Jump to content

Recommended Posts

Główny temat został usunięty. @UncleSam zwrócił uwagę, że bardzo łatwo dowiedzieć się kim jestem i moja eks mogłaby wpaść na ten wpis. 

Zatem, kto miał przeczytać ten już przeczytał :) Tutaj będzie kontynuacja. 

 

Jak już wiecie stanęło na tym, że od poniedziałku dałem słowo nie jarać trawy od której jestem bardzo uzależniony.

 

Szukam również terapii DDA/od uzależnień. Powrót do pracy - trzeba zacząć zarabiać jakiekolwiek pieniądze i poszukać pomocy/sposobu na spłatę długów.

 

Dzięki temu forum przetrwałem ostatnie dni. Cieszę się, ze tu trafiłem.

 

Aktualnie przechodzę etap gdy emocje opadły i myślę, że jednak nie byłem taki wspaniały i oczywiście w dużej mierze też odpowiadam za to co się stało.

Nie jest mi z tym dobrze. Chyba poczucie winy mnie dopada.

 

No i oczywiście wspomnienia dobrych chwil.

 

W sobotę przyjeżdża po resztę rzeczy. Ma przywieźć dziecko (liczę na to, że zostawi mi syna na weekend a nie tylko na czas pakowania). Jutro spotkanie z prawnikiem - muszę się przygotować.

Ogarnąłem częściowo porządek w domu. Jutro reszta.

 

Niemniej! Jakiś plan jest i jego się muszę trzymać.

Link to post
Share on other sites

Tak tylko powiem, że OP dałby się zidentyfikować nie przez ten "głowny" temat który założył tylko inny poboczny :)
 

5 minut temu, lexluthor napisał:

W sobotę przyjeżdża po resztę rzeczy.

Niema wchodzenia do Ciebie do domu. Spakuj jej rzeczy w kartonik. Będzie sobie mogła zabrać nie tracąc czasu. :)

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, UncleSam napisał:

Tak tylko powiem, że OP dałby się zidentyfikować nie przez ten "głowny" temat który założył tylko inny poboczny :)
 

W zasadzie jak na to zwróciłeś uwagę to i przez temat główny też na dobrą sprawe

 

4 minuty temu, UncleSam napisał:

Niema wchodzenia do Ciebie do domu. Spakuj jej rzeczy w kartonik. Będzie sobie mogła zabrać nie tracąc czasu. :)


Nie będę już taki złośliwy, serio. Nigdy taki dla nikogo nie byłem. 

Ma przygotowane już w jednym miejscu. Niech zabierają i tyle. 

Dla mnie ważniejszy jest temat dziecka i to mnie interesuje. Czuje stres.

Link to post
Share on other sites
Teraz, lexluthor napisał:

Nie będę już taki złośliwy, serio. Nigdy taki dla nikogo nie byłem. 

Ma przygotowane już w jednym miejscu. Niech zabierają i tyle. 

Generalnie chodzi o to żeby nie zabrała twoich rzeczy. Ile to już było tematów na forum kiedy myszka wyprowadzała się pod nieobecność faceta a potem okazywało się, że zniknęło mnóstwo jego rzeczy.
Jak masz jej "kupkę" rzeczy to bardzo dobrze :D
 

2 minuty temu, lexluthor napisał:

Dla mnie ważniejszy jest temat dziecka i to mnie interesuje. Czuje stres.

To będzie najtrudniejsze. Im bardziej chłodny i powściągliwy będziesz tym lepiej na tym wyjdziesz.
Masz całe forum braci którzy dostarczają innej - chłodnej perspektywy. Z tego korzystaj.

Będzie dobrze! Nie ty pierwszy, nie ty ostatni! Za pare miesięcy będziesz dziękować niebiosom, że stało się jak się stało. 

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, UncleSam napisał:

Generalnie chodzi o to żeby nie zabrała twoich rzeczy. Ile to już było tematów na forum kiedy myszka wyprowadzała się pod nieobecność faceta a potem okazywało się, że zniknęło mnóstwo jego rzeczy.
Jak masz jej "kupkę" rzeczy to bardzo dobrze :D

Lus, nic mi nie wyniosła i nie wyniesie.

 

3 minuty temu, UncleSam napisał:

To będzie najtrudniejsze. Im bardziej chłodny i powściągliwy będziesz tym lepiej na tym wyjdziesz.
Masz całe forum braci którzy dostarczają innej - chłodnej perspektywy. Z tego korzystaj.

Będzie dobrze! Nie ty pierwszy, nie ty ostatni! Za pare miesięcy będziesz dziękować niebiosom, że stało się jak się stało. 

Tak, zwróciłem uwage na te wypowiedzi. Najgorsze myślę za mną, największe emocje minęly. Jestem bogatszy o doświadczenie no i rady stąd.

Jakieś wnioski wyciągnąlem. 

Link to post
Share on other sites
37 minut temu, lexluthor napisał:

Jakieś wnioski wyciągnąlem. 

Narazie żadnych

 

Ona nie przychodzi po rzeczy, tylko aby oblukać twoje zachowanie.

 

...taktyka stara jak świat.

Mało tego jeszcze Ci coś podrzucić!

....np zielone i zadzwoni gdzie trzeba.

 

Żadnego zabierania dziecka bez świadków.

 

Fanty spakować w duże wory i wystawić przed drzwi 10 min wcześniej.

Absolutnie żadnego wpuszczania do mieszkania.

Zamki już zmieniłeś?

 

Wlizie Ci i zadzwoni, że się nad nią i dzieckiem  znęcasz!

 

38 minut temu, lexluthor napisał:

Najgorsze myślę za mną,

Film będzie długi.

...A to dopiero początek reklam.

 

 

Edited by Tornado
  • Like 1
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Tornado napisał:

Ona nie przychodzi po rzeczy, tylko aby oblukać twoje zachowanie.

 

Przyjeżdża po rzeczy które przygotowała 5 dni temu w jednym miejscu do zabrania. Kiedyś i tak musiałaby po nie się pojawić. 

Będę wszystko nagrywać, mam chłodną głowę, nie dam się sprowokować.

 

Jeśli nie bedzie chciała dziecka zostawić to nie. W razie jakiś niejasnych sytuacji od razu dzwonie do prawnika. Zakładam najgorsze ale akurat nie spodziewam się ataków.

 

Zanim sie zresztą pojawi jutro wszystko obgadam z prawnikiem.

 

 

 

Edited by lexluthor
Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, UncleSam napisał:

Tak tylko powiem, że OP dałby się zidentyfikować nie przez ten "głowny" temat który założył tylko inny poboczny :)
 

 

Dokładnie. Ja wybadałem na społecznościówkach nie tyle OPa, co samą "przyczynę" całej tej zawieruchy. 

Tylko po przewinięciu fejsbukowej tablicy i tego, co tam było od dość dawna wrzucane (w sumie, to po samych wpisach, można się było juz dawno połapać, że jest coś nie halo), mocno współczuję chłopu, że  w tym tkwił. 

Borderka pełną parą. Ewidentne nie radzi sobie z emocjami. Posunie się do WSZYSTKIEGO, żeby jej było na wierzchu.

Grunt to teraz trzymać sztywno ramę i nie podlewać jej paliwa. Takie wariatki będą wykorzystywać każdą okazję, żeby zmanipulować fakty. 

Dlatego tak jak piszesz: dzieciak do chaty na weekend najlepiej przy świadkach albo z włączonym wideo, w zamian karton z jej szpejem i niech sobie sama znosi.

Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Vlad_Lokietnichuk napisał:

Dokładnie. Ja wybadałem na społecznościówkach nie tyle OPa, co samą "przyczynę" całej tej zawieruchy. 

Tylko po przewinięciu fejsbukowej tablicy i tego, co tam było od dość dawna wrzucane (w sumie, to po samych wpisach, można się było juz dawno połapać, że jest coś nie halo), mocno współczuję chłopu, że  w tym tkwił. 

Borderka pełną parą. Ewidentne nie radzi sobie z emocjami. Posunie się do WSZYSTKIEGO, żeby jej było na wierzchu.

Grunt to teraz trzymać sztywno ramę i nie podlewać jej paliwa. Takie wariatki będą wykorzystywać każdą okazję, żeby zmanipulować fakty. 

Dlatego tak jak piszesz: dzieciak do chaty na weekend najlepiej przy świadkach albo z włączonym wideo, w zamian karton z jej szpejem i niech sobie sama znosi.

:) dlatego zniknął ten wpis. 

Jasne wszystko będzie nagrywane. Rame trzymam, dzięki ludziom stąd mam jakiś plan. 

Rzeczy sobie sami pakują dlatego tyle im schodzi :) Ja do tego ręki nie przykładam.

Edited by lexluthor
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Sobotni update.

 

Dziś przyjechala eks po resztę rzeczy. Już pomijam fakt, że panoszyła się z ojcem - a to skorzystać z łazienki a to ręce umyć w kuchni.

Rzeczy zabrali sprawnie w 20 min.

 

Niestety nie wiem w którym momencie (nawet się nie zorientowałem bo zagadany byłem z dzieckiem) moja eks wyciągnęła klucz do szkrzynki na listy z szafki - ponieważ nagle zobaczyłem, że leży w zupełnie innym miejscu niż zwykle (więc ktoś go wyjął) a dwa, że widziałem ją chwile wcześniej przez okno z kopertą przy samochodzie (jak pakowali rzeczy). Potem zapytałem co wyciagnęła ze skrzynki - dopisała 'list do mnie' ale sam fakt. Bezczelność.

Nerwy chyba puszczają.

 

Ogólnie jestem szczęśliwy bo jest ze mną syn. Właśnie skończyliśmy słuchać bajek o Wesołym Ryjki i poszedł spać. Aktywny dzień miał dziś ze mną i chyba spodobały mu się audio booki.

Jeszcze jutro razem a potem znów rozłąka. To boli najbardziej. On się tak cieszy, ze jest ze mną, niesamowite....

 

Wychodząc moja eks zakomunikowała 'dziecko ma byc odwiezione jutro na 19stą.' i dodała, ze mam go nie nastawiać i nie knuć przeciwko niej bo niby po 1 rozmowie jak była kobieta z MOPSu to dziecko mówiło 'to jest matka nie mama i cie nie kocha' i na pytanie kto ci tak powiedział odpowiedział 'tata' XD

Faktycznie mówiłem do niego 'matka' zaraz po pierwszej wizycie tej kobiety ale to wszystko więc albo ona to wymyśliła albo dziecko po prostu sobie dopowiedziało. On różne rzeczy czasem wygaduje, ma 3 lata.

 

Podczas jej wizyty byłem wyluzowany mega. Zresztą zagadałem się z synem. Chata wysprzątana na błysk. W pokoju nowe drzewko prawie 1,5m, nowe rzeczy w pokoju dziecka - widać, ze powoli się urządzam na nowo i zaczyna się robić domowo. Ja pachnący i świeży. Nawet balsam na brode nałozyłem

Zauważyłem jej nerwowość gdy wychodząc poprosiła mnie na bok aby nie rozmawiać przy dziecku (myślałem że emocje już odstawiamy całkiem na bok i skupiamy się na czym innym).
Uśmiechałem się do niej a ona wiecie jak dzieci w podstawówce 'YYYYY' i przedrzeźnia uśmiech z głupią miną. Po co te nerwy? Mówiła z taką pogardą i nienawiścią, że szok.

No i w sumie tyle. A teraz napije się piwa. To był wspaniały dzień.

 

Edited by lexluthor
  • Like 6
Link to post
Share on other sites

Uświadomiłem mojego trzyletniego syna, że dziś go odwożę do mamy. 

Wiecie co mi powiedział?

"Lubię z tobą być. Nie chce tam mieszkać. Chce mieszkać tu."

Tu od zawsze był jego dom...
😭😭😭😭

 

 

Edited by lexluthor
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, lexluthor napisał:

No i w sumie tyle. A teraz napije się piwa. To był wspaniały dzień.

Nigdy nie pij piwa/nie jaraj mając dziecko pod opieką. Jak coś się stanie typu pogotowie, albo musisz jechać po lek na gorączkę - lekarz zauważa, albo kontrolują Cię rutynowo gliniarze - i momentalnie przegrywasz te ochłapy, które może wywalczysz w sądzie.

 

36 minut temu, lexluthor napisał:

😭😭😭😭

Niby masz silną psychikę ;) ale prawidłowa reakcja. Spokojnie, poczekaj do 20. Wtedy jeśli będziesz już zjarany "ten ostatni raz" , żeby zagłuszyć mózg to będzie kolejny duży błąd.

 

43 minuty temu, lexluthor napisał:

"Lubię z tobą być. Nie chce tam mieszkać. Chce mieszkać tu."

Tu od zawsze był jego dom...

Dobrze to zapamiętuj, bo będziesz musiał powtórzyć przed sądem, a kluczowe, żebyś miał jeszcze świadka. RODK zapewne też zaliczysz.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Exar napisał:

Nigdy nie pij piwa/nie jaraj mając dziecko pod opieką. Jak coś się stanie typu pogotowie, albo musisz jechać po lek na gorączkę - lekarz zauważa, albo kontrolują Cię rutynowo gliniarze - i momentalnie przegrywasz te ochłapy, które może wywalczysz w sądzie.

W sumie racja, nie pomyślałem o tym ale faktycznie 1 piwo może narobić problemów.

 

9 minut temu, Exar napisał:

Niby masz silną psychikę ;) ale prawidłowa reakcja. Spokojnie, poczekaj do 20. Wtedy jeśli będziesz już zjarany "ten ostatni raz" , żeby zagłuszyć mózg to będzie kolejny duży błąd.

No jeśli chodzi o dziecko to rozmiękcza mnie ten maluch na maxa. 

Po zjaraniu jakoś egzystuje, jak wstaje rano i pomysle o synu od razu swieczki w oczach i to beznadziejne uczucie. Po zapaleniu jestem w stanie egzystowac i zajac sie czym innym.

Słowo się rzekło, od jutra koniec. I tak dziś zapale pewnie ale nie wiem czemu uważasz że to bedzie kolejny duży błąd. Dziś ostatni dzień.

 

9 minut temu, Exar napisał:

Dobrze to zapamiętuj, bo będziesz musiał powtórzyć przed sądem, a kluczowe, żebyś miał jeszcze świadka. RODK zapewne też zaliczysz.

Zapiszę, robie zdjęcia, filmy. Szkoda że takich rzeczy nie udaje mi się nagrać (ale to jest spontaniczne).

Co z RODK?

 

Jutro ide do prawnika i zakładam sprawe o opieke. Bo chyba nie ma innego wyjscia. Dogadac sie raczej nie dogadamy, byc razem pewnie tez juz nie bedziemy po takich akcjach wiec tylko to zostaje (raczej nie chec sie dogadywac przez mediatora czy notariusza - ale ona chyba sie ku temu sklania nawet)

Edited by lexluthor
Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, lexluthor napisał:

Podczas jej wizyty byłem wyluzowany mega. Zresztą zagadałem się z synem. Chata wysprzątana na błysk. W pokoju nowe drzewko prawie 1,5m, nowe rzeczy w pokoju dziecka - widać, ze powoli się urządzam na nowo i zaczyna się robić domowo. Ja pachnący i świeży. Nawet balsam na brode nałozyłem

Zauważyłem jej nerwowość gdy wychodząc poprosiła mnie na bok aby nie rozmawiać przy dziecku (myślałem że emocje już odstawiamy całkiem na bok i skupiamy się na czym innym).
Uśmiechałem się do niej a ona wiecie jak dzieci w podstawówce 'YYYYY' i przedrzeźnia uśmiech z głupią miną. Po co te nerwy? Mówiła z taką pogardą i nienawiścią, że szok.

Widać, że wkurw miała, że nie siedzisz zapłakany skulony w kącie, za to masz dobry humor i radzisz sobie. 

Nie dawaj jej po sobie poznać, że Cię to rozbija.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Wracam z małym raportem.

Spędziłem cudowny weekend z dzieckiem. Usłyszałem od niego bardzo dużo miłych słów (to znaczy, że tęskni i wie, że coś się dzieje), np. 'lubie z toba byc tatusiu', 'chce tu mieszkac a nie tam', 'kocham cie'.

Atrakcji nie brakowało. Był cały czas uśmiechnięty.

 

Niedawno odwiozłem syna do matki (99km). Tu jak się okazuje atrakcji również nie zabrakło.

Przyjechałem, wypakowałem rzeczy na zewnątrz (niestety nie udało się wejść do środka nagrać warunków w jakich przebywa dziecko).

Przed odjazdem poruszyłem najważniejszą kwestię. 

"Nie wiem jak to dalej sobie wyobrażasz i jak to widzisz ale trzeba jakieś decyzje podjąć w sprawie opieki nad dzieckiem. Informuje cie że za tydzień również zabieram syna na weekend" - powiedziałem

I się zaczęło...

"Tzn chciałbyś zabrać" - odpowiedziała (w domyśle, że chciałbym zabrać a nie zabieram, że to nic pewnego tylko moja zachcianka).

Wdarłem się w krótką wymianę zdań ale stwierdziłem że to bez sensu. Powiedziałem, że nie dam zrobić z dziecka kolejnego dziwaka bo ona, jej ojciec i brat zdecydowanie tacy sa.

Rzuciłem "dziwak" a ona nazwała mnie "bandzior "

Odpowiedziałem, ze próbowala właśnie takiego ze mnie zrobić na co usłyszałem że sam się taki zrobiłem :)

Powiedziałem jej żeby sobie nie myślała, ze tak sobie będzie dyktować warunki kiedy będę mógł się z dzieckiem widywać. Na co zaczęła mnie straszyć, żebym sobie nie myślał bo mam niebieską kartę.

Na co ja się głośno roześmiałem. I dodałem tylko, ze widze, że nie da się rozmawiać i w takim razie będzie kontaktował się z nią mój prawnik (bo chyba się nie dogadamy mimo szczerych chęci).

Nie obyło się bez komentarza 'uu na prawników to masz a na dziecko nie miales przez 3 lata, tylko na samochod i jaranie'.

Oczywiście pokazała mi faka, przedrzeźniała moje uśmiechy i machała mi na pożegnanie jak panienka chusteczką chyba z 3minuty ale udawałem, ze nie widzę.

 

Dostaje od niej sprzeczne komunikaty. Niby jak byla po rzeczy to twierdziła że dla niej też liczy się dobro dziecka i że też uważa że dziecko powinno mieć ojca i matke a wojenki są bez sensu.

A z drugiej strony to tak jak wyżej :P

Ogólnie totalnie nie wiem co ona zamierza.

 

Pierwsza reakcja po przekroczeniu progu domu to był rozpaczliwy płacz, który trwał na szczęście bardzo krótko. Jeszcze niedawno był tu mój syn. 

Jaram ostatniego jointa, od jutra koniec. 

Nie rusza mnie ta kobieta bo się pogrąża tylko w moich oczach takim chaotycznym, nieprzemyślanym zachowaniem. Niestety na pewno odbije się to na dziecku.

Rusza mnie właśnie syn, kwestie zwiazane z ta sytuacja i trudna dla mnie rozlaka.

Co dalej? Już tylko prawnik i jazda bez trzymanki nie wiadomo ile?

Edited by lexluthor
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, lexluthor napisał:

Dostaje od niej sprzeczne komunikaty. Niby jak byla po rzeczy to twierdziła że dla niej też liczy się dobro dziecka i że też uważa że dziecko powinno mieć ojca i matke a wojenki są bez sensu.

A z drugiej strony to tak jak wyżej

Pisałem już wcześniej. Wariatka. Niestabilna emocjonalnie.

I miej pewność, po tym co zobaczyła w ten weekend, ona też nie radzi sobie w tym momencie z sytuacją. Też dostała sprzeczny komunikat.

 

11 godzin temu, lexluthor napisał:

przedrzeźniała moje uśmiechy i machała mi na pożegnanie jak panienka chusteczką

Rozchwiałeś nią. Nie umie odnaleźć się w sytuacji wiec zachowuje się jak dziecko. Emocje w niej buzują a to jest forma ich ujścia. Wytrącasz jej z ręki argumenty, wiec wali najniższymi odruchami na oślep.

 

Dobrze to rozegrałaś moim zdaniem.

 

11 godzin temu, lexluthor napisał:

Ogólnie totalnie nie wiem co ona zamierza.

Ona też teraz nie wie konkretnie. Wie, za to jaki ma cel. Dzieciak. Bo to jej jedyna karta przetargowa. Będzie nią mocno grała, miej to wyświetlone prze oczami cały czas. Batalia jest nieunikniona. Zbieraj dowody i buduj za wszelką cenę relację z synem. Nie odpuszczaj tych cotygodniowych spotkań.

 

Nie pij przy chłopcu. Nigdy.

I rzuć ten syf, bo prędzej czy później ona to wykorzysta. Nagra Cię jak będziesz skopcony, przyprowadzi świadka, albo sam popełnisz jakiś błąd na haju i podasz się na tacy.

Masz mieć trzeźwy umysł obecnie.

Edited by Vlad_Lokietnichuk
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Vlad_Lokietnichuk napisał:

Pisałem już wcześniej. Wariatka. Niestabilna emocjonalnie.

I miej pewność, po tym co zobaczyła w ten weekend, ona też nie radzi sobie w tym momencie z sytuacją. Też dostała sprzeczny komunikat.

Niestety też nie byłem oazą spokoju. Słysząc pewne rzeczy zdarzało podnieść mi się nieznacznie ton. 

 

51 minut temu, Vlad_Lokietnichuk napisał:
57 minut temu, Vlad_Lokietnichuk napisał:

Rozchwiałeś nią. Nie umie odnaleźć się w sytuacji wiec zachowuje się jak dziecko. Emocje w niej buzują a to jest forma ich ujścia. Wytrącasz jej z ręki argumenty, wiec wali najniższymi odruchami na oślep.

 

Dobrze to rozegrałaś moim zdaniem.

 

Też niepotrzebnie wystrzeliłem z tymi 'dziwakami' ale poniekąd tak uważam. Wiem, że musze trzymać nerwy bardziej na wodzy ale strasznie ciężkie to jest.
Do końca nie jestem z siebie zadowolony. Musze nad tym popracować. 
Ogólnie na koniec ją zignorowałem. Smutny widok mam przed oczami jak moj syn biegnie za autem i mi macha. Zatrzymałem się, otworzylem okno i jeszcze go pozegnalem.

 

Niestety nie włączyłem też nagrywania bo nie zdążyłem. Przyjeżdżając dziecko spało więc zadzwoniłem aby wyszła. Mały się rozpłakał bo sie obudził w tym chaosie nie wlaczylem dyktafonu. 

Była też taka sytuacja że dzieciak wsiadl za kierownice i coś pytał mnie no ale wymieniałem zdania z jego matką wiec nie odpowiadałem mu. Nie krzyczałem, nie przeklinałem tylko wymieniałem zdania. No i on chciał bardzo uzysykać odpowiedź na pytania więc powiedział 'tato, przestań' żebym przestał z mamą się 'kłócić' i mu odpowiedział (pewnie te pytania to jego reakcja na ta sytuację - dlatego mega z tego nie jestem zadowolony).

Ona oczywiście to wykorzystała od razu przeciwko mnie słowami 'Widzisz, widzisz'.

 

57 minut temu, Vlad_Lokietnichuk napisał:

Ona też teraz nie wie konkretnie. Wie, za to jaki ma cel. Dzieciak. Bo to jej jedyna karta przetargowa. Będzie nią mocno grała, miej to wyświetlone prze oczami cały czas. Batalia jest nieunikniona. Zbieraj dowody i buduj za wszelką cenę relację z synem. Nie odpuszczaj tych cotygodniowych spotkań.

Będę próbował umówić sie na rozmowe video z dzieckiem w tygodniu(tzn musze z jego matką bo on za mały jeszcze aby to ogarnąć). 

Będę też zabiegał oczywiście o te spotkania. 

 

Godzinę temu, Vlad_Lokietnichuk napisał:

Nie pij przy chłopcu. Nigdy.

I rzuć ten syf, bo prędzej czy później ona to wykorzysta. Nagra Cię jak będziesz skopcony, przyprowadzi świadka, albo sam popełnisz jakiś błąd na haju i podasz się na tacy.

Masz mieć trzeźwy umysł obecnie.

Ja ogólnie nie pije. Góra jedno piwo wieczorem i nigdy nie robiłem tego przy dziecku. Ale teraz nie będę robił wcale.

Dziś 1 dzień gdy nie jaram zioła. Roznosi mnie. Nie poszedłem do pracy przez to. Ale nie zapale ani dziś ani jutro. Po prostu już nie zapale.

Jest cięzko ale dam rade.

 

Pytania do bardziej doświadczonych:

Czy dobrym pomysłem bedzie zakupienie wyprawki do przedszkola i zaniesienie jej tam jednocześnie informując że nie wiem co matka zamierza? I że mówiła że dziecko będzie chodzić do przedszkola od października jak eks znajdzie pracę (w co nie wierzę, watpie aby szukala pracy tutaj skoro wyjechala 100km stad, blizej miejscowości rodzinnej ) ale tak naprawdę nie wiadomo. Bo musze też naciskać na ten temat. Dziecko miało iść od września.

 

Myślę aby napisać też do swojej byłej partnerki sms coś w stylu  e jej nienawisc do mnie nie zniszczy mojej więzi z dzieckiem i zebysmy przestali zachowywac sie jak dzieci (w sumie oboje czasem) bo chodzi o dobro dziecka i trzeba ustalic kilka kwestii, zebysmy go nie krzywdzili nasza wojna

 

Niezależnie od tego idę dziś do prawnika przedstawić mu obraz sytuacji i zapytać co dalej.

Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Gościu napisał:

@lexluthor

Chłopie jesteś na wojnie, włącz myślenie.

 

 

Póki co to przestałem palić i zapisałem się na terapie do psychologa.

Dziś będę u prawnika - bo przełożył spotkanie 

 

Ja po prostu nie umiem sie pogodzić z tym, że straciłem rodzinę. No i ciągle myślę o dziecku.

Dlatego zastanawiałem się głośno czy jest może sposób aby rozegrać to pokojowo - bez wojny bo to nic dobrego nie przyniesie.

Chodzi o to by zalatwić to bez szkody dla dziecka. Bo o pełnej rodzinie to juz nie mam co marzyc...

No ale jeśli się nie będzie dało to oczywiście cisnę na maksa.

 

Muszę też puszczać mimo uszu jej dogryzanie.

 

Dziecko powinno chodzić do przedszkola a siedzi na jakiejś wsi...

Kupilem mu dziś wyprawkę do przedszkola i chyba ją zaniose tam i powiem ze nie wiem co matka zamierza.

Moze to potem zaowocuje.

Urządziłem mu już tez pokój - łózko, biureczko, fotelik, dywan, półka

 

Najgorsze to, że po czasie zaczyna pojawiać się też małe poczucie winy, że też się do tego dołożyłem pewnymi zachowaniami, zaniedbaniami, że oboje jesteśmy za to odpowiedzialny (bo tak realnie chyba jest) - i przez to cierpi dziecko. Nie umiem się z tym pogodzić.

Edited by lexluthor
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, lexluthor napisał:

Dlatego zastanawiałem się głośno czy jest może sposób aby rozegrać to pokojowo.

Nie ma.

Masz zabrać i ratować dziecko, oczywiście nie dać go odebrać ponownie.

 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Gościu napisał:

Masz zabrać i ratować dziecko, oczywiście nie dać go odebrać ponownie.

 

Ale wiesz, że to jest niemożliwe tak czy inaczej na chwile obecną - mam takie zobowiązania i dlugi ze musze duzo pracowac (na chwile obecna nie ma innego wyjscia) wiec nie mam mozliwosci aby zajmowac sie dzieckiem od rana do wieczora. Zalezy mi na opiece naprzemiennej - o ile wroci tutaj do miasta bo obawiam sie ze planuje zamieszkac w jej rodzinnym miescie. WIec totalnie nie wiem ale opieka naprzemienna jakby tu mieszkali bylaby chyba najlepsza.

 

Link to post
Share on other sites

Przy pracy na taxie (o ile pamiętam), jaraniu, które ona wyciągnie w sądzie na 200% nie masz szans na opiekę, opiekę naprzemienna oraz może być nawet kłopot przy spotkaniach w co 2. weekend. Mogą Cię rozjechać, zbyt szybka eskalacja prawna w Twojej sytuacji wcale nie jest korzystna. Lepiej mediować i próbować się dogadywać. IMHO.

 

 

41 minut temu, lexluthor napisał:

Najgorsze to, że po czasie zaczyna pojawiać się też małe poczucie winy, że też się do tego dołożyłem pewnymi zachowaniami, zaniedbaniami, że oboje jesteśmy za to odpowiedzialny (bo tak realnie chyba jest) - i przez to cierpi dziecko. Nie umiem się z tym pogodzić.

W nieudanych relacjach par sprawy są proste - spłuczka, kibel, po sprawie.  Temat się zawsze maksymalnie komplikuje jak jest dziedzic, na którym Ci zależy. Jeśli masz dyplom PWST i jesteś gotów na ~10 lat bycia jak dr Jekyll i Mr.Hyde oraz J-23 (10 lat bo m/w wtedy syn stanie  się nastolatkiem i zacznie już sporo kumać) - to zbroja, lanca, kwiaty i że żyć bez rodziny nie możesz, zrozumiałeś błędy młodości (wasze ;) ), chcesz zacząć od początku, teraz wszystko będzie inaczej, nawet na ustawienia "Hitlera" z nią pójdziesz i spłacisz wszystkie długi. Najlepiej recytować jednym tchem. Powiedziała, że jesteś bandziorem, a nie przegrywem - znaczy, że podświadomie kocha swojego misia. To wszystko pół żartem, pół serio do zastanowienia, proszę nie odczytywać zupełnie dosłownie. ;)

 

Edited by Exar
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Exar napisał:

Przy pracy na taxie (o ile pamiętam), jaraniu, które ona wyciągnie w sądzie na 200% nie masz szans na opiekę, opiekę naprzemienna oraz może być nawet kłopot przy spotkaniach w co 2. weekend. Mogą cię rozjechać, zbyt szybka eskalacja prawna w Twojej sytuacji wcale nie jest korzystna. Lepiej mediować i próbować się dogadywać. IMHO.

 

Już nie palę ;) Tak póki co niestety taxówka i duże długi... Próbuje się za coś zabrać ale jestem tak rozbity, że totalnie sobie nie radze. Z dnia na dzień zostałem totalnie sam - bo nawet znajomych tu nie mam.

Nie potrafimy się dogadać ale właśnie będe zmierzał w kierunku mediacji z udziałem prawnika ewentualnie. Dziś pogadam z nim i myślę, że to najlepszy kierunek.

 

Zależy mi na tym zeby dziecko miało rodzine, normalną. Ale wiadomo...

 

 

Edited by lexluthor
Link to post
Share on other sites

Dokładnie, mimo wszystko próbuj rozmawiać, czas zawsze leczy rany, a cel uświęca środki. Jeśli za cel postawisz sobie pozostanie ojcem mimo rozpadu relacji to kupienie jak najwięcej czasu z dzieckiem staje się najważniejsze. Staraj się być koncyliacyjny, prawnicy (sądy) to też ludzie i w większości baby - nie lubią frustratów, przegrywów, brutali (w godzinach pracy 😅 ). \

Dzisiaj nocka, pobiegaj pół godziny, zrób parę kursów, zarób trochę hajsu. Po prostu witaj w dorosłym życiu facet. 😁

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Exar napisał:

Dokładnie, mimo wszystko próbuj rozmawiać, czas zawsze leczy rany, a cel uświęca środki. Jeśli za cel postawisz sobie pozostanie ojcem mimo rozpadu relacji to kupienie jak najwięcej czasu z dzieckiem staje się najważniejsze. Staraj się być koncyliacyjny, prawnicy (sądy) to też ludzie i w większości baby - nie lubią frustratów, przegrywów, brutali (w godzinach pracy 😅 ). \

Dzisiaj nocka, pobiegaj pół godziny, zrób parę kursów, zarób trochę hajsu. Po prostu witaj w dorosłym życiu facet. 😁

Rodzina, syn to zawsze było moje największe marzenie. Jak wspomniałem nie jestem kryształowy i też odpowiadam za ten stan rzeczy dlatego nie potrafię się z tym pogodzić.

Nie wstydzę się przyznać, że jak wstaje rano to pierwsze co zaczynam ryczeć jak małe dziecko (na szczęście tylko chwile). Ta cisza w domu mnie dobija. Zawsze pełno tu było mojego syna.

Przychodzą wieczory nie moge zasnąć. 

Z kobietami rozstawałem się już nie raz - bolało ale to zawsze prędzej czy później mijało. Gdybyśmy nie mieli dziecka nie byłoby tematu. Czuję, że odniosłem porażkę. Boje się.

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.