Jump to content

"Bycie rodzicem to najbardziej żmudna praca na świecie - szkoda, że nikt mnie nie ostrzegł"


Recommended Posts

Akurat czytam Tollego @melody - swoją układankę poukładałem w zasadzie (przynajmniej tak mi się wydaje) 

Mnie cieszy, że sobie radzisz mimo wszystko, niestety jak już kiedyś rozmawialiśmy prawie nikt nie zrozumie Twoich rozterek wewnętrznych i tego jak rodzice potrafią zniszczyć swoje własne dziecko jeśli nie doświadczyli czegoś podobnego. Pisałem w temacie maggie, że to miłość jest najważniejsza ale jest to rozumiane w sposób brutalny na zasadzie "miłością się nie najem" szkoda, że tak się bagatelizuje. Najlepsze jest to a może powinienem powiedzieć najbardziej dobijające, że w relacjach, w które wchodzisz właśnie tych cech dostajesz od cholery i trochę, które Ci dawali lub nie dawali rodzice.

To co ja zrozumiałem przy moim zaniedbaniu to to, że samemu musisz sobie podarować cechy, których Twoja rodzina Ci nie podarowała i osoby, z którymi czujesz że mogłabyś coś fajnego zbudować ale no nie wychodzi, pytanie why? 

Warto również im wybaczyć oraz wybaczyć partnerom, którzy Cię traktują jak Twoi rodzice w pewien pokraczny sposób, no i nade wszystko sobie wybaczyć. Jeśli sobie nie pomożesz, to będziesz przyciągać tylko więcej bólu w relacji a osoba zdrowa nie będzie dla Ciebie pociągająca, choćbyś miała ją przedstawioną pod nosem a nawet gdyby coś zaskoczyło to zrobisz konkretny sabotaż tej relacji.

Niestety pewne wzorce za nami potrafią się ciągnąć całe życie, przykładowo u mnie to przyciąganie osób które dają zainteresowanie a potem są chłodne, oziębłe, obojętne, znikające, niedostępne w skrócie - osoby unikające miłości (love avoidant) ale nie mogę mieć za złe im, że tak jestem traktowany ponieważ same mają problemy z intymnością w relacji, zaufaniem, ciepłem itd itp- ja sam wysyłam sygnał i wzór, który jakby się przejawia przez tą osobę w stosunku do mnie.

Nie wiem jaka tam jest Twoja sytuacja matrymonialna ale jeśli kogoś masz i ta osoba nie chce sobie pomóc to niestety ale lepiej już bądź sama według mnie. Chyba że chcesz odgrywać te same schematy i być traktowaną instrumentalnie i mieć "podaną rękę" i sztuczne przytulenie ale raczej wątpie by o to Ci chodziło.

 

Co do książek, to Tolle nie jest tak prosto zrozumieć, gdy byłem młodszy myślałem, że rozumiałem ale nie rozumiałem. Co do greena, to ponoć INFP - wielu innych infp ma mu za złe, że taką książkę napisał, bo myślą że ona uczy manipulacji a tak naprawdę chroni przed nią jak się zrozumie te chamskie mechanizmy jakie ludzi stostują.

 

Twoich rodziców nie będę komentował bo nie wypada, ale nie trudno się domyślić, że musieli "co nie co" zjebać skoro masz takie reakcje. Ciężki temat ale da się wyjść z tego, no ale nie ludzki wysiłek trzeba podjąć.

 

Dla Ciebie @melody i nie tylko - obejrzyj sobie, to krótkie 🙂 

 

Edit:

 

Aha i jeszcze jedno warto zauważyć, jak w moim przypadku czy sama nie jesteś zamknięta jeśli przyciągasz zamknięte osoby :) U Ciebie może to być coś innego.

 

Edited by SzatanKrieger
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 9 months later...
  • Replies 90
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Mam wrażenie że kiedy np. 50 lat temu było łatwiej mieć dzieci. Szczególnie na wsi. Łatwiej pod tym względem że dzieci miało się więcej. Babcia w tym samym domu albo domu obok. Dziecko bawiło się na p

Wychowanie dziecka to wielka odpowiedzialność, ciężka orka gdzie trzeba w odpowiedni sposób ukształtować, zsocjalizowac dzieciaka tak by poradził sobie w życiu dorosłym.  Ciągle zmartwienia, nerw

Uważam, że artykuł jest słaby, bierze pod uwagę tylko te najbardziej prozaiczne aspekty rodzicielstwa typu „uuuu jak mi cienszko, kiedyś to było winko przed TV z koleżankami, a teraz to tylko obowiązk

Uważam, że ogólnie na tematy ciąży i macierzyństwa nie powinien nigdy wypowiadać ktoś, kto nigdy nie miał z tym do czynienia, czyli nie urodził oraz nie wychowywał dziecka. 

Sama ciąża to bardzo ciężka "praca". Ogólnie nie wiem jak mężczyźni śmią mieć do zarzucenia kobietom w ciąży, że na przykład nie pracują, za mało robią w domu, itp. 

Każda kobieta ciążę przechodzi inaczej. 

Ja na szczęście przechodziłam dość dobrze, poza mdłościami, niekiedy wymiotowaniem, wahaniami nastroju, itp. 

Niestety, dużo kobiet w ciąży ma kompilacje, ciąże są zagrożone, samym kobietom robi się słabo, i nie są w stanie wykonywać codziennych czynności tak, jak niegdyś. Oczywiście upraszczając to wszystko... 

Pamiętam, kiedy jeden kolega, którego dziewczyna była w ciąży, żalił się, że jego partnerka nie sprząta, nie gotuje. A kim ona w ogóle jest, żeby mu sprzątać i gotować. Obydwoje pracują, obydwoje zarabiają na mieszkanie. Jedzenie. 

Czyli, że co? Kobieta ma pracować, rodzić dzieci, sprzątać, gotować, a ten pieprzony gnojek ma chodzić tylko do pracy i narzekać, że ona nic nie robi! Co za kompletny dupek i nierób. 

I takie jest myślenie większości facetów. 

I takie jest życie większości kobiet.

Aż mi się płakać chce nad naszym żałosnym losem, kiedy widzę jak skończyły moje koleżanki. 

Ogromnym przywilejem jest całkowicie poświęcić się macierzyństwu.

Szczęściem, kiedy facet pomaga w domu. 

 

 

  • Like 3
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@JudgeMe

Ok, masz prawo tak myśleć, tak czuć, na pewno tak wygląda rzeczywistość KONKRETNYCH kobiet. 

Myślę, że samo słowo pisane jest kiepskim sposobem komunikacji terapeutycznej, czy nawet podstawą opiniowania, więc wybacz, ale nie mam możliwości przeanalizować co konkretnie masz na myśli.

Twój manifest nie jest raczej z racji poczucia niesprawiedliwości, który wynika z regularnego widoku przemęczonych  sąsiadek z dziećmi.

Więc pytanie...

 

Czujesz się samotna, zmęczona, NIEDOCENIONA i odrzucona odkąd weszłaś w rolę mamy? 

 

Jesteśmy znajomymi z forum, więc nie będę przyjmować postawy psychologa, pozwolę sobie po prostu na prywatę i własne emocje.

Pierwsze zdanie Twojej wypowiedzi mnie ukuło, nie mam Ci za złe - piszę to z poziomu świadomości.

Świadomie wiem, że masz prawo wyrazić takie zdanie, gdybym była matką pewnie miałabym identycznie.

 

Domyślam się, że moi bracia, gdy zostaną ojcami pewnie w przypływie emocji rzucą mi podobnie brzmiące zdanie, bo nie mając dzieci, a z racji chęci przelania własnej niezrealizowanej miłości rodzicielskiej na swoich bratanków, będę na pewno momentami uprzykrzać się ciotecznymi radami i CZYNAMI na temat wychowywania NIEmoich dzieci. 

Twoje zdanie jest dla mnie pierwszą rozgrzewką przed tym, gdy w mojej rodzinie pojawią się NIEmoje dzieci. 

Będę musiała bardzo dbać o ramy relacji: ciocia - bratanek/bratanica; siostra - brat; szwagierka - bratową i przy tym cały czas pracując nad własną niespełnioną potrzebą.

Link to post
Share on other sites

@JudgeMe

2 godziny temu, JudgeMe napisał:

Aż mi się płakać chce nad naszym żałosnym losem, kiedy widzę jak skończyły moje koleżanki.

Nigdy nie wiesz, co kogo uszczęśliwia. Największego doła łapię, jak przebimbam dzień. Jak wiem, że sporo udało mi się ogarnąć w domu, zawodowo, z dziećmi pobawić się, pokąpać, poczytać im bajki - to jestem zadowolona.

Nie ma co tak żałować tych dziewczyn, może one są w tym kołowrotku szczęśliwsze niż odciążona i rozpieszczana mama na pełny etat.

Moja mama pracowała, ogarniała sprawy domowe i nigdy nie narzekała. Moja ciotka tylko narzekała, bo nic innego nie miała do roboty jak dzieci podrosły.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, JudgeMe napisał:

Pamiętam, kiedy jeden kolega, którego dziewczyna była w ciąży, żalił się, że jego partnerka nie sprząta, nie gotuje.

A kim ona w ogóle jest, żeby mu sprzątać i gotować.

Następna "mundra", przecież to "ksiemżniczki", na które i za które trzeba zapie*rzać. Gdy nasze matki i babki potrafiły się ogarnąć i nie pasożytować tylko mając brzuch.

4 godziny temu, JudgeMe napisał:

Co za kompletny dupek i nierób. I takie jest myślenie większości facetów. 

I takie jest życie większości kobiet.

Ten Twój frajer jeszcze nie wie, jakiego podłego, feministycznego pasożyta zalał. Może kiedyś przejrzy na oczy i kopnie w d*pę. 

 

Sory Bracia za słownictwo, ale jak widzę takie wysrywy, to bym tłukł po pustym łbie do skutku (nadmiar  emocji gdy przeczytałem tego raka). 

Godzinę temu, Amperka napisał:

Moja mama pracowała, ogarniała sprawy domowe i nigdy nie narzekała.

Moja ciotka tylko narzekała, bo nic innego nie miała do roboty jak dzieci podrosły.

Głos rozsądku @Amperka Ty to rozumiesz, że są różne typy ludzi. Toksyczne pasożyty i bardziej normalnie jednostki.

Edited by Morfeusz
  • Like 4
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@Morfeusz

Zwracam Ci uwagę na Twój język! 

 

Możesz nie lubić bab; bab które bezpodstawnie narzekały na przebieg ciąży i codzienność po urodzeniu dziecka (choć nie ma czegoś takiego jak "bezpodstawne zachowanie", np.KONKRETNA pani po prostu była przyzwyczajona do zupełnie innego stylu życia (tak, wygodniejszego), a dziecko po prostu ostro przeorganizowało jej codzienność, do której aktualnie nie potrafi się przystosować), ale zwroty "feministyczny pasożyt ", "frajer ", "tłukłbym po pustym łbie do skutku" wiesz, że nie pasują do wizerunku OPANOWANEGO MĘŻCZYZNY, KTÓRY W NOSIE MA "KSIĘŻNICZKI". 

 

Też uległam emocjom czytając pierwsze zdanie JudgeMe, ale to MÓJ PROBLEM, choć to zdanie ma wiele prawdy w sobie.

Tym bardziej nie wiem, co się dzieje u niej w życiu. To tylko forum, z poziomu którego nie zweryfikujemy wielu informacji, więc ciężko cokolwiek zaopiniować. 

Link to post
Share on other sites

Mam wrażenie że kiedy np. 50 lat temu było łatwiej mieć dzieci. Szczególnie na wsi. Łatwiej pod tym względem że dzieci miało się więcej. Babcia w tym samym domu albo domu obok. Dziecko bawiło się na podwórku z innymi dziećmi, psem itd. 

Kiedyś były dużo niższe wymagania dotyczące kształcenia. Kiedyś żeby chłopak dał sobie radę w życiu musiał być nauczony "roboty". Dziś żeby sobie dobrze radzić to pasuje znać angielski i szybko się uczyć różnych rzeczy. 

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@meghan vel @MeggieNowak, czy tam ile masz już tych kont i pseudo. Super, że mnie zwróciłaś uwagę na język, a nie toksycznej @JudgeMe:

12 godzin temu, JudgeMe napisał:

Pamiętam, kiedy jeden kolega, którego dziewczyna była w ciąży, żalił się, że jego partnerka nie sprząta, nie gotuje.

 

a ten pieprzony gnojek...

Co za kompletny dupek i nierób...

I takie jest myślenie większości facetów. 

 

Pracującego męża, który chce aby jego żona w ciąży też coś czasami ugotowała, można wyzywać od gnojków, dupków, nierobów. 

 

@meghan Napisałem tym samym językiem, co ta rozpieszczona feminista i troll, ale u niej nie zwróciłaś na to uwagi, piękne podwójne standardy.

Wiem, pracujących mężczyzn, w tym mężów można już opluwać, również na męskim forum. W końcu twoim i jej zdaniem mężczyźni zasuwający na księżniczki, które nie chcą nic zrobić w domu to gorszy sort, nieroby, dupki i gnojki, prawda? 

Edited by Morfeusz
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Gixer napisał:

Mam wrażenie że kiedy np. 50 lat temu było łatwiej mieć dzieci. Szczególnie na wsi. Łatwiej pod tym względem że dzieci miało się więcej. Babcia w tym samym domu albo domu obok. Dziecko bawiło się na podwórku z innymi dziećmi, psem itd. 

Kiedyś były dużo niższe wymagania dotyczące kształcenia. Kiedyś żeby chłopak dał sobie radę w życiu musiał być nauczony "roboty". Dziś żeby sobie dobrze radzić to pasuje znać angielski i szybko się uczyć różnych rzeczy. 

To prawda, wynika to ze zmian cywilizacyjnych. Łatwiej opiekować się dzieciakami, mając wsparcie innych kobiet (szczególnie w pierwszych latach życia dziecka), gdzie można umówić się na podział obowiązków w społeczności - jednego dnia jedna z pań ma oko na dzieciaki, a inne np. ogarniają kwestie przyrządzania posiłków/sprzątania/pracy na rzecz tej społeczności. Obecnie przykładem może być sytuacja, w której matka ogarnia pracę i np. przyrządzanie posiłków, a babcia/dziadek zajmuje się dzieckiem.

 

Choć widzę, że coraz więcej kobiet w moim otoczeniu dobrze radzi sobie z łączeniem opieki nad maluchem z ogarnianiem chaty/przygotowaniem posiłków dla męża wracającego z pracy. Wiadomo, jest to kwestia indywidualna i jedno dziecko będzie wymagało mniej interakcji na co dzień, a inne więcej.

 

Nie uogólniałabym jednak ani samego przebiegu ciąży (koleżanka pierwszą ciążę znosiła bardzo dobrze i pracowała do prawie 9. miesiąca, a druga ciąża wiązała się z ciągłą sennością, codziennymi wymiotami co kilka godzin i koniecznością jeżdżenia do szpitala pod kroplówki nawadniające, bo nie była w stanie nawet przyjąć wody bez jej zwrócenia. Schudła w ciąży 15kg i była wykończona. Jedna kobieta - dwa zupełnie odmienne przebiegi ciąży. W obu przypadkach córki urodziły się zdrowe), ani opieki nad dziećmi - jedne są bardziej pobudzone i wymagają ciągłej stymulacji i interakcji, inne z kolei potrafią przez kilka godzin spokojnie bawić się samodzielnie klockami/misiami i rodzic nie musi poświęcać im aż tyle czasu. Naprawdę nie ma reguły.

 

Co do samego rodzicielstwa - z całą pewnością wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i pozbawieniem wygody w wielu kwestiach, ale dla części ludzi również z wielką satysfakcją z faktu  pokazywania świata młodemu człowiekowi i kształtowania go.

 

Jeśli o mnie chodzi, nie czuję potrzeby posiadania dziecka. Zajmowałam się kiedyś maluchami w ramach dorabiania na studiach, mam też kontakt z dziećmi koleżanek i kolegów i mimo że opieka nad nimi/zabawa daje mi sporo radości i to lubię, nie wyobrażam sobie mieć to na co dzień  😛 Najprawdopodobniej jesteśmy z partnerem zbyt wygodni, bo lubimy przy weekendzie spontanicznie gdzieś wyskoczyć na dzień lub dwa i to sprawia nam wiele radochy, a myśl o dziecku sprawia nam duży dyskomfort. 

Nie każdy nadaje się do bycia rodzicem i gdyby górę brała świadomość, a nie paradygmat biologiczny i silny instynkt, możliwe, że wiele osób (i obecni rodzice i osoby, które urodziły się w domach, w których rodzicielstwo przerastało rodziców) mogłyby być szczęśliwsze. 

 

Inna kwestia to wychowywanie dziecka przez rodziców, którzy nie są już parą - dla mnie to tak przerażająca wizja, że tylko utwierdza mnie w moich niemacierzyńskich przekonaniach. Czuję, że taka sytuacja byłaby  dla mnie wielką rodzicielską porażką, choć wiem, że sporo dzieciaków wychowuje się w ten sposób i dobrze funkcjonują w takim trybie.

Ale mnie to przeraża i koniec. Szczególnie  mając świadomość, jak w dzisiejszym świecie łatwo o rozpad związku.

Edited by Granita
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Amperka napisał:

w tym kołowrotku szczęśliwsze niż odciążona i rozpieszczana mama na pełny etat.

Moja mama pracowała, ogarniała sprawy domowe

Oczywiście. Piszę o koleżankach, które same się żalą, że facet w ogóle nie pomaga w domu. 

9 godzin temu, Morfeusz napisał:

Ten Twój frajer jeszcze nie wie, jakiego podłego, feministycznego pasożyta zalał. Może kiedyś przejrzy na oczy i kopnie w d*pę. 

A ja bym takich jak Ty, podły człowieku.

 

 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
3 hours ago, JudgeMe said:

Oczywiście. Piszę o koleżankach, które same się żalą, że facet w ogóle nie pomaga w domu.

Zmywanie, pranie, sprzątanie i takie tam to prace za które powinno dostawać się wynagrodzenie.

Utrzymanie samochodu na chodzie, naprawianie go w sobotę u kolegi w garażu, cieknące krany, szwankująca lodówka/pralka/kuchenka/żelazko/telewizor, kołki w ścianach, malowanie - to przecież należy do obowiązków mężczyzny z założenia.

Ma się penisa - trzeba zapierdalać a jak żony nie będzie akurat bolała głowa, to może coś się zdarzy.

Bardzo może.

Przystojny sąsiad jest o tyle ciekawszy od przewidywalnego męża, zawsze mówi "ależ pani piękna dzisiaj, jeszcze bardziej niż zwykle, aż mi dech zapiera".

 

 

 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@Morfeusz

Napisałaby "Morfeusz, jesteś pieprzonym gnojkiem, dupkiem i nierobem!" też miałaby zwróconą uwagę z mojej strony, bo to obrażanie osoby z środowiska, do którego dobrowolnie się weszło. Mimowolne tworzenie "stada", "grupy". Niestety czy stety.

Randomowych? osób nie mam zamiaru bronić, bo są spoza....forum.

 

Dyskutować, nie zgadzać się ze sobą, czy nawet się nie lubić - można. 

Epitety w takiej postaci są słabe i NIE TYCZĄ SIĘ DYSKUSJI.

Nie pamiętam, jak regulamin ma się do tego, ale to zostawiam moderatorom, bo może wymyślam.

Znasz JudgeMe, to wypunktuj zachowania jej męża, które kompletnie nie pasują do jej emocjonalnego manifestu o "pokrzywdzeniu kobiet" (widzisz cudzysłów, to domyślasz się jakie mam zdanie odnośnie jej wypowiedzi). 

 

Tak, to ja. ;) Każdy forumowicz o tym przecież wie. 😅

Dwumiesięczna przerwa dobrze mi zrobiła.

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...
  • Similar Content

    • By RENGERS
      Większość z was za 5,10 lat będzie mieszkała w tym samym miejscu, chodziła do tej samej pracy, jadła to samo jedzenie, jeździła tym samym samochodem, spoglądała w lustro na tę samą tłustą, niewyćwiczoną sylwetkę.
       
      Większość z was za 5,10 lat dalej będzie bełkotała, próbując przypomnieć sobie słówko, gdy czarny turysta zapyta o drogę na Krakowskim rynku, większość z was dalej będzie chodziła w sandałach, większość z was dalej będzie bzykała, niestającym już z przejedzenia i przepicia miękkim kutasem tą samą brzydką małżonkę...
       
      Albo....
       
      Coś się zmieni.
       
      Nie przeraża was ta wizja?
       
      Nie czujecie frustracji, że jesteście nieudacznikami?
       
      Że ciągle tyle samo zarabiacie, że stoicie w miejscu, że boicie się zagadać do obcej baby, że nigdy nie wsiądziecie do żółtego lambo, z cycatą blondi na sąsiednim siedzeniu?
       
      Że nigdy nie spróbujecie naprawdę dobrego alkoholu i dobrej, czystej kokainy?
       
      Że nigdy nie posmakujecie prawdziwej władzy i prawdziwych pieniędzy, nieudolnie tłumacząc wszystko wyimaginowaną duchowością?
       
      UUU będę grzeczny,  to może w przyszłym wcieleniu będę miał lepsze życie!?
       
      UUU będę pokorny, to może w przyszłym wcieleniu wsadzę kutasa w coś innego, aniżeli moją brzydką i grubą żonę, do jej szerokiej niczym galaktyka pochwy?!
       
      Zastanówmy się nad naszym życiem.
       
      Módlmy się o lepszy los!
       
      Działajmy, nie w przyszłości.
       
      TERAZ.
       
    • By Patton
      https://spidersweb.pl/plus/2022/06/kobiety-technologie-brak-metaversum
       
      Od razu przypomniała mi się seksmisja.
    • By deleteduser125
      Uderz w stół a nożyce się odezwą.  Także się odzywam.  

      Pochyliłam się nad tym tematem, przy tym odsuwając emocje od siebie (co raz bardziej tego nie lubię, bo w pracy, na stażach, w małżeństwie muszę być "dla ludzi/drugiej strony", więc to też męczy i nie pozwala być kobietą - z założenia istotą, która poprzez emocje oddziałowuje na ten świat) - pojawiła mi się myśl - jak wielki należy popełnić błąd, by się czegoś uczyć/nauczyć? Czy kobiety uczą się/analizują wyłącznie dzięki negatywnym bodźcom?
      Nie chcę wchodzić w filozofię, bo to piękna dziedzina, do której się nie nadaję, choć chciałabym. 
      Niemniej jednak temat ciekawy, ale muszę go wziąć na warsztat, bo niby... 
      Wychodzi na to, że kobieta ZAWSZE podąży za mężczyzną/będzie mu uległa/miła/wierna TYLKO wtedy, gdy będzie jej regularnie dostarczał bodźców NEGATYWNYCH, BÓLOWYCH itd. 

      Myślę, że tragedią tych czasów jest to, że obie płcie jadą po sobie jak po burych... Oboje siebie nie rozumieją, oboje uciekają od swoich ról, oboje wciągnęli się w propagandy (dziewczyny poszły za bezmyślnym wyzwoleniem, ułomnym chojrakowaniem w nieswoich zadaniach, a panowie zobojętniali wobec wszystkich dziedzin i przedsięwzięć, które budują grupy/społeczności, czy większe zbiory ludzkie). Róbmy tak wszyscy dalej, róbmy... 

      Otwieram wątek w rezerwacie, bo dzięki temu nie zapomnę o temacie, będę miała poczucie "uporządkowania tematycznego". 

      Wracam do robienia pizzy, bo dzisiaj święto pizzy (głupie są te święta, choć to też ważne w życiu, by sobie owe życie umagiczniać?).
      W duchu się uśmiecham "kuźwa, na świecie są dobre Jadzie, które ugotują, posprzątają, pośmieją się, zadbają o chłopa, a ci znowu, że ino baby złe. Pewnie napatrzali się na te ładne, a po "nieoszlifowany diamencik" nie sięgną, tylko będą pierdolić...".  W sumie wtedy se myślę "Dobra, Ty też pierdoliłaś jak potłuczona i jak sierota" i wtedy biorę się do roboty.  
      Idę machnąć pizzę, do wieczora!  

      "Jednak system nie wzbudza w swoich ofiarach - kobietach - przekonania, że trzeba coś zmienić. Otrzymywanie wszystkiego za darmo, poklask, ułatwianie wszelkich ścieżek powoduje, że doświadczenie jakiegokolwiek bólu spotyka się z reakcją ekstremalną(...)"
      Ok, czy istnieją grupy kobiet, które nie mają profitów z bycia kobietą? 
       
    • By predator08
      Witam! Tak jak w tytule. Ostatnio mam dziwną potrzebę czułości ze strony kobiety, szczególnie przytulenia przed spaniem (nie chodzi już nawet o sam seks, bo za ten jeszcze można zapłacić...).  Oczywiście nie jesteśmy dziećmi i chyba każdy z nas ma czasem, sporadycznie taką potrzebę. Nie mówię tu o wielkim związku i wielkiej "miłości", bo dobrze znam ciemne strony relacji z kobietą. Tylko chodzi mi o ten jeden aspekt.
       
      Dlatego z czystej ciekawości mam pytanie. Jak sobie radzicie z brakiem kobiety w sensie przytulania, pocałunków etc. (o seks nie pytam, bo tak jak pisałem ten jeszcze jest dostępny za PLN)
    • By rafalfranco
      Jako że temat bardzo na czasie, jestem ciekaw waszego zdania - na wczesnym etapie ciąży okazuje się, że jest ryzyko urodzenia niepełnosprawnego dziecka. Co robicie? 
      a) nic, każde zarodek ma prawo do życia
      b) szukacie sposobu na usunięcie ciąży w Polsce lub za granicą
       
      + pytanie bonusowe, szczególnie do już-ojców - czy w momencie "planowania" dziecka rozmawialiście z waszymi żonami/partnerkami jak zachowacie się (wspólnie) w przypadku powyżej? Mieliście wypracowane wspólne zdanie czy "jakoś to będzie"? 

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.