Kobiety są wrogiem" ~ Patrice O'Neil [*]

Nie zgodzę się. Łatwe czasy to słabi mężczyźni i dominujące kobiety. Kobiety nie są wrogami, nie trzeba z nimi walczyć. Problemem jest kolektywizm napuszczających jednych na drugich.

I WŚ pokazała że podział proletariat/kułacy zadziałał tylko w Rosji. II WŚ pokazała że kolektywizm narodowy działa lepiej ale i tak ludzie w końcu chcą pokoju. Teraz z kobiet robi się proletariat zastępczy by robić wojnę płci.

Gdy gra jest ustawiona to się od niej odchodzi a nie angażuje w walkę.

Sygnałem już dla kobiet jest spadek małżeństw i niechęć wielu mężczyzn do pracy dla rodziny i skupienie na własnym życiu.

 

Nie pisz proszę o "komuś wpierdolić", w obronie własnej można się oczywiście bronić ale mądry tak żyje by nie miał w życiu jakichś dram.

 

Po łatwych czasach przyjdą ciężkie i rzeczywistość zweryfikuje kto potrafi robić coś pożytecznego, a kobiety znów zaczną doceniać pracę mężczyzn gdy nie będzie socjalu i wody w kranie.   

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 20.08.2021 o 12:45, Rapke napisał:

Skąd w babach ten brak odpowiedzialności i lekkomyślność, rozwiązłość seksualna i ciągle życie w opozycji do fundamentalnych wartości? 

 

Z internetu. One się uczą na Instagramie i TikTok jak być K******. 

 

W dniu 20.08.2021 o 12:45, Rapke napisał:

Telewizja i feminazizm wywarły aż taki wpływ w przeciągu tych dwóch pokoleń? 

 

Żeby wyprać nastolatce mózg, wystarczy kilka lat. 

 

W dniu 20.08.2021 o 12:45, Rapke napisał:

Obecne 20-paro latki to w 99% nic nie warte szony przekonane o swojej zajebistosci. Bycie mężczyzna to przekleństwo. 

 

Tu się nie zgodzę. Zależy czego chcesz. Do poruchania czasy są niezłe. Do zakładania rodziny słabe. 

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

W obecnych czasach, nie ma bytów niezależnie myślących. Wszyscy szukamy "rozwiązań" w internetach, zamiast doświadczać życie. Paradoksalnie owe gotowce, nie chronią nas przed niepowodzeniami, a wręcz przeciwnie, zagłuszają naszą intuicję, wartości, zdrowy rozsądek, każą nam prównywać się z innymi itd. Uważam, że czasy dla rodziny są trudne, bo żyjemy w kulcie "sukcesu", a nasze myślenie nie jest niezależne. Smutne co powiem, ale w naszych czasach rodzina to nie "wartość", to chwila, kiedy ulegamy uczuciom w imię posiadania potomstwa...

 

Link to post
Share on other sites

Dla mnie rodzina ma wartość, dość dużą, ale może dlatego, że tak bardzo chce ją mieć to jej nie mam. Trochę takie smutne jest życie samemu, znajomi z pracy to tylko znajomi, wszystkie jest takie kruche. Wiem, że teraz ciężko o dobrą rodzinę, łatwo być zdradzonym, porzuconym i tak dalej, ale po prostu chciałbym.

Link to post
Share on other sites

Gdzieś usłyszałem, że z punktu widzenia badań behawioralnych - rodzina i kobieta jest czynnikiem socjolizujacym naturę mężczyzny w zakresie opanowania agresji i regulacji zachowań autodestrukcyjnych. 

 

W społeczeństwie gdzie rola kobiety jest patologiczna lub w społeczeństwach, w których większość mężczyzn nie ma równego dostępu do kobiet, mężczyźni o gorszej pozycji społecznej, będą dążyć do zachowań agresywnych lub będą wykazywać zachowania antyspołeczne lub pasywne/uległe. 

 

 

....co w zasadzie... no właśnie.....

 

 

Edited by RedChurchill
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.